TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2008-12-05, 22:05
Rodziny się nie wybiera
Autor Wiadomość
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-10, 12:17   

Goszka była wyraźnie podbudowana tym, iż nie zarobiła żadnego kuksańca od spanikowanego drowa. Gdy tylko poczuła, że ten przestaje się szamotać, zwolniła nieco uścisk, a gdy upewniła się, że stracił przytomność zupełnie go puściła. - Nie masz jakiejś liny...? - skierowała pytanie do Infernusa. Omiotła spojrzeniem okolice ogniska, w poszukiwaniu koca, na którym wcześniej siedziała, a który też mógł się przydać do spętania niedoszłego mordercy
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Syoo 
Nowicjusz



Dołączyła: 20 Cze 2008
Posty: 7
Wysłany: 2008-07-11, 17:08   

Seel Dracan był potwornie zmęczony - Już spadasz, stary...? - wycharczał sam do siebie, świadomy, iż siły ulatują z niego z każdą sekundą. - Oboje spadamy. "Stary". - Seel uśmiechnął się sam do siebie tym umęczonym uśmiechem, który i tak rzadko gościł na jego twarzy, choć spod worka, dwójka obecnych tu, nie mogła dostrzec jego miny.

Stracił przytomność.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-15, 09:49   

Infernus nie odpowiedział Gori od razu, zdawał się nadal powoli wychodzić z szoku czy też zwykłego zadziwienia. Być może po prostu starał się przypomnieć sobie, czy ma wspomnianą linę czy też jej nie ma. Ciężkie zadanie dla skołowanego umysłu.
W końcu jednak, jak gdyby wyrwany z transu powstał, pozostawiając nogi drowa samym sobie. Oparł ręce na biodrach w pozycji przypominającej dumny posąg jakiegoś bohatera, zaś na twarzy wykwitł pełen samozachwytu uśmiech. Choć zważywszy na anatomię jora, bohaterka mogła po prostu źle odczytać ową minę. Mógł to być na przykład uśmiech przepraszający. Jakoś jednak nie pasował ni to do tego jora ni do pozycji, którą właśnie przybrał.

"Oczywiście, że mam. Czyż taki heros jak ja ruszałby się gdziekolwiek bez liny !?" po tym ostentacyjnym przedstawieniu własnej wielkości...120 centymetrowej wielkości...jor ruszył w stronę ogniska oraz swych tobołków. Po kilku chwilach gmerania powrócił do goszki z kilkunastometrową cienką liną.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-15, 16:49   

Gori powoli zaczynała się irytować. Znów - dodajmy. - To masz tą linę, czy nie?! - Bała się, że osobnikowi mimo wszystko może powrócić świadomość, a co za tym idzie, chęć walki. Nie było czasu na osłupienie, jakie najwyraźniej czuł jor.

Gdy szczuroczłek wreszcie oprzytomniał i przyjął zadziwiająco dumną pozę jak na tak małe stworzenie ("a może to jakaś pozycja przepraszają...niee... Nie on..." - zganiła samą siebie za aż taką naiwność). Wolała jednak nie mówić niczego niewłaściwego, skoro chce dostać tę linę.

Po otrzymaniu liny, dziewczyna skinęła na Infernusa. - Miej na niego oko, ja szybko po coś skoczę - wstała od drowa i poszła po koc. Przyniosła go, najpierw postarała się zawinąć w niego nieruszającego się agresora, po czym spętała "zawiniątko" linką. Cienką liną, jeśli być ścisłym. Nie chciała, by ta wpiła się w ciało, a jednak chciała związać je jak najmocniej, by ten się nie wyrwał.

Zerknęła na jora. - Dziękuję, Infernusie - po czym uśmiechnęła się do niego promiennie. Niezmiernie była ciekawa kim jest przybysz.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-15, 20:07   

Gdy Gori powróciła dumnie z kocem, Infernus już przygotował linę do działania. Przyglądał się przez chwilę wyczynom goszki oraz jej było nie było skutecznym próbom stworzenia kokonu, po czym odparł z całkowitym brakiem niepewności czy nieśmiałości:
"A na czym będziemy spać i robić...te inne rzeczy jak on jest owinięty kocem ?"
Zadziwiające jak kompletnie nic nie docierało do tego dziwacznego jora. Zupełnie jakby Gori nie tylko zgodziła się na upojną noc z futrzakiem, a wręcz miała na to niezmierną ochotę nawet w obecności nieznajomego, opętanego drowa.

Kokonik vel Seel Dracan został sporządzony jeszcze nim bohaterka miała okazję odpowiedzieć w jakikolwiek sposób Infernusowi. Jedynie stopy i głowa wystawały z owego zawiniątka. Można było je spokojnie toczyć, a nawet oprzeć o skałę, na brak sztywności bowiem nie narzekało. Mimo analogii do kłody drewna, nie posłużyłoby jednak najlepiej za podpałkę, ogień bowiem zapewne przepaliłby liny i koc prędzej niźli zabiłby opętanego drowa. Zaś wizja szalejącego na wpół zwęglonego elfa biegającego po powozie i starającego się zabić wszystko w zasięgu ręki, nie była zbyt zachęcająca.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-15, 21:05   

Gdy Gori usłyszała słowa wypowiedziane przez owego bezecnika, na którego, zdaje się, chwilowo była skazana, niemal natychmiast zrobiła się czerwona. Ba! Purpurowa wręcz. Postanowiła jednak, że puści to mimo uszu. Chciała sprawdzić, czy przyniesie to jakiś efekt i czy lepszym rozwiązaniem od opierdzielenia jora, będzie zwyczajne zignorowanie go.

Dziewczyna spokojnie skorzystała z nowego kształtu drowa i przeturlała go bliżej ogniska. Zsunęła z jego ust odrobinę worek, co by mu w oddychaniu nie przeszkadzał zbytnio, po czym poszukała gdzieś w pobliżu wcześniej rzuconej reszty pieczeni. Nadal była głodna, zmęczona... no i jorowi też zbytnio zaufać raczej nie mogła... Nadzwyczaj ciekawe były jej przypuszczenia co do tego, czego będzie próbował Infernus, postarała się więc jak najszybciej sprawić, by topór ponownie znalazł się w zasięgu jej ręki.

Gdy już skończyła poszukiwania topora, położyła się, oparłszy głowę o skrępowanego więźnia. "Jak się poruszy, to przynajmniej poczuję" pomyślała. Ach, ta błyskotliwa inteligencja...

Sprawdziła czy pieczeń nadaje się do jedzenia, po czym z ukosa zerknęła na jora. "Temu to nie wiara, kurde"
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-16, 13:25   

Drow posłusznie, bez zbędnych protestów, których ciężko oczekiwać po nieprzytomnym, pozwolił przeturlać się w miejsce nieco cieplejsze i przyjemniejsze.
Również i pieczeń po chwili tam się znalazła. Nieco ubrudzona ziemią i trawą, nie smakowała już tak dobrze jak wcześniej. Jednak kto wybrzydza ten jest głodny, toteż gryzoń szybko zniknął z patyka goszki, pozostawiając jedynie elementy niejadalne. A i tych kilka znalazło się w żołądku, który u goga potrafi wiele znieść.
Nadal była głodna, aczkolwiek znacznie mniej niż na początku, teraz było to jedynie lekkie uczucie niedosytu.
Jor także dokończył swoją pieczeń, przez cały czas przyglądając się to drowowi, to goszce. W tym drugim przypadku co prawda nie zmienił wiele swego standardowego punktu odniesienia, obserwując te bardziej interesujące fragmenty niż twarz.
Gdy Gori w końcu ułożyła się na całkiem miękkiej poduszce z drowa, wraz ze swym prawie-nierozłącznym toporem jako przytulanką, jor podszedł bliżej i przystanął na metr od bohaterki. Podrapał się po głowie wyraźnie coś rozważając.
"To tutaj będziemy to robić ? Myślałem, że lepiej byłoby gdzieś z dala od tego dziwaka, wiesz...nie lubię tak przy obcym, to trochę niezręczne." słowa te dały bohaterce do zrozumienia, że ignorowanie jora jak na razie nie dawało wielkiego rezultatu.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-16, 13:49   

Goszka pochłonęła resztę pieczeni - co z tego, że był odrobinkę brudna i jakby mniej zachęcająco wyglądała...? - Nie jest tak źle - wymruczała z pełnymi ustami sama do siebie.

Ponownie zerknęła na Infernusa, który teraz dla odmiany przystanął niebezpiecznie blisko niej.
I jak zwykle nie zamierzał zachować swoich myśli dla siebie.
A powinien...

- "Tego" nie będziemy robić nigdzie! - Gori chciała sprawić wrażenie groźnej, aczkolwiek rumieniec i głos, który w tym momencie przypominał jęk przestraszonego dziecka, najpewniej wywołał wprost przeciwne wrażenie. Przycisnęła topór do piersi, próbując jednocześnie zakryć nim "co niepotrzebniejsze" i wywołujące w jorze taki zachwyt części swojego ciała. Skuliła się i podsunęła całym ciałem bliżej drowa, tak, jakby miał odstraszyć natarczywego gryzonia. Gori miała jednocześnie ochotę rzucić się na jora siekąc wściekle, jak i sama uciec i skulić się pod jakąś skałą.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-16, 16:13   

Chłód ostrza topora przebiegł dreszczem przez ciało goszki, która spalona rumieńcem nagle odkryła potrzebę zakrywania swych wdzięków. Drowia poduszka nie protestowała, gdy bohaterka zaczęła się do niej przyciskać nieco większą powierzchnią ciała. Ciekawe czy protestowałby Seel, gdyby zobaczył co to się z nim wyprawia.
Jor ponownie podrapał się po kosmatej głowie z równie kosmatymi myślami wewnątrz. Wyraźnie analizował teraz wypowiedź Gori, czyżby w końcu zrozumiał ?
"Nie będziemy robić nigdzie...podwójne zaprzeczenie co do miejsca byle jakiego, innymi słowy..." tu pstryknął palcami jak gdyby nadeszło nagłe olśnienie bądź długo oczekiwany pomysł "..nie chcesz tego robić byle gdzie, dobrze rozumiem? Ale co Ci przeszkadza to miejsce? Rozłożymy się wygodnie za jakimś kamieniem, z dala od światła ogniska...ja mogę być na dole jeśli nie chcesz leżeć na ziemi." zaproponował ochoczo, po czym rozłożył ręce w geście przedstawiającym swoją hojność oraz pójście na ugodę.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-16, 17:00   

Gori poczuła draszcz, gdy zimna stal dotknęła jej skóry. Rumieniec palił całe ciało, a topór podziałał jak przyłożona doń lodowa tafla.

Miała dość. Była zmęczona, ale domyślała się, że dzięki jorowi i tak ma małe szanse na to, by dziś wypocząć. Po chwili zastanowienia wstała, oparłwszy się o swoją broń i spojrzała w oczy Infernusa. Westchnęła. Pomyślała z odrazą, że gdyby miała dziecko z jorem, te z pewnością zabiłoby ją jak i ona zabiła matkę i że nie mogłaby mieć mu tego za złe.

...Czyżby przeczucia? ...A może coś w rodzaju wyrzutów sumienia?

- Jesteś głupszy ode mnie - śmiałe stwierdzenie jak na kogoś, kto sam nie potrafi pojąć jak jest głupi.

Gori przerzuciła sobie "zawiniątko" przez ramie i zabrała swój cały ekwipunek, gotując się do odejścia. - A. Zapomniałabym. Dziękuję. - rzuciła jeszcze.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-18, 15:30   

Reakcja jora nieco zdziwiła bohaterkę. Miast zaszklonych oczu, smutku wymalowanego na futrzanej twarzy czy jakichkolwiek prób powstrzymania...ujrzała wesoły, rozentuzjazmowany uśmiech.
Gdy Gori zebrała swe manatki, spostrzegła, że Infernus zrobił to samo. Oczywiście poza kocem i liną, te były jednakowoż nadal w użyciu.
"Ależ nie ma sprawy!" odparł wesoło stając tuż obok goszki z plecakiem zarzuconym na ramię.
"To gdzie idziemy?"
To pytanie wystarczyło by uświadomić bohaterce z jakiego powodu jor tak się radował. Najwyraźniej przyjął jej słowa i zachowanie jako zgodę na baraszkowanie. Zapakowanie się i odejście zaś, miało zapewne na celu znalezienie dogodnego miejsca, z dala od obłąkanego drowa. Tak, wszystko składało się w spójną całość i miało doskonały sens. Przynajmniej dla jora.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-18, 15:47   

Gori zamrugała z niedowierzaniem "Co on se, kurde...???" Goszka naprawdę już była bliska załamania się.

- Czy możesz za mną nie iść? - zapytała wreszcie wprost, poprawiając sobie drowa przerzuconego przez ramię. - Naprawdę nie mam ochoty na nic, na co Ty masz... - rzekła zirytowana i zamachała lekko toporem, mając nadzieję, że jor zrozumie ten gest.

Trzeba przyznać - Infernus był prawie tak głupi, jak Gori naiwna.

Prawie.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-18, 18:24   

Drowie zawiniątko nie było specjalnie wygodne w noszeniu, nieprzyjemnie też ciążyło Gori. Niemniej jednak goszka do słabych nie należała, toteż noszenie kogoś takiego jak Seel przerzuconego przez ramię, nie było specjalnie trudne.
"Dobrze, będę iść obok jeśli czujesz się przez to niezręcznie." odparł nonszalancko Infernus na pierwszą część wypowiedzi bohaterki. Gdy zrównał z nią swe kroki, ta zaś dokończyła drugie zdanie, jor wyraźnie się zamyślił. Najwyraźniej w końcu dotarło do niego, o co tak naprawdę chodzi potencjalnej sukkubicy. Zasmucił się skrytobójca, oczy zaś na moment wbił w podłogę. Gori prawie zrobiło się go żal.

Prawie.

"Ah zatem nie lubisz pieczeni z królika stepowego... Ale nie przejmuj się następnym razem przyrządzimy jadło takie jak będzie ci pasować."

Nie, chyba jednak nie dotarło.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-18, 18:43   

Drow wpił się (o ile tak to można ująć) lekko w ramię bohaterki. Trochę ważył, jednak po poprawieniu jego położenia, noszenie go wcale nie było aż tak bardzo niewygodne czy uciążliwe, jakby mogło się to zdawać.

Gori jednak o mało nie upuściła "nowego towarzysza" po usłyszeniu słów jora.

- Ty sobie żartujesz! Nie możesz być aż tak głupi, no! - Gori zrobiła minę zdezorientowanego, rozzłoszczonego dziecka. Jakkolwiek dziwna ta mina by się nie wydała, Gori nie miała już nawet nadziei, iż uświadomi ona Infernusowi jak bardzo się myli.

- Ech. - Westchnęła tylko, gdy oswoiła się już nieco z myślą, że nie pozbędzie się tak łatwo swojego prześladowcy. Ścisnęła topór. I tak dziś nie zaśnie. A skoro siedząc w miejscu ma tylko prowokować te sprośne myśli Infernusa, wolała już ruszyć w dalszą drogę. Może jeśli marsz będzie dostatecznie forsowny, jor wreszcie zrozumie, że to wszystko to jedna, wielka pomyłka?
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-21, 13:39   

"Wiesz....okłamałem cię" odparł dość piskliwym głosikiem, który z każdą chwilą wydawał się bohaterce coraz bardziej irytujący. Nagła zmiana tematu, zupełnie jak gdyby kompletnie nie słuchał uprzednich słów goszki, bądź nie dopuścił ich treści do umysłu.
"Wcale nie nazywam się Infernus...tak na prawdę..." tu zrobił dramatyczną przerwę zerkając na twarz bohaterki, wyłapując jej wyrażający wiele różnych emocji wzrok.

"...nazywam się Gah'Felet."
Jor załączył tryb oczekiwania na reakcję goszki, uważnie obserwował jej minę, wyraźnie na coś czekając. Zapewne bardzo ucieszyłby go wyraz zdumienia na twarzy bohaterki.
Gori oczywiście nie słyszała dotychczas o żadnym Gah'Felecie tak samo jak nie słyszała o żadnym Infernusie. Osoba bardziej inteligentna, zapewne mogłaby teraz zacząć coś podejrzewać, goszka jednak tym atrybutem nie grzeszyła. Po prostu uznała, że jor zwyczajnie się dotychczas się pod kogoś podszywał, teraz zaś postanowił się zwierzyć. Zupełnie jak pijany człowiek karczmarzowi. Jor jednak miast alkoholu miał kobiece wdzięki.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-21, 14:44   

Gori zerknęła z ukosa na jora, gdy ten spróbował się do niej odezwać. Nawet nie spróbowała przeanalizować tego, czy faktycznie kiedykolwiek miał okazję, by ją jakoś specjalnie okłamać w jakiejś ważnej sprawie.
Uznała taką analizę za zbyt trudną...

- ...nazywam się Gah'Felet. - Po rozbrzmieniu i tych słów żadna błyskotliwa myśl nie przyszła goszce do głowy. Ot - okłamał czy nie, i tak nie wie z kim ma do czynienia. Prócz faktu, iż dany osobnik był potwornie zboczonym szczuro-człekiem. Gori tylko uniosła brwi, jakby oczekując na dalsze wyjaśnienia. W zasadzie chciała wiedzieć coś o towarzyszu, z którym ma wędrować.

Poprawiła drowa, podrzucając go leciutko na ramieniu i układając wdogodniejszej pozycji. - Emm... Nie słyszałam ani o żadnym Infernusie, ani o tym drugim...kimś... Czyli to chyba tak, jakby Twoje kłamstwo trochę tak kłamstwem do końca nie było... - Gori zrobiła "mądą" minę i chwilkę się zamyśliła - ...chyba...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-21, 17:10   

Jora wyraźnie nie zadowoliła reakcja Gori. Skrzywił się, wzrok zaś wbił w ziemię jedynie przelatując nim po piersiach bohaterki.
Gori wywędrowała właśnie, wraz ze swym nowym naramiennikiem poza skały otaczające obóz. Nikt nie pofatygował się zgaszeniem dogorywającego ogniska, jednak to i tak nie miało w czym zaszkodzić okolicznemu terenowi. Inny fakt znacznie bardziej nurtował goszkę i nie była to także lina wpijająca się w ramie ni też niewygodny ciężar.
Gori była po prostu zmęczona. Nogi jak i cały organizm błagały o odpoczynek. Dłuższy niż te kilka chwil przed ogniskiem potrzebne na zjedzenie pieczeni.
Długa podróż, wiązanie elfa, nadmiar rumieńców i nerwów, to wszystko swoje robiło. Zapewne goszka prędzej padnie ze zmęczenia niż towarzyszący jej, z pewnością bardziej wypoczęty jor. Szczególnie zważywszy na ciężar na ramieniu.

Ciężar ten natomiast właśnie powoli dochodził do siebie. Być może spowodowane było to kolejnymi wstrząsami, być może głośnymi pogawędkami. Fakt faktem, że Seel zaczynał powracać świadomością do świata materialnego. Pierwszym faktem, który sobie uświadomił było jego położenie w pionie. Zdecydowanie znajdował się ponad metr nad ziemią. Na dodatek w pozycji horyzontalnej. Na domiar złego ziemia co chwila rytmicznie się oddalała i przybliżała.
Po chwili do powracającego z opóźnieniem umysłu dotarło czemu tak się dzieje. Był niesiony. Był także skrępowany. Po kilku chwilach bohater miał już całkowite rozeznanie w sytuacji, włączając w to fakt, że niesie go naga goszka o łuskach na skórze, zaś towarzyszy jej zasmucony nieco jor.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-21, 19:40   

Goszka spojrzała na jora i ziewnęła przeciągle, zła na samą siebie, że nie potrafi pokonać tego irytującego odruchu. Zmęczenie nie chciało ustąpić, choć tak bardzo chciała je oszukać, powtarzając sobie w myślach "Nie jestem zmęczona, nie jestem zmęczona..." jak małe, ułomne dziecko. Spojrzała tęsknie w stronę obozowiska, po czym ogarnęła wzrokiem ciemną pustkę "stepu".

Zdecydowanie nie było mądrym posunięciem ruszenie w dalszą drogę (no ale jak tu się PO NIEJ spodziewać mądrych posunięć z kolei ... ). Dała się ponieść emocjom, a teraz za to cierpiała. - jorze... - zaczęła po czym wymruczała cicho pod nosem "bo imienia to się wymówić, kurde, nie da...", a następnie dodała już głośniej - Może jednak wrócimy do tego ogniska...? I tak daleko nie zajdziemy... - przerwała na chwilę i w myślach dodała "chociaż Ty, to w zasadzie mógłbyś sobie iść..." - Tylko proszę... Jestem zmęczona, więc - tu zaakcentowała wyraźnie - NA NIC już nie mam siły - Uczyła się na błędach, więc dodała strategicznie najlepszy wedle niej tekst do wypowiedzi - Może kiedyindziej będę miała więcej sił...

Nie zwróciła uwagi na właśnie dochodzący do siebie rulon.
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-23, 11:38   

Rulon także zdawał się nie zwracać uwagi na nich. nim goszka zorientowała się, że coś na jej ramieniu właśnie się obudziło, ten przymknął oczy i całkowicie się uspokoił. Zapadł ponownie w sen? Jedynie udawał? Któż to wie.
"Wracamy?" spytał wyraźnie zawiedziony jor "I jeszcze nie będziemy tego dzisiaj robić? Eh..." tu w dezaprobacie kopnął leżący na ziemi kamyk.
Dziwaczna grupka powróciła do obozowiska, gdzie organizm goszki z ulgą przywitał ciepło bijące od ogniska. Dopiero teraz zdała sobie sprawę jak przyjemne jest to uczucie.
"A co ty na to, bym to ja odwalił całą robotę?" zapytał nagle ni z gruszki ni z pietruszki jor "Wiesz, ty sobie spokojnie poleżysz na kocyku przy ognisku, a ja zrobię nam obojgu dobrze."
Szczery uśmiech rozpromieniał włochatą twarz Gah'Feleta, gdy oczekiwał na odpowiedź Gori.
Widać było, że nie da tak łatwo za wygraną. Gori jako dziewica nie rozumiała wystarczająco dobrze tych spraw, domyślała się jednak, że męskiej chcicy nie da się tak łatwo stłumić. Jest to jednak możliwe...chyba...prawdopodobnie...jor chyba też ma jakieś granice...prawda?
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-23, 14:22   

Goszka zerknęła na drowa, ale ten ani drgnął. Nie zadała więc sobie trudu, by sprawdzić, czy nieszczęśnik nadal jest nieprzytomny, czy tylko udaje.

- Tak Infer... tfu. Gal Vel...eee... czy jak Ci tam... wracamy i grzecznie - znów zaakcentowała - OBOJE kładziemy się spać. - Gori chyba zaczęła pulsować żyłka pod okiem. Nawet nie była tak na jora zdenerwowana jak na samą siebie.

Gdy tylko jednak usłyszała kolejną błyskotliwą propozycję Gah'Feleta, jej zdenerwowanie na samą siebie zdecydowanie ustąpiło miejsca nienawiści do niego... Oczy Gori zapłonęły "Kurde, co on se...?!" pomyślała, po czym po prostu złapała się za głowę i zawyła jak najgłośniej umiała - NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!! - Gori nie dość, że niezbyt rozgarnięta, to jeszcze jej najwyraźniej jor na psychę siadał...

- Nie! Koniec! Kropka! Basta i morda w kubeł! - goszka zacisnęła powieki i wydęła policzki jak rozeźlony bachor. - Kuźwa, bo zabije!
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-24, 19:11   

Wściekły głos goszki rozległ się echem między skałkami. Zdawać by się mogło, że i w samej Puszczy słyszano ten przeraźliwy krzyk. W efekcie furii Gori, jak i tak prozaicznej czynności jak łapanie się za głowę, drowi rulonik wyślizgnął się z ramienia. Serdel padł na ziemię z cichym jękiem, który w obecnej sytuacji nie był słyszany ani przez rozeźloną bohaterkę ani zaskoczonego jora.
Gah'Felet cofnął się o krok, starając się swym jak można mniemać, drobnym umysłem objąć sytuację, której był świadkiem. Nagły wybuch? Wrzask i łapanie się za głowę? Zupełnie jakby...

"Zaraziłaś się! Teraz ciebie demon opętał!"

Pomimo swej furii Gori słyszała te słowa wydobywające się z jakże znienawidzonego jorzego pyska.

"Spokojnie, tylko spokojnie, zwalczysz to! Przecież sama jesteś demonem, jakoś się chyba dogadacie tam w środku!"

Nazwać demonem zagorzałą, rozwścieczoną przewodniczącą jednoosobowego oddziału antydemonowego - bezcenne.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-24, 21:30   

Gori nie zwrócila uwagi na powód tego, iż nagle zrobiło jej się tak lekko. Teraz w zasadzie łatwiej jej było ewentualnie dopaść Gah'Feleta...

- Demon?! Ci, kurde, demona dam, szczurzy pomiocie! - zupełnie stracila nad sobą panowanie. - Zaraz się, cholero z Tobą dogadam...! - Tym razem przegiął. Odrzuciła topór na bok i całym ciałem spróbowała zwalić się jakkolwiek to zabrzmi na jora, próbując go przy tym przewrócić "Może się drugi, kuźwa, koc znajdzie..." przemknęło jej przez myśl
...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-25, 12:23   

Jor chyba nie do końca zrozumiał intencje goszki, nie wyglądał bowiem ani na przerażonego ani na kogoś kto stara się uniknąć napastnika. Wręcz przeciwnie. Z dziwnym uśmiechem na ustach stał jak wryty, rozkładając ręce jak gdyby w zaproszeniu. Jak gdyby z wielkim entuzjazmem przyjął napierającą na niego całym nagim ciałem goszkę. Wielu mężczyzn słysząc takowy opis sytuacji zapewne pokiwałoby głowami z aprobatą i upiwszy kolejny łyk piwa pozazdrościło jorowi.
Czy jednak było w rzeczywistości czego zazdrościć? To raczej zależało od kolejnych posunięć Gori.

Oboje zwalili się na ziemię, goszka zaś jako masywniejsza ciałem kompletnie przygniotła swego oponenta. Nie powinien także dziwić fakt, iż w przypadku takiego bliżej nieukierunkowanego tarana, głowa jora znalazła się dokładnie na wysokości klatki piersiowej bohaterki. Owszem jor był powalony, Gori mogła teraz zrobić z nim właściwie co tylko chciała. Udusić, zdzielić po pysku, urwać genitalia, przygnieść brzuch kolanem...póki co przygniotła swymi piersiami odwróconą do boku, podłużną twarz Gah'Feleta. Ten wydawał się niezwykle z tego faktu zadowolony.
 
 
     
Miramin 
Wprawiony Wędrowiec



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Maj 2008
Posty: 300
Skąd: Centrum Wszechświata
Wysłany: 2008-07-25, 14:20   

Goszka przeklęła w duchu i odsunęła się od jora, przygniatając przy tym jego brzuch kolanem. Przyłożyła dłoń do jego szyi i trochę docisnęła ją do ziemi. - Jeszcze słowo...!!! - Zawyła z wściekłości - Jeszcze słowo, a zabiję i zgwałcę! Ale dokładnie w tej kolejności! - Nie wiedziała już chyba sama co mówi. Dopiero po chwili zreflektowała się, że to z groźbą gwałtu, to mógł być błąd...
_________________
Trzymam tylko swoją stronę!
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-07-29, 22:28   

Po pokazie siły, brutalności i złości w wykonaniu Gori, ciężko już było stwierdzić co czuje bądź myśli jor. Przyszpilony kolanem, duszony rękoma nieco silniej niźli wymagało tego zwykłe przytrzymanie, domniemany Gah'Felet przypominał nadęty pęcherz rybny z wyłupiastymi oczyma. Kolano w slocie słonecznym oraz dłonie dociskające tchawice z pewnością mocno utrudniały tak mówienie jak i oddychanie. Emocji właściwie nie było, twarz jora wyglądała jak ryba starająca się złapać dech na powierzchni. Oczy miast na ogarniętą furią twarz goszki zerkały gdzieś ponad nią, w gwiazdy, a może w inny plan egzystencji. Chciałoby się rzec, iż obserwowały właśnie powoli pojawiające się jasne światło, bądź scenki z własnego życia.
Cóż, Gori najwyraźniej nieco poniosło. Czy jednak rzeczywiście przeszkadzało jej zabójstwo irytującego jora? Miała przecież tak idealną okazję by zakończyć wszelkie swe problemy. Wystarczyło pozostać w tej pozycji...utrzymać uścisk i czekać na nadchodzące spazmy. To było takie proste...
Była wojowniczką, widziała już krew...miała zabijać demony, srebrne elfy...czy jor, nawet tak irytujący i problematyczny nie wchodził już w grę? Czy przykładowo niewinne srebrne elfy, które planowała eksterminować bardziej zasługiwały na śmierć niż ten oto zboczony, obleśny futrzak?
Głębsze myśli nieczęsto gościł w umyśle Gori. Teraz był jeden z tych nielicznych momentów....
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group