Merethias, wiele histori można snuć o tym wielkim Magu z ludzkiej rasy. Bohater, mędrzec, jednocześnie mąż i ojciec. Niektórzy bardowie układali nawet pieśni o jego wyczynach. Należą one już jednak do przeszłości. Merethias się zestarzał, ustatkował, ożenił z piękną czarodziejką o imieniu Ralena. Oboje wiedli długie i szczęśliwe życie, dochowali się także jednego syna, któremu stary Mag poświęcał cały swój czas, starał się przelać w niego jak najwięcej ze swojej wiedzy i zdolności. Chłopiec był bardzo pracowity i posiadał talent ojca. Ludzie mówili, że kiedyś prześcignie on Merethiasa i sam przejdzie do historii z jeszcze większym szumem.
"Jeszcze nie raz zapewne usłyszymy o Talethu, synu Merethiela." mówili.
Taleth właśnie przesiadywał przy dopalającym się już ognisku. Znajdował się w środku lasu o bliżej nieokreślonej nazwie i położeniu. Właśnie kończył jeść swój poranny posiłek, czyli upolowanego poprzedniego dnia zająca.
Mag zmierzał obecnie do miasta Broln, gdzie znajdowała się jedna z największych bibliotek w całym Królestwie. Według własnych przewidywań powinien być zaledwie dzień drogi od miejsca docelowego.
Mag wyobrażał sobię już nieraz bibliotekę, wielką, pełną starych ksiąg zapełnionych wiedzą, której mógłby zaczerpnąć. Po skończeniu posiłku Taleth zgasił ognisko i ruszył w dalszą drogę. Spieszyło mu się zobaczyć Broln
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Lasy w tych okolicach były raczej bezpieczne i przyjaznę, więc podróż Taletha minęła spokojnie, można wręcz rzec, że ospale. Gdy słońce chyliło się ku zachodowi dotarł do celu swej wędrówki. Brama Broln pokazała się na drugim końcu leśnej ścieżki. Las nie dochodził jednak do samego miasta, kończyłsię około 400 metrów od jego murów.
Przy bramie stało dwóch strażników z halabardami, zaś po obu stronach ogromnej drewnianej okutej bramy wznosiły się wieżyczki strażnicze z kusznikami przysypiającymi w ich wnętrzu.
Mag podszedł do bram miasta przyglądając się uważnie halabardnikom. "Typowe bliżniaki" pomyślał." Ten sam nos, oczy, włosy, budowa ciała, spojrzenie, nawet pryszcze mieli w tych samych miejscach. Gdybym był pijany tobym chyba powiedział że mi sie w oczach dwoi". Nagle mag oprzytomniał i zorientował się, iż stoi przed bramami miasta jak kamienny słup. Rzekł więc do strażników " Czy mogę wejść do miasta?"
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Ci jakby obudzili się z letargu. Spojrzeli na Maga nadal lekko nieprzytomnym wzrokiem. Po chwili jeden z nich rzekł:
"Śmiało, nie widzę przeciwskazań."
Drugi jedynie głupawo przytaknął.
Teraz dopiero Taleth zauważył, że w ogromnych zamkniętych wrotach, są niewielkie drzwi opatrzone w stosowną klamkę.
Mag otworzył drzwi i jego oczom ukazało się tętniące życiem miasto o wielu uliczkach i przy nich wybudowanych budowlach. Niektóre z nich musiały być domami mieszkalnymi, inne pewnego rodzaju budynkami przemysłowymi. Taleth wszedł do środka i rozpoczął poszukiwania swojego celu - bibloiteki.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Ciężko mu było jednak znaleźć cokolwiek w tak wielkim mieście jakim było Broln. Wszędzie krzątały się tłumy ludzi. Czasem można było również dostrzec istoty z innych ras.
Szyldy przedstawiające różne stworzenia, meble, a nawet instrumenty reklamowały przeróżne Karczmy i Gospody. Talethowi udało się także znaleźć świątynie Dariona oraz sklep z broniami i zbrojami. Biblioteki jednak nie znalazł.
Taleth pomyślał, że nic się chyba nie stanie jeżeli kogoś zapyta o drogę w karczmie. Poszedł wszedł więc do jednej z karczm, które zobaczył podczas poszukiwań biblioteki i rozejrzał się w poszukiwaniu miłej istoty skorej do pomocy magowi.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Osobnicy siedzący w "Krwawej Mandolinie", gdyż tak nazywała się najbliższa karczma, nie wyglądali na zbyt miłe istoty. Bardziej nasuwało się określenie - chołota albo nieokrzesańcy. Intuicja podpowiadała Magowi, że chyba lepiej będzie nie zawracać im głowy i spytać na przykład przechodnia.
Taleth rozejrzał się więc na ulicy poszukując osoby nie przypominającej przynajmniej panów z tawerny i jednemu z nich zadał pytanie "Czy możesz mi powiedzieć, jak dojść do słynnej biblioteki znajdującej się w tym mieście?"
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Sczupły, wystraszony chłopak spojrzał na Taletha i odetchnął głęboko.
"B..b..biblioteka? W..wystarczy pójść główną drogą do centrum miasta, a n..następnie skręcić w lewą uliczkę. Na jej końcu z..znajdzie Pan bibliotekę."
Miasto okazało się większe niż Taleth przypuszczał, sama droga do centrum zajęła około 20 minut. Było to najtłoczniejsze miejsce w mieście, gdyż większość kupców właśnie tutaj rozstawiała stragany ze swoimi towarami. Mikstury, amulety, bronie, były nawet stragany z książkami. Wszystko to otaczało główny budynek w mieście, była nim Wieża Hathira, w której szkolono nowe pokolenie magów. Budynek ten według historii, które słyszał Taleth, został postawiony dla legendarnego Maga o tym właśnie imieniu. Uczył on młodych zdolnych tajemnic magii, podobno z jego szkoły wyszło wielu wybitnych Magów. Niestety zmarł ponad 100 lat temu, pozostawiając jednak Magiczną Uczelnię działającą.
Taleth spojrzał w lewo i tak jak mówił przechodzień, znajdowała się tam ścieżka, mająca doprowadzić go do upragnionej biblioteki.
Mag cieszył się, iż nie musiał się już przepychać pomiędzy ludźmi tak, jak to musiał robić w centrum. Szedł ścieżką w nadziei rychłego dojścia do celu.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Po niedługiej chwili okazało się, że ów chudy młodzieniec dobrze pokierował Taletha. Ścieżka rozwidlała się na dwie jeszcze mniejsze, zaś pomiędzy nimi stał wielki, pięknie zdobiony przeróżnymi płaskożeźbami, budunek. Cztery wielkie filary i ozdobne drewniane drzwi robiły jeszcze większe wrażenie niż cała reszta.
Wszędzie wokół panowała cisza i spokój, ani jednej żywej duszy. Prawie, gdyż Magowi udało się wypatrzyć niewielką przygarbioną postać przemykającą się jedną z uliczek od strony biblioteki. Trudno było dojrzeć jakikolwiek szczegół, jednak jedno dało się wypatrzyć bez wątpienia. Ów istota miała ogon.
Gdy Taleth dotarł do miejsca, gdzie zniknęła ów postać, ujrzał jedynie pustą ciasną uliczkę. Wszędzie walały się przeróżne śmiecie, przy ziemi unosiła się cieniutka warstwa mgły. Zapach nie należał do najpiękniejszych.
Szukanie owej postaci wśród śmieci nie wydawało się dla Maga najrozsądniejszym rozwiązaniem. Co więcej, być może ta istota miała nadzwyczajne zdolności w ukrywaniu się.. Tal czy inaczej, Taleth postanowił porzucić całą sprawę w diabły i zawrócił ku drzwiom budynku.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Tak też bohater uczynił. Gdy wchodził po schodach poczuł jak bardzo jest podekscytowany faktem, że nareszcie będzie mu dane ujrzeć cały ten zbiór ksiąg i zwojów. Gdy tylko dotknął ręką klamki do drzwi, a właściwie wrót wejściowych, przeszedł go dreszcz.
Drzwi uchyliły się ukazując ogromną salę. Sklepienie było istnym dziełem sztuki, malowidła płaskożeźby, wszystko wykonane z cennych minerałów. Wielkie regały zapełnione po brzegi księgami robiły niesamowite wrażenie. Taleth nigdy jeszcze nie widział tylu ksiąg i pergaminów i innego typu zapisków. Gdy już ochłonął z wrażenia, zauważył coś niepokojącego. Na ziemi nieopodal leżał jakiś starszy mężczyzna. Nie było widać krwi, jednak najwyraźniej był nieprzytomny.
Starszy jegomość, był z pewnością żywy, jednak, co zaskoczyło Taletha, mocno spał. Z jego szyi natomiast sterczał niewielki kolec. Konkluzja była oczywista.
Taleth nie zastanawiał się długo. Wyjął kolec z szyi ofiary i o ile ten się nie obudził pobiegł szukać kogoś bądź też czegoś, co mogłoby uśpić mężczyznę.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Nieznajomy, nie obudził się, zaś w bibliotece panowała cisza i nie było widać nikogo więcej poza nimi dwoma. Biegając po bibliotece, Mag zauważył, że niektóre księgi leżały rozrzucone po podłodze, zaś jeden wielki regał był niemal całkowicie opustoszały.
"Co tu się do cholery dzieje? Jakim cudem w tak wielkiej i znanej bibliotece ktoś mógł zrobić taki burdel?" Mag myśląc próbował odkryć to, czego szukał ten, który za to wszystko jest odpowiedzialny. Nie podejrzewał jednak, że odkryje coś wielkiego. Postanowił sprawdzić, co jeszcze zostało na regale.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Księgi pozostałe na regale wydawały się niezwykle stare. Pożółkłe kartki, pismo, które zdołał rozszyfrować jako starodawne pismo Lurtian. Był to pradawny lud, znany ze swego talentu magicznego. Nie do końca wiadomo co spowodowało jego tajemnicze zniknięcie wieki temu, krążyły przeróżne legendy i historie, jednak, którym możan dać wiare? Niewiadomo.
Niektóre dzieła tego niezwykłego ludu jednak przetrwały próbę czasu oraz to co spowodowało zniknięcie ich twórców. Niezwykłe magiczne przedmioty, księgi zawierające pradawną wiedzę, przepiękne dzieła sztuki. Księgi pozostałe na regale, a było ich niespełna 6, z całą pwnością były dziełem Lurtian.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum