To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca,to dopiero koniec początku! W.L.S. Churchill
Niektórych przypadków nie da się wytłumaczyć słowami. Po prostu się dzieją. Czasem zauważamy je na własnych oczach. Czasem zasłyszymy w historiach innych. Zwykle są one dziwne i z pozoru nie posiadają głębszego sensu. Tak też było i w tym przypadku.
Baiken otworzyła oczy. Miała silny ból głowy. Jakby tysiące małych igiełek wbijało się do jej mózgu za każdym razem kiedy próbowała przypomnieć sobie co się stało. Ostatnie co pamiętała to ciemną jaskinię. Mroczne elfy. Stwór przypominający olbrzymią małpę. I nagle ciemność. Jakby rzeczywistość przez chwilę przestała istnieć. I teraz to miejsce. Baiken czuła że leży na wilgotnej trawie średniej długości która oplatała jej ciało. Przed sobą pośród wysokich koron drzew ujrzała błękitne niebo. Powietrze było wilgotne i świeże. Przyjemnie chłodne w taki ciepły dzień jaki właśnie się rozpoczynał. O drzewo gdzieś niedaleko stukał rytmicznie dzięcioł. Delikatny wiatr grał wesoło na strunach liści.
Patrząc w tak niezwykłe niebo Baiken po dłuższej chwili oprzytomniała na tylę, aby mogła się podnieść. Odchyliła głowę, spokojnie patrząc przed siebie, a uszy jej były skierowane w stronę dziencioła. Napięła mięśnie, usiadła. Jeszcze przez chwilę nie odbierała racjonalnie otoczenia. Wstała, aby spojżeć w kierunku miłego odgłosu. Delikatny podmuch tego ruchu ożeźwił ją, nabrała dużo powietrza, wstrzymując oddech popatrzyła pod siebie, co tak przebiegły los pozostawił jej to tej wędrówki.
Baiken znajdywała się w lesie. I to w lesie dość pokaźnych rozmiarów gdyż gdzie by nie spojrzała z wszystkich stron otaczały ją drzewa. Jedyne co jorka miała cennego to jej skórzana zbroja. Wszystko inne pozostało w podziemiach mrocznych elfów. Tak przynajmniej jej się zdawało. Słowik zanucił miłą dla ucha pieśń po czym wybił się z gałęzi i trzepocząc łagodnie skrzydłami odleciał w dal. Baiken mogło wydawać się że w miejscu w którym się znalazła panuje idealna harmonia.
Rozglądając się Baiken obmacała zbroję w panicę, przed zgubieniem Dziennika Mistrza. Rozejrzała się, popatrzyła jeszcze raz w niebo następnie skierowała się w przeciwną stronę, w którą odleciał ładny ptak. Być może dlatego, że Baiken nie czuła się pewnie na takim harminijnych terenach. Była przyzwyczajona do swoich rodzinnych mokradeł, oraz do niezbyt miłych miejsc jakie są lochy Elfów. Idąc przed siebie ciągle próbowała się doszukać dziennika.
Baiken rozejrzała się wszędzie wokół ale nigdzie nie potrafiła znaleźć Dziennika. ie było go ani nigdzie przy niej, ani też w najbliższej okolicy. Jorka ruszyła w stronę północną na wprost przed siebie. Nie wiedziała gdzie jest ani jak się tutaj znalazła więc wybór kierunku nie należał do trudnych kdyż każdy mógł okazać się dobry. W pewnym momencie Baiken zauważyła coś co zaburzyło harmonię. Szelest i dźwięk lekko opadającego ciała gdzieś z wysoka. Kiedy się odwróciła spoglądały na nią dwa żółte ślepia. Idealnie naprężone mięśnie zwierzęcia o czarnej sierści były gotowe w każdym momencie do skoku. Pantera ryknęła wciąż nie odrywając wzroku od Baiken.
Baiken wiedziała, że nie mając dziennika ma bardzo duży problem. Zastanawiała się jak go odzyskać, oraz gdzie go szukać.
Słysząc głos odwróciła się spokojnie, kiedy spojrzała na zwierzę jej źrenice mimowolnie się rozszeżyły na tyle ile mogły. Zaczęła coraz głośniej sykać, rozsuwając lekko nogi oraz powoli rozpościerając ramiona. Napięła pazury lekko się schyląwszy. Syczała coraz głośniej, niczym wąż w postawie obronno-atakującej. Ciągle patrząc się prosto w ślepia pantery.
Pantera warknęła i zaczęła okrążać Baiken. Jej żółte ślepia cały czas tkwiły w sylwetce jorki obserwując każdy jej ruch. Zdawało się że wkrótce stworzenie rzuci się do ataku.
- Wystarczy Ness- usłyszała za sobą głos - Powinienem sobie poradzić z naszym nowym gościem.
Kiedy jorka odwróciła się w tamtą stronę ujrzała mężczyznę w starczym wieku w biało niebieskiej szacie przeszywanej srebrną nicią. Pantera nastychmiast usłuchała jego głosu wskakując w pobliskie krzaki i znikając wkrótce jorce z oczu.
- Me imię brzmi Naesqueradus lecz możesz mówić do mnie po prostu Nae -przedstawił się kłaniając się lekko. Ty zaś jesteś tą niezwykłą istotą którą jak wspominał mój przyjaciel więziły mroczne elfy? -spytał choć zdawał się wiedzieć odpowiedź na długo przed jego zadaniem.
Po pojawieniu się mężczyzny żrenice Baiken nieco się uspokoiły, lecz nadal były rozrzeżone. Wyprostowała się schowała lekko rozwinięte ramiona, ale pazury były ciągle na wieszchu.
Z dużą nieufnością powiedziała:
- Jacy Elfowie i o jakim przyjacielu mówisz? Czego chcesz odemnie?!
Wymawiając ostatnie słowa nastroszyła pazury bardziej, otwierając całą dłoń.
- Spokojnie - powiedział beztrosko - schowaj pazury. Nie przydają Ci się. Chodź za mną a być może odpowiem Ci na pytanie które cię gnębi. Tylko nie radziłbym uciekać. Ness jeszcze nie jadła dzisiaj śniadania.
Odwrócił się plecami do Baiken i ruszył przed siebie. Nie wyglądał na przejętego tym że jorka mogłaby go bez problemu dopaść i rozszarpać pazurami. Po prostu szedł spokojnym krokiem.
Skupiwszy wzrok na człowieku Baiken pochyliła głowę, jej pazury nadal sterczały. Niewiadomo czemu zaczęła oddychać głęboko i szybciej niż dotąd. Starała się nie osłabiać swojej koncentracji.
Chciała tylko dojść do najbliższego miasta, dowiedzieć się o miejscu jej pobytu i ponownie wyruszyć w przygodę z Dziennikiem jej Mistrza.
Mężczyzna na chwilę przystanął jednak nie odwrócił się w stronę Baiken.
- Idziesz czy nie? Nie mam całego dnia a Ness z pewnością jest głodna.
Założył ręce na plecach i ruszył dalej. Jorka usłyszała za sobą szelest liści który został spowodowany najprawdopodobniej przez czarne szlachetne zwierze które jeszcze niedawno stało tuż przed nią.
Stała tak przez chwilę w bezruchu. Po słowach człowieka troche się zawachała, lecz nie podjęła większych działań. Skupiła się teraz na dźwięku, który się wydobył za jej plecami.
Jeśli byłaby to czarna pantera podążająca za, prawdopodobnie swym panem, Baiken puści ją przodem.
Mężczyzna ponownie przystanął. Tym razem odwrócił się twarzą w stronę Baiken.
- Myślałem że jorowie to inteligentna rasa. A jeśli nie inteligentna to przynajmniej nie głucha. Nie musisz iść ze mną ale nie daję ci wielkich szans na przeżycie jeśli tego nie zrobisz. - westchnął - Niepotrzebnie cię tu sprowadzałem - dodał nieco ciszej lecz Baiken udało się tu dosłyszeć.
Pantera wyszła zza krzaków jednak nie wyglądała na taka która ruszy za magiem. Miała naprężone gotowe do skoku mięśnie. Zaryczała groźnie.
Może treść wypowiedzianych słów do końca nie spodobały się Baiken, lecz ta nie wykazując nic na twarzy, powoli zacisnęła pięści chowając pazury. Odwróciła się jeszcze do pantery, spojżała na nią. Zamyśliła się ale tóż po chwili ocknęła, spojżała na człowieka i zaczęła powoli iść w jego kierunku.
Ciągle nie wiedziała czego od niej chce, ani gdzie ją zabiera. Trzymała się na dystans od niego, czekałąj na wytłumaczenie.
Droga nie była daleka. Szli zaledwie chwilę zanim drzewa zaczęły odsłaniać małą polankę znajdującą się dalej. Mężczyzna podszedł do małej drewnianej chatki pośrodku zagajnika. Tuż obok niej płynął wartki potok, sprawiając że szum wody zlewał się z muzyką lasu zupełnie jakby kolejny artysta wprowadził nowy instrument do koncertu harmonii. Upewnił się że Baiken podąża za nim po czym wszedł do środka zostawiając otwarte drzwi.
Baiken była zafascynowana tym widokiem. Słysząc strumyk wpadła, w swego rodzaju, hipnozę. Zakmnęła oczy i słuchała całym ciałem tego co do niej napływa. Wzbogacając swą duszę, obruciła się kilka razy aby obadać wzrokiem wszysto co ją otacza. Przypomniała sobię o szczególnym ptaku, który niesamowicie pięknie śpiewał. To uczucie było owiele bardziej silniejsze, ponieważ teraz było wszystko harmoniczne. Przez co już zapomniała o panterze i nie próbowała zwracać na nią uwagi. Przystanęła na chwilę przed wejściem i raz ostatni przysłuchała się wszystkiemu. Po chwili wchodząc do chaty spytała dość stonowanym głosem:
Natura zagrała dla Baiken piękny koncert. Kiedy przekroczyła próg chaty nie ustał on. W drewnianym domu okna były otwarte więc melodia przepływała w przez niego. W środku pokoik był niezbyt wielki. Dębowy stół z dwoma krzesłami obok niego. Biblioteczki z wieloma księgami, stół alchemiczny z gotującą sie na nim miksturą oraz bujane wiklinowe krzesło na którym zasiadł mag. Obok znajdywał się stolik na którym znajdowała się znajoma jorce rzecz. Dziennik Mistrza.
- To miejsce to mój dom. Sprowadziłem cię tutaj z dwóch powodów młoda jorko. Pierwszym było postąpienie na przekór mrocznym elfom których nie darzę szczególną sympatią. Drugim zaś to że dzięki swym umiejętnościom możesz mi pomóc w wykonaniu ważnej misji. Zdobyłem także niezwykle cenną dla ciebie rzecz którą zwrócę ci kiedy tylko wykonasz dla mnie pewne zadanie. Póki co jednak zdaje mi się że nie dosłyszałem twego imienia.
Mag spojrzał na Baiken a następnie na księgę. Westchnął.
- Cóż... To niezwykły magiczny artefakt. Z chęcią sam bym taki chciał mieć. Dam ci przeczytać część która niedawno sama się dopisała jednak wpierw musisz zgodzić się na wykonanie dla mnie zadania niezwykłej wagi. Od tego czy ci się ona powiedzie będzie wiele zależało. Tak więc zgadasz się wykonać dla mnie te zadanie?
- Widzę że inaczej nie da się z Tobą porozmawiać. - westchnął po czym szepnął coś pod nosem
Dziennik uniósł się i otworzył przed Baiken na ostatniej zapisanej stronie.
"Od zagłady w ciemnych jaskiniach mrocznych elfów zostałam uratowana budząc się w miejscu zupełnie mi nieznanym. Najbardziej niezwykłym zdarzeniem które mi się przytrafiło było spotkanie maga zamieszkującego niezwykły zagajnik. Zamierzał złożyć mi ofertę która miała zaważyć na losach nie jednej nacji"
W tym miejscu zapisek się urywał. Mag widząc że jorka skończył przywołał dziennik spowrotem do siebie.
- Otrzymałaś to czego chciałaś. Teraz ja oczekuję odpowiedzi - spojrzał stanowczo zachowując jednak spokojny wyraz twarzy.
Przez chwilę stała tak, jakby jeszcze czytałą dziennik, po tym jak mag go zamknął. Zastanowiła się chilę, poczym wyprostowana powiedziała:
- Dobrze, więc... Słucham Twego zadania magu.
Była nawet zainteresowana, tomże misją, bowiem czuła wielką ulgę widząc prawdziwy Dziennik. Może nie było tego widać, od tak, ale w jej oczach widniało szczęście, które bez określonego celu chciała zataić.
- Dobrze więc. Słuchaj uważnie. Gdzieś na piaszczystym południu Królestwa Ludzi w którym teraz się znajdujesz leży pradawna świątynia zbudowana na cześć jednego z dawnych bóstw. Właściwie dzisiaj jeśli są w stanie ją zobaczyć widzą tylko opustoszałe ruiny. W podziemiach tejże świątyni ukryta jest rzecz która jest mi niezbędna. Biały kryształ o niezwykłych magicznych właściwościach stworzony w jednym celu o którym jednak nie musisz wiedzieć. Jestem pewien że nie został on skradziony przez licznych wędrowców pragnących zagrabić skarby tej świątyni gdyż dojścia do kryształu chroni magiczna bariera która pozwala wejść do środka jedynie posiadaczowi magicznego talizmanu. Tak się składa że udało mi się go zdobyć. Jednak w chwili obecnej nie mogę sam wybrać się do ruin świątyni. Tu więc zaczyna się Twoja rola. Dam ci amulet a ty przyniesiesz mi mój kryształ. W zamian za to dostaniesz swój cenny dziennik i być może także drobną rekompensatę za trudy podróży - uśmiechnął się lekko - Tak więc Baiken tak wygląda cała sprawa. Rozumiem że podejmujesz się tego zadania?
Powiedział po czym szturchnął nogą o ziemie pozwalając bujanym krześle lekko go huśtać.
Baiken pochyliła na chwilę głowę, poczym podniosła ją mówiąc:
- Możesz mi poweidzieć troche więcej o tym kamieniu? Oraz jacy to są ludzie. Yyy... Oraz czym mnie przywitają patrząc, że przychodze do nich z gołymi tękoma...
Baiken cofnęła się troche i oparła o ściąnę. Krzyżując nogi myślała noc odpowiedzią.
Naesqueradus ponownie odepchnął się nogą od podłoża.
- O krysztale mogę jedynie napomknąć że jest częścią pewnego większego artefaktu. Więcej nie musisz wiedzieć. Co do ludzi jednak nie rozumiem chyba Twego pytania. Ruiny powinny być opuszczone. Wątpię by wciąż jeszcze jacyś śmiałkowie tam się zapuszczali.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum