Miasto Sa'esile. Nieznacznej wielkości, lecz jakże piękne elfickie miasto zbudowane w koronach wysokich drzew. Podobnie jak większość innych miast elfów: srebrnych, czarnych i zielonych, to miasto różnież unosiło się wysoko ponad poziomem lasu. Jednakże w przeciwieństwie do miast pierwszej z wymienionych ras, miasta zielonych elfów nie były zabezpieczane magią ukryć, przez co większość zwyczajnych istot dostrzegało ich kształty przechodząc pod nimi.
Sa'esile nie była żadnym wyjątkowym miastem, prawnie nigdy nie działo się tu nic ciekawego, dlatego większość leśnych elfów ceniło sobie życie w tym mieście.
Tak się składało, że na gałęziach jednego z większych drzew znajdował się sklep Kosmelina, Druida, który otrzymał go od swego ojca. Lokal może nie był wielki, ale z jego okien widać było kilka ciekawych miejsc, włącznie z Szeroką Ulicą Liści, która ciągneła się z zachodu na wschód, a nazwe swą zawdzięczała temu, że jej kamienne podłoże przypominało splatające się ze sobą liście akacji. Ulica ta przechodziła przez całe miasto, schodząc nawet do poziomu lasu, gdzie także były domostwa i budynki, choć w mniejszej ilości niż te w koronach drzew i mniej renomowane.
12 Arros 1510
Wstał słoneczny dzień, który sprawił, że aż chciało się oddychać świeżym, nagrzanym słońcem powietrzem. Kosmelin jak każdego innego dnia pierwsze co zrobił to zszedł do swego sklepu, nad którym miał swoje własne mieszkanie. Było jeszcze wcześnie, więc na klientów nie było co liczyć na razie. Regały z ziołami, kilka kociołków, gotowe mikstury i lekarstwa, stolik do pracy i stolik do handlu. Pokonując ostatnie schodki kręcących się wokół kamiennego filaru schodów Kosmelin poczuł coś dziwnego w sobie. Złapał się mocnej poręczny, by nie spaść ze schodów, a gdy tylko utrzymał równowagę zdziwił się mocno, gdyż jeszcze niczego podobnego nie czuł w swym życiu. To był coś nienaturalnego, coś czego nie powinnien czuć normalny elf. Niepokój, lecz spowodowany czymś czego nie ma... jeszcze. Nie było jeszcze godziny 7:00, a już dzień zapowiadał się inny niż wszystkie.
Ostatnio zmieniony przez Pythonius 2007-06-05, 21:25, w całości zmieniany 1 raz
Kosmelin pomyślał sobie Co to może być? postanowił wyjść na dwór zaczerpnąć świeżego powietrza dla ożeźwienia. Gdy wyszedł z domu orzejrzał się naokoło, zobaczyć jak Lithiria budzi się aby rozpocząć nowy dzień.
Kosmelin wyszedł przed swój dom i ujrzał budzące się do życia miasto. Jeden głęboki dech powietrza i... Bohater padł na platformę, na którą wyszedł. Nastąpił gwałtowny i silny wstrząs, który stumetrowe drzewo wprowadził w stan chwiejny. Gałęzie nierównomiernie się ruszały, co powodowało, że zbudowane na nich konstrukcje odrywały się od siebie. Platforma lekko się przevhyliła na lewo, a z tego to powodu, że była prosta, wszystko co się na niej znajdywało luzem natychmiast zaczeło toczyć się w dół. Tak się złożyło, że tylko Kosmelin był luźno leżącym obiektem na tej platformie i jako jedyny zaczął lecieć ku jej krańcowi.
Złapał się.
Gdy już miał spadać w dół, na leżące na niższych gałęziach drzewa budynki, czy też te zbudowane na poziomie ziemi, Bohater chwycił się dłonią wystającego kawałka drewna, na którym zawisł. Upadek nie był raczej najmilszą perspektywą. Drzewo było wysokie na 120 metrów, platforma z domostwem Kosmelina była na wysokości 100 metrów.
Wstrząs trwał nadal, Kosmelin ujrzał jak ściana jego sklepu wyłamuje się i przechyla na lewą stronę platformy, na stronę, gdzie on teraz zwisa.
Schodzenie po drzewie trwałoby dłużej niż godzinę, poza tym gałęzie są dalko od siebie, a drzewo jest bardzo grube. Dotknięcie ziemi w takich warunkach jest niemalże niemożliwe. Kosmelin poprzeciągał się lekko na bok platformy, wciąż z niej zwisając. Niestety dla niego, jego sklep wciąż wisiał mu dosłownie nad głową, choć wydawało się, że nie potrwa to długo. Drzewo wciąż się trzęsło, a ściany budynku wciąż się załamywały.
Kosmelin zbyt długo zwlekał. Ostatni pierwiastek jego 'bohaterstwa' wypaliły ostatnie sukundy. Jego dom, sklep, to co pozostawił ojciec zerwało się z fundamentów i suneło prosto na niego. Bohater nie miał już szans. Ściany budynku przejechały po jego dłoniach, miażdżąc je i rozcierając na platformie. Konstrukcja uderzyła w jego ręce łamiąc je i kalacząc twarz. Platforma się wtedy przekręciła i przełamała na dwie cześci, które runęły w dół, pociągając za sobą ciało Druida. Kosmelin spadał przyciskany swym domem, czuł jak zimna ściana naciera na jego ciało. Nagle wszysytko spowiła ciemność, niedoszły Bohater zmarł.
Budynek uderzył w inny, miażdząc ciało elfa. platforma przebiła się przez kolejną platformę i tym co było na niej, po czym pociągnęła wszelkie gruzy w dół. Te spadły na kolejne budynki, tworząc chmurę kurzu, pyłu i wilgotnej krwi. Gdzieś pośród tych przekrwionych gruzów było zmasakrowane ciało Druida, lecz było to już bez znaczenia.
Drzewo przestało się trząść, lecz nie powróciło do pionu, tylko pozostało w pozycji pochylonej ku północy. Coś musiało wywołać ten wstrząs, ale nikt w Sa'esile wtedy nie wiedział co. Odkrycie tej wiedzy nie należało do zwykłych ludzi, to był początek legendy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum