TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2007-12-08, 18:28
Cena poświęcenia
Autor Wiadomość
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-12-08, 18:00   

Nathian już miał unieść miecz do ostatecznego ciosu kiedy do głowy wpadła mu całkiem trzeźwa myśl, nie przytłumiona szałem bitwy.
Wypyta maga o to co tu się stało i kto za tym stoi!
Tylko jedno może szybko rozwiązać język nawet najtwardszym.
Wziął wielki rozmach lewą nogą i kopnął go silnie w krocze. Potem poprawił jeszcze tarczą prosto w twarz.

- Teraz mi bratku powiesz jeśli ci życie miłe wszystko o tym co tu się stało i kto za tym stoi. Dokładnie, chce znać wszystkie imiona twoich "braci" i ich miejsce zamieszkania, potem pozwolę ci odejść.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-08, 18:05   

Było po walce.

Mag trafiony z rozmachu kolanem w krocze zdołał jedynie wydobyć z siebie pisk kastrata i wykrzywić usta w grymasie niesamowitego bólu. Usta te nawiasem mówiąc ułamek sekundy później dosłownie eksplodowały na krwawą miazgę w kontakcie z tarczą Nathiana. Niczym dojrzałe wiśnie, dajmy na to.

Mag jak bezwładna lalka opadł na piaszczystą drogę, niezdolny nawet do najmniejszego ruchu.

Najwyraźniej pomysł, by atakować Nathiana przy pomocy stransformowanej ręki nie był najszczęśliwszym jego pomysłem. Znacznie lepiej byłoby, gdyby miotał pioruny kuliste. I to z daleka. Teraz jednak mógł jedynie kląć swoją głupotę i brak wyobraźni.

Bo na więcej raczej nie miał sił.

- Nie przejmuj się.. - wykrztusił z siebie razem ze sporą plamą krwi i czymś białym na piach drogi - ..sami cię znajdą.

"Czymś białym" był ułamany siekacz maga. Ani chybi podczas ciosu tarczą.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-12-08, 18:09   

Nathian złapał go za szaty na piersi i potrząsnął silnie.

- Słuchaj sukinsynu nie mam dla ciebie czasu. Nie chcesz po dobroci, będzie po złości. Jeśli nie powiesz mi gdzie oni mieszkają zabije cię. Jeśli powiesz pozwolę ci odejść. Wiedz, że ja się nie nabiorę, ja przyjdę do nich pierwszy. Nie mam zamiaru zdychać trafiony piorunem podczas snu. Gadaj! - tu przywalił mu z pięści trzymającej miecz prosto w łuk brwiowy.

Nathian czuł, że mag nie będzie w stanie odejść po takiej serii ciosów, lecz miał nadzieję, że mag się na to nabierze i wyśpiewa mu wszystko.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-08, 18:13   

Nathian nachylił się nad magiem i złapał go za ubranie.

To był błąd.

Postąpił nieostrożnie, lekceważąc - wydawałoby się - znokautowanego przeciwnika. Zapomniał, że jego dłoń wciąż ma formę ostrego jak brzytwa sztyletu. Ta zaś bezlitośnie wystrzeliła w powietrze jak sprężyna.

- Pozdrów ich ode mnie, gdy przyjdą mnie pomścić! - krzyknął mag, na przekór zmiażdżonym wargom i wybitemu zębowi.

W sekundę później sztylet - dłoń - tkwił już w jego skroni.

To był koniec.

Czar wraz ze śmiercią maga stracił moc. Sztylet stracił formę, na powrót stając się dłonią. Wyglądało to makabrycznie - zupełnie tak, jakby mężczyzna przebił sobie skroń własnymi palcami. Krew wartko uciekała z jego ciała karminowym potoczkiem. Nie było wątpliwości - był już martwy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-12-08, 18:20   

Nathian wstał znad martwego już maga. Wszystko nie tak jak chciał. Teraz to on będzie króliczkiem ściganym przez myśliwego. Miało być odwrotnie. Coś się skończyło w jego życiu. Jeden dzień zmienił go w całści. Jeden dzień, który zostanie mu w pamięci na zawsze.
Spojrzał na łunę palącego się gospodarstwa, gdzie teraz jechać? Co począć? Chyba najlepiej będzie jak pojedzie do Dorienburga. Nie miał tam zbyt wielu przyjaciół. Pozatym nie miał pieniędzy. W jaki sposób będzie zarabiał na swoje utrzymanie?
Chłopak pochylił się nad ciałem przeciwnika i przeszukał je dokładnie. Miał nadzieję, że znajdzie jakieś listy lub inne zwoje, które mogą naprowadzić go na ślad ludzi, którzy zniszczyli całe jego życie. Podczas jednego dnia zawalili wszystko co do tej pory chłopak posiadał. Nie miał sił nawet się zastanawiać czy ktoś przeżył w zgliszczach. To co zrobili z Ralfem wskazywało na jedno.
Podszedł do Płomienia klepiąc go bezmyślnie.
Przecież nie może tu tak zostać. Musi jechać do Dorienburga i rozpocząć nowe życie. Tutaj nie ma już nic. Wsiadł na konia i nie męcząc go wcale pojechał stępem w stronę miasta zastanawiając się nad przyszłością jaka go czekała.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-08, 18:28   

Przeszukanie ciała maga nie zajęło Nathianowi dużo czasu. Ów nie miał przy sobie wiele, to raz. Co więcej, stan jego ekwipunku w gruncie rzeczy niewiele Nathianowi mówił. Były to dwa flakoniki - jeden z czerwoną, drugi z niebieską cieczą o jasnej konsystencji, zwinięty w rulonik krótki list (dosłownie na trzy zdania) napisany starannym, kaligraficznie idealnym pismem oraz niewielka kula wykonana z materiału przypominająca kryształ górski, lecz wypełniona czerwoną, gotującą się mgiełką.

Słowem nic, co Nathian choćby potrafiłby używać.

Niestety, mag nie miał przy sobie jakże potrzebnych mu teraz pieniędzy. Dawało to wniosek jednoznaczny - napastnicy, którzy dokonali tego bestialskiego napadu nie zrobili tego dla pieniędzy. Zrobili to z jednego, konkretnego celu. Jakiego? Dlaczego mag został, czekając na Nathiana? Kim byli owi wspomniani przez niego "bracia"? Jakiej to organizacji tak bardzo naraziła się rodzina Nathiana, by zasłużyć na tak stanowczą odpowiedź?

Wszystkie te pytania pozostawały bez odpowiedzi.

Jedno było pewne. Nathian nie mógł tu zostać a ktoś, lub coś czyhało na jego życie. Młodzieniec musiał zostawić za sobą całe swoje dotychczasowe życie i... zacząć nowe.

Łuna pożaru zostawiona za nim prześladowała go jeszcze długo.

Głównie w snach.


Sesja zakończona (niepełnym) sukcesem!
Nathian za sesję dostaje 400 exp!
Karta zaktualizowana

Copyright by DaMi
Sesja no.3
:-)


ps. W ramach ciekawostki... gdyby Nathian nie został na noc w Dorienburgu i postanowił wracać nocą do domu po drodze napotkałby owych tajemniczych napastników i (jeśliby nie zrobił nic głupiego) zdołałby ocalić najbliższych przed smutnym końcem. Ot, magia nieliniowych scenariuszy :-)
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group