Cóż można powiedzieć o tych wilgotnych krainach Królestwa Jaszczuroludzi. Można rzec, że jest to istne bagno. Konkretniej mokradla, jak okiem sięgnąć. Trochę drzew, krzewów oraz innej bagiennej roślinności. Zdarzają się także wioski żyjącego tu ludu. Niewielkie chatki zbudowane z przeróżnych materiałów, głownie jednak z drewna i błota. Krainy te, mimo nieciekawego wyglądu, wprost tętniły życiem. Przeróżne gatunki zwierząt, głównie owadów, dzieliły je z Jaszczuroczłekami. Ci nigdy nie przymierali głodem, gdyż łatwo było, szczególnie z jaszczurzą zwinnością i przebiegłością, upolować jakąś zwierzynę. Zazwyczaj plądrowali gniazda tutejszego ptactwa, zabierając jajka, lub całe ptaki.
W jednym z miast tych ziem, przy granicy z Królestwem Ludzi przebywał obecnie Jaszczuroczłek, o którym warto wspomnieć, gdyż wiele jeszcze wniesie swoją osobą do historii Sorii. Osobie tej na imię Zottar.
Już w dzieciństwie dało się zauważyć kim zostanie gdy dorośnie. Jego rodzice bronili się m ówiąc, iż cierpi na chorobę zwaną wśród Ludzi kleptomanią, jednak doskonale wiedzieli, że chłopiec poprostu to lubi.
Zottar pewnego dnia doszedł do wniosku, iż aby oszczędzić rodzinie kłopotów, a jednocześnie nie rezygnować ze swoich złodziejskich zapędów może zrobić tylko jedno. Opuścić dom i wyruszyć poza rodzinne strony. Już raz musiał to robić, jednak wtedy opuszczałje razem z rodziną. Zostali bowiem przymuszeni do przeprowadzki, gdy pojawiło się zagrożenie w postaci Jorów. Musieli uciekać wgłąb Królestwa.
Zottar zatem wyruszyłw stronę granicy z krainymi Ludzi, którzy nie mieli żadnych terytorialnych zapędów. Kierował się jednym hasłem, które kiedyś usłyszał od pewnego niewyrośniętego Jaszczuroczłeka o imieniu Gerag.
"Nikt cię nie pokona jeżeli cię nie widzi albo cię nie trafi, przeciwnik może być silniejszy a ty masz być szybszy."
Złodziej właśnie przechadzał się ulicami miasta, w którym spędził już sporo czasu. Było ono całkiem spore i dostatnie, dzięki czemu zapewniało mu także dostatnie warunki bytowe. Przechodził właśnie obok swojej ulubionej karczmy "Złoty Diadem". Naszła go duża chęć na coś do picia.
Zottar wszedł do karczmy starając się przy tym nie zwracać na siebie uwagi. Gdy wszedł szybko udał się w stronę karczmarza jak normalny klient jednak już wcześniej wpadł na pomysł że można połączyć miłe z porzytecznym. Zanim doszedł do lady wystarczyło mu kilka szybkich rzutów okiem aby się zorientować czy da się dziś coś "zarobić" na nieświadomych niczego kilentach karczmy.
Karczma nie należała do najładniejszych, ani też bogatych. Można rzec, że była to istna speluna. Schodziły się tu różne typy trudniące się podobnym fachem co Zottar. Zwykle jednak w bardziej brutalnym wydaniu. Tutaj Złodziej nie musiał udawać zwykłego klienta, on był zwykłym klientem. O okradaniu kogokolwiek nie było zbytnio mowy, gdyż każdy był doświadczony pod tym względem, a kara za niepowodzenie była by nazbyt wysoka.
Gdy Jaszczuroczłek podszedł do karczmarzal, ten odrazu go rozpoznał.
"Ach witaj Zottar, co podać?".
Karczmarz nazywał się Dortial i był rosłym Jaszczuroczłekiem o lekko niebieskawych, pooranych szramami łuskach.
"Ach, daj coś mocniejszego. Coś jestem nie w sosie, nie ma co począć z rękami, o ile wiesz o co mi chodzi" Zottar odwrócił sie i spojrzał na siedzących w karczmie poczym dodał "Sam zobacz ile tu tego menelstwa siedzi, konkurencja coraz większa a "klientów" coraz mniej.
Karczmarz zaśmiał się przyjaźnie po czym nalał Zottarowi szklaneczkę Bagiennej Melisy, trunku wykonywanego ze składników których klient raczej wolałby nie znać. Napój ten jednak cieszył się dużym uznaniem wśród Jaszczuroludzi i tylko wśród nich.
"Wiesz słyszałem o czymś co mogłobycię zainteresować, skoro uważasz się za jednego z najlepszych złodzieji w tym mieście." powiedział Dortial nachylając się do Zottara.
Na twarzy Zottara pojawił się uśmiech poczym dodał " No może nie najlepszym ale niczego mi nie brak" Szybkim ruchem przechylił szklaneczkę i wlał w siebie jakże ognistą Bagienną Melise poczym nachylił się w stronę karczmarza i po cichu powiedział "Wreście ciekawie mówisz przyjacielu" lekko ściszając głos dodał " To o co tak konkretnie chodzi?"
"Podobno w domu rodziny Sagras, ma odbyć się wystawa. Wiele wspaniałości, cuda kunsztu jubilerskiego. Zdaje się, że jutro albo pojutrze ją otworzą, już zaczęli zwozić te cudeńka." odparł karczmarz przyciszonym głosem.
"Niezwykła gratka dla zdolnego złodzieja." dodał po chwili.
Po tych słowach nastała chwilowa cisza. Zottar wpadł na krótko w głęboką zadumę. "Wystawa powiadasz" powtarzał cicho pod nosem. Po krótkiej chwili wrócił do rzeczywistości i szybko zwrócił się do wyjścia przecież musiał się dobrze przygotować. Odwracając się do karczmarza z uśmiechem dodał "A to dodaj do mojego rachunku rozliczymy sie jak już będe bogaty" Lekko podniecony Zottar w umyśle układał już plan akcji. Zatrzymał sie na chwile poczym mruczał coś pod nosem " Najpierw muszę sprawdzić miejsce akcji" i ruszył dalej.
Dortial złapał Zottara za ramię zanimm ten zdążył odejść.
"Hej hej, chyba nie próbujesz wyjść bez płacenia? Lubię cię, ale kretytów nie udzielam." odrzekł nieco zdenerwowanym tonem.
"2 ZM się należą" dodał po chwili
"No co ty, na żartach sie nie znasz" poczym wydobył po chwili szukania dwie monety. Z przekąsem dodał " reszty nie trzeba" i udał się we wcześniej wybranym kierunku.
Zottar dobrze znał posiadłość rodziny Sagras. trudno było jej nie znać. Zajmowała największą przestrzeń w całym mieście. Ogromne domostwo, wielkie połacie ogrodów. Zawsze doskonale pilnowana przez wyszkoloną straż. Złodziej właśnie spoglądał na drzwi wejściowe do domostwa pilnowaną przez dwóch rosłych i niezwykle dobrze uzbrojonych strażników. Oprócz nich po całym terenie kręciło się jeszcze około 15 innych. Widać było, że najbogatsza rodzina w mieście dobrze się zabezpieczyła przez wystawą. Domostwo oraz duża część terenu znajdowały się na stałym gruncie, reszta jednak, jak na mokradła przystało, była najzwyklejszym bagnem. Jednakże zadbanym i sprawiającym wrażenie "czystego", co zrozumieć mogli jedynie Jaszczuroludzie. Inne rasy widziały tam najzwyklejsze na świecie bagno, lud tu mieszkający natomiast - bardzo zadbany ogródek.i
Tak to robiło wielkie wrażenie na Zottarze. Nigdy w życiu nie stanął przed tak wielkim wyzwaniem. Na pierwszy rzut oka rezydencja nie do zdobycia już na zewnątrz sami strażnicy sprawią kłopot a co dopiero z tym co czeka go w środku. Drugą rzeczą która martwiła Zottara to jak te wszystkie kosztowności wyniść szkoda żeby się to zmarnowało, sam jeden tego nie uniesie. Oglądając rezydencje jaszczur powoli układał sobie różnego typu sytuacje które mogą go spotkać. "A może by tak wejść tak jakby niby nic" pomyślał Zottar. Jednak myśl ta szybko znikneła bo postanowił zagadać strażników co i jak z tą wystawą.Zmieniając ton próbował udawać kogoś poważanego i szanowanego " Drodzy panowie mogą mi powiedzieć kiedy odbędzie się jakże oczekiwana wystawa i w jakiż sposób można dostać na nią zaproszenie?" Zapytał Zottar mając nadzieje znaleść punkt zaczepienia co do jego planu.
Dwóch strażników spojrzało z lekkim zdziwieniem na ubiór Zottara, następnie popatrzyli po sobie. W końcu jeden z nich odparł:
" Wystawa odbędzie się jutro w godzinach wieczornych, lecz wejść nie może byle kto." strażnik znowu obejrzał Złodzieja od stóp do głow.
" Wejdą tylko ci znajdujący się na liście zaproszonych." dodał po chwili.
Na ten widok Zottarowi zabłysły oczy i już widział siebie z tymi wszystkimi świecidełkami. Szybko sie ocknął z tego stanu poczym powiedział "To bardzo dobrze, że tak ważne rzeczy są pod opieką tak odpowiedzialnych jaszczurów". Odwrócił się i udał w stronę targu gdzie zawsze coś można było zobaczyć, usłyszeć czy też spotkać.
Targ był jak zwykle pełen straganów, kupców i sprzedawców. Po okolicy kręciło się także kilku strażników nieustannie broniących porządku i spokoju, z dość opłakanym skutkiem.
Zottar już po chwili wypatrzyłznajomego pasera, Kresta, z którego usług już niejednokrotnie korzystał.
Zottar zaraz po zobaczeniu Kresta podszedł do niego po cichu zachodząc go tyłu. Po chwili wyszeptał do niego " Jest interes do zrobienia ale nie to nie miejsce aby o tym gadac" poczym złapał go za ramię i obaj poszli w bardziej ustronne miejsce. "Jak wiesz jutro jest wystawa. To gra warta świeczki ale rezydencja to istna twierdza , trzeba sie do niej dostać w inny sposób. Jeden ze strażników ma liste gości wykradnę ją ale ty musisz mi powidzieć gdzie znajdę tych gości i pożyczyć jakieś ekstra ubrania bo tak mnie nie wpuszczą. Pózniej zostaje już sprzedanie tych cacuszek ale z tym chyba nie będziesz miał problemu. Normalnie nie przychodził bym z tym do ciebie ale to jest duża sprawa i potrzebuje wspólnika. Co ty na to?" Zottar cały podekscytowany czekał gorączkowo na to co powie paser.
Krest niemal podskoczył, gdy Zottar się do niego odezwał. Odetchnął jednak z ulgą gdy zobaczył kto do niego przyszedł.
Pozwolił zawlóc się w ustronne miejsce i wysłuchał tego, co Złodziej ma mu do powiedzenia. Gdy ten skończył mówić, paser patrzył sięna niego jeszcze przez chwilę szeroko otwartymi oczyma.
"Zottar, czy ty mówisz poważnie ? Chcesz okraść wystawę ? Najlepiej strzeżone skarby w dziejach naszego miasta ? Chętnie ci pomogę, tylko pamiętaj o pierwszej zasadzie, gdyby cię złapali, nie znasz mnie."
"Nie bój żaby " uśmiechnął się Zottar. "Załatwimy ich od środka. Załatw mi teraz jakies ciuchy tylko takie żeby wzieli mnie za jakąść osobistość i w ten sposób mam nadzieje będe miał nazwiska gości po tym wejdę za któregość z nich i po kłopocie. " Ale dość gadania idz załatw mi szybko te ciuchy i pamiętaj lepiej mnie nie wykiwaj, a ja się tutaj porozglądam.
"Hmm zdaje się, że mam coś w sam raz dla ciebie, ale nie myśl, że odstąpie ci to ot tak za darmo. Dostaniesz szlachecki strój za 8 ZM, to i tak tanio, zważywszy na naszą znajomość." Krest odszedłdo swojego straganu i zaczął szperać w sporym, osdobnym kuferku.
Po chwili wrócił z niebiesko, czerwoną szatą obszytą różnymi ozdobami. Wyglądała okropnie, jednak Zottar dobrze wiedzia, że tak właśnie chodzą bogaci Jaszczuroludzie.
"Nawet nawet. Trzymaj tu te swoje 8 zm ty dusi groszu , ale co ja tam sie martwie juz niedługo bede bogaty. Tzn. bedziemy . Czekaj tu na mnie a jak by mnie długo nie było to idz do karczmy" Zottar wziął ubranie i przbrał sie. Gdy doszedł do rezydencji postanowił sie odpowiednio przygotować zgarbił się troche i skulił się próbując udawać osobę starszą i nie grozną. Wolnym krokiem podzedł do strażników z którymi wcześniej rozmawiał po czym lekko sepleniącym głosem dodał " Gweh gweh" - zaksałał. " Ty młodzieniaszku to tak pilnujesz rezydencji moich przyjaciół państwa Sagras.Gweh gweh tak se stoisz a tu za rogiem ktoś się kreci" Zottar spogładał teraz na strażnikow mając nadzieje ze jeden pojdzie sprawdzić a sam zostanie z tym który miał liste.
Zottar nie był najlepszym aktorem, więc jego słowa nie brzmiały zbyt przekonująco. Strażnikom jednak to wystarczyło.
"Gwel sprawdź to." odparł ten, który wcześniej pokazywał listę Złodziejowi.
Drugi strażnik posłusznie wykonał rozkaz.
To jest ten moment pomyślał Zottar, teraz albo nigdy. Mimo iż jego aktorskie umiejętności były marne zaczął udawać atak jakieś choroby i osnął się na strażnika poczym normalnie w jego złodziejskim fachu spróbował wyciągnąć listę zaproszonych aby zerknąć na nazwiska tam zawarte. Zamierzał w swym planie poprosić o wodę strażnika, zapamiętać nazwiska poczym odłożyć je na miejsce w następnym ataku osłabienia. Wszystko zależało od jego umiejętności złodzijeskich.
Atak choroby wyszedł Zottarowi zadziwiająco dobrze. Osunął się na strażnika kaszląc głośno i ciężko dysząc.
"Co się Panu sta...HEJ! " Zottar powinien najwyraźniej zmienić profesję, gdyż wyciągnięcie kartki z kieszeni strażnika nie wyszło już w zadowalający go sposób. Jaszczuroczłek wyrwał mu kartkę z ręki. Zottarowi udało się przeczytać zaledwie 2 nazwiska. Redral Kah'Gert oraz Virt Korg.
Strażnik próbował chwycić i unieruchomić złodziejaszka jednak ten zwinnie uniknął złapania.
"Choć tu przeklęty Złodzieju !" krzyknął wyjmując miecz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum