Wysłany: 2006-08-31, 21:16 W objęciach Śmierci cz. II (Kroniki Odina - Wprowadzenie)
W objęciach Śmierci
Część Druga
Xarfax
Droga przez pustynię. Przez rozciągającą się kilometrami pustynię. To jest coś co zmęczyło nawet demony towarzyszące Xarfaxowi. Mieli cel. Dotrzeć, zabić i uciec. Trzy demony jeden człowiek. Małe punkciki widoczne dla ptaka. Zawiał lekki wiatr, rozsiewając piasek. Po kilku dniach widzieli miasto. Miasto Serpensów na horyzoncie. Odin miał spierzchnięte usta i czuł się zmęczony, jednakze musiał odgrywać daną mu rolę. Nie pamiętał przeszłosci gdy żył w przyszłosci. Teraz ją odkrywał. Zupełnie bez sensu, ale tak było i ztym trzeba było się pogodzić. Smierć i Pan. Dwie potężne istoty, w tak krótkim czasie. Coś tu nie grało ... Teraz jednak mieli cel. Melhrak spytał, nie wyglądało na bardzo przemeconego, jednak lekko dyszał
- Czy to to miasto Xarfaxie?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2006-09-19, 16:35, w całości zmieniany 1 raz
- Tak Melhrak'u, docieramy do naszego celu... w końcu... - rzekł zmęczonym tonem, przedłużając pauzę pomiędzy dwoma ostatnimi wyrazami a resztą zdania.
Mimo iż Odin nie wyglądał na specjalnie zachwyconego, w głębi duszy cieszył się że wreszcie po długiej i ciężkiej drodze dotarł do urpagnionego celu.
Spojrzał wreszcie na mapę, następnie na wszystkie notatki Xarfax'a i wreszcie postarał się swoim poplecznikom wyjaśnić wszystkie niunase jego misternego planu.
Najwyraźniej Xarfax dobrze znał miejsce, gdyż każdy element miasta był dobrze i dokładnie opisany. Jak dalej wynikało z zapisków mieli przedostać się kuchnią. Było to trochę infantylne i raczej nie rokowało powodzenia, jednakże, gdy patrzyło się na rozkład pomieszczeń ... było nawet rozrysowane, gdzie zazwyczaj postaci przebywają w ty domu. Była jednak uwaga, że nie da się tak po prostu wejść do miasta. Jednakze ... dalej notatki się urywały. Byli naśrodku pustynii, przed nimi rozciągało się miasto Serpensów, oni zas musieli wymyśleć jak wdostać się do środka niepostrzeżenie.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Odin nie był zachwycony faktem, iż musi sam obmyśleć jak się dostać do tego miasta. Widział też oczekujące na rozkaz oblicza demonów które stały obok niego.
"Przecież im nie powiem, że nie mam pojęcia jak wejść do miasta..." - pomyślał i nagle przez myśl przeszedł mu pewien pomysł - "W każdym mieście znajdują się kanały.. zazwyczaj nie są one strzeżone przez żadnych strażników. Może właśnie tędy... ?".
Jak pomyślał, tak uczynił przekazując swoje uwagi jego poplecznikom:
- Słuchajcie, spróbujemy dostać się do miasta kanałami... musimy to zrobić bardzo uważnie... - rzekł do nich poważnym, tajemniczym tonem.
Demony popatrzyły po sobie zdziwione, po czym zaczęły nerwowo potakiwać. Widać było, że wcale nie podzielają pomysłu, i go nie rozumieją, lecz zgadzają się ze względu na prestiż Xarfax'a. A prznajmniej tak to potakiwanie i zaniepokojone, zdziiwone miny wyglądały.
I faktycznie znaleźli wejście do kanałów, bardzo dziwne i bardzo niebezpieczne. Była to zwykła dziura w dół, z ktorej unosił się odór i skad szumiała płynąca woda.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Odin spojrzał w otwór kanałów('z których je*ało jak jasna cholera' ) i z mocno zniesmaczonym wyrazem twarzy spojrzał na zakłopotane miny demonów.
- Coś nie tak ? - rzucił w ich stronę spokojnym i stanowczym tonem, przenikając ich wręcz swoim spojrzeniem.
Widząc, że nie ma wyboru wskoczył do środka, słychac było jak jego nogi zanurzają się w "smakowitym" łajnie. Po chwili pozostała dwójka uczyniła to samo. Gdy Odin takz sie tam znalazł po kolana mogli ruszać. Nie było żadnego brukowanego tak zwanego "pobocza", gdzie niegdzie łaziły naprawdę ogromne szczury.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Nie ma co się ociągać, idźcie przodem... będe was 'asekurować' z tyłu... - powiedział bohater z iście jadowitym wyrazem twarzy. Nie był on specjalnie zadowolony z takiego obrotu zdarzeń, ale wolał iść po lekko wydeptanym łajnie aniżeli miałby sam je gnieść.
- Miejcie się na baczności, niewiadomo co na nas czeka tam, sprzodu... - rzekł do swoich kamratów i poczłapał za nimi robiąc się lekko blady z wszechogarniającego smrodu.
Droga była zapewne jedyna, lecz była zarazem istnym koszmarem. Nie dość, że było ciemno i bohaterowie musieili uważać aby się nie potknąc, to zapach był po prostu nie do zniesienia, nawet po paru minutach drogi. Uslsyzeli nagle kroki i głosy nad soba ... miasto ... byli blisko. Zas spyał z pokorą
- Xarfaxie? - bał się - Gdzie mamy wyjśc? Tutaj? - spytał pokazujac wyjscie u góry.
Był tam orkopny harmdier i hałas.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Tak, wyjdziemy i zaczniemy wołać 'przyszliśmy pozabijać waszych wodzów!'... -rzucił mocno ironicznym tonem po czym kontynuował - wiemy już którędy możemy wejść do miasta, ale nie zrobimy tego w blasku słońca. Niestety, musimy się wrócić i przeczekać do zmroku - wtedy spróbujemy się dostać do miasta... - zakończył poważnym tonem swój misterny - jak mu się zdawało - plan.
Nie sądził by demony zaczęły mu bić brawo za to co powiedział, ale nie pozostawało mu nic innego. Nie mógł iść dalej nie osłabiając własnego organizmu. Musieli przeczekać.
Demony wydawały sie być mocno zdziwione. Wyraz twarzy wyraźnie pytał "to po cholere tutaj w ogóle wchdoziliśmy?", jednakze cała tójka posłusznie ruszyął do wyjścia za Xarfaxem. Gdy znaleźli się już na zewnatrz trzeba było znaleźc jakieś schronienie. Dosć czesto przejeżdżały tedy wozy i dośc często latał Serpensy nad ich głowami. Było kilka skał, jednakze nic specjalnego.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Pełen nadziei bohater spojrzał w mapę i zapiski Xarfaxa, szukając jakichkolwiek wgłębień, doliń bądź innego miejsca w którym mogliby przeczekać do zmierzchu. To było zupełnie niemożliwe by nigdzie nie było żadnej skrytki.
Odin czuł też wzmagającą się fazę zdziwienia kompanów - najwyraźniej nie zachowywał się tak jak Xarfax...
Demony jednakze zdawały sie być ciągle , być moze sztucznej, lecz wypełniała je wiara w Xarfax'a. Mieli przeczekac kilka godzin do nocy. Tymczasem ruch na trakcie (przedziwnym i ezgotycznym dla Odina) zwiększał się.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Moi drodzy... - zaczął człowiek do swych kompanów - musimy oddalić się od traktu na pewien czas, nie możemy pozostać tu, widoczni jak na dłoni. Gdy zapadnie zmrok - nadejdziemy by wypełnić swoje zadanie... - zakończył starając się brzmiąc śmiertelnie poważnie. Musiał zachowywać się jak osoba, do której dażą szacunek, więc dlaczego nie miałby się wczuwać w rolę.. ?
Wkrótce wraz z demonami, Odin oddalił się na bezpieczną odległość od traktu.
Gdy znaleźli się w bezpiecznym miejscu, zauważyli u bram miasta istoty z pewnością nie pasujace do tego miejsca. Jor wyglądajacy na łotrzyka oraz krasnoludzki wojownik. Stali przy bramie i rozmawiali ze strażnikami. Do zmierzchu pozostało jeszcze kilka godzin, wtedy mogliby bez problemu dostac sie do kapitolu, który jak wskazywały zapiski Xarfax'a znajdował się tuz obok głównego placu, skad można byo wyjsć kanałami. Było także wyjście ze ścieków z tyłu budynku, dostanie się do wodzów tamtędy zdawało sie byc rozsądniejszym.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Odin bacznie przyglądał się przedziwnym przybyszom. "Czego szuka tutaj Jor i Krasnolud ?... Jor i Krasnolud... dziwni znajomi..." - gorączkowo szacował kim też mogły być te dwie postacie. "Nie wyglądają mi na wycieczkę turystyczną... czego mogą szukać w tym mieście ?" - przeszło Odin'owi przez myśl po czym wrócił do demonów i przekazał im wieść o nietypowych nieznajomych. Miał zamiar przeczekać do zmierzchu...
Demony uspokoiły Xarfax;a mówiąc że to nic dziwnego. Wdyawało się, ze wiedzą o nich, co raczej się wykluczało. Zapewne zapach nadchodzącego zadania sprawił, ze Xarfax tak to odebrał. Cała czworka usiadła na zimnych kamieniach i rozpczela rozmowę o zadaniu. Zas spytał
- A czy ... my mamy ich zasbić czy ty Xarfaxie? Jak polecił ci Pan?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Bohater zdawał się być zaskoczony zadanym pytaniem.
- Och, to nie ma większego znaczenia... ważne byśmy zrobili to przy jak najmniej możliwych stratach. - spojrzał wymownie na demony po czym kontynuował widząc błysk w ich oczach.
- Dobrze byłoby też zrobić to jak najciszej, jak najszybciej... - zakończył swą myśl.
- Octaviusie... NIE MOGĄ nas złapać. Jeśli nas złapią - zadanie nie zostanie ukończone. Nawet nie dopuszczaj myśli, że mogą nas złapać... - odpowiedział lekko poruszony bohater.
- A czy już wcześniej nie robiłem tego kilkakrotnie ? - spytał - Mamy kilka rozwiązań lecz najprostszym z nich będzie zakradnięcie się i zasztyletowanie każdego pod wieczór. Jeśli jednak ktoś z nich nas zauważy - frontalny atak będzie jedynym wyjściem. - zakończył swą tezę.
I tak Xarfax tłumaczył demonom co i jak, co robiło się dość nudne i denerwujące, lecz przynajmniej wypełniało jakiś czas czekania na zmierzch. A ten nadszedł. Niebo na terenach Serpensów było po prostu przepiękne. W przeciwieństwie do pustej powierzchni, emanowało wprost różnorodnością i pięknem. Widać było liczne gwaizdozbiory, drogi mleczne i zorze. Jednakże Xarfax miał misję.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Odin wstał z zimnych, matowych kamieni. Zaczął się rozciągać po czym rzucił dość rześkim tonem do demonów:
- Ruszamy, misja czeka ! - rzekł i udał się zdecydowanym krokiem w kierunku kanalizacji, z której jeszcze tak niedawno pospiesznie wychodził na powierzchnię. Odór wydobywający się z otworu nie napawał bohatera łuną radości, lecz zadanie czekało. Musieli wejść do środka, w tą czarną, bezdenną i... śmierdzącą czarną dziurę.
- Wchodzimy... - rzekł lekko poirytowanym tonem po czym pokazał towarzyszom wymownym gestem kto ma wejść pierwszy. I bynajmniej nie był to człowiek..
I ponownie dało się słyszeć odgłos zanurzenia do kolan. Zapach był narpawdę odpychający, jednakże był on właściwie niczym w porównaniu do szaleńczej, niemal samobójczej misji. Kanały tym razem zdawały się być dłuższe. Znaleźli się dokladnie pod głównym placem, ale i o tej porze było słychać ciche kroki od czasu do czasu. Była jeszcze droga dalej, prowadzący do tyłu kapitolu, tam jednak z pewnością znajdowala się straż.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum