Wysłany: 2006-12-12, 16:19 Zaginione Miasto - Akt I
"W komnatach Domu Mędrców elfickiego miasta Lithiria, dało się słyszeć kobiecy śmiech. Dawno nikt go nie słyszał, wzbudzał pewnego rodzaju trwogę...
Wiele lat trwały przygotowania, zbieranie informacji, zaufanych ludzi. Jednak dopiero wydarzenia z ostatnich miesięcy zmieniły diametralnie całą sytuację.
Lurtiańskie księgi, gromadzone z całej Sorii naprowadziły Elfią Panią na własciwy trop. Zebrane zostały również dwa posążki, z południa i północy. Nadszedł czas..."
Zaginione Miasto - Akt I
Broln, przez niektórych zwane Stolicą Magii. Tego określenia używają jednak co najwyżej ludzie. Szczególnie Ci, którym nie dane było nigdy zobaczyć chociażby Lithirię.
Miasto to nalezy do jednej z większych metropolii ludzkiego królestwa, chlubi się także znakomitą Szkołą Magów oraz największą biblioteką na południe od Wielkiego Lasu.
Ostatnimi czasy całkiem sporo się tu działo, jednak dla zwykłych osób pozostawało jedynie w plotkach i domysłach.
Właśnie do tego miasta trafił Infernus, złodziej z rasy jorów. To ludzkie miasto znajdowało się nieopodal granicy jego królestwa, z którego właśnie wyruszył bohater.
Przechadzał się własnie po targowisku w centrum miasta. To tam własnie znajdowała się słąwetna szkoła magii, o której jednak Jor nigdy wcześniej nie słyszał. Strzelista wieża robiła jednak wrażenie. Infernus nigdy chyba nie widział tak wysokiego budynku. Błękitny dach zdawał sie zlewać z niebem.
Nagę uwagę bohatera przykuła młodo wyglądająca elfka rozglądająca się leniwie po okolicy. Nagle zatrzymałą swój wzrok na Infernusie i uśmiechnęła się szeroko.
Z gracją podeszła do bohatera, jej długie blond włosy falowały ponętnie na wietrze.
"Witaj jorze, chciałbyś może zarobić" spytała dźwięcznym głosem.
Tymczasem w sali trenigowej owej szkoły magii kilkunastu uczniów oraz kilku instruktorów zamarło bezruchu. Z wielkim zdziwieniem obserwowali jak na środku pomieszczenia pojawia się niebieski portal przypominający pionową taflęwody. Widzieli już coś podobnego, jednak nie w takich okolicznościach. Z portalu wyskoczył prosto na podłogę mroczny elf. Wyglądał na wycieńczonego, niemal zamęczonego.
Sirion, bowiem tak miał na imię ów drow, jeszcze przed sekundą znajdował się w skarbcu magnata w Lithius, mieście mrocznych elfów. Cudem uniknął śmierci z rąk Wirta, dzięki kamieniowi portalowemu, który z jakiś powodów siętam znalazł.
Wpierw oślepiło go światło magicznych lamp. Po chwili jednak zaczął widzieć kilkanaście zdziwionych ludzkich twarzy na niego zwróconych.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2007-03-15, 15:59, w całości zmieniany 2 razy
Zarobic... Phi... Jeszcze się głupio pyta... Infernus pociągnął się za kieszenie -Zarobic? Ha, miło by było... No ale cóż, dla tak urodziwej panny, mógłbym zrobic wszystko za darmo - uśmiechnął się krzywo, jak to miał w zwyczaju. -A więc? W czym problem? - zapytał po dłuższym milczeniu, miał nadzieje na zarobek, po ostatnich przygodach nie miał nawet na podróż do tego miasta, a co dopiero na życie w nim. Karczmy w tej metropolii były, jakby na to nie patrzec, zajebiście drogie, nie mówiąc już o posiłkach.
Sirion leżał całkowicie zdezorientowany. Zastanawiał się co się stało z Phasirem jego wspólnikiem, czy przeżył czy raczej co było bardziej prawdopodobne zginął. Zastanawiał się jak wrócić do Lihtius i zabić to ścierwo które ich oszukało. To że udało mu się uciec zawdzięczał chyba ogromnemu szczęściu jednak w miarę jak zaczął widzieć przez mgłę spowijającą jego oczy sylwetki osób stojące wokół niego zaczął uważać że chyba wykorzystał wszystkie pokłady szczęścia, a nawet wziął go na kredyt. Rozpoznał w tych ludziach magów i wystraszył się. Jednak po chwili powziął decyzje "Może jednak jakoś wyjdę z tego cały" - pomyślał.
Nie wstając jako że czuł że nie ma na to sił powiedział do zgromadzonych wokół ludzi:
- Jestem Sirion i nie wiem co się stało. Dotknąłem takiego jakiegoś małego świecącego kamienia i nagle znalazłem się tutaj. Jestem strasznie zmęczony. Czy mogę szanownych tu zgromadzonych prosić o pomoc? - zapytał z nadzieją starając się by jego słowa były jak najbardziej przekonujące. - "Przecież im nie powiem że uciekłem z domu który próbowałem obrabować, ach te wszystkie skarby" - jak o tym pomyślał to jeszcze bardziej miał zbolałą minę
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
"Wysmienicie" odparła uśmiechając się wesoło "Słuchaj zatem uważnie. Dostaniesz 50 monet w srebrze, wystarczy, że odbierzesz coś od Naczelnego Maga tej uczelni. Spokojnie nie chodzi o żadną kradzież." uprzedziła ewentualne wątpliwości "Musisz jedynie powiedzieć, że masz odebrać to dla Ethelini. On będzie wiedział doskonale o co chodzi. Gdyby sprawiał problemy pokażesz mu ten pierścień."
Podała Infernusowi niewielki miedziany pierścień przypominający sygnet. Widział na nim znak liścia.
Magowe spojrzeli po sobie zdziwieni. Drow zdał sobie sprawę, iż nie jest w stanie chodzić. Widocznie dusząca magia z różdżki Wirta musiała mocno nadwyrężyć jego siły życiowe.
Jeden ze starszych ludzi podszedł do Siriona.
"Kamienia portalowego ? Kto u licha miał kamień portlowy prowadzący do sali trenigowej Szkoły Magii w Broln ?" spytał wyraźnie zaniepokojony.
Dwóch młodszych magów postawiło bohatera na nogi.
-A....a w takim wypadku... skoro ma nie robic problemów, to czemu nie uda się pani tam sama? - Ethelini? No kurwa mac, ja skądś znam to imię... Tylko skąd? Grrr... nieważne 50 srebrnych monet piechotą nie chodzi, choc... nie jest to zbyt duża kasa... Hmmm... zaryzykuje! Może będzie z tego jakaś stałą posada... -A gdzie panią znajdę gdy już ymm.... wykonam zlecenie...? - zapytał po otrzymaniu odpowiedzi na poprzednie pytanie.
- Ja nie wiem – powiedział Sirion. - On leżał i się świecił. Dotknąłem i … – jąkał się – Proszę pomóżcie mi. Ja nie mam sił. Błagam. Tam była jakaś magia. Coś mnie dusiło.
Sirion starał się być bardzo przekonujący. Wiedział że ciężko będzie ich zwieść ale nie miał innego wyboru więc brnął w kłamstwo i udawał naiwnego młodzieńca którym przecież w rzeczywistości był. „Tak się dać oszukać” – przypomniał sobie niedawne wydarzenia – „wszystkie moje rzeczy zostały w Lihtius. W dodatku nie mam pieniędzy. Muszą dać się nabrać”
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
"Cóż, mnie niestety tam nie wpuszczą" odparła z tajemniczym uśmiechem przyklejonym do twarzy "Nie płacę jednak za pytania, a czasu wiele nie mam. Będe tu na ciebie czekać." odparła poganiając Infernusa gestem.
"Spokojnie chłopcze" uspokoił drowa ów stary mag "Ralgan, przyprowadź prędko Nertiusa, niech go obejrzy."
Dwójka uczniów przeciągnęła Siriona przez pół pomieszczenia i posadziła delikatnie na ławce.
"A teraz na spokojnie powiedz co tam się wydarzyło i czyj był ten kamień."
- Nie wiem czyj był, ale podejrzewam że kogoś z mojej rasy lub niczyi . On leżał na mojej ścieżce i tak ślicznie świecił i były na nim jakieś znaki – mówił coraz bardziej podnosząc głos tak jakby przypominał sobie kolejne fakty które raczej go przerażały – pomyślałem że go wezmę ale jak tylko go dotknąłem to nagle pojawiła się jakaś tafla wody w powietrzu i była pionowa – mówił jak jakiś lekko przygłupi chłopak – i potem nagle coś mnie wciągło i dusiło, aaa tak bardzo brakowało powietrza, myślałem że umrę i potem nagle znalazłem się między wami. To było straszne.
Zmusił się do tego by popłynęły mu łzy. Wyglądał jakby rzeczywiście przeżył coś strasznego.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Jor zrobił niesamowicie zdziwioną twarz, ale posłusznie odwrócił się i ruszył w stronę gmachu... Po drodze z uśmiechem na twarzy nałożył sygnet na palec, był bardzo ładny... Jak na jego gust... Otworzył drzwi uczelni i począł szukac jakiejś recepcji, czy czegoś na ten styl, którą spotyka się w karczmach... Nie był to chyba najlepszy krok, ale jor po chwili wypatrzył jakiegoś maga, podszedł szybko i zapytał jakby to była towarzyska wizyta -Gdzie mogę znaleźc naczelnego maga? - po chwili zorientował się, że pewnie nie puszczą do niego jora, który pierwszy raz pojawił się w progach tej szkoły, no ale cóż, słowo się rzekło, w razie czego będzie można się wybronic sygnetem...
Drzwi niemal trzykrotnie przewyższały jora, otwarcie ich było jednak znacznie łatwiejsze niż możnaby się spodziewać.
Sala wejściowa również robiła wrażenie. Podłoga wykonana z marmuru, wyglądała jakby ktoś dopiero co ją polerował. Ściany pełne symboli i obrazów, kilka metrów nad ziemią zaś wisiał wielki kryształowy żyrandol.
Naprzeciwko wejścia, na drugim końcu sali stało sporawe drewniane biurko, za nim zaś całkiem młody osobnik zapisujący coś piórem w opasłym tomie.
Spojrzał na Infernusa lekko ospałym wzrokiem. Po chwili wrócił nim na stroniece księgi.
"Jaką masz do niego sprawę ?" spytał beznamiętnie
Stary mag podrapał się po głowie.
"Wciągnęło ? Dusiło ? Dziwne, dziwne..."
Po chwili do pomieszczenia wszedł starzec o długiej szarej brodzie. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Zatrzymał wzrok na Sirionie po czym podszedł do niego.
"Słyszałem co się stało, dajcie mi go obejrzeć." odparł. Magowie natychmiast się rozstąpili.
Pomarszczoną dłonią złapał deligatnie brodę bohatera i przekręcił jego twarz wpierw w prawo potem w lewo. Następnie przyjrzał się jego oczom.
"Jest trochę poobijany, doznał także małego szoku, niedawno był również pod działaniem silnej magii." odparł jednym ciągiem po czym zaczął cośmamrotać.
Przyjemne uczucie ciepła zaczęło ogarniać Siriona.
„Co się dzieje, co to za ciepło”- zastanowił się Sirion – „ale zaczął odczuwać przypływ sił”.
- Ach. To miłe – powiedział – Co się dzieje?
Sirion siedział i poddawał się działaniu maga, nie miał sił oponować ani chęci, to co robił starzec było przyjemne i krzepiące. Czekał na zakończenie i na to co się stanie potem. Zastanawiał się czy starzec rozpoznał kłamstwo czy tylko same obrażenia, miał nadzieje że tylko to drugie.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
-Yyy... jestem posłańcem... muszę coś od niego odebrac - 'recepcjonista' mógł się poczuc urażony, gdyż zachwycony przepychem hali Infernus rozglądał się wkoło z rozdziawioną gębą, gmach dosłownie przygniatał go do ziemi... Dla niego, prostego jora, tak zaawansowana architektura była powalająca. Stałby pewnie jeszcze długo w dośc dziwnej pozycji, gdyby głos recepcjonisty nie wyrwał go z letargu...
"Ach tak ?" spytał z przekąsem ponownie obdarzywszy jora spojrzeniem
"Dam ci pewną radę. Jeśli nie masz nic naprawdę ważnego do naczelnego maga, nie zawracaj mu głowy, gdyż możesz skończyć naprawdę źle. On ma tuta wieksze prawa niżli sam Rogar Zwycięzca." napisał kolejne słowo w księdze.
"Drzwi po prawej, jego pokój znajduje się na końcu korytarza, jest dość....charakterstyczny." odparł, Infernus zaś rzeczywiście dostrzegł drewniane drzwi na prawej ścianie. Dałby głowę, że wcześniej ich tam nie było.
Mag leczący Siriona przyglądał mu się przez pewien czas po czym odparł:
"Spotkałem w życiu kilku mrocznych elfów i zdaję sobie sprawę z tego, że nie powiedziałeś wszystkiego moim znajomym."
Do rozmowy włączył się stary mag, który wcześniej próbował coś wyciągnąc z Siriona.
"Chyba rozumiesz, że fakt kamienia portalowego, prowadzącego wprost do naszej sali treningowej jest dla nas dość niepokojący. Musimy dowiedzieć się dokładnie, gdzie on się znajduje."
- Ale ... ale, ale ja powiedziałem wszystko - jąkał się Sirion, w pewnym jednak momencie czując że jego siły powracają pomyślał - "W sumie to oni nie musieli mi pomagać, wręcz jak by na to spojrzeć z ich strony to powinni mnie od razu zabić. Chyba jestem jednak im coś winien" - gorączkowo myślał, i pomimo że po ostatnio przeżytych zdarzeniach zaczął się uczyć że nie warto okazywać innym swych uczuć, że raczej trzeba dbać o swą skórę - "Ale w sumie jak im powiem to przynajmniej ten sukinsyn Wirt zapłaci za swą zdradę. Bo w końcu magowie zapukają do drzwi Karthaksa i wszystko się wyda. Hahaha. W końcu i tak poddaliby mnie działaniu jakimś czarów i wtedy i tak im wszystko powiem, ale wtedy mogą już nie być tak mili.". W tym momencie powziął decyzje:
- Dobrze, przepraszam. To prawda nie powiedziałem wszystkiego. Otóż dokonaliśmy włamania do pewnego domu w Lihtius. Zostałem w to wciągnięty przez jednego z szajki złodziejskiej którego do tego skoku namówił służący tego bogacza Karthaksa. Gdy w końcu dotarliśmy do skarbca zabijając 3 demony w tym tą przeklętą babę Sal'ghrou, pokonaliśmy kilka pułapek w tym 2 magiczne. No i jak już byliśmy w skarbcu to zjawił się Wirt, służący i główny spiskowiec, z jakąś różdżką która skierowana na osobę zaczynała się dusić. Wtedy akurat miałem w rękach jakiś kamień i gdy padłem na kolana on mi wypadł i zaczął się świecić, a jak go dotknąłem to otworzyło się przejście, no i tak się znalazłem w tym miejscu. - powiedział Sirion a słowa które teraz powiedział były jednako oczyszczające jak i przytłaczające, miał tylko nadzieje że nie trafi do więzienia.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Drzwi? O kur... Nieźle, drzwi znikąd, potężny naczelny mag... Ehhh... no nieźle. --Dziękuje - rzucił Infernus i przeszedł przez drzwi, spodziewając się, że te zaraz znikną. Popatrzył na sygnet, znajdujący się na jego palcu, był chyba lekko zabrudzony... Przetarł go rękawem i ruszył korytarzem... Był dośc długi... Zresztą czego mógł się spodziewac jor wchodząc do tak ogromnego gmachu, jak nie ogromnych korytarzy, a w nich drzwi, które prowadzą do równie ogromnych pokoi... Dobra ale dośc rozmyślań... Gdzie jest ten 'charakterystyczny' pokój, chwile... jak to mówił recepcjonista? Aha, na końcu korytarza... Chwile później Infernus już tam był. Obejrzał dokładnie całe drzwi i zapukał 3 razy.
Stary mag jakby gwałtowniej wciągnął powietrze gdy usłyszał imię Sal'ghrou, nie skomentował jednak tego w żaden sposób.
"Czyżby jedna z różdżek Kahaliasa" spytał uzdrowiciel starego maga po przemowie Siriona
"Całkiem możliwe, choć nie wiem co robiła u służącego..."
Uzdrowiciel powstał.
"W każdym razie mamy tu do czynienia ze zwykłym złodziejaszkiem, nie mamy się chyba czego obawiać." odwrócił się z powrotem do Siriona.
"Nie możemy sądzić cię za zbrodnie popełnione w twoim królestwie możesz być więc spokojny. Zresztą, gdybyśmy mieli sądzić przedstawicieli twojej rasy za zbrodnie popełnione w puszczy, żaden by po naszych ziemiach jużnie chodził. Musisz jednak wiedzieć, że u nas, w przeciwieństwie do puszczy panują pewne prawa. Czy chcesz, czy też nie musisz ich przestrzegać." odwrócił się i jakby nigdy nic odszedł.
Starszy mag popatrzył się chwilę na odchodzącego, potem na Siriona.
"Zabierzcie go do Lestiera." rozkazał.
Dwójka Magów pomogła drowowi wstać, ten zaś przekonał się, że siły i sprawność ruchowa całkowicie mu wróciły.
Korytarz okazał się zbudowany na planie półkola, ciągnął się zaś przez około 20 metrów. Na jego końcu Infernus ujrzał spore rzeźbione drzwi z niesamowitą ilością ozdób. Sprawiały wrażenie, jakby ten kto za nimi przebywa miał niemałe kompleksy.
Nieco powyżej głowy jora znajdowała się tabliczka: "Lestier, Naczelny Mag i Rektor Szkoły Magicznej w Broln."
Zapukał.
Po chwili usłyszał lekko podirytowany głos:
"Wejść"
Infernusa po raz pierwszy ucieszyła nabyta niedawno umiejętnośc czytania... Otworzył drzwi... -Yhh... Dzieńdobry...-Ukłonił się lekko-Eh... jestem tu z ramienia Ethelini i ehh...- rozejrzał się dookoła jakby zmieszany -I... i prosiła ona abym odebrał od ehh... pana jakiś przedmiot -Zakończył swoją przerywaną yh i eh przemowę i czekał na reakcje maga, po chwili stwierdził, że Rektor Szkoły Magicznej w Broln nie uwieży przecież pierwszemu lepszemu jorowi, który wpadnie do jego gabinetu -Mam tu ee... sygnet, na... na potwierdzenie mych słów - powiedział i szybkim ruchem ściągnął z palca ozdobę i położył magowi na biurku.
Sirion był zdumiony jak łatwo teraz przychodzi mu poruszanie się, choć przecież jeszcze przed chwilą ni potrafił nawet się czołgać. Jednak szybko powrócił do rzeczywistości ze swej zadumy i idąc za młodymi magami zapytał:
- Kim jest Lester?
Wychodząc z pomieszczenia odwrócił się jeszcze do starszego maga i ukłoniwszy się powiedział:
- Dziękuje.
Idąc teraz swobodnie przez korytarze zastanawiał się co się z nim stanie, choć przynajmniej tyle się pocieszył że do więzienia nie trafi.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Pomieszczenie było niezwykle...bogate. Choć ktoś inny mógłby użyć określenia - zawalone gratami. Stosy książek, opasłe tomy n półkach kredensów, fiolki z eliksirami, szkielety małych stworzeń, słoiki z czym, czego jor raczej nie chciał bliżej poznawać.
Rektor, lekko puprurowy na twarzy już miał coś powiedzieć, zrezygnował jednak ujrzawszy sygnet.
"Najpierw Herlos, teraz Ethelini...." burknął pod nosem "Co następne, zaraza Grondejska !?" wrzasnął niespodziewanie. Przez chwilę patrzył na Infernusa jak gdyby chciał go zamordować.
"Poczekaj moment" odparł jużnieco spokojnie po czym wstał z miejsca i podszedł do kredensu usilnie czegoś szukając.
Prowadziła go dwójka młodych magów, zapewne ledwo adeptów magicznego rzemiosła. Na pytanie Siriona twarze wykrzywił im grymas.
"Lestier to Naczelny Mag w tej szkole. Nie ma zbyt miłęgo usposobienia, szczególnie ostatnio..." odparł jeden z nich.
Wyszli z sali i przeszli kilkanaście metrów półkolistym korytarzem. Następnie weszli po schodach jedno piętro i przeszli kolejne kilka metrów podobnym korytarzem. Zatrzymali się przed ozdobnymi rzeźbionymi drzwiami. Sirion usłyszał dobiegający zza nich wrzeszczący wściekły głos.
Młodzieńcy spojrzeli niepewnie po sobie, wyraźnie zbledli na twarzach.
"M...morze przyjdziemy później ?" spytał pierwszy z nadzieją
"Nie możemy..." drugi pokręcił głową i po przełknięciu śliny i uprzednim zapukaniu otworzył drzwi.
Infernus ujrzał dwójkę magów z, o dziwo mrocznym elfem, który na maga nie wyglądał.
Sirion był równie zdziwiony widząc przed sobą sczuropodobną kreaturę.
Szybko z zadumy wyrwał go jednak podstarzały, nieco otyły mag odwracający się gwałtownie od kredensu.
"Czego do klątwy Nezad chcecie !?" wrzasnął.
"M..my przyprowadziliśmy drowa, który pojawił się nagle w sali ćwiczeń. Przeszedł przez portal z mieszkania jakiegoś bogatego drowa...i...i...Profesor Filian kazał nam go przyprowadzić." odparł pospiesznie jeden z młodych magów.
Rektor wyglądał jakby miał wybuchnąć.
"Zostawcie go i wynocha, zaraz sięnim zajmę !" wrzasnął, młodzieńcy zaś pospiesznie wykonali polecenie.
-Yy... Przepraszam, da mi pan to... - chwile pomyślał szukając odpowiedniego słowa -to coś? - popatrzył na rektora -Pan mi to da i ja za.... - w tej chwili przerwał mu łoskot otwieranych drzwi. Obejrzał się... Mroczny Elf... Ojciec dużo mu o nich opowiadał... Ciekawe jak ten tutaj uchował się w tym mieście prawa... Odsunął się troszkę na bok robiąc miejsce dla wchodzącej grupki -To ja zaczekam... - powiedział półgębkiem i rzucił niezbyt przyjazny wzrok na drowa.
- No to się trzymajcie – rzucił za nimi Sirion po czym odwrócił się w kierunku maga i jakiegoś szczura na dwóch nogach. Ukłonił się i przedstawił się:
- Jestem Sirion Naczelny Magu. Bardzo dziękuje za pomoc i jeślibyś nie miał nic przeciwko to ja bym sobie już poszedł. – zwrócił się do maga.
Udawał że w ogóle nie zauważa tej szczuropodobnej postaci. „Ciekawe co to za gryzoń?” – pomyślał – „Hymmm jakie to jeszcze dziwaczne postacie zobaczę na tym świecie”.
Ukłonił się ponownie magowi i odwrócił do wyjścia mając nadzieje że nie zostanie zatrzymany.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Rektor rzucił morderczy wzrok Infernusowi, następnie przeniósł go na Siriona.
Błyskawicznie odwrócił się do kredensu i wyciągnął coś zwalając przy okazji kilka ksiąg na ziemię.
Podszedł szybkim krokiem do bohaterów i wręczył jorowi pergamin wraz z małą szkatułką.
"A teraz wynoście się ! Obydwaj !" wrzasnął
W międzyczasie, jedną z bocznych uliczek nieopodal centrum Broln znalazł siępewien człowiek z imieniu Asard. Po ostatnich wydarzeniach opuścił swą rodzinną wioskę. Pierwszym miastem jakie napotkał po drodze było właśnie Broln. Szukał właśnie jakiejś nieco tańszej karczmy, bowiem te w centrum i na głównej ulicy przerażały jego sakiewkę.
Wszedł właśnie w nieiwelką alejkę, a oczy jego ujrzały nietypowy widok.
Dwóch mężczyzn pochylało się nad leżącą, niezwykle ponętną kobietą. Leżała w kałuży krwi...
Wyszedł z komnaty Naczelnego maga ramie w ramie z tym czymś, nawet nie wiedział czy powinien się do niego zwrócić czy raczej całkowicie go zignorować. "Może jednak go zagadnę, przynajmniej dowiem się kim lub czym jest." - pomyślał Sirion
- Hej kolego, kim jesteś? - zapytał z ciekawością widoczną w oczach i głosie - Co tu robiłeś i co to masz w łapach? "Ciekawe czy można coś na nim zarobić, raczej nie wygląda na biedotę" - pomyślał z rezygnacją, ale jednak coś go ciągło do tego kogoś, czuł że przy nim może stać się coś ciekawego, a przecież po to wyruszył w świat by się uczyć, zdobywać wiedze i doświadczenie, no i skarby, ale tu raczej mu to nie groziło.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Infernus popatrzył na maga dośc obojętnym wzrokiem i ruszył w stronę drzwi. Po drodze zebrał leżący na biurku sygnet i znów wcisnął go na palec, podobał mu się, a w jakiejś krańcowej sytuacji mógł uratowac mu życie. Wyszedł drzwiami, którymi wszedł i ruszył tak jak wcześniej wzdłuż korytarza. Miał tylko nadzieje, że drzwi ciągle tam będą. Wtedy zagadnął go mroczny elf... -Kolego, phi... - szepnął bardziej do siebie niż do mimowolnego kompana -Ja... ja jestem Aso, drowie, a Ty jak sie nazywasz? - powiedział i ledwo powstrzymał się od podania ręki elfowi. Skoro się już czepił to chyba zbyt szybko mu nie odpuści więc może lepiej się z nim zapoznac...
Jego ręce skierowały się automatycznie w kierunku dwuch mieczy. Nie wiedział co tam się stało ale wiedział za to co powinien zrobić. Być może kobieta jeszcze żyła. Nie mógł tracić czasu.
- Zostawcie ją w spokoju! - krzyknął biegnąc w ich stronę..
Dwa połyskujące ostrza groźnie połyskiwały gotowe do ataku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum