TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2008-03-19, 13:35
Czarna Profesja
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-09-26, 13:46   Czarna Profesja

Broln zostało daleko w tyle. W tym mieście żyli zbyt porządni ludzie, aby trudnić się fachem włamywacza, a ci którzy się nim jednak trudnili zbyt szybko lądowali w lochach. Pożytku z nich żadnego, więc nie warto zawracać sobie głowy. Gdzie więc udać się, aby uzyskać potrzebą wiedzę i umiejętności? Dorienburg, zwane także De'sadią. Stolica Imperium ludzi, miejsce gdzie ściągają wszyscy łotrzykowie, złodzieje i złoczyńcy. Prosta praca, opłacalna praca. Sama jednak prostota pracy nie przyciągała. Idąc na łatwiznę jeszcze nikt nie zdobył prawdziwej potęgi. Wszystko trzeba było opłacać własnym potem krwią, a niekiedy łzami, ale efekty były namacalne. Zawsze.


1 Manum roku 1510



Sirion podróżował do miasta De'sadia, jak to zwać zwykli ludzie stolicę królestwa, która to w urzędowych rejestrach nazywana była Doeirnburgiem. Podróż z Broln była dość długa, lecz spokojna i nie męcząca zbytnio. Mroczny Elf stanął w świetle wschodzącego słońca, które to unosiło się nad wielkim miastem. Złodziej stał na wzgórzu, po którym to przechodziła droga do zachodniej bramy miasta. Celu tej krótkiej, ale jakże to uroczej wyprawy. Za tymi wysokimi, ceglanymi murami kryło się wielkie śmietnisko ludzkich wyrzutków nie mających jak przeżyć dnia, majętnych panów, którzy nie wiedzieli już na co wydawać swe pieniądze. To była stolica. Siedziba króla, który jedynie panował, a nie rządził, siedziba sejmów i wielu innych spraw, które teraz nie interesowały Bohatera.
Sirion widział bramę miasta, za fosą. Prowadził do niej kamienny most, wrota były otwarte. Było to kilometr dalej, już tylko kilometr. Dzień zapowiadał się bardzo pogodny. Na pewno odbije się on na zdrowiu kogoś, kto nie przepada za promieniami słońca. Lecz cóż było na to poradzić.
Przez wzgórze przeleciał ostry podmuch wiatru z północy. Rozwiał włosy Złodzieja i pofalował jego szaty. To był dobry znak...
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-09-26, 14:01   

"Nareszcie! De'sadia, mój cel, stolica" - pomyślał schodząc ze wzgórza wolnym krokiem - "Wspaniale, całe stosy bogactw na wyciągnięcie ręki, gdyby tak jeszcze posiadać umiejętności pozwalające na ich zdobycie. Znajdę nauczycieli jeszcze dziś" - postanowił - Gdyby jeszcze to przeklęte słońce nie świeciło, byłoby cudownie" - rozmarzył się czując wiatr we włosach.
Idąc w kierunku bramy czuł przyjemny ciężar bransolety kameleona, którą niedawno kazał zrobić, na lewym ramieniu. Leżała tam idealnie lekko uciskając ramie. Sirion rozmyślał nad swymi dalszymi działaniami.
"Trzeba by znaleźć jakąś małą i nie rzucającą sie w oczy karczmę w której w delikatny sposób będzie można zasięgnąć języka o działających w mieście gildiach i możliwych kontaktach, bo raczej reklam to oni nie rozwieszają. Znalezienie odpowiedniej nie będzie prostym zadanie. No i jeszcze problem przekonania ich by mnie wpuścili w swe szeregi. Ech będzie ciężko.
- zamartwiał się Sirion - No cóż, miejmy nadzieje że przynajmniej przy bramie nie będę miał kłopotów"
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-01, 22:22   

W blasku słońca Bohater szedł w kierunku kamiennego mostu po, jak widać było, często uczęszczanej drodze. Szło się dość lekko i gdyby nie to oślepiające słońce od którego bolała głowa, to byłoby bardzo miło. Po kilku minutach, których to upływu prawdę mówiąc Bohater nie zauważył, Sirion dotarł do otwartej bramy. Brama była pod jedną z wieżyczek. Grube mury, niezwykle stare, ale wciąż solidne, wysokie przejście pod łukiem. W bramie było znacznie chłodniej, niż poza nią. Nie zdziwił więc Bohatera widok kilku strażników stojących u wylotu bramy, którzy mieli na sobie koce. W takim chłodzie na pewno długo nie wytrzymaliby bez zapadania w jakieś mniej, lub bardziej poważne choroby, gdyby nie wszelkie dostępne możliwości ogrzania ciała.
Mroczny Elf był zapewne pierwszą osobą, która dziś przechodzi przez tą bramę. Nie miało to jednak większego teraz znaczenia. "Straż miejska miasta Dorienburg. Wejście tylko po opłaceniu myta." Powiedział jeden z nieuzbrojonych strażników, zapewne urzędnik w mundurze, a nie wojownik. Za bramą był brukowany dziedziniec. Jakieś budynki po bokach i na wprost. Wszystkie połączone ze sobą tworzyły zamknięcie dziedzińca z którego jedyną drogą wyjścia była kolejna brama w budynku znajdującym się na przeciw bramy głównej. Do tych wszystkich budynków, wysokich na dwa piętra, po bokach były liczne wejścia. Służyło to pewnie jako koszary, lub posterunek. Dziedziniec mógł mieć ok. 20 metrów szerokości i trochę więcej metrów długości. Zapewne w godzinach południowych jest tu zawsze wielki ruch, lecz teraz był tu tylko jeden Mroczny Elf i dwunastu ludzi w mundurach, w tym dziesięciu uzbrojonych. Urzędnik podszedł z jakimś pergaminem i piórem do Bohatera. "Wchodzimy?" Zapytał lakonicznie. Pytanie to chyba było zbędne, gdyż od razu przeszedł on do rzeczy. "Imię, nazwisko, tytuł i przynależność rasowa. Masz może jakiś dokument? Panie. Jeżeli tak myto wyniesie tylko trzy sztuki złota. Bez dokumentu sześć sztuk złota. Obowiązuje tu mir królewski i szereg praw lokalnych. Każdy musi zapoznać się z prawem we własnym zakresie. Nieprzestrzeganie miru jest surowo karane." Urzędnik spojrzał na Bohatera od stóp do głowy. Pogładził wąs. Mundur jaki miał na sobie urzędnik był dość interesujący. Purpurowy płaszcz, biała koszula, czy raczej kamizelka, ciemne spodnie. Na płaszczu i nad prawą piersią białek kamizelki widniały symbole przedstawiające takie same wizerunki czarnego lewa z dwoma ogonami na tle trójkątnej tarczy. "Broń należy oclić, lub zostawić w depozycie tutaj. Wysokość cła zależna od rodzaju broni. A więc co? Rewizja? Pokazuj no szybko co masz." Urzędnik nie był zbyt miły, co molo wydać się podejrzane, zwłaszcza, że władze wielkich miast zwykle wręcz nakazywały bycia uprzejmym dla wszystkich nowo przybyłych, niezależnie od tego kim są, ani jak wyglądają. Ten człek tego nie wiedział, albo starał się zapomnieć o tej lekcji.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-02, 07:57   

Mroczny elf dotarł spokojnym krokiem w cień bramy, to przyniosło ulgę jego ciału. Tak każdy cień był dla Siriona błogosławieństwem w porównaniu do tego złocistego słońca palącego jego skórę niemiłosiernie.
"Niezłą mają tu obstawę bramy" - pomyślał widząc aż dwunastu ludzi. Rozejrzał się wokół omiatając dziedziniec wzrokiem. To co zobaczył robiło wrażenie, ale:
"Gdy się widziało Lutrie już nic nigdy nie będzie zachwycać" - właśnie teraz drow doznał olśnienia - "Wizyta w mieście Lutrian wypaczyła mój zmysł piękna, mam tylko nadzieje że to co będę kradł nadal będzie mi sie wydawało piękne"
Wtedy usłyszał słowa strażnika.
"Myto?, Sześć sztuk złota? Cholera ale zdzierają" - pomyślał wkładając rękę do kieszeni w poszukiwaniu pieniędzy. Jednak strażnik na tym nie skończył dalej gadał swoje. Sirion z początku spokojny nagle pociemniał na twarzy, serce mu zabiło mocniej.
"Ta łachudra próbuje mnie oskubać, w dodatku jest chamski. Gdybyśmy się spotkali w jakimś ciemnym zaułku, miałby o czym myśleć czekając na śmierć i zbierając swe wnętrzności po ulicy." - rozmarzył się Sirion
Wyciągnął z kieszeni sześć sztuk złota i trzymając je na ręce tak by widział strażnik warknął:
- Czy nikt nie nauczył Cię grzeczności Panie. Proszę podaj mi swe nazwisko i nazwisko swego przełożonego zapytam go czy zezwala na takie traktowanie osób odwiedzających tą piękną stolicę Królestwa. - Tu Sirion ściszył swój głos tak by słyszał go tylko urzędnik - Więc jak zaczniemy od początku? Ja zapłacę myto wpisze się na listę, a Ty po służbie wpadniesz na zimne piwo do gospody którą mi wskażesz czy wolisz oficjalne załatwienie sprawy. - na koniec dokładając jedną sztukę złotą obok kupki za myto.
- Więc jak wpisujemy? - spytał - Jestem Sirion Clorserverd, drow jak widać.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-02, 16:38   

Urzędnik zasępił się na chwilę. opuścił wzrok na swój dokument i wyglądało na to, że się nad czymś zastanawia. Chwilę milczał, po czym wziął opłatę za myto. Coś zanotował, po czym wpisał dane Bohatera na dokument. Wciąż milczał. Spojrzał na Bohatera i utworzył usta. "Dodaj do tego złociaka ośmiu jego braci bliźniaków, aby nie był taki samotny, a ja napiszę, że nie masz nic do oclenia." Powiedział dość cicho i przeciągle, zwłaszcza początek i koniec tej wypowiedzi. Inni strażnicy zdawali się nie zwracać uwagi na to, co robi ich kompan wraz z nowo przybyłym.
Mroczny Elf, czy też nie, jego złoto widać nie śmierdziało, a jak coś nie śmierdzi, to można wziąć. Zdawało się mówić wprost spojrzenie brązowych oczu urzędnika bramy. Było to zapewne pierwsze świadectwo miasta do którego zawitał Śmiałek. Czyżby opowieści o zepsutej, skorumpowanej stolicy Imperium były prawdziwe? Na razie ta jakże drobna plotka znajdywała odbicie w prawdziwym życiu. I praktyce.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-02, 16:48   

"Dobrze trafiłem" - pomyślał Sirion usłyszawszy z ust urzędnika propozycje. - "Mam tylko nadzieje że nauczyciele tu będą naprawdę dobrzy."
Elf mimo wszystko uśmiechnął się w duchu, jednakże jego twarz pozostała bez zmian gdy w tym samym tonie odpowiadał urzędnikowi:
- Wiesz Panie to wygląda jak wyłudzanie łapówki nie wiem czy Twój przełożony Panie poparłby ten proceder
W tym samym momencie gdy kończył zdanie na jego dłoni znalazło się jeszcze 5ZM
- Proszę, to chyba Pańskie. - powiedział zimno, zaś jego oczy mówiły nie przeciągaj struny bo możesz kiedyś tego żałować.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-02, 18:10   

"Udam, że tego nie słyszałem. Za piątaka nie warto ryzykować. Hey. Trzeba zrobić rewizję." Zakrzyknął urzędnik, a sześciu sekundach obok Siriona znalazło się trzech strażników. Przynieśli oni z boku jakiś stolik i postawili go trochę bliżej wyjścia z bramy w której to Bohater wciąż stał. "A więc zaczynamy od broni. Proszę wszystko wyłożyć na stół. Rzeczy z kieszeni i sakiewki również." Powiedział lekko rozdrażniony urzędnik, z którym to rozmawiał Bohater. Widać szansa na łapówkę została stracona, przynajmniej w tym miejscu. "Te pięć monet mam uważać, za przedpłatę za cło?" Poruszył głową człowiek, a jego mina była iście diaboliczna. "Aren, przynieś no Pismo o Cłach i Podatkach, za chwilę zaczynamy zabawę." Jeden ze strażników wszedł do budynku, a po chwili wrócił wręczając urzędnikowi niesamowicie grubą książkę. Ważyła pewnie z 5 kilogramów. urzędnik otworzył ją na stole. "Pismo o Cłach i Podatkach, akty wykonawcze dla celników" taki był tytuł tej księgi. Mroczny Elf już czuł, że jego sakiewka straci na wadze, pytanie tylko: 'ile?'
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-02, 19:43   

"Co za nerwus, przecież można było się potargować, a ten od razu wyskakuje z takimi pomysłami. Cholera, trzeba było mu dać tą kasę. Muszę tu wejść ale nie zapłacę za wszystkie swoje rzeczy, tego będzie za dużo. Albo zgodzi się na podwyższoną łapówkę albo znikam stąd i znajdę inne wejście" - pomyślał Sirion po czym zwrócił się do urzędnika:
- W takim razie rezygnuje z wejścia do tego miejsca, proszę o zwrot pieniędzy - powiedział drow - chyba że jeszcze raz przeliczy Pan tamten wpłatę - powiedział Sirion - wydaje mi się że brakowało tam jeszcze tych 5ZM. Czy teraz jest tam odpowiednia ilość złota czy muszę poszukać innego miejsca na nocleg?
Elf nie miał ochoty wracać ale też nie miał ochoty pokazywać zawartości swych tobołków.
- Więc? - zapytał.
"Jak nie wejdę do miasta bez utraty sporej części mych pieniędzy to on dziś zaśnie ale na zawsze" - postanowił sobie Sirion czekając na reakcję urzędnika.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-04, 21:57   

'Myto płaci się za samo wejście na dziedziniec... o właśnie ten gdzie tu teraz stoisz. Jeżeli nie chcesz wejść panie, nie zatrzymamy cię. Zostałeś wpisany na listę, choć nie z pełnymi danymi. Kwota, którą opłaciłeś nie podlega do zwrotu." Powiedział bardzo spokojnie urzędnik, a żołnierze oparli się o chwilę temu przyniesiony tu stół. "Nie wiem o jakich finansowych sprawach mówisz, musiało ci się coś w głowie przemieszać od braku snu, lub innego paskudnego zmęczenia. Nie kłopocz się jednak. Zdecyduj tylko, czy na pewno nie chcesz przekroczyć tego dziedzińca."
W chwili gdy urzędnik wygłaszał swój nudny, nieco męczący monolog przez bramę na dziedziniec wjechało trzech jeźdźców w czerni. Ciemne konie, zakryte lica. Zatrzymał ich drugi z urzędników i rzekł coś do nich. Po chwili ci przeszli na bok i tam załatwiali z urzędnikiem swe formalności. Kilku żołnierzy to obserwowało, lecz bez większego entuzjazmu. Niestety dla Bohatera to co mówili, było zbyt ciche, aby jego uszy mogły to usłyszeć.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-05, 07:18   

"Zginiesz niż nastanie nowy dzień" - pomyślał Sirion wykładając swe rzeczy na stół. - "Kłamstwa i oszustwa, już mi się podoba to miasto ale temu łachmycie nie daruje"
- Powiedz mi ile będzie mnie kosztować przyjemność zwiedzenia waszej stolicy - powiedział zaciskając zęby. Bał się że może to być zbyt wielka kwota jak na jego kieszeń.
- Kim są Ci ludzie w czerni - zapytał urzędnika już bardziej przyjaznym tonem.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-06, 21:51   

Urzędnik wraz z jednym ze strażników przeglądał rzeczy Bohatera, które ten wyłożył na stół, a wyłożył wszystko co miał prócz ubrania.
"Ci ludzie w czerni?" Zdziwił się zapytany urzędnik i spojrzał na dziwnych ludzi obsługiwanych przez drugiego urzędnika. Dziwne było to, że zaledwie po chwili od tego jak zeszli ze swych koni, już na powrót na nie wsiedli i pojechali dalej, przez otworzoną bramę prowadzącą do miasta. Łapówka? Sirion tego nie widział, ale nie mógł też wykluczyć. "Chyba tutejsi jacyś, chociaż pewności nie mam. Nie znam ich, nie obchodzą mnie oni. Odpowiedź satysfakcjonuje?" Zapytał służący miastu.
Drowi Sztylet został sklasyfikowany jako broń, lecz nikt nie zauważył jego dziwnej pochwy w której to mieściła się trutka, Kunai w liczbie. Te rzeczy zostały sklasyfikowane jako bronie i należał się od nich podatek - dwie sztuki złota za sztukę. Niestety dla Bohatera każdy z kunai miał być policzony osobno. Dwie złote monety i dwadzieścia dwie złote monety, a razem dwadzieścia cztery? Nie. Na teren miasta można było wnieść tylko dwie bronie, jako podręczny ekwipunek obronny. Przez co cło wynosić miało tylko 4 sztuki złota. Które to bronie Gość Stolicy miał zabrać ze sobą, pozostawiono jego decyzji. Co do strzał i dmuchawki nie były od nich liczone żadne cła, jako że nie były to do końca bronie A Yahasai nie uznano za broń, tylko ozdobę. Jad Venori został uznany za truciznę, a takowych nie można było wnosić na teren miasta. Urzędnik poinstruował Clorserverda, iż musi on zostawić ten specyfik tutaj, a nawet jakby chciał teraz odejść, to nie wolno mu będzie tego zabrać, ponieważ trucizny są nielegalne - nie wolno ich posiadać, a tym bardziej wytwarzać. Za pierwsze grozi areszt, a za drugie więzienie. Fiolka zielonkawej cieczy, którą posiadał Bohater nie została zidentyfikowana jako cokolwiek. Urzędnik męczył się kilka chwil nim wydał decyzję co do tego. Ta jednak była bardzo ostrożna. "Możesz to teraz wypić, lub zostawić u nas. Nie wiem co to jest, a nieznanych substancji nie wolno wnosić do miasta."
Od 17 posiadanych magicznych mikstur obowiązywał podatek w wysokości 15 sztuk srebra - dwie dowolne mikstury można było wnieść bez opłat, a za resztę trzeba było zapłacić sztukę srebra od porcji. Z resztą rzeczy poszło już trochę płynniej. Na koniec urzędnik postawił pytania tylko co do dwóch rzeczy - Kamienia Portalowego: 'Co to jest?' i narzędzi złodziejskich: 'A na co to panu?'
W sumie w złocie na razie nie było takie wysokie 4 sztuki złota i 15 sztuk srebra. Niestety cło pochłonęło jeszcze kilka rzeczy, których to zdobycie mogło okazać się trudne za tym dziedzińcem.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-07, 15:21   

Sirion odszedł na bok zapraszając tam urzędnika. Gdy byli już w dległości nie pozwalającej innym usłyszeć tego co będą mówili powiedział:
- Panie jestem bardzo przywiązany do swycgh rzeczy i bardzo mi zależy by wejść do środka bez rozstawania się z nimi więc może byłbyś tak wyrozmiały i wpuścił mnie, w dowód Twej łaski i wyrozumiałości jestem skłonny ofiarować Ci 30 ZM. Czy byłbyś Panie skłonny jeszcze raz zastanowić się nad swym werdyktem. - powiedział dość przymilnym tonem. - A może jest coś co mógłbym dla Ciebie Panie zrobić w zamian za Twą wyrozumiałość.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-07, 22:09   

"Kwota niczego sobie, lecz już te rzeczy znalazły się już na widoku. Odpalisz może jeszcze po pięć sztuk złota dla moich dwóch kolegów i pozwolę ci to wszystko zachować, ale podatek od broni zapłacić będziesz musiał." Szeptem wypowiedział swe słowa urzędnik, gdy tylko usłyszał propozycję. "A teraz wróćmy do formalności. Muszę jeszcze napisać skąd przybywasz panie, gdzie mieszkasz, jak zwała się twa matka i ojciec, a także jak długo zamierzasz tu zabawić. Odpowiedzi plus należności finansowe i to już wszystko. Będziesz mógł już iść zwiedzać miasto. " Urzędnik wrócił do stołu, zamknął księgę ceł i wyciągnął dokument, na którym to były już wcześniej wypisane dane Mrocznego Elfa. Widać De'sadia była miastem wybitnie biurokratycznym. Rozbudowany system biurokratyczny oznaczał wiele posad dla urzędników, a ci zwykle mieli za co kupować drogie ubrania i jedzenie. Chociaż nigdy tu nic nie wiadomo do końca.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-08, 07:06   

"No i dobrze, kasy trochę straciłem ale jeszcze odbiorę swą należność" - pomyślał drow na słowa urzędnika. - "Całe szczęście że są jednak oni tu bardzo skorumpowani".
- Dobrze - powiedział odmierzając 40 ZM łapówki. - Te pięć które wcześniej wziąłeś Panie starczy na pokrycie cła? - zapytał.
- Ach formalności. No tak, - rozpoczął wyliczanie - to przybywam z Broln, nigdzie nie mieszkam, podróżuje, mym domem Soria. Rodziców nie znałem, zostali zabici zaraz po mym urodzeniu więc sam rozumiesz.... - tu zawiesił głos po czym odpowiedział na ostatnie pytanie - Jak długo zostanę , hymm napewno z miesiąc, może dłużej.
Gdy wszystko zostało zapisane Sirion przypomniał sobie że najlepszą skarbnicą wiedzy jest karczmarz, ale trzeba wybrać dobrze bo pewnie tu jest ze setka karczm, więc może urzędnik zna jakąś:
- Powiedz mi Panie jeszcze gdzie znajdę wygodną karczmę z dobrze poinformowanym karczmarzem. - zapytał. "Muszę znaleźć tą gildie jak najszybciej i rozpocząć nauki." - pomyślał rozgorączkowany.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-08, 21:21   

"Podatek od wniesionych rzeczy zapłacić musisz. To tylko pięć sztuk złota i pięć sztuk srebra." Powiedział zgarniający zasoby finansowe urzędnik. Zajął się on następnie wpisaniem danych do dokumentu, co odbyło się bardzo szybko. Kilka kresek oznaczających brak danych i nazwa miasta z którego to przybył Śmiałek. Żołnierze pomagający w procedurze rewizji już odeszli wraz ze stołem, wszystko co należało do Złodzieja, ten miał już przy sobie.
"Karczm jest dużo tutaj, trudno coś polecić. Najbliższe są w dzielnicy biedoty. Slumsy jedne są po tej stronie miasta, a drugie na południowym wschodzie, już poza murami. W centrum trochę się tego znajdzie. Jest z czego wybierać. No, a teraz podatek i ze światłością." Urzędnik wskazał już uchyloną bramę zza której słychać było poranne odgłosy miasta.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-09, 07:09   

- Proszę - powiedział Sirion wręczając należną wartość strażnikowi po czym ruszył w głąb miasta.
Po przejściu dziedzińca poszedł dalej rozglądając się na wszystkie strony. Przyglądał się szczególnie szyldom mijanych karczm.
"Teraz tylko znaleźć karczmę w której będę mógł się dowiedzieć czegoś o działających w mieście gildiach szczególnie tej która mnie osobiście interesuje."
- myślał idąc w nieznanym sobie jak narazie kierunku.
"Zaraz urzędnik mówił o dzielnicy biedoty, to w sumie dobre miejsce na ukrycie takiej gildii" - zastanowił się po czym uznał że najpierw poszuka informacji właśnie w tej części miasta. Teraz gdy miał już cel ruszył szybciej i bardziej ochoczo. - "Mam cały dzień na znalezienie mej mekki. Wieczorem muszę rozpocząć szkolenie" - postanowił sobie.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-09, 21:54   

Po uregulowaniu spraw finansowych Sirion mógł wyruszyć dalej. Przemycił do miasta truciznę i wszystko to, co zgodnie z prawem miał zostawić przy bramie. Przejście pod łukiem, miły poranny cień i widok miasta. Tak.. miasto. Pełne ludzi i ich bogactw, ale raczej nie tych tutaj ludzi i nie ich bogactw. Oczom Bohater ukazały się obrzydliwe budynki rozmieszona po obu stronach brukowanej, szerokiej na 8 metrów drogi. Niskie, ledwo piętrowe z drewna, gliny i starej cegły. Niektóre nie miały nawet dachówek, a ledwo słomę. Bez szyb w oknach, ciasne, niektóre złączone ze sobą ścianami, a pozostałe tak blisko siebie, że trudno byłoby przejść między nimi. A poza tym widok tutejszych ludzi. Żebracy, pijacy, brudni, nieszczęśliwi na pierwszy rzut oka ludzie. Ubrani w łachmany, lub półnadzy. Niektórzy leżeli na ulicy, zapewne dogorywając po pijanej nocy, lub bójkach. Tu na pewno roiło się od złodziei. W tle, daleko przed Bohaterem jednak rozciągał się inny widok. Ulica była chyba idealnie prosta. Nie zakręcała w żadnym kierunku, prowadziła do wzgórza u podstaw którego zaczynały się jakieś wewnętrzne mury. Dalej za murem widać było zupełnie inne miasto, zbudowane na wzgórzu mogącym mieć do 100 metrów wysokości. A może to nie było wzgórze, a tylko kopiec ziemi. Było to w każdym razie tak duże, aby pomieścić tyle budynków, ilu jeszcze w życiu Bohater nie widział. Sam ten nasyp za murem bardzo powoli wspinał się do góry. Jego szczyt może miał te 100 metrów ponad poziomem tutejszej równiny, ale był tak daleko, że tylko intuicja podpowiadała o jego rozmiarze. Te miasto liczyło ponad milion mieszkańców, z czego przynajmniej 92% stanowili ludzie. W połowie ubodzy, ale i tak eksploatowani przez władze miasta, a w drugiej połowie klasa średnia i wyższa, płacąca odpowiednie podatki. Mimo wszelkich obciążeń finansowych i surowości prawa ludzie ściągali do stolicy, ponieważ przemoc, potwory, głód i choroby były tu lepiej zwalczane i można było skuteczniej dochodzić swych praw, małych, zależnych od klasy, ale własnych.
Mroczny Elf szedł szeroką ulicą, mijając kolejne zaułki i kolejnych ludzi, którzy wyciągali ku niemu dłoń w nadziei otrzymania jałmużny. Karczmy na razie widać nie było, ale na pewno skręcenie w któryś z brudnych zaułków zaprowadziłby prędzej czy później do karczmy, no chyba, że miejscowi uważaliby inaczej, a byłoby ich wystarczająco wielu, aby zrealizować tą myśl na Bohaterze. Po przejściu trzystu metrów od bramy i mając przynajmniej 3 kilometry drogi do następnej bramy Złodziej usłyszał w zaułku po prawej stronie krzyk. Gdzieś za dwoma budynkami od drogi musiało się dziać coś złego jakiejś kobiecie. Sądząc po krzykach młodej.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-10, 08:37   

"Jaki syf, że też władze pozwalają na coś takiego" - myślał drow idąc wzdłuż ulicy - "Choć w sumie nie ma się co dziwić, jak władze Cię obrabują tak jak dziś mnie to później co Ci pozostaje jak nie upicie się do nieprzytomności. Trzeba tu uważać na swą sakiewkę, pewnie znalazło by się wielu chętnych na nią i znaleźć w końcu tą cholerną karczmę. Może skręcę w tą ulicz..."
Rozważania nad stolicą królestwa ludzi oraz nimi samymi przerwał mu krzyk kobiety.
"Chyba ktoś chce sobie poużywać" - zaśmiał się Sirion. Jednakże wiedziony jakimiś przeczuciami skręcił w prawo w kierunku tychże odgłosów - "Może i mi się coś dostanie".
Nie wierzył w tą myśl, przypuszczał że raczej jest to jakiś zbieg okoliczności i może akurat ta kobieta będzie wiedziała gdzie szukać gildii włamywaczy.
"Zaraz co Ty sobie wyobrażasz!, Cholera jasna, może tak "BOSKI PLAN" jest przewidziany dla Twej osoby, hahaha, Sirion o czym Ty myślisz" - zaśmiewał się ze swych myśli idąc w kierunku krzyków. Po drodze założył na palec pierścień wyciszenia, tak by jego kroki były niesłyszalne. Nie omieszkał także wyciągnąć swego shurikena, a w drugiej ręce w chwile potem pojawił się kunai.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-14, 22:47   

Gdyby od brzydoty pękały oczy, to teraz Sirion brodziłby krwawymi łzami. Cisza, krzyk, cisza, krzyk. Nieustanna harmonia podłego życia na granicy śmierci głodowej, chorób i przemocy. Co kusiło Bohatera, aby iść w tą stronę pozostaje tajemnicą. Los zdawał się rzucać monetą o dwóch stronach: czerwonej i srebrnej. Czerwień oznaczała kłopoty, a srebro fortunę. Czasami jednak moneta po rzuceniu trafia na krawędź i wtedy wszystko jest możliwe.

'Za za jurna jałówka." Sirion wyszedł zza zakrętu, uzbrojony, cichy niczym bezszelestni zabójcy mroku. "Można by jeno pochędożyć sobie dla kurażu. Imo ni wiadomo przed czyn hehe." Czterech zapijaczonych meneli wygrzebanych z najgorszych zakamarków tej brudnej dzielnicy otoczyło nie starszą jak czternastoletnią dziewczynę o złotych warkoczach. Była lekko pyzata, widać nie cierpiała głodu, lecz strój i lekki bród świadczyły, że tutejsza. Może nie była piękna, ale do tych obrzydliwych również nie należała. Może te łzy i rumieńce strachu na twarzy dodawały jej urody, albo jej odejmowały. Jakiś czas temu pewnie niosła koszyk z dwoma kapustami, które teraz przetoczyły się po bruku pod ścianę jednego z budynków bez okien. Niektóre domy miały tu drewniane płoty, które zapewne wyznaczały 'prywatne' podwórza. Uliczka tu przestawała być brukowana, a zaczynała się piaskowa, albo po prostu było tu tyle brudu, że bruk się w tym utopił.
"Nie proszę... jestem dziewica." wypłakała dziewczyna. "Ino lepij dla nas, żem w kominiarzy się zabawim." Zaśmiał się bezzębny człowiek. Nie wyglądali oni na uzbrojonych. Zwykłe kmiecie, które najwyżej mogły mieć noże, czy pałki.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-15, 07:57   

Ten brud który zastał wchodząc w zaułek był okropny, smród w pewnych momentach przyprawiał Siriona o odruchy wymiotne i tylko dzięki jakiejś wewnętrznej intuicji zmuszał swe nogi do podążania dalej w głąb tego miejskiego bagna.
"Po co ja się w to pakuje?" - pytał sam siebie - "no jak to po co - by podążać ścieżką boga hehehehe" - widocznie nawet otaczający go zewsząd brud i smród nie pozbawił drowa humoru. - "Ścieżka Boga, hehehe, dobre Sirion naprawdę dobre. No i co my tu mamy?" - zapytał sam siebie wychodząc za rogu.
Gdy zobaczył zbiorowisko meneli atakujących młodą dziewczynę miał ochotę zawrócić i poszukać wreszcie karczmy w której może uzyskałby potrzebne mu informacje, jednakże stanął i patrząc w ich kierunku zaczął rozmyślać:
"Zostawić i iść swoją drogą, czy pomóc temu dziecku" - zastanawiał się Sirion patrząc na tą hołotę jak i na dziewczynę. - "Jak zabić to cicho, bo gadać z nimi to mi się nie chce" - pomyślał - "Ha! A najlepiej to jednego zostawię przy życiu i może od niego coś się dowiem o działających w tym mieście gildiach." - to był dobry argument - "Dobra nie ma co się zastanawiać, czas by ktoś spotkał swój koniec" - postanowił.
Przyklejony do ściany budynku na którą rzucał się cień podbiegł bliżej. Gdy był na odpowiedniej pozycji do czystego rzutu, stanął dokładnie przymierzył i już po chwili jego shuriken pędził przecinając powietrze w kierunku głowy najbliższego zbira.
"No to mamy strzelnicę, hahahaha" - rozbawiła go ta myśl, choć podejrzewał że tak do końca to to zabawa nie będzie.
Po wykonanym rzucie ocenił czy zdoła wykonać jeszcze dwa rzuty zanim któryś z bandytów do niego dobiegnie. Jeżeli tak w obu rękach pojawiają się noże kunai, lecz jeśli nie będzie czasu na dwa rzuty w lewej ręce gotowy do użycia i ociekający trucizną znajduje się drowi sztylet w prawej zaś przygotowany do rzutu kunai.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-15, 21:45   

Szybkie przygotowanie akcji, zajęcie pozycji i rzut. Sirion zdawał się wiedzieć co robi. Słońce było wciąż nisko, w zaułkach panował półmrok, dzięki któremu Mroczny Elf miał przewagę. Odpowiedni dystans i pewny rzut shurikenem we wroga. Zbir, który był odwrócony do Bohatera plecami został trafiony na wysokości szyi. Lekki błysk i ciągnąca się za wirującymi ząbkami struga krwi. Shurikien spadł na posadzkę.
W czasie gdy leciał w jednej dłoni Złodzieja znalazło się jego ostrze sztyletu, a w drugiej nóż do rzucania.
"Co jeft kurw...?" Zapytał jeden ze zbirów widząc upadek towarzysza. Nie miał jednak możliwości na uzyskanie odpowiedzi. Jego towarzysze, a w końcu on sam zaczęli uciekać w boczne alejki nie będąc do końca pewnym co się dzieje. Może nie wiedzieli napastnika i stwierdzili, że nie wartko ryzykować, lub go ujrzeli i stwierdzili, że nie warto z nim zadzierać.
Po chwili zniknęli z zasięgu wzroku Siriona.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-16, 07:20   

"Dokończyć sprawę" - zastanowił się Sirion - "ech nie warto przemęczać się bieganiem, a tak bardzo chciałem się grzecznie zapytać o mój cel. Cholera czemu te skunksy pouciekały, czemu się na mnie nie rzucili, no nic czas zabrać broń, swoją drogą jest świetna" - pomyślał drow.
Już miał się skupić i wypróbować specjalne właściwości broni które zdradził mu kapłan jednak w ostatniej chwili się opanował, spokojnym krokiem podszedł do swego shurikena i podniósł go z ziemi. Dokładnie wycierał.
"Szkoda many, może się przydać, a taką miałem na to ochotę" - marzyło mu się jak dziecku które ma nową zabawkę - "ale pewnie będzie jeszcze okazja" - przekonywał sam siebie patrząc na broń.
Po chwili ocknął się z zadumy i spojrzał na dziewczynę.
- Już nic Ci nie grozi - powiedział - pozbieraj swą kapustę i co tam jeszcze masz, odprowadzę Cię do domu, chyba na dziś masz dość wrażeń co mała? - może od kogoś z jej rodziny dowie się o gildiach pracujących w mieście i jakiejś porządnej knajpie.
Po chwili podszedł do dziewczyny.
- To jak możemy już iść? - zapytał z lekkim ponagleniem.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-18, 21:44   

Shuriken był ciepły, magia ognia, która w nim tkwiła dała o sobie znać, gdy tylko wgryzła się w ciało. Jeżeli zaś chodzi o ciało, to człowiek był już martwy. Leżał na brudzie i wyciekała z niego obficie krew. Prawą ręka jeszcze lekko drżała, co mogło wydawać się oznakami życia, ale takimi w istocie nie było.

Dziewczyna była rozpalona na twarzy jak wyjęty z krasnoludzkiego pieca kawałek węgla. Milczała ja jej ruchu zdawały się być nerwicowe. Zdawało się, że nie może wydusić z siebie żadnego słowa. Mroczny Elf się do niej zbliżył, a to wybuchnęła krzykiem. "AAAAAAAAaaaaaaa!!!" Krzyknęła i podwijając swą sukienkę ruszyła do ucieczki. Nie zabrała ze sobą koszyka, ani jedzenia. Po prostu uciekała jakby miano ją za chwilę zabić. Pobiegła w uliczkę na prawo, gdzie jeszcze przed chwilą biegli bandyci. Jej szybkość jednak nie była zachwycająca. Sirion gdyby tylko zechciał, to mógłby ją dogonić w jednej chwili.

<klaskanie> Odgłosy jakieś dochodziły z dachu po prawej stronie.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-10-19, 08:43   

"No tak, wdzięczność ma u ludzi bardzo dziwne oznaki" - pomyślał Sirion widząc uciekającą dziewczynę - "Kolejne źródło informacji mi uciekło" - dodał zrezygnowany - "Gonić jej nie będę, jeszcze mnie posądzą o to całe gówno. Chyba trzeba wrócić do szukania karczmy". - postanowił ruszając w kierunku w którym uciekali bandyci. Wtedy usłyszał jakiś dźwięk.
"Klaskanie, czyżby ktoś naśmiewał się z mych działań?" - popatrzył w kierunku skąd dochodził dźwięk gotowy na wykonanie uniku gdy coś mu zagrażało.
- Ciesze się że dostarczyłem Ci rozrywki, 5ZM się należy! - krzyknął do tajemniczej istoty na dachu wykonując karykaturalny ukłon.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 3597
Wysłany: 2007-10-19, 21:28   

O tak. Na dachu w istocie siedziały dwie postacie, lecz nazwanie ich dziwnymi nie było zbyt właściwe, chyba, że się nigdy kogoś takiego nie widziało. Sirion ujrzał jak na niskim dachu siedzi jedna postać, a bok niej stoi druga. Siedząca postać ubrana w szarą kamizelkę, czarne spodnie, przepasana dwoma brązowymi pasami. Koszula pod szarą kamizelką była zielona, albo seledynowa. Druga postać w ciemnym, lecz nie czarnym płaszczu do kolan. Skórzanych brązowych bryczesach, zapinanej koszuli koloru czarnego. Obaj widzowie byli ludźmi i jak dało się zauważyć, spod ich ubrań wystawały kształty, mówiące coś o ich uzbrojeniu, ale w sumie niewiele. Nie na tyle, aby rozwodzić się nad tym.
"Coś drogo się cenisz elfie. Za taki pokaz mógłbym rzucić ci dwa miedziaki." - Ja rzuciłbym jednego. Nic interesującego." Wtrącił się w wypowiedź siedzącego człowieka ten stojący. Siedzący pogładził swą brodę, krótką lekko rudą. Miał orli nos, lekko wysunięte czoło, włosy opadające na kark w kolorze blond i rudymi naturalnymi pasemkami. Młody raczej, choć blizna na szyi już była. Drugi człowiek miał na głowie kaptur, lecz nie na tyle głęboki, aby ukryć lico. Chyba łysy, w swym nosie miał metalowy kolczyk. Oczy pełne, usta wąskie. Trochę starszy od tego siedzącego. "To chyba nowa osoba w tym mieście." - Taa...." odpowiedział krótko stojący, temu który siedział. "Zabójca?" zapytał ten siedzący.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group