TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2007-06-05, 18:18
Z morskiej piany
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-04, 21:57   Z morskiej piany

Z morskiej piany



"Ithilienne..." męski uspokajający głos zbudził elfkę. Poczuła ciepły dotyk dłoni na policzku.
"Zbudź się"
Elfka otworzyła oczy. Ujrzała pochyloną nad sobą twarz swego ojca.
Niespełna dwa dni temu wróciła do domu. Niespełna tydzień minął od śmierci Leelande. W swym rodzinnym domu odnajdywała spokój, ukojenie.
Twarz Filiana uśmiechała się do niej ciepło, choć jego oczy ukazywały pewien niepokój, może smutek.
"Czekamy na ciebie w jadalni" odparł prostując się nad łóżkiem. Odwrócił się na pięcie i skierował w stronę drzwi.
Pokój Ithilienne pozostał po tylu latach niezmieniony. Przywoływał wspomnienia, wszystko tu wyglądało tak, jak w dniu opuszczenia przez nią domu. Promienie słońca przechodzące przez korony pobliskich drzew łagodnie wpadały do pomieszczenia oświetlając unoszące się pyłki. Kwiaty o śnieżnobiałych płatkach zdobiły parapet wymyślną kompozycją.
Nic się nie zmieniło...
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-04, 22:05   

Zsunęła stopy z łóżka, siadając na jego brzegu. Przeciągnęła się, a z jej gardła dobyło się długie, rozdzierające ziewnięcie, po którym zaraz to wstała. Zastanawiała się czy dobrze zrobiła, myśli przepływały przez jej głowę rozmazywane przez resztki snu ostałe na powiekach.
Ubrała się w miarę szybko, pozbywając się uporczywych odczuć i wrażeń, choć, zaraz po tym nie mogła oprzeć się pewnej pokusie... Wyjrzała przez okno, łapiąc w nozdrza powietrze wręcz chciwie, cokolwiek by się nie stało, kochała to miejsce.
- Idę... - Powiedziała na tyle głośno by było ją słychać w jadalni, po czym skierowała się do wspomnianego pomieszczenia.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-04, 22:22   

Powietrze tutaj zapewne nie różniło się niczym od tego, którym Ithilienne oddychała zazwyczaj. Jednak dla elfki owy głęboki wdech wydawał się przepełniony rozkoszą.
Za oknem znajome krzaki nieco większe, bardziej rozwinięte witały ją tak, jak czyniły to każdego ranka niegdyś.
Dom Ithilienne znajdował się z dala od miasta czy wioski. Otaczały go zatem jeno drzewa, krzewy i inne przejawy leśnej flory.
Elfka skierowała swe kroki do drzwi. Wyszła z pokoju i przechodząc dobrze sobie znanym korytarze, po około 10 krokach skręciła w prawą odnogę. Oczom jej ukazał się zastawiony do porannego posiłku stół. Okno w ścianie wyłapywało poranne promienie słońca kierując je na blat stołu. Chleb, owoce, wszystko co zazwyczaj widywała podczas śniadań w rodzinnym domu.
Przy stole siedział Filian, zaś po jego prawej stronie Lithiella, matka elfki. Kobieta o ciepłym, acz stanowczym spojrzeniu.
Po lewej stronie ojca Ithilienne stało wolne krzesło, czekające właśnie na bohaterkę.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-04, 22:29   

Powstrzymała się od cisnących się na usta pytań, już kolejny dzień, miała wrażenie, że domownicy przezierali ją spojrzeniami, choć nie wiedziała na ile to jej wyobraźnia, a na ile prawda. Wymusiła na sobie lekki uśmiech, który to posłała matce i ojcu, po czym zasiadła po lewicy ojcowskiej bez zbędnych ceregieli i ekscesów.
Świadomość przebiła się do jawy, spychając sen na dalszy plan, wcale nie była głodna, w zasadzie nie miała na nic ochoty. Jeszcze nie zaczęli pytać, a Ithilienne już myślała nad tym, jakie to wykrętne odpowiedzi będzie dane jej udzielić. Wzięła oddech i podjęła...
- Jak minęła noc, matko, ojcze? - Rzekła to z całym oficjałem, tym razem uśmiech się nie udał i spełz w rolę jakiegoś dziwnego grymasu.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-04, 22:40   

Rodziciele elfki spojrzeli po sobie niepewnie. W końcu głos przejęła matka.
"Ithilienne...zjedz coś, wczoraj prawie nic nie tknęłaś." słowa te wydawały się takie przewidywalne, wymijające. Bohaterka owszem zeszłego dnia prawie nic nie zjadła, jednak nie czuła głodu. Przynajmniej nie w świadomym odczuwaniu. Zdawała sobie sprawę z tego jednak, że organizm prędzej czy później zacznie odczuwać to wbrew jej woli.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-04, 22:48   

Sięgnęła po pierwszy lepszy owoc, który znajdował się w zasięgu jej dłoni, mruknęła pod nosem coś przypominające w znaczeniu i brzmieniu "No dobrze", ale ona sama nie miała pewności, co do tego. Zapatrzyła się w owale przedmiotu, kontemplując go przez dłuższą chwilę, doszła do wniosku, że mógłby być smaczy, gdyby tylko dostał się jakimś cudownym sposobem do jej ust.
Odwróciła spojrzenie, wbijając je w matkę, niczym szmaragdowy sztylet. W przypływie rozumu i odpływie odwagi, zatrzymała język pomiędzy zębami i zakosztowała owocu.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-04, 22:57   

Soczysty smak zielonego owocu Marbilli był całkiem przyjemny dla podniebienia. Nie napawał jednak elfki szczególnym szczęściem. Przełknięcie kęsa było dziwnie trudne, jakby gardło odzwyczaiło się od tego typu czynności.
"Jak się dzisiaj czujesz ?" spytał Filian. Atmosfera przy stole wydawała się napięta, niezbyt przyjemna. Ithilienne wyczuwała w zachowaniu rodziców niepewność i pewien dystans.
Lithiella zjadła kolejne winogrono zagryzając małym, urwanym kawałkiem chleba.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-04, 23:05   

Walczyła chwilę ze sobą, próbując nie zwrócić owocu, przełknęła jednak, zastanawiała się chwilę nad kolejnym kęsem. Ugryzła ponownie, żuła, nie była pewna, co odpowiedzieć by być choć po części szczerą i jednoczecześnie nie zmartwić bardziej rodziny.
- Lepiej, ojcze... - Odpowiedziała w miarę cicho, zerkając przelotnie na Filiana. - Na pewno lepiej.
Jednak nie było jej dane sprecyzować przed samą sobą, lepiej od czego. Wczoraj czuła się tak samo, ta pustka, w którą wdzierały się promienie słońca wpadające przez okna.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-05, 11:29   

"To dobrze" odparł z wyraźnie wymuszoną radością. Zapadła cisza przeplatana jedynie odgłosami przeżuwania, przełykania czy odgryzania soczystych kawałków owoców.
Posiłek mijał powoli w tej nieprzyjemnej atmosferze. Wydawać by się mogło, że skoro nie widzieli się tyle czasu, powinni mieć sobie wiele do powiedzenia. Jednak poprzedni dzień był podobny.
Ciszę przerwał dopiero pod sam koniec posiłku Filian.
"Ithilienne, może przeszłabyś się do Przystani zebrać kilka korzeni Morinusa ?" spytał niepewnie
"Morskie powietrze dobrze ci zrobi" dodał
Dom elfki znajdował się nieopodal morza, zazwyczaj jednak Księżycowe lasy dzieliły od niego wysokie klify. Przystań o której wspomniał Filian, była sporą plażą u podnóża klifu na której rosła niewielka plantacja Morinusów, krzewów rosnących dzięki słonej, morskiej wodzie. Te specyficzne rośliny spotykano jedynie na wybrzeżach i przy zbiornikach ze słoną wodą.
Zejście na Przystań i z powrotem nie wymagało na szczęście wspinania się po klifie, gdyż już od wieków istniały nieopodal wyrzeźbione w skale schody, prowadzące do samej plaży.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-05, 13:10   

- Doskonale... - Na słowa ojca zerwała się z miejsca niemal natychmiast. - Życzę wam..miłego posiłku. - Uśmiechnęła się słabo, w duchu niemal szalejąc poprzez chwilowy przypływ euforii spowodowany perspektywą wyrwania się z tej przemiłej atmosfery.
Skinęła im lekko, z szacunkiem, po czym udała się do swego pokoju by zabrać łuk i kołczan, pierwsze wpakowała do drugiego, gdyż nie przypuszczała by było jej potrzebne po drodze, a biorąc te rzeczy przemawiało przez nią raczej przyzwyczajenie.
Zarzuciła "sprzęt" na plecy, zwężając pasek tak by mogła go bez trudu zdjąć, zarówno tak by jej nie przeszkadzał, po czym zebrała się do wyjścia.
- Do zobaczenia niebawem. - Powiedziała przez ramię, nie dbając nawet o to, czy zostanie usłyszana.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-05, 18:19   

Łuk i kołczan leżały na stoliku, gotowe do zabrania. Już po chwili znalazły się na plecach elfki. Bohaterka wyszła ponownie na długi korytarz i udając się w stronę jadalni, minęła ją po czym wyszła drzwiami kończącymi owy korytarz. Po drodze pożegnawszy się z rodzicami, otrzymała od nich podobną, niemal automatyczną odpowiedź.
Wąska wydeptana leśna ścieżka prowadząca na zachód. Ithilienne wielokrotnie nią spacerowała, prowadziła ona bowiem prosto do schodów oraz Przystani. Nie posiadała odnóg, gdyż na zachód od domu elfki nie było nic innego godnego odwiedzenia.
By udać się ścieżką w innym kierunku, trzeba było wyjść z domu tylnym wyjściem, bądź okrążyć go. Od jego wschodniej strony odchodziła bowiem podobna ścieżka, ta jednak posiadała później wiele odnóg, w końcu zaś łączyła się z większą oznaczoną drogą. Oczywiście zawsze można także było ruszyć lasem, nie trzymając się żadnej ścieżki, jak preferowali szczególnie łowcy polujący na zwierzynę lub poszukujący ciekawszych ziół, owoców czy grzybów.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-05, 20:24   

Ruszyła lasem, zmniejszając do maksimum ryzyko napotkania kogoś rozumnego, bądź chociażby mówiącego na swej drodze. Weszła w gąszcze, skradała się chwilę, kryjąc się przed niewidzialnymi oczyma obserwującymi ją dookoła. W sercu zagrała ta dziecięca iskra, tak często poruszana przez Leelande...
Pozwoliła sobie wrócić pamięcią do ostatniego miesiąca, sama nie wiedziała, co ją tknęło, musiała się tego pozbyć. NIE mogła o NIEJ myśleć, ale myślała, nawet nie wiedziała, że mimo uśmiechu cisnącego się na usta podczas wspominania niegdysiejszych przygód, to może tak ranić i przeżerać duszę. Zaczęła biec, lekko pochylona, uważając na gąszcz, byle dalej i szybciej, byle świszczący w uszach wiatr wywiał zbędne myśli.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-06, 11:37   

Ithilienne biegła przez chaszcze stąpając lekko i gładko po zaśnieżonej gęstwinie. Liście smagały czasem delikatnie, czasem brutalnie po twarzy.
Wiecznie białe Księżycowe Lasy. Elfka nie pamiętała dnia, w którym przed jej domem nie leżałby śnieg. Temperatura na pograniczu zamarzania wody sprawiała, że nim spadł kolejny śnieg, poprzednia warstwa zbliżała się powoli do roztopienia. Nigdy jednak nie zbliżyła się dostatecznie.
Ithilienne dobrze oceniła kierunek, przemierzała tą drogę nie raz, nie dwa. Już po chwili ujrzała zbocze klifu i niewielkie w nim wgłębienie, które po zbliżeniu okazywało się początkiem wyrzęźbionych schodów.
Widok był zachwycający. Bezkresne połacie morza po sam horyzont. Fale rozbijające się delikatnie o klify oraz wchodzące na kilka metrów w plażę. Ujrzałą znajome molo, długie na kilkanaście metrów, dzięki któremu plaża została nazwana Przystanią. Głębiej w plaży, mniej więcej 50 metrów pod bohaterką, rosła całą masa niewielkich krzewów Morinusa.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-06, 11:49   

Stanęła u szczytu schodów, pozwoliła sobie zaczerpnąć głębszego oddechu, napawała się słonymi powiewami, które targały ubraniem i włosami, szczypały w oczach. Uśmiechnęła się do samej siebie. A gdyby tak runąć w dół i zniknąć na zawsze gdzieś tam... Szybko odrzuciła tą myśl.
Usiadła tam, gdzie stała i podziwiała morze, kłębiące się bałwany, wszelkie rozpryski wyskakujące ponad molo oraz linię horyzontu i odległe gdzieś zarysowane marzeniami kontynenty, które miała zwiedzać z Nią. Westchnęła.
- Heh. - Parsknęła, niedorzeczność, wstała prawie natychmiast i zaczęła schodzić ostrożnie w dół.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-06, 12:02   

Morskie powietrze wydało się Ithilienne niezwykle przyjemne i kojące. Ojciec miał rację.
Zaczęła schodzić po schodach. Na pierwszy rzut oka wydawały się niebezpieczne, jednak wcale takie nie były. Szerokie, płaskie, dające możliwość opierania się o skałę. Spaść z nich łatwo nie było.
Elfka powoli zbliżała się do piaszczystej plaży. Tutaj śniegu nie było, zapewne z powodu nadmiaru soli. Gdy do końca pozostało ledwo kilkanaście schodów, elfka ujrzała coś dziwnego wśród wchodzących na plażę fal.
Długie czarne włosy falowały wraz z napływającą wodą. Na samym brzegu plaży leżało ciało.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-06, 12:19   

Oddech, mrugnięcie, ruch. Niczym żelazny grot w ciało, gromem w serce jej ten widok. Zerwała się do biegu niemalże z miejsca, napinając wręcz boleśnie każdy mięsień ciała, dopadła jak najszybciej do "topielca" i poczęła wyciągać z wody.
Żyj, nieważne kim jesteś, żyj - w żadnej formie, nikomu, nigdy nie życzyła śmierci, mimo wszelkich starań pozostała przy myślach, czując jak grdyka ściska się w bolący supeł.
Wyciągnąwszy całkowicie na piasek obróciła stworzenie na plecy i podjęła szybkich oględzin wzrokiem, jednocześnie przykładając dwa palce do onciego szyi.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-06, 12:41   

Zaciągnięcie ciała na suchy brzeg nie sprawiło elfce większego problemu.
Topielec okazał się młodą, piękną kobietą o gładkiej, nieco bladej cerze. Należała do ludzkiej rasy. Skórzana kamizelka i spodnie, koszula pod spodem i biały płaszcz na wierzchu. Wszystko przemoczone, co w zimowym klimacie Księżycowych Lasów nie wróżyło najlepiej.
Na szyi nosiła dziwny amulet, przypominający srebrną łzę.
Serce nadal biło, choć słabo. Drżała, oddychając miarowo.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-06, 13:52   

Podłamała się, niemalże straciła głowę, czując jak serce podchodzi do gardła, odgarnęła kosmyki mokrych włosów z jej twarzy, przyglądając się jej uważnie. Spokojna, bądź spokojna, żyje, tylko co dalej, co dalej, cholera jasna.
Poklepała ją lekko po policzku.
- Hej, skarbie, obudźże się, nie czas umierać...
Rozejrzała się, rozpaczliwie wypatrując pomocy.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-06, 23:24   

Pomocy jednak nigdzie w pobliżu nie było. Jeno krzaki Morinusa, piach, molo i morska woda.
Dziewczyna cicho jęknęła, po czym lekko poruszyła ręką. Widocznie wracała jej przytomność. Uchyliła lekko oczy, starała się coś powiedzieć, jednak z ust wydobywało się tylko bełkotliwe mruczenie.
Słońce obecnie schowane było za klifem, toteż obie znajdowały się w cieniu razem z całą plażą. Jedynie końcówka długiego mola dostąpiła zaszczytu skąpania w promieniach słonecznych.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-07, 09:08   

Odetchnęła z ulgą, złapała "syrenkę" za rękę i dźwignęła ją, jedną ręką objęła w pasie, drugą trzymała jej dłoń wystającą zza swego barku. Wzięła oddech, Morinus poczeka, chyba nie pójdzie popływać pod jej nieobecność, a sprawa korzenia najwyraźniej nie nagliła, skoro to ona została po niego wysłana.
- Przebieraj nogami, będzie dobrze... - Powiedziała do półprzytomnej dziewoji, mimo że nie widziała w tym chociażby najmniejszego sensu.
Postanowienie było jedno: przetransportować ludzką kobietę do domostwa, dalszych planów nie przypuszczała, rozgorączkowana całą sytuacją. Ruszyła w drogę.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-08, 19:28   

Nogi kobiety były wiotkie, pozbawione wszelkiej siły. Elfka była w stanie iść razem z nią, jednak nie było to proste. Czarnowłosa nadal bąkała coś pod nosem, przebieranie nogami jednak nie wychodziło jej najlepiej.
Tak oto doszły do samych schodów. Tutaj zaczynały się problemy.
Wejście po nich w ten sposób było niewykonalne. Ithilienne musiałaby wziąć kobietę na barana lub nieść na rękach, co nawet dla silnej elfki nie byłoby łatwe.
Z pośród bełkotu elfka zdołała zrozumieć trzy przewijające się co pewien czas słowa: "Undus", "Didran" i "Anhur". Żadne z nich nic jej jednak nie mówiło.
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-08, 19:39   

Przez chwilę po jej myśli zabłądził pomysł by ją ciągnąć, jednakoż po chwili uświadomiła sobie, że w ten sposób tylko bardziej ją uszkodzi. Posadziła ją na najniższym stopniu.
- Tak, tak, oczywiście... bądź ze mną, zaraz dojdziemy... - Bąknęła, mimo że wcale nie była tego taka pewna.
Objęła ją wzrokiem, zamyśliła się na krótką chwilę, zatarła dłonie. Raz kozie śmierć, chwyciła ją w pasie i przełożyła przez ramię, zapewnie zachwiała się w pewnej chwili. Wzięła głęboki oddech, spojrzała bez przekonania na malujące się przed nią schody.
- No to..szturmem. - Z tymi słowami na ustach poczęła wspinać się w górę.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-08, 20:24   

Nieznajoma nie należała do osób otyłych, ważyła jednak więcej niż Ithilienne. Toteż elfka rzeczywiście się zachwiała.
Kroki jednak, stawiała już bez większych problemów. Jak na swoją budowę ciała, bohaterka była wyjątkowo silna.
Kolejne kroki po schodach przychodziły dosyć łatwo, choć nie raz, nie dwa Ithilienne zachwiała się ponownie. W takich chwilach produkcja adrenaliny silnie się wzmagała, szczególnie gdy była już w połowie schodów, po prawej miała 25-metrową przepaść.
Gdy Ithilienne dotarła na samą górę, do jej uszu doszedł cichy melodyjny głos:
"D...dam już radę iść sama...chyba"
 
 
     
Mae 
Wędrowiec
Słodka Sekutnica



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2005
Posty: 194
Wysłany: 2007-05-08, 20:30   

- Najwyższy czas... - Wymruczała spomiędzy zębów, starając się nie dyszeć, pozwoliła sobie jedynie na jeden głębszy wdech.
Postawiła ją nogami na ziemi, jednak przytrzymała by tamta się przypadkiem nie przewróciła. Ponownie przerzuciła sobie jej rękę przez bark i podtrzymała, zaczęła prowadzić dalej w stronę domostwa swych rodziców.
- Kogo miałam przyjemność nieść? - Rzuciła już trochę żywiej.
_________________
O tej niewieście można rzec wiele... Ale żeby od razu dziwka? Lesbijka? Chamka? Nie wypada od razu z takim grubiaństwem i trywialem wyjeżdżać...

- A może by tak Ithilienne wzięła się do roboty?
- Nieeeeee!

 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-05-08, 21:02   

Gdyby nie reakcja Ithilienne, kobieta z pewnością upadłaby zaraz po postawieniu na ziemię. Po chwili jednak wzięła się w garść i stanęła na drżących nogach. Kroki stawiała niemrawo, przytrzymywana przez bohaterkę, szło jej już jednak znacznie lepiej niż na dole.
"Saihri" odpowiedziała "Dziękuję za pomoc..." zamilkła w oczekiwaniu na imię swej wybawicielki.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group