Był dzień jak każdy inny, w portowej dzielnicy miasta Moulder. Drobne fale przypływały i ginęły spotykając się z drewnianą przystanią. Nie brakowało naturalnie kilku białych mew, które walczyły o rzucone przez jakiegoś starca kawałki chleba. W oddali widać było przypływającą do zatoki, wokół której rozpościerały się ogromne klify i skały, łódź rybacką, lekko kołyszącą się na wietrze. Tak naprawdę pod tym sielskim widokiem, w dzielnicy portowej Moulder znajdowały się szumowiny z całego państwa, a czasem zdawało się że i jaszczuroludzie tutaj wyemigrowali, rzadko dało się spotkać inną rasę. Na kamiennej ławce w porcie siedział właśnie Rayot, złodziej jakich wielu, aczkolwiek z pewnością to miało się odmienić z czasem. Jakaś mewa przeleciała niebezpiecznie nisko, jednakże naszemu bohaterowi sie nic nie stało. Słońce oświetlało twarz jora.
Nagle do zatoki wpłynęła wielka łódź, nigdy nie spotykana okolica, a zwłaszcza nie widziana przez Rayot'a, który należał raczej do typów szczurów lądowych, on po prostu osiedlił sie w tym miejscu na pewien czas, aby po kilku tygodniach znowu uciec przed strażą. Czegoś takiego nie widział w żadnym mieście, w żadnym porcie. To nie była nawet galera, to było coś więcej, ogromny okręt był widoczny na horyzoncie.
W porcie narodziło się zaciekawienie i zamieszanie, obecni wskazywali na statek w oddali i dyskutowali.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Rayot zaintrygowany tym niespotykanym wcześniej zjawiskiem postanowił się czegoś więcej dowiedzieć. Począł rozglądać się za jakimiś ludźmi wyglądającymi na zorientowanych w temacie. W końcu podszedł do grupki gapiów i postanowił przysłuchać się ich rozmowie.
"Cóż to za statek panowie?" zapytał głosem pełnym zainteresowania.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Ostatnio zmieniony przez Rayot 2007-01-23, 21:34, w całości zmieniany 1 raz
Tłum ludzi, raczej szukał sensacji i uczestnicy dyskusji przekrzikiwali się nawzajem
- Co to za statek? Chyba nie kupiecki?
- Głupcy to okręt ludzi!
- Ludzi?
- Tak pusta głowo ludzi ...
- Nie widać kto jest na pokładzie
- Czy to oznacza wojne?
- Co wy bredzicie, to jakiś bogaty kupiec
Najwyraźniej reszta była tak zorientowana jak Rayot. Okręt począł powoli się zbliżać, aż w końcu dopłynął. Z pokładzie znajdowali się jorowie, aczkolwiek w większości szlachta, wojsko. W płytowych zbrojach i z mieczami pierwszej klasy, mogli oznaczać tylko wysłannictwo Króla. Ktoś z pokładu zaczął krzyczeć do strażników
- Rozgromcie ten motłoch i dajcie nam wyjść!
Strażnicy szybko uporali się z tłumem, po czym opadła czarna klapa statku. Wybiegło kilka zbrojnych jorów, była jednakze też bardzo duża ilość magów, czy też szamanów, co było raczej rzadzkim zjawiskiem u szczuroludzi.
- To po kogoś - słyszał głosy.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Rayot stanął w drugiej linii gapiów, by nie rzucać się w oczy, myśląc:
"narozrabiałem już w tak wielu miastach, że mogli wysłać za mną list gończy, chociaż z drugiej strony po co magowie?"
lecz także nie chciał stracić nic z widowiska jakie miało się za chwilę przed nim rozegrać.
Po chwili doszedł do wniosku, że raczej nie chodzi o niego: albo o kogoś duzo ważniejszeego, albo o jakąś wyprawę, za którą napewno zapłacą, a i jeszcze ukraść może się coś uda.
Po takich przemyśleniach postanowił, przepchnąć sie do pierwszego szeregu, by lepiej słyszeć co mówią żołnierze.
"Może udało by się zaciągnąć" pomyślał Rayot, którego zawsze ciągnęło do nowych przygód.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Początkowo tłum gniewnie odpychał jora, jednakże gdy zauważył, że jest uzbrojony, szybko zwolnił miejsce. Wokól wychodzących ze statku utworzyło się półkole, oni zaś organizowali się, panowało lekkie zamieszanie. Jeden ze szczuroludzi wydawał rozkazy, był zapewn dowódcą, po za tym posiadał jako jedyny hełm, w dodatku wyjatkowo zdobiony.
- Nie wierzę w to, żeby spłonął, jak mówią ludzie. Macie odnaleźć tego maga. - mówił do ludzi, po czym, gdy tłum coraz bardziej ich ściskał wydarł się
- Zejść z drogi, zejsć z drogi
Natychmiast utworzyła się pusta linia, którą ruszyli wojskowi, po dwóch w szeregu. Szli w kierunku zamku Moulder, zapewne tam wiedziano o ich wizycie.
W końcu zniknęli z oczu tłumu, wszystko działo się błyskawicznie szybko. Ze statku jeszcze wyładowano jakieś skrzynie i beczki po czym statek odplynął kawałek dalej, aby nie zagradzać dostepu łodziom rybackim, które niczego się nie spodziewajac czekały na rozładunek. W porcie zapanował jeszcze większy gwar niż przedtem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
"O nie! Nie pozwolę, by w tym mieście dzialo się coś ciekawego bezemnie!" pomyślał Rayot, poczym zaczął przeciskać sie przez tłum w stronę zamku.
Po drodze zastanawiał się czy napewno dobrze robi idąc do tam i zapewne pakując się w kolejne kłopoty, aczkolwiek nie mógł przezwyciężyć zainteresowania i ciekawości wynikających ze słów dowódcy. Kiedy przypomniał sobie zdanie o magu ciekawość zwyciężyła nad rozsądkiem i zmusiła Rayota do wybrania drogi w stronę zamku i w stronę kłopotów...
"No cóż. najwyżej znowu ucieknę." Pomyślał i przyspieszył kroku.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Na ulicach wyłożonych kostką panował gwar podobny, aczkolwiek nieco mniejszy, do tego w dzielnicy portowej, rzemieślnicy rozmawiali ze sobą, a mieszkańcy wyglądali z okien wodząc wzrokiem w stronę portu, gdzie nadal stał okręt. Państwo jorów należało do najbiedniejszych, dlatego wzbudzało to niezwykłą sesnację, w Królestwie zapewne przyjęto by to za coś normalnego, ale nie w tych dwupiętrowych "lepiankach".
Rayot widział, gdzie weszli rycerze, problem w tym, że nie miał jak dostać się do zamku. Stała przy nim straż, oczywiście kilkarazy gorzej opancerzona od gwardii, która niedawno kroczyła tą drogą, aczkolwiek mogli i tak powstrzymać złodzieja bez trudu.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Rayot spojrzał na strażników, poczym ruszył zrezygnowany spowrotem. Dobrze wiedział, że do Moulder nie ma żadnych tajnych wejść. Sprawdzał to już wiele razy podczas swych nocnych wypraw. nagle wpadł na pomysł.
"Jeżeli tylko uda się dostać na statek to uda też dostać się do zamku" tak myśląc pobiegł w stronę portu by jak najszybciej wejść do galeonu.
"Im więcej gapiów, tym większe mam szanse" myślał Rayot i jeszcze bardziej przyspieszył. Dzięki swej zwinności zgrabnie lawirował między innymi Jorami.
Kiedy doszedł pod statek, dokładnie go obejrzał i zobaczył czy jest jakaś straż. Poszukał także jakiejś zwisającej liny, np. sznura od kotwicy. Podkradł się do keji i dokładniej przyjrzał się statkowi, i ewentualnej warcie.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Bieganie zajmowało Rayot'owi nieco czasu. Wiał coraz silniejszy wiatr, a niebo się ściemniało, ludzie z ulic wrócili do swoich zajęć, słychać było gdzieś charakterystyczny odgłos uderzania młotem o kowadło, gdzie indziej odgłos prucia, okiennice się pozamykały. Rozładowywanie nadal trwało, o ile strażnicy i gwardziści posiadali królewski symbol, o tyle tragarze nie posiadali nic co by ich łączyło, bądź też specjlanie wyróżniało. Wynosili kolejne skrzynie, tłum gapiów powoli znikał, aczkolwiek nadal wiele osób obserwowało przebieg wydarzeń.
Strażnicy byli doskonale opancerzeni i nie było mowy o walce czy też o kradzieży.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Rayot widząc jaka jest sytuacja postanowił, że najlepszym sposobem będzie podstęp. Udając tragarza wszedł na statek, poczym szybko zniknął w ładowni. Dokładnie się rozględnął, by zorientować sie w sytuacji. Poszukał innych drzwi niż te którymi przyszedł i delikatnie je uchylił nasłuchując odgłosów wydobywających się zza nich, gotowy do natychmiastowego skoku i złapania jakiejś skrzyni.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Strażnicy, najwyraźniej znużeni swoją pracą i przyzwyczajeni do tego, że nci się nie dzieje, nawet nie zwrócili najmniejszej uwagi na nowego "tragarza". Wewnątrz znajdowało się kilka drewnianych drzwi, aczkolwiek nic zza nich się nie wydobywało. Tymczasem, ktoś kto kierował rozładunkiem krzyknął, jego głos odbijał się jakby echem, na tym dużym okręcie
- Ej ty - najwyraźniej kierował zdanie do Rayot'a - Chwytaj te skrzynie - wskazał pare starych pojemników z ciemnego drewna, z metalowymi obiciami - I wynieś je jak reszta.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
"Głupi Debil. Jeżeli będzie w tym mieście kilka dni, to go znajdę i zabiję." pomyślał Rayot lecz nie wypowiedział tego na głos. Wziął skrzynie i ruszył w stronę drzwi, szybko rozgladając sie za jakąś kryjówką.
"Jeżeli przez tego idiotę stracę jedyną szansę na przygodę w tym nudnym misteczku, to nie ma szans na przeżycie.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Ostatnio zmieniony przez Rayot 2007-01-24, 11:21, w całości zmieniany 1 raz
Wzrok kierownika towarzyszył jorowi aż do zakrętu, gdzie mógł się bezpiecznie schować. Rozładunek miał się niedługo konczyć, a Rayot'owi konczył sie czas. Obecnie był na szczęście, bądź nieszczęście biorąc pod uwagę strażników, bliżej wyjścia, od którego dzielił go tylko jeden już zakręt. Nagle statek zakołysał się lekko, być może od wiatru i złodziej prawie się przerwócił, po chwili jednak statek się ustabilizował.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Powodowany wrodzoną mu ciekawością Rayot rozglądnął się czy nikt nie nadchodzi i delikatnie uchylił wieko skrzyni, by dowiedzieć się co jest w środku. Później wznowil szukanie drzwi prowadzących gdzie indziej niż na zewnątrz. Starał się sobie przypomnieć gdzie zabierają te skrzynie.
"Czy tu nie ma innych drzwi!" myślał zdenerwowany Rayot
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Faktyczni po pewnym czasie, oddalając się sporo od poprzedniego miejsca znalazł się przy drzwiach, które stał przed nim otworem. W środku było ciasne pomieszczenie, z kilkoma dodatkowymi skrzyniami, wyładowanymi po brzegi kompletnie nie przydatnymi rzeczami jak kubki, miski, czy sztućce. Najwyraźniej jednajk przy załadunku zabrakło ładującymi miejsca i wstawili tutaj kilka koszul z właśnie królewskim godłem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
"Hurra! pomyślał Rayot "Nareszcie dostanę się do zamku" szybko wpakował w koszule do plecaka. "hmmm. to też się przyda pomyślał i wziął też kubek, miskę i zestaw sztućców, poczym szybko wyszedł, złapał jakąś lekką skrzynię, wyszedł z nią na zewnątrz odłożył ją tam gdzie reszta, skręcił do jakiegoś zaułku i szybko zmienił koszulę.
Wziął plecak i juz przebrany skierował swe kroki w stronę zamku.
Karta postaci została zaktualizowana - Anatoil
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2007-01-24, 18:06, w całości zmieniany 1 raz
Gdy szedł tak sam w czarnej koszuli z żółtym godłem, napotkał u niektórych osób podziw, pewnie brano go za członka załogi, co budziło respekt i zonaczało, ze podstęp był dobry. Gdy tylko zbliżył siedo bramy strażnicy spojrzeli na niego ukosem i jeden z nich zapytał
- Przepraszam, nie poinformwano nas o tym, że ktoś jeszcze z waszego zamku, oczywiście bez przypustki, będzie mógł wejść.
Najwyraźniej potrzebował jajkiegoś papieru, aczkolwiek gwardziści byli skorzy do rozmowy.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
"Niestety nie mogę dać wam przepustki. Napewno słyszeliście o tym szubrawcu i złodzieju - Infernusie. Zakradł się do mojej kajuty i ukradł mi ubiór wraz z przepustką. Ubiór załatwiłem sobie nowy, lecz przepustki nie mam. Wpuście mnie, bo gdy tylko moi przełożeni sie dowiedzą, że mnie zatrzymaliscie nie tylko mi się dostanie." powiedział Rayot.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Gwardziści wymienili, nieco przestraszon spojrzenia. Nie wyglądali na takich, ktorzy pragną kłopotów, wiec ten sam, który mówił poprzednio powiedział nieco zmieszany
- Dobrze wiec ... przepraszamy za niedogodności, ale musimy być ostrożni. Proszę wejść - powiedział odchylając halabardę, drugi uczynił to samo. Rayot dostał się na dziedziniec zamku, obecnie jednak nie było tutaj nikogo. Na środku znajdowało się koło, na którego obwodzie były równomiernie porozmieszczane krzewy i drzewa, zaś w samym srodku mała kapliczka.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Rayot dokładnie obejrzał cały dziedziniec, obszedł go zwracając uwagę, gdzie prowadzi każda droga. Szukał gdzieś śladów przejścia dużej grupy ludzi w zwartym szyku. Przyjrzał się kapliczce poczym postanowił ją bliżej zbadać. Podszedł do niej i zajrzał. Gdy nikogo nie zauważył wszedł do środka i obejrzał ją od środka.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Kapliczka nie była zbyt wielka, po za tym posiadała przezroczyste szyby, sprowadzane z dalekich terenów Serpensów. U jorów takowe szkło było czymś niesamowitym i z pewnością niecodzinneym.
Miejscem ,gdzie znajdowała się obecnie załoga statku był zamek właściwy, przed wejsciem do ktorego takze znajdowało się dwóch strażnikow, nieco lepiej uzbrojonych i z wyglądu zdawało się, że poważniej tratkują swoje zadanie od kolegów przy wejściu na dziedziniec.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Rayot zdecydowanym krokiem podszedł do strażników i tym razem postanowił zagrać inaczej.
"Odsuńcie się sucze syny i przepuście żołnierza królewskiego! Nie mam czasu na rozmowy! Spieszę się, a jeżeli przez was się spóźnię to zostaniecie przykładnie ukarani!!!" powiedział zdecydowanym i władczym głosem i poczekał na efekt.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Strażnicy popatrzyli zdziwieni być może w tym zamieszaniu wpuścili Rayot'a do środka. Powaliła ich jego śmiałość. Był w środku.
Miejsce w którym się obecnie znajdował było na swój sposób przedsionkiem. Na lewo i na prawo znajdowały się kręte symetryczne schody, z przodu zaś jor widział jedno pomieszczenie podzielone na dwa równe kwadraty, które kilkanaście metrów dalej zamieniało się w salę, gdzie byli zgromadzeni wszyscy żołnierze, przy ogromnie długim stole, nakrytym do pełni. U jorów tak jadała tylko nieliczna szlachta. Nikt jeszcze Rayota stamtąd nie zauważył.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2007-01-25, 10:34, w całości zmieniany 1 raz
Rayot dzięki swej bystrości umysłu, szybko zorientował się w sytuacji i prędko wszedł po schodach na górę, by nie zostać zauważonym i rozglądnął się. Pomyślał, że na górze powienien być jakiś balkon z którego można by patrzeć na salę,lub chociaż słuchać samemu nie będąc zauważonym ani usłyszanym.
_________________
RAYOT/RAYOT
"Znak Orła, potęgi symbol prowadzi nas
Mieczem i tarczą, wezmiemy to co było nasze od lat
Znów pójdziemy, pokazać światu na co nas stać
Nasza wiara, dziś do zwycięstwa wskaże nam szlak"
(Honor "Znak Orła")
Teraz Rayot znalazł się na długim korytarzu, ciągnacym się tak jak stół na parterze, w tym samym kierunku. Po lewej stronie znajdowały się komnaty, jor nikogo nie widział, po prawej zaś złodziej nie znalazł balkonów, były jednakże, nie wiedział do czego służyły, małe otworu, niemal przy samej podłodze, z których, gdyby się położyć mozna by obejrzeć przebieg wydarzeń. Korytarz nie należał do ruchliwych jednakze w każdej chwili mógł ktoś się pojawić.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum