TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Farewell
2012-07-15, 01:46
Po trupach
Autor Wiadomość
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-02-12, 18:18   Po trupach

„Jesteśmy okłamywani pozorami prawdy"


Po trupach
Kroniki Koleusa




Dzień kończył się. Słońce powoli zachodziło za nieboskłon, naznaczając las w oddali pasmem czerwieni. Wieczór był ciepły i przyjemny, zresztą jak zwykle w tej części świata. Wiatr delikatnie powiewał, targając włosy i świszcząc w koronach drzew. Dopiero teraz Koleus poczuł się dobrze, swojsko, jakby na nowo się urodził. Zamiast ciemnych, górzystych, ciasnych tuneli - otwarta, żywa, zielona przestrzeń. Zamiast niskich, markotnych krasnoludów - ludzie i elfy, w większości leśne, choć, z tego co zasłyszał, w większych skupiskach miejskich także i czerwone elfy mają swoje własne dzielnice.

Leniwie płynąca rzeka szumiała cicho, jednostajnie, bez ustanku. Rzeka, nad którą właśnie siedział, zdejmując i przywdziewając odświeżone ubrania, nieczyszczone od dobrego tygodnia, odkąd pojawił się w Górach Środka Świata. Na szczęście udało mu się je wreszcie opuścić, lawirując, momentami błądząc między tunelami. Gdy tego ranka wyszedł na powierzchnię, poczuł nagły brak brzemienia, które spadło z jego barków. Tak jak większość elfów, nigdy nie czuł się dobrze w pobliżu krasnoludów, a krasnoludy w pobliżu niego. Tym bardziej, że ewentualne konflikty Koleus wolał rozwiązywać w klasyczny, zaufany sposób.

Korytarz, którym opuścił Góry, sprawiał wrażenie małego, bocznego, nieużywanego od wielu lat, toteż dalsza droga, którą mógł pójść, zależała tylko od niego. Nie miał przed sobą żadnej wyznaczonej ścieżki, żadnego drogowskazu. Jedynie rzeka nie pozostawiła go samemu sobie, skrupulatnie wyznaczając drogę do głównego zbiornika wodnego: jeziora Erx.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-02-13, 00:14   

Koleus poczuł coś w rodzaju radości. Ostatnio rzadko miał ku temu okazję. Ciemne tunele pełne krasnoludów nie mogły przypaść mu do gustu. Było to sprzeczne z jego naturą.
Oddychając pełną piersią ruszył wzdłuż rzeki. Była to droga jaką zapewne wybierze wielu z podróżujących osób. W końcu nie ma nic bardziej podstawowego w przeżyciu od wody. A poza tym w ogóle nie znał tych terenów, więc rzeka była jego zdaniem dobrym przewodnikiem.
Przebywając daleko od żywych istot czuł głód. Jego organizm domagał się kontaktu z istotą rozumną. Jego kości aż drżały z niecierpliwości. Ból, którego tak dawno nie poczuł, a który go uzależnił. Ból, który towarzyszył mu zawsze przed chwilą, kiedy robił to, do czego był stworzony.
Czuł, że nie powstrzyma się po krzywym spojrzeniu, jednym nieodpowiednim słowie, lub czymkolwiek. Nosiło go, a żądza krwi nieustannie się w nim kumulowała, co mogły trochę wspomóc ciemne tunele jeszcze tak niedawno zewsząd go otaczające. Mroczny krajobraz, mroczne myśli.
Nie tyle to czuł. Pragnął tego. Pragnął by ktoś go sprowokował, zaczepił, cokolwiek. Chciał krótko mówiąc rozwalić komuś mordę. Lecz najpierw to musiał się znaleźć w towarzystwie i delektując się czystym tlenem, pobudzającym jego mięśnie do żywszej pracy, rozpoczął swą wędrówkę ku nieznanemu.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-02-18, 00:12   

Ostatnie dni przepłynęły mu nieszczególnie pomyślnie. Wszystko zaczęło się od dobrze obiecującego spotkania z grupą czerwonych elfów, które, wraz z dołączeniem do tego grona trójki krasnoludów rozpijających towarzystwo w łapy Koleusa dostała się bezbronna córka pijanego ojca, którą zaprowadził w ciche miejsce i na osobności załatwił to, czego brakowało mu od wieków. Kiedy tylko rankiem obudził się, umył i zszedł na śniadanie, spotkał się z nią właśnie, całkowicie trzeźwą i całkowicie zdenerwowaną. Nie zdążył się wytłumaczyć, ba, nie zdołał wypowiedzieć choć jednego słowa, gdy do pomieszczenia wpadł jej ojciec, również otrzeźwiały i jeszcze bardziej wnerwiony. Koleus nie miał większego wyjścia, jak po prostu uniknąć konfrontacji poprzez ucieczkę od dwójki elfów. Opuścił wieś, poprzednio wykradając sobie śniadanie, i rozpoczął podróż na wschód.

Rzeka była czysta, niezanieczyszczona jeszcze przez żadne skupisko ludzkie zamieszkujące tereny nadrzecza. Woda spływała prosto z górskich lodowców i sama prosiła się o nabranie w dłonie i skosztowanie jej lodowatego, orzeźwiającego smaku.

Brak kontaktu z żywą, rozumną istotą od paru dni doskwierał Koleusowi, nie mniej jak samo trapiące uczucie głodu, towarzyszące mu krok w krok, drażniące żołądek i mącąc myśli. Ostatni posiłek jadł dnia poprzedniego, a i wtedy nie zdołał się najeść w zupełności. Podprowadzone, straganowe warzywa i pół małego bochenka chleba nie zaspokoiły w zupełności jego i tak pustego wtedy żołądka. Nie posiadał praktycznie niczego, prócz samych ubrań, które właśnie skończył ubierać, toteż zdany był na siebie, nie mając grosza przy duszy.

Szedł wzdłuż rzeki, rozpaczliwie oglądając się za jakimikolwiek oznakami cywilizacji, lub też samymi roślinami, które mogły dysponować smacznymi, sycącymi owocami. Nic z tego. Słońce zdołało zniknąć w połowie za drzewami, tworzącymi rozległy las, przez który przedzierał się elf, zgodnie z biegiem rzeki.

Nagle usłyszał dźwięk. Głośny chlust wody jakieś trzydzieści metrów przed sobą, zaraz za gęstymi krzakami, blokującymi widok. Dźwięk ten nie mógł być spowodowany przez naturę rzeki, a raczej dawał na myśl jakieś drobniejsze, leśne zwierzę, które wpadło do silnego, rwącego nurtu.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-02-18, 02:30   

Szczęście. Coś bez czego żaden niedoświadczony podróżnik nie mógłby się obejść. Los który jest przychylny potrzebującemu jest najlepszym prezentem jaki można dostać od bogów. Choć w sumie Koleus w żadnego nie wierzył. Jedynym jego kultem były pięści święcone we krwi jego przeciwników.
Będąc wojownikiem dobrze wiedział jak wiele od tego zależy. Jeśli ma się pechowy dzień nawet stosunkowo prosty przeciwnik może okazać się murem nie do przebicia. Naturalnie „wiele” nie znaczy „wszystko”. Każdy kieruje swoim losem tak jak pozwala mu nas to jego rozum i serce. Więc szczęście szczęściem, ale los trzeba brać w swoje ręce.
Dlatego Elf przyspieszył, wręcz wyrwał w kierunku dźwięku pełen nadziei, przy akompaniamencie jego żołądka. Nie mógł pozwolić, by okazja zniknęła, gdy jego osoba miała tak duży problem, jakim jest brak jedzenia.
W tym momencie nie było czasu na wahanie. Nie było czasu na jakiekolwiek przemyślenia. Jak w walce, instynktownie- jest ruch jest reakcja. Organizm często zachowuje się mimowolnie według odruchów i pewnych schematów, niejednokrotnie wyuczonych. Mimo tego, iż miał pełną kontrolę nad tym co czynił, jego reakcja sprawiała wrażenie właśnie odruchu.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-02-18, 23:52   

Koleus całe życie polegał tylko i wyłącznie na sobie. Bez ustanku podróżował, próbując odnaleźć swoje miejsce na świecie. Nie prosił o pomoc bogów, wolał bardziej sprawdzoną metodę, na której jeszcze ani razu się nie zawiódł. Tylko on sam i uniesione w górę pięści, torujące drogę przed sobą. To był jego jedyny przewodnik. Żadne modły, jeno karmin tryskający z napotkanych przeciwników, w większości niestanowiących żadnej przeszkody dla doświadczonego w bójkach elfa.

Ruszył do przodu, ku zaroślom. Przedzierał się przez nie mozolnie, cicho, byle tylko pozostać niezauważonym. W końcu przebił się przez ostatnią warstwę kujących krzaków, a przed jego oczyma ukazał się całkiem nowy widok.

Dalej, nad rzeką, może piętnaście metrów od miejsca, w którym przyczajony był Koleus, siedziała niska, czarnowłosa postać. Jej karnacja, rysy twarzy oraz zakończone delikatnym szpicem ucho sugerowały, iż ma się do czynienia z młodym, leśnym elfem, co w tych rejonach było nader prawdopodobne. Jegomość siedział nad rzeką, odwrócony w jej stronę. W dłoniach trzymał przedmiot, którym wywołał taki hałas: mała wędka, a dokładniej prosty patyk ze sznurkiem, który, zakończony w wodzie, monotonnie bujał się na nurcie rzeki. Za jego plecami znajdował się wiklinowy koszyk, służący zapewne do przechowywania i różnorakich przynęt używanych podczas łowienia, jak i samych ryb, które po paru godzinach skrupulatnej pracy wypełniłyby pojemnik do pełna. Póki co jednak był pusty, przynajmniej z punktu widzenia Koleusa. Krzaki, w których siedział, umiejscowione były za plecami łowiącego, po lewej stronie. Oddzielała ich już tylko płaska polana, pozbawiona jakichkolwiek drzew czy krzewów. Wyglądała niesamowicie sztucznie, kontrastując z nieprzebitą gęstwiną okalających ją lasów. Zupełnie, jakby została wycięta specjalnie po to, aby umożliwić każdemu odwiedzającemu beztroski połów nad gwałtowną rzeką płynącą aż do jeziora Erx.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-02-19, 00:11   

Niecodzienny widok nie zajął zbytnio myśli elfa. Wędka, ryby - jedzenie. Tego właśnie mu było trzeba! Nie lubił skradać się jak jakiś złodziej. Ta dziedzina była dla słabych. Koleus z pewnością nie był słaby i nie miał zamiaru dłużej siedzieć w krzakach jak jakaś pizda.
Spokojnie, wolnymi ruchami, by nie wystraszyć rybaka, ruszył w jego stronę. Wolał się nie uśmiechać, bo nigdy nikogo tym nie zachęcił do przyjaznej rozmowy, ten był zarezerwowany dla innych sytuacji.
Któż nie pomoże podróżnikowi w potrzebie? W dodatku takiemu, który może sam sobie pomóc kosztem paru kropel krwi. Na tę myśl Koleus nabrał ochoty na uśmiech, aczkolwiek na niej się skończyło.
- Witaj przyjacielu!- zawołał, przynajmniej starał się być miłym - Rybki dają się złapać?-.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-02-20, 19:15   

[...]Test: Dyplomacja: k20(16) + 7 = 23

Koleus podszedł do rybaka bez skradania się, próbując być jak najbardziej przyjazny, jeśli można tak w ogóle powiedzieć o czerwonym elfie, którego głównym hobby było obijanie mord i przelewanie krwi, a każdego nowo poznanego przybysza traktował jako potencjalny worek treningowy, zaspokajający jego żądze. Nie mógł się przez to dziwić, iż jegomość, odwróciwszy się za siebie po usłyszeniu kroków elfa, rozwarł szeroko usta w niemym "O", widząc nieprzyjazną, pokrytą bliznami twarzyczkę Koleusa.

Był to młody, leśny elf, tudzież półelf, co sugerowałyby rysy jego twarzy, nieco oddalonej wyglądem od przedstawicieli elfich rodzin czystej krwi. Ubrany był w prosty, brązowy płaszcz, pod którym nosił szarą koszulę wraz z lnianymi spodniami związanymi grubym, szorstkim sznurem.

- R-rybki... - wyjąkał chłopiec, a jego dłonie zaczęły lekko dygotać. - Rybki... rybki dzisiaj średnio biorą.

Koleus rzucił okiem na koszyk, który tym razem leżał dokładnie przy nim. Wewnątrz można było ujrzeć cztery sporych rozmiarów ryby i kilka mniejszych płotek. Ich zapach, choć niezbyt przyjemny, zadziałał jednak na zmysły elfa. Wizja pieczonej, dopiero co złowionej rybki wprawiała go niemal w obsesję.

- Ty jesteś tym... czerwonym elfem? - zapytał niemrawo.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-02-21, 23:00   

Koleus w końcu pozwolił sobie na swój zabójczy uśmiech, w którym jego nie budząca sympatii twarz, bardzo w tym pomagała.
-Czerwonym?- jego wargi rozszerzyły się jeszcze bardziej –Nie czerwonym- tutaj wzrok z ryb, na które wciąż się gapił, przeniósł na młodego półelfa –Krwawym chłopcze, krwawym- .
Nie był złodziejem. Nie, honor wojownika mu na to nie pozwalał. Lubił zabijać, lecz kradzież to co innego. Aczkolwiek gdy nie miał wyjścia, to nie miał wyjścia.
-Miałem ostatnio pewne problemy i nie mam nic do jedzenia.- przyznał a uśmiech znikł z jego twarzy. –Czy istnieje szansa bym jakoś zdobył ryby które już złapałeś? Pieniędzy też nie mam.- W tym momencie jego postać sprawiała wrażenie osobnika, który nie słyszy odmów.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-02-23, 20:10   

Chłopak niemal podskoczył na dźwięk słowa "krwawy". Zaraz potem podskoczył drugi raz, gdy elf zapytał go o oddanie mu ryb, który ten złowił.

- Krwawym...

Wstał powoli, wyciągając wędkę z wody. Dalsze łowienie nie miało już sensu, trzepot drżących dłoni odstraszałby wszystkie, nawet najgłupsze ryby. Odłożył ją na bok, rzucając okiem na zawartość kosza.

- Ja mogę panu dać rybę, ale nie woli pan jednak smażonej, niźli surowej? Tutaj zaraz jest moja wioska, to ja pana zaprowadzę i pana tam ugościmy, co pan na to?

Słońce schowało się już za gęstwiną drzew. Wieczór zbliżał się nieubłaganymi krokami, brakowało godziny do całkowitego zmroku. Wizja spędzenia nocy w cywilizowanych, godnych elfa warunkach była zdecydowanie korzystniejsza, niż kolejna, nieprzespana noc na ziemi, w zimnie i brudzie. Z drugiej jednak strony, młody chłopiec wydawał się być nader nachalny podczas oferowania Koleusowi zagoszczenia się w jakieś wiosce. Albo miał jakiejś plany, albo był cholernie uprzejmy. Była też trzecia opcja: umysł Koleusa zaczynał najnormalniej świrować, przez niedożywienie, zmęczenie i brak porządnej bitki.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-02-23, 22:10   

Koleus nie przestał się uśmiechać. Wioska, przecież od jakiegoś czasu o tym marzył. Nawet do głowy mu nie przyszło, że mogła być to jakaś pułapka.
I jeszcze smarkacz sam zaproponował ugoszczenie. Cóż za szczęście.
- Ależ oczywiście, że to miałem na myśli.- odpowiedział elf - Pomogę Ci- dodał i schylił się by podnieść koszyk.
Kiedy się wyprostował rzekł –Masz taką minę jakbym był bandytą. Jestem elfem w potrzebie.- wyszczerzając zęby dodał –Dobrze mieć mnie po swojej stronie-. Pomimo tego, że brzmiało to jak groźba, było to zapewnieniem dobrej woli Koleusa. Wszak mógł zabrać rybki i ruszyć dalej.
Perspektywa wioski i potencjalna możliwość przylania komuś była zbyt kusząca. Był głodny, zmęczony lecz przede wszystkim spragniony krwi. A gdzie szukać okazji jak nie w wiosce.
-To ruszamy?- zapytał, bo miał zamiar pójść za półelfem.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-02-25, 21:43   

- Nie trzeba, naprawdę - odparł młody elf, widząc Krwawego podnoszącego koszyk z rybami.

Ten zignorował go, łapiąc pewnie za wiklinowy pojemnik pachnący mieszanką ryb, stęchlizny i czegoś jeszcze, czego nie mógł zidentyfikować. Prawdopodobnie były to jakieś specyficzne przynęty, nic wielkiego. Koleus nie był nigdy w tej części świata, toteż może spodziewać się zupełnie innych zwyczajów, kultury, czy nawet fauny i flory. Był niemal pewien, że w czasie jego pobytu na tych ziemiach napotka on na niejedną nową roślinę i na niejednego dzikiego zwierza, czającego się w gęstwinach Erxenu.

Jednak póki co napotkał tylko półelfa i martwe ryby, w otoczeniu wybitnie nudnych, zielonych krzaków, rosnących chyba w każdym zalesionym miejscu na świecie.

- Tak, wiem, nie uważam, że jesteś zły. Po prostu... nigdy nie widziałem jeszcze czerwonego elfa.

Chłopak podniósł wędkę, zawinął długi, cienki sznurek i ruszył przed siebie.

- Chodź za mną. Wioska jest niedaleko.

Bohater bez namysłu udał się za półelfem. Zaraz po wyjściu z polany, na której rozmawiali, wkroczyli na wydeptaną, często używaną ścieżkę, prawdopodobnie służącą właśnie do dostania się w kluczowe miejsce, gdzie rybacy mogli przysiąść i zająć się połowem. Szli tak kilka minut. Młody miał rację: nagle gęstwina drzew urwała się, prezentując przez sobą kolejną polankę, upstrzoną przegniłymi pniakami ściętej flory. Zaraz za nimi stały już pierwsze, drewniane domki, które razem tworzyły mały archipelag domostw. Koleusowi z tego miejsca udało się wypatrzeć dziesięć budynków, chociaż był bardziej niż pewny, iż ilość ta mogła być dwa, trzy razy większa. W oddali widoczne były drobne sylwetki mieszkańców, zajmujących się codziennymi, przyziemnymi sprawami. Nie było żadnego ogrodzenia, żadnej palisady, toteż granice wioski pozostawały płynne.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-02-27, 21:45   

Otoczenia w którym się pojawili sprawiło, że Koleus coraz mocniej miał ochotę komuś przywalić. Szedł i obserwował, nic przy tym nie mówiąc, a jego twarz była ponura. Miała morderczy wyraz. Wzrok szukał potencjalnego celu.
Nad żądzą tymczasem wygrywał żołądek. Musiał się powstrzymać, musiał coś zjeść.
Wątpił by w takiej wiosce znalazła się osoba chcąca go zaczepić. Przez to jego humor zaczynał się pogarszać. W takiej wiosce pewnie wszyscy się znają. I nikt tu nie zaczepi gościa. Zaczynał się zastanawiać, czy aby przypadkiem u krasnoludów nie było lepiej. Tam przynajmniej co drugi, jak nie każdy, chciał mu wpierdolić.
Odrzucił od siebie te myśli. Może nadarzy się okazja. W życiu bywa różnie. A Koleusowi naprawdę wiele nie trzeba było do interwencji. W tym momencie granica leżała jeszcze bliżej.
Na razie na pierwszym planie widniały rybki. Pewno będą przepyszne kiedy się je usmaży.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-02-28, 19:34   

Domki były prostymi konstrukcjami ze zbitych desek, dach zaś w większości przypadków pokrywało gęste, żółte siano, sypiące się na boki. Tylko kilka z nielicznych miało w pełni drewniany, lekko spadzisty fach, sprawiając wrażenie tych "najważniejszych".

Szli tak jeszcze chwilę, mijając po drodze obserwujących ich mieszkańców. Byli to ludzie, elfy lub mieszanki tychże ras, mężczyźni i kobiety. Przyglądali mu się z wielką ciekawością, niemalże każdy z nich zaprzestał robienie tego, co robił dotychczas, zamarzając w bezruchu. Oczy mieszkańców były szeroko rozwarte, a usta nie wypowiadały żadnego słowa. Zapanowała niewygodna cisza.

Kilka rzędów dalej doszli do sporego placyku otoczonego domostwami, w samym centrum zaś skwierczało sporych rozmiarów ognisko. Wokół niego gromadziła się mała grupka ludzi, przygotowując posiłki i układając je na metalowej, kratkowanej blasze, która była zawieszona zaraz nad płomieniem.

- Musisz porozmawiać z naszym starszym wioski, o tam - tu młody półelf wskazał wysoki, strzelisty budynek dokładnie naprzeciwko nich, za ogniskiem, wyróżniający się na tle mniejszych, brzydszych domów. - Idź, a my przygotujemy posiłek.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-02-29, 23:26   

Elf nie zwrócił większej uwagi na zachowanie mieszkańców, którzy wyglądali jakby pierwszy raz widzieli czerwonego elfa. Całkiem możliwe, że tak właśnie było. Bohater był do tego przyzwyczajony. Szkoda tylko, że nikt nie patrzył z nienawiścią. Przynajmniej Koleus tego nie zauważył. Trudno, dzień się jeszcze nie skończył a i noce bywają ciekawe.
-Jakaś kurwa tradycja na dzień dobry?- wymamrotał bardziej do siebie, aczkolwiek z pewnością na tyle głośno by młody go słyszał.
Miał zamiar zjeść coś dobrego, więc uwierzył półelfowi rzucając krótkie -No to zaraz wracam- i ruszył do wskazanego budynku na spotkanie z tym całym starszym. I tak jeszcze nie mają gotowego posiłku.
Cóż za dobrzy ludzie? Dzielą się jedzeniem z obcym. Na razie wygląda, jakby to było za darmo. Ale nic w życiu nie jest za darmo i krwawy elf o tym dobrze wiedział.
Jego ciało stało się czujne, nowe miejsce, nowe niebezpieczeństwa, nowa zabawa. Nie mógł się rozluźnić więc mimo, iż poruszał się pewnie, wyostrzył swe zmysły, tak na wszelki wypadek.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-03-05, 18:08   

Ogień trzaskał niecierpliwie, szykując się do upieczenia kilkunastu pysznie wyglądających, świeżych ryb. Koleus wyminął ognisko, kierując swe kroki ku domu naprzeciwko. Budynek na tle wioski prezentował się nienagannie. Szerokie schody prowadzące do dużych, starannie wykonanych drzwi z ciemnego drewna wykończonego ornamentami, metalowa klamka i wreszcie brak charakterystycznego skrzypu otwieranych drzwi, towarzyszących w większości przypadków.

Elf przygotował się na wszystkie możliwe obroty sytuacji. Na nagły atak zza pleców, na widły, pchnięte w jego brzuch zza otwartych drzwi, na ciężki, spadający kamień na głowę...

Póki jednak co, nic takiego nie nadeszło. Mieszkańcy za jego plecami skrupulatnie przygotowywali potrawę. Nie oglądali się za nim, przynajmniej nie tak, by ten to zauważył.

Wszedł do środka, nie natrafiając na żaden opór. Przed nim rozpościerał się ciasny korytarz z szeregiem drzwi po obu stronach, kończący się większym pokojem na samym przodzie. Stamtąd też usłyszał dźwięk odsuwanego zydla i głos, niski i głęboki.

- Uprzedzono mnie o twoim przyjściu. Proszę, chodź do pokoju na wprost i rozgość się.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-03-05, 19:18   

Teraz Koleusowi cała ta sytuacja wydała się dziwna. Nie lubił osób, które nie pokazywały twarzy. Zniechęcenie te zostało po mieście, którego elf za bardzo już nie pamiętał. Jakieś skrzaty tam gadały czy coś. To co jednak mu zostało, to pewny opór do sytuacji gdzie głos, którego właściciela nie mógł zobaczyć, budził w nim negatywne uczucia.
Bądź co bądź był jednak głodny –Spieszę się i chciałbym wrócić coś zjeść- odparł w kierunku drzwi, w których stronę skierował swoje kroki.
Raczej nie należał do ostrożnych, więc nie poczuł ani trochę niepokoju. Jego pięści pozostały na razie gładkie, choć z pewnością były takie już zbyt długo. Jedyne co wciąż było postawione w stan gotowości, to zmysły które cały czas czuwały by uchwycić podejrzane bodźce.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-03-08, 23:03   

- Naturalnie - odparła niewidoczna postać z odległego pokoju.

Koleus podszedł bliżej, wciąż oczekując nagłego zwrotu akcji, jakiegoś niebezpieczeństwa, które mogło zaraz nastąpić. Przekroczył framugę rozwartych już drzwi, wkraczając do małego, jednak w pełni urządzonego pomieszczenia. Pod ścianami piętrzyły się kolumny szaf, niektóre przeszklone, ukazujące zawartość porcelanowej zastawy, inne zaś w pełni lite, skrywające swoje wnętrza. Jedyne okno po prawej stronie przepuszczało wąskie snopki światła, szybko niknącego, dającego ustępstwo nocy. Przed nim zaś rozpościerał się niski, ciężki, drewniany stół w otoczeniu dwóch skórzanych foteli i zydelka na nogi. W jednym z foteli siedział starszy, siwy mężczyzna. Ubrany był w zdobioną kamizelkę i czarne spodnie, wyraźnie wybijając się z tłumu reszty mieszkańców wsi swym ubiorem i wystrojem domu.

- Proszę, usiądź - wskazał drugi, wolny fotel naprzeciwko. - Już mieliśmy wysłać kogoś do miasta. Masz szczęście, że opóźniliśmy się z tą decyzją. Przenocować możesz u mnie, ale na parterze, bo całe górne piętro zajął Hada. Kwestię finansową uzgodnisz z jego osobistym strażnikiem, rano. I tak jak stało w ogłoszeniu: część zapłaty dostaniesz z góry, reszta po wykonaniu zadania. Jakieś pytania?

Starzec przewiercił elfa od góry do dołu swymi ślepiami, splatając dłonie na piersi.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-03-09, 17:50   

Elf prawie wybuchnął śmiechem po słowach dziadka. Rozluźnił się i swobodnym krokiem podszedł do fotela, i usiadł na nim ze słowami -Na początek może jedno, o co tu chodzi?- okropnie chciało mu się śmiać - Jakie opóźnienie, jakie miasto, jakie ogłoszenie, jaki on? W ogóle nie mam pojęcia o czym mówisz.- po chwili przerwy dodał -Ale zaliczke chętnie przyjmę- z szerokim uśmiechem czekał na wyjaśnienia starca.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-03-16, 23:58   

Elf bezstresowo podszedł i rozsiadł się w fotelu. Skóra była miękka i przyjemna w dotyku, a zapadało się w nią wyjątkowo miło. Koleus jednak nie miał zamiaru popadać w zapomnienie. Wyprowadził kilka pytań, na które starszy mieszkaniec zareagował wyraźnym zdziwieniem.

- Jak to? Przecież przyszedłeś tu w sprawie ogłoszenia, bo co byś innego robił na takim odludziu?

Podrapał się w brodę.

- W całej okolicy jest o tym głośno, syn jednego z członków Rady tu jest. I że... szuka jakiegokolwiek czerwonego elfa, który mógłby mu pomóc w infiltracji jakiegoś zapomnianego grobowca rodzinnego, czy coś. Nic nie kojarzysz? W takim razie po co tu przyszedłeś?
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-03-17, 22:26   

-Bo byłem głodny.- odparł Koleus zgodnie z prawdą.
Elf nie należał do tych, którzy zastanawiają się nad swoimi czynami. Ale w takim zadupiu, grobowiec, a w dodatku koniecznie ziomek jego gatunku. Było w tym coś podejrzanego. Nie chodziło o to, że wojownik się bał, o nie! Nigdy. Jednak wykazywanie się odwagą w takich sprawach było mu nie na rękę. Był zabijaką, fakt. Ale mimo wszystko lubił żyć i się bić, dlatego badanie jakiś starych miejsc go nie kręciło. Chętniej skopał by komuś dupsko.
Z drugiej strony wizja kilku złotych monet w sakwie była bardzo kusząca. A co mogłoby go spotkać w głupim grobowcu?
-Mimo wszystko skorzystam z propozycji i chętnie wzbogacę się o klika monet- jego twarz przybrała swój charakterystyczny, zabójczy wyraz z ponurym uśmiechem –Tymczasem naprawdę chciałbym coś zjeść.- rzekł i podniósłszy się skierował swe kroki ku wyjściu.
Jeśli starszy zechce go o coś zapytać, zatrzymać, zaniecha tę czynność. Jednak gdy będą to tylko słowa pożegnalne, Koleus chętnie wróci do smażonych ryb. Potrzebował jedzenia.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-03-19, 20:55   

- Bo byłeś głodny...

Starzec po raz kolejny złapał się za brodę. Głębokim spojrzeniem wpatrywał się w Koleusa, jakby chciał przewiercić go na wylot i z powrotem ujrzeć fotel, na którym elf siedział. Zaraz jednak, po usłyszeniu drugiej odpowiedzi, uniósł się gwałtownie, a na ustach zawitał drobny uśmiech.

- Świetnie. Świetnie. Idź zjeść, a jak wrócisz, udaj się do pierwszego pokoju po lewej, od strony wejścia - tu wskazał najbardziej oddalone drzwi, nie różniące się niczym od pozostałych.

Czerwony elf wyszedł na zewnątrz. Tylko wyjrzał na zewnątrz, a od razu uderzyła go intensywna woń smażonych ryb. Trójka elfów, uwijających się przy ognisku, kończyła przygotowywać właśnie posiłek. Prócz ryb, Koleus zauważył także pieczone ziemniaki, marchew, sałatę oraz dziwne, długie, wygięte i fioletowe warzywo, którego nie widział nigdy na oczy.

Postał tak jeszcze chwilkę z boku, aż chłopiec, którego spotkał uprzednio nad wodą, nie zawołał go. Kolacja, oczekująca na niego na dużym, drewnianym stole biesiadnym, była gotowa.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-03-19, 22:30   

Uśmiech który zawitał na twarzy starca nie przypadł do gustu Koleusowi. Zawsze gdy ktoś się do niego uśmiechał, dostawał za to po mordzie. Dla elfa było to wyśmiewacze. Ale czekające rybki przyciągały jego myśli o wiele bardziej. W jego podświadomości nadal został obraz wyrazu twarzy starca. Jeśli ta cała przygoda źle się skończy, a elf wyjdzie z tego cało, starszy będzie pierwszym który zapłaci za to własną krwią. Bohater czuł jakby czegoś nie wiedział.
Oczom jego ukazał się cudny obraz. Dla kogoś kto nie jadł porządnego posiłku od kilku dni, taki widok radował żołądek.
Bez słów podszedł, jeśli było jakieś miejsce to na nim usiadł, przysunął sobie jedzenie i zaczął jeść jakby był w domu. Bo praktycznie go nie miał, więc wszędzie czuł się swojsko.
Zajadał się wszystkim prócz nieznanego mu warzywa. Nie lubił jadać czegoś nowego, mając do dyspozycji znane mu potrawy. Jeśli chodzi o pokarm był nieufny.
Nie miał zamiaru się odzywać. Chciał zjeść ile da rade i wrócić do pokoju. Musiał pomedytować i się przespać. Sjesta po dobrym posiłku była czymś wspaniałym.
Do szczęścia brakowało mu już tylko jednego. Chciał by ktoś mu wszedł w drogę, bo miał ogromną ochotę kimś porzucać. Jeśli ktoś choć trochę wrogości mu okaże, nie miał zamiaru tego ignorować, wręcz przeciwnie. Krzywe słowo, głupi śmiech, otwarta wrogość. Pierwszą reakcją elfa będzie prawy sierpowy, bez słów, uśmiechów, po prostu taki odruch. Choć wątpił by ktoś się odważył, zawsze pozostawała nadzieja.
Na razie jego plan był prosty – zjeść a potem wrócić do chatki, do wskazanego pokoju.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-03-20, 22:10   

Elf podszedł bliżej, na co trójka mieszkańców zareagowała odsunięciem się od stołu i wskazania lekkim ruchem ręką rząd miejsc siedzących, składający się z mendla prostych, drewnianych stołków. Gdzieś po drugiej stronie sporych rozmiarów ogniska znajdował się drugi taki stół o identycznym wyglądzie, również obwarowany siedziskami. Intuicja podpowiadała mu, że służyły one głównie przy organizowaniu dużych, wieczornych biesiad dla całej wioski. Tego wieczora jednak taki dzień nie nastąpił. Plac był pusty, nie licząc tych od preparowania posiłku i samego Koleusa, który właśnie zasiadł za stołem i zabrał się za jedzenie.

Było świetne. Świeżo złowiona ryba idealnie komponowała się z chrupiącymi ziemniakami, drobno siekaną marchewką i delikatną sałatą. Duże, fioletowe warzywo zostawił, nie wiedząc, co to może być. Aż tak im nie ufał. Trójka stała nieruchomo z boku, w sporej odległości od elfa, nie będąc w stanie, ani nawet nie próbując nawiązać konwersacji. Nie mierzyli go wzrokiem, nie gadali nawet między sobą. Po prostu stali, udając, że są czymś potwornie zajęci. Swoim zachowaniem nie prowokowali na tyle, by Krwawy uznał to za akt prowokacji. W pewnym momencie jeden z nich ożył nagle, po czym szybkim pędem pobiegł gdzieś przed siebie.

Elf skończył ogromny posiłek, nadrabiając zaległości za ostatni tydzień głodówki. Ciężko wstał od stołu, pozostawiając na talerzu nędzne resztki i fioletowe, wykrzywione "coś". W momencie, gdy szedł już w stronę domu, stanął przed nim zziajany chłopiec, trzymający w dłoniach duży, drewniany kufel, który wysunął w stronę Koleusa. Napój pachniał malinami i wiśniami.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2012-03-21, 17:02   

Elf zmierzył chłopca wzrokiem i wziął od niego naczynie. Powąchał, a potem wypił jego zawartość oddając dzieciakowi kufel.
Nie był tu na wakacjach, jak przed chwilą się dowiedział, więc nie miał za co dziękować. Należało mu się, wszak będzie wykonywać tutaj jakąś pracę.
Dalej nic nie mówiąc, kontynuował swoją podróż w stronę budynku, w którym niedawno był, by udać się do pokoju, o którym wspominał starszy wioski.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2012-03-22, 22:53   

Napitek był słodki, nawet bardzo. Łagodził jednak nieprzyjemne uczucie suchego podniebienia po posiłku, pieszcząc dobrze dobraną mieszanką owoców i zwykłej wody. Smaczne, choć nie tak bardzo, jak standardowy, porządny kufel pieniącego się piwa z krasnoludzkiej karczmy. Lub też z ludzkiej. Tutaj, w tej wiosce, nie mógł liczyć na podobną dogodność. Nie wśród elfów, tudzież nawet półelfów.

Oddał beznamiętnie kufel, kierując się w stronę drzwi. Wszedł do środka, kierując swe kroki do pokoju wskazanego przez starca. Przeszedł kawałek przez korytarz, by zaraz skręcić w pierwsze drzwi na lewo. Pchnął je, a jego oczom ukazał się skromny, lecz zadbany pokój. W rogu stało prostej konstrukcji łóżko, a przy nim stylizowana na ludzką modłę stolik nocny oraz większy, wyższy stół użytkowy wraz z krzesłem i skrzynią pod blatem. W drugim, prawym kącie stała samotna szafa z półkami, które były puste, nie licząc samotnego, małego ręczniczka i kostki mydła na nim. Zaraz obok elf zauważył zbitą z desek balię wypełnioną czystą, letnią wodą. Cała podłoga, ściany i sufit zrobione były z drewna, a drobne, zasłonięte zasłonką okienko przepuszczało drobne światło z zewnątrz, z rozpalonego wciąż ogniska.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group