Wysłany: 2007-04-28, 20:35 Powrót do korzeni (Kroniki Patrick'a - Wprowadzenie)
Powrót do korzeni
Sesja Patrick'a
Człowieka, Wojownika
To był wyjątkowo chłodny i parszywy poranek. Jeszcze niedawno deszcz sztyletował trakt, którym szedł od dłuższego czasu Patrick, który teraz bardziej przypominał kupę gnoju, aniżeli drogę.
Wojownik nie zabawił od dawna w żadnej gospodzie, nie mówiąc już o mieście, znajdował się na pograniczu ziem Jorów oraz ludzi, a tutaj żyła tylko garstka rdzennych mieszkańców.
Dlatego dobrą nowiną była wyłaniająca się zza ciemnych, iglastych drzew karczma.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Wkroczył do karczmy,zmęczony,wyczerpany,a przede wszystkim mokry.Miło było w końcu poczuć zatrzymać się i odpocząć.Rozgląda się po karczmie w poszukiwaniu jakiegoś pustego stolika.
W środku było zaledwie pięć osób, w tym jeden jor. Sama gospoda była zabita dechami i widać było, że najnowsze, a nawet te starsze osiągnięcia jakiejkolwiek technologii nie były znane na tych ziemiach. Patrick zresztą przekonał się już o tym przedtem widząc jak tutejsi chłopi orali ziemie.
Speluna była zadziwiająco cicha, ludzie mówili do siebie szeptem a karczmarz czyścił coraz to kolejne kufle szmatką.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
"Mogłem lepiej trafić"myśli sobie w duchu,"ale przynajmniej nie moknę na dworzu."Siada przy pustym stoliku,wiesza mokry płaszcz na oparciu krzesła i daje odpocząć zmęczonym nogom.Tymczasem rozgląda się po karczmie,w poszukiwaniu czegoś ciekawego.
Ostrożny i czujny,gotowy do obrony,pozwolił jorowi się przysiąść.Starał się nie okazywać tego że ma jakieś podejrzenia w stosunku do niego.
-Chcesz odemnie czegoś konkretnego czy może jesteś tu bo ci się nudzi?
-A z jakiego powodu tu jesteś?Niewielu jest ludzi...-tu zrobił krótką pauzę i obejrzał uważnie jora-...Ani pół-ludzi którzy znają moje imię...-Kolejna krótka pauza,Patrick zastanawia się co powiedzieć,postanowił więc zapytać prosto z mostu-Czego chcesz?
- Nie bądź taki skromny - powiedział po czym rozłożył się na siedzeniu i zapalił. - Walczyłeś na arenie ... - spojrzał teraz Patrickowi w oczy, przedtem jego wzrok błądził gdzieś po ścianach karczmy.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Patrick zaśmiał się cicho...
-Tak,walczyłem na arenie.Wszyscy o tym wiedzą,w każdym razie wszyscy którzy mnie widzieli w walce...-Patrick nie wiedział co powiedzieć dalej,więc zapytał ponownie:
-Czego chcesz?
Jor zaciągnął się ostatni raz, zgasił i pstryknął palcem peta, który poleciał gdzieś w środek karczmy. Pochylił się kładąc ramiona na stole, drewno zatrzeszczało.
- Proponuje tylko powrót do dawnej fuchy ... - powiedział
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Wojownik zaśmiał się,dalej dosyć cicho,lecz donośniej:
-Niech no pomyślę...-ironicznie udaje zamyślenie-Ty chcesz abym powrócił do dawnej fuchy,po tym jak ją opuściłem?Podaj mi jeden powód dla którego miałbym to zrobić.
- Naprawdę nie chcesz zarobić parę dźwięcznych monet? Musze wystawić wojownika powiedział. Dobrego wojownika. Ty jesteś w tym dobry- odchylił się i wskazał Patrick'a. - Po za tym - wzruszył ramionami i rozłożył ręce. - Gladiatorem sie zostaje do końca życia. To nie jest tak, że powiesz sobie, kończę z tym raz na zawsze. - ponownie się uśmiechnął - to będzie ciebie prześladować do końca życia, Hmm? - odczekał chwilę - To jak?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-No,dobrze,zacznijmy od tego,że nie powiedziałem sobie "kończę z tym raz na zawsze" i raczej nigdy nie powiem,pod względem zostania gladiatorem masz rację.Więc przejdźmy do rzeczy.Powiedz mi,ile jesteś gotów zaoferować,za mój "występ".
Patrick pozostaje nadal czujny,ze szczurami jest jak z kobietami:nigdy nic nie wiadomo.Dalej jest gotowy do obrony,w razie potrzeby.
-Więc,krótko mówiąc:Ile mi jesteś gotów zapłacić?
-Dobra,lecz potrzebuję broni.Bo moje uzbrojenie nie ma się najlepiej:Jedyny pancerz jaki miałem,od dwóch lat nie nadaje się do użytku,a w ostatniej walce na arenie,mój przeciwnik,podzielił mój piękny miecz na siedem równych kawałków.Powiedz przynajmniej gdzie broń można kupić...
- Hmm, no dobrze - powiedział, tak jakby nie miał wyjścia - ale w takim wypadku wynagrodzenie spadnie do 15 złotych monet, oczywiście zbroje zatrzymasz już sobie nawet po zawodach. Mam taką jedną, nowiutką z utwardzanej skóry. To jak? - spytał się, wyglądał na pewnego siebie.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Jasne - powiedział jor i wyciągnął kolejnego szluga, włożył go do buzi, po czym wyjął i spytał - Nieładnie z mojej strony, palisz? - spytał i już sięgał do kieszeni po kolejnego.
W międzyczasie dwóch ludzi, którzy prowadzili przedtem przy stoliku ożywioną dyskusję na temat paladynów i inkwizytorów, opuścili lokal.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Nie wiem dokładnie - dym unosił się dookoła jego twarzy - ale jakoś niedługo, dwa, moze trzy dni, ale to nie an tym zadupiu oczywiście. Nocujesz w tej karczmie? - spytał
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Wszystko ci opłacę. Widzimy się jutro rano - wstał od stolika i ruszył w kierunku karczmarza, pogadał z nim, następnie skierował się do drzwi, zanim wyszedł machnął jeszcze na pożegnanie ręką.
Patrick znalazł się w niemal pustym, cichym pomieszczeniu. Po za gospodarzem oraz jedną osobą, zapitą już na tyle, że nie reagowała, był sam.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum