Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-12-24, 09:55
Oddychał głęboko, powtarzając sobie w myślach, że wszystko dobrze się skończy. Optymizm nigdy nie wychodził mu za dobrze, więc nawet on sam nie dopuszczał do siebie możliwości, że wyjdzie z tego bez szwanku. Coś na pewno się stanie...
Mimochodem, przyszła mu do głowy pewna myśl. Pora wypróbować, co ten świat daje w zamian, za tę pustkę.
W mojej dłoni znajduje się miecz
Pomyślał, gdy wyciągnął dłoń przed siebie, by widzieć efekt swojej pracy. Pomimo skutku tej roboty odłożył miecz na bok, bądź też jego ręka, pusta, powróciła do pierwotnej pozycji.
Postanowił wyczarować sobie buty. Ciepłe, wysokie, wzmacniane skórą buty. Natychmiast pomyślał, że ma na stopach takie buty. Po chwili pomyślał o... rękawiczkach. Przenoszenie się zostawi sobie na później, jednakże zapał do wypróbowania swoich umiejętności zgasił w nim nieco tęsknote. Już dawno pogodził się z myślą, że już nie zobaczy swej wioski już nigdy, gdy tu trafił, wszystkie wspomnienia wylały się na powierzchnię jego umysłu.
Próbował dalej, rozebrał się do naga, przywołując obrazy wszystkich elementów ekwipunku, który miał na sobie przed pojmaniem.
Koszula, spodnie, bielizna, buty, rękawiczki, płaszcz, miecz, tarcza. Chciał się wypróbować.
Walka ze strachem może przybierać różne formy, od zamykania się w sobie i ucieczki do krainy fantazji po szaleńczą brawurę nie liczącą się z ryzykiem i konsekwencjami. Są też inne metody jak skierowanie swego umysłu i zainteresowania na jakiś szczególny problem czy zagadnienie. Z tego też sposobu skorzystał Ervin zastanawiając się nad światem i jego zasadami. Coś już wiedział, postanowił że dowie się więcej, czas na próby był najodpowiedniejszy.
Pierwsza myśl, miecz w jego dłoni spowodowała że pojawił się zwykły długi miecz, najpopularniejsza broń w Sorii. Udało się, uśmiech satysfakcji przemknął mu przez twarz. Odłożył miecz na ziemię, a gdy ten stracił kontakt z jego dłonią po prostu znikł. Zdziwienie odmalowało się na twarzy widocznym grymasem, lecz nie zważając na to przywołał na myśl buty. Tym razem był dokładniejszy, dokładnie określił rodzaj, wykonanie oraz materiał z którego mają powstać. W tym samym momencie czuł jak ciepło rozpływa się po jego stopach, jak komfortowo się czuje dzięki efektom jego myśli. I znów projekcja myślowa zobrazowała rękawiczki. Na rękach poczuł dotyk skóry wyprawionej może nie najlepiej lecz jednak dobrej do celu jakiemu miała posłużyć.
Przerwał odganiając od siebie myśli o wiosce i przeszłości, powrócił do prób nad którymi zdawało się miał kontrolę. Najpierw rozebrał się do naga, a każda rzecz która została zdjęta i upuszczona na ziemię znikała. Gdy skończył, pomyślał o swym ekwipunku który nosił przez tyle czasu podczas wędrówek przez Sorię. Nie minęła chwilka, ułamek sekundy gdy stał kompletnie ubrany i wyposażony we wszystko dokładnie tak jak pamiętał.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-12-25, 11:18
Przyglądał się z zadowoleniem na efekty swoich prac. Wcześniejsze zmartwienia jakby od niego dopływały, zakrywane ścianą jego osiągnięć. Był, tak jakby, dumny z siebie, że potrafi zrobić takie rzeczy, jak przyzwanie do swojej dłoni długiego miecza. Teraz pora wypróbować jego sprawność.
Przyjmował do siebie możliwość, że jak tylko zamachnie się mieczem na, powiedzmy, przeciwnika, to kawałek metalu przeleci przez niego, niczym duch. Mogły to być tylko wyobrażenie, które odczuwał i widział tylko on sam. Podszedł do pierwszego lepszego drzewa, których tu nie brakowało, w końcu buł w lesie.
Wyjął swój miecz z pochwy, mając nadzieję, że to jest dokładnie ten sam miecz, przynajmniej fizycznie. Miał nadzieję, że będzie trzymał w dłoni miecz o tym samym wyważeniu co wtedy, przyzwyczaił się do trochę za ciężkiej klingi. Spróbował zaatakować drzewo, na razie zwykłym sztychem, potem wyobrażając sobie, jakby walczył z przeciwnikiem wypróbował inne ataki, których się nauczył w gildii wojowników.
Testów ciąg dalszy. Ervin z obnażonym mieczem podszedł do najbliższego z drzewek. Niewielkiego młodego świerka który walczył o światło i miejsce do rozwoju. Zamaszyste cięcie i miecz po sekundzie z łatwością rozcinał powietrze by nagle napotkać opór który siłą bezwładności jak i tą którą elf użył do zadania tego ciosu pokonał opór i przeciął drzewko które zwaliło się na trawę na lewo od elfa. Widok opadającego drzewka przejął półelfa smutkiem i bólem, uczucia związane z rodziną i daleką przeszłością bohatera jak i jego wychowaniem dały o sobie znać.
Zdumieniem przejął go widok znikającego drzewka w momencie w którym dotknęło ziemi. Jeszcze większym zdziwieniem przejął go fakt że to drzewko które przed chwilą ściął rosło sobie jak gdyby nigdy nic się nie stało. To było dziwne i wymagało zastanowienia. Była to na pewno jedna z właściwości tego świata.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-12-31, 13:07
Instynkt który dał o sobie znać podczas zniszczenia drzewa był dla niego przypomnieniem o jego pochodzeniu, korzeniach. Przypomniał sobie znów o tym, jak zaczynał swoje życie. Znowu te głupie sentymenty! Odwrócił się, by nie patrzeć na drzewko, które nagle pojawiło się nie wiadomo skąd. Nie chciał jeszcze bardziej się dołować myślą, że znajduje się w obcym świecie, który, być może, nie pozwoli mu na prowadzenie normalnego życia w sorii. Opuścił lekko głowę, przymykając oczy, próbując w pustce usłyszeć jakiekolwiek odgłosy życia. Cokolwiek.
W takiej pozycji spoczął, oddychając głęboko, coraz bardziej wsłuchując się w odgłosy, które istniały tylko w jego głosie. Przypomniał sobie walkę z mrocznymi elfami, w czasach, kiedy był żołnierzem. Czym była spowodowana ta wojna? Czemu walki tak łatwo zostały wszczynane, a tak trudno było je przerwać? Poczucie beznadziejności jeszcze bardziej go ogarnęło, gdy zorientował się, że on nie ma na to wpływu, i że takie głupi filozofowanie do niczego nie prowadzi. Tylko on może zwariować poprzez ciągłe zastanawianie się nad sensem zadawania bólu i roznoszenia śmierci.
W tym całym myśleniu nie zorientował się, kiedy miecz wypadł mu z reki, nie otwierając oczu, wiedział, że miecz zniknie, gdy tylko dotknie ziemi. Nie miał pojęcia, czym jest to spowodowane, ale przyjął to jako fakt, który obowiązuje w tym świecie, wyobraził sobie nowy miecz, katanę, w specjalnej say'i znajdującej się na plecach, zamiast pochwy, która była przymocowana do pasa przecinającego pierś. Ciekaw był, czy rzeczy, które nigdy do niego nie należały również może przyzywać.
Życie które go otoczyło, wspomnienia które go wypełniły zadawały mu ból, samotności, brak możliwych wyjść z sytuacji dołował go jeszcze bardziej. Łzy które tworzyły się w oczach spływając po policzkach łaskotały go choć on na to nie zwracał uwagi. Był sam, na rodzinnych ziemiach, w rodzinnym lesie w którym nie było życia. Zacisnął powieki wsłuchując się w ciszę, w szum liści, w wiatr, w … nie, nic więcej tam nie było, był sam.
Wspomnienia znów wypełniły jego umysł, refleksje na temat wojny, tak bezcelowe, tak nieistotne przychodziły mu do głowy, był sam, nie było wojny, najeźdźców, sojuszników. Był tylko on i jego myśli.
Miecz wypadł z ręki i cichutko uderzył o ziemię, a sekundę później już go nie było, tak zresztą jak przewidział. Pomyślał o nowym orężu. Świetnie wykonanej, z precyzją zdolną zaszokować każdego katanę. Niebywale ostry miecz zamknięty w say’i które widział oczami duszy. Poczuł lekki ciężar na plecach i poczuł satysfakcję.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-05, 16:52
Uśmiechnął się do siebie, gdy wspaniały miecz pojawił się w specjalnej say'i na jego plecach. Ciekawe, czym spowodowane były te wszystkie zjawiska. Zadawał za dużo pytań, dopuszczał do siebie zbyt dużo niepewności, które mogą go sprowadzić na złą drogą, która może kończyć się w nieodpowiednim miejscu. Otworzył oczy, ocierając łzy. Jak małe dziecko płakał dziś tyle razy, że nie sposób było tego zliczyć. Było mu wstyd za samego siebie, wiedział, że nie tak zachowuje się prawdziwy wojownik. ale jak zachowuje się prawdziwy wojownik? Jest honorowy, nie zabija własnych kompanów, nie opiera się na oszustwie. Pomyślał o swoich ofiarach. większość, jeżeli nie wszystkie z nich były albo bezbronne albo zaskoczone. Nie tak zachowuje się prawdziwy wojownik, to nie był honor.
Ale na cholere komu honor? Po co komu sława i uwielbienie? Ważny jest cel, a nie środku, jakimi się posłużę, by go zdobyć.
Uśmiechnął się jeszcze paskudniej niż miał to w zwyczaju, wykrzywił twarz w grymasie, który nie wiadomo co wyrażał, ale jeżeli nie był tylko przypadkową miną, którą dziecko robi podczas zabawy, to oznaczał na pewno coś złego i podłego.
Zachodziły dziwne zmiany w psychice młodego elfiego wojownika bez honoru. On sam nie czuł ich, jednak on zachodziły. Powoli, lecz konsekwentnie.
Sięgnął przez ramię do rękojeści katany, wyobrażając sobie, ze jest ona pokryta skórą pewnego morskiego zwierza, który ma na sobie malutkie łuski, dzięki którym miecz "przykleja się" do ręki. Widział kiedyś takie cudo w sklepie, w którym kupował swój stary oręż.
Jeśli już coś mieć za darmo, to z najwyższej półki.
Rozterki, problemy, powiązania. Wszystko się spajało. Z jednej strony jego wychowanie, nauka, jego rasowe korzenie, z drugiej życie, doświadczenie, zahartowana w walkach dusza. To wszystko powodowało jego dygresje na temat honoru, sławy, na temat życia. Rozważania te były krótkie i niekoniecznie owocne, już po chwili sięgał do swego nowego oręża wyobrażając sobie materiał z jakiego miała być wykonana rękojeść katany. Gdy uchwycił je poczuł, delikatnie wyprawioną skórę zwierzęcia którego nigdy na oczy nie widział ale dzięki któremu broń ta tak świetnie leżała w dłoni. Czuł się szczęśliwy trzymając ją. Czuł się ważny, potężny, czuł się jak dziecko.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-06, 14:34
Miecz, a raczej cudo, które trzymał w dłoni, był dla niego rzeczą, kórą mógł podziwiać. Ocenił wyważenie ostrza, przyczepność rękojeści. Wiedział, że ostrze jest świetne, czuł to, jednakże zamachnął się kilka razy, wykręcając młyńca wokół siebie, próbując wyczuć niedoskonałości w wyważeniu. Nie miał zamiaru wypróbowywać wyostrzenia tego miecza, bo wiedział, że przecięcie drzewa znów spowoduje u niego fale niebezpiecznych wspomnień. Bał się, co mogą one spowodować i jakie zmiany w umyśle za sobą pociągnąć.
Schował ostrze do Say'i ciekawiąc się, czy ostrze wejdzie do neij bez najmniejszego zgrzytu, czy też będą jakieś niedociągnięcia w jej wykonaniu.
Prób ciąg dalszy, zaciekawienie światem było mocniejsze, niż pragnienie rozmyślania nad wszystkim co go otaczało, jak miał w zwyczaju. Aż dziwne było to, że tak głupi osobnik, jak on lubił sobie rozmyślać nad sprawami iście filozoficznymi.
Zdjął zbroję, pozwalając jej opaść na ziemię, chwycił say'ę w lewą rękę i zdjął z siebie ręsztę ubrań zakrywających jego tors. Popatrzył w dół, na swą bliznę. Ciekawe czy w takim samym stopniu jak oddziaływał na rzeczy martwe mógł oddziaływać na swoje ciało. Pomyślał, że jego ręka jest zdrowa, że wszystkie ścięgna i mięśnie nigdy nie były przecięte przez ostrze, a blizna znika z jego ramienia. Ciekawe, jak jego ciało zareaguje.
Błogi stan zawładnął umysłem Ervina przez cały czas gdy w ręce trzymał swoją broń. Choćby nie wiadomo jakim poddawał go testom, broń była idealna, idealna pod każdym najdrobniejszym względem. Gdy skończył oględziny broni wsunął go do say’i nie usłyszawszy bodaj najdrobniejszego dźwięku, znów wszystko było idealnie.
Przyszedł czas na kolejne testy. Ściągnął zbroję i koszulę które w momencie w którym wylądowały na ziemi znikły. Teraz testom miało podlegać jego ciało. Pomyślał o braku blizn o sprawnych mięśniach i ścięgnach. Gdy zerknął ponownie na rękę była dokładnie w takim samym stanie jak sprzed jego myślowych działań leczniczych. Widać siła umysłu nie działała na jego własne ciało.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-06, 16:35
A więc leczenie samego siebie nie działa. no tak, to byłoby zbyt proste. Można tu zginąć i to był wniosek, który wyciągnął z próby Ervin. No cóż, musiał się cieszyć, że może wyczarować sobie przynajmniej wspaniały ekwipunek i mógł sie przenosić do miejsc, które kiedyś odwiedzał. To była ostatnia umiejętność, którą chciał wypróbować. Pozostawił ją na koniec, by zobaczyć, czy rzeczy, które "wyczarował" przenoszą się wraz z nim. Właśnie... Jeszcze jedno.
Popatrzył na rękawiczki, które miał na rękach, i spróbował sprawić, by zniknęły, myśląc, że już ich nie ma. Niezależnie od wyniku zdjął wszystkie ubrania od pasa w górę i wyczarował sobie: Jedwabną, czarną koszulę, Kolczugę, i jeszcze raz say'ę z Dai-kataną, którę wcześniej wyrzucił na ziemię. Teraz będzie mógł się zabawić w wielkiego pana. Na zakończenie wymyślił sobie czapkę z rondem, który nie dopuszczał cienia na oczy z wetkniętym orlim piórem. Pewnie śmiesznie to wyglądało, ale Ervinowi wydawało się, że prezentowało to bogactwo i szlacheckie pochodzenie.
Teraz pora na przenoszenie się. Pomyślał o pierwszym miejscu, które wpadło mu do głowy, Dornost, Ratusz miejski, gdzie spotkał tego recepcjonistę, który opowiadał mu o Lurtianach i wyprawie Ethelini.
No tak lekki zawód ale i pewność że w ten sposób byłoby zbyt dobrze, każdy świat wymaga równowagi i właśnie śmierć jest równowagą dla życia. Próba rękawiczek, zerknął myśląc że ich tam nie ma i rzeczywiście patrzył na nagie dłonie. Po co się więc rozbierać skoro zwykłe ubranie można zamienić na takie jakie się chce. Jedna myśl i dotychczasowe jego rzeczy zamieniły się w te wspaniałe, drogie stroje łącznie z kapeluszem z piórkiem. Katana lekko ciążyła mu na plecach, czyli była tam gdzie być powinna.
Teraz przyszedł czas na prawdziwy test. Test przestrzeni. Pomyślał że znajduje się w Dornost przed ratuszem. I w tym momencie obraz wokół niego zmienił się a on rzeczywiście stał przed wielkim gmaszyskiem. Wszystko się zgadzało z tego co pamiętał, wszystko poza tym że nigdzie nie było ani jednej osoby bądź zwierzęcia, wszędzie totalna pustka. Jakby i Dornost dotknęła ręka która skalała Wahsinn z tym że tam chodź były trupy, tu nie było nikogo.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-11, 20:10
Wyczarował dla siebie wspaniałe ubrania, które dodały mu lekko pewności siebie i spróbował przenieść się w znane mu miejsce. Działało to wcześniej, więc oczekiwał, że teraz także zadziała. Spodziewał się tego i tak też się stało. Pomyślał o placu przed ratuszem Dornost, przypominając sobie wygląd tego miejsca, gdy nagle świat wokół niego zniknął, by sekundę potem znów się pojawić, w odmienionych kształtach i barwach. znajdował się na głównym placu targowym Dornost, a przed nim wznosił się ten sam budynek, który kilka sekund wcześniej wspominał, chcąc się tu przenieść. Pojęcie tego, co właśnie się stało wydawało mu się teraz tak trudne, że znów zachwiał się, próbując ogarnąć to, jaką odległość właśnie przemierzył. Miasto, jakby ogarnięte epidemią wymarło, nie było widać nigdzie nikogo, kto wykazywałby chociaż szczątki życia, chociaż tych, którzy sił życiowych nie mieli także nie było w zasięgu wzroku i słuchu. Wszyscy jakby bali się człowieka, elfa, a raczej mieszanki, tych dwóch ras, który potrafił się w niesamowity sposób przenosić w przestrzeni. Jednakże, była to rzecz o tyle dziwna, że od razu gdy tu przybył nie było tu nikogo, więc ktokolwiek chciał się przed nim schować, bądź też uciec, musiał także posiadać zdolność natychmiastowego przemieszczania się. W takim właśnie wypadku ucieczka odpadała. Ktoś posiadający takie same zdolności co Ervin, nie mógłby się go bać. Były to przecież normalne, ogólnie przyjęte normy. Możliwe było także, że ktoś chciał utrzymywać Ervina w przekonaniu, że nikogo tu nie ma, że jest jedyną osobą, która jest w tym świecie. Chciał jeszcze sprawdzić jedną rzecz, ale na to przyjdzie jeszcze pora. Skierował swoje kroki naprzód, w stronę schodów prowadzących do ratusza, lekko oddychając, próbując wychwycić jakiekolwiek zapachy, które świadczyły by o...
Czymkolwiek
Ten świat był tak pusty, że podświadomie wyszukiwał znaków, świadczących, że jest to świat, w którym mogą żyć ludzie, krasnoludy, Elfy, jorowie. Chciał wyczuć zapach, niesiony przez wiatr. Chciał poczuć. Nie chciał odczuwać ciszy. było to dla niego zbyt obce uczucie, by mógł się do niego przyzwyczaić. Ciekawe, czy Alia D'Hadmak również się tu znajdowała, jeśli tak, to gdzie jest? Czy ona również odkryła to co on?
Przystanął po zrobieniu kilku kroków. Przypomniał sobie o wspaniałym orężu Jorki. Wyobraził sobie, że na jego pasie zawiesza się pochwa ze sztyletem w środku. Nie jakimś tam sztyletem, a z lodowym, przeraźliwie zimnym ostrzem. Przypomniał sobie, kiedy targany wspomnieniami i urojeniami kierował się w stronę jorki, próbując ją zabić, a ta obroniła się lodowym sztyletem. był ciekawy, czy takie unikalne przedmioty również mógł przyzywać.
Ervin szukał jakiegokolwiek znaku że ten świat nie różni się od Sorii. Szukał zapachów i znalazł zapachy miasta, wszystko to było zgodne z tym co zapamiętał Ervin z czasów gdy odwiedzał to siedlisko ludzkie, wszystko każdy zapach, każdy za wyjątkiem człowieka. Cisza jednak pozostała, wszechogarniająca cisza, teraz także wypełniana jego krokami które niosły się echem po placu. Gdy zrobił te kilka kroków które idealnie usłyszał przypomniał sobie Jorkę i jej broń. Pomyślał że ją posiada i u pasa pojawił się sztylet. Ucieszony sięgnął po niego lecz gdy go wyjął rozczarował się mocno. Co prawda sztylet wyglądał jak ten którym posługiwała się szczurzyca, co prawda od ostrza czuć było zimno lecz tylko to było zgodne z prawdziwym sztyletem kobiety.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-14, 21:28
Natychmiast, gdy zrozumiał, że sztylet będzie bezużyteczny, odrzucił go. Nie umiał władać tak krótkim ostrzem, wydawało mu się ono za małe, nieporęczne, wymagające zbyt dużych skrętów nadgarstka. Nie to co stary, dobry, poczciwy ciężki miecz jednoręczny. To była broń, którą mógł walczyć. I oczywiście Katana, którą sobie sprawił. Dzieło sztuki. Tylko magia mogła stworzyć coś takiego. Ciekaw był, czy będzie możliwość jej wykorzystania w tym świecie bez ludzi i zwierząt. Liczył tylko, by on mógł przeżyć.
Kilkoma krokami skierował się naprzód, ciągle kierując się w stronę drzwi do ratusza.
//sorry, za ten pseudo-posta, ale mnie zapaść wenowa powoli sięga.
Rzucony sztylet tak jak się spodziewał znikł z delikatnym odgłosem metalicznego echa gdy ostrze na sekundę dotknęło bruku. Ervni ruszył w kierunku wysokiego budynku stojącego na wprost niego. Wiedział dokąd zmierza, wiedział że ciężko tam będzie się dostać, lecz czy na pewno? Teraz gdy nie było strażników, cały ratusz stał otworem. Półelf kierował się do wielkich drzwi prowadzących do środka. Grube ciemne drewno wyglądało na niezniszczalne, prowadziły do nich schody wznoszące się dość szybko w górę. Kamienne bloki były równe i dość wysokie jednak nie stanowiły żadnego problemu dla wysokiego wojownika, który dotarł do drzwi bardzo szybko.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-30, 12:54
Nagle dotarło do niego jeszcze bardziej to, jaki jest sam. Cały świat był dla niego dostępny, nikt go nie ograniczał, mógł robić co chciał, nikt nie stanie mu na drodze. Był wolny. Pierwszy raz w życiu był zupełnie wolny, nie ograniczony niczym, ani odległością gdyż mógł się przenosić w dowolne miejsce które odwiedził w tamtym życiu. Czy umarł? Czy to właśnie była śmierć, jaką opisywano w księgach? Czy to było piekło? Ciekawe, czy można się z niego wydostać. Myśli migały mu, by za chwilę zniknąć, przywalone kolejnymi. Co tu się dzieje? Był wolny!
Jednocześnie z myślą, która mówiła mu o wolności, pojawiła się druga, która sprawiła, że poczuł wzdłuż kręgosłupa dreszcz, i kropelkę zimnego potu.
Był sam.
Zupełnie sam.
Nie spotka już żadnego człowieka, nie wymówi do nikogo ani słowa, będzie żył w świecie, który będzie zamieszkany jedynie przez niego. Skąd wiedział, że nikt nie znajduje się w tej krainie oprócz niego? Wystarczyło się rozejrzeć. Dornost, wielkie miasto ludzi. Główny plac ział pustkami. To musiało coś znaczyć.
Był sam
- No, nie taki zupełnie sam, chłopcze. hihihi - roześmiał się głosik w jego głowie. - Wkrótce się spotkamy, zobaczysz, jeszcze tylko trochę - Słyszał prawdę w głosie, który do niego mówił.
Był pewny, że gdy poczuje, że jest naprawde samotny, gdy dotrze do neigo ta myśl, będzie się uciekał do halucynacji. Wiedział to, jednakże nie myślał o tym, nie pomyślał, nie dopuszczając do siebie, że jego choroba psychiczna aż tak posunęła się do przodu. Głos powoli nabierał swojego charakteru.
Ervin stał zadumany nad swą sytuacją, był sam na sam z głosikiem tkwiącym głęboko w swym wnętrzu, rozmyślał, marzył, analizował. Stał przed drzwiami do ratusza nie mogąc zrobić kroku, nie mogąc podjąć decyzji... w tym samym momencie usłyszał z wewnątrz dobiegający do jego uszu stłumiony okrzyk.
- Cholera jasna, czemu ja mam takiego pecha.
Głos był cichy zapewne za sprawą grubych odrzwi, a może osoba je wypowiadająca nie robiła tego dostatecznie głośno, elf nie wiedział. Był sam, myślał o tym i wtedy ktoś się pojawił, czary, czy omany, a może przypadek.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-30, 14:15
Nagły głos zza drzwi wybuchł mu w uszach, niczym wybuch kuli ognistej wyrzuconej w uciekającego drowa, który rozprysnął się na małe kwadraciki. Nigdy nie widział takiej sytuacje, ale, gdyby takowa się zdarzyła, z drowa bardzo by się potem śmiali, że jego ciało rozprysnęło się na kwadraciki. Jednakowoż wybuch kuli ognistej, był równoznaczny z wielkim hałasem. Głos wydobywający się zza drzwi może i nie był strasznie głośny, lecz był głosem. Ervin odzwyczaił się podczas i tak krótkiego pobytu w tej krainie od głosu ludzkiego, czy też jakichkolwiek głośniejszych odgłosów. Pod uwagę można wziąć również zaskoczenie, które jeszcze bardziej zwielokrotniło to, jak usłyszał to elf.
Tak więc, dzielny elf z wielką kataną na plecach przestraszył się głosu wydobywającego się zza wielkich drzwi. Czmychnął niczym królik, można by rzec, jeżeli czmychnięcie niczym królik prezentuje się na pomyśleniu o tym, że znajduje się za recepcję, gdzie siedział człowiek, od którego wyciągał informacje na temat wyprawy Ethelini.
Natychmiast po tym schylił się, by po chwili, już wolniej wynurzyć się zza recepcji i spróbować okreslić co się dzieje we wnętrzu wielkiego budynku.
Plan elfa był genialny, zważywszy na zaskoczenie i strach związany z tym głosem. Pomyślał o recepcji którą pamiętał i w momencie znalazł się za biurkiem za którym wtedy siedział młody rudy człowieczek, a teraz było ono puste. Co prawda leżały na nim stosy papierów ułożone w równe kupki jednak na krześle nikt nie siedział. Ervin wyjrzał zza biurka w głąb korytarza, jednak i tam przywitała go pustka jeśli nie liczyć kilku obrazów w złotych ramach lub pozłacanych czego był bardziej pewny, kilku lamp oliwnych co dziwne palących się miłym blaskiem. Były także dwa okna zasłonięte jednak ciężkimi zasłonami oraz troje drzwi poza wejściowymi, wszystkie zamknięte. Na posadzce leżał sfatygowany już dywan, jednak nadal prezentował sie dość dobrze zwłaszcza jeśli wzięło się pod uwagę ile osób nim przewędrowało.
Ervin był w pustej poczekalni, pustej i cichej jak grób.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-30, 14:46
Coś tu nie grało, dziwne przeczucie targało nim wewnętrznie. Jakaś zasadzka? Obejrzał się za siebie, zajrzał pod biurko. Zaczął wyjmować katanę, przezorny zawsze ubezpieczony. o tu się mogło stać? Może ten człowiek także umiał się przenosić, i właśnie to zrobił? Może był to tylko wytwór jego chorej wyobraźni? Może... było dużo wyjaśnień, może słowa były wypowiedziane w innej części budynku, a echo przyprowadziło je akurat do wejścia?
Pomyślał o tym, że przydałaby mu się lepsza widoczność, lepsze zmysły. Pomyślał, że w jego dłoni nie obciążonej mieczem znajduje się flakonik mikstury wyostrzenia, która czasami zażywał, by być lepszym w strzelaniu z łuku, czy też innych dziedzinach, które zależą od jego zmysłów. Ciekaw był, czy ziołowe wywary również nie zachowują swoich właściwości. Ale jeśli nie spróbuje, to się nie dowie. Wyszedł za biurko, wypijając wywar we flakoniku.
Ervin podejrzewając jakiś podstęp uznał że potrzebna mu była jak najlepsza widoczność, a przy okazji jego zmysły musiały pracować na największych obrotach. Wspiął się na biurko dzierżąc w dłoni wymyśloną i przywołaną miksturę. Z góry było rzeczywiście widać lepiej pomieszczenie, jednak to że wspiął się na mebel nie zmieniło sytuacji jaka tu była, nadal było pusto i cicho. Odkorkował fiolkę i jednym duszkiem wypił całą zawartość. Co prawda miała taki sam smak, to znaczy była równie ohydna jak te które do tej pory pił jednak nie to zastanowiło bohatera, to raczej uczucie którego doznał po wypiciu a dokładnie rzecz biorąc brak uczuć. Świat nie nabrał żywszych kolorów, nie przybyło dźwięków i szmerów, nie poczuł nic więcej co do tej pory czuł, wszystko było takie jak przedtem, nic się nie zmieniło. Mikstura nie zadziałała.
Gdy spojrzał na pusty flakonik trzymany w dłoni coś przykuło jego uwagę. Był to papier leżący na lewym brzegu biurka. Dość długa lista jakiś słów. Pewnie by zignorował ten dokument gdyby nie fakt że wydawało mu się że widzi tam swe imię napisane wspólną mową.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-01-30, 15:27
Wyrzucił pustą fiolkę, pozwalając jej spaść na ziemię, nie przejmujac się, czy ktokolwiek to usłyszy, najwyżej lekkie stuknięcie, bo fiolka i tak rozpłynie się w powietrzy, jak uderzy o ziemię. Teraz liczyło się tylko jego nazwisko na liście. Co ono oznaczało? Mikstura nie zadziałała więc nie był zdolny, by przeczytać całość listy. Zeskoczył z biurka, amortyzując upadek lekkim zgięciem kolan. Schował od razu katanę do pochwy. Teraz liczyła się tylko lista. Tylko. Może potem to wykorzystać. Wziął papier w ręce, by chwile potem pomyśleć, że znajduje się znów po drugiej stronie drzwi wejściowych, by znaleźć się w świetle dnia i móc przeczytać dokument.
Wykonanie zaplanowanych działań nie zabrało mu zbyt wiele czasu i po sekundzie zeskakiwał w akompaniamencie cichego uderzenia szkła o podłogę i tak się spodziewał, tak jak wiedział fiolka znikła zanim się rozpadła. Ervin miał w dłoniach papier, w tej samej chwili był już na zewnątrz w świetle dziennym łapczywie wpatrując się w kartkę.
Tytuł na górze strony brzmiał "Lista osób skazanych na dożywotnią prac w kamieniołomach na wyspie Kertil" zaraz pod spodem zobaczył "data wyjazdu ". Niżej znajdowała się lista osobników wśród których na siedemnastej pozycji widniało nazwisko Ervin Ichaer. Lista składała się z trzydziestu dwóch pozycji pod którą widniała pieczęć Dornost oraz podpis księcia.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wykonanie zaplanowanych działań nie zabrało mu zbyt wiele czasu i po sekundzie zeskakiwał w akompaniamencie cichego uderzenia szkła o podłogę i tak się spodziewał, tak jak wiedział fiolka znikła zanim się rozpadła. Ervin miał w dłoniach papier, w tej samej chwili był już na zewnątrz w świetle dziennym łapczywie wpatrując się w kartkę.
Tytuł na górze strony brzmiał "Lista osób skazanych na dożywotnią prac w kamieniołomach na wyspie Kertil" zaraz pod spodem zobaczył "data wyjazdu 24 dzień miesiąca Sellis". Niżej znajdowała się lista osobników wśród których na siedemnastej pozycji widniało nazwisko Ervin Ichaer. Lista składała się z trzydziestu dwóch pozycji pod którą widniała pieczęć Dornost oraz podpis księcia.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum