TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2007-10-09, 22:25
Łowca Cieni
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-11, 12:25   Łowca Cieni

Cisza. Ogarniająca wszystko pustka dzięków. Nocny Las był miejscem głuchym niemal na wszelkie dźwięki. Nawet umierający czynili to w milczeniu, aby nie skazić świętej ciszy, która panowała na poziomie lasu. Z dala od potężnych miast mrocznych elfów las zdawał się być całkowicie niemy. W takiej to ciszy na co dzień musiał żyć Tarandil. Bohater mieszkał w małej chatce ukrytej w gałęziach niewysokiego drzewa. Miejsce to było bezpieczne, a przynajmniej takim się zdawało.
Tego dnia las nie wyróżniał się niczym. Bohater otworzył swe oczy po przespanej nocy widząc znajomy widok drewnianego sufitu. Chatka miała tylko 1 izbę w której stało łóżko, małe palenisko na płaskim kamieniu, jedna prowizorycznie wykonana szafka i skrzynia na opał. Cienkie drewniane ściany zapewniały ochronię przed wiatrem. Jedno okno bez szyby, zakrywane drewnianą klapą dawało dobry widok na okolicę. Cała chatka były osłonięta liśćmi i gałęziami, dlatego trudno było ją dojrzeć nawet stojąc pod nią. Zawieszona na wysokości 10 metrów zapewniała bezpieczeństwo przed drapieżnikami kryjącymi się na poziomie ziemi.
Bohater był głodny, dawno już niczego nie upolował i dawno też nie widział jakiegokolwiek innego mrocznego elfa, niż on sam. Dawno także Tarandil nie widział swej twarzy. Niegdyś mógł ją oglądać w małym lustrze, lecz teraz takiego nawet nie posiadał. Ogień w palenisku był zgaszony. Opadający z sufitu szyb nad paleniskiem wyciągnął cały dym z ognia.
Ostatnio zmieniony przez Pythonius 2007-07-12, 11:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-11, 14:27   

Podnosząc się z posłania, Tarandil przeciągnął się, aby przegnać reszki snu. Wstał i ubrał się szybko. Głód zmuszał do działania. szybko odział zbroję, nałożył na siebie ekwipunek i z łukiem w ręce, wyszedł z izby. Upewniwszy się, że nic mu nie zagraża, zsunął sie na dół, i ruszył w głąb puszczy, w poszukiwaniu pożywienia. Bicie jego serca wydawało mu się niebezpiecznie głośne w ciszy lasu, która potęgowała uczucie samotności trawiące jego serce.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-11, 21:37   

Bohater był jeszcze lekko zaspany gdy ubierał się w swe odzienie i gdy schodził po gałęziach drzewa do poziomu ziemi. Nawet nie zauważył gdy jego stopy dotykały miękkiego leśnego runa.
Tarandil znał okolicę, wiedział gdzie można znaleźć żerowiska mniej niebezpiecznych stworzeń nadających się do jedzenia, wiedział również gdzie rosną jadalne rośliny począwszy od korzonków, kończąc na owocach. W jadłospisie były również grzyby i larwy owadów, ale z tym zawsze były problemy. Będąc już poza domem Bohater mógł iść na południe, lub na zachód, aby spróbować wyśledzić zwierzynę, iść na wschód, aby trafić w okolice martwego dębu, gdzie rosło wiele drzew owocowych, lub udać się na południowy wschód do strumyka, gdzie prócz zwierząt były także jadalne rośliny. Bohater zdążył się wybudzić do końca, a jego zmysły zaczęły wchłaniać otoczenie.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-11, 22:30   

Elf przystanął na chwilę, zeskoczywszy z drzewa. Zastanawiał się w którą stronę się udać. głód doskwierał coraz mocniej, a nie chciał ryzykować niedanych łowów na zwierzynie. Najlepszym wyjściem wydawała się podróż na wschód, aby nazbierać owoców, jednak zrezygnował. postanowił wyruszyć w głab lasu na południowy wschód od strumyka, myśląc, że przy odrobinie szczęscia, oprócz Ziół uda mu się utrafić również jakiegoś zwierza. Nie zwlekając dłużej, ruszył głebie w puszcze, starając się za wszelką cene nie zakłucić ciszy panującej w lesie
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-11, 23:26   

Bohater wyruszył w kierunku strumyka z myślą iż dotrze tam za 50 minut. Nie było to wcale daleko, jednakże uważny i roztropny przemarsz musiał być odkupiony czasem.
Wysokie krzaki, gęste zarośla i kilkuset metrowe drzewa zasłaniające niebo. W tych niegościnnych lasach mało stworzeń jest w stanie żyć, a jeszcze mniej być na końcu łańcucha pokarmowego. Większość mrocznych elfów ma to na uwadze wychodząc samotnie w las. Tarandil miał jednak pewne doświadczenie w sztuce przetrwania i jak na razie to on zasiadał na najwyższym tronie drapieżców.
Kilkanaście minut drogi przebiegło nad wyraz spokojnie. Bohater nie dostrzegł niczego podejrzanego, a jedyne zwierzęta jakie nie były w stanie poruszać się wystarczająco cicho, nie były dla niego zagrożeniem, ani nie były też interesujące z gastronomicznego punktu widzenia.
Nagle jakieś 1000 metrów przed strumykiem Bohater usłyszał jakiś podejrzany hałas nie pasujący do tego miejsca. Trudno było określić jego źródło, lecz stopień narastania sugerował, że ów istota, bądź ich stado zbliżają się do Mrocznego Elfa. Bohater na razie był za krzakami dość wysokimi, a nad sobą miał szerokie drzewo, które sięgało czubkiem 30 metrów. W korzeniach tego drzewa była mała nora, a gałęzie jego były mocne i pokryte liśćmi. 7 metrów za Łowcą było jeszcze inne drzewo o bardzo grubym pniu i wielkich korzeniach wokół których rosły fioletowe kwiaty o dość nieprzyjemnym zapachu. Pień tego drzewa był na tyle szeroki, że objąć go mogłoby dopiero 12 elfów. Jednakże jego gałęzie były dość wysoko.
Kroki narastały, coraz bardziej kształtując się w umyśle Bohatera. Ich źródło było 70 metrów przed Bohaterem, a szybkość z jaką się poruszało ów źródło dawało do zrozumienia, że będzie tu za 30 sekund.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-12, 00:09   

Bez zastanowienia, Tarandil chwycił kilka gęsto porośniętych liścmi gałęzi z krzaka przed sobą i rzucił się w kierunku bliższego drzewa. Wczołgał się w norę w jego korzeniach, tak, aby płasko leżąc na ziemi, mógł patrzeć, co się dzieje na zewnątrz. Zasłonił jamę ukrycia zerwanymi wcześniej gałęziami i czekał z łukiem w ręku, oraz strzałą na cięciwie, nasłuchując. Jeśli przyjdzie mu walczyć, wiedział, że najlepszą przewagę wypracuje sobie, atakując z ukrycia i zaskakując przeciwnika.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 10:04   

Łowca złamawszy gałązki ruszył w korzenie drzewa gdzie się ukrył dość starannie w norze, niestety, była ona zbyt ciasna aby można było wyciągnąć tu łuk, a wychylenie się z nory na taką wysokość, aby móc oddać strzał było droższe o ryzyko zauważenia.
Tarandil siedział w norze, a źródło odgłosów zbliżało się do niego nieubłaganie.
Wreszcie ich zobaczył.
Bohater dojrzał osiem postaci w ciężkich zbrojach płytowych naznaczonych licznymi kolcami. Postacie były niemal całkowicie ukryte pod stalą, przez co nie można było ujrzeć ich ciała, a jedynie twarze i dłonie. Te szare, pomarszczone pokryte licznymi bliznami widzialnymi z daleka. Tych osiem postaci miało humanoidalne kształty, lecz mimo tego trudno było ich zaklasyfikować do znanej rasy. Bohater kiedyś słyszał o orkach, lecz oni nie wyglądali do końca jak oni. Bohater słyszał również o gogach, lecz oni także różnili się od tych istot widzianych na szlaku.
"Grahg hra arragh." Warknął jeden gdy przechodzili oni obok nory w której skrył się Bohater. Trudno było rozszyfrować sens tych słów, ale Bohater nie zauważył, aby patrzyli się oni w jego kierunku, stąd wniosek iż nie został zauważony.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-12, 10:33   

Łowca nawet nie drgnął. Wiedział, że jeśli nieznajomi dowiedzą się o jego obecności, nie bedzie miał szans obrony w takiej pozycji. Pozatym, miał paskudne wrażenie, że obcy nie mają dobrych zamiarów. Zachodził w głowę, czego to rycerze zakuci w cieżkie pancerze mogą szukać w samym środku Puszczy Wiecznej Nocy. I dlaczego zakłucają ciszę tego miejsca.
Jednak czekał, wsłuchując się w rozmowę nieznajomych. Uświadomił sobię, że jest to pierwszy głos, jaki słyszał od wielu, wielu lat..
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 11:08   

Bohater obserwował z ukrycia dziwnych przybyszów. Wszyscy posiadali zakrzywione dwuręczne miecze, które wyglądały na bardzo ciężkie, jeden prócz tego miał trójkątną tarczę, którą trzymał na plecach. Nie widać było, aby nieśli ze sobą plecaki podróżne, ani worki, a jedyne co posiadali przy pasach to bukłaki, znacznie większe niż ten należący do Bohatera.
"Hresh are nasharey Tressal'hia, amosh grosh erryg." Kontynuował mowę dziwny stwór. Jego głos był bardzo chrapowaty, gardłowy. Bohater przyjrzał się twarzy tego typa, nim się oddalił. jego oczy były czarne, a nos przecięty wzdłuż jakimś cienkim, precyzyjnym ostrzem, zapewne podczas walki. Ślad ten był świeży, góra jednodniowy.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-12, 11:23   

Upewniwszy się, ze nieznajomych nie ma w pobliżu, Tarandil ostrożnie rozchylił gałęzie i wyjrzał na zewnątrz. Podniósł się z ziemi i spojrzał w ślad za rycerzami.
No to posiłek tymczasowo mam z głowy -Pomyślał zdenerwowany. Odchrząknął, uświadamiając sobie, jak dawno nic nie mówił. Pociągnął kilka łyków wody z bukłaka, po czym spojrzał na ślady obcych. Zdeterminowany, ruszył cichcem za nimi.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 11:30   

Opancerzone stworzenia dość szybko odeszły w las, pozostawiając po sobie mnóstwo śladów. Bohater jak tylko wyszedł poczuł smród jaki pozostawiły po sobie te stworzenia. Hałas jaki wydawały także był kolejnym czynnikiem pomagającym je zlokalizować.
Tarandil ruszył śladem stworzeń, które były przed nim jakieś 50 metrów. Taka odległość sprawiała, że trudno byłoby kogoś zauważyć z takiej odległości w lesie, lecz Mroczny Elf nie potrzebował kontaktu wzrokowego ze ściganymi, ponieważ i tak wiedział gdzież są te stwory.
Na nieszczęście Bohatera kierowały się one w kierunku jego domostwa.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-12, 11:36   

Elf ze zgrozą uświadomił sobie kierunek rycerzy. Nie wiedzieć czemu, miał niemiłe przeczucie, że to on może być powodem ich przybycia. Odruchowo jego dłoń powędrowała na szczyt kołczanu, chwytając białą lotkę strzały. Poruszając się śladem opancerzonych, wędrował od jednego drzewa do następnego, chowając się za nim. Z łukiem i strzałą w ręku, podążał z powrotem do domu.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 11:45   

Mroczny Elf szedł śladem stworów gotowy do ataku. Zbliżał się do swej chatki, która była już bardzo blisko. Zbliżał się, aż usłyszał, że z innej strony również ktoś nadchodzi. Trudno było usłyszeć te odgłosy, ale Bohater miał pewność, że słyszy odgłosy ocierającego się metalu o metal, a barwa tego dźwięku była podobna do tej jaką wydawały zbroje śledzonych stworzeń, które na zwalniały. Po kilku chwilach stworzenia te zatrzymały się prawie pod chatką Tarandila, na małej przestrzeni gdzie stykały się ścieżki w 4 kierunki. Południe, zachód, wschód i południowy wschód. Kolejni przybysze nadciągali z południa. Bohater nie wiedział jeszcze okolicy swej chatki i tych, którzy się tam zatrzymali. Mógł on się jednak zbliżyć do krzaków, zza których na pewno widziałby chatkę. Mógłby także wspiąć się na jedno z 3 drzew, na których to drzew gałęziach było sporo liści maskujących. W ostateczności po prawej stronie był spory głaz niewiadomego pochodzenia, za którym także można byłoby sie ukryć i obserwować okolicę. Ale czy Bohater musiał to czynić? Nie. Mógł przecież pozostać tu i nasłuchiwać, miał ku temu predyspozycje.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-12, 11:56   

Łowca, rozejrzał się, w poszukiwaniu dobrego miejsca obserwacji. Po krótkim namyśle wybrał gęsto obrośnięte drzewo, z którego mógłby obserwować nieznajomych.
Jeśli nie mają dobrych zamiarów, na drzewie nigdy mnie nie dopadną w tych zbrojach - pomyślał, wspinając się po konarach, najciszej jak potrafił. Zajął miejsce dogodne, do obserwacji i czekał, aż zbierze się reszta grupy. Widział bowiem, że Obcy na coś, lub na kogoś czekają. Patrząc na trakt, Tarandil, delikatnie musnął językiem białe pióra lotki, po czym nałożył ją na cięciwę, czekając.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 12:09   

Zwinny Bohater dość szybko i prawie bezszelestnie dostał się na wysokość 10 metrów, skąd przeszedł po gałęzi w kierunku północy i tam zaczął obserwować okolicę swego domostwa. Strzała była gotowa do wystrzelenia, wystarczyła na to tylko chwila.
Przybysze zatrzymali się w okolicy domu Bohatera, lecz nie rozsiedli w sposób charakterystyczny dla odpoczynku. Trudno było poznać ich emocje, ustalić jakieś następstwa zachowań. Wyglądali jakby na kogoś czekali i tak w istocie było. Po chwili tylko jak Bohater zajął swe miejsce na drzewie z południa zaczęli wychodzić tacy samo odziani w pancerze wojownicy. Stwory o takiej samej skórze w liczbie 10ciu. Prócz nich jednak przybył nie odziany w zbroję stwór podobny do tych uzbrojonych. Był znacznie niższy, odziany w szarą szatę. Nie miał na głowie włosów, a przy pasie trzymał cztery podobnej wielkości sakiewki. Zaczął on rozmawiać z jednym ze stworów, które Tarandil spotkał wcześniej, lecz Bohater nie był w stanie zrozumieć tego języka. Oto przed jego chatką 19 dziwnych stworów urządziło sobie spotkanie, zajmując całe wolne miejsce i jeszcze więcej. Niektórzy kręcili się wychodząc, zza drzew, to wchodząc za nie. Trudno było ich wszystkich obserwować.
Bohater zapomniał wtedy o głodzie, a nim zdał sobie z tego sprawę usłyszał jak ze wschody nadciąga chyba kolejny odział tych istot.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-12, 12:36   

Wygląda to tak, jak by czegoś szukali - Pomyślał łowca. Starał się mieć na oku swój dom, ale głównie zależało mu na obserwacji odzianego w szarą szatę stwora. Z czasem uświadamiał sobie, że ich pobyt pod jego domem przypadkiem być nie mógł. To on był celem ich wędrówki.
No cóż - Pomyślał - Jeśli mają złe zamiary, ze zbrojnymi może być problem. Ale to ja mam Inicjatywę.
Ta myśl dawała mu trochę wiecej pewności siebie. Miał jednak swiadomość, że intruzi mieli dużo przewagę liczebną, a zapowiadało się, że ich ilość jeszcze urośnie. Z niepokojem spojrzał na nowych przybyłych.
Co ma być, to będzie Zacisnął dłoń mocniej na uchwycie łuku i czekał.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 23:30   

Zbliżający się oddział stanął w miejscu zapewne nie mogąc zmieścić się już na małej przestrzeni przed domem Bohatera. W polu widzenia Mrocznego Elfa znalazł się jedynie kolejny stwór w szarej szacie, podobny do tego, który zdaje się dowodził oddziałem, który przybył z południa. Podszedł on do podobnie wyglądającej jak on sam kreatury, po czym rzucił coś na ziemię. Tarandil w pierwszej chwili nie wiedział cóż to jest, lecz gdy obiekt ten się potoczył, Bohater zdał sobie sprawę iż jest to jakaś odcięta głowa, należąca do jakiejś humanoidalnej postaci. Trudno było jednak z takiej odległości ocenić co to za postać została pozbawiona głowy.
Stwory w szarych szatach zaczęły rozmawiać ze sobą w nieznanym Bohaterowi języku, który zdążył już tu usłyszeć.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-12, 23:52   

Łowca spojrzał na odcięty łeb ze zgrozą. To już, Cholera, przestaje być śmieszne. Pytania zaczęły tłoczyć się w jego głowie. Jednak przeczucie mówiło mu, że odpowiedzi nie znajdzie u zakapturzonych istot, co najwyżej uwolnią go oni od trosk, w najskuteczniejszy znany sposób. Niekoniecznie szybko.
Po ostatnich wydarzeniach doszedł do wniosku, że zakapturzeni muszą przywodzić swoim grupom. Jeśli dojdzie do walki, ich trzeba wyeliminować w pierwszej kolejności- pomyślał. Zdawał sobie jednak sprawę, że wróg ma znaczną przewagę. Po jego stronie była jedynie znajomość terenu.
Ręce świerzbiły go do działania. Jednak Tarandil, znany w tych lasach jako Errdil Łowca, czekał cierpliwie, nie osłabiając swojego skupienia. Nie spuszczał intruzów z oczu.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-13, 00:01   

Bohater wciąż czekał, aż tu nagle podczas rozmowy jeden z niskich szarych stworów zawołał coś w swym języku i wszystkie opancerzone i uzbrojone stwory zaczęły iść na zachód. Bohater widział teraz jak przechodzą oni wszyscy obok jego domostwa, którego raczej nikt nie zauważył. Nierównomierny krok spod jego chatki w kierunku zachodu. Głowa została przed domem Bohatera, co jakiś czas kopana przez przechodzącego stwora. Osobniki w szarych szatach trzymały się mniej więcej w środku tego oddziału, który jak naliczył Bohater składał się z 30, jak nie więcej osobników. Po 12 sekundach przeszli oni znikając z obserwowanego przez Bohatera obszaru.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-13, 00:10   

Zaskoczony Elf zsunął się na ziemię po drzewie. Upewniwszy się, że żaden z intruzów nie został w tyle, schował strzałę z powrotem do kołczanu. Zdał sobie sprawę, że znów zaschło mu w gardle. Pociągnął więc kilka łyków z bukłaka, po czym ostrożnie podszedł do upuszczonej przez nieznajomego głowy, chcąc ją zbadać. Zaraz potem znów ruszył w ślad za nieznajomymi, najciszej jak potrafił. Czuł, jak po jego żyłach zaczyna krążyć adrenalina, która zagłuszyła lekko głód i zmuszała do działania.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-13, 00:24   

Tarandil nie miał problemów z zejściem z drzewa. Będąc już na ziemi przyjrzał się odciętej głowie. Pomimo widocznych ran powodowanych kopnięciami obutych nóg, głowę można było zaliczyć do tych odciętych mrocznym elfom. Osoba, która ją straciła musiała być mniej więcej w wieku Bohatera. Symbol na czole sugerował, że należała ona do jakiegoś domu. Mężczyzna ten musiał być więc sługą, wojownikiem, lub niewolnikiem. Trudno było to rozgryźć na bazie jednego wypalonego symbolu. Krew jeszcze wyciekała z cięcie, a muchy zaczęły się już zbierać do składania swych jaj. Głowa była jeszcze ciepła, a spojrzenie zabitego i mina jaka pozostanie na jego twarzy do końca świadczyły o przerażeniu, które towarzyszyło jego zejściu.
Cały oddział był jakieś 40 metrów przed Bohaterem, zmierzał on na zachód.
Gdy tylko Łowca ruszył za wyraźnym śladem potworów poczuł wielki pozostawiony po nich fetor. Trudno było tym oddychać, ale najwyraźniej jeżeli oni od tego nie umierali, to BOhater raczej także nie padnie.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-13, 00:33   

Łowca, ujrzawszy, że ofiarą był przedstawiciel jego rasy, zapłonął gniewiem i strachem. Zdał sobie sprawę, że w stosunku do drowów, cuchnące stwory nie są pobłażliwe. ruszył jednak bez lęku, wiedząc, że na terenie lasu jest bezpieczny. Na razie.
Ogarnęła go również złość. Być może trafił by na tego elfa, gdyby nie intruzi. Może dowiedział by się czegoś ze świata. Może miał cicha nadzieje, że dzieki rozmowie z kimkolwiek, nie oszaleje w samotności, która zaciskała się coraz mocniej na jego sercu.
Potrząsnął głową z determinacją. Nie czas użalać się nad sobą. Trzeba działać, a nie stać w miejscu.- Ta myśl do końca przegnała zmęczenie. Elf z nowym zapałem ruszył tropem Intruzów.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-13, 00:39   

Bohater ruszył ścieżką, jaką pozostawiał za sobą odział, który przechodził tym lasem. Po przejściu kilkuset metrów Łowca nie zauważył, aby stwory zwalniały kroku, lub chociażby zmieniały kierunek chody. Wyglądało na to, że to one tworzą ścieżki, po których chodzą, a nie szukają tych wydeptanych. Tarandil zdał sobie sprawę, że nawet gdyby ich zgubił na 1 dzień i nie rozproszyliby się oni po lesie, to z całą pewnością bez problemu odnalazłby ich tutaj, nawet jakby przewędrowali cały las.
Idąc ścieżką Bohater poczuła ciarki na plecach. Kilkanaście metrów przed nim kończył swój pochód oddział stworów, a kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt metrów za nim słychać było jakieś inne kroki. Bohater spojrzał kątem oka, w tamtym kierunku, lecz nikogo nie zobaczył z powodu gęstego lasu, jaki mimo wydeptanej ścieżki za nim pozostawał.
 
 
     
Tarandil 
Poszukiwacz Przygód



Wiek: 34
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 235
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2007-07-13, 00:43   

Łowca bez namysłu rzucił się w bok, schodząc ze "ścieżki" intruzów i zaszył się w najbliższych zaroślach. Zrobił to jednak po cichu, nie chcąc narazić sie na spojrzenie stworów, których unikał tyle czasu. Gdy tylko ukrył się bezpiecznie, czekał z łukiem w ręku, obserwując następne wydarzenia.
_________________
Errdil "Ostatnie Tchnienie"

Wszyscy leżymy w rynsztoku..
Tylko niektórzy patrzą w Gwiazdy...
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-13, 00:50   

Bohater zszedł ze ścieżki i ukrył się za krzakami sięgającymi kilkunastu metrów. Były one bardzo gęste, więc Bohater nie martwił się o możliwość ujrzenia przez osoby będące na szlaku.
Wyciągnięty kolejny raz łuk, gotowość bojowa.
Tarandil nie musiał czekać długo. Po kilku chwilach jak tylko się schował za krzakami ujrzał kroczących nisko trzech odzianych w czarne płaszcze Mrocznych Elfów. Dwóch miało ze sobą kusze i krótkie miecze, jeden łuk i dwa sztylety. Szli oni pochyleni, śladem opancerzonych stworów. Trudno było przyjrzeć się ich twarzom, były ukryte pod kapturami, ale dłonie i sylwetki świadczyły o ich przynależności rasowej, nie dając cienia wątpliwości. Nie zauważyli oni ukrytego w krzakach Poszukiwacza Przygód, albo chcieli, aby on tak myślał. Przeszli nie oglądając się na boki, dalej kierując się śladem stworów w kolczastych zbrojach.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group