Wysłany: 2006-02-26, 15:08 Jeden Tydzień (Kroniki Infernusa - Wprowadzenie) Cz. II
"Na terenach ludzi"
Gdy jor się obudził ciągle była noc, jednak zauważyl, że ich woz stoi obok przydrożnej karczmy. Nie było tutaj maista, tylko sama karczma. Ciąglej eszcze zaspany słyszał jak Gunnar z kimś rozmawia. Demythus powiedział, zeby zszedł z wozu, bo zostawiają go tutaj na noc. Jor dopiero teraz zauważył, że Gunnar rozmawiał z człowiekiem. A więc byli już po za granicą. Demythus wszedł do karczmy, tymczasem Gunnar czekał na przyjaciela
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Ostatnio zmieniony przez Anatoil 2006-02-26, 17:53, w całości zmieniany 1 raz
Jor wskoczył za nimi, i tym samym bezczelnym głosem co na początku przygody do Demythusa krzyknął
-Piwo!!
I rzucił na lade ostatnią pałętająca się w jego mieszku 1 zm....
Człowiek popatrzył na szczurołaka ze zdziwniem. Rzadko dało się widzieć jora na terenach ludzi.
Grupka przyjacioł slszyała odzwyki w kącie sali
"Widzieliście jakie mają parszywe mordy?"
"A ogon jak z kosmosu!"
"Haha niech uważają na koty!"
"Niech wracajac skąd przybyli!"
"Haha, Masz na myśli mysie dziury?"
Karczmarz podał piwo, jednak widać było na jego twarzy parszywy uśmieszek
- Jak dla ciebie 2 zm ... - odrzekł
Demythus psozedł gdzieś załatwiać sprawę przechowania wozu, Gunnar ząs kipiał już ze złości ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Gunnar masz pożyczyc monete? - powiedział Jor przez zęby i zaczął pokazywac czemu nosi takie a nie inne imię... Jego oczy pojaśniały aż w końcu zapłonęły a pazury przy łapach jakby na jego komende wyskoczyły z łap (nie wiedziałem jak to napisac )... Szczurołak położył łapy na ladzie, pazury wbiły się w blat - Oj widac, że nie masz ale myśle, że Szanowny Pan Karczmarz udzieli nam promocji...
Do Gunnara podszedła grupa lekko pijanych ludzi. Nawet najwyższy jor Gunnar był niższy od człowieka, jednak niewiele, zaś muskuły wojownika były wieksze od niejednych paladyna.
Do Gunnara podszedł jeden z ludzi i psrtyknął go w szczurzy nos smiejąc się przy tym głośno ...
Gunnar zamachnął się i pięścią uderzył w twarz człowieka, ten od razu zatoczył się na ziemię i leżał ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus'owi nie było trzeba więcej mówic, odskoczył na bok, "zamontował" na łapach ostrza i rzucił się w wir walki starając się powalic pierwszego lepszego "pijaka"...
Gunnar ząs z uśmieszkiem spytał człowieka czy am coś jeszcze do dodania. ten trzymając się za krwawiący nos wyharczal drżacym głosem
- T-tty- k-kkurrwo
Po tych słowach Gunnar zamachnął się pięscia do dołu "hakiem" wywracając pijaka, po czym dokonał dzieła butem
Gdy Demythus wszedł do karczmy ukazał mu się dziwny widok ... Dwójka jorow stała pośrodku w stercie leżacych pijaków, połamanych krzeseł i stołów oraz karczmarza (jedynego który jeszcze był przytomny) lezącego na blacie i kołyszącego się lekko
- Co ? -wydusił i patrzył z wytrzeszczem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus oblizał zakrwawione ostrze, zawsze miał dośc "likantropiczne" zapędy... Następnie popatrzył złowrogo na karczmarza i podszedł do Demythusa:
-Kłopociki były - Infernus pokazał wszystkie zęby...
- Kłopociki - wyjąkał Demythus. nie był typem wojownika, był on rzemieślnikiem.
Gunnar wziął klucz do pokoju, który leżał obok karczmarza i poklepał gospodarza po ramieniu. Nastęnpie podał piwo Infernusowi ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus pociągnął dużego łyka... Przepłukał usta i wypluł brązowawy teraz płyn...
-Za taką lure to nawet tego 1 zm mi szkoda... - w jego głosie czuc była zniesmaczenie - czym Ci głupcy się spili - tu popatrzył ma leżących na ziemi "pijaków"...
Demythus wciąż był lekko zdezorientowany ... Popatrzył na kolegów po czym powiedział cicho.
- Panowie, w stajni jest jeszcze paru strażników ... jak zobaczą co zrobiliście to ...
Nie zdążył jednak dokończyć, gdyż przerwał mu Gunnar
- Ooo Chodźmy do nich, chodźmy, tego mi było trzeba! - rzekł zadowolony, już szedł w kierunku drzwi do stajni, gdy zwahał się i spytał - Inferno, idziesz?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Gdy rano jorowie wstali znaleźli trochę pieniędzy, a Gunnarowi przyniesiono śniadanie do łóżka. Po podliczeniu wynikało, że wzbogacili się o 21 zm, co oznaczało po 7 na głowę.
Demythus powiedział im, że mają jeszcze 6 dni, ale dzisiaj dotrą do maista, w którym mieszka szlachcic i żeby szybko załatwili jakby mieli cos do roboty, p oczym wyszedł z pokoju po wóz.
Gunnar zjadając trzecią kiełbasę spytał
- Inferno, masz coś do roboty?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Gunnar podał talerz Infernusowi - Trzymaj i tak już się najadłem - mówił Gunnar. Infernus wiedział, że Gunnar nie raz ocalił im tyłki ... W tej chwili duży wojownik lezał na łóżku, trzymając kawałek trawy w ustach i się nim bawiąc. W koncu po niezręcznej ciszy spytał
-Ty, Inferno, myślisz, że uda nam się nie wpaść?
Dla Infernusa dziwnym było, że ktoś taki jak Gunnar ma wątpliwości ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Gunnar i Ty jeszcze wątpisz? - Infernus udawał pewnego siebie choc wypowiedź Gunnara wprawiła go w niepokój - zresztą nawet jakbyśmy wpadli - Jor wzdrygnął się - na Ciebie na pewno dużo tych dowodów nie ma, pracujesz z Nami od niedawna - Infernus pocieszał przyjeciela - większośc jest pewnie na mnie - Szczurołak opuścił oczy, a apetyt mu już nie dopisywał...
Gunnar poczuł się lekko urażony, jednak Demythus i Infernus byli to jedyne osoby, których by nie uderzył, gdyby czuł się urażony tak jak teraz, no i cozywiście kobiet także by nie uderzył.
- Wiesz ... mnie nie urządza to, że tylko ty wpadniesz ... co ja bede wtedy robił co? Znowu gnił w tej chatce i ostrzył kije?
Wtedy wszedł Demythus i powiedział
- Panowie, czekam na was ...
Gunnar podniósł głowę, westchnął i rzekł
- dobrze już, dobrze ... Chodź Inferno
Po czym wstał i ruszył za Karczmarzem Demythusem.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Ruszajmy...
Infernus czuł się podle.. Dopiero teraz poczuł w jakim świetle stawiają go te dowody... No i jeszcze to przygnębienie Gunnara... Słowa wojownika tłukły się po czaszce biednego i jakże małego w porównaniu do tego świata Jora... Wokół szczurka czuc było aure przygnębienia....
Ani się obejrzeli, a już jechali wozem, zostawiając za sobą karczmę. Demythus widząc przygnębienie kolegów, odwrócił się do nich, trzymajac ciagle wodze i uśmiechnął sie łagodnie i powiedział
- No, panowie, to jak srpawimy jemu łomot w tym mieście nie?
Gunnar cicho mruknął ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Infernus też nie miał zamiaru nic odpowiadac... W końcu przełamał się i jego dobre wychowanie wzięło góre...
-Ja bym go chętnie zabił już teraz. Mam nadzieje, że go dopadniemy... - Nadzieja matką głupich Infernus dobrze to wiedział, jednak ta głupia nadzieja jako jedyna potrzymywała w nim iskierke, te iskierkę, która mówiła mu, że więzienie go nie czeka tak szybko i nie przez jakiegoś durnego paniczyka...
Przyjaciele jechali w ciszy, i dziwnym spokoju ... minęły jakieś dwie godziny od opuszczenia karczmy a w międzyczasie padło tylko pytanie Gunnara czy ktoś ma coś do picia. Demythus powiedział, że za jakąs kwartę dotrą do miasta, w którym przebywał szlachcic ...
Teraz jednak przyajciele zauważyli coś niepokojącego. Wszyscy wpatrywali się jak jeden mąż w miasto. Widac było, że płonęło i dało sie słyszeć odgłosy walki ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Cholera - Infernusa zamurowało - sprawdze co się dzieje - Infernus wyskoczył z wozu i ruszył biegiem ku bramom miasta i starając nie rzucac się w oczy przyglądał się walce...
Bramy były otwarte ... Jor dostrzegł w nich ludzi walczących z ... z ... Jor nie miał pojęcia z czym. Dziwne były to postaci. Posiadaly kły i twarz nieco podobną do drapieżnego kota, jednakże miały zwykłe włosy i duże oczy z żóltymi białkami ...
Gunnar podszedł powoli do Infernusa, a z daleko dało się słyszeć wołanie Demythusa
- I?
Nikt jednak mu nie odpowiedział. Kotopodobne postaci wyraźnie wygrywały, gdyż w bramie nie stał już ani jeden, zaś na bramie leżeli ludzie ...
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum