Obaj bohaterowie znaleźli się tu właściwie znikąd. Ot, przed chwilą kogoś zabili, teraz przenieśli się w nowe miejsce.. by znów kogoś zabić. Normalny dzień w pracy. Dzień jak co dzień, chciałoby się rzec.
Komnata wyłożona kamieniem, każdy krok odbija się tu echem i trzeba być naprawdę ostrożnym, by podkraść się niezauważenie do wroga. Każda kolumna od strony "korytarza" jest ozdobiona pochodnią. Sprawia to, że choć "korytarz" jest doskonale oświetlony, to alkowy spowija przyjemny i bezpieczny cień.
- Zabij lub zgiń sam! - głos brzmi jak wystrzał z armaty w niewielkim bądź co bądź pomieszczeniu.
Showtime.
Pelios - niebieski
Ervin - czerowny
Szary po prawej stronie - wysoki na 15, metra kamienny tron, za który może ukryć się jedna osoba
Miejsca startu są zacienione, bohaterowie nie widzą się wzajemnie.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
"Całkiem przyjemna arena" pomyślał mierząc wzrokiem zaciemnione fragmenty pomieszczenia.
Gdzieś tam czai się jego przeciwnik, gdzieś tam kolejna istota czeka na zaszlachtowanie. Sztylet nie miał ostatnim razem okazji zasmakować krwi... tym razem jednak miało się to zmienić.
Ruch. Zajęcie odpowiedniej pozycji. Obaj bohaterowi przez krótką chwilę zastanawiali się co zrobić... a potem przystąpili do wykonywania swoich planów.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Znów ruch. Cichy szelest kroków rozniósł się echem po sali. Bohaterowie trwali w ruchu, czekając na pierwszy błąd z czyjejś strony...
Na pierwszą krew.
Ervin wyraźnie skrzywił się w myślach, gdy źle postawiony but na posadzce odezwał się lekkim echem. Lekkim... może zbyt lekkim? A może wystarczającym, by zdradzić jego pozycję.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Szmer...
Tak, ta informacja była przydatna. Nawet jeśli nie powiedziałaby nic mrocznemu elfowi, dawała pewien komfort psychiczny, poczucie wyższości nad oponentem, który popełnił ten nieistotny błąd.
Po pierwszym, niepokojącym szmerze zapadła na sali głucha cisza.... i znów oczekiwanie.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Kto by pomyślał - taka mała sala, a ile możliwości do ukrycia się. Cienie, zakrywające przestrzeń za kolumnami migotały, poruszając się w rytm podrygiwania płomieni pochodni. I znów cisza... czy aby na pewno? Znów oczekiwanie.... tylko na co?
Burza wisiała w powietrzu.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Czy to gra iluzji, czy faktycznie gdzieś w głębi sali odbijało się echo tego okrzyku? Może to podświadomość bohaterów dodawała im chęci mordu? Bez znaczenia.
Głośny. Ba, donośny dźwięk metalu uderzającego o kamienną posadzkę odbił się zwielokrotnionym echem po całej sali, wyraźnie dobiegając z jej zachodniego (patrząc z góry) krańca.
Na ten odgłos jednocześnie zareagowali obaj walczący. Pelios jak cień przemknął przy ścianie z dłonią na rękojeści sztyletu, kierując się w stronę tronu. Podobnie Ervin, zgodnie z wcześniej zamierzonym planem, nie zważając na metalowy szczęk opuścił swoją kryjówkę. Obaj dostrzegli się niemal jednocześnie. Obaj - zgodnie z planem - ruszyli bez wahania w swoją stronę. I obaj zaatakowali. U stóp prowadzących do tronu, niczym podczas pogańskiej walki ku czci dawno martwego króla.
Pelios wyprowadził błyskawiczne jak tchnienie, poziome cięcie w kierunku gardła napastnika.
Tra: 17 Obr: 7 (-7) = 0
Ostrze sztyletu jednak ześlizgnęło się po kołnierzu brygantyny Ervina, nie czyniąc mu szkody, a co za tym idzie, nie zatruwając go również. Ervin nie pozostawał dłużny.
Tra: 20
Miecz jednak ciął jedynie powietrze.
Pierwsza krew! Pytanie: kiedy?
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Zaskoczył go obrót sytuacji. Wyszło na to, że obaj postanowili uczynić to samo w tym samym momencie.
"No i dupa z podkradnięcia się" skrzywił się lekko.
Przez moment rozważał użycie zdolności wyuczonej wśród Nocnych Noży. Przypomniał sobie jednak, że działa ona jedynie, gdy jej cel nie pragnie cię zabić. Ten elf natomiast wyraźnie tego pragnął.
Swoją drogą, znowu leśny elf. Pozbawienie życia kolejnego naturofila jak najbardziej mu odpowiadało.
Wykonał kolejne poprzeczne cięcie celując w szyję. Nie zważając na jego efekt przykucnął i wyprowadził pchnięcie prosto w podbrzusze.
Zwinny i szybki jak błyskawica Pelios przejął inicjatywę. Ervin uświadomił sobie nagle, że choć również jest zwinny, to jednak swojemu przeciwnikowi nie dorównuje nawet w małym stopniu.
Pelios wyprowadził szybkie jak myśl cięcie w stronę szyi przeciwnika. Ervin dosłownie w ostatniej chwili zdołał wykonać lekki krok do tyłu. Sprawiło to, że dziwacznie wyglądający sztylet drowa ponownie zawadził o zbroję elfa. Jedna, maleńka kropla krwi wykwitła na szyi Ervina. W pierwszej chwili pomyślał, że nawet tego nie poczuje... a następnej promieniująca fala bólu rozlała się po całym jego ciele. Trucizna!
Ervin zaskoczony nagłym atakiem bólu tego ciosu nie zdołał zupełnie uniknąć. Kolejna krew. I kolejna fala bólu wywołana trucizną. Jaką bronią walczył ten przeklęty drow?
Ervin kontratakował.
Tra: 15
Po nieudanym ciosie rzucił się całym swoim ciałem na znienawidzonego wroga.
Test zwarcia: k20 + 4 = 13 + 4 = 17 (ST 26)
Mimo to jedyne, co zdołał osiągnąć, to zmuszenie Peliosa do odskoczenia odrobinę do tyłu.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Uśmiechnął się szeroko do leśnego elfa. Bynajmniej nie był to przyjazny uśmiech. Wyrażał raczej szyderczą postawę z niekrytą satysfakcją.
Trucizna już rozpłynęła się po ciele jego oponenta, długo już nie pociągnie. Pelios miał jednak zamiar nieco ten koniec przyspieszyć.
Kieł poszedł w ruch po raz kolejny. Tym razem ciął poprzecznie od dołu celując w twarz, następnie zaś przekładając sztylet w dłoni tak by ostrze skierowane było do dołu, z całej siły wykonał pchnięcie skierowane w szyję.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-01-04, 20:00
Ervin Zaatakował, lewą ręką szukając za pasem mikstury leczenia lekkich ran, gdy ją znalazł natychmiast wypił. Atakował non stop próbując ignorować ból
Ervin jednak zdołał otrząsnąć się po otrzymanych ciosach. W porę zasłonił sie tarczą, po której Sztylet Kattaxu prześlizgnął się, nie czyniąc półelfowi krzywdy. Pelios jednak już obrócił zręcznie broń w palcach i wyprowadził kolejny cios.
Tra: 23 Obr: 1 (+3 +3) = 7 (-7 pancerza) = 0 obr
Ostrze skierowane do dołu nie dotarło jednak do gardła przeciwnika. Ponownie ześlizgnęło się po pancerzu Ervina, nie czyniąc mu krzywdy. Szczęściarz.
Ervin wykorzystał sytuację i sam przystąpił do kontrataku.
Tra: 21
Jednak fantastycznie zwinny drow nawet na ułamek sekundy nie opuścił obrony, zręcznie unikając ostrza. Ervin widząc obrót sprawy i czując krążącą w jego żyłach truciznę, sięgnął po miksturę lekkiego leczenia. Odkorkował ją i podniósł do ust. Jeszcze chwila i poczuje się lepiej...
(wypicie mikstury to 2 akcje - skonczysz pic w następnej turze)
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Miał zamiar w pełni wykorzystać rozproszenie przeciwnika.
"Będzie mi tu pił podczas walki..." pomyślał wyprowadzając pierwsze cięcie. Te miało na celu trafienie w rękę i przerwanie konsumpcji. Niezależnie od powodzenia, drugi cios, pchnięcie, miało wślizgnąć się pod zbroje w okolicach miednicy.
Chciał już zobaczyć mgłę zachodzącą na oczy elfa, krew odpływającą z twarzy i usta wykrzywione z konwulsjach.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-01-06, 16:47
// Przypominam, że pijąc, mam zasłonioną rękę tarczą ^^
Ervin skończył pić miksture, i od razu przystąpił do ataku, rzucił w Elfa pustą fiolką, gdyż ten wyprowadzał już cięcie, miał nadzieje ze nie zdąży się uchylić. Celował w twarz. Natychmiast potem odepchnął cięcie tarczą i sam zaatakował. Gdyby odleciał. SZukał za pasem kolejnej mikstury. Tym razem mikstury zwinności.
Pelios nie miał zamiaru pozwolić Ervinowi dokończyć picia mikstury leczącej. Ręka dzierżąca sztylet niczym błyskawica wystrzeliła w kierunku dłoni półelfa z nienaturalnego wygięcia ramienia, starając się dostać go pomimo zasłony, jaką dawała tarcza.
Wybicie z ręki mikstury (test sporny ataku i zręczności)
Tra: k20+8 = 14 (ST: k20+4 = 22)
Pelios zaatakował, lecz sztylet nie zdołał dosięgnąć dłoni trzymającej flakonik. Ervin zdołał dopić miksturę do końca. Chwilę przed tym jednak drow zaatakował ponownie, perfidnie nisko, starając się ominąć pancerz.
Ku zgrozie Ervina, sztuka ta udała się jego przeciwnikowi. Sztylet boleśnie minął pancerz i wbił głęboko w ciało elfa, ponownie zostawiając w nim truciznę.
Ervin ku przerażeniu swemu zauważył, że wypicie mikstury leczącej leczy go w tempie zbyt niskim, niż działa trucizna.
Ervin zaplanował na swoją akcję bardzo wiele. Więcej niż niejeden zdołałby dokonać w dwie rundy. Toteż po dokończeniu picia elf mógłjedynie rzucić fiolką w Peliosa.
Tra: 3 (kara -4 za broń nie przystosowaną do rzucania)
Drow jednak z dziecinną łatwością uniknął fiolki. A trucizna działała.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum