Jednego z piramidy, drugiego zaś z pustynnej równiny. Obaj pokonali swych przeciwników, podobnych do siebie pod względem profesji i zdolności. Obaj okazali się lepsi w swym fachu. Teraz mieli zmierzyć się z kimś zupełnie nowym, innym.
W porównaniu do poprzednich aren, to pomieszczenie wydawało się wręcz klaustrofobiczne. Do tego te upiorne twarze na ścianach. Spoglądały swym martwym, a jednak pełnym zainteresowania wzrokiem na oponentów. Czy to jedynie wybryk umysłu, iluzja, czy one rzeczywiście podążały wzrokiem za bohaterami ? Twarze czartów, demonów, a może jeszcze innego plugastwa. Zdawały się czekać i ponaglać. Nie dało się określić żadnego źródła światła, a jednak było tu jasno. Magia ?
Asard ujrzał naprzeciwko siebie srebrnego elfa w ciemnym płaszczu. Altharis ujrzał człowieka, również w czarnym płaszczu. Dzieliła ich odległość około 40 metrów.
W komnacie rozległ się głos, składający się z dziesiątek różnych, idealnie zsynchronizowanych.
"Zabij lub zgiń sam !"
\\Załącznik skasowano - Idrin
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2009-06-13, 01:58, w całości zmieniany 2 razy
Nowy przeciwnik, nowe wyzwanie. By przejść dalej, trzeba zabić .
Mag długo nie zastanawiał się nad tym co robić. Kilka pospiesznie wykonanych gestów - rzucił na siebie Lisią Zwinność. Kilka innych gestów - aktywował czar zwany przyśpieszeniem. Czując się nieco bezpieczniejszy pod osłoną tych zaklęć, wystrzelił w swego oponenta zaklęciem chłodu.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2007-12-23, 19:50, w całości zmieniany 1 raz
Asarda przeraził nieco widok który zastał. Był całkowicie różny od tego który miał w poprzedniej bitwie. Głowy przeróżnych czartów. Obraz wyrwany niczym z najgłębszych koszmarów. Na przeciw niego nie stał także szlachetny paladyn. Stał... Mag. Asard sklął w myślach. Wiedział że jeśli jest dostatecznie szybki będzie potrafił załatwić go zanim uda mu się w ogóle dobiec do celu nie mówiąc już o jakiejkolwiek walce ze strony wojownika. Zatem pozostało tylko jedne rozwiązanie. Bieg... Najszybszy jaki tylko mógłby być. Musiał się dostać do oponenta zanim jakiś zabójczy czar rozłoży go na środku sali w tym przeraźliwym miejscu. Miecz spoczywał ciężko w dłoni. "Obym zdążył cię użyć" Biegł nie spuszczając oczy z maga.
Asard wystrzelił niczym dobrze wymierzony bełt. Ujrzał jak jego oponent wykonuje jakieś niezwykle szybkie ruchy rękoma. Na postać elfa spadła ledwo dostrzegalna mgiełka. Wojownik rozpoznał to zaklęcie. Lisia Zwinność, rzucona zwiększa szybkość ruchów, szczególnie pomaga w unikaniu ataków.
Bohater w biegu wyciągnął miecz, wykonał krótki zamach, a następnie potężny cios.
Altharis dokończył kolejne zaklęcie, które na moment zamazało lekko jego kontury, gdy ostrze Lurtiańskiego miecza spadło prosto na jego ramię. Cios był potężny, bez problemu przebił zbroję, rozszarpując skórę, mięśnie i ścięgna.
Mag syknął z bólu, zdołał jednak skończyć kolejne, trzecie już zaklęcie.
Potworne zimno ogarnęło całe ciało Asarda. Ból szybko minął, pozostawił jednak po sobie pewne piętno. Spowolnił nieznacznie ruchy bohatera.
Asard biegnąc widział jak w zastraszająco szybkim tempie mag inicjuje kolejne zaklęcia. Ciął mieczem bardziej by przerwać jego passę niż by trafić. Jednak los był podczas walk najwyraźniej dla niego łaskawy. Cięcie wyszło tak jak sobie tego życzył. Jednak satysfakcja nie mogła trwać zbyt długo gdyż chwilę później poczuł jak przerażająco zimny ból przeszył całe jego ciało. "Szsz ty" Warknął w myślach napełniając miecz całą swą magiczną energią. "Niech to cię nieco zmrozi" rzucił dwukrotnie tnąc przeciwnika.
Elf nie zwlekał jednak długo. Postanowił przemieścić sie na drugi koniec komnaty. Minął błyskawicznie wojownika, mierząc po chwili w niego kolejnym zaklęciem chłodu. Pozostawał jednak wciąż w ruchu - biegał na końcu sali po okręgu, tak by przeciwnik nie mógł ponownie wykonać swojej szarży.
Altharis już przymierzał się do biegu, który dzięki mocy zaklęcia miał okazać się niezwykle szybki. Asard jednak był szybszy.
Zwinny, doskonale wymierzony cios miecza ponownie trafił srebrnego elfa. Cięcie po podbrzuszu na dodatek jakimś sposobem wślizgnęło się pod zbroję. Ostrze rozerwało skórę, potem zaś jelita.
Mag wystrzelił do przodu i padł na ziemię kilka metrów dalej. Krew i resztki trawionego posiłku poczęły wypływać obficie na posadzkę komnaty. Oczy zaszły mgłą, oddech zaś zamarł w płucach. To był koniec.
Głowy w ścianach wydawały się w dziwny, niewyjaśniony sposób usatysfakcjonowane widowiskiem.
Walkę wygrywa Asard.
Asard otrzymuje 381 pktów doświadczenia.
Altharis opuszcza turniej jako przegrany.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum