TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
[Legenda] Dopełnić Przeznaczenia - Akt I: Ucieczka
Autor Wiadomość
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-28, 21:45   [Legenda] Dopełnić Przeznaczenia - Akt I: Ucieczka

Życie i śmierć mają idealne granice, przez które trzeba się przebić, aby wlać w nasz mroczny świat potok światła.
Mary Shelley - Frankenstein




Dopełnić Przeznaczenia
Akt I
Ucieczka


*



Błyskawice rozświetlały czerń nocnego nieba i rozpraszały ciszę zaległą w pokrytym śniegiem lesie. Ziemia opadała tu łagodnie, jak zwykła to robić na przedgórzach. Góry środka świata były wysokie, to prawda, jednak na wysuniętych krańcach tego łańcucha górskiego łagodne zbocza zbliżały się do niskiego, spokojnego poziomu, gdzie na łąkach pasły się spokojnie owce. Owce jednak nie pasły się tu od dawna. Był środek zimy, a burza szalejąca nad głowami potencjalnych owiec rozgoniłaby je w bardzo krótkim czasie. Wraz z błyskawicami, z nieba dochodziły także inne przesyłki. Płatki śniegu pokrywały wcześniejszą pokrywę lodu białym puchem.

Całe zbocze pokrywał las, mały lasek, jeden z wielu, które można spotkać u podnóży gór, głównie złożony z drzew iglastych i krzewów, wiecznie zielonych, jeżeli nie pokrytych śniegiem, tak jak dziś. Z krzakami czaiło się parę wilków, czekających na najmniejszy znak życia obiektu, na który polowały od paru godzin. Koniec polowania był już bliski, sarna zagubiona na tak dalekiej północy została już zraniona przez porywczego młodego łowcę, który jednym, krótkim warknięciem został przywołany do reszty polujących, by powolnie gonić zmęczoną już ucieczką sarnę. Serce stada przyczaił się za krzewem, wyglądając zza niego w stronę małej polanki, na której znajdował się aktualnie obiekt polowań. Niski dźwięk wydobył się z gardła wielkiego wilka, a po chwili reszta stada rozeszła się po cichu w różne strony, nie stwarzając żadnego dźwięku. Wyszkoleni zabójcy. Samiec alfa położył uszy na głowie i obnażył lekko zęby. Zgiął kolana i usiadł na zadzie. Czekał. Polowanie to sztuka cierpliwości.

Sarna na polance miała ciężką noc. Jej życie dobiegało końca. Z rany na szyi wylewało się coraz więcej krwi a ona coraz rzadziej robiła krok. Płatki śniegu spadały z nieba wprost na nią, roztapiając się w przemokniętej krwią sierści. Lekko oziębiały ranę zadaną przez wilka, znieczulając ją. Chociaż lekka ulga na koniec życia. Przystanęła i opuściła głowę. To tu. To miejsce było jej pisane. W tym miejscu zostanie pożarta.

Zwierzęta nie mają uczuć, zwierzęta nie myślą. Mają swoje rozbudowane instynkty i przyzwyczajenia dziedziczone z pokolenia na pokolenia, mają swoje przeczucia, które mówią im, gdzie mają podążać, by znaleźć świeże pożywienie. Zwierzęta nie są stworzeniami inteligentnymi.

Ale za każdymi zachowaniami zwierząt kryje się cząstka ludzkich uczuć i instynktów...


...


Przeznaczenie. Każdy z nas je wypełnia, postępując stopniowo w swym życiu, wypełniając punkty tego, co trzeba w swym żywocie zrobić, oraz to, czego nie można. Każdemu jest pisane umrzeć. chyba, że jest się nieśmiertelnym elfem, lub innym nieludzkim stworzeniem, któremu jest pisane nie umrzeć. Właśnie, brak śmierci również jest przeznaczeniem, jeżeli spojrzeć na nie z drugiej strony. Przeznaczenie. Może sprowadzić na siebie dwie osoby, które staną się najlepszymi przyjaciółmi, kochankami, bądź kochającą się parą, która nigdy się nie rozstanie, aż do końca swych dni. Przeznaczenie stwarza okazje, wiedząc, czy ktoś je wykorzysta.

Przeznaczenie sprowadza ludzi, by umarli tam, gdzie ono właśnie chce.

Przeznaczenie wie, że wszystko wydarzy się tak, jak to sobie wymyśliło.


Kolejna błyskawica rozcięła niebo na dwoje, tworząc jasną granicę między wschodem a zachodem. Grzmot roztoczył się nad zboczem po parunastu sekundach, mimo iż wydawało się, że piorun uderzył całkiem niedaleko. Wielkie góry stanowiło potężne tło dla wszystkich obrazów. Grzmot zakłócił rytm kroków rozbrzmiewających w uszach najlepszych słuchaczy znajdujących się na granicy wielkiego lasu i Civitas - Środkowej części imperium. Kroki były tak szybkie, że mogłoby się wydawać, jakby rzeka płynęła niedaleko i spływała z progów skalnych. Krok za krokiem. W odstępach niespełna pół sekundy.

...


Przywódca stada spojrzał na przeciwległy koniec polany. Zauważył podobną kępę krzaków, za którą skryli się dwaj jego bracia. Jeden, młodszy, wychylał się za bardzo zza krzewu. Był jeszcze niedoświadczonym myśliwym i stanowił zbyt widoczny punkt białego futra na tle nocnej czerni lasu. Czas nadchodził. Serce stada podniósł się, i zamachał parę razy ogonem, by pozbyć się śniegu z futra. Zawył cicho, ale przenikliwie, by reszta polującej grupy mogła go usłyszeć. Lekkim truchtem zbiegł w stronę sarny, stojącej na środku polany, patrzącej się w niebo, nasłuchującej. Samica odwróciła wzrok w sam środek jego łba, spojrzała w uczy. I skoczyła. Nagłe spięcie mięśni, przyspieszenie, skok. W przeciągu sekundy znalazł się przy niej, a zaraz po nim jego bracia i inni członkowie polowania. Wczepili się w uda sarny, spowalniając ją, ta jednak uzyskawszy siły z ostatniej próby pozostania przy życiu wierzgnęła, pozbawiając przytomności jednego z wilków. Krew coraz szybciej wylewała się z ran. Koniec był bliski.

...


Kroki. Bieg. Oddech. Wdech i wydech. Cały świat nie istniał. Istniał jaskrawy punkt po środku lustra. Istniała biała wstęga włosów na jej głowie. Istniały nienaturalne zęby w jej ustach. Liczył się potwór, którym się stała. Ból. Serce było rozerwane, płacząc za istotą, którą przestała być. Bieg, przed siebie, jak najdalej od tych cholernych ludzi, którzy spowodowali to, co się stało. Skok, nad poprzeczką leżącego drzewa.
Nagie stopy uderzały o lód znajdujący się pod lekką pokrywą płatków śnieżnych, które zdołały przebić się przez kopułę drzew. Palce stały się niebieskie z zimna, nogi drętwiały, ale to nie liczyło się, liczył się bieg. Bieg w samej bieliźnie i koszuli przez las, uciekając od oprawców. Kolejny skok.

Polana. Krwawa jatka przed nią. Wilki rozrywały skórę sarny, która musiała umrzeć niedawno, gdyż z jej ciała rozchodziła się para. Wilki nie ruszają cudzego łupu. Drapieżnicy. Nagie żebra, żółte kości, ukazujące się spod połaci skóry. Któryś z wilków połamał między zębami klatkę piersiową sarny i pożerał rozkurczone serce. Jatka. Zapach śmierci uderzył w nozdrza Kobiety. Zapach krwi.

Drapieżnik obudził się w niej, gdy zdruzgotana ujrzała wilki pożerające swą ofiarę. Była ofiarą, musiała stać się wilkiem. Z gardła kobiety wydobył się cichy pomruk. Uniesione wargi ukazały ostre kły.

Drapieżnik.
Ostatnio zmieniony przez Ervin 2010-03-31, 21:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-03-28, 23:17   

Uciekała jak najdalej się dało. W chwili uniesienia uczuć niż zdrowego rozsądku.

To oni. To ci, którzy są wszystkiego winni! Bestie! Poczwary czujące jedynie nienawiść. Chcące jedynie niszczyć i zagarniać wszystko dla swojego dobra. Ci, dla których nie liczy się nie prócz własnego ego. Bezuczuciowe machiny do zabijania, szydzenia i wyniszczania wszystkiego wokół.

Tak nie może być. Trzeba z tym skończyć. Raz a zawsze. Takie istoty nie powinny istnieć.

Basta!


Teraz kolejni. Kolejne bestie żyjące dla mordu. Kolejne poczwary i twory tego bestialskiego świata.

Nie... Nie mogą... Oni też na to nie zasługują!

~

Z biegu pełnego frustracji, niesprawiedliwości i porażającej prawdy, która ją dotknęła, znalazła się tutaj. Chcąc zostawić najwięcej za sobą zatoczyła koło i wróciła do tego samego.

Do śmierci.

Pełna wszelkich emocji miłości, zdrady, mordu, współczucia, tęsknoty, niespełnionego pragnienia, bezpieczeństwa, bezkarności, wymierzała sprawiedliwość tym, którzy byli winni. Tych, których widziała przed sobą również uznała za winnych.

Nawet nie mając normalnego ubrania, broni czy czegokolwiek przy sobie poza dwoma rzeczami nie pohamowała się przed groźną naturą. Będąc rozjuszona od ponad godziny nie miała zamiaru odpuszczać. Mięśnie ciągle były napięte. Serce szalało od wrażeń psychicznych jak i od niemiłosiernie trudnych warunków pogodowych. Nogi kostniały, ciało spowalniało od niskiej temperatury. Kobieta nawet tego nie zauważała. Cała gotująca się złość sprawiała wrażenie, że za chwile stopi się i wyparuje. Godzinne nasilanie się ciśnienia spowodowało stan krytyczny. Szczyt tego, co można było osiągnąć. Coś, co nie mieściło się w ciele człowieka, lecz już tylko demona.

Widząc wilki chciała je ukarać tak, jak poprzednich. Czując natomiast odległość dzielącą bestię od winnych zaprzestała poprzednich poczynań. Poczuła chęć uwolnienia się od nieludzkich zmagań. Kroczyła w ich kierunku. Stawiała kroki, jak gdyby miała do niebieskich stóp przywiązane wielkie ciężary. Za każdym stopniem jej uczucia wyzwalały się. Począwszy od pomruku, wyszczerzenia zębów, warczenia, krzyku, do wymieszania wszystkiego, czym mogła wyrzucić z siebie uczucia, jakie w niej się kłębiły.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-29, 16:30   

Drapieżnik zatrzymał się, nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwa płynące z braku odzienia. Drapieżnik nie przejmuje się drobnostkami. Ma rzeczy do zrobienia. Uniesiona warga zadrżała przy zwiększaniu głośności ryku. Ryku, który zrodził się nisko, trochę ponad przeponą, lekkim wibrowaniem, by potem przenieść się na klatkę piersiową, która uniosła się we wdechu, a następnie w gardle, gdzie powietrze powoli przeń przepływające poruszało struny głosowe w powolnym, basowym brzmieniu. Najpierw niski dźwięk przebiegł do kwinty, by zupełnie zmienić skale i opaść jeszcze niżej, niż się rozpoczął. Prawdziwy, drapieżniczy dźwięk, który trwał dobre piętnaście sekund, zanim wybrzmiał. Wilki z początku nie przeszkadzały sobie w pożywieniu, jednak po paru sekundach przestały i zastrzygły uszami. Największy z nich odwrócił głowę w stronę dźwięku i w ten sam sposób podniósł górną wargę. Jego ryk nie dał rady przebić się przez ryk najgroźniejszego drapieżnika, który znalazł się na tej polanie.
Ryk się skończył, trwał pojedynek. Pojedynek dwóch istot, które miały wiele pewności siebie. Jedna z nich miała też rozsądek, by nie wdawać się w walkę.

...


Serce stada wciągnął powietrze nosem, wdychając zapach przeciwnika. Jego serce zabiło jeszcze mocniej. Poczuł woń krwi. Innej niż tej znajdującej się pod jego nogami i na jego pysku. Poczuł krew... Krew drapieżnika. bardzo intensywny zapach. Może nie pokrywał on pokrycia stojącego przed nim przeciwnika, ale był do niego w jakiś sposób przylepiony. Serce stada czuł zagrożenie. Ciche wycie przedarło się przez jego gardło, by dotrzeć do uszu jego braci.

...


Drapieżnik stał w długiej koszuli, ledwo zakrywające mu tyłek. Stał, nie odczuwając zimna, czując jedynie jego skutki. Obolałe stopy coraz bardziej drętwiały. Musiała się ruszyć. Patrzyła w oczy wilka, rzucając wyzwanie. Ryk ciągle brzmiał w jej głowie. Czekała. Wilk rozszerzył nozdrza, wdychając powietrze. Jego oczy rozbłysły jeszcze bardziej w mroku nocy. Odwrócił łeb w stronę reszty wilków i wydał cichy dźwięk, brzmiący jak zarodek potężnego wycia do księżyca w pełni.

Chwilę potem Drapieżnik stał sam na środku polany. Oprócz śniegu znajdowało się tam stygnące ciało sarny, z którego wydobywały się kłęby pary. Serce obijało się o nową część organizmu drapieżnika, ciągle przypominając o zmianie. Wspomnienia docierały do niej przez mgłę wściekłości. Teraz nie były one ważne. Teraz walczyła, walczyła o siebie samą.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
Ostatnio zmieniony przez Ervin 2010-03-31, 21:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-03-29, 20:30   

Uciekli! Tchórze!

Zaryczała na całe płuca celując w powietrze nad wilkami, które zrezygnowały ze zdobyczy. Wyrzucała z siebie emocja jak tylko się dało. Przecinając dłoniami powietrze, rycząc w niebo jak dzika bestia. Rzucała głową na boki. Szalała jakby w opętaniu.

Nie obchodziła jej temperatura, śnieg, pora dnia. To, czy zaraz zamarznie, czy jej nogi i całe ciało nie zamienia się w kostkę lodu.

Wyrzucała ból i cierpienie jakie musiała nosić. Krzyki były długie, przeciągała je do samego końca. Niesamowicie głośne dźwięki jej gardła zmieniały swoją barwę. Pod wpływem lodowatego powietrza struny głosowe poddawały się. Z donośnego niskiego dźwięku bestii powstał wysoki kobiecy pisk. Jednak wciąż tak głośny jaki tylko mogła wydobyć.

Wysiłek jakiemu się poddawała przejmował kontrolę. Za każdą próbą wdechu kobieta musiała poświęcić więcej siły. Każde wyzwolenie emocji przypłacała mniejszą ilością kroków.

W końcu padła na kolana siadając na własnych nogach. Kołysząc się lekko uniosła ręce. Zacisnęła pięści wbijając zlodowaciałe paznokcie do niebieskiej już dłoni. Uniosła zniekształcony bólem i wysiłkiem piskliwy głos nad siebie. Wyła kobiecym wrzaskiem nieświadomie upodabniając się do wilka - zwycięzcy i pana obecnie zabitej zwierzyny. Gdy to odebrało jej siły na tyle, aby z trudem oddychać, pochyliła się. Wrzask zamienił się w bolesne jęki. Przez mocno zaciśnięte powieki nie widziała nawet jak wbijała i rozdrapywała skórę swoich ud, skostniałymi zakończeniami palców.

Odeszła od wszystkich zmysłów. Odeszła od myślenia o tym, co robi. Straciła świadomość racjonalnego bytu. Ciało odmawiało posłuszeństwa. Miało dość zadręczania. Krzyki cichły ukazując powoli prawdziwy stopień odczuwanego cierpienia poprzez coraz bardziej dobitne jęczenie.

Kiedy ciało już nie mogło - wojna wracała do umysłu.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-31, 22:21   

Krzyki roznosiły się po górskim lesie, niczym w opowieści przy ognisku, która miała utrzymać wszystkich poza łóżkami. Gdyby ktoś w tej chwili słuchał ryku, i gdyby ten ktoś był kimś, kto się zna - rozpoznałby w tym krzyku drapieżnika, który ogłasza reszcie stada o swym zwycięstwie nad innym drapieżnikiem. Inni byli słabsi od tego drapieżnika. On miał w sobie siłę nienawiści, strachu i bólu. Przenikały go na wskroś dodając motywacji do walki. Był niebezpieczny, był zdolny do wielu czynów. Był Kobietą. Kobieta wydawała z siebie odgłosy, nad którymi nie panowała, które były naturalnym odzewem do natury. Padła na kolana, uderzając i drapiąc się po udach, nie potrafiąc zapanować nad własną bezradnością i złością. To wszystko to już za dużo. To wszystko to zły sen. Krzyki roznosiły się po górskim lesie, biegnąc między drzewami, poganiając wilki.

...


Serce stada widział przebiegające obok niego inne wilki. Strach uniemożliwił im odczuwanie jakichkolwiek instynktów. Serce stada powinien biec na początku, prowadząc resztę ku chwale. Tak. Tak powinno to wyglądać, jednakże to, co teraz robili, było paniczną ucieczką przed innym drapieżnikiem. Nigdy czegoś takiego jeszcze nie przeżyli. Jeszcze nigdy nie zostali ot tak przestraszeni zwykłym pokazem siły, jakim było zaryczenie. Był silniejszy, był nieposkromiony. Serce stada zauważył też coś jeszcze. Był młody, bardzo młody. I niedoświadczony. Będzie musiał nauczyć się, jak żyć, aby przetrwać, gdyż kiedyś i on trafi na kogoś mocniejszego od siebie.

...


To wszystko zły sen.

Co się stało przed chwilą?

Obrazy rozmazywały się w jej przemęczonej głowie. Jej drapieżnicza część była mocniejsza, niż stara, zwykła. Pamiętała sekwencję obrazów, które nie miały ze sobą zbyt wiele wspólnego. Pamiętała igłę. Zwykłą igłę do szycia. Tylko z tej jednej igły zrobiło się mnóstwo igieł, przeszywających jej ciało w każdym możliwym miejscu, otwierając drogę dla krwi. Pamiętała rurki, dziwne, przezroczyste, szklane, zakończone skórzanymi stożkami. Zęby, rozwierające się przed jej oczami, i zamykające tuż przed nosem. I ciemność. Nie pamiętała nic więcej. Obrazy zanikały w jej głowie z prędkością przekraczającą prędkość myśli. Była czyszczona.

Krzyczała. Wyrażała światu swoją wyższość.

Wszystko w niej zanikało.

Nawet świadomość.

*


Ciepło.
Pierwsza rzecz jaką poczuła było nagłe ciepło w całym ciele, które przywracało życie w jej kończynach. Najbardziej oddalone od serca narządy i członki musiały chwilę się nagrzewać, by pokryć się gryzącymi mrówkami odrętwienia, które przywracały w nich czucie. Czuła życie powracające do nich. Mimowolnie chciała odetchnąć.

Płyn.
Czuła go wokół siebie, trochę mniej gęsty od wody, nieograniczający ruchów, palący w przełyk i płuca. Oddech był ostatnią chwilą jej panowania nad sobą. Ból pogrążył się w niej głęboko, pożerając całą klatkę piersiową w nagłych spazmach. Tlen nie mógł się dostać z wody do krwinek, zbyt mocno przymocowany do reszty cząsteczki wody. Czuła jego niedobór, i mimo pełnych płuc, chciała zrobić jeszcze większy wdech. Ból obezwładniał ją. Przeszywał tysiącem igieł jej ciało, rozpalając kolejne ogniska bólu. Ciemne plamy pojawiły się w jej oczach, zasłaniając to co zobaczyła.

A była to najpiękniejsza rzecz na świecie.

Śnieg opadający lotem wirowym w stronę zielonych koron drzew. Słońce, przebijające się przez chmury, barwiące wszystko na miodowo-złoto. Rzeka, przepasająca las w dole, płynąc piękną serpentyną, aż w dalekie równiny świata. Wkoło chmur latały piękne, półnagie istoty, z których pleców wyrastały wielkie pierzaste skrzydła. Pod drzewami skrywały się istoty, Ich śnieżnobiała, wręcz brzydka skóra komponowała się z resztą ich ciała, kościstego, długonogiego. Wyglądali jak szkielety pokryte białym płótnem i obciągnięte, tak by wszystko ładnie przylegało. Istoty te były artystami, występowały na scenach, wygłaszały publicznie poematy i opowieści, grały na instrumentach muzycznych i śpiewały. Kobiecie bardzo przypominały pewne odbicie. Lustrzane.

Drgawki opanowały ciało, zmuszając do zamknięcia oczu. Nie mogła zapanować nad sobą.

Zginęła.

*


Płyn. Ciepło.

Pobudka.

Obudziła się ogrzewana przez wodę, która opływała ją ze wszystkich stron. Spływała coraz głębiej przyciągana przez grawitację. Opadała, aż natrafiła na dno. Rozbudzała się. Minęło parę sekund. Płuca chciały dostać swój regulaminowy tlen. Kobieta nauczona już, nie otwierała ust, by nie umożliwić płucom rozkurczu i wciągnięcia płynu, który byłby śmiertelny.

Dno. Trzeba się od niego odbić, by móc wyjść na powierzchnie. By wyjść z wody na suchy ląd.

Wypłynęła na brzeg. Znajdowała się w środku lasu. Gorące źródło było okalane skalistym brzegiem, podmywanym przez bulgocącą wodę. Znajdowała się w zupełnie innym miejscu niż wtedy, gdy straciła przytomność.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-04-02, 01:44   

Oglądała. Stała się biernym widzem tego, co się ukazywało. Zapomniała o tym, co działo się jeszcze przed chwilą. W jej duszy grała spokojna pustka. Jej serce ogarnął niepokój i podtrzymywał się przez cały czas letargu. Natomiast jej świadomość dziwacznie nie robiła nic. Nakazywała tylko oglądać projekcje.

Każdy zdrowo rozumujący przeląkł by się takiej prezentacji obrazów - ona nie robiła nic. Zgodnie z nakazaniem patrzyła a serce ogarniał niepokój.

Każdy zdrowo postrzegający chciałby się schować i nie patrzeć na kościste istoty - tępo nie robiła nic.

Dopiero po pojawieniu się kolejnych symptomów serce popchnęło ją do powrotu do siebie.

Ocknęła się potrząsając głową. Ogarnął ją niesamowity strach. Nie z powodu sytuacji w jakiej się znalazła ale tego, co pamiętała. Tego, co widziała jeszcze przed obudzeniem się. Zaczęła się szamotać oceniając gdzie się znalazła.

Przerażona szarpiąc się, próbując złapać oddech dopłynęła do brzegu. Choć ciężko można było to nazwać dopłynięciem bo na takie nie wyglądało. Pływanie dla tak lekkiej osóbki jaką była nie sprawiało nigdy problemów. Teraz praktycznie topiła się wymachując na oślep rękoma aby cudem utrzymać się na powierzchni wody.

Dotarła na brzeg zdyszana i zmęczona. Odkasływała pozostałości wody z ust, która się do nich dostała.

Nastała kompletna amnezja. Wszystko, co pamiętała rozeszło się. Sen, który miała w gorącym źródle przepadł w niepamięć gdy zdołała chwilę odpocząć.

Jednak wciąż się bała. Dziwny niepokój w sercu był nadal obecny. Wstała powoli i z oporem. Objęła własne ramiona i w ten sposób przytuliła się do siebie. Wciąż nie mogła tego opanować. Każdemu ruchowi, towarzyszył pomruk szybciej wydychanego strachu do powietrza.

Stała w miejscu. Rozglądała się dziwnie. Nie myślała o niczym. Widziała, słyszała, czuła i bała się.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-02, 11:21   

Gorąca para wyłaniająca się z wody przysłaniała widok byłemu drapieżnikowi. Woda mimo swojego gorąca, nie parzyła kobiety. Skąd się tu wzięła? Może tutaj doszła? Nie pamiętała. Wszystko zanikło. Woda przyjemnie ogrzewała jej ciało. Tak intensywne parowanie musiało oznaczać, że powietrze było wyjątkowo zimne, co już odczuwała, gdy wynurzała jakąkolwiek część ciała nad powierzchnię. Z każdym jej oddechem z ust wydobywał się kłąb pary. Pływanie nie wychodziło jej zbyt dobrze po szoku, jaki przeżyła. Nigdy zresztą nie uczyła się pływać, ale wychodziło jej to dzięki temu, iż była drobna i zwinna. Teraz jej ruchy jakby zwolniły, stawy w jej ramionach i nogach zachowywały się jak źle naoliwione zawiasy i poruszały się z trudem i lekkim bólem. Płynęła przed siebie szukając innego brzegu. Trwało to dobrych parę minut i kobieta zdążyła się już ładnie zmęczyć, gdy dotknęła stopą skały i mocno obiła sobie palec. Syknęła z bólu, ale wstała. Znajdowała się na skalistym brzegu wznoszącym się lekko, wchodząc we mgłę. Kamienie były szare, średniej wielkości, mocno uwierające w stopy. Zarazem były bardzo śliskie. Strach ciągle trawił jej serce, lekkim kłuciem zaznaczając swoją obecność. Oprócz strachu nie czuła nic, patrzyła przed siebie, wytężając swe oczy, patrząc przez opary mgły. Czuła zimno, coraz większe. Jej ubrania były przemoczone, przenikał przez nie zimny wiatr wyziębiający ciało. Musiała coś szybko zrobić, żeby nie zamarznąć, a przynajmniej nie złapać zapalenia płuc. Wydawało jej się, że przez mgłę widzi coraz więcej, jakby jej oczy omijały białe opary, i zwracały uwagę tylko na rzeczy ważne. Parę metrów przed nią wyłaniała się ściana. Czerwony kamień na którym widać było wiele nierówności, lecz bardzo niewiele pęknięć. Nad nią znajdowało się szarawe niebo, które świadczyło, że za horyzontem nadchodziło słońce. Wraz ze słońcem przyjdzie ciepło. Ale czy do świtu wytrzyma?
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-04-10, 17:42   

Pomimo, że zaczynało się robić strasznie zimno zrobiła kilka koślawych kroków w kierunku ściany. Ciężko było jej uwierzyć nawet w to, co widzi. Chciała być bliżej, by mieć pewność, że się nie myli. Ostrożnie stawiała kroki próbując jak najmniej wadzić poduszki stóp. Kamyki musiały być niesamowicie ostre jeśli przeszkadzały już i tak grubszej podeszwie stopy.

Będąc tuż przed ścianą przystanęła. Wyciągnęła rękę i dotknęła jej. Dopiero teraz mogła przyjąć, że to, co widzi jest ścianą. Rozejrzała się w górę i na około. Mozolnie analizując doszła do wniosku, że nie wydostanie się stąd szybko.

Wiatr wysuszył już krople na jej skórze. Zaczął dosięgać jej zziębniętego ciała. Mokra koszula komplikowała sprawę jeszcze bardziej. Przez przylegający materiał lodowate powietrze oddziaływało jeszcze bardziej. Kobieta chciała ciepła którego tylko mogła znaleść w źródle z którego wyszła - było najbliżej. Wróciła więc tam i zanurzyła się. Ogrzanie się będzie całkiem przyjemne.
Pamiętała również o głowie. Ta szargana wiatrem też mogła wyrządzić niemałe kuku. Też trzeba byo ją osłonić przed wiatrem.

Odrobina przyjemności przykryła strach. Skupiła się na tym, aby zminimalizować negatywny wpływ temperatury, by chowając się uciec od tego miejsca.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-13, 18:59   

Ściana była jak najbardziej realna, zatrzymując dłoń Kobiety na swojej twardej powierzchni. Była niemal zupełnie gładka i jednolicie czerwona, to tu to tam przeszywana żyłkami pęknięć i zadrapań. Było zimno, wiatr szarpał jej zmoczonym ciałem zabierając ciepło o wiele szybciej niż zwykle. Była jakby o wiele bardziej wrażliwa na zimno. Musiała wziąć się do roboty, wróciła do wody, zanurzając się po czubek głowy, wynurzając się co parę chwil by zaczerpnąć powietrza, a za każdym razem zimne podmuchy uderzały w jej głowę. Zbiornik miał parę metrów głębokości, nie był jednak zbyt dużej wielkości. W najszerszym miejscu miał około dziesięciu metrów i parę metrów długości, zanurzając się, była w stanie dotknąć palcami stóp dna, ale to tylko na chwilę, ponieważ wypełnione powietrzem płuca sprawiały, że wynurzała się na powierzchnię. Bąbelki powietrza wzlatywały w górę przez płyn, tworząc ścieżki w stronę pęknięć na skalistym dnie. Po pewnym czasie powietrze szalejące nad powierzchnią wody rozrzedziło się i para wodna stała się bardziej przejrzysta. Kobieta dojrzała małe półkole słońca wychylające się znad postrzępionej krawędzi czerwonej skały. Przed ponownym zanurzeniem się w wodzie zauważyła, że z drugiej strony zbiornika wodnego znajduje się małe zbocze, leniwie opadające wprost w dolinę górską, wypełnioną zieleniącymi się na tle szarości gór lasów iglastych.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-05-30, 23:59   

Temperatura zmieniła tok rozumowania kobiety. Zimno było zbyt mocne, by móc je ignorować. Szczególnie, gdy osoba jest niezwykle wrażliwa na niższe temperatury. Przyglądała się temu zboczu przez długi czas, ciągle co chwila zanurzając się w wodzie. Trzęsła się i była bardzo pobudzona z powodu niesprzyjających warunków. Wystarczyło jej tylko tyle, by być w stanie dobiec do zbocza. Iść dalej. Nie zostawać tu, gdzie los już jej nie sprzyja.

Nie miała zamiaru wracać tam. O nie. Już nigdy tam nie wróci. Ta wioska... Oby i nie wróciła w pamięci.

\\Hellou =D
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-06-06, 01:29   

Ciepłe schronienie - woda. Woda ciągle tu była, pozostawała na miejscu, oferując swe ciepłe progi każdemu strudzonemu wędrowcowi, który chciałby się ogrzać. Była mokra. Woda! Jednym z słabych punktów tej mokrości było to, że szalał cholerny wiatr, a wiatr w połączeniu z wilgotnością daje upiorne zimno. Parę kroków poza ciepły zbiornik uświadomiło w tym kobietę. Jej umysł szalał, zmieniał się. Widziała obrazy, które nagle znikały, zmieniały się w inne, aby w końcu zmienić się na zwykłą czarną pustkę, krążącą po głowie. Wioska. Krew, hektolitry krwi rozlewające się po ziemi. Czerń. Wioska? Jaka wioska? Śmierć? Krew? Nie!
Szła, zataczając się pod naporem wiatru. Po parudziesięciu sekundach od wyjścia ze zbiornika dostała kataru, nie mogła oddychać przez nos, a z każdym wdechem lodowatego powietrza czuła jak jej gardło szczypie i drapie. Już teraz czuła, że wyjście z wody było złym pomysłem.
Trwała w swym przekonaniu, iść przed siebie, szukając miejsca, gdzie można by było się schronić przed tym cholernym wiatrem. Jej umysł wariował, mogłaby przyrzec, że widzi środek nocy. Księżyc w pełni świecący nad polaną, ogniskiem. A w środku rzeź. Rozgryzione szyje, ciała, śmierć, pożoga. Zniknęło, nie widziała krwawych, śmiertelnych wizji. Wizja śmierci nakręciła ją, podniosła ciśnienie, rozkazała iść przed siebie jeszcze szybszym krokiem. Była bliska biegu, czuła, że ucieka. Ale przed czym? Nic nie pamiętała, miała czysty, nie zapisany umysł. Co się działo? Obudziła się w wodzie. Spadła. Wioska. Śmierć, ciała. Skrzywdzili ją! Biegła. Truchtała bardziej, uciekała, a i tak nie miała gdzie, to przed czym próbowała się schować mogło dopaść ją w każdym miejscu. Uciekała. Było zimno, dopadły ją zawroty głowy. Nie mogła już myśleć, tętno pulsowało aż w uszach, wszystko zmniejszyło się do jednego punktu, jej mózgu. Wszystko ciemniało. Biegła, uciekała. Wszystko zniknęło. Biała kartka, puste konto.

Cisza. Ciemność ją ogarnęła, nogi zaczęły coraz wolniej uderzać o podłoże, ręce wysunęły się na przód, macając wokół siebie, szukając oparcia. Czerń stała się jeszcze bardziej przytłaczająca. Cisza. Ciemność. wszystko trwało. A zarazem znikło. Straciła myśli, odpłynęła.

...


Śmierć jest pięknym przeżyciem. Odczuwa się ją setki razy w ciągu tej jednej sekundy. Żyje się po raz wtóry, odczuwając je. śmierć jest największą rozkoszą, którą można odczuć. Zwieńczeniem całej ziemskiej tułaczki, nagrodą. Rzeczą, dla której warto się męczyć. Co by jednak oznaczało to, że elfy nie umierają? Są nieśmiertelne? Jest to kara? A może rozkosz wcale nie jest największą nagrodą, którą można dostać po tak długim życiu? Może Elfy doświadczają w swych późnych latach jakichś wyższych - mistycznych przeżyć? Elfy są osobami niezgłębionymi. Śmierć jest niezgłębiona jeszcze bardziej. Nie można się nią podzielić.
Śmierć jest pięknym przeżyciem. Odczuwa się ją jedną sekundę. Jedna sekunda podsumowująca życie i kończąca je. Co się podczas niej dzieje? Dusza znika. Zamiera, by przejść do zaświatów, by walczyć o powrót, o łaski. Śmierć jest przyjemnością. Czystą rozkoszą.

Drapieżnik czuł że umiera. Nie mógł opanować złości, nie mógł wytrzymać tej roznoszącej go energii. Wrzeszczał, ryczał, orając pazurami własne ciało. Boki bestii pokryły się czerwonymi od krwi szramami. Wrzeszczał, dawał znać wszystkim nocnym zwierzętom o sobie. Umierał. Musiał biec, odzyskać swoje życie. Musi zabić tych, którzy są winni. Był głodny. Widział przed sobą parujące truchło. Stygło. Powoli, ale już niedługo nie będzie zdatne do użycia. Ostre zęby zatopiły się w szyi zwierza. Ciepłe mięso. Jeszcze ciepłe i pełne krwi. Smaczne. Pełno białek, protein i węglowodanów. energia w prawie czystej postaci. Da mu siłę na to, by móc powstrzymać śmierć? Umierał. Był zbyt nieposkromiony, zbyt opętany. Musiał uciekać. Biec. Przed siebie, byle dalej od miasta, byleby więcej głów się potoczyło.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-06-06, 12:21   

Nie czuła reszty ciała. Widziała przed oczyma tylko zaczernione gołe nogi, rozdrapujące je sztywne niebieskie od zimna palce. Jęczała zatapiając paznokcie w coraz większych ranach. Umysł rejestrował już coraz mniej i mniej. Gdy jej nogi były już prawie całe pokryte czarną jak smoła krwią wstrzymała się. Od wróciła wewnętrzną stronę dłoni przed siebie. Oglądała je, powoli obracała powstrzymując odgłosy. Podniosła głowę, widziała rozszarpaną ofiarę. Nie - jeszcze nie rozszarpaną. Syknęła i wydarła się w jego kierunku. Wstała na nogi i rzuciła się na ofiarę. Rzuciła się z pazurami. Rozszarpywała i rozgryzała ofiarę.

Taaak... Tutaj wartości odżywcze z pewnością będą miały znaczenie. Rozprowadzanie ich po sobie i po okolicy z pewnością zregeneruje siły, które będą potrzebne do dalszych łowów.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-06-06, 12:46   

Ciało drapieżnika było całe pokryte szkarłatnym płynem, gęstym i śmierdzącym. Przylepiał się do jego włosów, całego ciała. Miał piękny, metaliczny smak, który czuł przez cały czas w ustach. To było życie. Śmierć czekała, ale teraz był czas na życie. Czarna pani już czekała ze swą magiczną kosą - artefaktem bogów, oferując niesamowite rozkosze, ale drapieżnik nie chciał skorzystać z jej usług. Wolał żyć i odbierać życie innym. Teraz to się liczyło. Złość ciągle się w nim kłębiła, ciągle odczuwał bezgraniczną wściekłość. Mięso zostało rozrzucone na całą polanę, pokrytą blaskiem księżyca, co teraz? Stracił swoją zabawkę, która pozwalała mu wyładować złość. Stracił obiekt, nad którym mógł się znęcać, które mógł torturować. Drapieżnik wstał. Zachwiał się. Nogi całe były pokryte zaschniętą juchą. Rany jednak jeszcze trochę krwawiły, odbierając ciału płyn, który dawał życie. Życie z niej uchodziło. Co teraz?

Śmierć.

Białoskóre, przeraźliwie blade postaci wychodzące spomiędzy drzew. Śpiewające, wznoszące ręce. Z ich pleców wyrastały opierzone skrzydła. Anioły? Nie. Ofiary. Rzuciła się na nie, rozszarpując całe ich ciała, przegryzając ich tętnice, wyszarpując oczy. Agresja pochłonęła go doszczętnie, pochłonęła całą jego jaźń. Rozszarpywał mięśnie, zagryzał. Wszystko było chwilą, pełną krzyków i jęków.

Życie.

Stał na środku tej samej polany, pod jego nogami stygł szkielet jakiegoś leśnego zwierzęcia, pokryty szczątkami mięsa. Musiał biec, uciec i zabić jeszcze więcej ludzi.

Jeszcze więcej.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-06-06, 13:09   

Ocknęła się z ciężkim odetchnięciem. Już stała. Rozszarpała ofiarę. Jeszcze gdzieś za drzewami widziała dziwne postacie chowające się, uciekające, zerkające na nią. Zanikały, po chwili nie było już żadnego. Ciężki gardłowy oddech, charczenie i lekki powiew wiatru ruszający posklejane włosy. Obejrzała się przed siebie. Wysilonym wzrokiem bez celu. Resztki zachowania, racjonalnego, czy mniej racjonalnego - nie było już granicy - nakazały obrócenie się. Zrobiła taplając gołe stopy w kałuży krwi stygnącej na śniegu. W oddali zauważyła poświatę na koronach drzew. Spowodowało to powrót stanu niszczenia wszystkiego na swojej drodze i ucieczki. Zaczęła ponownie krzyczeć i warczeć. Wydarła się i cofnęła. Donośny ryk został przerwany. Potknęła się o coś i spadła w sam środek rozszarpanego truchła. Szamotała się przez chwilę. Wstała na czworaka plecami do wioski i popchnęła ciało, by ponownie zacząć ucieczkę. Poślizgnęła się raz jeszcze na mokrej krwi, lecz po tym udało się jej wstać i biec dalej. W ryku, ciężkim gardłowym oddechu, we wściekłości.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-07-03, 11:55   

Już nie wiedziała, w jakim czasie się znajduje, czy zabiła to zwierze, czy tylko spłoszyła jego zabójców, czy to tylko jej się przyśniło, czy też wydarzyło się naprawde. Pamiętała, że ciągle biegła, przybierała w sobie już obraz osobowości, ale tłumiła go. Biegła, trzymając się przekonania, że musi się oddalać od punktu z którego wyruszyła. Musi. Po prostu, nie wiedziała czemu, nie chciała tego pamiętać, jeszcze nie. Musiała się odizolować od tego wszystkiego. Musiała przywyknąć w sobie, zupełnie o tym nie wiedząc. Przywyknie, a wtedy to wszystko do niej wróci. Musi. Ale nie może tego do siebie dopuścić! Jeszcze nie!

Drapieznik. Biegł. Stopy uderzały w szybkim rytmie o pokryta lodem ziemię. Dźwięki lasu docierały do niego, przebijając się przez głośny oddech i uderzenia serca, które odbijały się w jego uszach. Kierowały nim instynkty, musiał biec, uciekać.

Przed nim wznosiły się drzewa, nie przemijające rzędy drzew, zakrywające niebo, nie dopuszczające światła księżyca. Mimo braku światła, widział doskonale.

Obóz podróżników, ognisko, warty, namioty. Parę osób śmiejących się przy ogniu, rozmowy.
Ludzie, wrogowie.

Obóz nie był duży, trzy małe, najwyżej trzyosobowe namioty ustawione wkoło ogniska, przy którym siedziały cztery osoby, w cieniu drzew stały dwie inne osoby ze strzałami nałożonymi na nienaciągnięte cięciwy.
To wszystko znajdowało się około sześćdziesięciu metrów od drapieżnika.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group