Tego dnia karczma była wyjątkowo zatłoczona. Zresztą oberża w Trist, krasnoludzkiej fortecy, w ogóle była częstym przystankiem przejezdnych, głównie poszukiwaczy przygód, czy też wszelkiego rodzaju najemników.
Mimo dość sporej ilości ludzi, atmosfera była osobliwie nieprzyjazna. Kręciło się wiele typów, którzy za miedziaka połamali by ręce.
Samotnie przy stoliku siedział Gloydi, młody krasnolud, który nie miał za bardzo dokąd wrócić po ostatniej wyprawie. Zarówno ojciec jak i matka nie żyli. Krasnolud nie miał w tych okolicach nikogo, kogo by znał, nie mówiąc już o tym, że nie znał nikogo komu mógłby zaufać.
Nic nie wskazywało na to, aby miało się wiele wydarzyć. Piwo też powoli ubywało (a przynajmniej jeśli chodzi o krasnoludzkie standardy).
Nagle do Gloydiego przysiadł się z pewnością starszy mężczyzna, z dość ponurą twarzą i kruczoczarnymi włosami oraz brodą, splecioną w warkocze.
- Gloydi? - spytał charczącym głosem i sięgnął po jego piwo, upił nieco i oddał z powrotem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-To zależy kto pyta? - odpowiedział Gloydi ciągle ukrywając twarz przed przybyszem, obawiając się, że może on być stróżem prawa. W głębi duszy miał nadzieję, iż tak nie jest, gdyż miał ochotę skończyć swoje piwo przed bójką.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
- Jeżeli powiem, że jestem starym kumplem Gomhid'a to zechcesz ze mną porozmawiać - spytał z lekką ironią i opadł na oparcie siedzenia, złożywszy ręce na piersi.
Noc była jeszcze młoda, a widać było, że libacje dopiero się zaczną, chociaż niektórzy odpadli jeszcze przed punktem kulminacyjnym.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Znałeś mojego ojca?- zapytał Gloydi szorstkim głosem wiedząc, że tym zdaniem wydał swoją tożsamość.
Nieprawdopodobne było, że ktoś kto znał jego ojca znalazł także jego. Jak on to zrobił? Młody krasnolud postanowił, że nie będzie zadawał zbyt wielu pytań na raz.
Tym razem obrócił się w stronę rozmówcy i począł dokładniej przyglądać się jego obliczu.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
- Cóż - krasnolud już wygodnie rozłożył się na siedzeniu i sięgnął po fajkę - To miłe, że ze mną rozmawiasz, jednak do rzeczy. Ja i twój ojciec od lat prowadziliśmy interesy ... kilka miesięcy przed jego śmiercią dostaliśmy ofertę, która zrobiłaby z nas bogaczy. Jestem pewien, że ojciec nie mówił Ci o wszystkim ,bo też i nie mógł, ale możesz być pewny, że wszystko robił dla dobra twojej rodziny. Według pewnej zasady ... ty - wskazał palcem na Glotdiego - przejmujesz jego hmm miejsca - w tym miejscu przerwał, jakby oczekując na reakcje młodego wojownika.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Zaraz, zaraz...powoli. Po pierwsze jaki to interes, po drugie jakie miejsca i po trzecie dlaczego ojciec mi nieczego nie powiedział. - Gloydi próbował spowolnić natłok informacji, który zaczął mieszać mu już w głowie.
On i ojciec nigdy nie mieli przed sobą tajemnic, a szczególnie pośmierci matki. Taka wiadomość spowodowała powrót wspomnień, w których widział Gomhida.
Szybko otrząsnął się i zaczął rozmyślać: "to co on mówi wcale nie musi być prawdą". Gloydi, aby spróbować połapać się w sytuacji musiał dokładnie skupić się na odpowiedzi rozmówcy.
-Tak na marginesie to podaj swe imie wędrowcze skoro znasz już moje...
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
- Jestem Kagain - powiedział - Co za interesy? No cóż, jako że sam teraz będziesz w nich uczestniczyć to mogę ci powiedzieć. Czy słyszałeś może o instytucji Strażników Cienia? - widać nie śpieszyło mu się z odpowiedzią na pytania Gloyda.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Wydaje mi się, że jakoś nigdy o nich nie słyszałem. Albo zaczniesz szybko gadać, albo ja wychodze. - odpowiedział Gloydi oburzony zwlekaniem towarzysza do rozmowy.
Sączył dalej piwo czekając na odpowiedź Kagaina.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
- Spokojnie - powiedział Kagain uspokajając go ruchem ręki. - Twój ojciec z pewnością chciałby, żebyś dokończył jego dzieło, nie mam pojęcia dlaczego tobie o tym nie powiedział - rzekł, uśmiechając się i ujawniając swoje zgniło żółte, krzywe zęby. Pochylił się i dokończył.
- To nie jest miejsce na taką rozmowę - mówił szeptem - Dam tobie adres gdzie powinniśmy się spotkać ... - sięgnął do kieszeni i wyciągnął mapę - Tu - wskazał palcem miejsce, które było kompletnie nie znane Gloydiemu, odczekał chwilę i spytał - To jak będzie?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
"No nie wiem" mówił do siebie Gloydi w myślach. "Nawet jeżeli chce mnie wrobić to może będzie okazja do niezłego zabijania" myślał dalej z uśmiechem na ustach.
-Wporządku. Zgadzam się, tylko jest jeden problem...nie znam tego miejsca. Jak mogę tam dotrzeć? - powiedział szeptem Gloydi, rzucając okiem czy nikt ich nie słyszy.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
- Masz przecież uliczki na mapie, trafisz na pewno - powiedział i klepnął go przyjacielsko w bark - Jutro w południe będę tam Ciebie oczekiwać - powiedział, wstał od stolika i odszedł.
Tymczasem w karczmie już wrzało. Wiele osób znajdowało się już pod stolikami, gdzieś w rogu knajpy rozdzielano dwójkę bijących się krasnoludów, czyli nic nowego.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Gloydi przyglądał się tym wszystkim pijanym krasnoludom. Widział, że tej nocy nie prześpi. Złość, która w nim wrzała pragnęła wyjść na wolność. Tego wieczora nie mógł wszcząć bójki, ponieważ nadchodzące dni będą trudne i ciężkie.
Postanowił wyjść z karczmy i zaczerpnąć świeżego powietrza. Sprawdził, czy wszystkie jego rzeczy są na miejscu i wyszedł. Nagle kiedy zobaczył odchodzącego Kagaina wpadł mu do głowy pewien pomysł: jest ciemno, więc może go śledzić i zobaczyć czy nie jest jakąś wtyczką ze strony stróży prawa. Jak pomyślał tak uczynił. Ukrył się w cieniu i poczekał, aż rzekomy współpracownik odejdzie pare kroków.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
Ciężkie buty Kagaina niosły echo, wpływające między ciemne uliczki Trist, warto dodać, iż Forteca miała dostęp do światła dziennego, co nie było aż tak częste u krasnoludów.
Krasnolud kierował się w stronę głównego placu, gdzie stal wysoki pomnik przedstawiający krasnoludzkich strażników ratujących górników z opresji.
Nic nie wskazywało na to, żeby Kagain miał na kogoś donieść, czy też miał coś wspólnego z władzą.
Tymczasem Gloydi został zaczepiony przez zakapturzoną niską postać
- Pssst, ej ty, podejdź no - mówiła postać.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Kim jesteś? Zdejmij kaptur, abym mógł zobaczyć twoją twarz zanim cię rozpołowię. - odpowiedział po chamsku Gloydi. Wiedział, że jego twarz w parze z taką groźbą będzie na tyle przeraźliwa, że krasnolud, który go zaczepił ucieknie w popłochu. Chyba ,że będzie na tyle głupi by mówić dalej. Wtedy syn Gomhida byłby w stanie rozmazać go na drodze.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
-Zapamiętaj, jeżeli ta oferta nie jest godna mego czasu to lepiej uciekaj, ale jeżeli jest to jeszcze się zastanowię co z tobą zrobię. Zniweczyłeś mój plan, więc teraz będziesz musiał się nieźle natrudzić, żeby mnie przekonać. - powiedział Gloydi.
Złość, która w nim szalała była trudniejsza do okiełznania niż niejeden rumak (Gloydi tylko o nich słyszał). Miał nadzieję, że będzie mógł się wyżyć w bójce.
-Jeszcze jedno, dostałem już dzisiaj jedną ofertę, więc musisz mieć lepsze warunki umowy. - dodał po chwili Gloydi.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
-Że co?! - twarz Gloydiego wyrażała całą złość, która w nim wrzała.
Jak on śmiał przerywać pościg na rzecz jakiegoś zioła! Krasnolud był wściekły. Już miał zamiar zadać zakapturzonej postaci śmiertelny cios, ale w porę się opamiętał. Nie mógł trafić przed jutrzejszym dniem do lochów za morderstwo. Postanowił doprowadzić rozmowę do końca. To była najtrudniejsza dla niego rzecz od wielu długich dni.
-Czy to wszystko co chciałeś mi zaoferować? - zapytał spokojniejszym głosem Gloydi.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
- Ja ... - powiedział rozdygotany - ja tym handluje, a zapalic sobie to miła rzecz ... nie wiedziałem, że jest pan zajety - był bardzo zakłopotany - ja ja moze pojde - i ruszył w pierwsza lepsza uliczke biegiem zostawiając swoje kroki w tle.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Co za matoł. Obym go więcej nie spotkał. - powiedział do siebie Gloydi i udał się na poszukiwania wolnego łóżka.
Cały dzień był bardzo męczący. Najbardziej wykończyły go wieczorne dyskusje z nieznajomymi. Tak wiele się dowiedział...musiał to wszystko przemyśleć w ciszy i spokoju. Najlepszym miejscem wydawało się ciepłe łoże. Musiał znaleźć jak najtańsze, ponieważ jego sakiewka wymagała ponownego napełnienia. Ta myśl została myslą przewodniczą. Nawet jeśli interes, który proponował mu Kagain jest niebezpieczny i niedokładnie sprawdzony to podejmie się tego ryzyka.[/center]
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
Gloydi znał jedną karczmę, gdzie za pięć srebrnych monet można było zjeść dobrze i wyspać się, oczywiście w nieciekawych warunkach, ale jednak nie na ulicy.
Problemem było to, że oberża ta leżała w dość nieciekawej dzielnicy.
Oczywiście zawsze mógł wybrać tawernę, z której wyszedł, gdzie za nocleg zapłaciłby trzy razy tyle, ale nie musiałby się obawiać o swój tyłek po drodze.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Gloydi postanowił pójść do tawerny, z której wyszedł ponieważ nie mógł sobie pozwolić na niepotrzebne urazy, kradzieże, czy pościgi. Żałował, że musiał tak wybrać, ale powód był oczywisty. Historia jego ojca była ważniejsza od wszystkich innych rzeczy, a przy okazji mógł troche zarobić.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
W karczmie atmosfera stawała się coraz bardziej spokojna, Glody nie słyszałem nawet krzyków już z ulicy, co oznaczało, że znaczna część towarzystwa była na wyczerpaniu bądź już została wyeliminowana.
Gloydi dostał pokój, wydając resztki swoich pieniędzy, na ostatni tam komfortowy wypoczynek i posiłek.
Wcześnie rano zbudziły go promienie słońca wpadające leniwie do pomieszczenia.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Od czasu przebudzenia Gloydiemu towarzyszyła jedna myśl. Wykonać to co miał w planie: dojść do miejsca spotkania, poznać więcej szegółów i wykonać warunki interesu. Po nałożeniu na siebie ubrań, zbroi i nogawic pochwycił topór, oraz inne przydatne rzeczy i wyszedł z pokoju.
_________________ "Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"
“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”
"Dobrzy ludzie żyją krótko"
"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"
"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
Parter karczmy okazał się być znacznie bardziej zdemolowany, niż wczoraj, a szynkarz miał tego dnia naprawdę kwaśną minę. Krzyczał na tych, którzy leżeli na ziemi, że to koniec brania na kreskę, że więcej nikogo nie wpuści, ale tak było przecież co dzień,
Gdy Gloydi wyszedł na zewnątrz zobaczył jak budzi się miasto. W oddali widać było promienie słońca.
Miał jeszcze kilkanaście minut, żeby dotrzeć na miejsce.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum