TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Infernus
2008-02-12, 18:01
Cienie
Autor Wiadomość
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-22, 22:39   Cienie


Cienie

Kroniki Vesarda



Kufel drżał w dłoni. W sumie drow sam nie wiedział skąd u niego taka przypadłość. Czuł się jak staruszek, ręce telepały mu się jak szalone. Miał wiele wytłumaczeń dla mimowolnych skurczów mięśnie swoich dłoni, najbardziej jednak fachowym i sensownym wydawał się ostatni brak adrenaliny.
Bo i podróż. I co dalej? Idziesz przed siebie po byle jak ubitym trakcie, oglądasz drzewa, krzaki, trawę. Chyba nudniejsze były tylko wykłady z zastosowania każdego z dwudziestu pięciu wytrychów, różniących się szczerze mówiąc jedynie maleńkimi szczegółami. Tak samo ciekawe zresztą było zapamiętywanie podstawowych efektów zatrucia poszczególnymi truciznami.
Vesard już jednak miał to za sobą. Był wzorem dla każdego przyuczającego się do zawodu złodzieja. Był początkującym złodziejem! Co z tego, że szkolenie odebrał w Haril'Ataa w niewielkiej gildii? Akurat zasady przyuczania do zawodu etatowego skurwysyna wszędzie były takie same.
Teraz był w Lithius i na każdym kroku odkrywał kosmopolityczność swych umiejętności. Wszyscy rzezimieszki z sztyletami, wszyscy w ciemnych płaszczach, wszyscy z czymś ukrytym za pazuchą, gdyby te względnie honorowe reguły okazały się nieodpowiednimi. Zwłaszcza tu, w karczmie, w slumsach. Co prawda nikt nie wiedział jak karczma nazywała się, zwłaszcza, że jej szyld odpadł już dawno, lecz umiejscowienie jej na jednym z niższych podestów miasta drowów świadczyło o dość marnych jej standardach.
Oberża pod względem budowy przypominała raczej pudełko. Pozioma i prostokątna bez żadnych zmian w choćby wysokości podłogi. Nie była ona zbyt duża w całej mieściło się jedynie sześć okrągłych stołów z dostawionymi doń czterema krzesłami. Po lewej względnie oczyszczony plac i prosta lada karczmienna. Za nią karczmarz, chudziutki o szarych włosach, ubrany w jakieś podłe skóry. Poza nim w gospodzie znajdowało około 5 osób o typowej dla złodzieja postawie, którą Vesard znał z autopsji. W sumie dzięki temu czuł się nieco jak w domu. Sam śmiałek siedział przy stole ustawionym w kącie najbardziej odległym od lady karczmarza, który aktualnie z szewską pasją spluwał i przecierał swój kontuar. Miejsce wybrał podświadomie, szukając takiego, które będzie najbardziej zacienione. Dopiero po chwili zorientował się, że wszyscy zgromadzeni widzą w ciemnościach.
Teraz popijał piwo czy raczej płyn dziwnym trafem nazwany piwem. Sikacz ten sprzedawano tu po zbójeckich cenach i teoretycznie drow mógł zapłacić za jeszcze trzy takie kufle. Problem leżał w zupełnie innej materii, mianowicie czy złodziej pragnął wypić kolejne pół litra roztworu wody ze szczynami.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-22, 23:05   

Vesard obracał kuflem w rękach ze znudzenia. Nie był pewien czy takim popularnie nazywanym sikaczem jest wstanie zapić smutki. Chciał za wszelką cenę w jakiś sposób "ustawić" się w tym mieście. Jednak nie wiedział jak. W okół wszyscy tacy sami, zbóje, rabusie, złodzieje, każdy z nich szukający zarobku. Czym więc on sam się różnił od reszty tutaj zgromadzonych? Według niego niczym. Nie mógł również liczyć, że robota sama wpadnie mu w ręce. Chociaż czasem właśnie w takich miejscach, zarabiał krocie poprzez "drobne bójki". Rozglądając się po wnętrzu karczmy, co róż spoglądając na twarze zgromadzonych dopił resztkę "trunku" po czym wstał od stolika. Podszedł do karczmarza i powiedział.

-Słuchaj, nie będę obijał w bawełnę, szukam pracy. Wiesz gdzie mogę takową dostać? Ahhh byłbym zapomniał, napełniłbyś mój bukłak wodą?-

Drow mówił bardzo spokojnie. Vesard odrzucił chęć wypicia kolejnych napojów, pił już w życiu wiele ohydnych trunków, aczkolwiek ten zdawał mu się na domiar obrzydliwy.

Coś marny ten karczmarzyna, nie wygląda mi na zatwardziałego w swym fachu... Zresztą, on mi w ogóle nie wygląda na karczmarza...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-23, 16:50   

Karczmarz był jak karczmarz, miał na tyle kasy by otworzyć taki przybytek i na tyle duże jaja by go utrzymać. Nic więcej nie było potrzeba. Żadnej zaprawy, żadnego pomysłu. Trochę kasy, duże jaja no i stałego dostawce piwa, tyle.
Oberżysta znów splunął i przetarł kontuar, by dopiero po tym rytuale podnieść oczy na wysokość odpowiadającą rozmowie. Zarówno spojrzenie jak i ruchy karczmarza zdradzały jedną myśl przewodnią "bierz piwo i spieprzaj mały, bo tylko po to tu stoję". Szczerze mówiąc miał rację. Był karczmarzem, miał sprzedawać piwo. Drow momentalnie przypomniał sobie smak ostatniego trunku. No rzeczywiście, ten facet nie był dobrym karczmarzem.
- Słuchaj, nie będę obwijał w bawełnę - powiedział niezbyt miłym, a za to pseudośmiesznym tonem - Pracy szuka się tam gdzie czuje się dobrze. Jedno mordują w zaułkach, drudzy szukają takich co słabo wiążą mieszki. Jeszcze inni próbują jednego i drugiego z tym, że zazwyczaj z marnym skutkiem. - splunął, przetarł, to rzeczywiście podchodziło pod jakiś rytuał, ofiara dla Boga karczm? - Bukłak? Taki litrowy? To za 5 miedziaków napełnię. - orzekł, splunął, przetarł.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-23, 17:02   

- Za 5 miedziaków? Taniej by mi wyszło jakbym zamówił piwo i odlał z niego całą zawartą wodę. Jednak nie mam dziś humoru do kłótni, masz wydać ze srebrnej monety? -

Powiedział po czym położył na ladzie monetę i bukłak.

- A ile za wynajęcie pokoju sobie liczysz? Hę?-

Tym razem drow nie spuszczał oczu z twarzy karczmarza. Złość, gniew i bezradność rozrywała elfa od środka.

I co teraz? Będę krył się po zaułkach szukając "słabo przywiązanych mieszków"? Nie... Jak kraść to na zlecenie, lepszy zarobek no i wpływy... Coś mi się zdaje, że nie jest mi dane znalezienie tu jakiegoś łatwego zarobku. Jednak muszę szukać i pytać. Tylko jak pytać o coś co jest "karalne"? Czyli muszę szukać i pytać nie pytając tych co nie powinienem zarazem szukając tam gdzie trzeba ... bzdura! O czym ja w ogóle gadam... Zawsze los był dla mnie łaskawy, może i tym razem będzie? Taką mam nadzieje...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-23, 17:41   

- Niestety z piwa wyszłaby tylko ćwierć litra. - odrzekł z szelmowskim uśmiechem karczmarz lecz nie splunął, co według drowa oznaczało niebezpieczeństwo. Albo chociaż coś dziwnego... - A za pokój to 4 srebrne. - dodał po chwili lecz znów nie splunął. To chyba coś znaczyło. W sumie w połączeniu z faktem, że cała tłuszcza zgromadzona w karczmie również na swój sposób zawaliła rytuał do Boga Karczm przestając pieprzyć od rzeczy. Drow może spojrzałby teraz za siebie i zbadał sytuacje. Nie zdążył.
Zimna ręką opadła mu na bark niczym młot. Istota, do której należały te dłonie miała nad wyraz długie palce. Kończyły się one teoretycznie już pod pachą Vesarda. Prawdziwy cud dla kieszonkowca. Mimo to istota była w swej powierzchowności bardzo zimna co nieco wykluczało grzebanie po kieszeniach. Wyjmowanie jednak rzeczy z plecaków z takimi palcami musiało być iście dziecięcą igraszką. Mimo to były cholernie zimne...
- Pan Vesard, złodziej z Haril'Ataa? - zapytał głos niczym papier ścierny, a drow poczuł, że gdyby zapytał otrzymałby odpowiedź na wiele pytań ze swojego życiorysu.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-23, 17:50   

Vesard obrócił lekko głowę w bok. Starał się ujrzeć twarz rozmówcy.

- No cóż, dużo o mnie wiesz... Teraz zachodzi pytanie, skąd i po co komu taka wiedza? -

Drow robił spore odstępy między zdaniami. Starał się zachować jak najbardziej spokojnie. Jednak odczuwał dreszcze na plecach. Sam elf nie był pewien czym to było spowodowane, może zimnem, które biło od rąk? Może nerwami?
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-23, 18:02   

Twarz była szara - jakże typowa dla rasy drowów. Dziwnie pociągła, aż do przesady długa. Oczy niebieskie, ale przywołujące na myśl śnieg czy po prostu mróz, niewielkie, zwłaszcza na wykrzywionej dziwnym grymasem twarzy. Uszy miał równie typowo elfie co cerę - pociągłe, nie kończące się jak wśród ludzi obłą linią, a szpicem, na które przy odrobinie wprawy można by nabić kiełbaskę do upieczenia nad ogniem. Bo uszy też były za długie.
- Ten kto jest pracodawcą musi wiedzieć, komu można zlecić rzeczoną pracę, panie Vesard - uśmiechnął się jakże typowo dla drowów - szelmowsko i podle. Ten uśmiech miał coś z klauna. A grunt, że tak wydawało się Vesardowi.
Ręce nie drżały aktualnie popierając tezę drowa jakoby drżenie to było wywołane brakiem adrenaliny. W sumie w takim wypadku powinny drżeć jednocześnie ze strachu i nie drżeć z racji zaspokojenia niedoborów adrenaliny. Nie drżały.
- A panu coś podać? - orzekł beznamiętnie karczmarz, splunął przetarł. Najwyraźniej takie werbunki nie były tu czymś dziwnym, a karczmarz zrozumiał, że na takich pracodawcach można co nieco zarobić.
- Póki co nie, muszę coś ustalić z panem Vesardem. - na chwilę przerwał, jakby na namysł - Poleca pan coś? - pytanie to było zadane złodziejowi, a wywnioskował on to z... ruchu oczu.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-23, 18:23   

- Na pewno nie polecam piwa- Powiedział z przekąsem patrząc się na karczmarza. - Jeśli o mnie chodzi, łyk zimnej wody zaspokoi me pragnienia...
- Pracodawcach? Te słowo zawsze sprawia u mnie natychmiastowe poprawienie humoru. Jednak, PROSZĘ PANA domniemam, że te zlecenie jest czymś bardzo ważnym skoro jechał PAN tutaj taki szmat drogi za mną... Czy mam rację? -

Każde słowo proszę pana, pan mówił z lekkim sarkazmem. Jednakże starał się intonować sarkazm w bardzo lekki sposób. Nie chciał obrazić, zdenerwować swojego rozmówcy. Tym czasem dreszcze na plecach momentalnie ustały, najwyraźniej były spowodowane małą niepewnością.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-23, 22:02   

Karczmarz skrzywił się nieznacznie by zaraz potem znów wypogodnieć, splunąć i przetrzeć. Najwyraźniej komentarza odnośnie piwa też były tu czymś typowym. Domniemany przyszły pracodawca Vesarda za to uśmiechnął się nieco szelmowsko choć tylko na chwilę, jak uśmiecha się do przyjemnych wspomnień albo słyszanych już żartów.
- Ależ nie pytałem pana na co pan liczy i co by panu wystarczyło. - odrzekł spokojnie - Dopóki nie porozumiemy się przecież nie ma sensu abym pana czymkolwiek obdarowywał, panie Vesard - tym razem to karczmarz miał okazję do szelmowskiego uśmiechu. Nie splunął i nie przetarł, upajał się chwilą. - Zlecenie jest odpowiednie dla kogoś o pańskich umiejętnościach i zasobności sakiewki. - najwyraźniej rozmówca pozwolił sobie zupełnie olać sarkazm w głosie złodzieja - Trudność jego i ważność oceni pan sam, już na miejscu i po ustaleniu wszelkich szczegółów. Nie mi dane to oceniać, bo to nie jestem tu złodziejem prawda panie Vesard? - na chwilę się zatrzymał i wzrok przeniósł na karczmarza - A wino dostanę od pana, panie oberżysto?
Karczmarz skrzywił się szukając myślach odpowiednika wina i ogólnie wytłumaczenia go.
- Nie. - odrzekł po chwili, splunął i przetarł. Nareszcie!
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-23, 22:27   

- Przypuśćmy, że się zgadzam... Tak więc co, gdzie, jak, za ile... -

Tym razem stanął twarzą do rozmówcy.

- Tym czasem może jednak usiądziemy?

Dodał spoglądając na jakże dziwną twarz pracodawcy. Vesard miał nadzieje, że będzie to robota łatwa, szybka i dobrze płatna. Jednak nie mógł na to liczyć. Oczekując na odpowiedź ponowanie odwrócił się do karczmarza, wyciągnął bukłak i 1sm na ladę.

- To jak? Napełnisz wodą za 5 miedziaków wedle umowy?-
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-24, 17:15   

Teoretycznie pracodawca drowa po raz kolejny obdarował go klaunowatym uśmiechem po czym wolnym ruchem wskazał wolny stolik a kącie karczmy. Ten sam, za którym przed chwilą siedział drow. Gust mieli podobny. Do tego też stołu po chwili skierował swe kroki. Posturę miał prostą, idealnie, nawet podczas chodu, biło wręcz od niego dostojeństwo. Przez moment Vesardowi śmignęła myśl jakoby miał to być szlachcic. W sumie nie zdziwiłby się...
Karczmarz zebrał monetę z lady z prędkością porównywalną z tą, z jaką rozchodzi się światło. Jest moneta, pac, szur, monety nie ma. Czy wśród drowów muszą być sami cholerni złodzieje? Zebrał bukłak, tym razem znacznie wolniej niż monetę. Splunął, przetarł. Rzucił na blat kilka miedzianych monet.
- Później odbierzesz. - orzekł, splunął, przetarł.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-24, 18:25   

Vesard udał się za nieznajomym, jednak szedł o wiele szybciej. W trakcie drogi rozejrzał się po twarzach obecnych. Będąc już przy stoliku usiadł pod ścianą tak, aby mógł zarazem rozglądać się po wnętrzu i widzieć swego rozmówce. Poczekał, aż ten będzie w rozsądnej odległości i powiedział.

- Tak więc, czy możemy już przejść do konkretów, panie... Jak pan ma na imię, bo chyba zapomniałem...?-
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-24, 18:45   

Drow po raz kolejny uśmiechnął się swym klaunowym uśmiechem, gdy Vesard przysiadł sie do niego.
- Nie, nie podałem Ci swego imienia, panie Vesard, gdyż nie jest to konieczne. Wystarczy, że będzie pan wiedział, gdzie mnie znaleźć i jak przekazać przedmiot transakcji. Nie musi pan znać ani mego imienia ani rodu. Wystarczy fakt, że spotkamy się tu jutro o tej samej porze by mógł mnie pan poinformować o powodzeniu bądź niepowodzeniu zadania. Opcjonalnie o wynikach działań wywiadowczych. - przerwał na chwilę by spojrzeć głęboko w oczy Vesarda, swoimi, aż do przesady mroźnymi. - Mam rozumieć, że wymaga pan abym wtajemniczył pana w szczegóły zleconej przeze mnie pracy, panie Vesard?
Karczmarz zamachał pełnym bukłakiem i postawił go na ladzie karczmiennej, splunął i przetarł. Wokół panował ten sam chaos co wcześniej, ktoś rozmawiał, ktoś grał w kości, wszyscy za to pili ten sikacz zwany pewien. Nikt jakoś specjalnie nie przyglądał się dwójce drowów mruczących w kącie.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-24, 18:55   

- Tak... Na pewno przydałby się każdy szczegół dotyczący tej całej sprawy... Skoro mam coś jak domniemam ukraść to muszę wiedzieć wszystko o tej sprawie... Tak więc, jeśli nie ma pan żadnych zastrzeżeń, od tej pory zamieniam się w słuch. -

Drow przestał już spoglądać się na resztę osobników przebywających w karczmie. Stwierdził, że nie ma to większego sensu, gdyż nikt za bardzo mu się nie przyglądał. Najwyraźniej ludzie byli już przyzwyczajeni do takiego typu rozmów. Sam Vesard skupił się doszczętnie na słowach wymawianych przez drowa. Starał się dostrzec każdą emocje wydaną przez nieznanego elfa.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-24, 19:46   

- Dobrze... - orzekł drow po czym porzucił maskę klauna na rzecz zupełnie spokojnej i jakby rzeczowej twarzy - Loir I'turver, mówi to coś panu? - orzekł nagle po chwili pracodawca, a Vesard poczuł, że coś jest nie tak, chwile milczenia uświadomiła mu, że jego rozmówca porzucił narzecze drowów na koszt Wspólnego. - Zapewne nie. To kupiec, z tego co wiem nieznaczny ale dziedziczący całkiem duże włości. Z tego co wiem otrzymał je po ojcu, który zmarł od... pewnego skrytobójcy. Kilka dworków czy, jak pan woli, posiadłości. Jeden w stolicy, najokazalszy zresztą, drugi w bodajże w Gilithius i trzeci - najmniejszy - tu, w Lithius. Wraz jednak z włościami zazwyczaj zdobywa się zazwyczaj ich wyposażenie. Tak było i w tym przypadku... - drow odetchnął. Wszystko to powiedział we wspólnym, który był znacznie bardziej twardy od, jakby na to nie patrzeć, melodyjnej mowy elfów. Pracodawca Vesarda musiał się nieźle nagimnastykować aby powiedzieć to wszystko w miarę zrozumiale. Sam złodziej czuł, że gdyby powiedział to wszystko to język zawiązałby mu sie na supeł. - Chcę odzyskać posążek Olothii, który jak podejrzewam znajduję się w tutejszym dworze I'turvera. - ciągle mówił we wspólnym, a Vesardowi cierpł język - Możesz odpowiedzieć językiem Twojej ojczyzny o ile jest Ci tak wygodnie, panie Vesard.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-24, 20:05   

Vesard odetchnął z ulgą. Nienawidził rozmawiać w jakże trudnym dla niego , wspólnym języku.

- Czyli mam po prostu zakraść się do tego dworku, wziąć co do pana należeć powinno, przynieść tu nazajutrz i po sprawie? Na pewno nie jest to tak łatwe, jak się to wymawia. Oczywiście w pana hojność za ewentualnie udane zlecenie nie muszę nawet powątpiewać? No, ale powróćmy do sprawy, nie znamy dokładnego położenia posążka? Co tu dużo mówić, w mieście też jestem od niedawna i szczerze mówiąc nie mam pojęcia gdzie leży ten cały dworek. Czy domniemany pan I'turver jest wysoko postawiony? Czym się on właściwie zajmuje? Proszę wybaczyć moją nieskromność, ale wolałbym wiedzieć z kim zadzieram. No i jeszcze parę drobniejszych pytań : jak daleko jest najbliższa kwatera straży od domu? Czy są w pobliżu miejsca w których łatwo byłoby mi się skryć? Czy nie szukają tam jakieś pracy?

Drow był niezwykle uradowany, faktem, że mógł już rozmawiać w ojczystym języku. Elfowi rozmowa od razu zaczęła wydawać się bardziej ciekawa i rozsądna. Może było to spowodowane jego głębokimi uprzedzeniami co do innych języków.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-24, 20:47   

Drow skrzywił się znacznie słysząc słowa Vesarda, coś mu najwyraźniej w nich nie pasowało.
- Prosiłbym Cię abyś szczegółów Twojej pracy nie zdradzał w sposób taki, dzięki któremu byle złodziejaszek z tej karczmy, potrafiłby je zdobyć. - przez chwilę patrzył jeszcze sceptycznie - Dworek znajduje się raczej na obrzeżach Lihtius, na jednym jednak z wyższych drzew. Ostatecznie mogę pokazać panu jego położenie. I'turver jest kupcem i jak już powiedziałem nie rozpoznaje się czym też może kupczyć. Straż o ile nie jest zatrudniana przez I'turvera, w co zresztą wątpie, nie istnieje i istnieć nie będzie. Co do odnajdywania miejsc ułatwiających krycie się oraz rozpoznanie się czy nie szuka się tam pracowników - pozostawiam to panu, to nie ja tu jestem fachowcem i nie mam zamiaru wprowadzać pana w błąd. - wciąż gimnastykował się ze wspólnym nie myśląc nawet by przejść na zwykły drowi język. Najwyraźniej informacje jakie przekazywał były dla niego najwyższej wagi.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-24, 20:59   

- Proszę mi wybaczyć mój poprzedni brak dyskrecji.. Oczywiście bardzo byłoby mi na rękę jeśli wskazałby pan mi tą posiadłość, gdyż sam nie chciałbym błąkać się po mieście do samego rana. Jednak sądzę, że do jutra rana zdołam jedynie przeprowadzić obserwację, proszę mi wybaczyć, ale chyba nam obojgu zależy na sprowadzenie tutaj tego posążka..

Vesard wciąż mówił w drowim języku. Tym razem każde jego słowo było wypowiedziane bardzo cicho.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-24, 21:32   

W sumie zapewne rozmówcy Vesarda chodziło w ostateczności o po prostu unikanie słów kluczy, które umożliwiały domyślenia się celów złodzieja. Szept przyjął jednak z kamienną twarzą i tylko przysunął się bliżej śmiałka.
- Zatem mam pana zaprowadzić do dworku I'turvera tak? - powiedział jeszcze we wspólnym po czym dziwnie skrzywił się jakby rozciągając usta - Rozumiem, że jutro zdobędzie pan wszelkie potrzebne informacje i będzie gotowy do akcji. Uważam więc za bezsensowne nasze spotkanie dnia jutrzejszego. Odpowiedni termin ustalimy, jeśli to panu nie przeszkadza, po drodze. - orzekł po czym wstał szybkim ruchem i odwrócił się - Ma pan tu jeszcze coś do roboty? - zapytały drowa plecy pracodawcy.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-24, 21:36   

- Nie, już idę tylko zabiorę od oberżysty to co do mnie należy. -

Jak powiedział tak zrobił, skierował się do lady by wziąć bukłak i resztę. Po dotarciu do lady zgarnął swoje rzeczy, schował je do plecaka i ruszył za pracodawcą.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-24, 22:01   

Drow skinął zauważalnie po czym w kilku krokach dopadł bliskich mu drzwi karczmy. Vesard musiał podążyć w zupełnie inną stronę, aby odebrać swój bukłak. Leżał on na ladzie obok karczmarza, który na chwilę pozwolił sobie nie spluwać i nie przecierać. Patrzył tylko tępo przed siebie, tak, że Vesard po krótkiej chwili takiego wzroku zadecydował, że woli oglądać plwocinę karczmarza niż jego tępy wzrok. Gdy kładł dłoń na bukłaku nagle ktoś uwięził mu ją w miejscu, to teoretycznie nieprzytomny, a praktycznie czujny karczmarz chciał złapać złodzieja.
- Ach... To Ty. - orzekł, puścił, splunął, przetarł. Nareszcie - To 5 miedziaków i jesteśmy kwita. - dodał po chwili lecz nie przeczyścił kontuaru. Ofiara skończona?
Pracodawca wciąż czekał na Vesarda w drzwiach i wbrew pozorom nie zdradzał żadnych objawów oczekiwania czy podirytowania. Stał po prostu zaraz obok drzwi i patrzył w złodzieja tymi swymi zimnymi oczyma.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-24, 22:19   

Vesard zmierzył do drzwi bez słów. Spoglądał przed siebie, jednak bez konkretnego celu. Miał nadzieje, że owy dom do którego zmierza, nie będzie pilnowany przez garnizon zbrojnych i nie będzie miał szczelnie pozamykanych okien i drzwi. Cóż tu dużo mówić, Vesard do tej pory okradał tylko małe domki, magazyny, czasem zdarzały się sklepy. Robił to głównie z potrzeby zarobku, czasem na zlecenie. Jednak nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się okradać tak wielkich posiadłości. Jednakże drow posiadał niezwykle dziwny charakter, im coś było trudniejsze do zdobycia, tym elf bardziej tego pragnął. Vesard zdawał sobie sprawę, że nie będzie to łatwe zadanie. Dziwił się również, czemu jego pracodawca jest taki "chłodny". Czemu z jego oczu bije mróz, a sama jego osoba wzbudza lęk. Z tego co spostrzegł nieznany osobnik jest bardzo dziwny, tajemniczy i przerażający. Jednak drow zawsze uważał, że nie ważne dla kogo się pracuje, tylko ważne jest za ile.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-24, 22:56   

Vesard zapewne pogrążony w rozmyślaniach ruszyłby do swego pracodawcy... Co ja mówię?! Ruszył! Z tym, że na krótko.
Ręka karczmarza wyskoczyła spod lady jak z katapulty. Ścisnęła dłoń złodzieja niczym obcęgi i przyciągnęła do siebie z siłą wołu. Było źle. Karczmarz ściągnął usta i zbliżył do siebie brwi. Gniewał się. Bardzo chyba.
- Rozumiem, żeś złodziej chłopcze ale daj mi moje monety, a dopiero potem zabierz za co zapłaciłeś. - głos miał spokojny lecz niepokojąco mroźny. Jakby właśnie zjadł garść śniegu czy kostek lodu. Groził, choć jeszcze ukrycie i niewinnie. To się jakoś fachowo nazywało. Chyba gestem lewej ręki. Choć teoretycznie facet złapał Vesarda ręką prawą...
Głupia nazwa.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-01-24, 23:16   

- Naiwnego szukasz? Płaciłem Ci, a przepłacać nie zamierzam. Złodziej? Jeszcze raz nazwiesz mnie złodziejem, a nie będziesz miał okazji tego pożałować. A teraz, puść mnie, dobrze Ci radzę... -

Vesard spojrzał na karczmarza zabójczym wzrokiem. Starał się go przerazić, chociaż wzbudzić lęk. W tym samym czasie elf sięgnął drugą ręką dp rękojeści sztyletu. Miał nadzieje, że oberżysta tego nie zauważy, bynajmniej pomóc miała mu w tym peleryna.

- Wszystkich nowo przybyłych tak traktujesz? Wmawiasz im kradzież? Obrażasz? I co? Płacą Ci? Czy też może nie płacą? -

Mówił wciąż patrząc na oberżystę zabójczym spojrzeniem. Drow pamiętając posturę oberżysty nie obawiał się go. Może jego spostrzeżenia były niemądre? Może oberżysta jest bardzo zwinny? Jednak nie zmienia to faktu, że Vesard starał się grać "twardego", a raczej "twardszego" niż wyglądał na 1 rzut oka. Miał nadzieje, że w ten sposób zażegna próby oszustwa ze strony karczmarza. Jednak nie mógł na to liczyć. Dobrze wiedział, że taki osobnik może wykorzystać swoją perswazję, mógł również zacząć wykrzykiwać na całą salę, że elf jest złodziejem, co by mogło podbuntować ludzi. Wolał dmuchać na zimne, tym bardziej, że czekał na niego pracodawca. Elf zdjął rękę z rękojeści, sięgnął do mieszka, wyciągnął z niego 3 miedziaki po czym położył je na ladzie.

- Dobrze wiem, żem niczego nie jest Ci dłużny, jednak w ramach za dobrą obsługę dam Ci napiwek, 3 miedziane monety i niech lepiej je waszmość przyjmie z zadowoleniem, tak będzie lepiej dla nas obu...-
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-01-25, 20:55   

Złodziej najwyraźniej spodziewał się jakiegoś piorunującego efektu ukazania swej postury w półskręcie z dość dziwnego profilu. Najwyraźniej spodziewał się, że z tej strony będzie bardziej przerażający. Że krzyk zostanie mocniej wypchnięty przez przeponę, albo coś w ten deseń.
Chuja wiedział.
- Ja?! - warknął karczmarz krzywiąc się nienaturalne - Ja wyłudzam?! - uderzył ręką o blat, lecz po wnikliwych obserwacjach orzekł jakoby była ona pusta. Brak broni. - To Ty mnie obrażasz złodzieju! Oddaj ten bukłak! - warknął znów po czym pociągnął za rzeczony.
Pieniądze złapał jeszcze w powietrzu i momentalnie schował je gdzieś za pas. Vesard nawet gdyby chciał nie zauważyłby gdzie to było.
- Jeszcze dwie! - odrzekł karczmarz, choć już raczej spokojnie bez zbędnych nerwów. Mimo wszystko głos ten nie był przyjemny.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group