Wysłany: 2007-01-24, 17:42 Zmiana (Kroniki Tulian'a - Wprowadzenie)
Zmiana
Sesja Tulian'a
Człowieka Łowcy
Nastał kolejny dzień polowań. Pogoda była niemal idealna, tereny zaś tylko zachęcały młodego, bo dwudziestosześcio letniego łowcę, do pracy, dzięki której znajdował azyl w okolicznej elfiej wiosce zwanej Atthą.
Nad głową młodzieńca przeleciał czarny kruk i usiadł na drzewie obok przygladajac sie zciekawością postaci człowieka, co jakis czas przekręcał głowę, po czym odleciał dalej.
Tulian poczuł przyjacielskie klepnięcie w bark, był to elf Grathius, z którym codziennie ruszał na polowania.
- No pora się zbierać, zabierz proszę ten plecak - wskazał na pojemnik o zgniłozielonym kolorze. W środku znajdowała się żwynośc i strzały, niezbędne do tego typu wypadów
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2007-01-25, 17:10, w całości zmieniany 1 raz
Biorąc plecak na ramię Tulian myśli o jego cięrzaże i zawartości znalisie z Grathiusem od wileu lat ale Elf nigdy przedtem nie miał aż tak ćiężkich przedmitów.
-Co mamy w plecaku Grathiusie?-
Zapytał.
- Nic specjalnego - odparł po czym ruszyli w głab pięknego lasu, nie był gęsty, wręcz przeciwnie. Początkowo była tylko brzezina, gdy jednak dotarli do grubszych i solidniejszych drzew zaczynali dostrzegać zwierzyne.
- Myślałem - zaczał rozmowe Grathius idąc leśnym traktem - żeby pójśc w jakieś nowe miejsca, to znaczy, gdzieś gdzie jeszcze nie byliśmy, co ty na to? -zapytła z błyskiem w oku.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Możemy iść, przydało by się upolować coś bardziej wartościowego gdyż nie posiadam zbyt wielu pieniedzy-
Tulian gorączkowo myślał w, którym miejscu tego lasu jeszce się nie znajdowali.
Jeżeli mamy odkrywać nowe tereny powiniśmy się mieć na baczności. W tym momencie Tulian wyciąga strzałę z kołczanu i nakłada ją na cieciwę rozglądając sie po okolicznych krzakach.
- Chodźmy więc do wschodniej części puszczy, nigdy tam nie byłem - odrzekł towarzysz Tulian'a, po czym obaj tam się skierowali. Po kilkunastu minutach kończyły sie znajome tereny, a po paru tuzinach byli już na kompletnie nieznajomej im ziemii. W oddali ujrzeli coś wielkiego.
- O cholera, niedźwiedż - powiedział Grathius]
I faktycznie na małej polance znajdował się stojący na dwóch łapach i myjący się niedźwiedź, dookoła niego fruwało kilka fioletowych motyli, światło bardzo ładnie zostało przepuszczone przez korony drzew.
- Wyjmij strzały z plecaka - powiedział szeptem, niedźwiedź wrócił do zwykłej pozycji i nadal się mył. - Musimy wystrzelić razem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Tulian nie spodziewając się takiego zbiegu okoliczności zwinnie i cicho wyjął strzały z plecaka i podał część z nich grathiusowi a drugą część zachował dla siebie.
Szeptem powiedział do grathiusa:
-Gdzie najlepiej celować?-
Wypowiadając te słowa myslał iz powinni celować w głowę lecz wiedział że jego towarzysz będzie wiedział lepiej w końcu Tulian posiadał tylko to czego zdołał się nauczyc od elfa.
Elf nie mówił jednak, tylko dał znak ustami, bardziej gwizd, który zawsze używali obaj do polowań i tego typu sytuacji. Był to znak do strzały i po chwili z cięciwy Grathiusa wyleciała strzała, przeszywajac powietrze i lecac w kierunku zwierzęcia.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Tulian widząc taki przebiego sytuacji szybko nałożył strzałę na cięciwę choć troche ręce mu się trzęsły wycełował w niedźwiedzia i wypuścił strzałę siegając już po następną.
W sumie poszły cztery strzały, dwie Grathiusa i dwie Tuliana. niedźwiedź nawet nie poczuł śmierci. Elfi przyjaciela łowcy pierwszy wstał i zaczał biec w kierunku swojej zdobyczy, gdy nagle kilka metrów przed zwierzęciem, załamał sie grunt po nogami Grathiusa, wpadł w jakąś dziurę, lecz Tulian niewiele widział z miejsca gdzie się znajdował.
Karta postaci została zaktualizowana - Anatoil
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Grathius znajdował się w jakiejś dziurze, na jakimś przedziwnnym kamiennym stole, jednakże było tak ciemno, że tulian tylko tyle widział. Było głeboko i nie miał jak tam po prostu zeskoczyć nie łamiac nóg. Usłyszał kaszel, po czym pytanie Grathiusa
- Wszystko dobrze ... Masz linę?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Gałąź nie należała do najdłużej palących się rzeczy, aczkolwiek pozwalała na krótką chwilą oświetlić pomieszczenie. Znajdowali się w jakimś grobowcu, bądź też miejscu rytuałów. Wszystkie kafelki, czy też jakiekolwiek okrycie ścian były kolory czarnego lub szarego. Jedynymi zdobieniami, były czerwone kamienie szlachetne, którymi był wysadzany ołtarz, na którym wylądował Grathius. Elf chciał je wyciągnąć, jednakże nie mógł.
- Dziwne to miejsce ... - powiedział, gdy zostawił kryształy w spokoju i wstał.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Tulian rozejrzał sie naokoło szukajac jakiegos przejścia lub korytarza.
-grathiusie powinniśmy się spieszyć gdyż nasza pochodnia nie starczy na długo-
Tulian choć nieco zaniepokojony wypowiedział te słowa w trzeźwy sposób.
Grathius zastanowił się chwilę, po czym powiedział
- Daj mi więc na chwilę te gałązkę i tak zaraz spłonie i wróć na górę po plecak, zostawiliśmy go przy krzakach, gdzie strzelaliśmy. Zejdź najlepiej z plecakiem lub wyciągnij samą pochodnię jak wolisz - wyjaśnił po czym dodał - Ja zwiedzę to miejsce, wracaj szybko Tulian'ie
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Tutaj, chodź prędko - usłyszał w oddali głos. Tulian widział także niedaleko światło powoli gasnące, którego źródło, czyli Grathius z gałęzią, znajdowali się za rogiem, najwidoczniej nie było to pojedyńcze pomieszczenie, lecz było także wyjście z niego.
- To mi wygląda na jakiś kompleks korytarzy, czy ... labirynt - stwierdził Grathius.
Z góry posypały się kawałki czarnej ziemi.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Szli kawałek dalej, gdy nagle Grathius stwierdził wyraźnie zbulwersowany
- Rany ... co tak śmierdzi - zaczął wąchać, po czym zniesmaczony tym zapachem, wyrzucił dopalającą się gałązkę na płytki i wziął pochodnie. Zapalił ją od resztek poprzedniego źródła ognia i oświetlił wyraźniej korytarz. Szli jeszcze kawałek dalej, gdy nagle Tulian poczuł coś na nodze.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
To coś wchodziło Tulianowi do nogawki, po chwili gdy Grathius istotą okazał się być szczur, wyjątkowo gruby i duży, zszedł z łowcy i pobiegł piszcząc w popłochu w głąb korytarza, gdzie jeszcze nie byli. Majtał mu się przy tym strasznie mały ogonek.
- Cóż ... jeżeli są tylko takie stwory - Elf się uśmiechnął - Co sądzisz o dalszym zwiedzaniu? Może tu być coś cennego - powiedział kierując pochodnie ponownie przed siebie i idąc powoli.
Ich kroki odbijały się niesamowitym echem, każdy ruch był słyszalny
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Korytarz robił się coraz bardziej ciasny, aż w końcu musieli iść gęsiego. Nagle ktoś z boku wyskoczył na idącego przed Tulianem Grathiusa, elf się wywrócił i upuścił pochodnie przez co zrobiło się bardzo ciemno. Lowca usłyszał przed sobą odgłosy walki, lecz niewiele widział, gdyż źródło światła wpadło gdzieś za zakręt.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum