TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2007-12-08, 18:28
Cena poświęcenia
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-03, 16:44   Cena poświęcenia

"Czego potrzebujesz duszyczko,
Żeby się dostać od nieba?

Kto nie zaznał goryczy ni razu,
Ten nie zazna słodyczy w niebie."

- Dziady, cz II



- Paniczu.. paniczu.. - cichy głos wdzierał się w świadomość Nathiana jak niechciany, natrętny odgłos brzęczącego owada.

Pokojówka na dworku jego rodziców jakby bojąc się jego reakcji szeptała niemal jego imię, byleby tylko go nie zdenerwować. Niby słońce ciepłymi promieniami padające przez okno na jego twarz dawało znać, że jest już dość późna pora jak na pobudkę, ale kto mógł przewidzieć reakcję panicza? Pościel na jakiej leżał była przecież taka miękka, taka ciepła.. kto rozsądny w takich warunkach chciałby zaczynać nowy dzień?

Nathian był jednym z tych ludzi, którym poszczęściło się już od urodzenia. Miał wszystko. Rodzice na obecny stan rzeczy musieli ciężko pracować na roli przez całe swoje życie. Byli zamożnymi właścicielami ziemskimi, zarządzającymi potężną połacią ziemi niedaleko Dorienburga. Ze swych plonów utrzymywali wielu ludzi, byli znani i poważani. Na tyle, na ile może być poważanym właściciel ziemski, rzecz jasna.. W takich warunkach, wśród przyrody i ogólnego zachwycenia jego osobą - najstarszego syna i w przyszłości dziedzica majątku, przyszło mu spędzić ostatnich 17 lat..

Aż do dziś.

- Paniczu.. proszę wstać - pokojówka natrętnym szeptem nie dawała o sobie zapomnieć.

// Na prośbę gracza, wszystkie rzuty są w tej sesji jawne (oprócz rzutów - z przyczyn oczywistych - dla gracza utajnionych, jak rzuty na nasłuchiwanie etc)
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Ostatnio zmieniony przez DaMi 2007-11-17, 15:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-03, 17:14   

Nathian zrezygnował z udawania, że już nie śpi i niemrawo otworzył jedno oko na natrenta. Zmierzył ją od góry do dołu, poczym zagłebił się bardziej w puchową pieżynkę.

- Która godzina? Kto kazał ci mnie budzić, jest jeszcze wcześnie! - wiedział, że tak nie jest ale jak każdy rozkapryszony, rozpieszczony syn bogatej rodziny uwielbiał się powyżywać na służbie.

Wiedział, że musi to być coś poważnego bo pokojówka była wyjątkowo natrętna, dlatego po chwili przeciągnął się i ziewnął potężnie. Usiadł na łóżku i spojrzał mętnym wzrokiem na natręta.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-03, 21:19   

Pokojówka nie była ładna. Owszem, ktoś mógłby ją za taką uważać, lecz wedle wszelkich przyjętych standardów ładną nie była. Niska, krępej budowy, o szerokiej, rumianej twarzy i takoż szerokich dłoniach, przyzwyczajonych do pracy. Ot, typowa dziewczyna ze wsi, pracująca w służbie u obcych ludzi. Jedynym wyróżniającym ją ewenementem spośród całej masy innych dziewcząt był śliczny uśmiech i takoż śliczne, błękitne oczy.

Tym razem oczy te były pełne niechęci. Od razu widać było, że dziewczyna najchętniej zajmowałaby się czymś zupełnie innym niż budzeniem tego lenia, Nathiana.

- Pański ojciec - rzekła spokojnie - kazał paniczowi wstać i szybko coś zjeść. Śniadanie czeka - dodała pospiesznie, zbierając się do wyjścia.

W rzeczy samej, taca z prostym posiłkiem leżała na szafce nieopodal łóżka. Wystroju pokoju dopełniała duża, dwudrzwiowa szafa w rogu, biurko ze stolikiem, oraz specjalny stojak na jego własnoręcznie skompletowany na różnych targach pancerz skórzany.

Słońce, wpadające przez wysokie, szklane okno - rzecz prawdziwe droga - prażyło niemiłosiernie w policzek bohatera, każąc wstać z łóżka. Z dalszego snu i tak nic by raczej nie wyszło.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-04, 08:31   

Nathian wysłuchał pokojówki w milczeniu przecierając oczy. "Dziwne, ojciec nigdy go tak nie budził, musiał się stać coś niezwykłego " - przemknęło mu przez głowę. Darzył szacunkiem w tym domu jedynie swoich rodziców, bo zdawał sobie sprawę, że tylko dzięki ich cięzkiej pracy wiódł tak wspaniałe życie.
- Ojciec nie mówił dlaczego mam wcześnie wstać? Zwykle tego nie robił, wstawałem kiedy chciałem! Musiało się stać coś niezwykłego, powiedz mi, proszę! - zwrócił się do pokojówki podczas gdy się ubierał. Zwrócił się grzecznościowo bo był bardzo podniecony tą nowością pozatym chciał z niej wyciągnąć ile się da, przypuszczał, że pokojówka nic nie wie, ale zawsze spróbować warto.
Dlatego z nowym zapałem ubrał się i zabrał się do jedzenia. Jak mógł najszybciej zjadł i udał się w kierunku drzwi wyjściowych.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-04, 11:36   

- Nie, nic mi o tym nie wiadomo - odparła, po czym dodała już zza wpół uchylonych drzwi pokoju - pański ojciec będzie czekał na pana na werandzie.

I odeszła.

Śniadanie było proste, lecz smaczne i pożywne. Razowy chleb, ser, mleko - wszystko to, co dawała im ziemia. Nathian szybko się z nim uporał. Po takim śniadaniu nie musiał się przejmować głodem jeszcze przez dłuższy czas.

Skompletowanie ubrania zajęło mu dłuższą chwilę, jako że nie miał on w zwyczaju składać go dokładnie przed snem. Gdy jednak poczuł, że jest już gotowy, wyszedł on ze swego pokoju. Korytarzem udał się na szerokie schody wiodące prosto na parter, do drzwi wyjściowych z rezydencji.

Wystrój domu nie imponował przepychem, lecz skromnością przemieszaną z dobrym gustem. Kroki na wypolerowanej, drewnianej podłodze stukały donośnie. Jasne, dobrze oświetlone, utrzymane w pogodnych kolorach ściany z rzadka ozdobione były czy to świecznikami czy też jakimś obrazem (najczęściej przedstawiającym krajobrazy). Nathian słyszał krzątającą się w kuchni służbę.

Oraz głos ojca, rozmawiającego z kimś na werandzie, zaraz za dwuskrzydłowymi drzwiami wyjściowymi.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-04, 11:54   

Ciekawość ponagliła Nathiana do uchylenia drzwi wyjściowych. Zastanawiał się kim
może być ten człowiek, z którym rozmawia ojciec. Wziął głeboki oddech i wyszedł na
werandę. Spojrzał na jegomościa, a potem na ojca :

- Witam, jestem tak jak mnie prosiłeś ojcze. Coś się stało? - spytał trochę zmieszany
tą sytuacją. Spojrzał jeszcze raz na przybysza oglądając go od góry do dołu.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-04, 22:38   

- Nie "jak cię prosiłem", tylko jak kazałem, byś w końcu zlazł z łóżka.. - z typowym dla siebie marudzeniem odparł ojciec.

Nathian znał go i wiedział, że tego typu uwagami z jego strony nie należało się przejmować. Ojciec, Merrik, był typem człowieka, który szczególnym "kultem" darzył ciężką, fizyczną pracę oraz ludzi ją praktykujących. Trudno się dziwić, to właśnie taka praca dała mu wszystko, czym obecnie był i co posiadał. Całe życie tracił siły i zdrowie na swoją obecną pozycję. Tym bardziej bolało go, że jego syn wcale nie wykazywał zainteresowania pracą na roli, marząc jedynie o innym świecie, pełnym przygód i magii.

Ogorzała, poorana bruzdami zmarszczek twarz ojca rozpromieniła się jednak na widok syna. Było nie było, był to jego pierworodny. Każdy ojciec kocha swoje dzieci.

Osobą, z którą rozmawiał Merrik był Ralf - ich stajenny. Ralf był w rzeczy samej - prostym chłopem ze wsi, który nie dość, że sękaty i wyjątkowo toporny w swej budowie miał jeszcze jedną, trudną przypadłość - był chorobliwie nieśmiały i miał tendencję do jąkania się. Miejsce na gospodarstwie gwarantowało mu jedno: posiadał niesamowity talent do postępowania ze zwierzętami, a zwłaszcza końmi. Te rozumiały go właściwie bez słów i dosłownie piękniały z dnia na dzień pod jego opieką.

Ralf skłonił jedynie głowę na widok panicza. To było u niego zupełnie naturalne - właściwie nigdy nie odzywał się z własnej inicjatywy, niepytany.

Ciężka, sękata dłoń ojca spoczęła na ramieniu Nathiana.

- Mam dla ciebie małe zadanie - rzekł - wreszcie będziesz miał okazję nieco się rozruszać.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-05, 17:34   

Nathian rozpromienił się. Stajenny był tu nie bez powodu, chłopak uwielbiał jeździć konno dlatego bardzo się ucieszył, że będzie miał od ojca zajęcie, które sprawia mu przyjemność. Dlatego czule położył swoją dłoń na dłoni ojca i rzekł wciąż się uśmiechając :

- Wszystko co każesz ojcze. Żałuję, że nie wstałem wcześniej - powiedział szczerze - co mam dla ciebie zrobić?

"Zapowiada się wspaniały dzień" - pomyślał, uwielbiał nowości, zwłaszcza jeśli dotyczyły jego osoby.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-06, 12:44   

Twarz ojca przecięła szara smuga zmartwienia.

- Znowu byli ludzie zarządcy - odrzekł wreszcie zmieniony, gniewnym tonem.

Nathian wiedział o co chodzi. Królestwo Ludzi posiadało specjalny urząd zarządcy. Ci w imieniu króla zajmowali się sprawami administracyjnymi, sądowymi oraz odpowiadali za ściąganie podatków. Tutejszy zarządca z okręgu na południe od Dorienburga był urzędnikiem bardzo skrupulatnie wykonującym swoje obowiązki. Niestety, ludzie z jego "drużyny" szybko w okolicy stali się powszechnie znani ze swych dość brutalnych metod działania. Krótko mówiąc - grupka z nich zaczęła wykorzystywać swoją pozycję i protekcję, jaką ona im dawała do zwykłego rozboju. Grożąc karami, grzywnami, a nawet śmiercią zaczęli jeździć po okolicy, terroryzując ludzi i ściągać fikcyjne "podatki".

Co gorsza, ostatnio za szczególny cel upatrzyli sobie rodzinę Merrika - najwyraźniej uznając ją za dość bogatą.

- Zniszczyli pług - wycedził przez zęby ojciec, więcej mówić nie musiał - chcę, byś pojechał do miasta do kowala i zamówił nowy. Z tego już nie będzie pożytku. Ralf da ci konia, którego wybierzesz a w kuchni powinny być gotowe racje na drogę. Jeśli się pospieszysz, przed zmrokiem powinieneś być z powrotem. - w głosie ojca aż nazbyt dało się wyczuć przytyk "gdybyś tylko wstał wcześniej.."
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-06, 15:12   

Nathianowi uśmiechł zrzedł z twarzy gdy usłyszał o poborcach. Nigdy ich nie lubił, a teraz uwzieli się na jego rodzinę. Podczas gdy ojciec opowiadał mu o płógu mocniej zacisnał ręcę i zgrzytnął zębami ze złości. W środku cieszył się z tego, że będzie mógł się przejechać do miasta, może zobaczy coś ciekawego, przeżyje jakąs przygodę. Wiedział jednak, że ojciec jest bardzo zdenerwowany dlatego nie dał poznać po swojej radości. Ojciec był bogaty, ale jeśli poborcy naprawdę się na nich uwezmą to nie będzie dla niego najlepiej...

- To oburzające! Zrobię to dla ciebie ojcze, wszystko co każesz. Muszę się pośpieszyć żeby zdążyć - powiedział to i ucałował lekko ojca. Chciał zdobyć u niego zaufanie, żeby wiedział, że może liczyć na Nathiana.

Skinął na Ralfa czekając, aż on go poprowadzi do stajni.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-06, 20:40   

Ojciec skinieniem głowy zaaprobował gorliwość syna do wypełnienia jego poleceń.

- Uważaj na siebie po drodze - rzekł - najlepiej, byś wziął swój pancerz i broń.. nigdy nic nie wiadomo. Gdy wybierzesz konia nie zapomnij o zabraniu ze sobą jedzenia.

To powiedziawszy, zszedł ze schodów werandy i udał się w dół dróżki prowadzącej od domu, wokół pobliskiego ogrodu aż do głównej drogi. Ojciec - na ile Nathian go znał - szedł pewnie właśnie do ogrodu. Lubił często tam przesiadywać.

Tymczasem jednak Ralf gestem nakazał paniczowi udanie się za nim. Poszli w kierunku przeciwnym od Merrika - w górę dróżki, do budynków gospodarczych. Wielka stodoła wyładowana sianem, budynek, służący za spiżarnię, obora z cielnymi krowami i przedmiot dumy całej rodziny - duża stajnia na ponad dwadzieścia zwierząt.

Ralf uchylił jedno skrzydło podwójnych drzwi i wszedł do środka. Nathiana uderzył jakże charakterystyczny zapach koni, tak ukochany przez wszystkich jeźdźców. Nathian szkolił się w jeździe już od wczesnego dzieciństwa i miał kilka swoich ulubionych wierzchowców. Teraz jednak stajnia była w większości pusta - niemal wszystkie konie zostały wyprowadzone na pastwisko. W dwóch boksach stały tylko kary ogier, Płomień oraz młoda, kasztanowa klacz, Zjawa.

Ralf wydał z siebie jakiś dziwny jęk, który mógł znaczyć coś pomiędzy "niech pan wybiera" a "oto konie"... lub oba jednocześnie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-07, 14:54   

Nathian zignorował pojękiwania Ralfa i podszedł do Płomienia. Pogładził go delikatnie po pysku, klacz łatwiej ujarzmić, jest bardziej posłuszna, ale chłopak wolał tym razem trochę ostrzejszą jazdę więc mruknął :

-Wezmę tego, osiodłaj go i wyprowadź, czekaj na mnie, a ja w tym czasie pójdę po jedzenie i ekwpiunek - Jak powiedział tak zrobił, najpierw udał się z powrotem do swojego pokoju po resztę inwentarza. Starannie się ubrał w pancerz i włożył miecz do pochwy starannie sprawdzając wszystkie rzemyki, nie chciał żeby ostrze spadło podczas jazdy.

Gdy wszystko było jak należy Nathian udał się do kuchni wciąż rozmyślając o czekającej go przygodzie. Rzadko kiedy bywał w tak dobrym humorze, dlatego nawet do służby w kuchni zwrócił się ciepłym głosem.

Gdy otrzyma racje żywnościowe wychodzi z domu szukając Ralfa i Płomienia.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-07, 20:47   

Koń prychnął cichutko, pod dotykiem panicza. Zwierzę podświadomie czuło, że długo nie postoi w boksie i że czeka je jazda. Ogier wydawał się wcale zadowolony tą perspektywą.

Ralf wydał z siebie kolejny dźwięk mieszczący się pomiędzy głośnym westchnięciem a cichym pomrukiem, który zapewne oznaczał ni mniej ni więcej jak "dobrze, proszę pana".

Nathian jednak tego już nie usłyszał. Zgodnie ze swoim planem udał się do swojego pokoju. Założenie pancerza zajęło mu dłuższą chwilkę. Gdy uznał, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, przypasał broń i udał się do kuchni.

Kucharka i czyniąca przygotowania do obiadu pokojówka (ta sama, która obudziła młodzieńca rano) nie mogły wyjść ze zdumienia, widząc go wchodzącego do ich pomieszczenia w pełnym rynsztunku z uśmiechem na ustach.

- Ależ proszę, tutaj jest - odparła kucharka na wzmiankę o jedzeniu, podając Nathianowi rację żywnościową, zawiniętą w tkaninę.

Dopiero teraz Nathian uzmysłowił sobie, że nie posiada plecaka, do którego mógłby to wsadzić. Jedyną jego nadzieją było to, że przy siodle wybranego ogiera powinny być pakowne juki na tego typu rzeczy.

Gdy wyszedł przed dom, trzymając w ręku rację żywnościową, Ralf czekał z koniem u stóp schodów werandy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-08, 17:27   

Nathian nie bardzo się przejął tym, że nie ma w co zapakować, mając taką stajnię jak ta, jego ojciec na pewno miał pełen inwentarz jeździecki. Dlatego raźnym krokiem ruszył w stronę czekającego Ralfa. Zastanowił się przez chwilę czy nie pożegnać się jeszcze raz z ojcem, ale jednak zdecydował od razu ruszyć. Jeśli przy koniu są kulbaki w które może włożyć racje wkłada je, jeśli nie, każe Ralfowi je przynieść.

Po tym kiwa na stajennego pozwalając mu odejść a sam dosiada Płomienia i spina go ruszając w kierunku miasta.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-08, 19:55   

Ralf ukłonił się niezgrabnie, oddając Nathianowi lejce i udając w stronę stajni.

Juki, rzecz jasna, był na swoim miejscu. Stajenny pomyślał o wszystkim - Płomień pod każdym względem gotów był do drogi. Gdy tylko racje żywnościowe zniknęły w torbie, Nathian dosiał konia, ruszając dróżką najpierw ku bramie posiadłości, później do głównego traktu a następnie gościńcem na północ, w stronę miasta.

Brukowana droga wiodła w malowniczej scenerii, wśród pól i łąk. Widoczność była znakomita, a pogoda śliczna. Nathian mógł mieć pewność, że w tych warunkach dojrzy każdego na gościńcu już z daleka. Drogę znał, gdyż bywał już w mieście. Wiedział, że droga zajmie mu dobre trzy - cztery godziny.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-12, 15:17   

Nathian wolał oszczędzić konia na drogę powrotną, liczył na świetną przejażdżkę w ostatnim odcinku trasy do domu. Teraz żeby go za bardzo nie zmęczyć spiął go jedynie do truchtu. Usadowił się wygodniej w siodle i przymknął oczy. Miarowe stukanie kopyt o bruk usypiało, ale ciągłe podskakiwanie i czujność nie pozwalały na sen. Rozejrzał się dokoła na sielankowe krajobrazy. Wiedział, że najlepsze będzie dopiero pod koniec dlatego nie narzekając jedzie dalej w ciszy.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-12, 22:35   

Droga mijała spokojnie. Krajobraz wokoło zdawał się ciągnąć w nieskończoność, lecz mimo wszystko nie nudził. Typowy mieszczuch pewnie usnąłby już po pierwszym kilometrze jazdy, ale nie Nathian. Tu wszystko żyło, zmieniało się, fascynowało.

Nawet najzwyklejsze w świecie łąki i widok pasącego się bydła.

Dopiero, gdy miał już za sobą ponad połowę drogi (po jakiś dwóch godzinach) spokojnego truchtu, na gościńcu przed sobą dojrzał samotną, zgarbioną postać ludzką (lub, powiedzmy z grubsza - humanoidalną), kuśtykającą opierając się o kij w stronę miasta.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-13, 14:47   

Nathian początkowo nie zwrócił uwagi na wędrowca, na pół drzemiąc rozglądał sie dokoła. Gdy jednak kuśtykanie laski przebiło się przez stukanie podków jego rumaka, chłopak skupił wzrok na nieznajomym. Nie ździwiło go to, przecież to jeden z traktów do miasta. Jednak jego postura i mroczny wygląd trochę go zaniepokoiły. Chcąc rozwiać swoje wątpliwości poprawił pochwę miecza - nigdy nie wiedział co może się stać. Bandytów tu nie brakuje, poczym podjechał do podróznika na odpowiednią odległość i przyjżał mu się uważnie. Nie mial o co go pytać więc udał, że zatrzymał się, aby coś sprawdzić w kulbakach, a tak naprawdę obserwował go spod brwi.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-13, 20:50   

Postać szybko zorientowała się, że dogania ją konny. Nie odwracała się jednak, ani nie zwolniła kroku, dopóki Nathian nie zrównał się z nią i nie zaczął ukradkiem przyglądać.

- Niech będą pochwaleni bogowie, możny panie! - przywitał się typowym dla starszych osób skrzeczącym nieco głosem nieznajomy.



Opierał się na kiju, zaś spod kaptura obszernego, choć już wysłużonego płaszcza podróżnego wystawała długa, brudno szara i pełna kłaków (zapewne niegdyś srebrno siwa) broda. Twarzy i oczu Nathian - mimo wysiłków - dojrzeć nie zdołał. Osobnik ów ponad wszelką wątpliwość był człowiekiem, lat sześćdziesięciu, lub może nawet więcej. Zgrabiona i słabowita postura nie budziła uczucia zagrożenia, więc nie było potrzeby pilnowania broni. Jedynym zagrożeniem, jakie starzec mógł stawić, to straszliwy atak kosturem, którym się podpierał...
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-14, 15:09   

- Witaj starcze! Gdzież to zmierzasz w tak sędziwym wieku. Dla twojego zdrowia lepiej by było jakbyś opowiadał bajki dziatkom przy kominku! Potrzeba ci czegoś? - Zagadnął radośnie Nathian widząc staruszka, rad był, że może się do kogoś wreszcie odezwać. Dlatego spowolnił konia do kroku mężczyzny. Stwierdził, że należy mu się odpoczynek od ciągłego podskakiwania. Nie był gońcem i nie miał jego najważniejszego atutu, choć bardzo lubił jazdę konną. Wsłuchując się w odpowiedź starca Nathian zaczął gorliwie przeszukiwać kulbaki, chciał coś przekąsić po drodze bo jadł tylko śniadanie, a jedzie już długo. Kątem oka wolał jednak stale patrzeć na nieznajomego, nie ufał mu do końca.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-15, 10:59   

Racja żywnościowa, jaka spoczywała w jukach konia Nathiana zawierała w sobie nieco chleba, sera, kiełbasy oraz sucharów. Generalnie w sam raz na dzień jazdy na tyle, by dobrze zjeść i nie cierpieć zatrucia pokarmowego.

Staruszek na widok jedzenia wyraźnie się ożywił.

- Gdzie nogi poniosą, dobry panie! - wymamlał - Radbym siedzieć w miejscu i gadać bajędy, lecz tak bogowie dali, że nie mam gdzie - zarechotał w typowy dla starszych osób sposób - Znam jednak niejedną historię... kto wie, może i nawet tak możnego rycerza byłym w stanie zainteresować? - stuknął kosturem o bruk, jakby chcąc podkreślić wagę swych słów.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-15, 19:21   

- Chętnie posłucham twojej bajdy dziadku! Właśnie miałem zamiar odpocząć trochę bo jadę już dosyć długo i jestem strudzony. Zjemy razem moją żywność bo widzę, że chleba to ty dawno w ustach nie miałeś. Nie jestem, aż tak mocno głodny żeby jeść wszystko samemu i chętnie się z tobą podzielę w zamian za ciekawą historię - Nathian rzekł rozradowany do dziadka, chociaż wolałby zostawić swoje racje na drogę powrotną, ale żal mu się zrobiło tego dziadka. Przykro mu było patrzeć na jego łachmany gdy on był pięknie wystrojony.

Nathian rozejrzał się za dogodnym miejscem na spoczynek. Najlepiej jeśli byłaby to trawa, wtedy mógłby od razu nakarmić konia i dać mu wypocząć. Był bardzo uprzejmy dla dziadka, nie widział w nim żadnego zagrożenia dla niego, jednak nie ufał mu do końca. Choć nie posiadał nic cennego, wolał jednak mieć swój dobytek przy sobie.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-15, 22:17   

Jako, że gościniec biegł przez łąki, zejście z konia, siądnięcie na trawie nie było zbytnim problemem. Dziadyga z wyraźną wdzięcznością przyjął kawałek chleba i kiełbasy, wgryzając się weń łapczywie.

- Dzięki ci, dobry panie! Oby ci gwiazdy świeciły i szczęściły! - wymamlał podekscytowany, lekko plując drobinkami jedzenia.

Gdy odrobinę zjedli, dziadek wyszczerzył się szeroko do Nathiana.

- Dobry z ciebie młodzieniec, podzieliłeś się posiłkiem ze starcem. Wiedz, że umiem się odwdzięczyć! - wyszczerzył się jeszcze szerzej - Słyszałeś na pewno opowieści lokalne o drużynie Okulika? Ha, na pewno! Przez długie lata łupili w całej okolicy wszystko i wszystkich, póki ich wojsko królewskie nie dopadło i nie zamęczyło w publicznej kaźni w stolicy! Nikt jednak nigdy nie odnalazł tego, co zrabowali... - zamilkł, robiąc efektowną pauzę, jakby oczekując jakiejś stosownej reakcji po Nathianie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2007-11-16, 15:06   

- Nie, nic nie wiedziałem o tej bandzie. Mieszkam dość daleko od miasta także nie dochodzą do mnie takie wieści. Jednak ten ich skarb bardzo mnie zaciekawił - powiedział Nathian po chwili. Na myśl o tym, że przywozi do swojego domu kilogramy złota i klejnotów pobudzały jego wyobraźnię co może z taką sumą zrobić. Widział przed oczami matkę, która go całuje przez łzy. Ojca, który mimo tego, że jest taki sztywny teraz ledwo powstrzymywał się od wybuchu radości, klepał go po ramieniu... - Wiesz coś o tym? Powiedz mi dziadku! - nalegał pobudzony.

"Co mi tam jakieś brony! Gdyby udało mi się znaleźć skarb jaki zostawili rabusie mógłbym kupić całe gospodarstwo! Lecz dlaczego dziadek sam nie wybrał się na poszukiwania? I skąd wie o tym wszystkim? - myślał gorliwie Nathian - może sam kiedyś należał do bandy ale usunął się w odpowiednim momencie? Albo ich wydał? - te myśli były w jego przekonaniu tak absurdalne, że zaśmiał się w duchu.

Widok starca w łachmanach, który grozi komukolwiek swoim sękatym kosturem bardzo go rozbawiła... Rozproszył myśli i ponownie skupił się na rozmowie z napotkanym.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-16, 20:34   

Starzec wyszczerzył wszystkie pozostałe w jamie ustnej zęby w bezbrzeżnym uśmiechu.

- Ha! Wiedziałem! Już od momentu, w którym cię zobaczyłem, dobry młodzieńcze! Chęć przygody bije od ciebie na kilometr, że tak powiem! - ugryzł kolejny kawał chleba, mamląc go przez chwilę - Pewnie mi nie wierzysz... starcze bajania, sobie myślisz, co? Ha, to nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać..

Chwilę drapał się po brodzie. Wreszcie udało mu się wygrzebać z niej jakiś dziwnie wyglądający kłaczek i rzucić go w kępy trawy gdzieś do tyłu.

- Wiem, gdzie jest jaskinia, gdzie zbóje złożyli złoto. Niestety, obłożono ją klątwą.. w każdym razie tak sądzę, bo pierwsza osoba, którą tam zaprowadziłem kilka lat temu zmarła zaraz po przestąpieniu jej progu i stała się nieumarłym. - roześmiał się, jakby uważał to za szczególnie zabawną formę zakończenia żywota - Ledwo uszedłem z życiem! Sądzę jednak, że jeśli ktoś pokona zombi, to reszta jaskini stanie już otworem...
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group