TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-01-04, 13:45
W sercu burzy
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-25, 22:56   W sercu burzy

"Raj - (...) w opinii ciemnego, zabobonnego ludu uważa się Raj za krainę nieskończonego szczęścia, do której trafiają gorliwi i przykładni wyznawcy danej wiary po śmierci. (...) W różnych wierzeniach wygląda on inaczej: jako spowita mgłą wyspa Avalon, jako niebiańskie królestwo Tir Nan Og czy też mityczna wyspa, daleko na wschodzie - Undus. (...) Wszelakoż mity o Raju można skwitować jako bzdurę i sposób manipulacji wierzącymi ludźmi przez kapłanów."
- fragmenty z encyklopedii uniwersyteckiej katedry filozofii z Dorienburga


Mineły już trzy dni od czasu opuszczenia niemal doszczętnie zrujnowanej wioski orków, pokonania tajemniczego maziostwora i rozstania z przywróconym zza grobu drowem Draconem.

Anhurowi jednak nie dane było zupełnie odpocząć od tamtych wydarzeń. Bohater z pewnym niepokojem zauważył, że od czasu opuszczenia wioski zaczął sypiać bardzo źle. Dwie noce, które spędził pod otwartym niebem - rzecz zupełnie dla niego niepodobna - najczęściej kończyły się tak, że budził się z krzykiem, zlany zimnym potem i nie mogący przypomnieć sobie, co mu się właściwie śniło.

Trudno się więc dziwić, że bohater czuł znaczne zmęczenie. W innych warunkach przyjemna wędrówka, dająca uczucie niczym nieskrępowanej swobody, tym razem nużyła go i napawała zniechęceniem. I nawet krajobraz nie był w stanie tego wrażenia zmienić.

Słońce chyliło się już ku zachodowi, podpalając ognistą łuną widnokrąg. Było dość ciepło, ale delikatny wiaterek, kołyszący wysokimi trawami ciągnącymi się aż po horyzont, gdzieniegdzie tylko poprzecinanymi pojedyńczymi drzewami, wywoływał delikatne uczucie chłodu. Noc zapowiadała się zimna. I - najprawdopodobniej - znów nieprzespana. Bohater, znajdujący się gdzieś pomiędzy terenami Srebrnych Elfów a Królestwem, musiał zastanowić się, w jaki sposób zamierza ją spędzić.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-26, 14:39   

Spojrzał znużony na słońce, czuł ból w skroniach od niedospanych nocy. Westchnął cicho "co się ze mną dzieję?" zastanowił się po raz setny. Ta sytuacja nie napawała go radością, w końcu, kto byłby zadowolony nie śpiąc już dwa dni. Kilka razy zastanawiał się czy nie wrócić do orków i tam odpocząć pod opieką szamana, który zapewne uleczyłby go z bezsenności, ale coś go pchało go naprzód, najprawdopodobniej znalezienia własnych korzeni. Tak dobre słowo, czuł się jak drzewo pozbawione korzeni. Ale w końcu dowie się o przodkach, tylko trzeba cierpliwości i oczywiście snu

Coś czuł, że ta noc będzie podobna do poprzednich, na samą myśl o tym zaklnął pod nosem. Najchętniej rzuciłby cały swój ekwipunek i zasnął na miejscu, nie myśląc o zagrożeniach. Spojrzał na pobliskie drzewo, podszedł do niego i zobaczył czy jest odpowiednie do spania, jeśli nie to podchodzi do innego.

Idąc do drzewa wyjmuje sakiewkę z amuletem, ""Łza Alaira" tak, to jest klucz do wszystkich moich pytań i jedyna rzecz odziedziczona po mojej matce... której nie znałem". Poczuł w sercu ból, na myśl, że chroniąc go przypłaciła to najwyższą cenę, życiem. Ale był bezpieczny... sam, wrzucony w tą plątaninę niejasności i drwin losu świecie. Cóż z tego, że żyje skoro jego korzenie... bliscy pewnie już nie żyją, ale jest jeszcze nadzieja-być może czekają na niego. Cóż ponoć nadzieja umiera ostatnia,ale to dzięki niej mamy siłę by przeciwstawiać się wyrokom sił wyższych.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-26, 19:52   

Drzewo, które wybrał Anhur nie było zbyt wysokie, lecz bardzo rozłożyste i bujne. Szerokie, grube konary w jednym miejscu tworzyły swego rodzaju naturalną "kołyskę" w której jedna dorosła osoba od biedy mogłaby spędzić noc bez obawy o to, że zakończy ją na ziemi ze złamanym karkiem. Na dobrą sprawę również korzenie drzewa nadawały się na obóz - w jednym miejscu gruby korzeń wystawał ponad ziemię, ukazując spore, chronione przed wiatrem zagłębienie.

Powoli zapadał zmrok i jeśli łowca myślał o założeniu obozu, musiał do pracy zabrać się od razu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-27, 17:20   

Spojrzał na drzewo "tak, te będzie idealne" pomyślał chowając sakiewkę. Pogłaskał korę, odłożył swój plecak, po czym poszedł w poszukiwaniu materiałów na ognisko. Miał niewiele czasu, ale starał się zanadto nie śpieszyć się ze zbieraniem, po drodze obserwując malowniczy krajobraz. Miał nadzieję, że widok natury złagodzą objawy zmęczenia i że choć na chwile zapomni o tym bólu. Kiedy wreszcie uzbierał dość drewna idzie pod drzewo i za pomocą krzesiwa próbuje rozpalić niewielkie ognisko. "Pewnie będzie dobrze widoczne, ale przynajmniej nie będzie mi zimno"
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-27, 17:49   

Plecak spoczął przy drzewie zaś Anhur zabrał się do przygotowywania obozu. Niestety, okolica nie sprzyjała zbieraniu drwa na ognisko. Wokół drzewa przy którym planował obozować i przy dwóch okolicznych, nabliżej położonych, bohater zdołał zebrać nieco obeschniętych gałęzi, lecz było tego stanowczo zbyt mało, by ognisko mogło palić się całą noc. Ponadto, przygotowanie miejsca na ognisko tak, by ogień nie rozprzestrzenił się w trawiastym terenie również zajęło mu sporo czasu. Ostatecznie malutki ogień zaczął tańczyć u stóp drzewa, lecz zapas drwa jaki posiadał Anhur mógł wystarczyć jedynie na część nocy.

Słońce schowało się już za widnokręgiem. Na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze blade gwiazdy. Dawały one jednak mało światła - księżyc był w nowiu. W dotychczasowe odgłosy równiny zaczęły wkradać się dźwięki nocnych małych zwierzątek czy symfonii owadów. Trzaskanie ognia i ciepło ogniska dodawało otuchy i wzmagało chęć zdrzemnięcia się choćby przez chwilę. Ostatnie ciężkie dwie noce również zaczęły dawać się Anhurowi we znaki.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-27, 21:04   

"Trochę mało drewna, ale cóż, trzeba jakoś radzić." Przyjemnie było siedzieć przy ognisku. Anhur z ciekawością przypatrywał się ogniskowi, w międzyczasie zjadł część racji otrzymanych od orków. Czuł jak słodki sen powoli przybliżał się do niego, może dziś nie będzie miał koszmarów? Spojrzał się na drzewo "No, trzeba jeszcze się namęczyć" Wstał. założył plecak po czym wspiął się i położył się, używając zamiast poduszki plecak. Tak wśród szumu gałęzi zaczął odchodzić w krainę snów, skąd nie miał zamiaru zbyt odchodzić.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-27, 21:23   

Racje żywnościowe były niezwykle proste - podobnie jak prosty był orczy lud, który tych racji Anhurowi użyczył. Suszone kawałki mięsa i czerstwy chleb, jedzone o zmroku w świetle płonącego ogniska miały jednak swój niezaprzeczalny urok.

Bohater dokończył posiłek i wspiął się na drzewo. Może ni było ono szczytem marzeń, lecz jak na tę jedną noc powinno mu wystarczyć jako łóżko. Anhur zapadł w niespokojny sen..

*zapach jabłek*

Wypełnił mu nozdrza. Było to tak niespodziewane, jakby nagle ktoś podsunął mu tuż pod nos aromatyczne jabłkowe wino.

- Anhur.. - głos dobiegał zewsząd i znikąd jednocześnie.

Łowca był zawieszony w niebycie. Wisiał, niczym pasemko morszczynu w wodzie pośród ciemności. Był świadom wszystkiego, co działo się wokoło i świadom własnego ciała, którym mógł poruszać. Miał wrażenie, że lewituje w powietrzu. Nie czuł pod stopami gruntu oraz niczego nie widział. Po prostu... trwał w pustce. Latał i jednocześnie wisiał w miejscu. Był i nie był zarazem.

- Anhur.. - ponowiło się wołanie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-27, 21:33   

Poczuł w nozdrzach zapach czegoś znajomego... "Jabłka? Ale skąd?" Otworzył szeroko oczy, na początku, ale nic nie zobaczył. Z przestrachem wyciągnął ręce, ale ich nie zobaczył. Czuł je... tak mu się przynajmniej wydawało, ale nie był pewien "C... co? Co jest?" Nagle usłyszał głos odruchowo rozejrzał się dookoła, ale nic nie zobaczył. Czuł jak serce mocno bije w piersi z drącym głosem krzyknął w pustkę
-Gdzie ja jestem? I kim jesteś?
Miał nadzieję, że otrzyma odpowiedz, ta sytuacja niezbyt mu się podobała.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-27, 21:39   

Anhur krzyknął, wkładając w ten krzyk całą swoją energię. Tymczasem dźwięk, jaki z siebie wydobył przypominał wręcz szept. Był nienaturalny, stłumiony i niewyraźny zupełnie tak, jakby słyszał słowa kogoś obcego, stojącego bardzo daleko. Jakby cały świat został przykryty grubym kocem, szczelnie tłumiącym każdy odgłos.

- Nie musisz krzyczeć, byśmy rozmawiali.. - znów rozległ się łagodny, kobiecy głos.

Cała ciemność nagle znikła. W jednym ułamku sekundy miejsce w którym znajdował się bohater zmieniło formę. Teraz Anhur znajdował się w sadzie, pełnym kwitnących drzew. Było jasno. Zapach kwiatów odurzał. Ciepły, delikatny wiaterek smagał jego twarz. Szpaler drzew zdawał się kwitnąć w nieskończoność.

Gdzieś pomiędzy drzewami mignęła szczupła, ludzka sylwetka.

- Anhur.. - kobiecy śmiech wypełnił powietrze.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-27, 21:47   

Rozglądał się nerwowo po otoczeniu, lecz nic nie widział. Nagle ciemność zniknęła, a światło oślepiło na moment. To co potem ujrzał wywołał mimowolne westchnienie podziwu. Uśmiech na moment zagościł na twarzy, ale zniknął kiedy jakiś ruch przeszkodził. Ludzka sylwetka, skupił się na niej starając się wyśledzić i dojrzeć wreszcie tajemniczą kobietę.
-Skąd mnie znasz? Kim jesteś?- zapytał się, tym razem nie podnosząc głosu.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-27, 21:55   

Anhur, choć starał się mówić cicho i spokojnie, znów został w jakiś sposób "stłumiony" a jego głos nienaturalnie zniekształcony. Zupełnie, jakby w miejscu, gdzie się znajdował, powietrze nie chciało przewodzić dźwięków.

- Och wybacz mi, mój drogi, że tak niewinnie się z tobą bawię - z wyraźną przekorą w głosie odpowiedziała kobieta - naprawdę nie musisz nic mówić, byśmy się rozumieli.

Gdzieś pomiędzy śnieżnobiałymi kwiatami, daleko przed Anhurem, łowca znów dojrzał jej przemykającą sylwetkę. Tym razem szczegółem, który go uderzył były jej czarne, długie włosy.

- Przecież widzieliśmy się już kiedyś, w podobnych okolicznościach - delikatny głos rozległ się tuż za bohaterem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-27, 22:06   

"Niewinnie się z tobą bawię" te słowa trochę zaniepokoiły łowcę. "Co? Nie muszę nic mówić?" zapytał się w myślach. "Czy ona czyta w moich myślach?" ta perspektywa przestraszyła Anhura. Po chwili ujrzał Ją stojącą wśród białych kwiatów. Zwrócił uwagę na czarne włosy, spróbował sobie przypomnieć czy kiedyś widział kogoś z czarnymi włosami. Podskoczył słysząc głos tuż za nim. Odwrócił się w stronę nowego źródła głosu.
-W podobnych okolicznościach?- powtórzył tuż za nią- Ale kiedy? Nie pamiętam, jak masz na imię?
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-27, 22:18   

Tym razem żaden dźwięk nie wydobył się z gardła bohatera. Choć starał się coś powiedzieć, zadać pytanie, to najzwyczajniej w świecie.. nie mógł. Gardło miał ściśnięte, jakby tym, co je otaczało nie był kołnierz płaszcza, tylko żelazna garota.

- To nie jest czytanie myśli - odparła kobieta - tylko rozmowa. W tym miejscu inaczej się nie da, mój drogi. Naprawdę mnie nie poznajesz?

Anhur odwrócił się gwałtownie. Dosłownie krok przed nim stała najpiękniejsza kobieta, jaką kiedykolwiek widział. Nic dziwnego.

Kobieta była elfką.




Miała śliczną, lekko pociągłą twarz. Aureola kruczoczarnych włosów opadała zmysłowymi falami na kształtne, krągłe ramiona. Migdałowe, ciemne oczy wpatrywały się w Anhura badawczo. W oczach tych była dziewczęca przekora i ogniki wesołości. Pełne, czerowne usta uchylony były w zalotnym uśmieszku. Króciutka spódniczka odsłaniająca długie, zgrabne nogi, oraz cieniutka bluzeczka dająca całkiem spory wgląd w głęboki dekolt dopełniały doskonałej całości. Elfka była zwyczajnie przepiękna.

Teraz dopiero coś Anuhrowi zaczęło świtać w głowie. Kobieta o czarnych włosach.. ten głos.. gdyby miał strzelać, byłby za teorią, że ma przed sobą tę samą osobę, która pomogła mu uciec z rezydencji Herlosa. Wydawało się, że miało to miejsce całe wieki temu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-27, 22:30   

Na widok elfki zaniemówił w przenośni i na prawdę. Powoli wspomnienia napływały do mózgu człowieka.
"Coś sobie przypominam. To ty powstrzymałaś Herlosa i jego bandę" Przez chwilę przypominał sobie dzieje tamtejszego dnia, kiedy to został uwięziony przez wampiry i uratowany przez elfkę
"Lamaria? Tak to chyba ty. Wybacz, ale nie spodziewałem się ujrzeć Ciebie jeszcze przez jakiś czas. Ale gdzie my właściwie jesteśmy?"
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-27, 22:46   

Anhur nie wypowiedział ani słowa na głos. Mimo to jego myśli musiały w jakiś sposób zostać odebrane przez kobietę.

- Nareszcie sobie przypomniałeś, mój drogi! - elfka uśmiechnęła się szeroko, ukazując rząd bielutkich, drobnych ząbków.

Odeszła na kilka kroków od Anhura, ręką zataczając okrąg, jakby starała się jednocześnie pokazać cały sad wokoło.

- To tylko sen, Anhurze. Tak naprawdę ja znajduję się w Lar'Dudanwall a ty śpisz gdzieś na Terenach Niezależnych.. - odparła, poważniejąc - ..to, co teraz widzisz, to wizja, zesłana przeze mnie. Od dobrych trzech dni starałam się ciebie zlokalizować. Zgaduję, że musiałeś mieć problemy ze snem, prawda? Wybacz mi, to moja wina. Sakiewka tłumienia, w której nosisz amulet niezwykle utrudniała mi skontaktowanie się z tobą.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-27, 22:54   

"Bardzo piękna wizja trzeba przyznać" powiedział w myślach jednocześnie oglądając otaczającą przyrodę. "Szkoda, że to sen..." Na wspomnienie nieprzespanych nocy uśmiechnął się gorzko, przynajmniej wiedział dlaczego nie mógł spać. Jeden problem mniej. "Ale jeśli ty mnie pomimo sakiewki zlokalizowałaś, to co stoi na przeszkodzie, aby i Herlos też mnie zlokalizował? Jednak odbiegam od tematu. Czemu ze mną się kontaktujesz? Czyżby coś złego się stało?"
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-27, 23:01   

Elfka roześmiała się. Miała przyjemny, melodyjny, kobiecy śmiech.

- Celne pytanie. Herlos nigdy nie odnajdzie cię w ten sposób z jednego prostego powodu - on nie potrafi w taki sposób oddzielić ducha od ciała jak ja. Nie potrafi wychwycić twoich snów. Jest wampirem. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że odpowiednio potężna osoba potrafi cię wykryć mimo wszystko. Dlatego tu jestem.

To była jak deliryczna, narkotyczna wręcz wizja. W jednej chwili sad załamał się, wykrzywił jak obraz w niedokładnie wyszlifowanym zwierciadle i wywrócił w nicość. Z pustki, w jakiej ponownie znalazł się bohater pojawił się nowy obraz i nowe miejsce.

Ocean.

Anhur stał na tafli wody pośrodku ogromnego akwenu, rozlewającego się jak okiem sięgnąć aż po horyzont. Gdzieś wysoko nad nim krzyczały mewy. Słona woda obmywała mu buty. Wiatr był słaby, a fale niewielkie. Zapach morskiej wody był tak intensywny, że gdyby nie to, że Anhur wiedział, że to sen - gotów byłby przysiąc, że faktycznie znajduje się nad morzem.

- Szukają cię, Anhurze - Lamaria stała tuż obok niego, dotykając delikatnie swoim ramieniem jego - szukają cię nawet teraz. Bardzo im zależy na tym, co nosisz i czego jesteś powiernikiem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-28, 16:31   

Na dźwięk śmiechu elfki mimowolnie się uśmiechnął. Spojrzał zaniepokojony na elfkę. Nagle cały obraz się załamał i się zmienił, a to co ujrzał zaskoczyło go. Niemal gładka powierzchnia morza w nozdrza uderzył nowy zapach, którego wcześniej jeszcze nie doświadczył. Spojrzał mimowolnie pod stopy, chciał zobaczyć, czy są tam jakieś zwierzęta. Z cicha westchnął
-wiem, ciężkie mam brzemię, lecz muszę wytrzymać, nie tylko dla siebie, lecz dla moich przodków. Powiedz mi, jak mam dojść do Lar'Dudanwall?
Spojrzał elfce głęboko w oczy, utrzymując na twarzy wyraz zabłąkania.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-28, 18:48   

Pod wodą Anhur nie dojrzał niczego. Powierzchnia wody była niemal idealnie gładka, lekko jedynie pomarszczona i odbijająca wszystko, niczym lustro.

Elfka spojrzała na bohatera badawczo, zadzierając lekko głowę.

- Nie wiem nawet dokładnie, gdzie jesteś obecnie, mój drogi - odparła - wyśledziłam twoje sny, lecz nie umiem określić twojego dokładnego położenia. Nie umiem cię pokierować. Ale masz rację, musisz kierować się do nas. Do Lar'Dudanwall. Tylko tu możesz być bezpieczny, przynajmniej przez jakiś czas..

Westchnęła, zaczesując za spiczaste uszy niesforny kosmyk włosów.

- ..jest jednak coś jeszcze. Coś, o czym, jako potomek Alaira musisz wiedzieć. Undus przemówił. U wybrzeża księżycowych lasów znaleziono kobietę, która przybyła właśnie stamtąd. To nie ulega wątpliwości. Miała przy sobie Łzę.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-29, 14:21   

Słowa Lamari zamurowały na moment Anhura.
-Co?!- z niedowierzeniem popatrzył na elfkę -Znaleziono?
Miał mały mętlik w głowie, nieświadomie zaczął oddychać szybciej.
-Gdzie ona jest? Jest ona bezpieczna? Mów!- Nie wiedział nawet, kiedy złapał elfkę za ramiona, kiedy to uświadomił natychmiast puścił. Spuścił wzrok zażenowany trochę swoim wybuchem
-Wybacz, ale ta wiadomość ma bardzo ważne znaczenie dla mnie. Muszą ją znaleźć!
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-29, 14:41   

Lamaria ze spokojem przyjęła emocje Anhura. Była miękka i ciepła w dotyku. Jeśli faktycznie całe to miejsce było tylko snem, to z pewnością najbardziej realistycznym, w jakim do tej pory Anhur miał okazję się znajdować.

- Owszem, Anhurze - odparła - musisz ją znaleźć. Znaleziono ją ponad tydzień temu w krytycznym stanie na wybrzeżu. Natychmiast ją wykryliśmy, lecz ktoś nas ubiegł. Elfka o imieniu Ilithienne zabrała ją ze sobą. W wyniku pewnego.. nieporozumienia nawiązała się walka pomiędzy nią i jej rodzicami a naszymi ludźmi. Polała się krew. Nie wiemy dokładnie, gdzie chciano zabrać Undusiankę, podobnie, jak nie wiemy, gdzie jest teraz..

Krótka przerwa na zebranie myśli.

- Skontaktowałam się z nią we śnie, lecz zablokowała mnie. Jest zdolnym magiem, jak wszyscy z Undus. Ponadto, chyba od czasu tamtej walki niezbyt ufa naszemu stowarzyszeniu. Tu, w Sorii pojawiła się z jednego powodu - chce odnaleźć Ciebie. Myślę, że jej wrodzone zdolności prędzej czy później sprawią, że na siebie wpadniecie..

Tym razem to Lamaria położyła swoją wąską dłoń na ramieniu Anhura.

- Jedyna rada, jaką mogę ci udzielić brzmi następująco: kieruj się na północ. Gdy tylko dotrzesz do linii drzew, będziemy mogli cię teleportować do Lar'Dudanwall. Póki co jest to niemożliwe, ze względu na woreczek magicznego tłumienia, który nosisz. Uważaj na siebie. Orki i walki graniczne to najmniejsze z zagrożeń, które są na twojej drodze. Cokolwiek by się nie działo, nie pozwól, by Łza wpadła w Ich ręce. Nie walcz z Nimi. Uciekaj, gdy tylko ich zobaczysz. Miej oczy szeroko otwarte.. ona gdzieś tam jest. Samotna. Szuka cię.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-29, 14:52   

-No cóż, to ja chyba jestem wyjątkiem- dodał swój komentarz do wypowiedzi elfki uśmiechając się ironicznie. po czym dalej słuchał z uwagą. Gdy Lamaria położyła dłoń poczuł się lepiej
-Powiedz mi tylko, co to była za walka pomiędzy wami, a Undusianami? A co do rady. to oczywiście będę się ich wystrzegać, w końcu mam inne sprawy- uśmiechnął się- niż wpadanie na posiłek do wampirów
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-29, 16:29   

Lamaria uśmiechnęła się delikatnie.

- Źle mnie zrozumiałeś. Nie walczyliśmy z Undusianką. Ona sama praktycznie nie wzięła udziału w walce, wciąż była osłabiona. Walczyliśmy z rodziną Ilithienne, która chciała wywieźć dziewczynę w sobie tylko znanym celu gdzieś w głąb Srebrnych Lasów. Nie mogliśmy do tego dopuścić.

Westchnęła.

- Właściwie nawet nam się udało. Undusianka dostała od nas woreczek magicznego tłumienia i dzięki temu nie została jeszcze wykryta przez Tamtych...

Zmiana otoczenia była ponownie zupełnie niespodziewana. Przez ułamek sekundy Anhur znów lewitował w nicości, by pojawić się w totalnie innym miejscu, niż sad, czy otwarte morze. Widok, który mu się ukazał, przyprawiał o mdłości.

*zapach krwi*

Równie intensywny i realny - namacalny wręcz - co poprzednio jabłek i słonej wody uderzył nozdrza bohatera z siłą taranu. Anhur nie raz czuł krew, czy to oprawiając zwierzynę, czy to podczas walk, jakie stoczył, ale to... to było coś zupełnie innego.

Zmasakrowane, rozczłonkowane, zgniecione, nienaturalnie powykręcane i pocięte ciała ludzi, elfów, krasnoludów i istot, których nawet nie umiał nazwać spoczywały na potężnych hałdach, ciągnących się pokotem aż po linię horyzontu. Wszyscy w wojennym rynsztunku. Wszyscy z wyrazami przedśmiertelnej męki na twarzach. Wszyscy martwi. I wszyscy cuchnący krwią, potem i strachem. Wysoko na niebie szerokie kręgi zataczały ptaki. Ich krakanie było jedynym dźwiękiem, jakie wydawała z siebie okolica. Wiatr, uprzednio delikatny i przyjemny, tym razem dusił odorem zgnilizny. Wieczorne niebo również zdawało się być skąpane we krwi.

Stała jak zwykle, tuż obok. Po jej gładkim poliku płynęły łzy, lecz głos miała całkiem opanowany.

- Wybacz, że ci to pokazuję.. - szepnęła - ..musisz jednak wiedzieć, że Herlos wcale nie jest największym zagrożeniem, jakie na ciebie czyha. Musisz wiedzieć, o jaką stawkę toczy się gra i jak wiele jesteś w tej grze wart, Anhurze.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2007-10-29, 17:39   

Poczuł w nozdrzach krew, później zobaczył... Nie, nie chciał na to patrzeć. Tysiące istot powykręcanych w śmiertelnym uścisku, nie mógł uwierzyć w to co widział. Całe szczęście był to sen, inaczej nie wiedział co by zrobił. Przełknął głośno ślinę.
-C...coo to jest?- Zamknął oczy, parę razy głośno odetchnął, by znów spojrzeć na tą masakrę. Patrząc na to czuł wielki ciężar spoczywający na jego barkach, a przecież jest zwykłym człowiekiem. Ale w sercu czuł, że do końca nie jest to prawda, sam fakt pokrewieństwa z mieszkańcami Undusu może o tym świadczyć.
-Czy właśnie tak będzie wyglądać koniec Undusu, jeśli zawiodę?
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-29, 18:23   

- Nie.

Głos Lamarii zwielokrotniony jeszcze długo odbijał się echem tego jednego słowa po martwej okolicy. W tym jednym słowie "nie" zawarta była cała prawda o tym miejscu.

- Undus zniknie, to prawda. Lecz to będzie tylko jedna klęska w całym pasmie zniszczeń. To, co widzisz, to nie jest koniec Undusu...

Krajobraz zafalował, zaczął się rozmazywać.

- ..to koniec Sorii, mój drogi - głos słabł i cichł, jakby odległość między nim, a bohaterem zaczęła gwałtownie się zwiększać - Herlos w tej grze jest również pionkiem. Nie w nocy i nie od strony wampirów nadejdzie największa groźba, mój drogi. Moc Undusu to ogromna pokusa dla wielu sił tego świata. Kluczem do niej zaś są kobieta z Undusu i dwie Łzy Alaira...

Ciemność.

- Musisz je zdobyć i dotrzeć do linii drzew Srebrnego Lasu. Anhur! Nie możesz zawieść!

- Anhur!

- Anhur..

***


Plecy bolały go niemiłosiernie, gdy wreszcie się obudził. Zlany potem, ciężko dyszący obłoczkami pary w mroźny poranek, ale.. dziwnie wypoczęty zarazem, pełen sił do zadania, jakie przed nim stało.

Aż dziw, że nie spadł z drzewa podczas tej nocy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group