TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-06-02, 21:25
To, co niewinne - Akt I
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-21, 14:07   To, co niewinne - Akt I

"Wiecie, jak wyobrażam sobie Raj? Czym jest on dla mnie w moich snach? Och, to niezwykle osobiste pytanie. Każdy z nas traktuje tego typu sprawy na swój własny, specyficzny sposób. Nie ma dwóch takich samych osób, podobnie, jak nie ma dwóch identycznych wyobrażeń o Raju. Raj... wyobraź sobie najszczęśliwszy moment swego życia. Taki, że na samo jego wspomnienie czujesz ciepło w sercu, a na Twych ustach pojawia się uśmiech. Przeżyłeś kiedyś coś takiego, towarzyszu? Taką chwilę pełnej, niczym nie przyćmionej ekstazy? Teraz pomnóż w myślach, o ile tylko jest to możliwe, tę jedną, jedyną chwilę przez tysiąc i rozciągnij czas jej trwania w nieskończoność. To jest właśnie Raj. Są tacy, którzy weń nie wierzą. Są tacy, którzy wolą chłopców od ciepła kobiecego łona.
Nic jeno współczuć i jednym, i drugim"

- z myśli wybranych Abrahama Lesselena (ludzkiego profesora katedry nauk o ziemi z uniwersytetu w Dorienbugu)

To, co niewinne - Akt I - W nieznane
Kroniki Anhura



Anhur właśnie się obudził. Ha, właściwie lepiej byłoby powiedzieć, że wypłynął na powierzchnię delikatnego półsnu, w którym od jakiegoś czasu był położony. O ironio losu, królowo przygód! Ostatnie wydarzenia jakie rozegrały się na Terenach Niezależnych powitały łowcę zmęczeniem i brakiem snu. Teraz z kolei na opak - Anhur od niemal tygodnia spędzał wolny czas właściwie tylko na tym.

Spał. Śnił. Był. Wspominał.

Uratował Łzy przed wpadnięciem w niepowołane ręce. Dokonał tego jednak ogromnym kosztem, poświęcając życie własnej, ledwo co odzyskanej siostry. Saihri co prawda wybaczyła mu to... lecz czy on sam był w stanie sobie wybaczyć?

Leżał właśnie na łóżku w swoim niewielkim, lecz wygodnym pokoiku. Ubrania i jego ekwipunek leżały na stole i krześle nieopodal tak, jak je zostawił właściwie na samym początku jego pobytu tutaj.

"Tutaj". W głównej siedzibie Bractwa Alair. Anhur znał dość dobrze to miejsce, choć nigdy go nie opuścił. Miał wręcz czasami wrażenie, że jest ono położone głęboko pod ziemią, a delikatne promienie słońca, świeże, zimne, leśne powietrze wpadające tu przez okna to tylko wymyślna iluzja. Tak czy inaczej łowca potrafił bez problemu dojść ze swego pokoju do łaźni, jadalni i kuchni, pracowni Didrana czy do biblioteki. Z żadnym z poznanych elfów nie zawiązał głębszej znajomości, lecz z grubsza kojarzył wszystkich.

Dziś miał być wielki dzień. Podobno przygotowania do stworzenia stabilnego portalu wiodącego na Undus miały być gotowe.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-22, 08:33   

Wstał, beznamiętnie rozejrzał się po pokoju. "Heh. minął już tydzień, od kiedy tu trafiłem." Uśmiechnął się lekko "Dzisiejszy dzień rozpocznie kolejny rozdział mojego życia." Westchnął smutno, pokręcił głową. "Miałem szczęście, że dotarłem aż tutaj, gdyby nie inni to już dawno nie żyłbym. Gdyby nie poświęcenie Saihri..." Samotna łza popłynęła po policzku.

"Gdziekolwiek jesteś, postaram się żebyś była dumna i żeby twoje poświęcenie nie poszło na marne. To dzięki tobie będę miał możliwość uratowanie tego, co było niewinne." Kolejne westchnięcie. "Tylko tobie... W której płynęła ta sama krew, która była taka niewinna. Na pierwszy rzut oka wydawałaś się taka bezbronna, ale ja wiem, że tak na prawdę przewyższałaś nas swoją siłą. Choć znaliśmy się tak krótko, to... przecież..." Westchnięcie. "Byłaś jak młodsza siostra, taka niewinna... ale też harda i odważna." Przypomniał sobie jej uśmiechnięta twarz z której promieniowała chęć przygód, poznania tego nieznanego tobie świata.

Wreszcie wstał. Tego już się nie odwróci, dziś jest dzisiaj, przełomowy dzień. Nie może upadać na duchu, nie dzisiaj, nie teraz. Teraz, gdy cel jest tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Niestety, ale pewnie jeszcze będzie wiele razy wyciągać ręce, by złapać się kamienia i wspiąć się wyżej, choćby o parę centymetrów, na tę górę zwaną przeznaczeniem. Tylko pytanie, czy sprostam oczekiwaniom? Co się stanie, to się stanie, byleby ta draka szybko się skończyła!

Podszedł do misko z wodą, bez pośpiechu przemył twarz, by następnie umyć się. Już zbyt długo leżał bezczynnie, kto wie, co przez ten czas się wydarzyło tam...

"Ale to dobre plusy, przynajmniej wrogowie zapomną... Zapomną? Heh, tylko w marzeniach Byle tylko udało się!" Ubrał się, po czym podszedł do okna i zaczął obserwować krajobraz, jaki roztaczał się za oknem. "Jak tu spokojnie, tak jakby nic się nie wydarzyło, tak cicho po tamtej burzy, z której uciekłem tylko szczęściu. Heh mam nadzieję, że Szczęście jeszcze mnie nie opuścisz, w końcu ile ze sobą przeszliśmy..."
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-22, 20:52   

Woda była zimna i czysta. Zmywała z twarzy zarówno trudy wędrówki, jak i suchy ślad po łzie, czy bruzdy zmartwień, jakie wykwitły na twarzy bohatera. PRawdzie poranne katharsis. Niewiadomym - ani chybi magicznym - sposobem codziennie jakoś bez udziału wiedzy Anhura zmieniana na nową. Podobnie ręczniki. Podobnie jedzenie. Podobnie ubrania. Wszystko tu aż tchnęło magią. Czuło się ją wręcz. Aż dało się ją kroić nożem w powietrzu i pakować do kieszeni "na potem".

Widok za oknem nie zmienił się jakoś szczególnie od wczoraj. Ahnur był już niemal stuprocentowo pewien, że to, co widzi, to doskonała, mistrzowska wręcz iluzja. Drzewa poruszały się idealnie, nic nie mąciło wszechobecnej idylli i spokoju, śnieg leżący połaciami wszędzie wokoło nie powodował nawet gęsiej skórki na ramionach łowcy, choć okno było uchylone. Wewnątrz pomieszczenia panowało przyjemne ciepło.

Iluzja.

Magiczne sanatorium dla bogatych.

Miejsce spokoju i ratunku dla skołatanych dusz.

Siedziba Bractwa Alair.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-23, 08:49   

Jak zwykle las był idealny, tak jak prawie wszystko tutaj. Świeże jedzenie, ubranie, woda, tutaj zupełnie inaczej leciał czas. Miał mieszane uczucia co do tego miejsca, z jednej strony to miejsce wydawało się idealne, lecz z drugiej, było one sztuczne. Nawet on, który nie zna się na magii może ją tu wyczuć, prawie we wszystkim, jeśli nie we wszystkim.

Odwrócił się od okna, po czym poszedł coś zjeść. Dzisiaj jest ważny dzień i nie ma sensu skupiać się na tym miejscu, trzeba się przygotować. "Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po myśli i nikt nie zdoła przechwycić portalu, nie wiem co wtedy bym zrobił. Ehhh... co się martwisz, wszystko pójdzie po dobrej myśli, po prostu musi wyjść!"
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-23, 23:10   

Spojrzenie za okno. Kontemplowanie chwili. Widoku. Atmosfery.

Potem ochłonięcie. Pora zejść na ziemię, zająć się sprawami nieco bardziej przyziemnymi. Jak jedzenie, dajmy na to. Ot, jakby na sprawę nie spojrzeć - świata nie uratuje się o pustym żołądku i o pustej motywacji.

Drzwi uchyliły się bezszelestnie, ukazując Anhurowi wgląd w dobrze znany mu już korytarz, obity dokładnie drewnianymi listwami, oświetlany magicznymi kryształami i wypełniony świeżym, leśnym powietrzem. Stąd łowca bez problemu, siecią dziwnych, utrzymanych w podobnym duchu korytarzy był w stanie dotrzeć do dowolni wybranego miejsca w siedzibie Bractwa.

Tym razem jego celem była jadalnia.

Pomieszczenie było dość małe, jak na liczbę elfów, która przez to miejsce się w ciągu dnia przewijała. Trzy rzędy stołów, łącznie mogące pomieścić może jakieś pięćdziesiąt osób z całą pewnością nie były wystarczające ku temu celowi. Może w Bractwie istniało więcej jadalni? A może ta magicznie była w stanie się rozszerzyć? Tak czy inaczej, podobnie jak w całej "bazie" - wszechobecne drewno, ciepło i spokój. Oprócz Anhura, jedynie elf stojący w okienku "zamówień" na posiłki.

Nie wiadomo, czy naturalnie, czy magicznie - czegokolwiek by sobie osoba nie zażyczyła, właśnie to jej zostanie podane.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-25, 19:34   

Rozejrzał się po jadalni, jak na jego gust była za mała, ale nie wnikał w takie rzeczy, niech elfy tym się martwią. Podszedł do elfa zastanawiając się co zjeść na śniadanie, kiedy był blisko przywitał się i powiedział:
-chciałbym zjeść udko jagnięce, do tego parę owoców no i jakieś wino. -Jeśli wziął ze sobą pusty bukłak to pyta się czy mógłby napełnić wodą

Kiedy dostał zamówienie podziękował, po czym usiadł tak by mógł swobodnie obserwować okienko, oraz drzwi wejściowe.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-25, 19:42   

Anhur podszedł do okienka.

- Witam, Sindari... - przywitał go spokojny, melodyjny głos elfa, połączony ze znacznie głębszym i uprzejmiejszym ukłonem, niż wymagała tego w danej chwili etykieta.

Podobnie to słowo - "Sindari". Anhur zauważył, że jest w ten sposób określany przez wielu elfów. W ich języku słowo to miało wiele znaczeń. Najbardziej dokładnym byłoby "wybrany", jak również "dziedzic" czy "wędrowiec".

Ach do diabła z pokrętnym językiem elfów.

Ważne jest to, że słowo wyrażało z całą pewnością szacunek, nie jakiś obraźliwy żart.

- Ciekawe zamówienie, Sindari. Rzadko kiedy prosi się mnie o mięso. Jakieś szczególne preferencje? Soczyste? Pikantne? Łagodnie przyrządzone? Proszę chwilę poczekać... - dodał elf, usłyszawszy odpowiedź i znikając gdzieś za iluzoryczną ścianą.

Anhur usiadł na drewnianym krześle tak, jak to sobie zaplanował. Choć między bogiem a prawdą, to nic ciekawego do obserwacji tu nie było. Ot, rządy stołów, krzesła, magiczne oświetlenie... i wszechobecna pustka. Póki nikogo tu nie było, nie działo się nic wartego zainteresowania. Idealny moment na plany, marzenia....

I czekanie na posiłek.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-25, 19:58   

Sindari... jeszcze nie przyzwyczaił się do tego tytułu, cóż nie wiedział czy jest wybrańcem, ale wiedział, że jest dziedzicem, a już na pewno wędrowcem.
-Niech będzie łagodne- odpowiedział

Usiadł na miejsce, jak na razie nic ciekawego się nie wydarzyło, ale to się wkrótce zmieni. Zastanowił się ile jeszcze czasu zostało mu do rozpoczęcia rytuału. "Będę musiał jeszcze porozmawiać z Didranem, muszę lepiej wiedzieć o niebezpieczeństwach jakie mogą mnie napotkać." Zachmurzył się. "Szkoda, że Saihra umarła, uratowała mnie, choć tak krótko się znaliśmy, ale to nie ważne, bo łączyło nas nasza krew. Muszę wykonać tą misję!" Przypomniał sobie swoją przybraną matkę, która wychowała go jak własnego syna, oraz poświęcenie się jej własnej matki, po to by uratować go. "Heh, jak widać moje życie zawdzięczam tym trzech kobietom, muszę to zrobić by uczcić ich poświęcenie"

Takie oraz inne myśli nachodziły go, kiedy tak spokojnie siedział. Czuł się spokojnie, cieszył się nią póki jeszcze mógł, w końcu nie wiadomo co może tam spotkać.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-25, 20:10   

Czasami Anhura zastanawiało, jakim cudem posiłki tutaj przyrządzane są tak szybko? I to tym bardziej, że były to niemal dowolne posiłki, nawet najbardziej egzotyczne, z najbardziej wyszukanymi przyprawami z najbardziej odległych zakątków Sorii. Po prostu mówisz i masz. Wash and go.

W duchu wyobrażał sobie malutką kuchnię z uwijającymi się jak w ukropie skrzatami, nad którymi z biczem stoi elf i krzyczy "udko jagnięce! szybciej!".

Z rozmyślań wybiło łowcę ciche stuknięcie metalu o drewno. To taca z parującym i apetycznie wyglądającym mięsem, polanym obficie sosem, wraz z chlebem i lampką wina spoczęły przed nim, komponując się idealnie zarówno w otoczenie...

...jak i w głód, który nagle zawładnął myślami Anhura.

- Smacznego, Sindari - elf skłonił się i powrócił do swojego okienka.

Nie pozostało już nic innego, jak rozkoszować się posiłkiem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-25, 20:22   

Uśmiechnął się na myśl o skrzatach. Z myśli wyrwał go dźwięk stawianej tacy, jak za jakimś zaklęciem poczuł dotkliwy głód, więc nie czekając na jakąś rewolucję skrzatów, czy też czegoś innego podszedł do okienka i zabrał tacę. Przy okazji rzucił okiem do wnętrza. Kto wie, może coś ujrzy...

Podziękował elfowi, po czym usiadł na swoje miejsce. Potarł ręce po czym od razu zajął się pałaszowaniem jedzenia.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-25, 20:31   

Anhur chyba był tak zawładnięty myślą o skrzatach, że zerwał się z miejsca, chcąc odebrać swój posiłek z okienka. Nie zauważył zupełnie, że przecież taca leży tuż przed nim, na stole. Z zakłopotaną miną usiadł więc z powrotem na miejscu. Jak on mógł nie zauważyć, że elf doniósł mu posiłek pod sam nos?

Ani chybi roztargnienie.

Jagnię musiało wieść spokojne i dostatnie życie. Jego mięso bowiem było wyjątkowo kruche i soczyste. Wręcz rozpływało się w ustach, co w połączeniu z dużą ilością łagodnego sosu o gęstej konsystencji sprawiało, że Anhur nie musiał używać noża. Sam widelec spełniał doskonale swoje zadanie. Jagnię smakowało wybornie, choć jeść należało je powoli, sumiennie zagryzając chlebem i popijając od czasu do czasu winem.

Powód był dość prozaiczny - mięso jeszcze parowało, zupełnie, jakby dopiero co zdjęte z rusztu.

Jak oni do wszystkich diabłów i demonów zdołali je przyrządzić tak szybko? To chyba już do końca istnienia świata pozostanie niewyjaśnioną tajemnicą.

Anhur zgrabnie uporał się z posiłkiem. Wiedział, że jeszcze długo będzie wspominał tę ucztę. I że jeszcze długo na dźwięk słowa "głód" będzie w stanie zareagować jedynie uśmiechem. Czuł się niesamowicie wręcz najedzony.

Ot, ostatni łyk lekkiego, czerwonego wina, dobrze dobranego rocznikiem do jagnięcia i było po wszystkim. Sztućce ze szczękiem spoczęły na talerzu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-25, 20:49   

"Głupie skrzaty..." Krótko skomentował swoje zachowanie. Ze zdziwieniem zauważył, że gdzieś w kącie pałęta się jakiś żółty skrzat z zielonym sweterkiem. Mrugnął parę razy, ale skrzat zniknął. "Dziwne..."

Nie przejmując się spojrzał na zawartość tacy, a ujrzał tam zapowiedz wspaniałej uczty. Wziął pierwszy kęs, "wyśmienite". Nie wierzył zbytnio, że takie wspaniałe danie można zrobić w tak krótkim czasie, aby się przekonać czy to prawda wziął drugi. Efekt okazał się taki sam, jeśli nie lepszy. Coś mu tu nie pasowało "jak można zrobić takie cudo w tak krótkim czasie?" Spróbował jeszcze raz. I tak robił, ciągle, aż tu nie wiadomo kiedy i jak z udka zostało tylko kości. Z rozczarowania wypił ostatni łyk wina, wstał odniósł tacę po czym wyszedł, a swe kroki skierował do laboratorium Didrana.

Tak idąc jeszcze chwilę się zastanowił nad fenomenem żółtego skrzata. "Może następnym razem spytam się jak to robi"
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-25, 21:06   

I to by było na tyle, jeśli chodzi o posiłek.

Anhur wyszedł z jadalni, odprowadzany jedynie przez spojrzenie srebrnego elfa.

Już po chwili krążył dziesiątkami korytarzy, równomiernie rozświetlonych magicznymi kryształami, podobnie wyglądających, podobnie... podobnie... podobnie... W sumie brak jakiegokolwiek zmysłu przestrzennego projektanta tej bazy nieco zawodził. Owszem, miało to ten plus, że sieć korytarzy była prosta i funkcjonalna. Przypominało to nieco sieć szybów w jakiejś kopalni - kolejny dowód na to, iż miejsce to znajduje się pod ziemią. Z każdego miejsca dało się szybko i sprawnie dotrzeć w dowolne inne... o ile znało się drogę.

Cierpiała na tym tylko estetyka wnętrz.

I cierpieli chorujący na klaustrofobię.

Korytarze były wąskie. Szczęściem, projektowane na elfy - dość wysokie. No i schludne, co summa summarum okazywało się ich największą zaletą.

Minąwszy po drodze kilkunastu członków Bractwa, mijając obszerne drzwi wiodące do Biblioteki, jak i do Labolatorium, Anhur dotarł do części bazy, gdzie miały swoje miejsca pomieszczenia prywatne wyższych rangą członków bractwa.

W tym i skromne, drewniane drzwi wiodące do pokoju Didriana. Proste, ozdobione jedynie delikatnym rytem przedstawiającym rozłożyste drzewo. Z nieszokującą wykonaniem, metalową klamką. Mimo to Anhur był pewien, że niepowołana osoba próbująca je otworzyć, mogłaby skończyć bardzo, ale to bardzo tragicznie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-27, 18:15   

"Cóż może i jest tu bezpiecznie, ale strasznie monotonne." Skomentował w myślach architekturę całego kompleksu. "Już nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie wyrwę się stąd i będę mógł zwiedzać Undus."

Z takimi myślami dotarł do drzwi prowadzącego do pokoju Didrana. Przez chwilę przyglądał się wyrytemu rysunkowi przedstawiającego drzewo, następnie zerknął na klamkę. Wolał nie ryzykować jakimś wypadkiem, toteż jak na razie nie próbował otwierać drzwi, lecz zapukał w nie i czekał aż lokator pokoju go zaprosi.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-28, 16:30   

Anhur zapukał. Trzykrotnie, dla pewności.

- Otwarte - cichy, czy też może zwyczajnie przytłumiony przed drzwi głos Didriana dał się słyszeć z pomieszczenia.

Najwyraźniej nie przejmował się zabezpieczeniami czy ryzykiem ataku ze strony nieznanego wroga. Lub może doskonale w jakiś magiczny sposób wiedział, kto stoi po drugiej stronie?

Nie pozostawało nic innego, jak wejść do środka.

Bo i cóż innego?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-01-29, 09:21   

Kiedy usłyszał zaproszenie nacisnął klamkę, po czym wszedł do pokoju. Kiedy już znalazł się w pomieszczeniu powiedział do elfa:
-Witaj, jak tam z przygotowaniami? -Odczekał, aż odpowie mu, po czym mówi- Słyszałem, że już byłem w Undusie. Mam prośbę. Czy mógłbym powiedzieć, jak tam jest i czego można się spodziewać? Znaczy się, jak wygląda, czego muszę się wystrzegać i inne takie sprawy. Chciałbym po prostu lepiej poznać to miejsce, no i dowiedzieć się, czego można tam się spodziewać.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-29, 14:48   

Drzwi ustąpiły bez większego wysiłku. Labolatorium i pracownia Didriana nie zmieniła się wiele od momentu, gdy Anhur widział ją po raz ostatni. Nadal było tu sterylnie czysto a najwięcej miejsca zajmowała aparatura alchemiczna i opasłe tomy ksiąg, uginające swym ciężarem drewniane regały. Magiczne kryształy rozwieszone u ścian bladym, monotonnym światłem rozświetlały całe pomieszczenie.

Didrian czytał właśnie coś, oparty o biurko. Gdzieś w kącie bulgotał płyn w aparaturze. Elf co jakiś czas zerkał to na niego, to na tomiszcze.

- Ach, witaj, Anhurze - uśmiechnął się przyjaźnie.

Ręki na powitanie nie podał. Łowca jednak zdążył się do tego przyzwyczaić. Elfy generalnie nie uznają tego gestu za powitanie i starają się unikać kontaktu dłoni z innymi osobami.

- Jak zwykle wiele pytań, co? - roześmiał się, zaznaczając sobie miejsce, w którym skończył czytać zakładką i podszedł do bulgoczącej aparatury - Chodź, powąchaj, jak pachnie... - rzekł ni z tąd ni z owąd, nachylając się nad kadzią.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-02-05, 15:07   

Rzucił okiem na pomieszczenie."Nic się nie zmieniło." Cóż, w końcu czego mógł się spodziewać po takim miejscu jak to. Wzrok przeniósł szybko na osobę nachyloną nad księgą."Ciekawe co czyta?" Zastanowił się chwile, ale szybko zapomniał o swoim pytaniu, kiedy elf odłożył tom i przywitał się.

Kiedy Didrian podszedł do aparatury i zaprosił Anhura do powąchania specyfiku ten z lekkim wahaniem podszedł do kadzi. "Ciekawe co to jest?" zastanowił się pochylając się lekko nad specyfikiem i ostrożnie powąchał
-Co to jest?
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-06, 11:19   

Księga, którą przeglądał Didrian wyglądała na dość nową. Stronnice nie były pożółkłe. Ba, sprawiał wrażenie całkiem zadbanych, starannie wypełnionych równym, kaligraficznym pismem, oraz odręcznymi rycinami przedstawiającymi znaki i runy, które Anhurowi absolutnie nic nie mówiły. Łowca zauważył również, że za okładkę do księgi służy autentyczna skóra jakiejś istoty, ozdobiona na rogach solidnymi, metalowymi okuciami.

Mógł jednak jedynie zgadywać, czego była to skóra.

Elf uśmiechał się delikatnie, gdy człowiek podszedł do kadzi. Delikatnie skrząca się, migocząco purpurowa mgiełka unosiła się tuż nad powierzchnią bulgoczącego płynu.
Zapach był niezwykle intensywny. Oszałamiał. W jednej setnej sekundy wypełnił całą swoją esencją nozdrza, a następnie cały organizm Anhura, dzieląc się z nim swoim trudnym do opisania aromatem, ciepłem i energią. To było jak uderzenie taranu. Jak jednoczesne wypicie kilkunastu mikstur leczących, szybkości i siły. Jakby nagle wtłoczono Anhurowi w płuca całą esencję życia, dając mu tak niesamowitą dawkę energii, jakby miał na niej przeżyć cały tydzień.

Uczucie było cudowne. Delikatny, a jednak potężny i pełen energii zapach o słodkim, kwiatowym posmaku sprawiał, że nie chciało się odejść od kadzi.

- Już, już, starczy, przyjacielu.. - zaśmiał się Didrian, niemal siłą odciągając Anhura od aparatury.

Widocznie coś było na twarzy Anhura takiego, że elf zaśmiał się jeszcze głośniej i radośniej. Łowca nagle uświadomił sobie, że jeszcze nigdy nie widział srebrnego elfa śmiejącego się na głos przy człowieku.

- Spokojnie, dostaniesz jedną fiolkę na drogę.. - dodał Didrian, ocierając kącik oka idealnie białą chusteczką, dobytą z kieszeni - ..pytałeś, co to jest? To mój osobisty wynalazek, unikalna receptura. Same opary tej mikstury działają niczym najmocniejsze sole trzeźwiące. Uśmierzają ból, niweczą efekty nawet długotrwałego zmęczenia, dodają energii, budzą pogrążonych w mocnym śnie, czy nieprzytomnych. A wyobraź sobie efekt, jaki powstaje po wypiciu specyfiku!

Odeszli od aparatury, podchodząc do biurka i księgi. Didrian gestem wskazał Anhurowi krzesło, choć sam oparł się o pulpit i chwilę pogrążył w lekturze. Teraz Anhur zauważył, że marginesy stron pełne są pospiesznych, odręcznych uwag i notatek. Szkoda tylko, że nie był w stanie ich przeczytać.

- Jedyny minus całości to to, że potrafi silnie uzależnić i po jakimś czasie cierpi się na nieprzyjemne skutki uboczne.. no i do tej pory nie wymyśliłem żadnej nazwy – uśmiechnął się elf.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-02-14, 10:18   

Kiedy powąchał specyfik poczuł dziwną siłę, która wypływała z niego. Czuł się jak nowo narodzony, wprost energia rozpierała go. Poczuł nagle jak jakaś siła odciąga go od słodkiego źródła. Przez chwilę rozglądał się po pomieszczeniu, nie wiedząc gdzie jest. Jak przez mgłę usłyszał czyjś śmiech, rozejrzał się za źródłem dźwięku. "Śmiejący się elf?" Ten widok trochę otrzeźwiał jego umysł.

Kiedy Didrian wskazał krzesło, bez namysłu Anhur usiadł na nim. Jeszcze czuł w sobie, skutki mikstury.
-Ten specyfik może podbić świat! Już nie mogę się doczekać by jeszcze raz go użyć. Na pewno taki napój powinien mieć jakąś niezwykłą nazwę. Może coś jak "mikstura boskiej mocy" czy też "mikstura boskiej trzeźwości".[/list]
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-16, 11:47   

Didrian uśmiechnął się leciutko, poważniejąc.

- Jeszcze się nad tym zastanowię. Mikstura i tak jest jeszcze nie do końca opracowana. Staram się zwalczyć owe skutki uboczne oraz efekty uzależnienia. To fascynujące, co się dzieje, gdy stosuje się ją zbyt często i w zbyt dużych dawkach, ale nie będę cię tym zanudzał...

Ewentualny wykład zapewne byłby ciekawy, ale pełen wyrażeń absolutnie dla Anhura niezrozumiałych. Bohater niestety nie grzeszył wiedzą z zakresu alchemii. I trudno, żeby.

Didrian delikatnym ruchem dłoni zamknął ciężką księgę. Tym razem był już zupełnie poważny.

- Wchodząc, zadałeś wiele pytań. Owszem, bywałem na Undusie... wiele lat temu. Bardzo wiele. I widziałem tylko to, co chciano mi pokazać. Niewiele jestem w stanie ci pomóc, Anhurze. Odkąd Undus zamilkł, mogło tam się zmienić wszystko. Mówimy o okresie ponad czterystu lat izolacji od reszty Sorii.. z tego co mi wiadomo, nie ma tam drapieżników czy potworów, jeśli o to pytasz. Undusianie są jedynymi mieszkańcami tego miejsca, nie licząc ptactwa. Z tego co mi wiadomo, a to raczej się nie zmieniło, Undusianie uwielbiają ptaki i nigdzie poza wyspą nie spotkasz tak wspaniałych okazów wszystkich gatunków.

Westchnął, bawiąc się trzymanym w palcach srebrnym dzwoneczkiem.

- Jacy są Undusianie, jakieś pojęcie już masz. Miałeś okazję przebywać w towarzystwie swojej siostry. Są to istoty dumne, wyniosłe, ale również przyjacielskie i ciekawe świata. Przez wieki służyli bogom, teraz są na wyspie zupełnie sami... mogło jednak wiele się zmienić. Są długowieczni. Tak długowieczni, że nawet w porównaniu z elfami wydają się być starcami. Dysponują ogromną energią i niesamowitymi zdolnościami magicznymi. Z góry mówię ci, Anhurze, że nie masz szans w czystej walce z żadnym Undusianinem.

Kolejna chwila milczenia.

- Owszem, przygotowania są na ukończeniu. Pytanie tylko, czy ty jesteś gotowy?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-02-22, 16:47   

-To mam nadzieję, że uda ci się dokończyć miksturę, na pewno zyskasz dzięki niej sławę. -Powiedział Anhur z lekkim uśmiechem, lecz kiedy Didrian zamknął księgę, łowca spoważniał wiedząc, że zaraz powie on coś ważnego. Słuchał z uwagą słów elfa, wiedząc, że te informację mogą się mu przydać.

Na wspomnienie siostry żal na chwilę opanował serce człowieka, choć ją tak krótko znał, to czuł się tak jakby znali się od wielu lat. "Ciekawe, ile ona miała lat?" Zastanowił się. "Wyglądała tak młodo."

-Ja jestem już gotowy od jakiegoś czasu- rzekł -muszę tylko napełnić bukłak i mogę od razu wyruszać, mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem -ostatnie słowa wypowiedział prawie, że westchnięciem. -I że nikt już nie zagrozi ani Undusowi, ani Sorii.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-24, 00:11   

Didrian wzruszył ramionami, nad wyraz dobitnie wskazując fakt, iż nie na sławie mu zależało, tworząc tę miksturę.

To znakomicie. Poczyń ostatnie przygotowania, na jakie masz ochotę. Zbierz swój ekwipunek i przyjdź tutaj. Razem z resztą bractwa chcemy dać ci parę rzeczy na drogę i wprowadzić w szczegóły planu.

To raczej kończyło wypowiedź przywódcy bractwa. Nie pozostawało nic innego, jak sumiennie się spakować.

(wybacz, ale już podczas wizyty w jadalni prosiłeś o to napełnienie bukłaku – zapomniałem ci o tym napisać – kartę zaktualizuję)
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-02-25, 15:32   

"Już wkrótce poznam kraj moich przodków." Już czuł podekscytowanie tym faktem, ale starał się tego nie pokazywać, cóż może przez, to że tyle czasu spędził wśród elfów, któż to wie.

Wstał, ukłonił się dla Didriana, po czym wychodzi z pomieszczenie i kieruje się do komnat, które przez, jakże teraz mu się wydawało trwające lata, służyły mu za pokój.

Kiedy znalazł się w pokoju rozciągnął palce patrząc na przedmioty znajdujące się w pomieszczeniu. Na krótki miecz leżący oparty o ścianę w rogu, na plecak poniewierający się obok, oraz na inne przedmioty, które posiadał.

"Nie jest to pokaźny majątek, ale no cóż, dla mnie wystarczy, po co mi więcej?"

Ostatnim przedmiotem na który zerknął był łuk. Podszedł do niego, wziął go i trzymając w rękach usiadł na łóżko. "Budzi wspomnienia" pomyślał, przypominając sobie dzień w którym to pierwszy raz ujrzał ten łuk... w rękach brutalnego orczego dowódcy, który wraz ze swoimi pobratymcami przybyła do miasteczka Mythdenn, by tam łupić i zabijać niewinnych mieszkańców.

"Jakże to dziwne ścieżki losu przyprowadziły mnie tam wraz z oddziałem Żelaznego Wilka i jaka radość mnie tam spotkała, gdy poznałem właśnie tam Saihrę... Szkoda, że już z nami nie ma jej." Westchnął ciężko, odłożył broń, po czym powoli zaczął pakować się.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-27, 23:18   

Anhur opuścił Didriana, pozostawiając przywódcę Bractwa jego własnym myślom i badaniom. Praca nad czymś tak skomplikowanym jak mikstura, którą bohater miał okazję próbować musiała być naprawdę wymagająca... choć ciężko było do końca określić, co bardziej pochłaniało uwagę elfa – alchemia, czy przygotowania do wyprawy na Undus?

Anhurowi jego własne przygotowania nie zajęły wiele czasu. Na przejrzenie i porządne spakowanie swoich rzeczy potrzebował mniej niż piętnastu minut. Wszystko leżało już w pokoju, jakby czekając tylko na sygnał do wyruszenia w nieznane. Zebrany na końcu łuk przyjemnie ogrzewał swoim ciepłem wnętrze dłoni łowcy. Zawsze lekko ciepły, zawsze gotowy do akcji. Miło było dzierżyć tak znakomitą broń. Anhur znał się na swoim fachu i doskonale wiedział, że jeszcze nigdy nie używał tak wykonanego łuku.

A Saihri?

Należało tylko liczyć, że jest gdzieś tam i że będzie nad nim czuwać podczas podróży.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group