Wygląd fizyczny: Wysoki na ponad 2m szeroki tez na około tyle kolor skóry wpadający w jasna trochę przegniła zieleń oczy ciemna purpurowa czerwień na klacie cztery potężne szramy po cieciu łapą niedźwiedzia postać śmierdzi niemyta osoba
Przeszłość i opis:
Pochodzę z niedużej wioski za to z dość licznej rodziny której akurat liczby dokładnie nie pamiętam Wychowywaliśmy się w górach szarych przynajmniej my je tak nazywamy hm ale chyba odbiegam od tematu. Dzieciństwo dla mnie skończyło się wraz z oderwaniem mnie od spódnicy matki Mardrutty. Ojciec Grag Wielki
Uczył mnie jak należy wytwarzać broń jak jej używać i co robić za jej pośrednictwem Jak skończyłem odpowiednią ilość zim ojciec zaczął mnie zabierać ze sobą na polowania tam tez uczyłem się tropić i patroszyć zwierzynę. Były to trudne lata ale za to owocne jeżeli chodzi o przetrwanie w skrajnych warunkach. Góry i ich ukształtowanie to znam chyba na pamięć. Najgorsze jednak nie były warunki pogodowe czy zdradliwe ścieżki ale niebezpieczeństwa w postaci niebezpiecznych stworzeń zamieszkujących i żerujących w tamtych okolicach. Przeważnie z ojcem staraliśmy się ich unikać gdyż ja bez doświadczenia z tymi bestiami byłem łatwym łupem dla nich jednak kilka razy widziałem jak mój ojciec bez problemu sobie z nim radź zapytany jak można tak łatwo powalać takie bestie zawsze odpowiadał ze z czasem też będę bez problemu to robił na razie mam się tym nie przejmować. Księżyc krążył ja dorastałem i wkrótce sam zacząłem chodzić na polowania w między czasie poznałem co to sex i co to znaczy zabić później to przychodziło coraz łatwiej jednak wyrzuty że zabiło się kumpla nie były najlepsze. Ile razy można powtarzać orkowi by przestał tykać mojego brata i zajął się swoimi rzeczami. Z bratem jak dotychczas miałem słabe stosunki gdyż zamiast interesować się polowaniami walką czy dziewczynami on wybrał nauki u wioskowego szamana, Tam też większość czasu spędzał. Którejś pięknej nocy dorwałem w swoje łapska nowy 2-ręczny miecz wykuty przez mojego ojca. Ojciec rzekł wtedy do mnie że dostanę go w czasie gdy udowodnię że jestem godzien nosić go. Taki czas nadszedł kilka dni później po wielkiej uczcie z okazji wydania zamaż jednej z moich sióstr za wielkiego i wspaniałego orka syna naszego BOSA. Po dwu dniowej uczcie skacowany i zmaltretowany poczynaniami mojej byłej miłości zostałem bestialsko wyrwany z posłania, odziany tylko w kilka skór i z nożem w łapie zostałem wyrzucony za obwarowania wioski z nakazem bym udowodnił ze jestem godzien do niej wrócić. Na początku trochę zgłupiały ruszyłem przed siebie. Góry choć dobrze znane prze zemnie teraz wydawały mi się obce i groźne. Ruszając przed siebie zdążyłem się pozbierać i przemyśleć plan działania. Jednak udowodnić że jest się godnym na powrót wcale nie jest łatwo stwierdziłem że trzeba zrobić naprawdę coś wielkiego. Błąkając się po górach bez większego planu wpadłem na pomysł że trzeba w końcu coś zrobić. I wtedy spłynęła na mnie opaczność Bogów. Przed sobą ujrzałem ogromnego niedźwiedzia górskiego, to był znak. Pozwoliłem się wypatrzyć i zaszarżować na siebie. Ja bez broni same ręce i mięśnie przeciwko kupie mięsa kłaków i pazurów oprawionymi potężnym głosem i niezłą siłą ciosu. Szarży niedźwiedzią uniknąłem jednak gdy ten się wyprostował to można by postawić na mnie brata a i tak chyba byśmy go nie przewyższyli wzrostem choć sam jak widzisz mam ponad 2m wzrostu. Ale wracając do walki w teorii miałem z nim nikłe szanse i właśnie o to chodziło w udowodnieniu że jestem godzien walka z nikłą szansą na powodzenie. Walka na początku przebiegała dość komicznie niedźwiedź na mnie szarżował ja go unikałem aż do czasu aż przeliczyłem się z zasięgiem jego pazurów i przeorał mnie po moim korpusie stąd mam te trzy blizny. W tym czasie zaszła zemną jakaś radykalna zmiana zamroczyło mnie a raczej lepszym stwierdzeniem jest określenie że oczy zaszły mi mgłą i straciłem pamięć z tego wydarzenia. Jak się ocknąłem truchło bestii leżało obok mnie a ja sam obdarowany kilkoma nowymi bliznami i niewładną ręką tymczasowo na szczęście jak widzisz. Po zabezpieczeniu ciała przed wilkami postanowiłem rozejrzeć się po okolicy czy jest bezpieczni na rozbicie obozu w którym nabiorę sił. W sumie na pustkowiach gór spędziłem jeszcze dwie noce w czasie których miałem drobne zajścia z wilkami zwabionymi padliną. Po spędzeniu jak mniemam długiego okresu samotnie w górach stwierdziłem ze należy zacząć się zbierać. Przygotowałem sobie prowizoryczne sanie na ciało niedźwiedzia i ruszyłem w drogę powrotną do wioski. W samej wiosce czekali na mnie z wielką niecierpliwością gdyż gdybym nie wrócił schańbił bym mojego ojca. Wróciłem gdzieś tak pod wieczór przepatrywacze zdążyli już donieść o tym że powracam. Wiesz jakie było moje zdziwienie gdy zauważyłem że wszyscy na mnie czekają z wielką ucztą na cześć mojego powrotu. Po wielkiej uczcie trwającej kilka dni dostałem od ojca ów miecz o którym ci wcześniej wspominałem, solidna orcza robota prawie 3m długości po prostu genialny.
Kilka dni później razem z bratem wyruszyłem w podróż tym razem miałem go ochraniać przy zbieraniu jakichś ziółek czy coś w tym stylu nie znam się na tym. A właśnie beczka piwa się skończyła jak byś mógł zamówić jeszcze jedną albo dwie bo właśnie się rozkręcam. O właśnie mój brat wraca więc razem będziemy kontynółować już naszą historię. Bracie jak tak długo można załatwiać swoje potrzeby...
Profesja: Wojownik
DOŚWIADCZENIE
Aktualne: 100
Ogólne: 100
ATRYBUTY
Nazwa / Wartość / Stopień
Zwinność.....: 12/ 3
Siła..............:20 / 6
Kondycja.....:20 / 6
Percepcja....: 13/ 4
Inteligencja.: 10/ 3
Charyzma....:4 / 1
Skóra niedźwiedzia - 1,6 kg
Kożuch - 0,6 kg
Wysokie buty - 1 kg
Rękawice - 0,2 kg
Brązowe, grube obszywane skórą spodnie - 1 kg
Brązowa lniana koszula - 0,4 kg
Specjalne cechy-
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2008-01-06, 18:47, w całości zmieniany 3 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum