TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2008-11-14, 13:33
Nocne Mary
Autor Wiadomość
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-04, 15:57   Nocne Mary

29 Arros


Ciemność.
Salvudren zdążył się do niej już przyzwyczaić. Setki dni, które spędził w mrokach Puszczy Wiecznej Nocy przyzwyczaiły go do ponurego klimatu otoczenia.
Miejsce zamieszkania zmieniał wielokrotnie. Zaczynał w niewielkim, podziemnym mieście. Tułał się po Puszczy bez celu, odwiedzając wiele wiosek i zatrzymując się czasem na tydzień, czasem na miesiąc. Nigdzie na dłużej. Żył tym co udało mu się upolować i zdobyć.
Jednakże pewnego dnia natrafił na niewielką wioskę na wschodnim skraju Puszczy. Thel'nara.
Wioska posiadała może dwustu mieszkańców. Jednakże to nie wioska przykuła jego uwagę.
Fort Thel'nara był znany wielu jego pobratymcom jako miejsce licznych walk z dzikimi ludami, które śmiały atakować Puszczę. Salvudren właśnie to miejsce wybrał jako cel swojej wędrówki. Szukał miejsca spokojnego - Thel'nara była jedyną wioską w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Szukał miejsca gdzie coś by się działo - Regularne ataki dzikich ludów z pewnością stanowiły swoistą rozrywkę dla kogoś, kto lubował się w wojnie. Szukał miejsca, gdzie mógłby odnaleźć cel w życiu - A wewnętrzny głos mówił mu, że Thel'nara jest pierwszym punktem jego niezwykłej przygody.

Minął tydzień odkąd mroczny elf dołączył do załogi fortu. Sam fort wyglądał dość dziwnie - Olbrzymi Dąb na samym skraju puszczy. Pusty w środku, stanowił idealną kryjówkę dla wojowników. W jego koronie kryły się liczne stanowiska łucznicze - Zwykłe, drewniane platformy, jednakże mało kto mógł dostrzec strażników fortu na swych stanowiskach. A kto ich nie mógł dostrzec, nie mógł dostrzec też morderczych strzał wystrzelonych przez straż Tel'nara. A kto nie mógł dostrzec strzał - Umierał.
Dzisiejszego wieczora Salvudrenowi przypadła warta na piątym piętrze drzewa, na platformie ustawionej idealnie w kierunku, gdzie co ranek wschodziło słońce. Mroczny elf siedział na drewnianych deskach, wsłuchując się w to, jak cały las powoli zasypia.
- Noc w Puszczy to czas śmierci - Rzekł jeden z dwóch jego kompanów. Setherian - Tak zwał się wysoki elf o krótkich, srebrzystych włosach i zabójczo uwodzącym głosie. Była to postać o tyle kontrowersyjna, gdyż była bardem. Salvudren nigdy nie spotkał mrocznego elfa barda i mógł podejrzewać, że nigdy więcej nie spotka takiego ewenementu. - Istoty zrodzone w mroku budzą się, aby w świetle księżyca tropić i mordować. To istni...
- Zamknij się trepie - Thurlenarian, drugi z towarzyszy Salvudrena był najniższy z całej trójki. Miał długie, szarawe włosy spięte w kucyk i charakterystyczną szramę na lewym policzku. Był szybki. Był bezwzględny. Był niezawodny. A teraz spał i został obudzony przez krótki wywód barda.
- Bo co? Mroki naszych lasów są zabójczo niebezpiecznie i to właśnie stanowi ich piękno. Czy słyszeliście legendę...
- Setherian, zamknij się, albo odetnę Ci język i powieszę na tamtej gałęzi. - Warknął Thurlenarian, ukazując nóż który tkwił wbity w deskę obok niego. Bard prychnął i zaczął opowiadać.
- Otóż rzecze się, że gdy nadchodzi trzydziesty dzień piątego miesiąca, to w noc ją poprzedzającą, budzą się mroczne bestie, zwane przez...

Szelest. A może nie? Coś poruszyło się pod stopami drzewa, czy być może to tylko wiatr?
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-04, 21:48   

Gestem uciszył barda. Nigdy nie lubił jego opowieści... w ogóle nie lubił jakichkolwiek opowieści. Nie był romantykiem, a już od dziecka nikt mu nic nie opowiadał więc nie nauczył się słuchać i wyobrażać sytuację dziejącą się aktualnie w legendzie czy toteż innej opowieści. Tak więc uciszył barda i jak najciszej, przylegając do platformy podczołgał się do jej krawędzi i spojrzał w dół. Czerwonymi ślepiami starał się dostrzec wszystko co się dzieje na dole. Oczy jego były idealnie przystosowane do mroku panującego w Puszczy więc powinien dojrzeć wszystko bez problemu.
-Coś słyszałem...
Przymrużył oczy poprzedzając wszelkie pytania. Spojrzał na towarzyszy i ponownie na dół by spróbować dostrzec źródło owego szelestu...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-04, 21:58   

Setherian wyraził swoje niezadowolenie głośnym syknięciem, które zapewne miało być przekleństwem. Thurlenarian jednak uciszył go gestem ręki i nakazał słuchać. Wygląda na to, że i on usłyszał szelest, jednakże Salvudren szybciej zareagował.
Czerń.
Miał szczęście że nie miał lęku wysokości. Blisko dwadzieścia metrów dzieliło go od poszycia i zapewne gdyby czuł lęk przed wysokościami, już dawno zwróciłby ostatni posiłek. Elf jednak niewzruszenie wpatrywał się znad krawędzi platformy.
Nie on jeden usłyszał szelest. Trzy platformy były dziś na warcie. Co prawda ta na siódmym, najwyższym piętrze była wyraźnie nieaktywna - Mroczny elf słyszał ciche pogwizdywanie, być może przez sen, jednakże z platformy na piętrze trzecim również wychylała się jakaś sylwetka. Spoglądała ona jednak w kierunku przeciwnym niż Salvudren.
Wzrok przebił się przez zasłonę ciemności. Gdzieś tam, na samym dole, u stóp drzewa, siedziała jakaś niewielka postać. Miała jasne, gęste włosy. I wyglądała na zagubioną.
- To ludzkie dziecko - Wyszeptał Thurlenarian, wychylając się obok bohatera. - Dziecko pewnie tych dzikusów, które czasem nas atakują. - Elf zmienił pozycję do przysiadu i sięgnął po łuk - Trzeba uciszyć zanim to małe ścierwo obudzi kapitana.
- Dziecko? Nie! - Wyszeptał Setherian zza ich pleców - Jeszcze nie. Zejdźmy doń i trochę się z nim 'pobawmy'. Może powie nam coś ciekawego...
- Sram na dziecka i zabawy z nimi, niewyżyty pedofilu. - Warknął Thurlenarian sięgając po strzałę - Chyba że Salvudren ma coś przeciwko? - Zapytał, ale raczej w przestrzeń. Nawet nie spojrzał na bohatera. Zapewne nie znosił sprzeciwu.

Dziecko tymczasem leżało u stóp dębu, zupełnie nieświadome niebezpieczeństwa.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-04, 22:12   

Spojrzał najpierw na jednego, później na drugiego z towarzyszy. Z pogardą godną mrocznego elfa spojrzał na dziecko i syknął przez zaciśnięte zęby.
- Niestety ale muszę zgodzić się z szarpidrutem... powinniśmy do niej zejść... może powie nam kilka ciekawych informacji... później będziesz mógł zrobić z nią co zechcesz...
Powiedział do Thurlenariana spoglądając na sekundkę na niego po czym zaczął pokazywać innym strażnikom znaki aby nic nie robili.
- Być może to pułapka ale trudno... przeżyjemy...
Powiedział z uśmiechem który wcale nie okazywał żadnej radości. Wręcz przeciwnie. Jego uśmiech zawsze, ale to zawsze oznaczał kłopoty i chęć zrobienia czegoś okropnego...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-04, 22:19   

Dziecko zwinęło się w kłębek, dygocąc z zimna. Gdyby elf miał w sobie choć krztynę czułości, zapewne zlitowałby się nad nim.
Ale Salvudren właśnie pokazywał, że litość i czułość to dla niego słowa zupełnie obce.
Aby zejść z platformy trzeba było sprawnie zejść po gałęziach. Nadzwyczaj zręcznemu elfowi zawsze przychodziło to z łatwością. Thurlenarian prychnął.
- Róbcie co chcecie. Ja zostaje tutaj. Najwyżej moja strzała zabije jakąś bestię, gdy będzie żerować na waszych zimnych zwłokach.
Po tych słowach usłyszałeś głośny wdech. O tak, Setherian czuł strach. Wielki strach. Mimo to dobył krótkiego miecza i włożył go sobie między zęby. Kiwnął głową.
Elf z platformy poniżej zastygł w miejscu. Najwidoczniej nie zauważył dziecka i nie wiedział co pokazywał mu Salvudren. Usiadł na platformie i wpatrywał się tępo na wschód.

Zejście na sam dół zajęło elfowi dosłownie kilka chwil. Opadł tak cicho jak tylko mógł na podłoże. Mimo to kilka gałązek strzeliło pod jego ciężarem. Gdzieś w górze słyszał jak powoli zdrapuje się bard. Zdawało mu się także że gdzieś wysoko widział srebrny grot strzały Thurlenariana.
Dziecko poruszyło się niespokojnie. Może usłyszało? A może tylko zbudził je wiatr? A może zadygotało z zimna? A może to nie było dziecko?
Na każde bicie serca przypadało jedno pytanie.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-04, 22:30   

Szybko zdjął z pleców swój łuk, wyciągnął z kołczanu czarną jak noc strzałę i naciągnął ją na cięciwę. Co prawda nie celował w to coś przed nim ale w każdej chwili mógłby wyprostować rękę i strzelić w zamierzonym kierunku. Na razie tylko stał z łukiem skierowanym ku dołowi i czekał aż drugi elf zejdzie z drzewa. Nie okazywał żadnych emocji... jedyne co czuł to wstręt i chęć jak najszybszego zabicia obcej istoty... zaczęły szargać nim sadystyczne uczucia. Miał ochotę okaleczyć bezbronną obcą dziewczynkę tak by cierpiała. Nienawidził ludzi ani innych ras oprócz mrocznych elfów których szanował. Gdy w końcu doczekał się towarzysza cicho syknął w stronę skulonej postaci.
- Ej ty tam. Wstań i podejdź tu natychmiast!
Nie spuszczał wzroku z nieznajomej ale czujnie przysłuchiwał się odgłosom wokół by nikt nie mógł go zaskoczyć.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-04, 22:36   

Dziecko podniosło głowę. W ciemności elf nie widział zbyt dobrze jego twarzy, lecz sądząc po tym jak rozglądało się wkoło, nie wiedziało skąd pochodzi głos.
- T...ty.... k...kto? - Dziewczęcy, wysoki głos. Niewinny i smutny. Przerywany strachem, szczękaniem zębami i szlochem. - T...t..tatu...tatuś? - Wydukało po chwili ciszy.
Za Salvudrenem odezwał się cichy odgłos czegoś dość ciężkiego opadającego na ziemię. Jednocześnie dobył się cichy szept.
- Cholera, moja noga - Głos Setheriana, tak, charakterystyczny, tak wkurzający, rozległ się w ciemnościach. - Jestem za Tobą - Wyszeptał. Oddychał głośno, stąpał nierozważnie.
Dziecko próbowało wstać, lecz upadło zaraz.
W powietrzu unosił się zapach krwi. Mordu. Wiatr niósł ze sobą krzyki mordowanych i szatańskie śmiechy. Cykanie świerszczy przerodziło się w ponury nokturn.
A może to tylko wyobraźnia?
Dziecko zaszlochało.Głośno. Elf usłyszał wyraźne oznaki życia z platform na drzewie. Teraz już wszyscy wiedzą co się dzieje.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-04, 22:48   

Zaczął się powoli rozglądać. Chciał przebić mrok wzrokiem.
-Kurwa kretynie przestań tak hałasować.
Syknął do elfa stojącego za nim. Po sekundzie znów spojrzał na dziewczynkę.
-Nie. Nie tatuś... wstań i chodź tu natychmiast.
Powiedział dziewczynce nie opuszczając łuku. Ponownie zaczął się rozglądać szukając jakiegokolwiek ruchu w ciemności by móc wypuścić strzałę i udaremnić zaskoczenie które zapewne chcieliby uzyskać najeźdźcy. Podejrzewał, że jest to kolejny atak ze strony dzikich. Teraz już czuł nienawiść jeszcze większą. Przyłożył koniec strzały prawie do policzka. Czuł na nim lekko gilgoczące pióro. Gdy dokładnie wycelował w dziewczynkę wypuścił strzałę i szybko sięgnął po następną by nie tracić cennego czasu. Był pewny, że po morderstwie nastąpi atak ze strony nieprzyjaciela...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-04, 22:55   

- Ta... - Słowo zamarło w ustach dziecka sekundę po tym jak cichy świst strzały przeszył powietrze. Strzała niosła śmierć. Precyzyjne uderzenie trafiło w klatkę piersiową dziewczynki, przeszywając na wylot lewe płuco. Dziewczynka wydała cichy, świszczący oddech i charknęła nienaturalnie.
Bezwładne, drobne ciało upadło na poszycie.
- Dobry strzał - Odezwał się głos z góry. I nastała cisza.

Wiatr niósł obietnicę zemsty.

Dziewczynka drgała jeszcze w konwulsjach. Setherian zaklął głośno, zaglądając przez ramię Salvudrena.
- Zabiłeś ją! Zabiłeś! Mieliśmy ją zostawić! - Jego głos był pełen wyrzutu.
Nie stało się nic. Z mroków nie wypłynęły watahy barbarzyńców. Z nieba nie spadł ognisty deszcz. Spod ziemi nie wyłoniły się piekielne bestie. Było tylko ciche wycie wiatru, w którym drżało coś nieuchwytnego, coś strasznego, jakby wiatr ekscytował się czymś, co ma nastąpić.
Księżyc wschodził.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-04, 23:04   

Schował łuk i strzałę po czym splunął i odwrócił się w stronę drzewa na którym były platformy.
- Czego płaczesz koleżanko. To tylko mała dziewczynka która znalazła się w nieodpowiednim miejscu, w czasie kiedy jestem wkurwiony i niewyspany i w dodatku nie słuchała moich poleceń...
Powiedział do Setheriana i zaczął wspinać się jak najszybciej po pniu.
-Jeśli nikt jej nie tknie to jutro zobaczę co upolowałem.
Zaśmiał się cicho wchodząc na górę. Śmierć dziewczynki nie wywarła na nim żadnego wrażenia. Dla niego była to po prostu kolejna zwyczajna czynność którą wykonywał prawie codziennie. Zabił i koniec. Stwierdził, że nie przyda im się mały jasnowłosy, jęczący kłopot. Poza tym mogła obudzić kapitana co skończyłoby się kolejnym opierdolem i bieganiem do rana. Wolał tego uniknąć i iść spać. Wcale nie oglądał się za bardem. Dla niego mógł go porwać sam diabeł, a Salvudren by za nim nie płakał... przeciwnie, poszedłby sam do piekła i osobiście podziękował...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-04, 23:23   

Setherian stał jeszcze przez chwilę pod drzewem, spoglądając na nieruchome ciało dziewczynki. Bardem nie wstrząsnęła śmierć. Widział niejedną, zadał ich też kilka. Wstrząsnęło nim bezlitosne podejście Salvudrena. Elf był już w połowie drzewa gdy bard zaczął wdrapywać się za nim.
Kiedy bohater dotarł na platformę, powitał go chłodny uśmiech Thurlenariana. Mroczny elf pokiwał głową z uznaniem.
- Szybkie. Ciche. Bez zbędnego gadania. To było godne mnie dziesięć lat temu - Prychnął elf i pokręcił głową. - I tak nigdy mi nie dorównasz, choć widzę że się starasz. - Elf odwrócił się plecami do partnera z warty i spojrzał na księżyc, którego sylwetka szybko przesuwała się na niebie.
Po chwili na platformę niezgrabnie wgramolił się Setherian.
- Pierwszy raz samotna dziewczynka zdecydowała się tu przyjść. Dziwne, nawet bardzo. Zawsze przychodzą całe oddziały, gotowe przelać krew jeno za to, aby...
- Mówiłem kurwa co zrobię z Twoim językiem, czy tylko mi się wydawało? - Warknął Thurlenarian, nie odwracając się. Bard wykonał obraźliwy gest w kierunku pleców strażnika, po czym usiadł naburmuszony nieopodal, bębniąc palcami o drewno.
Cisza. Cykanie świerszczy znów było cykaniem świerszczy a wiatr po prostu chłodnym gwizdem natury. Robiło się sennie i Salvudren powstrzymał ziewnięcie.
Po dwóch godzinach ciszy i bezcelowego wpatrywania się w księżyc oraz pobliskie drzewa, nagle ozwał się bard.
- I strzałę trzeba zamoczyć w tłuszczu baranim, to zjawę przeszyje i tylko to ją zranić może...
PLASK!
Głośne uderzenie otwartej dłoni w policzek barda przerwało ciszę. Salvudren obrócił się raptownie, aby zobaczyć pochylonego nad bardem Thurlenariana. Setherian trzymał się za policzek.
- Jesteś strażnik czy pierdolony jaszczur na ziele? NIE SPAĆ! - Syknął Thurlenarian chwytając towarzysza za policzek. - Żeby mi to było...

Wiatr zawył głośno. Głośniej niż kiedykolwiek tej nocy, zagłuszając kolejne słowa. Nasz bohater poczuł kilka kropel deszczu niesionych wiatrem oraz dzikie, nieludzkie wycie. Wibrowało złowieszczo, rozchodząc się po każdym centymetrze ciała elfa. I tym razem to nie była wyobraźnia. Coś w nocy wrzeszczało przeraźliwie, stawiając wszystkich na nogi.
Na księżyc nałożył się ciemny nimbostratus, zasłaniając resztki światła które padały na okolicę.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-04, 23:37   

Elf zaśmiał się patrząc na scenkę przed nim. Gdy usłyszał wycie wstał na równe nogi i po chwili już stał ze strzałą naciągniętą na łuku i wpatrywał się w ciemność pod nimi. Zastanawiał się czy to tylko prowokacja czy też prawdziwy atak. Kątem oka starał się dostrzec reakcję innych strażników.
-Przestań go bić i chodź tu mendo...
Syknął do Thurlenariana nawet na niego nie patrząc. Cały czas stał skupiony na tym by wypuścić strzałę akurat w tym kierunku w którym dostrzeże jakikolwiek ruch. Nie było sensu strzelać na oślep gdyż miał bardzo mało strzał. Zapomniał zabrać tą z płuca dziewczynki ale jeśli będzie pamiętał to zrobi to rano...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-04, 23:42   

Niestety, pozycja Salvudrena nie pozwalała mu dostrzec co dzieje się na innych platformach, jednakże wyraźne ożywienie dało się słyszeć nie tylko na dwóch pozostałych wartach, lecz także ktoś krzyknął głośno z wnętrza drzewa, mówiąc coś o pierdolonych puszczykach.
Dwaj kompani naszego bohatera natychmiast odskoczyli od siebie i sięgnęli po broń. Powietrze wirowało złowieszczo, jednakże nic nie poruszało się w nieodgadnionych mrokach okolicy. Wycie potęgowało się z każdą chwilą, lecz nie było tyle głośne co przenikliwe: Przenikało skórę, czaszkę, docierało do mózgu, drążąc w nim głęboką dziurę.
Gdzieś pod stopami drzewa do lotu poderwało się stado ptaków. Nie wiadomo skąd tutaj się znalazły, wiadome jeno, że nagle zbudzone zostały z upojnego snu i z głośnym trzepotem skrzydeł wzniosły się w powietrze.
Wycie ucichło. Słychać było teraz wyraźnie ożywienie w forcie Thel'nara. Nikt już nie spał, każdy wyciągnął już broń. Kilka osób wybiegło już z dębu na polanę przed fortem.
Jeden z ptaków przeleciał nieopodal platformy Salvudrena, skrzecząc wniebogłosy.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-04, 23:48   

- Zamknij się ty opierzony, mały sukinsynie.
Syknął nadal patrząc w ciemność. Nie miał zamiaru strzelać dopóki, dopóty nie zauważy niczego złowrogiego. Wiedział już, że nie są to przeszpiegi tylko zorganizowany atak który nastąpi niebawem. Zastanawiał się tylko ilu jest przeciwników. Był trochę zaspany ale wiatr i wycie dzikich już go dobudziło i był gotów do walki. Nie bał się o własne życie gdyż był kilkadziesiąt metrów nad ziemią i barbarzyńcy nie daliby rady dojść aż tak wysoko, a sam elf miał ich jak na talerzu... wystarczy tylko puścić cięciwę w odpowiednim momencie. Przymrużył jedno oko i zamarł w bezruchu oczekując na dalszy obrót akcji...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-05, 00:11   

- To pewnie szamani barbarzyńców przywołują duchy powietrza - Wyszeptał bard teatralnym szeptem - Słyszałem że...
- Zamknij się grajku pieprzony! Ostatniego szamana jaki tu przybył zabiłem drewnianą chochlą. Wbiłem mu ją w oko i...
- ZAMKNĄĆ RYJE! - Odezwał się władczy głos z dołu. Salvudren rozpoznał głos kapitana fortu, Ssinsiritha. - Co tu się dzieje?
- Witajcie, Dzieci Nocy... - Kapitanowi odpowiedział nadzwyczaj głośny szept. Głos ten niósł się wysoko, wysoko, do korony drzewa, do nieba, do gwiazd, do księżyca... - Witajcie i bądźcie pozdrowieni, albowiem oto przybywamy my, Książęta Czerni. Nocne Mary. Valeske, jak zwykli o nas mawiać niektórzy.
Bard zaklął. Widocznie te nazwy były mu znane.
Salvudren niesiony wewnętrznym impulsem spojrzał w dół, aby dokładnie widzieć całą sytuację.

Ssinsirith oraz pięcioro innych elfów stało z obnażonymi ostrzami, gotowych do walki. Jeden z nich zdawał się nawet stać bezpośrednio na ciele małej dziewczynki.
Naprzeciw nich, jakieś dziesięć metrów od drzewa, stał niewyraźny, czarno-fioletowy kształt. Ciężko było dostrzec jak dokładnie wygląda rozmówca kapitana, głównie z powodu jego czarnego ubioru. Czarnego płaszcza. Czarnej poświaty. Cokolwiek to było, uniemożliwiało to elfowi dokładną identyfikację postaci.
- Czego tu szukacie? To nasze ziemie. Jesteśmy strażnikami Thel'nara. I nie chcemy tu żadnych gości. Gości witamy tu śmiercią. A ty jesteś gościem - W głosie kapitana ani na chwilę nie zagościł strach. Stał hardo, dumnie, spoglądając rozmówcy prosto w twarz.
Zakładając że owa postać twarz posiadała.
- Spokojnie, Dzieci Nocy. Albowiem to WY jesteście naszymi gośćmi. Ten las należy do nas. Wioska Thel'nara zabrała nam nasze domostwa... - Wyszeptała sylwetka.
Kapitan prychnął.
- Thel'nara istnieje tu od przeszło wieku. Przed nami były tu jeno puste lasy. Wynoście się stąd, zanim przeszyją was strzały moich wojowników.
Nasz bohater dopiero teraz zauważył że konturów jest więcej. Były jednak nieco mniejsze od tego, który stał na ich czele i rozmawiał z Ssinsirithem. Było ich około dwadzieścia, chaotycznie ustawionych na polanie przed dębem.
- Nie, maluczcy. Od dawna Książęta rządzą niepodzielnie tymi terenami. Zabrano nam je. A teraz je odzyskujemy. Krok po kroku... - Dało się słyszeć cichy chichot cienistej postaci - Zabiliśmy plemię barbarzyńców. Zabiliśmy plemię goblinów. Zabiliśmy nawet ogry na północ stąd. Jesteście ostatnią częścią lasu, którą pragniemy odzyskać.
- Nie macie prawa do tych ziem - Warknął kapitan unosząc miecz. - Strzelcy...
- Igraszką losu jesteś, Ssinsirith - Wyszeptał cień, zanosząc się śmiechem - To nie wy będziecie mordować. To my wam dajemy możliwość ocalenia życia, zaś od was zależy czy z niej skorzystacie...
Kapitan wstrzymał miecz w górze. Spojrzał hardo na rozmówcę.
- Mów o co Ci chodzi. Potem opuszczę miecz. Nikt nie zarzuci mi że nie wysłuchałem gościa - Jego twarz wykrzywiła się w chłodnym, pogardliwym uśmiechu.
- Niech Twój towarzysz podniesie to, co wypadło z ręki tej dziewczynki, na którą głowę właśnie nadepnął - Syknął kontur, przesuwając się bliżej. Nie idąc, nie biegnąc. Sunąc po trawie jak po lodzie.
- Podnieś - Warknął kapitan. Zwątpienie? Nie, niemożliwie. Ssinsirith nigdy nie wątpił.
Jeden z wojowników schylił się i podniósł niewielki, błękitny kamień.
- Wiecie co to jest, moi drodzy? Wasze życie. Wasza szansa na ocalenie tego, co i tak kiedyś zostanie wam odebrane. Ten kamień pozwala nam na szybkie pojawienie się tam, gdzie się znajduje... Chcemy tylko jednego... Zanieście ten kamień do wioski Thel'nara, a ocalimy wasze życia... Zabierając ich życia.
- TO NONSENS! - Ryknął kapitan, nadal trzymając ostrze w górze - Nie wydamy wyroku śmierci na naszych braci! Jesteśmy straż Thel'nara, dumna straż Mrocznych Elfów! Nigdy nie zhańbimy się takim precedensem! - Kapitan opuścił miecz.
Żadna strzała nie została wystrzelona ze strony drzewa. Wszyscy tępo spoglądali w cienisty kształt. Słowa, ultimatum, które postawiło, wydawało się być beznadziejne.
Wyrok śmierci na własnych braci, lecz ocalenie samych siebie. Lub odmowa i ewentualne konsekwencje. W sercu każdego z mrocznych elfów pojawiło się zwątpienie.
Nawet Ssinsirith nie zaryczał wściekle, wyrażając swój gniew na niewykonanie rozkazu.
Wszystko to wydawało się być snem. Koszmarem.
Nocną marą.

Cienie rozpłynęły się w nicości, pozostawiając po sobie absolutną ciszę.
I błękitny, chłodny kamień w dłoni jednego z mrocznych elfów.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-05, 09:01   

- Co to kurwa mać było!
Krzyknął nie kryjąc się Salvudren. Spojrzał na otępiałych towarzyszy, później na resztę strażników aż w końcu w dół, na kapitana. Zawsze myślał, że on nie zna strachu a jednak teraz pokazał, że jednak nie jest tak twardy jak wszyscy myśleli, że ugiął się pod presją jakiś tam... Valeske. Gdyby nie zniknęły osobiście przebiłby ich dowódcę swą strzałą zaczynając walkę która po raz kolejny zakończyłaby się ich zwycięstwem... gdyby tylko nie zniknęli... ale zaraz. Jak oni to zrobili...
- Szarpidrucie, co to kurwa było? Znasz ich?
Spytał Setheriana nadal patrząc w nicość. Na jego skroni można było dostrzec kropelkę potu. Czerwone ślepia wędrowały od miejsca w którym jeszcze przed chwilą stała postać do kapitana. Po chwili stwierdził, że nie ma sensu dalej się tym zamartwiać i odsunął się od krawędzi platformy po czym usiadł na niej obracając w rękach strzałę która przed chwilą była naciągnięta na cięciwę łuku leżącego teraz tuż obok Salvudrena. Pierwszy raz miał ochotę słuchać opowieści tego piepszonego grajka...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-05, 09:30   

Setherian stał osłupiały. Nadal wpatrywał się w ciemność przed nimi.
Zdał sobie sprawę, że wszyscy na niego teraz spoglądają. Nawet ci, którzy byli na dole, teraz zadzierali wysoko głowy aby dojrzeć tego irytującego grajka.
- Setherian, ty obszczymurze, gadaj co wiesz - Wypowiedź Ssinsiritha bez wątpienia była rozkazem.
Bard zmieszał się lekko.
- No bo jest taka legenda... Znaczy... Ja nie wiem na ile to prawda.... Że w noc poprzedzającą trzydziesty dzień drugiego miesiąca wiosny... Że wtedy na skraju lasu budzą się Książęta Ciemności... Tak zwane Valeske... - Głos barda nie napotykał żadnego oporu. Po raz pierwszy. Ale po raz pierwszy też bard nie kwapił się aby snuć opowieść - Są to duchy ciemności które... Kiedyś zamieszkiwały te ziemie... Że teraz chcą je odzyskać, żeby znów na nich panować... Zabijają wszystko i wszystkich. Ponoć żadna broń się ich nie ima. - Bard skrzywił się nieznacznie - To znaczy był jakiś sposób ale ten... Wyleciał mi z głowy... - Bard schylił głowę. Thurlenarian zaklął głośno po elficku.
- Świetnie, ale na co nam takie wiadomości, skoro kurwa najważniejszej nie pamiętasz? - Warknął gniewnie i wstał - Nie imają się ich ostrza? Już ja to zobaczę... - Tu elf wyciągnął miecz i zakręcił nim młynka, jakby chciał pokazać swoją pewność, że jego ostrze zrani zjawę - Nie ma bestii, które byłyby nieśmiertelne, ha!.
Ssinsirith pokiwał głową.
- I to się nazywa hard godny wojownika mrocznych elfów! Jesteśmy straż Thel'nara i nie ma bestii, której nie możemy zgładzić! - Mroczny elf podniósł miecz wysoko do góry, a za nim zrobiła to reszta straży, wydając bojowy okrzyk.
- Kamień trzeba zostawić gdzieś w lesie, żeby nie pojawiły się zbyt blisko. - Rzekł kapitan, biorąc do ręki błękitną skałę. Przyjrzał się jej uważnie - Chyba że któryś ma zamiar zdradzić naszą rasę i zanieść to maleństwo do wioski Thel'nara? - Tu kapitan posłał wszystkim groźne spojrzenie, wyraźnie pokazujące co czeka tego, który zdecyduje się na taki ruch.
- Kto weźmie kamień i wyniesie go gdzieś z dala od fortu? No, bando leniwców, który znajdzie choć trochę hartu ducha i pokaże że jest godny mianować się mrocznym elfem?
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-05, 10:47   

-Ja pójdę!
Krzyknął z góry. W duchu cieszył się, że będzie mógł się przysłużyć Thel' narze. Nie pokazywał jednak po sobie żadnych uczuć. Jego twarz miała kamienny wyraz twarzy jak zwykle. Szybko założył łuk na plecy, schował strzałę i począł chodzić w dół. Spojrzał jeszcze gniewnie na barda i zniknął gdzieś na dole.
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-05, 10:58   

Ssinsirtih spojrzał na Salvudrena krytycznie. Wygląda na to że spodziewał się kogoś innego, ale kiwnął głową.
- Czekaj - Uniósł rękę - Mam lepszy pomysł. Pójdzie was trzech; Ty, Thurlenarian i grajek. - Jego twarz wykrzywiła się w paskudnym uśmiechu - Pójdzie was trzech to przynajmniej będę miał pewność że mi nie uciekniecie, łamagi.
Kiedy warta piątego piętra zeszła na dół, kapitan wręczył Salvudrenowi kamień. Był zimny w dotyku i pulsował błękitem. Na jego powierzchni wymalowane były nieznane elfowi runy. Jego serce ogarnął dziwny niepokój, lecz starał się nie dać poznać tego po sobie.
- Zanieście go gdzieś daleko. I wracajcie szybko. Każdy wojownik będzie mi potrzebny tej nocy.
Wartownicy rozeszli się. Część z nich zajęła pozycje na dodatkowych platformach, część zaś schroniła się wewnątrz dębu. Dało się słyszeć szczęk metalu ze zbrojowni oraz nerwowe rozmowy.
Ktoś zapalił pochodnie dookoła dębu. Pierwszy raz od wielu miesięcy światło inne niż naturalne oświetlało fort Thel'nara.
- Ja myślę... - Odezwał się po chwili bard - Że powinniśmy wejść w las. Gdzieś nieopodal wioski znajduje się małe jeziorko. Zjawy nie znoszą wody i jeżeli zatopimy tam kamień, to nie będą mogły się wydostać.
Thurlenarian wzruszył ramionami.
- Mnie to obojętne gdzie to zaniesiemy. Utopmy go i wracajmy, mam ochotę zabawić się z tymi cieniami - Zachichotał diabelsko i wyciągnął swój krótki miecz. Przez chwilę przyglądał się ostrzu, jak gdyby oceniał jego gotowość, po czym spojrzał na Salvudrena.
- A Ty masz jakąś propozycję?
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-05, 11:48   

Elf tylko wzruszył ramionami. Spojrzał na kamień, obrócił go w dłoni i czerwonymi ślepiami przeszył barda.
- Prowadź
Warknął i schował kamień do kieszeni. Zastanawiało go jedno- czemu ci cali książęta nie zaatakowali wioski tylko czekają aż kamień znajdzie sie w osadzie...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-05, 12:50   

Setherian kiwnął głową.
- Oczywiście.
Po chwili zagłębili się w las. Ostatnie promienie księżyca zostawili za sobą. Im głębiej podążali w puszczę, tym bardziej odczuwali, że są w domu. Wszechogarniający mrok, szelesty, cykanie świerszczy, warczenie przeróżnych bestii i ta słodka, przeszywająca świadomość, że jest się jedynym humanoidem w promieniu kilkuset metrów...
Po kilkunastu minutach marszu Thurlenarian odezwał się:
- Te, bardzie... Tak właściwie to czemu te Valeske nie ruszyły od razu na wioskę? - Mroczny elf zdawało się odgadnął myśli bohatera. Bard wzruszył ramionami.
- Mogą być tylko tam, gdzie był kiedykolwiek kamień. Nigdy by do nas nie trafili, gdyby ta smarkula nie przyniosła go ze sobą. Można zatem rzec, że gdy przenosimy kamień dalej, poszerzamy ich zasięg... Ale musimy to zrobić. Nie ma innego wyjścia.
Salvudren poczuł, że jest obserwowany. Zimny wiatr przeszedł mu po plecach i zmierzwił włosy.
Wiatr? W lesie?
Setherian westchnął.
- Wybaczcie panowie... Natura wzywa.
Bezceremonialnym ruchem rozpiął rozporek i podszedł pod najbliższe drzewo.
- Przyjdzie czas, że wsadzę mu sztylet w oko i będę kręcił tak długo, jak długo będzie krzyczał - Warknął Thurlenarian, spoglądając na barda.
Tymczasem jakiś ptak uniósł się w górę, spłoszony obecnością barda. Ten mruczał coś sam do siebie.
Wkoło was wszystko ucichło. Coś było nie tak. Nawet bardzo nie tak.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-05, 22:00   

Słysząc groźbę skierowaną do barda zaśmiał się cicho i poklepał towarzysza po ramieniu.
- Ja bym go trzymał, żeby nie wierzgał
Powiedział patrząc na wydalającego się barda. Gdy usłyszał a właściwie spostrzegł się, że jest bardzo cicho spojrzał po towarzyszach.
- Nie uważacie, że jest tu za cicho? Nagle wszystko zamarło...
Szepnął rozglądając się wokół. Na wszelki wypadek zdjął z pleców łuk, wyciągnął strzałę i naciągnął ją na cięciwę.
- Nie podoba mi się to...
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-05, 22:24   

Rzeczywiście. Cisza była aż nadto złowroga. Bard wydawał się jednak kompletnie ignorować uwagi Salvudrena i bezceremonialnie charknął i splunął na ziemię. Zapiął rozporek i spojrzał na pełne skupienia miny towarzyszów.
- Stało się coś? - Zapytał głupio.
Wszystko ożywiło się. Jak gdyby nocne mary odeszły, jak gdyby niebezpieczeństwo minęło.
Thurlenarian westchnął.
- Coraz mniej mi się to podoba. Wyobraźnia płata nam figle. Po prostu wrzućmy ten kamień do jeziora i wracajmy, czeka nas dziś ciężka noc.
Czerń nocy wypełniała drogę przed nimi. Biegła prosto, między olbrzymimi drzewami, ponuro pochylonych nad ścieżką, wyciągając gałęzie ku bohaterom.
I wtedy Salvudren usłyszał miarowy, głęboki oddech. I ciche kroki gdzieś na ścieżce przed nimi.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Salvudren 
Włóczykij



Wiek: 33
Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 74
Skąd: Zewsząt
Wysłany: 2008-04-06, 00:34   

Szybko wyprostował ramię i wycelował mniej więcej w miejscu z którego dochodził ten odgłos.
-Kurwa ktoś idzie... tak mi się wydaje
Szepnął do towarzyszy. Czerwonymi oczyma chciał przeniknąć ciemność. Wciągnął głośno powietrze i zakręcił nosem.
-Ja pierdole po cholerę się zgłaszałem... moja pierdolona pycha...
Syknął spoglądając teraz na towarzyszy. Dosłownie po sekundzie znów wpatrywał się w ciemność przed nimi. Gdyby tylko posłuchał barda i zaprowadził małą w środek wioski wszyscy za pewne by już nie żyli... chciał przeżyć jeszcze długo więc nie znał strachu.
-No chodź sukinsynie kimkolwiek jesteś...
Syknął teraz troszkę głośniej i z większą odwagą. Zmrużył lekko oczy by lepiej wycelować. Teraz mógłby idealnie trafić nawet jakby postać wyszła o jakieś dwa metry w bok. Wystarczyło tylko troszkę przesunąć łuk i przeszyłby przeciwnika zanim ten zdążyłby zauważyć cokolwiek... zrobić cokolwiek... pomyśleć....
 
 
     
Orick 
Profesjonalista
Dyplomata



Wiek: 35
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 769
Skąd: Z mamusi podobno...
Wysłany: 2008-04-06, 10:49   

Thurlenarian wyciągnął miecz z pochwy i zmrużył oczy. Setherian z kolei sięgnął po łuk.
Na ścieżce przed nim zaczynał powoli rysować sie kształt. Przygarbiona sylwetka na czterech nogach, która obnażyła mlecznobiałe kły i zawarczała głucho - Wilk. Wyszkolony w brutalnej rzeczywistości mrocznej puszczy był idealnym zabójcą. Szybkim, cichym i skutecznym.
Szare ślepia skierował na Salvudrena, podchodząc powoli, coraz szybciej i szybciej... Chód przeistoczył się w bieg, a ten zaś w dziką szarżę wprost na naszego bohatera.
_________________
Last.fm

٩(͡๏̯͡๏)۶-me?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group