Każda idea jest wzniosła dla jej Apostołów. W. Rozanow
Zawód Diler Legenda Hermeneglida
Wybuch śmiechu, radośnie krzyczące dzieci, oklaski, odgłosy picia i jedzenia, wszystko to towarzyszyło karczmie o nazwie „Wściekła Kura”. Tego wieczoru pękała w szwach, bo właśnie w niej odbywał się coroczny festyn ku czci matki ziemi i prawie każda rodzina w miasteczku przyszła zobaczyć wysęp przygotowany przez radę starszych. Nie jedna moneta została wydana i właśnie w to miejsce, zjechało się wiele popularnych bardów, bajarzy i błaznów, popisujących się swoimi umiejętnościami i zabawiając przy tym nie tylko dzieci, bo również dorosłych, mimo, że ci udawali przed dziećmi, iż było inaczej. Szerokie uśmiechy, które nie opuszczały gości czyniły atmosferę cudowną, a sami artyści dawali z siebie o wiele więcej, aniżeli zazwyczaj. Taka publiczność, jest dla człowieka, który posiada uczucia, równie cenna jak złoto.
Nie dla wszystkich. W Tym świecie żyją osoby, dla których pieniądz ma największą wartość. Takie wartości jak życie, można przeliczyć na ilość monet. Czasem ogromną, a czasem mniejszą od kosztu piwa.
W świecie gdzie ludzie wolą mrok niż słonce, blask złota od blasku dnia, dobrze się czuł Hermeneglid, który tego dnia kolejny raz dostał przesyłkę do dostarczenia. Jego przełożony dał mu ją jakieś dwie godziny temu i powiedział „Mam kurewsko ważnego klienta. Jest nim bogaty kurewski handlarz o kurwim imieniu Baolin. Więc załatw to kurwa szybko.” Słowo „kurwa” było ulubionym słowem Czarnej ręki. Bohater nie znał jego imienia, ale dobrze płacił i miał swój honor, mimo, że życie dla niego nie było żadną wartością. Podobno był niesamowitym alchemikiem, ale to plotki, im nie zawsze można ufać.
Zadanie wydawało się banalnie, jednak tłum panujący w gospodzie był przerażający. Trudno było tu kogokolwiek znaleźć. Karczma była ogromna a wszędzie ludzie grali i tańczyli, śmiali się, i rozmawiali. Człowiekowi udało się ustalić, że tego wieczoru właśnie w tym budynku miał spędzić resztę dnia klient.
Pakunek bezpiecznie obciążał jedną z wielu kieszeni jego kurtki. Był małych rozmiarów i jeszcze mniejszej wagi.
Tłok sprawił, że w środku karczmy było okropnie duszno i gorąco. Ludziom jednak to nie przeszkadzało, bawili się na całego, czego nie można powiedzieć o Hermeneglidzie, którego ubiór nie był przystosowany do takiej temperatury, szczególnie czarna kurtka. Być może się mu to wydawało, jednak kilka par oczu skoncentrowało swój wzrok na jego osobie.
Wchodząc do ogromnej karczmy zorientował się, że ta dzieli się na wiele częsci. Najbardziej rzuciły mu się w oczy 3 strefy.. Na lewo ludzie tańczyli przy muzyce, po prawej zaś siedzieli, jedli i pili wybuchając co chwila śmiechem po żartach błazna skaczącego właśnie na stole. Dalej zdołał zauważyć publiczność, złożoną głównie z dzieci oglądającą popis elfa który żonglował ostrzami na prowizorycznej scenie.
Ogólnie rzecz ujmując zabawa trwała na całego i nic nie wskazywało na to, że ma się ku końcowi.
Tylko czas mijał nieubłagalnie, a przesyłka wciąż była w posiadaniu młodego człowieka.
"No to kurwa impeza na całego" - Pomyślał w duchu, odwzajemniajac usmiechy i zagadujac nadwyraz zadowolonych ludzi z tłumu. Miał w głowie cos takiego co pozwalało sie mu cieszyc mimo ze wcale zadowolony nie był, pozwalało mu płakac mimo ze nie było w nim ani odrobiny smutku, pozwalało mowic rzeczy ktore nie byly zgodne z prawdą zachowujac przy tym tak neutralna twarz jakby opowiadał o zbieraniu porzeczek. Ten talent był w tym swiecie nieoceniony. I ten oto niby pozorny człowiek ktory własnie sciągał czarną i porzadna kurtke odsłaniajac jego piekną białą koszule ktora i tak nie rzucała sie w oczy, w tej knajpie dla normalonego człowieka nic nie rzucało się w oczy. Ale Herm nie był normalnym człowiekiem, choc z pozoru zadowolony i bestroski musiał widzieć wiecej niż inni, jego zmysły musiały byc duzo bardziej wyczulone, nigdy nie niszczył swojego umysłu żadnymi mocnymi uzywkami, musiał byc cały czas w gotowośći.Nawet teraz w tej budzie pełnej pijakow i ćpunów ktorych jedynym sensem życia były wieczne imprezy i otumanienie. On był inny i to ratowało mu dupe juz setki razy, baczna obserwcja i ciagłe skupienie nie przeszkadzały mu w zachowaniu tak szczerze usmiechnietej mordy ze kazdy wzioł by go za jednego z setek imprezowiczow. Narazie bacznie obserwował czekał na rozwój wydarzeń, mała paczuszka nie ciarzyła mu az tak zbytnio by zrobic cos głupiego.
Impreza rzeczywiście trwała na całego. Karczma pełna ludzi powodowała, że atmosfera w środku nie tylko była gorąca ale i w pomieszczeniu było strasznie hałaśliwie. Wszędzie ludzie śmiali się, krzyczeli i rozmawiali.
Szukanie nad wyraz zadowolonych ludzi nie było problemem, gdyż mało który na takiego nie wyglądał. Byli dorośli mężczyźni, którym koszula wychodząca ze spodni, była odpięta, a brzuchy, u niektórych osobników całkiem pokaźne, sterczały wchłaniając kolejne porcje alkoholu. Ten rodzaj osobników odpowiadał na zaczepki Herma, krzyczał zazwyczaj w bardzo podobny sposób. –Siadaj chłopie i wypij z nami piwo! Gdybyś ty wiedział ile ja kiedyś wypiłem z pewnym rudym krasnoludem! Hoho! Piwo wnoszono nam nie w kuflach a w beczkach!- krzyknął łysy, gruby mężczyzna akcentując ostatnie słowo mocnym uderzeniem kufla o stół, czego skutkiem było rozlanie się płynu weń się znajdującego. Mało brakowało do tego, by te nie wyplamiło białej, pięknej koszuli. Dalej co prawda inne historie, inni ludzie, ta sama propozycja „Napij się z nami”. Kobiety trzymały się blisko mężczyzn śmiejąc się z ich żartów i mało mówiąc, jednak również pijąc. To nie było celem młodego złodzieja. Używki rozluźniały jego zmysły i czujność, a na to nie mógł sobie pozwolić podczas misji! Nieco młodsi goście, nie będąc jeszcze tak schlanym, jak ich starsze towarzystwo, bawiło się na parkiecie co jakiś czas schodząc do stolików, coś wypić czy zjeść. Ich myśli kręciły się nie tylko wokół karczemnej zabawy, patrząc na rozbawione towarzystwo, głównie oceniali osoby z płci przeciwnej, nie ukrywając w słowach swoich zamiarów związanych z tą nocą. Aczkolwiek to ulegało zmianie po podejściu do wybranej ofiary. W takiej chwili nie jednemu język się plątał i strzelał coś głupiego. Nie mniej poza ochotą na seks, taniec i picie, mało w tej części karczmy było ciekawych rzeczy. Dziewki widząc Herma czerwieniły się lekko i uśmiechały jednoznacznie, ulegając atmosferze tutaj panującej. Bohater jednak odwzajemniając uśmiech na tym zaprzestał, robiąc to co wcześniej postanowił, nie licząc reakcji jego ciała na odsłonięte, głębokie dekolty i niejedne jędrne piersi, które mało co zakrywało. Szedł dalej przyczepiając się do różnych ludzi to tu, to tam.
Dowiedział się tyle, że dzieci miały przednią zabawę, chociaż niektórym oczka powoli zaczynały się zamykać. Udając jednak, że tak w cale nie jest, krzyczały i śmiały się oglądając występy różnych akrobatów i innych artystów. Ta część była z pewnością opanowana przez najmłodsze pokolenie. Tutaj bohater zdobył informację o tym, że najlepszą osobą w tej karczmie jest elf, który jeszcze niedawno żonglował nożami. Niejaki „Tańczący z ostrzami, kulami i babami.”. No cóż, na pewno przydomek posiadał długi.
[...]Zmysł: Wzrok Poziom o - Test = k20(16) + 12 -2 = 26 / ST= 20. Sukces!
Była też jeszcze jedna strefa, która rzuciła się człowiekowi w oczy. Ludzie tam siedzący, nie pili natrętnie, raczej kulturalnie i niewielkie ilości. Ich strój był bogaty i całkiem nieźle dobrany. Tam właśnie skierował się Herm.
Zatrzymała go ręka spadająca z impetem na jego lewe ramie i mimowolnie obracając go w przeciwną stronę, do tej w którą zmierzał.
Jego oczom ukazał się wysoki człowiek z ulizanymi do tyłu włosami, czarnymi jak smoła i z kozią bródką. Wydawał się znajomy.
-Witaj brachu!. Masz może więcej tego co ostatnio?- zapytał szczerząc zęby. Jednego mu brakowało, resztę miał popsutą.
Herm sobie przypomniał skąd go kojarzy. Ostatnim razem sprzedał mu truciznę, która podana w małej dawce przynosi efekty te same, co dobry narkotyk, z tym, że zabija o wiele szybciej. Takie znęcanie się nad ćpunami. Jeden z nowych wynalazków Czarnej Ręki – żabi jad. Podobno wyszedł z przypadku, jak większość narkotyków w alchemii. Aktualnie był w fazie testów.
Ręka nadal trzymała ramię dilera, a niebieskie oczy nerwowo oglądały jego postać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum