Wysłany: 2006-08-09, 10:38 Koszmar z przeszłości (Kroniki Lifaena - Część 2)
Lifaen otworzył oczy. Od razu poczuł ogromny ból głowy i ramienia. Bolało go całe ciało, choć największy ból odczuwał po prawej części żołądka. Jego pierwszą myślą było to, czy on wogóle ma tam ciało. Nie pamietał prawie niczego. Wogóle co on tu robi. Wpatrywał się w sufit, a właściwie to chyba były jakieś liście...
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Lifaen nasłuchował, czy coś się tu rusza i czy są jakieś iznaki życia...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Lifaen słyszał jakieś rozmowy w elfim języku w oddali. Powoli wracała do niego świadomość. Zdał sobię sprawę, że nie jest pod gołym niebem tylko w jakimś budynku, ponieważ w oczach powoli przestawało mu falować i sufit z liści, zmieniał się w dach, ale jakiś trochę zielonkawy.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Lifaen podniósł się powoli, ponieważ nie był pewien, czy jest w stanie to zrobić. Usiadł na łóżku i rozejżał się po dziwnym pokoju...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Lifaen powoli wstawał, ale zaraz poczuł ogromny ból w brzuchu, aż zachciało mu się wymiotować. Elf zdał sobie sprawę, że jest w ciężkim stanie, ale ktoś go leczył i w dodatku wygląda na to, że czarami. Lifaen kątem oka zobaczył... kraty. Wygląda na to, że jest w jakiejś celi.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Elf wstał ostrożnie i podszedł do krat.
- Straż!...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Lifaen ponownie spróbował wstać. Niestety znów jego ciało przeszył ogromny ból. Elf juz wiedział, że nie będzie w stanie wstać. Po chwili Lifaen usłyszał jak otworzyły się drzwi od budynku. Lifaen zobaczył przez kraty, jak korytarzem idzie dwóch elfów. Po chwili usłyczał płacz kobiety... płacz Tae. Potem otwierane kraty, najwyraźniej jest w sąsiedniej celi. Potem elf zobaczył jak Tae jest prowadzona korytarzem na zewnątrz.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Elf ponownie spróbował przyzwać w sobie siły, które wcześniej pomogły mu w walce z dwoma elfami. Zacisnął dłonie i zęby po czym skupił się na jednym nierzyjemnym obrazie z przeszłości... Swojej martwej siostrze. Ten bodziec powinien obudzić w nim wystarczające siły...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
W Lifaenie powstawała ogromna motywacja. Zaczął podno[code]sić się z podłogi, ale odczuwał ogromny ból, który aż przysłaniał mu oczy. Jego mózg jednak próbował ciągnąć go naprzód i po chwili elf był na nogach. Po chwili jednak ze zmęczenia i bólu zaczął się przewracać. Podparł się o ścianę, dzięki temu stał. Zobaczył, że Tae została wyprowadzona na zewnątrz a jeden elf stał przy jego kratach.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
- G- gdzie... ja jestem... Oh, moja głowa... Co chcecie zrobić z Tae?!... Zostawcie ją bo pożałujecie!
Lifaen spuścił głowe i zacisnął zęby, kiedy poczół pszeszywający ból...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
- Jesteś w naszym tajnym mieście położonym w drzewach. Jest ono ukryte przed ludźmi. Nie przejmuj się tym śmiertelnikiem. My już się nią zajmiemy, zamierzamy oddać ją w ręce druidów, którzy złożą go w ofierze potężnemu Hul'Daenowi. I nie groź nam, bo uratowaliśmy cię pomimo, że podniosłeś rękę na swoich, przez głupią dziewczynę. - powiedział szybko i ostro, tak by Lifaen zrozumiał, że nie ma żartów.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Oczy elfa zapłonęły z wściekłości.
- Gdybym miał przy sobie miecz, twoja głowa znajdowałaby się już w moich rękach! - krzyknął Lifaen i ponownie zacisnął zęby...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Elf zza krat splunął do celi Lifaena, który ledwie trzymał się ściany.
- Nie jesteś teraz w stanie nawet oddać moczu. Cięcie uszkodziło ci organy wydalnicze. Z ledwością zostałeś odratowany przez naszego uzdrowiciela. A ty śmiesz nam grozić? Powinieneś nam dziękować! - rzekł bez specjalnych emocji, ale ostro jak poprzednio.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Lifaen wrócił do miejsca, w którym się obudził. Położył się i zaczął wpartywać w sufit...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Lifaen zsunął się po ścianie i padł na ziemię. Elf stojący za kratami z satysfakcją życzył szybkiego powrotu do zdrowia i opuścił budynek. Lifaen został sam. Nie wiedział co się z nim stanie i zapewne już nigdy nie zobaczy tej dziewczyny. Żył jeszcze tylko dlatego, że był elfem i nie chcą przelać jego krwi, ale czy to potrwa długo? Zastanawiał się tak jakiś czas. Najprawdopodobniej kilka godzin, ale nie był w stanie tego zliczyć.
Drzwi do budynku otworzyły się i wszedł przez nie jakiś elf z miską i kubkiem.
- Posiłek dla ciebie... Jest on jednak niewielki, nie możesz jeść zbyt dużo. Cięcie mocno uszkodziło ci jelita. - powiedział i wsunął miskę i kubek przez szparę w kratach.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Lifean spojżał na miskę i kubek, po czym odwrócił się i dalej zaczął patrzeć na sufit...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Miska i kubek, były najzwyklejszymi w świecie miską i kubkiem. Kubek zawierał wodę, ale czuć było od nich delikatny zapach ziół leczniczych. Zapewne miało pomóc w gojeniu ran. Miska zawierała coś zielonego. Lifaen nie był pewien co to jest, ale napewno jak cała żywność jaką dysponowali elfy, była zdrowa i syta, ale napewno mało smaczna.
Elf który przyniósł posiłek prychnął cicho, widząc brak zainteresowania i wyszedł.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Gdy elf wyszedł, Lifaen powili przesunął się w kierunku pożywienia. Zabrał je na swoje miejsce i skosztował po trochu zieleniny i napoju...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Elf był głodny i ze smakiem ruszył do swojego posiłku. Wciąż odczuwał ból i bał się troche wziąść coś do ust. Czuł, że coś było nie w porządku z jego jelitami. Zielenina była prawie bez smaku, lecz czuć było coś w niej w rodzaju mięty. Woda miała również podobny posmak. Lifaen jednak zdał sobie sprawę, że posiłek musiał być pelny witamin, bo czuł się o wiele lepiej i gdyby nie strasznie boląca rana, byłby pełny energii.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Lifaen postanowił połóżyć się i przespać, aby rana szybciej się zagoiła...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Lifaen położył się. Choć zioła podziałały uspokajająco, to elf jakoś nie mogł zasnąć. Cierpiał z powodu odniesionych obrażeń. Wkońcu jednak sen dopadł go i elf pogrązył się w niespokojny sen.
Ten sen... znów powrócił. Znów zobaczył swojego ojca, swoją matkę i siostrę. Znów widział krew i przerażenie. Jego własna rodzina zarżnięta i zbeszczeszczona, przez ludzi, jakąś rozbójnicką, pijacką bandę. Znów Lifaen zaczął odczuwać gniew i rządzę zemsty.
Przysięgałeś nas pomścić - usłyszał głos swej siostry we śnie - Nie myśł o niczym innym. Wykorzystaj wszystkie dostępne środki by dopaść sprawców tego całego koszmaru! Zabij ich wszyskich!
Mówiła ostro. To chyba nie był jej głos, ale jak on go może pamiętać, skoro nie słyszał go już tak długo.
Obudziło go mocne ukłucie w prawym boku. Rana znów się odezwała. Zastanawiał się jak długo już tu jest. Stracił rachubę czasu.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Po chwili na wołania Lifaena zareagował jakiś elf. Otworzyły się drzwi i pod celą stanął ten sam elf, z którym niedawno rozmawiał Lifaen.
- Chcesz czegoś? - rzekł krótko i ostro, jak poprzednio.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Jak długo macie zamiar mnie tu trzymać?! Jeśli wypuścilibyście mnie... mógłbym znaleźć dla was ludzi... Możecie kogoś posłać ze mną, jeśli mi nie ufacie. Mam sprawę do załatwienia... Błagam, będzie ich sporo. Tylko zostawcie Tae...
_________________ Atra gulíä un ilian tauthr ono un atra ono waíse sköliro frá rauthr. - Niechaj dobry los i szczęście stale Ci sprzyjają i bądź chroniony od złego.
Elf zmarszczył brwi. Milczał przez chwilę po czym zwrócił się dla Lifaena.
- Mów jaśniej co masz na myśli. Co do tej dziewczyny... być może ją zostawimy, ale cenna dziewicza krew jest właśnie potrzebna druidą. Powiedz co ci dokładnie chodzi po głowie.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum