Opis: [...]Wygląd:
Reneei jak to się mówi, jest z metra cięta. Jedyne 160 cm wzrostu (a i to odmierzane: „na oko”) powoduje, że zazwyczaj musi zadzierać głowę by spojrzeć z kim rozmawia. Jakby w rewanżu za to, patrzący jej w twarz może mieć problem z odczytaniem emocji i myśli. Nie ma co przy tym liczyć na współpracę nieprzeniknionych oczu barwy mocnej kawy. Falowane, kasztanowe włosy kobieta upina metalowymi wsuwkami, by nie opadały do łopatek szczupłego ciała o typowo kobiecych kształtach. Dwa pasma grzywki, trzyma z tylu coś na kształt prostego drewnianego pierścienia, do którego uczepione jest na żyłce nieduże białe pióro. Lotką w dół kładzie zazwyczaj gładko na szyi po lewej stronie tuż za tętnicą zewnętrzną biegnącą spod ucha. Opalona delikatnie na brązowo skóra podczas pokonywanych pieszo odległości, komponuje się z upodobaniem łowczyni do noszenia lekkich, praktycznych, pozbawionych ozdób skórzni. Jakby ktoś ciekawie zwrócił uwagę, to jedynymi zupełnie niebrązowymi elementami w całym wyglądzie są białe gałki oczne i owe piórko.
Charakter:
Reneei to typ wolnego ducha, który nie przywiązuje się ani do miejsc, ani osób; przez wzgląd na zajęcie z którego czerpie dochody, nauczona ostrożnego, metodycznego działania, w miarę możliwości przewidywania biegu zdarzeń i zapobiegania mu zamiast ponoszenia potem niekorzystnych konsekwencji.
Łowczyni na obcych reaguje obojętnie, chociaż nie zaniepokojona niczym jeśli chce z marszu potrafi nawiązać rozmowę. Może się wydawać otwartą i dość towarzyską osobą. Gdy się do kogoś przekona staje się uprzejma i skora do pomocy bez względu na rasę. Traktuje wszystkich jednakowo, oprócz zielonych elfów – za więź z naturą, żywi do nich głęboki szacunek, wpojony jeszcze zanim któregokolwiek zobaczyła na własne oczy.
Przeszłość:
Dziewczyna wywodzi się z ubogiej szlacheckiej rodziny zamieszkałej w rejonie Silvatteri, niemal pod samymi lasami zielonych elfów. W dzieciństwie bez przerwy zapatrzona jak nie w niebo, ptaki lub kołyszące się wierzchołki drzew to zasłuchana w głos mamy czytającej jej od czasu do czasu książki. Nie gięły się pod nimi półki, jednak wybór był wystarczający, a sama Reneei często ciekawsko je przeglądała. Praktycznie wszystko okazywało się interesujące. Sielankę przerwał brutalnie przełomowy moment w życiu. Po ukończeniu 15 lat dziewczyna musiała zejść na ziemię, gdy zgodnie z obyczajem nadszedł czas przygotowania do ożenku.
Ojciec wybierał, tutaj ojcowie zawsze wybierają, ale dlaczego to akurat temu bogowie musieli niemożliwie poskąpić wyczucia estetyki? Nie wiedziała... Ów wybranek spełniał warunki majątkowe, jednak w zestawieniu z nim pod kątem urody, najohydniejszy ropuszcz byłby księciem z kryształowego pałacu. Tak jak go raz dziewczyna zobaczyła, tak widzieć więcej nie chciała. Z przetłumaczeniem rodzicom swych obiekcji miała już twardy orzech nie do zgryzienia, a nieosiągalne porozumienie podsunęło nęcącą myśl ucieczki. Trudno nie było, po na ogół posłusznym dziecku nikt się tego nie spodziewał. Dziecko z kolei nie mogło się spodziewać jak szybko się zgubi i jak niewyobrażalne może mu sprzyjać szczęście. Błąkała się po lesie kilka dni, tracąc zmysły i siły. Skrajnie wyczerpana wyszła na obrzeże, gdzie podstarzały myśliwy w swojej skromnej chatce wiódł samotniczy żywot. Zajął się nią, a po długim szeregu dąsów, błagań, tupnięć nogą zgodził się nauczyć rzemiosła i przekazać wszystko co wiedział. Osiem lat później stary zmarł, a Reenei urządziwszy mu pochówek, porzuciła domek. Nie trzymało jej nic, natomiast zew drogi był nie do zagłuszenia...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum