Zarówno Baiken jak i Altharis mogli dopiero co przekonać się jak pochrzanione pomysły na areny mają organizatorzy tego chorego przedsięwzięcia zwanego Turniejem. A to balansujący na iglicy dysk i płonąca komnata wielkości królestwa, a to mroczna krypta z powstającymi z grobów mumiami.
Również i ta komnata, w której znaleźli się teraz nie należała raczej do 'przeciętnych'.
Słupy...od cholery słupów, z których każdy, o radości, zaopatrzony był w zestaw ostrzy. Niższe na wysokości pół metra, drugie półtora. Każdy na dodatek emanował słabe, najwyraźniej magiczne, światło.
Sufit znajdował się na wysokości około dwóch i pół metra, toteż skakanie po słupach, gdyby komuś przyszło do głowy, nie byłoby raczej zbyt komfortowe.
Zarówno jorzyca jak i srebrny elf widzieli się wzajemnie, choć jedynie jako niewielki części ciał wystające zza słupów. Dokładna ocena przeciwnika nie była na razie możliwa.
"Zabij lub zgiń sam!" rozległ się niski, dudniący głos. Zaraz po nim natomiast, niczym na sygnał wszystkie słupy wykonały jeden i ćwierć obrotu, zmieniając pozycję. To dało bohaterom pogląd na całą sytuację i na to jak skończyć może się stanie przy jednym ze słupów.
Gdzie jest ta mumia do cholery Baiken już chciała rzucać się na nią a tutaj proszę. Cyk i ni ma. Ale jest coś innego... Również smacznego... Spojrzała wnikliwe.
- Zgiń sam - Pomyślała.
Puściła Sokoła wolno. Jak chce się bawić, proszę bardzo, jak nie... Niech nie przeszkadza. Pobiegła pędem, co sił w nogach pomiędzy śmiercionośnymi słupami, najszybciej jak była w stanie, do celu.
Altharis swoim zwyczajem rozpoczął od popisu błyskawicznego rzucania zaklęć. Jedno po drugim osiągało swój efekt, jakikolwiek by on nie był.
Póki co owe czary nie był najwyraźniej skierowane na Baiken, ta nie odczuła bowiem żadnego negatywnego efektu.
Jorka również szybkością nie grzeszyła. O ile u elfa cecha ta przejawiała się w formułkach i gestykulacji, u Baiken przyjmowała bardziej tradycyjny wymiar. Niczym mały, puszysty pocisk przemykała między słupami, cały czas jednak bezpiecznie trzymając się z dala od ostrzy.
Te zaś w międzyczasie wykonały kolejne obroty, ciachając jednak tylko powietrze.
Najbardziej w tej sytuacji ucierpiał sokół jorki. Nie mając wiele do roboty, przysiadł bowiem jeno na jednym ze słupów. Jakież było jego zdziwienie gdy nagle wykonał ekspresowy obrót o 450 stopni.
Jorka jednak nie miała czasu na przejmowanie się swoim ptakiem. Ostatni bowiem z czarów maga miał działanie ofensywne. Przeraźliwy chłód zmroził całe ciało bohaterki. Ból był potworny, zaś ciało Baiken, mało nań odporne.
Od jednego zaklęcia nie zginęła, nie miała także żadnych widocznych obrażeń, parła zatem dalej nieprzerwanie.
No tak, przeciwnik był niezwykle szybki. W mgnieniu oka znalazł się w pobliżu maga, a to było z goła niebezpieczne.
Szczególnie jeśli dodatkowo miało się w pobliżu słupy z wirującymi ostrzami.
Następnym co zrobił Altharis było cofnięcie się do tyłu, tak żeby stanąć w rogu sali. Posunięcie to miało swoje dobre jak i złe strony, aczkolwiek mogło się w tej sytuacji okazać przydatne
Nastepnie wystrzelona została dawka chłodu. W potrójnej ilości, jak nie trudno się domyślić
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-23, 23:22, w całości zmieniany 1 raz
Altharis zaczął powoli cofać się w kąt sali. Daleko jednak nie zaszedł, zza słupa bowiem wyskoczyła nagle Baiken i biegiem puściła się prosto na niego. Altharis nie był specjalistą pod względem płci istot futrzanych, wyglądało jednak na to, iż 'on' tak na prawdę jest 'nią'.
Nagle z nadgarstków, bądź raczej przestrzeni nieco za nadgarstkami wystrzeliły naręcze ostrza. Kły Jaguara zatopiły się w ciele maga w chwili, w której jorka z rozpędu skoczyła na oponenta. Prawy w prawe przedramię, lewy w lewe ramię.
Ostrza jednak natychmiast zostały wybite z ran, te zaś zasklepiły się za sprawą jakiejś magicznej siły, jorce nie znanej.
Siła rozpędu jednak, powaliła Altharisa na ziemię, jorka zaś korzystając z okazji pochwyciła skutecznie obie ręce elfa, wchodząc w tak zwane zwarcie.
Mag musiał niestety zapomnieć o rzucaniu zaklęć, gestykulacja była bowiem w obecnej sytuacji nierealna.
O czarowaniu nie było mowy, trzeba było jak najszybciej się wyzwolić...
Mag szamotał się jak tylko mógł, po czym jeśli udało mu się choć na chwilę wyzwolić spod ucisku jorki ucieka w dolną cześć sali... I ewentualnie atakuje chłodem
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-23, 23:22, w całości zmieniany 1 raz
Działania, działaniami, zwarcie jednostronne przeobraziło się jednak w obustronne. Ani Baiken, ani Altharis nie byli w stanie wykonać żadnych konkretnych akcji. Gdy jorka chciała zaatakować, mag utrzymywał jej rękę w ryzach. Gdy zaś elf chciał uciec i wyrwać się, to kobieta wygrywała siłą starcie.
Najbliższe sekundy ograniczyły się zatem jedynie do bezowocnej szamotaniny. Słupy zaś wykonały kolejny obrót, nie zważając na poczynania bohaterów.
Elf dalej szamotał się najzacieklej jak tylko mógł, powtarzając próby wykonania tego co zamierzał. Niech no uda mu się tylko choć na chwile wyzwolić spod uścisku przeciwnika....
Baiken zapewne dobrze słyszała Altharisa, puścić jednak nie miała zamiaru. Nie odzywała się również pozostając cicho, jak to miała w zwyczaju. Twarz jednak ujawniała emocje i towarzyszące walce napięcie.
Tym razem udało się jorce wyrwać rękę z uścisku elfa. Wykorzystując to natychmiast wyprowadziła atak. Tym razem jednak ostrze wpierw przejść musiało przez zbroję, przez co siła uderzenia była znikoma. Również tak jak poprzednio wszelkie rany zostały natychmiast zaleczone.
Włochaty nadgarstek ponownie wrócił w objęcia elfa, zwarcie zaś trwało nadal.
Altharis jakby nagle zwolnił, zupełnie jak gdyby uszło z niego powietrze....bądź magiczne wspomaganie.
Baiken natomiast nadal napierdalała jak dzika i to nawet z całkiem znośnym skutkiem.
Dłoń została wyrwana z uścisku, ostrze zaś zatopione gdzieś w okolicach podbrzusza, zgrabnie wsuwając się pod zbroję.
Dłoń została pochwycona na powrót, rana się zagoiła, zwarcie zaś nadal trwało, próba ucieczki maga bowiem kompletnie się nie powiodła.
Pytanie brzmiało. Co zejdzie pierwsze, Zbroja Many, czy sama Mana.
Sprawy przybrały jednakże nieco inny obrót niż można by przewidywać. Tym razem, choć Baiken ręki nie wyrwała, wyrwał ją Altharis. Co więcej zdołał odepchnąć jorkę i wygramolić się, powstając na równe nogi.
Zwarcie zostało przerwane, mag zaś miał pełną swobodę działania.
"Ajajajajaj..." Zaatakowała dwa razy [Jedna Akcja Zwykła] po czym znowu zechciała się przytulić do niezbyt atrakcyjnego dla niej Srebrengo Elfa [Druga Akcja Zwykła].
Błyskawiczny atak, trafienie, na szczęście dla elfa w zbroję. Rany zadane nie były zatem poważne, Zbroja Many zaś skutecznie je zniwelowała. Przyszła pora na Altharisa. Choć szybkość jego ruchów spadła, nada potrafił w błyskawicznym tempie rzucić podstawowe zaklęcie takie jak Chłód. To też zatem uczynił.
Czar zmroził ciało jorki, usztywnił kończyny, zestalił mięśnie, zadał ból. Ból, który przeważył szalę.
Słabe ciało Baiken nie było w stanie wytrzymać drugiego takiego ataku. Choć nadal żywe, nadal funkcjonujące, padło na ziemię. Przytomność opuściła bohaterkę, wraz z szansą na wygraną. Teraz jej los był całkowicie w rękach elfa.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum