Wysłany: 2006-02-08, 20:45 W służbie Mrocznego Pana
Sesja Abbadona i Alexisa.
Kolejność pisania postów MG --> Gracz 1 --> Gracz 2 --> MG
Gracz 1 i 2 - nie ma okreslonej kolejności między graczami, aby pisali posty.
Venture i Nosferatu byli braćmi prawdziwej dziedziczonej krwi wampirzej. Ich rodzina, choć szlachecka nigdy nie była wielce zamożna, co nie wpływało zbyt dobrze na ich status wśród innych wampirzych rodów. Przypadek tak chciał, że w jednym z ich dworków na wschód od ponurej wieży Eliosa spotkali się dwa bracia.
Dworek ten, choć nie był zbyt duży, miał swój urok. Zniszczone ściany i zarośnięty ogródek zniechęcały przypadkowych wędrowców do zwiedzania tej dwudziestopokojowej rezydencji. W dworku tym był tylko jeden służący, a imię jego brzmiało Yrolis. Zaiste był to tylko ożywieniec, lecz zrządzeniem losu jakiś nieostrożny nekromanta obdarzył go rozumem, co było bardzo nietypowe dla jego rodzaju. Nosferatu przebywał w dworku Czarnego Drzewa, bo tak brzmiała jego nazwa, od dwóch dni. Nie wiedział dokładnie co ma dalej czynić, lecz był głodny przygód. Tak się złożyło, że wraz z nastaniem drugiego dnia jego pobytu do głównych drzwi zapukała jakaś tajemnicza postać. Yrolis pośpiesznie otworzył drzwi, by na widok swego pana Ventura oniemieć ze szczęścia. Nie wiedział on jednak tego, iz jego pan służy u okrutnego nekromanty imieniem Elios, który wydał polecenie swemu nowemu agentowi doprowadzenia przed jego oblicze Nosferatu.
"Witaj miłościwy panie w progach, których to ja twój wierny sługa z pokorą doglądam." - Ożywieniec kłania się nisko, a słowa jego słyszy siedzący w sąsiednim pokoju Nosferatu.
"Wityaj Yrolisie" odpowiedział Venture "Gdzie rodzice, gdzie muj brat chce sie z nimi przywitać a co ważniejsze coś zjeść dawno niczego nie jadłem" gdy to powiedział wszedł do dworku przeszedł do jadalni i rozglądając się za czymś do wypicia lub zjedzenia czekał na reszte rodziny
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Nosferatu wiedział ze ktos przyszedł do domu i slyszał jak sluga komus sie uniza wiec to musiał byc ktos z rodziny . Wychylił sie z pokoju aby ujrzec kto a ze znał wiecej kryjowek w domu niz kto inny .Wiec zakradł sie Gdy ujrzał ze to jego brat do głowy wpadł mu pomysł ich młodzincza zabawa ." chodzi w niej o to aby powalic przeciwnika na ziemie i krzyknac MAM CIE" wiec powoli podszedł do brata i go podchaczył po czym zuciłsie na niego krzyczac mam cie i głosno sie smiejac
Nosferatowi jednak sztuka się ta nie udała, gdyż zmierzający do jadalni Venture zauważył swego brata, gdy ten wychylał się właśnie z tego pokoju. Ożywieniec, gdy tylko zamknął drzwi rzekł do swego pana: "Z rodziny mości pana jest tylko brat Nosferatu, jest właśnie w jadalni na prawo. Za chwilę podam mości panu strawę."
Nosferatu wyszedł na spotkanie swojemu bratu i zucił wrogie spojrzenie w strone sługi dajac mu do zrozumienia ze miała to byc niespodzianka i ze zawiodł sie na nim bo była okazja aby po raz pierwszy wygrac w nasza gre . Podszedł do brata i usciskał go po czym zekł " Co cie sprowadza bracie"
"Ti ti bobasku zara sie dowiesz tylko coś zjem" spojżał na brata z politowaniem że chciał go wywrucić i poszdł do jadalni gdy w niej był krzyknoł do bata "Chodz tutaj musimy pogadać" i czekał na Yrolisa aż mu coś przyniesie
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Venture zasiadł na jednym z dwunastu krzeseł przy stole. Pokój ten nie był szczególnie zadbany, ale gust estetyczny Bohatera nie gotował się z tego powodu. Kąty pokoju były zakryte pajęczynami, a na pustych pułkach szafek, które były przy każdej ścianie, lśnił w blasku świec kurz. Chwilę później zjawił się w pokoju Ożywieniec, który podał dwa posiłki - jeden dla Ventura, a drugi dla Nosferatu, gdyby ten zgłodniał. Strawa ta, choć z nazwy nieznana Bohaterom, była dość prosta, gdyż nie można było się spodziewać wielkich zdolności kulinarnych po zombiem. Bohaterowie dostali okaleczone szczury bagienne, które pomimo swej odrazy były bardzo smaczne, a tak przynajmniej pamiętali z dzieciństwa bracia.
Nosferatu szybko zjadł swoja strawe i rzekł " CZego chcesz ode mnie co cie sprowadza po tak dlugiej nieobecnosci " "W domu jestem tylko ja" " Chodzi ci o mnie" " I nie traktuj mnie jak dzieciaka"
Ty ty bobasek bo ci utre nosa jak bedziesz tak sie odzywał do starszych zara ci powiem coś ty taki ciekawy berbeciu" Venture zjadł to co przyniusł służący i patrzył z politowaniem na brata
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Gdy już oba Wampiry dokończyły strawę ich żołądki były pełne, a podniebienie uradowane wyśmienitym smakiem potrawy. Zaskakujące było to, że pomimo braków w wiedzy kilinarnej i ogólnych umiejętnościach Yrolis co jakiś czas zadziwiał doskonałym posiłkiem, który niestety był żadkością. Tym bardziej poprawił się humor Bohaterom.
A wiec czego ode mnie chcesz zakłocasz moj spokoj w zaciszu domowym nie raczyłes wrocic do domu wczesniej zdenerwowany Nosferatu uderzył piescia w stoł po czym nadał przemawiał Ten dom nalezy teraz do mnie albo powiesz o co ci chodzi albo sie z niego wynos trzeba było wracac jak wszyscy tu mieszkalismy
"Pamiętasz Eliosa bobasie" zapytał się brata Venture
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Nosferatu pamiętał Eliosa, który z plotek, które usłyszał został liszem. Elios niegdyś był człowiekiem nekromantą, który krążył po Przeklętych ziemiach w poszukiwaniu przygód i mocy. Pomógł on Bohaterom, gdy ci byli jeszcze młodzi i w mniej znaczacym spisku o mały włos nie utraciliby swego bytu. Venture spłacił już dług wdzięczności Nekromancie, lecz jego brat nie wiedział jeszcze o tym.
pamietam ale czego ty ode mnie oczekujesz tak wiem uratował nas ale co z tego moze mam dla niego cos zrobic slyszalem jakies pogloski krazace po swiecie o jakim kulcie z checia dołaczył bym do niego moze wiesz dokladniej o co chodzi ??
"O co chodzi o osła co nie chodzi" Venture zawsze sie kłucił z bratem kiedy tylko była okazja a nie robił tego przez kilka dni może tygodni "Która godzina" spytał się Yrolisa gdy było po 10 wieczorem zaczyna wyganiać brata do jego pokoju po pretekstem "Dzieci nie mogą tak puźno siedzieć do łużka,trzeba spać, jutro ci wszystko powiem"
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Był poranek, więc pretekst ten nie miał podstaw bytu, o czym wiedział Venture. Sługa okreslił godzinę: "Jest godzina połowa świecy po ośmej panie", choć zwykł on się mylić w swych ocenach o kilkanascie minut. Nie grało to jednak większej roli, gdyż nie liczył się dla Wampirów przebywających na Przeklętych Ziemiach dokładny czas. Przez cały czas panował tu mrok i nie musieli obawiać się oni, że dosięgnie ich rażące oko ognia, które wędrowało po nieboskłonie.
"Dziękuje Yrolisie" odpowiedział wampir słudze "A co do ciebie małolacie chyba pujdziemy sobie na spacerek ty już dobrze wiesz gdzie" Venture czekał aż ten braciszek coś powie bo robiło sie troche nudno
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Nosferatu nie miałzamiaru nic mopwic wiedział dopkad uda sie z bratem Chwycił płasz wyjsciowy zabrał swoje zeczy i potrzebne do przetrwania i nie czekajac na brata wyszedł z domu
Reakcja brata zaskoczyła Ventura, który nie spodziewał się czegoś takiego po bracie. Nosferatu nie wiedział jednak o obecnym pobycie Eliosa, dlatego też skazany był na łaskawość swego starszego brata w uświadomieniu go w całej sytuacji. Przed dworkiem panował bałagan, czemu nie dziwił się "młody" Wampir, który przebywał tu przez dwa dni. Ożywieniec nie sprzątał zbyt często, a jak już się do tego zabierał to i efekty były znikome.
Lekko wkorzony Nosferatu mogł tylko sie dmoyslac ze elios wrocił i czegos chce ode mnie dobrze wiedział gdzie znajdował a sie jego wierza wiec nie czekajac na brata ruszył spokojnym krokiem
Venture zaczyna sie śmiać z brata poczym muwi do sługi "Yrolisie wychodzimy zamknij dom po naszym wyjściu, do zobaczenia", wychodzi na dwór i krzyczy za bratem "Ty berbeć ty myślisz czy tylko udajesz" nie patrząc na to gdzie idzie brat poszedł w strone wieży Eliosa
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Venture wyszedł z swego domu, a na odchodne usłyszał od sługi "Oczywiście panie." po czym drzwi do jego dworku zostały zamknięte na klucz. Nosferatu szedł własnie w przeciwnym kieruku, do obecnego miejsca gdzie znajdowała się siedziba Eliosa, gdy usłyszał od Ventura słowa.
Wkurzonu nosferatu odwrocił sie w strone brata i ruszył za nim szybkim krokime po czym rzekł przestanmy sie klocic i zrobmy to co mamy zrobic po czym sie umiechnał zdradliwie i zamilkł
Venture spojżał na brata jak na niepełnosprytnego i odpowiada "A skąd ja mam wiedzieć co mamy zrobić ja mam cie tylko dostarczyć do wieży" poczym wrednie sie do niego uśmiecha i idzie dalej
_________________ "Wszyscy mnie teraz nienawidzą, więc jebać to
Krew na mej twarzy i dłoniach
Nie wiem czemu, nie boje się płakać
Ale to nie twoja sprawa"
Bohaterowie przez kilka dłuższych chwil kierowali swe kroki ku wieży Eliosa. Szli oni ciemną leśną drogą, która została wyłożona czarnymi i szarymi kamieniami. Otaczały ich martwe drzewa, w których uśpiona była magia śmierci, która od wielu lat przenikała te przeklęte ziemie. Widać było, że bracia nie przepadali za sobą ostatnimi czasy, lecz nie przeszkadzało im to zbytnio kierować się ku wieży Nekromanty. Całkowita podróż, z przekonań Ventura, miała trwać niecały dzień.
Venture i Nosferatu doszli do ciemnego dębu, którego konary służyły niegdyś jako uchwyty na liczne szybienice. Jedna z legend głosiła, że gałęzie tego drzewa mają właściwości magiczne i w niektórych magicznych gildiach mają dość sporą wartość materialną.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum