TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Nieszczęścia chodzą parami
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-06-15, 20:49   Nieszczęścia chodzą parami

Nieszczęścia chodzą parami

Kroniki Valrina Rednow



Niektórzy twierdzą, iż krasnoludy zwłoki swych bliskich wykorzystują w bardzo ekonomiczny sposób. Tłuszcz, mięso, kości, wszystko znajdzie swoje zastosowanie. Niektórzy twierdzą, iż zwłoki palone są w piecach, niczym opał, o który w górach coraz ciężej.
Wszyscy oni wykazują się niezwykłą ignorancją i pustogłowiem.
Obrządki pogrzebowe krasnoludów z reguły nie różnią się wiele od ludzkich, często zaś podchodzi się do nich z jeszcze większym zaangażowaniem i szacunkiem dla zmarłego.
Zwłoki zazwyczaj poddawane są kremacji podczas wystawnej ceremonii, popioły zaś zwracane ziemi. Co ważniejsi jednak przedstawiciele tej rasy, chowani są w wystawnych grobach, ukazujących nierzadko kunszt krasnoludzkiego kamieniarstwa i rzeźbiarstwa.
Także i lokalizacja owych nagrobków bywa znacząca. Znane są przypadki sporządzania osobnej, oświetlonej przez szyb prowadzący przez sufit na samą powierzchnię pieczary, której to centralne miejsce zarezerwowane jest na spoczywające pod solidnym kamieniem ciało zmarłego.

Mesmero zapewne nie miał doczekać się własnego grobowca, pogrzebu jednak nawet jemu, nikt by nie odmówił. Na tym aspekcie krasnoludzkiej kultury opierał się plan Valrina i Larensa.
Ta dwójka nowo zaprzysiężonym wspólników już od kilku dni planowała drugie włamanie do warsztatu rodziny zmarłego. Od pierwszego, który notabene był powodem śmierci marnotrawnego synka Morigmira minęło ponad sześć dni. Cztery dni z kolei minęły od ostatniego spotkania obu złodziei, kiedy to Larens powiadomił wspólnika, iż pogrzeb ma odbyć się dopiero po tygodniu. Ponoć nie chodziło tu tylko o przygotowania ale i o jakieś zakorzenione w tradycji 'Odczekanie'.

Valrin w międzyczasie zdążył usunąć bolący ząb, poznać lepiej miasto oraz poszerzyć swe umiejętności w ten czy inny sposób. Z początku Radagar wydawało mu się obce, dziwne, trudne do ogarnięcia i nieprzyjazne. Teraz jego poglądy wiele się nie zmieniły. Nadal dominowało silne przekonanie, iż miasta powinno budować się jeno w dwóch wymiarach, nad głową zaś gdy wychodzi się na ulicę winno być niebo, nie skalny strop. Także upływ czasu był tu mocno zachwiany.
Teraz bohater przechadzał się po jednej ze spokojniejszych, wysuniętych bardziej na boczną część góry, pieczar. Nie było tu wiele budynków użyteczności publicznej, za to jeśli już się takowe znalazło, ceny były całkiem korzystne. Niestety nie można było tego samego powiedzieć o jakości.
Mijał właśnie sklep ze świeżym mięsiwem u Hronda, czego dowiedział się z niekrytą satysfakcją czytając szyld, gdy ujrzał zmierzającego ku niemu z naprzeciwka Larensa.
Rudzielec ruchem głowy wskazał wąskie przejście między rumowiskiem, a domostwem umownej zamożności znajdujące się kilkanaście metrów przed Valrinem, po czym w owym przejściu zniknął.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-06-15, 21:35   

Radagar stawało się z dnia na dzień coraz mniej obce dla łotrzyka. Nie oznaczało to bynajmniej, że zmienił nastawienie do krasnoludów i do krasnoludzkiej kultury. Nastawienie owe nie było może nienawiścią. Raczej zwykłą niechęcią. Nic nowego.

Valrin zbyt wielu przygotowań nie poczynił. Spieniężył tylko część łupu, ale przede wszystkim - poznał miasto. Próbował się dowiedzieć gdzie można kupić dobry młot albo łom. Chciał też zorganizować (a raczej trafniej było by powiedzieć - ukraść) jakieś zwierze pociągowe które nosiło by łup - osła czy inne cholerstwo. Wykazywał się jednak w tej sprawie słomianym zapałem, spowodowanym czystym lenistwem.


Larensa zauważył prawie od razu. Głównie dla tego, że wyróżniał się z tłumu, na który składały się głównie krasnale.
Od dłuższego czasu zastanawiał się, kim tak na prawdę jest w tym całym duecie. Pionkiem, robolem którego zabija się po robocie? To byłaby najprostsza odpowiedź, gdyby nie fakt, że Larens doskonale poradziłby sobie bez jego pomocy i już dawno mógł go zabić. Towarzyszem, za którym można wbiec w ogień? Cóż, Valrin już dawno zauważył, że tacy towarzysze nie istnieją. Przynajmniej nie w tej branży. Czas pokaże jak to wygląda, jednak już teraz złodziej bardziej spodziewał się sztyletu w żebra niż swojej działki.
Nie przyśpieszając kroku, po jakimś czasie leniwie dotarł wreszcie do przejścia, w którym ostatni raz widział wspólnika.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-06-16, 16:06   

Znalezienie porządnych narzędzi pokroju młota czy łomu w Radagar, trudnością można było porównać do poszukiwań kwiatów na łące w wiosennym sezonie. Z kolei na zwierzęta pociągowe składały się tu głównie mocne i silne kuce. Te jednak nie były powszechnie spotykane w mieszkalnych częściach miasta. Używano ich głównie do transportu na trasach kopalnych, bądź do transportu towarów. W obydwu jednak przypadkach kucom towarzyszyły powozy. Raczej nie spotykało się pojedynczych egzemplarzy, nikt bowiem nie korzystał z nich jako źródło transportu. Krasnoludy wolały poruszać się na własnych nogach.

Gdy bohater w końcu, powolnym krokiem wkroczył do wąskiego przejścia, nie ujrzał w nim nikogo. Dopiero po przejściu jeszcze kilkunastu kroków w stronę ściany jaskini, usłyszał znajomy głos dochodzący z lewej strony.

- I jak tam przygotowania?

Larens siedział sobie wygodnie na hałdzie gruzu, odwrócony plecami do kierunku z którego przyszedł. Nie był tu widziany ze środka jaskini, miejscówka bowiem znajdowała się na tylnej części rumowiska. Nieco przestrzeni między nią, a ścianą jaskini czyniło z niej wygodne miejsce na prywatną rozmowę.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-06-16, 17:17   

- Ciągle nie znalazłem sposobu na otwarcie skrzyń. - rzekł trochę wymijająco. - i to jedyny problem. Zadomowiłem się już w mieście, zasadziłem w miejscu które mi wskazałeś i obserwowałem trochę warsztat.

Złodziej przeciągnął się, następnie skrzyżował ręce na piersi.

- Wychodzi chyba na to, że będziemy musieli torować sobie drogę jakimś narzędziem. Osoba trzecia nie wchodzi w grę. - Valrin nie miał zamiaru dzielić się z kimś łupem. A powstrzymał się od dodania "no, chyba że potem go odpalimy". - wejdziemy jak wtedy, przez graciarnie. Obrobimy pokoje, jeden po drugim, łup składując w jednym miejscu.
Taki był plan łotrzyka. Cóż, prosty, rzeczywiście. Ale po cholerę udziwniać, skoro robota tak na prawdę nie była trudna?

- Gdzie chcesz przenieść fanty?
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-06-16, 21:26   

Larens słuchał bohatera z rękoma skrzyżowanymi na piersi, potakując co pewien czas. Ciężko było powiedzieć czy w owym ruchu głową była aprobata czy po prostu zwykły odruch potwierdzający zrozumienie przekazywanej treści, często obecny podczas zwykłej rozmowy.
Gdy Valrin skończył krótką przemowę, rudzielec zeskoczył ze swej miejscówki i po krótkim ześlizgu po dolnej części rumowiska stanął już frontem do bohatera.

- Spodziewam się znaleźć fanty raczej lekkiego pokroju, te bowiem wbrew pozorom są najcenniejsze. Jeśli worki napełnią się na tyle by przekroczyć pojemność naszych kieszeni, weźmiemy ile damy radę na raz, a resztę schowamy na tyłach jednego z budynków wśród rupieci i rumowisk. Wszystko przeniesiemy do rudery, która obecnie służy ci za nocleg. - wytłumaczył na spokojnie.
- Tym razem nie mam zamiaru natrafić na jakieś niespodzianki, na wszelki wypadek zaopatrzyłem się zatem w pewien interesujący drobiazg, który pozwoli nam wykryć ewentualne pułapki. Sprawa zamków owszem pozostaje problemem, szczególnie, że otwarcie czegokolwiek w krasnoludzkim domu, szczególnie takiego które wychowało złodzieja w sposób siłowy, jest mało prawdopodobne. Musielibyśmy przebić się przez drewno jakimiś taranami, młotami, toporami czy innym urządzeniem o dużej sile przebicia, którego nie doniesiemy tam nie zwracając przy tym uwagi. Poza tym zajęłoby to sporo czasu i narobiło rabanu.
Dlatego znalazłem rozwiązanie innego typu.

Na twarzy Larensa pojawił się uśmiech satysfakcji.

- Znam pewnego alchemika. Potrafi przyrządzić najróżniejsze mikstury, między innymi zaś taką, która potrafi znacząco wzmocnić zdolności manualne. Wystarczy choć trochę znać się na wytrychach, by na krótko stać się ich mistrzem.
Krasnoludy jednak nie przepadają za 'sztucznym' wspomaganiem własnych zdolności. Szczególnie jeśli wiąże się z magią. Dlatego działa on raczej w ukryciu i trafi doń tylko ten, kto wie czego szuka..
Jest jednak pewien problem. Gdybym to ja próbował to od niego zdobyć, od razu wiedziałby na co mi to, zna mnie. I nie sprzeda mi niczego, co tak jawnie wspomoże moją niechlubną działalność. I tu właśnie wkraczasz ty.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-06-16, 23:54   

Czyżby rola Valrina właśnie się wyjaśniła? oby nie. Były trzy wyjścia - zginie on, Larens albo nikt. Ta trzecia była najmniej prawdopodobna. Dwie pierwsze zależały tylko i wyłącznie od bohatera.

- Heh. - zaśmiał się tylko, trochę zdziwiony, jak szybko jego głowa przygotowała sposób na rozwiązanie problemu. Łotrzyk miał już nawet pomysł, jaką osobistością stanie się na czas zakupu mikstury. - ile to kosztuje? Żeby tylko nam się to opłaciło.

Spojrzał przez chwilę tempo w jeden punkt, by w myślach upewnić się, że wpadł na dobry pomysł. "Cholera, przydałby mi się mój kapelusz" - przemknęło przez myśl.

- Cóż, będę rzeźbiarzem, który pragnie bardzo dobrze odwzorować rzeźbę swojej ukochanej. - podjął nie czekając na odpowiedź. - nic prostszego.

Dobra mina do złej gry, jak to mówią.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-06-18, 20:53   

Rudzielec sięgnął do paska, gdzie zaczął majstrować przy swej sakiewce. Ta swoją drogą była, jak zauważył Valrin umocowana w dość interesujący sposób. Oprócz pospolitego rzemienia, podwiązana była także przy pomocy mało widocznej żyłki, która znikała gdzieś w kieszeni spodni.

- Rzeźbiarzem powiadasz - podjął odliczając kolejne monety.
Przerwał na chwilę oglądając bohatera od stóp do głów.
- Najlepiej jakbyś wyglądał w takim razie przekonująco, jak rzeźbiarz...jakkolwiek taki nie wygląda. Milens potrafi być upierdliwy, przygotuj się zatem na różne pytania, zaprzeczenia i tym podobne. Może mieć pewne obawy przed sprzedażą mikstury nieznanemu człowiekowi.

- Masz tu dwadzieścia złotych monet. Nie powinien zażądać więcej. - podał Valrinowi odliczoną kwotę - Jego sklep znajduje się dwie jaskinie przed karczmą, w której byliśmy. Sprzedaje w nim medykamenty. Jak poszukasz w zaułkach koło warsztatu Dorney'a na pewno znajdziesz.

Bohater średnio kojarzył wspomnianą jaskinię. Pamiętał jedynie, że mniej więcej połowę zajmowały zwykłe domostwa, resztę sklepy i warsztaty.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-06-20, 16:22   

Warsztat Dorney'a? Valrin nie kojarzył tej nazwy. Cóż, miał jednak nadzieję, że teraz powinien znaleźć to miejsce bez większego problemu.
Otrzymane pieniądze włożył luzem do kieszeni spodni, nie zważając na brzdęki przy każdym kroku. Okiem tylko spojrzał na sakwę towarzysza. Postanowił zaopatrzyć się w coś podobnego.

Lekki uśmiech na twarzy łotrzyka pojawił się już kiedy Larens wspomniał o tym, że powinien wyglądać na rzeźbiarza. W Dorienburgu Valrin widział kilku rzeźbiarzy, z czego każdy wyglądał co najmniej... dziwnie. Jednak nie zauważył jakiegoś stałego elementu w ubiorze artystów, co dawało mu swego rodzaju dowolność.

Odchrząknął tylko, jakby zapowiadając pokaz.

Spodniom, zwykle wpuszczonym w brudne, ciężkie, wojskowe buty pozwolił teraz beztrosko zwisać, podciągnął je również do góry. Z samym obuwiem nie dało się nic zrobić, więc przetarł je tylko dłonią. Zdjął również płaszcz, co nie było zbyt dobrym posunięciem, gdyż koszula pod spodem nie była zbyt czysta. Zawiesił go na dwóch palcach i przerzucił przez ramię.

Prócz tego przerwał trochę materiał koszuli przy szyi, ukazując część torsu. Włosy, zwykle zaczesane do tyłu, ułożył w lekkim nieładzie. Wyprężył się i dumnie wypiął pierś.

- No i? - spytał o opinię.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-06-24, 21:02   

- Hmm
Larens zmierzył kompana uważnym wzrokiem.
- Chyba daje radę. Sam nie wiem jak powinien wyglądać rzeźbiarz, ale mam wrażenie, że teraz bardziej takowego przypominasz. Zrezygnowałbym może całkiem z tego płaszcza. Zostaw go gdzieś albo co.
Liczę, że sobie poradzisz. Ta mikstura jest istotnym elementem całego planu, czasu zaś już wiele nam nie zostało na szukanie innych rozwiązań. Gdy skończysz udaj się do karczmy, w której byliśmy poprzednio. Będę tam na ciebie czekał jeśli tylko załatwię swoje sprawy przed tobą. W przeciwnym wypadku to ty poczekasz.

Minął bohatera powoli ruszając wzdłuż uliczki, w stronę centrum jaskini.

- A i jeszcze jedno. - odparł unosząc palec wskazujący do góry i okręcając się połowicznie w stronę Valrina - Milens jest dość wyczulony na punkcie rasizmu, zdaje mu się, że my ludzie, uważamy się za jakąś nadrasę czy coś. Bacz na słowa by nieumyślnie go nie obrazić.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-06-24, 22:31   

- Zapamiętam. - zapewnił.
Zaraz kiedy Larens zniknął z zasięgu jego wzroku, Valrin ruszył w kierunku warsztatu Dorney'a. Miał zamiar najpierw znaleźć wspomniany warsztat, a zaraz potem alchemika.
Płaszcz jednak zatrzymał. Nie miał pojęcia, gdzie go zostawić, bał się ewentualnej kradzieży. Ktoś już raz go zostawił bez nadzoru, i tak trafił w ręce łotrzyka. A okrycie było dobrej jakości, solidne, z wieloma kieszeniami. Za długo też służyło złodziejowi, by teraz się z nim żegnać.

Idąc Valrin rozmyślał nad przemową, którą wygłosi przed alchemikiem. "Jak on się właściwie nazywał? Milens, no tak. Mikstura potrzebna do wykonania rzeźby. Zero rasistowskich żartów, zwłaszcza o innych rasach od ludzkich. Jakoś to będzie".

Cóż, nie dało się ukryć, że łotr był w swoim żywiole.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-06-26, 18:20   

Nie bacząc dalej na Larensa i jego sprawunki, ruszył bohater do wspomnianej uprzednio jaskini. Na swoje szczęście nie była zbyt odległa od obecnej. Trasa trwała na tyle długo, by Valrin zdążył wszystko przemyśleć, a zarazem na tyle krótko, by nie znużył się spacerem.

Bohater nie miał pojęcia gdzie znajduje się północ, zakładając jednak, iż do groty wkroczył od południa, zarówno na zachód jak i na wschód miał obecnie sporą sieć uliczek i budynków bez pięter. Pieczara należała do tych średnich, choć niewiele brakowało jej do kryterium 'dużych'. Na oko bohater oceniał, iż posiada około stu metrów długości i pięćdziesięciu szerokości.

Niedawno zdobyta zdolność czytania okazała się bardzo przydatna. Co prawda bohater nie znał tutejszego języka, wszyscy sprzedawcy i rzemieślnicy jednak otwarcie pisali jedynie we wspólnej mowie. Z tego co rozumiał bohater, było to spowodowane naturą krasnoludów. Lubiły strzec swoich sekretów i prywatności, wolały zatem używać publicznie tej mowy co przyjezdni, niż zmuszać ich do nauki własnego języka. Gdy nie było potrzeby jego znajomości, niewielu obcych próbowało go opanować. Szczególnie, że krasnoludy nawet między sobą rozmawiały we wspólnej mowie, gdy tylko ktoś obcy mógł ich usłyszeć.

W tej sytuacji odnalezienie warsztatu Dorney'a rzeczywiście nie sprawiło kłopotu. Zaś kilka minut kluczenia między okolicznymi uliczkami zaowocowało natrafieniem na niewielki przybytek z uniwersalnym symbolem aptekarskim wyrytym na ścianie. Owinięty wężem krzyż. Valrin nie rozumiał sensu owego symbolu, wiedział jednak, iż oznacza od miejsce, które ma jakiś związek z medycyną. Stalowe drzwi z prostą, szeroką klamką były zamknięte. Na nich zaś widniał napis: "Medykamenty".
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-06-29, 01:18   

Wąż obwinięty wokół krzyża. I co to niby do cholery ma znaczyć? Ani krzyż ani wąż nie wydawał się Valrinowi mieć sensu w tym znaku. Krzyż tłumaczył jako śmierć w męczarniach, węża zaś jako truciznę i skazę. I to niby znak uzdrowicieli? Heh. Ciekawość znakiem przeminęła jednak tak szybko jak przyszła. Można by powiedzieć że dla tego, że miał ważniejsze sprawy na głowie, jednak łotrzyk olałby tą sprawę nawet w normalnych warunkach.

Ruszył wreszcie do przodu, w kierunku drzwi oznaczonym powyższym emblematem, a kiedy znalazł się dostatecznie blisko, zapukał. "Jak otwarte to wchodzę, chyba że ktoś otworzy" pomyślał. Przez tą chwilę czasu postanowił przetrząsnąć jeszcze włosy by wyglądały bardziej "artystycznie" i ostatecznie skontrolować swój wygląd.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-07-03, 14:18   

Interpretacji owego symbolu było wiele, by wiedzieć zaś, która jest właściwa trzeba by zapewne posiadać głęboką wiedzę z tego tematu. Wąż przykładowo był pokrętnie wiązany z regeneracją ze względu na zmienianą skórę, to zaś dalej prowadziło w pewnym sensie do medycyny. Ten kto wymyślił owy symbol jako pierwszy, z pewnością nie był do końca zdrowy na umyśle. Całkiem prawdopodobne, iż była to pewna grupa uzdrowicieli podczas mocno nakrapianej procentami konferencji.

Po zapukaniu, poprawieniu włosów i grzecznym odczekaniu paru sekund, bohater otworzył drzwi i wkroczył do środka oświetlonej przez dwa wysokie świeczniki sali. Lada przecinała ją w taki sposób, by część w której stał bohater, stanowiła ćwiartkę całego pomieszczenia.
W pozostałej części znajdowały się kredensy i szafki, których zawartość jedynie w małej części była widoczna, zawalone papierami biurko, zamknięte drzwi oraz krasnolud o zmierzwionej rudej brodzie i nieco rozbieganym wzroku. Stał po części odwrócony do jednego z kredensów, którego drzwiczki właśnie zamykał. Valrin zdążył dostrzec, iż znajdują się w nim jakieś fiolki. Zwrócił także uwagę na to, iż na wierzchu leżały tylko tradycyjne metody medycznej pomocy. Bandaże, zioła, maści i tym podobne.
Po zamknięciu skrzydła kredensu, krasnolud już w pełni odwrócił się do swego klienta, i podchodząc do lady uważnie zmierzył go wzrokiem.

- W czym mogę pomóc?
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-07-04, 12:17   

- Witam. - to powitanie wydawało się najbardziej przyziemne i uprzejme. A może lepiej było by powiedzieć dzień dobry?
- Jestem Asheos Ereon i szukam alchemika imieniem... - kurwa, jak on się nazywał? Ach, no tak! - Milens. Chciałbym zakupić pewną... miksturę.

Ciekawe miejsce. Wiele alchemicznych aparatur, mikstur i składników. Wszystko to musiało być cholernie cenne. Można by zastanowić się nad tym miejscem jako kolejną robotą, samemu czy z Larensem. Choć prawdopodobnie główne drzwi wymagały by kolejnej mikstury wspomagającej złodziejskie umiejętności. Ha, to by było jak kupno od kowala łomu, by później przy jego pomocy wyłamać drzwi do kuźni!

- Mianowicie, chodzi o specyfik zwiększający zręczność palców i dłoni. - no, zaraz pewnie zaczną się te wszystkie pytania, na które Valrin miał czas przygotować się.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-07-08, 18:19   

Rozbiegany wzrok krasnoluda na kilka chwil zogniskował się na twarzy Valrina, po czym powrócił do zwiedzania okolicy.

- Nie wiem o czym mówisz chłopcze. Ja nie sprzedaję tu żadnych mikstur. Tutaj kupuje się tylko medykamenty, zioła, bandaże i te sprawy. - odparł koślawym krokiem przechodząc do pobliskiego regału. Otworzył jedną z szuflad się tam znajdujących, po czym rozpoczął leniwe przetrząsanie jej zawartości.

Choć wzrok od samego początku podpowiadał, że krasnolud ten raczej nie jest dobry w kłamaniu, zaś jego odporność psychiczna trzyma się na włosku, słowa które wypowiedział brzmiały dosyć przekonująco. Nie zająknął się, nie brzmiał sztucznie. Nie było tu nawet agresji, typowej dla kogoś, kto usilnie stara się czegoś wyprzeć. Wydawało się, że mówi szczerą prawdę.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-07-26, 13:59   

"Hmm... czyżby Larens mógł mnie okłamać? Ale, do cholery, jaki miałby w tym cel?" pomyślał. Doszedł jednak do wniosku że to nie jego wspólnik, ale alchemik coś kręci. Cóż, a nawet jeśli się myli to nic nie zaszkodzi jeszcze trochę pourabiać tego krasnala.

- Z całym szacunkiem, nie trafiłem tutaj przypadkiem. Rozumiem pańskie procedury bezpieczeństwa, jednak wspomniana mikstura jest niezbędna do mojej dalszej pracy.

Trybiki w głowie Valrina przeskoczyły na wyższy bieg. Teraz liczyło się szybkie rozumowanie, staranny dobór słów i spryt. Zwykle brakowało mu tylko tego drugiego, teraz jednak wszystko zanosiło się na to, że sobie poradzi.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-07-27, 20:13   

Szuflada zatrzasnęła się z trzaskiem, jeśli krasnolud wyjął z niej cokolwiek, bohater tego nie zauważył.

- Dalszej pracy... - powtórzył pod nosem, choć na tyle głośno by Valrin dobrze to usłyszał. Spoglądając przez ramie zmierzył bohatera niezbyt przyjaznym wzrokiem, po czym zajął się przetrząsaniem kolejnej z szuflad kredensu.
- Mówiłem, że nie wiem o co ci chodzi, coś ci się musiało pomylić. - odparł już nieco podirytowanym tonem, który zapowiadał rychły wybuch gniewu. Dłonie przetrząsały teraz jakieś szklane elementy wyposażenia, dało się bowiem słyszeć charakterystyczne brzdęki, których jeno spokojne wprawne ruchy byłyby w stanie uniknąć.

Sprzedawca odwrócony był tyłem do bohatera, po części dało się jednak dostrzec wyraz jego twarzy. Nie zdradzał on bynajmniej strachu, poddenerwowania czy jakiekolwiek innej oznaki blefu. Wydawał się, tak jak ton głosu, podirytowany.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-08-01, 11:38   

"Cholera, czyżby on naprawdę nie sprzedawał tego typu mikstur? Może Larens się pomylił? Nie, on nie popełniłby tak karygodnego błędu. Ani nie zrobił by mnie w przysłowiowego chuja..." - pomyślał szybko. Mimo wszystko postanowił drążyć dalej.

- Proszę, obydwoje jesteśmy rzemieślnikami. - zaczął, przygotowując się na wybuch gniewu krasnala. - Zrozum mnie, zacny krasnoludzie. Jestem rzeźbiarzem, kończę właśnie posąg mojej ukochanej z dawnych lat. Moje dłonie nie są w stanie oddać piękna jej twarzy, jej oczu, nosa i ust. Proszę, ta mikstura jest mi potrzebna, bez niej nigdy nie skończę rzeźby.

"No, zaraz zobaczymy, czy uda mi się przekonać tego sukinsyna".
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-08-01, 16:52   

Milens zaprzestał natarczywego grzebania w szufladzie. Być może znalazł to czego szukał, być może po prostu zdecydował się zaprzestać tej czynności po słowach Valrina.
Okręcił się na pięcie i po raz kolejny zmierzył bohatera wzrokiem.

- Eh wy ludzie...wszystko po najniższej linii oporu. Miast doszkolić się w fachu i wykonać rzeźbę własnymi siłami wolisz wspomagać się miksturą. Cała ta wasza rasa to jedna wielka pomyłka. - rzucił gniewnie, choć był to z pewnością inny rodzaj gniewu niż ten sprzed paru chwil.
Krasnolud zamknął za sobą szufladę po czym powoli ruszył w stronę bohatera, nie odrywając przy tym od niego wzroku.

- I co ma niby znaczyć 'oboje jesteśmy rzemieślnikami'? - podjął kładąc obie ręce na ladzie - Jakbyś nie zauważył to jest sklep medyczny, wydaje ci się, że każdy krasnolud jest rzemieślnikiem? Zdaje ci się, że tylko do tego się nadajemy!? I pewnie, jeszcze przybyłeś tutaj sądząc 'skoro takie kurduple to potrafią to ja też'!
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-08-14, 16:36   

Teraz i jego dopadł gniew. Nie tyle na krasnoluda, co bardziej na zaistniałą sytuację. Nie znosił, kiedy nie mógł komuś odpysknąć. Zwłaszcza komuś prawdopodobnie słabszemu od siebie. Przełknął jednak gorzką pigułkę i ciągnął dalej, próbując ukryć w głosie gniew.

- Proszę więc spytać znajomego rzeźbiarza czy możliwe jest wyrzeźbienie dłutem i młotkiem takich detali jak rzęsy, rogówki oka i zmarszczki w kącikach oczu. To niewykonalne bez niezbędnych mikstur. - powiedział, po czym dodał. - i przepraszam, zostałem źle poinformowany, myślałem że para się pan również alchemią.

"Pierdolony rasistowski kurdupel" bezwarunkowo przemknęło przez umysł Valrina.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-08-18, 16:31   

Krasnolud wydawał się nieco zbity z tropu. Już zaczynał rozkręcać się w swych rasistowskich zarzutach i wyładowywać gniew na pseudowinowajcy, ten jednak miast dać się wciągnąć, czy to przez próbę obrony, czy atak, wracał do głównego tematu.

Milens zamilkł na chwilę. Oblizał wargi, zerkając nadal gniewnie na bohatera. Wyglądało na to, że nie za bardzo wie co odpowiedzieć.
Nie powiedział zatem nic. Odwrócił się jeno plecami, po czym ruszył do kolejnego kredensu, w którym to otworzył skrzydło niewielkich drzwiczek przy samej ziemi. Valrin zauważył za nimi sporą kolekcję mniejszych i większych fiolek.
Krasnolud wyciągnął jedną z mniejszych, zawierającą nie więcej jak 100ml granatowego płynu.
Postawił ją na ladzie, nie wypuścił jednak z dłoni.
- To potężna mikstura, choć o dość krótkotrwałym działaniu. Jest twoja za 30 złotych monet.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-08-19, 17:40   

Widząc zachowanie krasnala uśmiechnął się. Cieszył się, że w końcu udało mu się go złamać, ciągle jednak gryzło go to, że cały czas musiał być dla niego miły.

"Kurwa mać". Że też musiał wydać swoje pieniądze z łupu na jakieś pierdoły. Larens dał mu dwadzieścia złotych monet, a on sam miał trzy złote monety i pięć srebrnych. Chociaż, tego można było się spodziewać. Nic do tej pory nie przyszło Valrinowi łatwo. Cóż mu pozostało? Chyba tylko chłodne targowanie ceny.

- Ktoś inny wycenił tą miksturę na osiemnaście złotych monet. Ja zapłacę dwadzieścia. - rzekł. Teraz widocznie cały gniew z niego wyparował.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-08-21, 21:14   

- To kup sobie ją u tego kto ją tak trafnie wycenił - rzucił oburzonym tonem. Przez chwilę wpatrywał się w spokojną i opanowaną twarz Valrina, jak gdyby usilnie się nad czymś zastanawiał.
- Niech będzie dwadzieścia pięć, niżej na pewno z ceną nie zejdę - odparł z pełną determinacją i przekonaniem. Krasnoludy nie należą do ras, z którymi targowanie się przychodzi łatwo. Mają poczucie wartości przedmiotów, szczególnie tych, które sami wykonali. Często też wykorzystują fakt, iż ci po drugiej stronie lady owego poczucia nie posiadają.
Mówi się, iż targując się z krasnoludem należy być pewnym wartości dóbr, które chce się kupić bądź sprzedać. Szczególnie gdy samemu jest się przedstawicielem innej rasy.
I to niezależnie czy znajdujesz się właśnie w krasnoludzkim mieście czy w centrum Imperium. Ten niski acz masywny lub wszędzie potrafi się odnaleźć w ekonomii i rynku.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-10-25, 12:04   

Krasnoludy nie należą do ras, z którymi targowanie się przychodzi łatwo. Valrin zdążył się o tym przekonać. Nie raz i nie dwa bowiem miała miejsce sytuacja, kiedy krasnoludzki karczmarz nie chciał sprzedać kufla piwa o choćby jednego srebrnika mniej.
Złodziej szybko dokonał w myślach spisu rzeczy które miał przy sobie, i którymi mógłby zapłacić. Jedyne co wpadło mu do głowy, to te rudy metali które znalazł w domu Mesmero. Wątpił jednak, by alchemik był nimi zainteresowany.

Pogmerał więc trochę w kieszeniach, by wyłapać wszystkie monety które miał. Po chwili, bez słowa umieścił na ladzie niewielki stos brzęczących, metalowych krążków.
- Dwadzieścia trzy złote monety, dwie srebrne. Wszystko co mam. - przezorny zawsze ubezpieczony, trzy srebrniki zostały w kieszeni, na wszelki wypadek. - Na prawdę potrzebuję tej mikstury.

"No dalej, nie bądź sukinsyn" dopowiedział w myślach.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-11-11, 18:48   

Milens przymrużył oczy zerkając to na stosik monet to na Valrina. Przez chwilę w pomieszczeniu panowała napięta cisza, jak gdyby krasnolud starał się w niej usłyszeć myśli bohatera.

Zabrał monety z lady, po czym skrzętnie przeliczył. Ponownie zmierzył wzrokiem człowieka, szczególnie długo zatrzymując się na kieszeniach, w których to gmerał bohater.

W końcu po kolejnej dawce napiętej ciszy, położył przed Valrinem fiolkę mikstury.

- Bierz, ale wiedz, że nigdy więcej na takie ustępstwo nie pójdę gładkolicy psubracie.

Choć Milens wyglądał na wyjątkowo pokrzywdzonego owym interesem, Valrin mógł się domyślać, że tak na prawdę, jedynym stratnym na transakcji mógł być tylko on sam.
Dostał jednak co chciał, nie odsprzedając przy okazji żadnych dodatkowych elementów wyposażenia, co już można było uznać za niejaki sukces.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group