Wysłany: 2007-01-21, 13:11 Katedra (Kroniki Elros'a Helyanwe'a - Wprowadzenie)
Katedra Kroniki Elros'a Helyanwe'a
Srebrnego Elfa, Barda
Niebo zalała już zawartość czary nocy, która spowiła je w całości ciemnością. Gdzie niegdzie dało się dojrzeć białe krople, gwiazdy. Księżyc w pełni, kilka sunących szybko chmur, mijających się z tym punktem. Odbicie słońca dobrze oświetlało trakt, którym podążała czarna sylwetka. Droga była nieco zabłocona, grunt był bardzo niestabilny i podmokły, zapewne dlatego, że nieco padało. Po obu stronach znajdował się gęsty, ciemny, aczkolwiek nie przerażający jak miało to miejsce w Puszczy Wiecznej Nocy, las.
Postacią, która właśnie odbywała swoją drogę był Elros Helyanwe. Srebrny Elf, bard kontynuował swoją podróż, zarabiał grając. Robiło się zimno, a nasz bohater nie miał jeszcze schronienia.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2007-01-24, 18:40, w całości zmieniany 1 raz
Elros szedł ciągle do przodu, jednak uważnie rozglądał się na boki w celu znalezienia schronienia, nia miał on żadnych grubych ubrań i nie chciał zmarznąc, gdyż bał się, że przez to mógłby zachorować i miałby problemy z podróżowaniem.
Droga zaczynała skręcać, jednakże nadal w okolicy znajdował się tylko las, a gdzieś za nim prześwitywały pola i pagórkowate tereny. Zaczęło nieco mocniej padać, prawdę mówiąc Elf miał osłabioną widoczność, gdyż żywioł się wzmagał a do tego powoli dołączała się mgła. Lunęło, a Elros widział tylko na kilka metrów przed siebie.
Nagle usłyszał z tyłu tęten kopyt, oraz skrzypienie kół, którze poprzedził ludzki krzyk i strzał jak z bicza.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Bard przez chwilę zastanawiał się, czy usunąć się z drogi i schować, czy też zaczekać na drodze i porozmawiać z ludźmi w pojeździe. Jednak po dłuższej chwili, gdy już był dość mokry, było mu zimno, odwrócił się i zaczął iść do pojazdu.
- Człowieku, ja jestem najlepszym bardem w całej Sorii - odrzekł.
Elros był już cały przemoczony, drętwy z zimna.
- Panie, czy mógłbym wsiąć do pana pojazdu i pojechać z tobą - powiedział - nieważne gdzie, byleby było ciepło, w zamian bede przygrywał w czasie jazdy aby sie nam nie nudziło - dodał.
Człowiek podrapał się po głowie i odpowiedział, jakby zdezorientowany.
- Dobrze więc, wsiądź. - powiedział kierując się w stronę wozu - Przy okazji, Aldo to moje imię - powiedział podając rękę i wracając na wóz. - Tylko niczego nie poprzewracaj! - Powiedział wpuszczając elfa do składu, gdzie znajdowały sie skrzynie i beczki.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2007-01-21, 13:43, w całości zmieniany 1 raz
Wprawdzie woźnica znajdował się na zewnątrz, ale widzieli siebie i słyszeli, dzięki wycięciu, które prowadziły od miejsca gdzie siedział człowiek, do miejsca ze skrzyniami, gdzie znajdował się elf.
- Na obrzeża twojego państwa elfie. Muszę tam zakupić parę rzeczy. Później będe wracać do Królestwa, nie wiem czy też się ze mną tam wybierasz - odpowiedział. - Zagraj coś - dodał po chwili ciszy.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elf był zafascynowany, myślał, że szykuje się jakaś nowa, wspaniała przygoda.
- Aldo, jeżeli pozwolisz to oczywiście się z toba zabiorę, myślę, ze razem utworzymy wspaniały zespół, oraz, że przytrafi nam się jakaś interesujaca przygoda - odrzekł, po czym wziął do rąk Kithara i zaczął grać jakąś starodawną elficką pieśń.
Woźnica lekko się zaśmiał i jakby chciał coś skomentować, lecz już przerwała mu grana melodia, której słuchał z uwagą. Gdy Erlos skończył grać, Aldo odparł dośc cichym głosem
- Bardzo ładna melodia. Spodobała mi się - powiedział po czym starał się ją zanucić. Po chwili Aldo odpowiedział na ostatnie zdanie elfa.
- Erlosie, ja całe życie handluje, jestem kupcem nie wojownikiem.
W jego głosie brzmiał jakby smutek, przynajmniej takie wrażenie można było odnieść.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Ciekawe przygody nie przytrafiają się tylko wojownikom, widzisz ja też nie jestem wojownikiem, nie umiem zbytnio posługiwać się mieczem, a i tak czekam na te fascynująca przygodę - powiedział elf.
- Aldo, ja tylko raz byłem na tym terenach, jeszcze gdy byłem dzieckiem - odparł - i niezbyt dobrze to pamiętam, jednak razem napewno znajdziemy dobra drogę - dodał z uśmiechem na twarzy, po czym zaczał grać kolejna piekna melodię.
Droga mijała w miarę spokojnie, powoli opuszczali las, co można było stwierdzić po zmieniejszajać się ilości drzew. Gdy wyjechali kompletnie z puszczy Aldo przystanął
- Cholera - Powiedział - Nie wiem czy dobrze jedziemy. - Wszedł do składu, schylajac się, wyciagnął z jednej skrzyni worek, z drugiej zaś zaczał ładować owies i marchew. - Trzeba nakarmić konie, po za tym przyda im się odpoczynek. - Wyjaśnił. - Chcesz rozprostować nogi to wyjdź, wiem, że trochę tu ciasno, nie pada już.
Faktycznie pogoda się porpawiła, wyjrzało jasne słońce, które oswietlało pola dookoła nich.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elros kochał to słoneczne światło, od razu przypomniało mu sie jego dzieciństwo. Elf odszedł troche od wozu i rozglądnął się dookoła, szukając jakiś zamieszkanych terenów, lub chociażby jakiegoś osobnika. Po krótkiej chwili bard wszedł z powrotem do wozu.
- Aldo,możemy juz jechać, czy może zostaniemy tu na dłużej - zapytał.
Aldo własnie kończył ładować wór i otarł pot z czoła
- Sądzę, że musimy dać odpocząć zwierzynie. Teraz idą ją nakarmić, przykro mi nie mam dla ciebie żadnego zajęcia, a okolica zdaje się być pusta - powiedział po czym zarzucił worek na plecu i wyskoczył z wozu. Nasępnie elf słyszał jak Aldo "rozmawia" ze zwierzętami karmiąc je.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elf był lekko rozczarowany, wsiadając do tego wozu miał nadzieję, że stanie sie coś wspaniałego, jednak to były chyba tylko marzenia. Nie miał nic do roboty, a skoro zwierzyna musiała odpocząć, Elros położył się obok wozu i próbował zasnąć.
Kupiec odbiegł tylko kawałek, gdyż widok, który chciał on pokazać elfowi zasłaniał wóz.
W miejscu gdzie niedawno rozciągały się bezkresne pola obecnie znajdowała się ogromna budowla, wysoka na kilkadziesiąt metrów, wykonana z białego marmuru, unosząca się nad doliną. Wyglądała jak bardzo nietypowa katedra, charaktersytyczne były liczne kolorowe witraże oraz jeden o ksztłacie koła, o średnicy conajmniej pięciu metrów.
Poczuli jak wiatr smuga ich twarze i rzeźbi skórę. Konie zaczęły nerwowo wierzgać.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elros nic z tego nie rozumiał. Jeszcze niedawno nie widzial tam żadnej budowli, aż tu nagle taka wielka katedra. Wydawało mu się to bardzo dziwne.
- Aldo, to może być nasza okazja na przezycie wspaniałej przygody. Wejdźmy do środka i zobaczmy co się tam znajduje. Co ty na to kompanie? - powiedział bard.
- Ja ... nie wiem, musimy gdzieś schować konie, żeby mi nie uciekły, długo na nie harowałem - odpowiedział towarzyszowi - Tylko gdzie? - zapytał po chwili.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum