Karczma pod łuską smoka. Każdy szanujacy się bohater musiał choć raz wstąpić tutaj. Tutaj zawsze spotykały się sławy, porywczy młodzieńcy patrzący z zachwytem na blizny wetereanów i słuchajać ich opowieśći z ogromnym przejęciem. Rzadko spotykało się magów, ci nie byli wojownikami.
W karczmie nigdy nei było burd, po porstu zawsze spotkyali się tutaj wojownicy o bohaterowie pokazujać czego się nauczyli, opowiadajac to co ich spotkało i planując co będa robić dalej ...
I tak Infernus, jor o ogromnej szybkość i izwinności, dobry złodziej, który ledwo wyplątał się z taraptów postanowił podążać samemu przez pewien czas, aby nie narazić przyjaciół na niebezpieczenstwo spowodwane jego przeszłoscią ... po za tym chciał odpocząć od codziennej walki i zmartwień. Tutaj mógł spokojnie usiaść przy piwie, nie martwiać się tym kim jest, ani nie boawiaajac się opowiadać o przeszłości i dawncyh zdarzeniach. Spotykali siętutaj jorowie, krasnoludzi, ludzie, elfy, a czasami nawet paladyni. Serpensi, mroczne elfy, demony i reszta ras czuła się zbyt dumna aby wstępwoać do tak dziwnego ich zdaniem miejsca.
Obok Infernusa pijacego w tym momencie piwo, siedział Irbis, krasnolud szukający drogi do swojego raju, gdzie elfy i jego rodacy żyją w pokoju i ciszy. Ku ogromej radości Irbisa było tutaj też parę elfów z którymi mógł pogadać. Droga jego była długa i niebezpieczna, ten jednak chciał dotrzeć na miejsce za wszelką cenę. Jego tpoór powalił nie jednego przeciwnika, a on sam uratował nie jedno miasto ...
Ostatnim siedzacym przy stole, naprzeciwko Infernusa i Irbisa był Dofur. Biedny rzemieślnik dotarł do wymarzonego meisjca, jednak nie posiadął pieniezy na zakupienie kruszców. Wiedział, że musi jakoś zdobyć pieniaze i to szybko. Cieszył się jednak że ma gdzieś tam swój dom, swój sklep zbudowany własnymi rękami i że pokonał dla niego drogę, którą zapewne zapamieta na zawsze. Starał się być uprzejmy i miły, gdyż wiedział, ze potrzebuje pomocy finansowej,
I tak to jeden stół złączył trzy tak odmienne od siebie postaci i charaktery. Nowopoznani rozmawiali ze sobą praktycznie o wszystkim. Gdy którys z nich opowiadał swoją historię reszta zameiniała się w słuch.
Karczma była ogromna, na ścianie po prawej stronie wisiały rożne "zadania" i propzycję", jednak trójka wiedziała że im nie podoała, gdyż najłatwiejszym było zabicie smoka ... Byli tutaj boahterowie którzy spotkali sie z zionącą bestią.
Teraz trójka ostudzona, siedziała w przyjaznej ciszy, słuchajac z dala kojacych odgłosów karczmy.
Nagle do karczmy wszedł dobrze ubrany człowiek. Na pierwszy rzut oka dało się widzieć że nie pochodzi on z miasta. Odziany był w szerokoskrzydły kapelusz, długi szary nieprzemakalny płaszcz oraz parę bardzo solidnych butów. W rondo kapelusza wetknięte miał jaskrawo czerwone pióro. Pióro jak zresztą i cale ubranie tego człowieka było przemoknięte bo pogoda od jakiegoś tygodnie w ogóle się nie zmieniała, ciągle pada. Zielone, łagodne wzgórza, które było widać za oknem też były pokryte soczystą wodą. Nieznajomy rozejrzał się podejrzliwe, w koncu jego wzrok przystanął na trójce. Nowoprzybyty podszedł do nowopoznanych i rzekł
-Witajcie drodzy panowie - odezwał się - Nazywam się Franc Brucker. Zasłyszałem przypadkiem że szukacie jakiejś pracy i to bynajmniej nie jako poganiacze mułów ani dekarze. Prawda?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Irbis takze byl ciekawy i dolaczyl sie do pytanie wspoltowarzysza. Powiedzial takze, ze bardzo chcialby wziac udzial w jakiejs nowej przygodzie, gdyz ostatnimi czasy bardzo sie nudzil.
Mężczyzna odchrząknął jakby nie do konca chciał o tym mówić po czym w końcu rzekł
- Cóż ... tak naprawdę są to istoty różne. Każdy ma inny właściwości, jeden może mieć 3 nogi, inny skrzydła, inny zabójcze oczy ... Są silne, aczkowliek powinniście sobie poradził - ostatnie słowa powiedział szybko uprzejmym tonem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-To wspaniale. Pozwolicie ze przysiądę się i pozwolę sobie postawić wam piwo. Przybyłem tu z fermy państwa
Murrmann. Znajduje się ona na pustkowiu w Hrabstwie Wissenlandu na zachód od Wissenburga u podnóży Gór
Szarych. Jest to niebezpieczna i dzika okolica. Ale są tam wspaniale warunki do prowadzenia hodowli bydła. Czym się w istocie zajmujemy. Ale od pewnego czasu grupy mutantów i zwierzoludzi poczęły atakować naszą farmę bez większego powodu. Co raz trudniej jest nam się bronić. Co atak ginie ktoś z naszych ludzi. Ostatnio zginął jeden z synów państwa Murrmann. Co pana skłoniło Wernera Murrmanna do wysłania mnie tutaj w poszukiwaniu pomocy dzielnych wojowników. A wiec waszym zadaniem będzie bronić naszej fermy przed Chaosem i dowiedzieć się dlaczego tak nagle zaczęliśmy być atakowani. Oferujemy 220 zm na głowę za trwale powstrzymanie najazdów. Co wy na to?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus popatrzył spod swojego kaptura na człowieka...
-Po pierwsze - nie lubię tutejszego piwa, po drugie co do zwierzoludzi mam pewne doświadczenie - Jor uśmiechnął się krzywo - po trzecie ile to drogi stąd?
- Niewazne, jorze.- powiedzial Irbis. - Chyba nie zamierzasz tkwic w tej zapyzialej dziurze, chociaz mimo wszystko dobrze wiedziec. A przy okazji, czy oprocz nas bedzie tam jeszcze jakas ochrona?
- Coż, jedyną pomoc mogą być wieśniacy ... mówisz o zwierzoludziach szlachetny złdozieju, aj zaś mam na myśli mutantów, ne myl tych pojęc - rzekł surowym tonem - Więc panowie teraz albo nigdy ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Mości panie wspominałeś o zwierzoludziach również - Infernus nie lubił gdy poprawia się jego wypowiedzi - A teraz panowie idziemy, czas to pieniądz...
Dofur dopił piwo. Wstał od stołu i wziął swól topór - a myślałem, że moim przeznaczeniem jest siedzenie w chatce i wyrabianie przedmiotów - powiedział Dofur.
Infernus wstał od stołu i myśląc nad wypowiedzią Irbisa ruszył do lady.
- Najgorszy pokój proszę - Infernus nigdy nie lubił przepychu - ile się należy?...
- Ja takze poprosze jakis pokoj o nizszym standardzie. Przydaloby sie dobrze wypoczac przed ta dluga i zapewne wyczerpujaca podroza. Ile placa?- zapytal Irbis.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum