Wysłany: 2006-10-28, 21:56 Pierwszy krok (Kroniki Asarda - Wprowadzenie)
Pierwszy krok
Kroniki Asarda
Nawet najdłuzsza droga zaczyna się od pierwszego, małego kroku
Kolejny dzień zbliżał sie ku końcowi. Asard szedł pomiędzy złocistymi polami siegajacymi do jego piersi. Widział kilkanaście kroków dalej czarną sylwetkę swojego ojca na tle wściekłego czerwonego słońca, tonącego powoli w otchłaniach horyzontu. Ojciec robił dla niego wszystko. Niedawno oddał mu niemal całe oszczędnosć z lat, po to aby syn kupił wymarzony ekwipunek. Byli bardzo skromn i biedni. Wyłoniło się gospodarstwo. Było juz ciemno. Słychać było nadciągajacą fale. Ciepły wiatr muskał twarz chłopaka. Niebo spowił płaszcz nocy ozdobiony w piękne gwiazdy. Towarzyszył im czarne chmury. Lunął deszcz. Krople sztyletowały powierzchnie tworząc kolejne oceany pod nogami Asarda. Grzmot. Zagłuszył wszystko. I zaraz po nim świeta cisza. Ojciec odwrócił się, aby sprawdzić czy jego syn idzie. Widząc, że odległosć miezy nimi sie zwiększyła ponaglił pociechę ruchem ręki. Błysk przeszywający niebo. Poczęło lać na dobre. W koncu był blisko gospodarstwa. Gdy dostał się do ciepłego domu, przywitała go matka z troską na twarzy i obiadem na stole. Zjedli w milczeniu. Po chwili ojciec niemal wykrzyknął
- Asardzie, na miłośc boską! Zgubiłem gdzieś sakiewke.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2006-11-19, 21:01, w całości zmieniany 1 raz
Asard spojrzał na ojca. Słowa pzred chwilą wypowiedziane odbijały się echem w jego głowie. Uświadomił sobie ich znaczenie. Ojciec wszytko co dostaje za swoje plony trzyma przy sobie.
- Ojcze, jetseś pewien - powiedział w lekkim drżeniem w głosie. - Może poprostu ją gdzieś ją położyłeś.
W jego umyśle zaczęły pojawiać się wizje całego dzisiejszego dnia z ojcem. Już wczesnym rankiem zaczęli prace w polu. Prawie cały czas jego ojciec był w pobliżu więc może odpięła się i leży gdzieś w polu. Choć z drugiej strony - Prawie cały czas, prawie..... Myśl ta sprawiła że przeszedł go dreszcz.
Asard skinął porozumiewawczo głową wiedząc że od tego małego skórzanego woreczka zależało czy uda im sie zakupić żywność na najbliższe kilka dni. Wstał położył ojcu rękę na ramieniu pragnąc wesprzreć go na duchu, poczym Wział i założył na siebie płaszcz, chwycił w rekę jedną z prowizorycznych pochodni leżących na komodzie i ruszył na pole w poszukiwaniu sakiewki.
Gdy wychodził ojciec powiedział mu aby uważał na siebie, p oczym zatrzasnęły się stare, drewniane drzwi. Pogodoa rozszalała sie andobre. Złociste rankiem plony, wyglądały teraz złowrogo, i przybierały właściwie niebieską barwę. Co jakiś czas z nieba spadały zaostrozne, błyskajace strzały. Asard szedł wydeptaną juz droga, która teraz zamieniła siew bagno, zwłaszcza na ternach granicznych z Jaszczuroludźmi podłoze było bardzo podatne na tego typu zjawiska. Chłopak doszeł do miejsca gdzie skończyli kosić zboże. Jego noga natrafiła na przeszkodę w postaci kamienia. Idąc uważnie przedtem nie zauważył nigdzie sakiewki, wiec najrpawdopodbniej była gdzieś tutaj. Asard jej nie widział ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Oblał go zimny pot kiedy pomyślał o matce, ojcu i rodzeństwie. Nie byli przygotowani do takiej straty. Zgubiony worek mógł pozbawić ich środków do życia na kilkanaście dni. Wziął głęboki oddech. Musiał odnaleźć sakiewkę choćby miał przeszukiwać pole źdźbło po źdźble. Nie mógł zawieść rodziny.
Nie było .. nigdzie nie było. Pogoda była bardzo podniosła. Wiatr był niemal widoczny, białe pedzace na złamanie karku smugi. Był tak mocny, że w oczach Asarda pojawiły się łzy ... Nagle biały błysk. Odruchem chłopaka było zasłonięcie sie ręka. Kawałki plonów poczęły wirować w środku lekko unosząc sie w góre. W oddali Asard zauważył cosco go przerażało. Przerażało, gdyż nigdy nie widział czegoś podobnego. Było to czerwone swiatło, jednakze nie takie jak z pochodnie, idealnie czerwone swiatło świecące coraz bardziejn intensywnie.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Jego pierwszym odruchem była chęć oddalenia się od tego miejsca jak najdalej. Lecz coś powstrzymywało go przed wcieleniem tej myśli w życie. Jakaś cząstka jego nakazywała mu pozostać na miejscu i sprawdzić co kryje się za tym niezwykłym zjawiskiem. Ta cząstka była silniejsza niż zdrowy rozsądek. Lewą ręką osłaniał oczy przed wiatrem prawą zaś skierował ku rękojeści miecza- na wszelki wypadek. Spoglądał w czerwone światło czekając na następstwo tego zjawiska.
Gdy Asard zbliżył się na odległość paru kroków do swiatła mógł mu sie dokładniej przyjrzeć. Pogoda nie pozwalała o sobie zapomnieć, jednakże świecąca "kulka" w środku polu była czymś znacznie bardziej przykuwajacym uwagę. To "coś" skurczało się i rozskurczało, widać były promienie, bądź raczej postawione na sztorc nici. Asard znajdował sie na granicy pola i lasu, a właściwie bagien.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Asard czuł się całkowicie zdezorientowany. Zjawisko było na tyle niezwykłe, że nie mógł opanować w sobie podnioecenia a jednocześnie strachu. Nie wiedział czy to jakiś rodzaj magii o któres sam niewiele wiedział. Lecz nie przypominało mu to niczego z opowiadań wuja. POdszedł z najwyższą ostrożnością tak że niezwykła "kulka" była zaledwie w odległości czterech stóp (1,2m) a następnie wyciągnął miecz by sprawdzić jaka bedzie reakcja "tego czegoś" na musnięcie stali wciąż jednak będąc gotowy na ewentualną ucieczkę.
Asard zauważył jak drżały mu ręce gdy wyciągał przed siebie miecz. Być może to z zimna, które dawało mu się we znaki, być moze ze strachu. Gdy stal dotknęła tego dziwnego czegoś, nic się nie stało. Po chwili uderzył piorun. Piorun tak głośny, silny i mocny, przepełniony w sobie mocą, ze Asard padł na kolana. Wszak wiele plemion oddaje cześć Bogu Burzy, bądź jej samej. Słyszał tylko własny oddech. Gdy podniósl się kulki nie było. Burza ustawała, lecz deszcz nie. Chłopak był cały przemoknięty, nie było suchego skrawka. Zrobiło się glucho, z kroplamiw tle. Asard poczuł cos twardego pod butem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Chwile jeszcze tkwił w bezruchu próbując uspokoić się. Nie czuł już kropel deszczu na sobie choć te wciąż opadały na niego. Był na tyle mokry i przerażony ostatnimi wydarzeniami ze jego organizm nie reagował już na takie nieistotne bodźce jak deszcz. Czując jednak że coś znajduje się pod jego butem podniósł go i sięgnął reką po znajdującą sie tam rzecz.
W pierwszej chwili ręce poczuły same błoto, po chwili jednak wyczuły coś skórzanego. Gdy Asard podniósł przedmiot tak, że już go widział wiedział, że jest uratowany. To byla sakiewka ojca. Była tak samo ciężka jak przedtem. Deszcz powoli ustawał, jednak zrobiło się już kompletnie ciemno.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Odetchnął z ulgą. Jego roczina została uratowana od groźby głodu a w dodatku przeżył dość niezwykłe zjawisko. "No to zapewniłeś sobie dzisiaj niezłą dawkę emocii"Szepnął sam do siebie, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Rozejrzał się, a widząc w oddali blask płomieni palących się w wiosce ruszył w tamtą stronę przemierzając powoli błotnisty grunt.
Droga wydawała sie być krótszą, lżejszą i ładniejszą, nawet pod przykryciem nocy. Gdy Asard wszedł do domu zastał w progu ojca. Ten widząc w ręku chłopaka sakiewke przymknął oczy i cięzko odetchnął. Podszedł i poklepał chłopaka po plecach
- Dobrze, że mogę na tobie polegać. Idź się przebrać jesteś caly mokry, kolacja juz czeka - odparł zatroskany ojciec.
Asardowi poczuło się robić ciepło i dopiero teraz poczuł jak bardzo był przemoczony.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Asard ucieszył się widząc jak ojciec odzyskał radość w oczach kiedy tylko on wrócił. Poszedł do swoej izdebki i zmienił ubranie. Po chwili wrócił już czysty i suchy a jedyne co świadczyło o jego niedawnej wedróce ta długie czarne włosy które wciąż były wilgotne i kruczowo przylegały do jego głowy.
W domu panowała dziwna cisza. Jedzenie było smaczne, lecz chłopak czuł się bardzo zmęczony tym co go dzisiaj spotkało. Praca w polu była wystarczająco męczaca, a to co działo się potem było pop orstu wyczerpujące fizycznie i poniekąd psychicznie. Większosc domowników już spała, Asard nie, widział jednak ze wszyscy byli mu wdzięczni.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Położył się na łóżku. Przypominał sobie serię dzisiejszych niezwykłych wydarzeń wpatrując się w sufit. Uśiecznął sie do siebie, zamknął oczy i.... zasnął.
Asard obudził się bardzo późno, co stwierdził po mocnych promieniach słońca wpadajaćych do pomieszczenia i oświetlajać je na tyle, że widać było latajace pyłki kurzu. Obudził się ku swemu własnemu zdziwieniu ostatni z wszystkich domowników. W jadalni czekał tylko ojciec trzymający sie za głowę jedna ręka, a drugą podrzucając skórzany woreczek. Nie wyglądał najlepiej.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Kiedy uważnie zlustrowł ojca zaniepokoił się. Podszedł do niego powoli próbując odgadnąć o co chodzi, lecz nie potrafił. Wszystko było przecież w porządku co więc się stało?
- Ojcze - powiedział z troską w głosie - Wszystko w porządku??
Ojciec milczał chwile po czym wyjaśnił, mówił powoli i cierpliwie. Okazało się, ze rano byli żołnierze. Od dłuższego czasu na terenach tych było zagrozenie wojną z jaszczuroludźmi, jednakze nie oto chodziło. Asard był młodi i posaidał ekwipunek, skad wojsko o tym widział nikt nie miał pojęcia. Została zlecona mi misja, jednakze ojciec nie wiedziałco i jak. Kazano mu się stawić w najblizszym, oddalonym o kilometr stąd mieście. Gdy zakonczył wyjaśnienia podniósł głowę.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Informacja ta sprawiła się Asard zamarł w bezruchu. Z tego co powiedział mu ojciec miał on opuścić to co do tej pory znał i kochał; rodzinę, bliskich, wioskę. Wiedział jednak, że gdyby się nie stawił w mieście jego rodzinę mogłyby czekać poważne konsekwencje.
- Kiedy mam wyruszyć? - słowa ledwo przechodziły mu przez gardło.
Jutro rano. Miał jeszcze jeden dzień, ojciec zebrał sie, widać było smutek na jego twarzy, lecz musiał pójśc pracowac w polu. Zapropnował Asardowi aby nie szedł dzisiaj z nim, skoro jutro coś go czeka. Powiedział, że jakoś sobie poradzi.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Asard spojrzał na swojego starego już ojca. Lata młodości i sprawności już dawno minęły. Teraz kiedy jego najstarszego syna nie będzie stare mięśnie bedą musiały pracować dwa razy ciężej. Wlepił w zrok w ziemię. Nie... Nie zawiedzie ojca. Bedzie uczesniczył w walkach najmężniej jak tylko bedzie umiał a połowę swego żołdu bedzie przsyłał rodzinie. Spojrzał na ojca. Nie chciał stracić ostatnich chwil z nim przed długim rozstaniem.
- Tak łatwo się nie pozbedziesz - uśmiechnął się lekko - Chodźmy.
Dzień był piękny, po wczorajszej, nocnej ulewie wszystko było takie świeże oraz orzeźwione. O dziwo nastrój był pogodny, słonce takze nie wskazywało na to, aby miało sie dziać źle. Praca minęła Asardowi zadziwiajaco szybko, dopiero gdy wracali nastrój upadł i zrobiło się głucho. Pozostała mu ostatnia noc.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum