TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Reggirt
2011-09-18, 21:24
To co działo się pod pokładem
Autor Wiadomość
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-02, 14:24   To co działo się pod pokładem

Gracz: Namron

Bohater: Tellar
Zbrojny
Typ: Goblinoid-Humanoid // Rodzaj: Ork // Rasa: Zielony

Historia: Pierwsze wspomnienia Tellara To błękitne niebo z powoli płynącymi na niebie obłokami. Oraz czarne ściany leju, na dnie którego leżał. Skąd się tam wziął? Dlaczego był zupełnie nagi? W pobliżu nie było nikogo, kto mógłby udzielić odpowiedzi na te pytania. A nawet gdyby był, prawdopodobnie nie zdążył by na nie odpowiedzieć. Niewielu przecież przeżyło szarżę wściekłego orka. A takim był Tellar po przebudzeniu. Nie wiedział kim jest ani dlaczego się tu znajduje. Wiedział tylko, że jest głodny. Na szczęście dla orka, a nieszczęście dla podróżnych w pobliżu była droga. Po krótkiej przerwie i odziany w szaty swojego posiłku ruszył więc wojownik prosto przed siebie. I dziwnym zbiegiem okoliczności dotarł do miasta portowego. Niestety, nie zdołał go pozwiedzać, gdyż w pierwszym zaułku dostał w łeb. Obudził się na statku niewolniczym, jednakże nie został tam długo, gdyż drewniane pręty klatki nie stanowiły dostatecznej przeszkody. Pomny na swoje doświadczenia zaciągnął się na inny statek. Traf chciał, że była to różnorodna mieszanina ras zajmująca się po trochu korsarstwem, szmuglerką, handlem itp. Ot, mała grupka przedsiębiorczych stworzeń. A że Tellar zakochał się w tych dziełach sztuki jakim są okręty, a załodze nie przeszkadzało to, że był orkiem, zaokrętował się na dłużej. I tak sobie pływa po morzach jako marynarz, łupiąc, urządzając burdy i wiodąc proste beztroskie życie.

Opis: Typowy przedstawiciel swojego gatunku - wysoki, potężny, o zielonej skórze, szarych włosach sięgających do ramion i i starannie hodowanym trzydniowym zaroście. Całości dopełniają wystające kły i żółte oczy.

DOŚWIADCZENIE
Aktualne: 100
Otrzymane: 0
Ogólne: 15400


ATRYBUTY
Nazwa / Wartość / Stopień Pół stopnia
Kondycja:......: 19 / 10 5
Refleks:.........: 15 / 8 4
Siła:...............: 21 / 11 6
Zręczność:.....: 16 / 8 4
Charyzma:.....: 9 / 5 3
Inteligencja:..: 14 / 7 4
Percepcja:.....: 11 / 6 3
Wola.............: 9 / 5 3


WSPÓŁCZYNNIKI
Życie: 10 + 57 + 4*(3+2(7)) = 87 //zapomniales o +10
- 20%: 17
- 10%: 9

Mana: 52 //tutaj tez

Karma: 27
- Kość karmy: k6

Inicjatywa: 25
Zbroja:
P: 18 Op: -5 Pok: 16
Obrona: 25+3=28
- Unik:
- Zbroja:

Pancerz:
Próg ran: 10

Odporność magiczna: 19+10(8)=29
Roztropność: 21
Wytrwałość: 29+5(4)+3=37

Szybkość: 8+3(2)=11

Udźwig: 21
Lekki / Średni / Duży / Maks.
(kg) 42 / 84 / 126 / 210
Aktualny:
18,8kg.

CECHY
Biegłość w pancerzach
Bijatyka (1)
Twardo na nogach
Umiejętność walki: Władanie: Korbacz, Sztylety do rzucania, Tarcza ciężka
Bez Zmęczenia
Odzyskanie sił
Smak krwi
Szybkość (2)
Twarda piącha (3)
Widzenie w ciemności
Wstrzymanie krwi
Wściekła dusza
Wytrwałość (4)
Zmysł węchu



Wady:
Agresywny;
Fanatyk: Okręty;
Nieszczęście

ZDOLNOŚCI
Talent: Korbacz (6)
Kijem nie dobijesz(7)
Magiczna niewrażliwość (8)
Specjalizacja w umiejętności: Władanie: Korbacz. (9)
Skupienie obrażeń: Korbacz, proste(10)
Talent: Tarcza ciężka (11)
Język: Imperialny

UMIEJĘTNOŚCI
Biegłości:
Prowokacja Poziom 2 - CHA:9 +poz2 = k20+11
Zastraszanie Poziom 1 - CHA:9 +poz1 = k20+10
Unik Poziom 3 - ZR:16 +poz 3 = k20+19
Walka wręcz Poziom 3 - ZR:16 +5 +5(1) +5(3) +poz3 = k20+34// 1k6 +6 (lekkie)
Władanie tarczą: Tarcza ciężka Poziom 4 - ZR:16 +5(11) + poz 4 = k20+25
Walka bronią: Korbacz Poziom 5 - ZR:16 +5(6) +4(9) +poz5 = k20+30
Współczynnik: Obrona Poziom 3
Współczynnik: Życie Poziom 4
Współczynnik: Wytrwałość Poziom 3
Wiedza: Okręty Poziom 2 INT - INT:14 +poz2 = k20+16
Wiedza: Morze Poziom 3 INT - INT:14 +poz3 = k20+17
Umiejętność: Nawigacja Poziom 1 - INT:14 +poz1 = k20+15
Umiejętność: Żegluga Poziom 3 INT - INT/2:7 + ZR/2:8 + poz3 = k20+18
Umiejętność: Pływanie Poziom 1 ZR - ZR:16 + poz1 = k20+17
Bez biegłości:


CZARY
brak


EKWIPUNEK
Ubrania:
Biała koszula z bufiastymi rękawami – 0,2kg
Szare spodnie – 0,5kg
Lekkie buty – 1kg
Kamizelka – 0,5
Błękitny płaszcz z kapturem – 2kg

Broń:
Korbacz// Tra:-4 // Obr: 6k8 (6-48) +6(10)// PI:15 - 6kg
Zbroja:
Kolczuga: P: 18 Op: -5 Pok: 16 - 10kg
Ciężka Drewniana Tarcza: L.O.: 5 Tra: +12 Pi: 15 - 7kg
Wyposażenie:
Łyżka – 0,1
Kubek – 0,1
Miska – 0,1
Koc – 1kg
Bukłak(1l)
Hubka i Krzesiwo - 0,3 kg

=====
Poprawiłem nieco kartę, i policzyłem czego mi było brak.

NA POTRZEBY SESJI
Tellar otrzymuje 2pkty karmy
Tellar otrzymuje 9 imperialnych monet
_________________
Ostatnio zmieniony przez Reggirt 2010-02-27, 10:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-02, 14:25   

Ci co raz zakosztują morza, już nie będą mogli bez niego żyć. Zwłaszcza teraz gdy morskie szlaki są równie często uczęszczane co drogi między poszczególnymi granicami Imperium. I tak jak między drzewami czają się bandyci na przejazd kupieckich wozów, tak między falami czekają piraci. Choć niektórzy wolą by mówiono o nich morscy najemnicy. Tak też określała się załoga Zielonego Kormorana, na którym od dłuższego czasu przesiadywał równie zielony ork zwany Tellarem. Nie chcę jednak wnikać jak i kiedy ów ork się tam znalazł, jeno opowiem wam to co według mnie zasługuje na miano historii do opowiedzenia. A mianowicie...

To co działo się pod pokładem.
Legenda Tellara


Morze było spokojne. I spokój udzielał się całej załodze Zielonego Kormorana. Sam kapitan Gefral Harrana będący czterdziestoletnim mężczyzną z centralnego Imperium uznał że nim na horyzoncie nie pojawi się ląd, mają tylko utrzymać kurs. A że do trzymania kierunku wystarczała dwójka żeglarzy to cała reszta zwyczajnie się opieprzała. W pustej po dostarczeniu towaru ładowni, siedział Tellar wraz z trójką kompanów, z którymi dogadywał się na statku najlepiej. Ajihn - gog, o szarej łuskowatej skórze, aczkolwiek typowo ludzkiej posturze, także po odpowiednim zakapturzeniu nie widać było w nim ni krztyny demoniego wyglądu. Feafeurial, zwany Fufkiem, który był bardzo szpetnym z natury leśnym elfem. Choć elfem nazywał on tylko sam siebie, gdyż ciężko było zauważyć w nim cokolwiek związanego z elfami. Oraz był Gerog, człowiek pochodzenia Silvgaardzkiego.

- No psia krew, kulaj się! - wrzeszczał elf, po parze kości, które toczyły się po deskach raczej mizernie. Fufek był dość nerwowy, także klnął i walił pięściami po podłodze gdy tylko wynik był niezadowalający. A cieszył się jedynie z dwóch szóstek, choć radość w jego przypadku również była dość gwałtowna.

- Słabo Fufek. Siedem. Nie masz szczęście dziś. - odezwał się Gerog, gdy elf przestał klnąć. Jako Silvgaarczyk nie mowił zbyt płynnie Imperialnym, jednak gdy wiatry skierowały okręt na lądy Silvgaardku, Gerog stawał się niemalże prawą ręką Harrany.

Dwójka i szóstka.

- Osiem. - Podliczył Ajihn, który był jednym z inteligentniejszych członków załogi. - Czyli Tellar trzysta dwanaście, Fufek dwieście dziewięćdziesiąt siedem, Goreg trzysta czterdzieści trzy, a ja dwa punkty niżej od niego.

Cała gra polegała na dotarciu do pięciuset. Co zajmowało nieco czasu. Nagrodą było oczywiście postawienie wszystkim pozostałym piwa gdy dotrą do portu. A przy każdym zejściu z okrętu każdy dostawał po dziesięć monet. Choć Tellar miał jeszcze dziewięć z ostatniego postoju, jednak nie przyznawał się do tego zbyt głośno.

- Dawaj zielona mordo! Następna kolejka.- rzucił elf.

Wcześniej pewnie Tellar by zareagował fizycznie, jednak znali się na tyle długo, by każdy dostał swoją mordę: Łuskowata, Szpetna, Silvgaardzka i Zielona.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-02, 18:33   

Spokojne morze, błękitne niebo, piękny okręt pod nogami i towarzystwo jakiego nie miał sam imperator. Czego ork mógł chcieć więcej chcieć więcej? W rzeczywistości bardzo wiele, ale przeważająca część z tych rzeczy i tak była niedostępna dla prostego marynarza, jakim był Tellar. Zmuszony został zatem do zabijania czasu jakże popularnym wśród żeglarzy hazardem, jedyną rozrywką dostępną na - albo jak w tym przypadku - pod pokładem. I choć wartość nagrody była wątpliwa, to i tak było to najlepsze, co wojownik mógł robić w takie chwile jak ta. Szczególnie że otaczała go grupa może i niezbyt urodziwych czy poważanych osób, ale jednak przyjaciół. A to była ważna sprawa dla pirata - ktoś, kto może odbić miecz godzący w woje plecy.

- Patrzajcie i podziwiajcie, albo i drżyjcie ze strachu, jeśli macie ochotę - powiedział ork płynnym ruchem zgarniając kości ze stołu i ważąc je w dłoni - albowiem oto będziecie mogli podziwiać to, co zwie się moją szczęśliwą gwiazdą. - to rzekłszy ork zamaszystym ruchem rzucił kości na stół.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-03, 13:00   

Dźwięczny samozachwyt z ust Tellara miał w sobie chyba coś z magicznych pieśni którymi posługują się bardowie gdyż na jednej z kości padła szóstka, a na drugiej piątka. W sumie jedenaście oczek.

- Trzysta dwadzieścia trzy - zsumował gog, po czym sam zabrał się za rzut kośćmi.

- Cholera, dawnom nie stawali na lądzie - powiedział jakby od niechcenia Feafeurial, jednak towarzysze szybko podłapali wątek.

- Na ja. Ładownia pusty, trzeba znaleźć dobra oferta jak najszybciej. - stwierdził Silvgaardczyk.

Faktycznie, trochę pechowy był fakt że po dostarczeniu towaru do jakiegoś pomniejszego portu w Scyrtii, nie znaleziono tam żadnego kursu gdziekolwiek, by nie wypływać z pustą ładownią. Choć nie można się było dziwić, gdyż owe portowe miasteczko było bardziej niż małe i Zielony Kormoran miał nieco problemów z zacumowaniem.

- Ta, choć teraz nie musimy się obawiać, że ciężar jakiś skrzyń urwie nam ręce. - powiedział elf posyłając dwa sześciany na deski stołu.

- Kieszenie też ci się nie urwą. Skoro Harrana nie płaci nam za puste kursy - odparł Ajihn - a przydałoby się więcej monet w zapasie, a nuż by się własny okręt skombinowało...

- Okręt?- powtórzył Fufek - ja jak uzbieram dość pieniędzy to kupię sobie jakąś chatę gdzies na południu, do tego kobieta i cześć...

- Kobiete też kupić musisz z taka twarz. - powiedział Gerog uśmiechając się i pokazując znaczne braki w uzębieniu.

- Fu fu fu...Odezwał się piękniś - fuknął elf. - A ty Tallar co byś zrobił gdybyś znalazł worek złota?
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-03, 16:48   

No cóż, dziś szczęście najwyraźniej sprzyjało orkowi. Jednak zwykło go opuszczać w najmniej spodziewanych momentach, zwłaszcza gdy było najpotrzebniejsze. Jedak tym razem nie zawiodło orka, i kości losu potoczyły się zgodnie wskazując pokaźną sumkę.
Chociaż szczerze powiedziawszy, to orkowi niezbyt zależało na wygranej. Grunt to przecież dobra zabawa. Albo złoto, które zwycięzca musiał wypłacić w najbliższej karczmie. Poza tym, szczęście nie powinno sprzyjać marynarzowi bo mogło go w takim wypadku opuścić na morzu. Tak czy inaczej, los pirata bywał przewrotny. Tellar nigdy nie ufał szczęściu, bo było chytre i skore do gniewu.
- Ja? Chyba kupił bym statek. Albo nie - Odparł ork po chwili zastanowienia. - Kazał bym taki okręt zbudować, i to najlepszym budowniczym. Najlepiej slup - szybki, zwinny, i robiony na moje zamówienie, coby nie zawiódł w potrzebie... - rozmarzył się wojownik.
- A ty, imperialna mordo? Co byś zrobił?
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-04, 12:19   

- Najpierw trzeba pieniądz mieć - odpowiedział pirat.

A wtem rozbiegł się hałas, który zaowocował tym że przy czwórce grających w kości piratach, pojawił się piąty.

- Widać przystanek, wszyscy na pozycje - powiedział szybko i zwięźle po czym znikł. Zrobił to w takim tempie, że ork nie zdążył nawet zauważyć kim ów pirat był. A wyboru było gdyż cała załoga liczyła sobie nieco ponad trzy dziesiątki ludzi.

- No Ajihn, pamiętaj wyniki, trzeba to będzie skończyć - powiedział elf.

- Prowadzę, to nie zapomnę - Gog zabrał kości do sakwy przy pasie - choć zielony, trzeba będzie naciągnąć parę lin.

Obowiązki obowiązkami, chwała jednak morzu, że było spokojne, także walka z linami nie przypominała okładania smoka pięścią. Po minucie każdy był już na swoim przydzielonym miejscu.

(możesz ładnie opisać jak się pracuje z linami bo ja jak widać nie mam weny ;p)
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-05, 11:13   

Szczerze powiedziawszy, Tellar nie spodziewał się, że tak szybko dotrą do lądu. No cóż, okręty bywają nieprzewidywalne. Najwyraźniej "kormoran" płynął szybciej niż wojownik przypuszczał.
Kiedy wraz z towarzyszami wyszli na pokład, krzątało się już po nim kilkunastu marynarzy. Część łaziła po rejach i zwijała już sztaksle, część refowała marsle, jeszcze inni luzowali z pokładu liny, a wszystko pod czujnym i władczym okiem bosmana. Ork wskoczył na wanty grotmasztu i ruszył na bombramreję. Chciał zobaczyć ten ląd, do którego się zbliżali, a i tak ktoś musiał zwinąć te żagle.
Już po chwili był na górze, i mógł podziać piękne widoki. Z tej wysokości ludzie na pokładzie wydawali się malutcy. Niestety, i kołysanie było większe. Tellur nigdy nie odważył by się wspiąć tu podczas burzy - wtedy nawet najzwinniejsi jorowie czy elfy miały by tu problemy. na szczęście może było spokojne, a po chwili pracy przy żaglu ork mógł zacząć rozglądać się za lądem.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-06, 13:55   

(Namron zawstydził quasiMG mową żaglową - shame on you)

Czy to Zielony Kormoran płynął szybko, czy był to czas spędzony na grze w kości z dobrymi kompanami, tego nie stwierdzić jednoznacznie nie można było. Ważne że w wyniku tego że zamglony zarys lądu na horyzoncie stawał się coraz wyraźniejszy.

Z tego co Tellar orientował się w kursie okrętu, ów ląd musiałbyć fragmentem Alieinsuli bądź, jedną z średniej wielkości pobliskich wysp. Dokładnie określić tego jednak nie umiał, może gdy statek dopłynie bliżej zauważy coś znajomego przy brzegowej lini. Ta jednak mimo że coraz bliżej, wciąż była daleko.

- Za cholerę nie mam pojęcia co to za ląd - powiedział Ajihn, który stał na niższej wancie.

Niektórzy piraci na pokładzie, jednak wyrażali dość spory entuzjazm, choć czy była to radość na sam widok lądu, czy raczej na specyficzność owego okaże się później. Albo wcześniej, bo przecież można zapytać.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-06, 19:51   

No cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo rozpoznać miejsce, do którego się zbliżali. Ale nie oto przecież chodziło. o co to za różnica, w którym miejscu wylądują? Imperium, tereny niezależne, elidion, byle by było piwo i porządna rozróba, a więcej orkowi nie było potrzebne do szczęścia.
- A huj kapitana go wie - Mruknął Tellar cicho, aby usłyszał go tylko Ajihn. Gdyby te słowa dotarły do uszu, dajmy na to, bosmana, wojownik mógłby pożegnać się z przepustką i wypłatą, a miałby zapewne szansę bliżej poznać pokład, szczotkę i małże na spodzie okrętu.
Nie czekając na odpowiedź przyjaciela, zlazł po wancie na pokład i rozejrzał się za resztą kompanów w końcu mieli dokończyć partię, a nie sterczeć na pokładzie, zwłaszcza, że chyba nic nie zostało do roboty.
- Ej, ty - zwrócił się do najbliższego marynarza, gdy zdołał już ustalić pozycje i kurs swoich towarzyszy. - Nie wiesz, co to za ląd? - zapytał ork z czystej ciekawości.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-07, 14:16   

Gog jedynie uśmiechnął się porozumiewawczo, gdyż wiedza kapitańskiego chuja była często wspominana w prywatnych rozmowach marynarzy. I gdyby te wszystkie wypominki były prawdziwy, przyrodzenie kapitana musiałoby być jedną z najmądrzejszych istot Sorii.

Po zejściu na pokład z chwilowym zachwianiem równowagi, Tellar rozejrzał się w koło jednak nie zauważył nigdzie ani Feafeuriala ni Gorega. Jedynie Ajihn sprawdzał jeszcze węzły trochę ponad jego głową.

Korzystając z tego, że to, co ork miał do zrobienia, zostało wykonane zapytał najbliższego marynarza o tą lekką wrzawę wsród załogi. Oczywiście pytanie skierował do pierwszego z brzegu uczesntnika owej radości, gdyż tuż przy nogach Tellara, znajdował się młody Jor, który z zapałem szorował pokład. Tellar przypomniał sobie jaki i on był majtkiem, jednak nie było zbyt wiele miłych rzeczy do wspominania także skierował pytanie do jednego z żeglarzy.

- Co? - człowiek odwrócił się spoglądając na orka, i ten mógł określić że rozmawia z Szczerbatym Teriaszem, czy tam Toliaszem. I tak każdy wołał go jedynie bezzębnym przymiotnikiem. Było on jednak wraz z kapitanem najstarszymi członkami Zielonego Kormorana - Toć to przecież Hola Avara!

Tellar słyszał o Hola Avarze. I nie spodziewał się że owe miejsce istnieje, gdyż słyszał o nim jedynie z żegralskich opowieści. Pokrótce było to miasto stworzone z zacumowanych okrętów, a jedynymi budowlami na lądzie były drewniane pomosty. Mówiono o tym, że miejsce to jest rodzimym portem każdego okrętu, znaleźć można tam było najlepszych kartografów, nawigatorów i ekipy naprawiające i budujące każdy rodzaj statku. O piratach dla których Hola Avara była czymś w rodzajem azylu. Mówiąc krótko jedna z lepszych atrakcji na wszechmorzu.

- Coś taki zdziwiony? Nie byłeś tu nigdy? - Zapytał szczerbaty z czymś co można by nazwać uśmiechem, gdyby ów dziadyga miał zęby.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-07, 16:10   

No cóż, wyglądało na to, że ork nie ma z kim dokończyć partyjki. Co prawda nie był to powód do smutku, ale wizja jednej z nielicznych rozgrywek oddaliła się od orka. Rozejrzał się więc po pokładzie i ignorując młodego jora zwrócił się do stojącego obok człowieka. Jednak po słowach padających z ust Szczerbatego, coś takiego jak partia w "pięćset" przestawało mieć znaczenie.
- O ja pierdolę... Jaja sobie robisz? - Powiedział Tellar wpatrując się w zarys lądu na horyzoncie, jakby zaraz z mgły miały się wyłonić kadłuby i maszty okrętów, zabudowania tego sławnego pirackiego miasta.
- Hej, Ajhin! - Krzyknął ork do przyjaciela - Nigdy nie zgadniesz, gdzie jesteśmy! Szczerbaty mówi, że to Hola Avara! Czaisz?! Hola avara! - Wojownik po prostu musiał podzielić się z kimś tą rewelacją. Nigdy nie przypuszczał, że to miasto w ogóle istnieje, ani tym bardziej, że do niego przybiją. I szczerze powiedziawszy, z odrobiną sceptycyzmu podchodził do słów człowieka. Jednakże ten nie miał powodu, by go oszukiwać. Zresztą, za parę godzin przekonają się, czy to prawda. Jeśli zaś nie, szczerbaty straci resztki ostatnich zębów. Nikt w końcu nie będzie nabijał się z Tellara bezkarnie. Tymczasem Jednak pozostawało wierzyć, że to nie jest sen, i że "Zielony Kormoran" naprawdę zawinie do tego sławetnego portu.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-08, 17:54   

Ajihn jedynie skinął głową z uśmiechem, nie wyrażając swojego entuzjazmu w zbyt widowiskowy sposób.

Natomiast niemalże znikąd przy Tellarze pojawił się Fufek który z dziecięcą radością zaczął wrzeszczeć orkowi do ucha.

- Kurwa! Mordo! Hola Avara! Normalnie w życiu nie przypuszczałem że trafię tutaj po raz trzeci! Ja pierdole, aż mi ciepło!

Cóż Fufek podzielał tę radość na równi z jakąś połową załogi, choć pod wpływem jej ukazywania zajmował czołowe miejsce.

- Walnij go ode mnie, bo się nie uspokoi - powiedział Ajihn schodząc z wanty. - Gdzie Goreg? Bo można by zakończyć grę w kości. Do przybycia mamy jeszcze z półtora godziny...
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-10, 15:50   

Zgodnie z życzeniem goga Tellar złapał Fufka i mocno nim potrząsnął. Powinno to go zająć na jakiś czas i może choć przez chwilę będzie cicho. Co prawda radość elfa podzielała połowa załogi, ale może bez niego poziom hałasu zmniejszy się choć odrobinę. Inna sprawa, że i reszta mogła by też się zamknąć, bo w przeciwnym razie mieszkańcy legendarnego miasta będą słyszeć o przybyciu kormorana nim ten znajdzie się na horyzoncie.
- Nie wiem, nie widziałem go odkąd opuściliśmy ładownie - Odparł ork na pytanie Ajihna. - Pewnie zaraz się z skądś przywlecze. Swoją drogą, ciekawe jaki ładunek weźmiemy w hola Awara...
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-10, 20:32   

- Ochujałeś!? - wrzasnął elf gdy ręce orka przestały nim potrząsać. Cel jednak został osiągnięty gdyż po kilku cichszych pomrukach i głośniejszych przekleństwach elf się uspokoił i nie zachowywał się jakby mu ktoś wpuścił do spodni kilkanaście krabów.

- No siadłoby coś do ładowni wpakować bo nie ma nawet gdzie kimnąć się w ukryciu - powiedział Ajihn.

- Ostatnio braliśmy z tamtąd trójkę magów - wtrącił się Fufek, po czym strzepał się po ubraniu, jakby wyczuwając to że odwiedziwszy już Hola Avarę, ma nad swoimi kompanami przewagę w postaci wiedzy. - Dopłynęli do Avary na jakimś dziwnym zwierzu, które potem im spierdoliło, także zabraliśmy ich w drogę powrotną. Możecie powiedzieć że to nic, ale i tak dostaliśmy monet, jakbyśmy mieli z trzy ćwierci ładowni pełne.

Ajihn, chciał coś powiedzieć, jednak tak jak przewidywał Tellar, przywlekł się do nich Goreg.
- Kapitan woła. Będzie gadanie przed dopłyńciem.

- Dopłynięciem. - poprawił silvgaardczyka gog. - Wyjdzie na pokład czy trzeba leźć do niego?

- Wyjdzie. Cała załoga by się przy kapitanu w środku nie zmieściła.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-11, 10:52   

Fufek się zamknął, co wyraźnie pomogło w opanowaniu hałasu. Co prawda wyglądało na to, że obraził się na orka, jednak Tellarowi to nie przeszkadzało - kiedyś mu przejdzie, i to prawdopodobnie prędzej niż później.
Wojownik z uwagą słuchał opowieści o poprzednim ładunku. Magowie... No cóż, póki płacą, to mogą pływać. Swoją drogą, dlaczego większość magów jest taka bogata? przeciętny wojownik Nie mógł by sobie pozwolić na wynajęcie statku. Z drugiej strony wojownik miał nadzieję, że jedynym ładunkiem jaki wezmą będzie kilku dobrze zbudowanych marynarzy. Bo trochę mało atrakcyjnie zapowiadała się kolejna podróż kupiecka. Takie rejsy owszem, może i były opłacalne oraz mniej niebezpieczne, ale też nudne.
- Dobra, panowie, to najpierw pod kasztel, a później pod pokład?
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2009-12-14, 18:38   

Przed kasztelem w mig zebrała się większość załogi, a może nawet i cała kompania pływająca na Zielonym Kormoranie. Przez kilka minut wśród marynarzy rozchodziły się szmery, co chwila przerywane jakimiś wybuchami radości, które cichły równie szybko jak się pojawiały. Fufek jęknął coś pod nosem, a Goreg wykorzystał ów czas by przytaszczyć sobie jakąś pustą skrzynię i na niej posadzić swoje Silvgaardzie dupsko.

Wkrótce wszystkie hałasy ucichły, gdyż przed Kasztel wyszedł Gefral Harrana. Kapitan nie miał jakiegoś zwyczaju wiązać się specjalnie z załogą, także mało kto przegwarzył z nim więcej niż kilka zdań dziennie. Choć trzeba było przyznać że człowiek znał się na rzeczy jaką była żegluga, a tę Zielonym Kormoranem opanował do perfekcji. Cóż, gdyby Tellar miał własny okręt też dbałby wszystkimi sposobami by był on systematycznie konserwowany i możliwie niezawodny.

- Załogo Zielonego Kormorana! - Rozpoczął głośno i wyraźnie, gdy tylko założył na głowę swój kapitański kapelusz - Jak niektórzy z was wiedzą, choć sądząc po waszych uśmiechach, wszyscy, celem naszego okrętu jest Hola Avara!

Mowę tutaj przerwało kilka gwizdów i lekki gwar wśród załogi, jednak głos kapitana szybko stał się z powrotem centrum zainteresowania. Ogłosił on później historię Hola Avary, którą każdy z marynarzy znał z setki opowieści, jednak nikt mu nie przerywał, bo jak wiadomo starszemu rangą przerywać się nie powinno. Później jednak mowa ponownie stała się interesująca dla słuchaczy.

- W związku z naszym przybyciem do tego miejsca, wydzielanie żołdu zostanie przyśpieszone, bo pewnie każdy z was będzie chciał mieć dość monet by jak najszybciej zapłacić nimi za atrakcje które na Avarze czekają. Wysokość tej wypłaty będzie równa dwadzieścia pięć złotych imperialnych monet na głowę. Wiem, że niektórzy z was pracowali ciężej niż inni, jednakże dla mnie każdy członek załogi jest jednakowo ważny.

- A im mniej dla nas, tym wiecej dla niego - mruknął Feafeurial i spojrzał w stronę kapitana tak że jego szpetny wyraz twarzy był jeszcze szpetniejszy. A że kapitan patrzał w prost, owego grymasu elfa nie zauważył, i o to też Fufkowi zapewne chodziło.

- Pamiętajcie też, żeby dbać o imię Kormorana gdy będziecie wśród innych żeglarzy. Bez burd i nadmiernego pijaństwa, mówiąc krótko. Postaram się znaleźć nam tam odpowiednie zlecenie, by nie pływać bez celu, choć spokojnie mogę rzecz że zostaniemy tam przynajmniej trzy dni. To wszystko załogo. O odbiór żołdu proszę podchodzić tutaj pojedynczo, pozwoliłem bosmanowi się tym zająć. Hola Avara panowie!

- Hola! - Odkrzyknęła załoga.

- No i stój tu teraz, jakby można było w kości pograć - oznajmił gog wzruszając rękami.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2009-12-19, 19:03   

Podeszli, kapitan coś nagadał, poszli. Tak to na ogół wyglądało. Tyle że teraz kapitan wspomniał o paru istotnych szczegółach. Po pierwsze, na prawdę płynęli do Hola Avara. Co prawda ponad połowa załogi wiedziała już o tym fakcie, ale usłyszeć to z ust kapitana, znaczyło dla orka mieć pewność. Po drugie, wypłaci im po dwadzieścia pięć sztuk złota. To więcej niż normalnie, więc pozwalało na lepszą zabawę. A Tellar sądził, że rozrywek w tak legendarnym miejscu nie zabraknie. Co prawda kapitan zabronił też tak dobrych rozrywek jak rozróba w tawernie, ale wojownik był chyba w stanie zrekompensować sobie tą stratę. Zresztą, kto by się tam słuchał kapitana?
- Jeśli nie chcesz stać, to droga wolna, możesz dokończyć tą partię - zwrócił się ork do marudzącego goga szczerząc zęby w uśmiechu i stanął w formującym się ogonku. - Grając sam, masz pewność wygranej, tylko nie jestem pewien, czy będziesz miał za co postawić nam kolejkę.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-01-03, 17:41   

- A niech Cie żagiel ściśnie - prychnął gog - pierdolę, kasy każdy dostanie tyle że sam sobie nabędzie co chce.

- Jeżeli to co chce jest tańsze niżeli dwadzieścia pięć monet - westchnął Fufek.

Czwórka powoli zbliżała się do bosmana który stworzywszy sobie ze skrzyń coś co można by nazwać pokładowym biurem. W sumie można by poświęcić mu jeszcze kilka zdań opisu, jednak pewna część załogi swoim entuzjazmem skupiła uwagę pozostałych swoim bardzo wymownym okrzykiem podziwu.

Otóż wyspa na horyzoncie stawała się coraz bardziej wyraźna. Coś co z daleka można było uznać za wysokie smukłe drzewa, okazywało się złożonymi masztami. Nad Hola Avarą unosiła się chmura mew i innych morskich ptakow, zapewne czekająca zwrócenie resztek z kuchni, bądź niezbyt strawionych posiłków z żołądków poniektórych piratów. Budynki znajdujące się na lądzie okazywały się pozostałościami po rozbitych na morzu, bądź rozebranych przez ludzie ręce okrętach.

- Następny! - dorwało się do uszu orka.

Bosman czekał na kolejnego żeglarza, a mianowicie kogoś z czwórki kompanów, gdyż to właśnie oni zajeli przody kolejki.

- Idź mordo - powiedział Goreg do Tellara machając ręką w jego kierunku, choć sam stał i zerkał w kierunku Avary.

- Kto? - zapytał Bosman siedząc nad czymś co mogło być listą załogi, choć ork nie był w stanie zrozumieć w jakim języku jest ona spisana. Obok listy był wbity w drewno nóż, a idąc dalej dłoń bez serdecznego palca rytmicznie uderzająca w skrzynię, miska z jakimiś sucharkami i ułożone równo małe kupki imperialnych monet.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-01-04, 10:46   

Jedno trzeba było przyznać - Hola Avara robiła wrażenie. Te wszystkie przycumowane razem statki, dziesiątki masztów... nie był to widok, obok którego marynarz mógł przejść obojętnie. A co by nie mówić, ork marynarzem był. W takim mieście można było poczuć się prawdziwym wilkiem morskim, nawet jeśli nigdy w życiu nie płynęło się statkiem. Ludzie byli jednak zadziwiającą rasą, skoro potrafili wznieść coś tak pięknego.
- Wiesz, elfie, za dwadzieścia pięć monet możesz sobie nawet kupić jakąś eficką kobietę. Co prawda najwyżej na jeden numerek, ale zawsze... - wojownik nie mógł się powstrzymać od wygłoszenia tej złośliwości. Nie dając przyjacielowi czasu na odpowiedź, przysunął się do bosmana.
- Tellar, ork.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-01-04, 19:22   

- To że ork to widzę - mruknął pod nosem podnosząc wzrok, aczkolwiek wciąż trzymając głowę nisko. - Tellar... - powtórzył sobie po czym przysunął papier bliżej siebie.

Przez chwilę sunął palcem po zapisanej liście, po czym zaznaczył zgrabnym iksem odpowiednią pozycję. Następnie wyciągnął rękę i zgarnął jeden stosik monet przesuwając go bliżej tej krawędzi skrzyni przy której stał ork.

- Proszę pięknie, dwadzieścia pięć monet, nie wydaj wszystkiego od razu - powiedział jakby miło, lecz szybko wrócił do swojego bosmańskiego tonu - Następny!

Mijając Gorega, ork wrócił do goga i elfa. Ten drugi najwyraźniej czekał z gotową odpowiedzią, bo wypalił niemal od razu...

- Każda dupa w Avarze będzie szeroka niczym otwory w ładowni, a wolę tam wydać pieniądze na coś czego na pokładzie tej łajby nie dostanę... Kurwa, chyba już mi na tym morzu odwaliło całkiem, że się nawet panien obracać nie chce... starzeję się cholera...
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-01-28, 11:20   

Ork szybko zagarnął swoją "działkę" i ruszył w kierunku stojących opodal towarzyszy. Nie chciał sam wracać pod pokład i czekać na nich, kiedy można było postać na świeżym powietrzu i porozmawiać z nimi na różne ciekawe tematy, takie jak kobiety i wielkość ładowni niektórych statków...
- Nie powiem, niebezpiecznie się robi - rzucił Tellar do elfa, stając obok kolejki. - Jeszcze się okaże, że to nie kobiety chcesz wyobracać... Dobrze, że schodzimy na ląd, to nie będę musiał spać z tobą w jednym pomieszczeniu. - dodał jeszcze, odsuwając na bezpieczną odległość. Nie żeby nie lubił bójek, ale walka na pokładzie, pod okiem oficerów i przed zajściem na ląd nie skończyła by się dobrze dla obu stron. Wojownik miał ochotę zobaczyć Hola Avara, a nie skorupiaki które zagnieździły się na burtach okrętu.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-01-28, 16:08   

Twarz Fufka mimo że szpetna, nabrała nieco czerwieni, która powodowała że elf był jeszcze mniej do elfa podobny.
- Kurwa Tellar... - Syknął Feafeurial przez zęby po czym przybliżył się do orka, gdy ten odsunął się dla zachowania bezpieczeństwa.

Towarzysz jednak dość miał żartów ze swojej osoby, które przeważnie znosił dość dobrze. W wyniku zdenerwowania szybko posłał swoją otwartą dłoń w kierunku twarzy Tellara. Ten jednak wykazał się dość dobrym refleksem, by uniknąć podręcznikowego 'liścia' parując przedramieniem. [refleks - sukces]. Elf jednak szybko wykorzystał podniesienie przez orka ręki, gdyż drugą dłonią uderzył w kieszeń do której żeglarz schował swoje monety. Ta okazała się nie być zbyt dobra na przechowywanie monet, gdyż kilka z nich wyskoczyło z niej pod wpływem uderzenia i upadły na pokład.

- Pierdolony ork - splunął elf i kopnął w jedną z monet która znalazła się przed jego butem. - będzie tu pyskował, mimo że na pokładzie najkrócej...

- Spokojnie kolegi - powiedział Goreg rozpostarłszy ręce z otwartymi dłońmi w geście spokoju.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-01-30, 11:41   

Ork nie spodziewał się aż tak gwałtownej reakcji ze strony Fufka. Owszem, posunął się daleko, ale raczej nie do tego stopnia. Czyżby trafił w jakiś czuły punkt? No cóż, kto wie, co elf skrywał w środku. A może po prostu już zbyt długo tkwili na tym okręcie, przebywając wciąż we własnym towarzystwie, nie mając gdzie rozładować emocji. Które znalazły ujście w najmniej odpowiednim miejscu i czasie. Na szczęście do akcji wkroczył Goreg, hamując zapędy obu marynarzy.
- Taa... Wisisz mi za to piwo. - powiedział ork wskazując rozsypane monety, i przesypując trochę pozostałych monet do innej kieszeni. Tellar miał na tyle honoru, by nie zbierać monet z pokładu, ale też na tyle oleju w głowie, by nie dopuścić drugi raz do podobnej sytuacji. Podszedł do burty i zaczął przyglądać się dokładniej przyglądać statkom Hola Avara.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-02-01, 13:47   

Fufek jeszcze raz fuknął pod nosem, po czym poszedł w pizdu które znajdowało się gdzieś pod pokładem.

Ajihn pokręcił jeno głową z niezadowoleniem i podszedł po swoją wypłatę. Goreg natomiast podniósł z pokładu dwie monety leżące najbliżej jego i schowawszy je do kieszeni podszedł do Tellara przy burcie.

- Przejdzie mu - powiedział jakby do siebie, mówiąc oczywiście o Feafeurialu, jednak szybko zmienił temat na zbliżającą się wyspę-flotę. - Bardzo ładny widok, takie serce żeglarz.

Faktycznie Hola Avara zbliżając się coraz bardziej zaskakiwała. Niektóre statki niczym nie różniły się od tych pływających, jednak można było dostrzec takie które z masztów zrobione mają pomosty, bądź są tak wrośnięte w wyspę, że same zaczęły porastać roślinnością, zupełnie inną niż tą którą trzeba było szorować z kadłuba.

Widać też było krzątających się po avarze ludzi. Można było dostrzec tam sylwetki jorów, krasnoludów jak i orków, ale było raczej logicznym, że taki zlepek okrętów z całego świata będzie miał jeszcze bardziej zróżnicowanych mieszkańców. Jedna z postaci trzymała wielką żółtą flagę, którą machała rytmicznie, dając najwyraźniej znak gdzie zatrzymać się ma Zielony Kormoran.

- Przygotować się do cumowania! - usłyszano po chwili na pokładzie na co odpowiedział radosny gwar. Pobyt na Hola Avarze rozpocznie się lada moment.
_________________
 
 
     
Namron 
Poszukiwacz Przygód
to taka małpa



Wiek: 33
Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 226
Wysłany: 2010-02-03, 11:48   

- Może i serce... - powiedział melancholijnie Tellar.
No cóż, Hola Avara w pełni zasługiwała na swoją legendę. Powiedzieć o niej, że była niezwykła to jak nazwać smoka wyrośniętą jaszczurką. Z bliska wydawała się jeszcze większa i trochę dziwna. Pomosty, roślinki... dobrze, że jeszcze kół do nich nie zamontowali, ale przecież z pokładu nie było widać wszystkiego. nie lepiej było po prostu takim statkiem pływać?
Orka zaskoczył widok człowieka machającego chorągiewką, ale przecież tak duży port musiał mieć swoje zasady dokowania. No cóż, trzeba było brać się do roboty. Mrucząc przekleństwa pod adresem bosmana, który odrywał go od kontemplacji jakże ciekawego widoku, wojownik stanął przy linie.
_________________
"Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group