TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2008-10-19, 22:26
Demoniczna Natura
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-21, 21:30   Demoniczna Natura

Demoniczna Natura
Kroniki Argarotha



Zamierzchłe czasy, których nie pamiętają już nawet najstarsi. Historia tak odległa, iż niektórym młodzianom wydawać się może antyczna. Ile prawdy jest w pieśniach, nich odgadnąć nie zdoła, ksiąg natomiast, niewielu pisało, gdyż niewielu było świadkami tych wydarzeń.

Kiedy właściwie narodziła się rasa gogów ? Z pewnością po rasie ludzkiej. Jednak czy było to lat 10 czy 1000 tego już stwierdzić tak łatwo się nie da. Ludzie z początku wędrowali po całej Sorii, a i poza jej granice. Niektórzy osiedli na dalekiej północy, inny dotarli nawet na zachodnie, nieopisane powszechnymi mapami wyspy. Najwięcej pozostało jednak w centrum Sorii, tak mnożąc się jak to ich rasie przystało, założyli Imperium.
Byli jednak i tacy, którzy dotarłszy na południowe tereny ziem Serpesów, tam też ostali.
Ponoć to właśnie tam wyrósł przedziwny kult wyznawców Otchłani. Dzięki wiedzy wykradzionej starej i doświadczonej rasie Serpensów, zdobyli klucze do Planu Demonów. Wyznawali ich, składali ofiary, także spółkowali. Kobieta mogła urodzić jedynie półdemona, goga. Spółkowanie z innym człowiekiem było zabronione i surowo karane.
Tak to ludzie powoli wymierali, pozostawiając na ziemiach jedynie półdemony. Z początku pozostające w ukryciu, by w końcu opanować wielkie tereny i przystosować je na własne potrzeby.

Gerhran - Krasnoludzki Mędrzec "Demoniczna Krew"


Argaroth był dziwnym przedstawicielem swej rasy. Jednak gdy krew ludzka i demoniczna mieszają się w podobnych stosunkach raz na pewien czas musi pojawić się ktoś, u kogo jedna z tych stron znacznie przeważa.
U wojownika była to strona ludzka. Być może stąd właśnie owa typowo ludzka chęć podróżowania.
Wyruszył z Rafatar przed dwoma dniami, zmierzał na zachód w sobie tylko znanym celu. Być może pragnął dotrzeć do Imperium, być może odwiedzić dawne ziemie nieumarłych, obecnie przerzedzane pomału przez Zakon. Choć najprawdopodobniej po prostu zmierzał przed siebie, nie wiedząc tak na prawdę dokąd. Jak mówią "Tam gdzie nogi poniosą", choć słów tych bohater nigdy od żadnego goga nie słyszał.
Jako, że przed wyruszeniem nie zaopatrzył się w stosowną ilość żywności, teraz z burczącym żołądkiem rozglądał się za czymś pomocnym. Niestety o pożywienie na ziemiach gogów łatwo nie było. Pewien czas temu ujrzał bohater sporawą jaszczurkę, należała jednak do tych szybkonogich, których za pomocą zaledwie miecza raczej by nie dorwał.

Słońce skryte za gęstymi chmurami siarki chyliło się już ku zachodowi, obdarzając spękaną ziemię nielicznymi, ostatnimi promieniami.
Bohater wszedł właśnie na szczyt niewielkiego pagórka, który do tej pory zasłaniał mu widok na dalszy etap wędrówki. W oddali po lewej ujrzał kilka drzew, które przeżywały w tych warunkach tylko dzięki swym niesamowicie długim korzeniom. Żółte liście mocno trzymały się gałęzi, niestrwożone nawet silnym wiatrem, naciągającym od północy, od ziem Serpensów. Dalej na wprost znajdował się kolejny pagórek z formacją skalistą na szczycie, ułożoną na tyle chaotycznie, iż w żaden sposób nie zainteresowała bohatera. Nieopodal, lekko po prawej, znajdowała się natomiast jaskinia. Wchodząca wgłąb ziemi, o wejściu które w stanie byłoby pomieścić co najwyżej masywnego goga. Choć i zapewne uderzyłby głową o strop, gdyby nie uważał zbytnio. Przed wejściem bohater dostrzegł kilka walających się kości. Choć słowo "walających się" nie było tu najlepszym określeniem. Ułożone były w dwie zgrabne kupki, po obu stronach wejścia.
Wskazywało to na jakiegoś rozumnego mieszkańca owej jaskini. Być może nadal w niej urzędował, być może opuścił ją już dawno temu.
 
 
     
Argaroth 
Nowicjusz



Wiek: 38
Dołączył: 18 Sty 2008
Posty: 4
Wysłany: 2008-01-22, 09:54   

Argaroth stanąwszy w końcu na szczycie pagórka, wyprostował się, przeczesując okolicę spojrzeniem. Odruchowo poprawił włosy, ruchem ręki w tył nadał im wygląd uporządkowanego chaosu.

Wyprostował się dumnie, choć brzuch kurczył się z głodu coraz mocniej. Wojownik nie wzrócił większej uwagi na drzewa, które widać było w oddał.
Jakiekolwiek owoce mogły na nim przeżyć, nie nadają się raczej do zjedzenia., pomyślał, zbiegając truchtem z pagórka.

Jego oczy już wcześniej wychwyciły jaskinie, teraz, w biegu, wciąż jego wzrok tkwił na niej. Uśmiechnął się mimowolnie, niemal obłąkańczo, zerkając na stertu kości przy wejściu.

Szansa na posiłek, Pomyślał. Lekki ruchem barku poprawił miecz na plecach.
I na rozgrzewkę.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-22, 21:27   

Jaskinia z bliska wyglądała na dzieło naturalne, choć nieco obrobione przez jakieś istoty. Być może gogów, być może coś innego.
Na skale nie znajdowały się żadne znaki czy też napisy, chociaż Argaroth nie przyglądał się zbyt dokładnie i mógł coś przeoczyć. Dodatkowo, póki co nie znał owej wystającej skały z innych stron. Najciekawsza zaś wydawała się strona wewnętrzna.

Kości ciężko było bohaterowi zidentyfikować, jednak odniósł wrażenie, że większość z nich należy raczej do niewielkich istot pokroju jaszczurek. Dostrzegł jednakże gdzieś w stosie również czaszkę, która musiała należeć do istoty humanoidalnej. bliższe jej oględziny mogłyby zapewne przybliżyć co nieco jadłospis mieszkańca jaskini.
Wejrzeć do środka póki co bohater nie mógł, gdyż ciemność tam panująca zwyczajnie uniemożliwiała dostrzeżenie czegokolwiek z zewnątrz.

Argaroth stanął przed wejściem do jaskini, gdy do jego nozdrzy dotarł przyjemny zapach. Pieczone mięsiwo ? Rzeczywiście słychać było cichy dźwięk skwierczącego ogniska. Jednak gdzie uciekał dym ? To było dla bohatera tajemnicą.
 
 
     
Argaroth 
Nowicjusz



Wiek: 38
Dołączył: 18 Sty 2008
Posty: 4
Wysłany: 2008-01-22, 21:46   

Wojownik zaciągnął się zapachem, chłonąc przyjemną woń, choć czując ból brzucha niemal natychmiast tego pożałował. Otrząsnął się z otępienia.Pora działać, Pomyślał.

Sięgnął już dłonią po rękojeść miecz, lecz nagle zawachał się. Może ten kto tam jest nie ma złych zamiarów wobec obcych. Może uda się z nim dogadać. Może potem uda się go podejść. Później.

Wojownik odłożył dłoń od rękojeści. Zrobił pierwszy krok w kierunku Jaskini, lecz zawachał się. Zawsze pozostawała druga opcja. Zawsze nieznajomy mógł zaatakować..

W każdym razie Argaroth nie zamierzał pozostać bezbronny. Kucnął, podwinął szybko spodnie, ujawniając sztylet schowany w cholewie buta. Wyciągnął ostrze, obejrzał je dokładnie. Nie miał jeszcze okazji go wypróbować.

Trzymając sztylet płasko przy skórze, zakrył go lekko rękawem. Spojrzał w ciemność jaskini. Zastanawiał się czy będzie miał okazję go użyć. Uśmiechnął się.

Ruszył.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-10-19, 22:25   

I gdy tak bohater przyzwyczajał powoli wzrok do mroku jaskini, nagle usłyszał dziwne poruszenie z wnętrza. Trzepot? Dziwne...
Wzrok bohatera padł także w tym momencie na ścianę jaskini przy wejściu, na której to wyryte były jakieś napisy. Gdyby bohater potrafił czytać, być może dowiedziałby się czegoś ciekawego, niestety owej umiejętności w swym życiu nie posiadł.
Wrócił toteż wzrokiem do jaskini, której wnętrze zaczynało być coraz to bardziej przejrzyste.

Wtem! Cień jakiś przeleciał ponad ziemią wewnątrz pomieszczenia o skalistych ścianach. Bohater nie rozpoznał cóż to mogło być, z pewnością jednak nie było wielkie. Nietoperz?
Przez chwilę panowała całkowita cisza przerywana jeno skwierczeniem ognia.

Wtem po raz drugi! Cień wyskoczył w głębi jaskini! Tym razem jednak nie przelatując przez nią prostopadle do wejścia, a prosto w jego stronę. Prosto w stronę bohatera, który teraz ze strachem w oczach patrzył na zbliżającą sie poczwarę. Nie zdążył uciec, nie zdążył wystarczająco się cofnąć. To było zbyt szybkie, zbyt nagłe i niespodziewane.

Wziuuuuuum!

Obraz zanikł, dźwięki zanikły, wszystko zanikło wraz z odłączeniem głowy od reszty ciała. Szyja goga została idealnie przecięta, głowa zaś niesiona rozpędem upadła ponad metr dalej.
Cień poszybował lotem koszącym dalej, ciągnąc za sobą strużkę krwi.

"Helga! Helga gdzieś poleciała!?" rozległ się głos z jaskini. Był to stary, bardzo już stary gog. Wygramolił się powoli z wnętrza swej pustelni, by natknąć się w progu na martwe ciało młodego wojownika tej samej rasy.
"Ojej..." odparł z lekkim przejęciem "Helga znowu to zrobiła. A przecież umieściłem na ścianie ogłoszenie. 'Uwaga na nisko latające cieniopłaszczki'. Ech...trudno kolejne kości przed wejściem i kolejne mięsko do jedzenia. Trochę szkoda, może miał coś ciekawego do opowiedzenia..."






Sesja zakończona śmiercią bohatera.
Punktów doświadczenia nie otrzymał, bo po co?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group