Rozstania bywają bardzo bolesne, zwłaszcza te z osobą bardzo nam blisko, z rodziną. Kimś, bez kogo cięzko było żyć Roderickowi była jego siostra. Byli bardzo zżytym rodzeństwem. Roderick nie mógł narzekać na brak powodzenia, wiodło mu się w życiu zawodowym, podróżował od miasta do miasta i jako młody bard zdobywal spore uznanie, wzbudzał też spore zainteresowanie u płci przeciwnej. Ciągle jednak brakowało mu siostry, za każdym razem gdy przybywał do nowego miasta pojawiała się myśl "a może ją spotkam". Co prawda Roderick wiedział dokąd siostra udała się studiować magię, jednak wiedział z różnych opowieści, że losy toczą się bardzo różnie i równie dobrze mogła być teraz w Królestwie.
Codzienne życie jednak pozwalało Roderickowi zapominać o tym, że siostra jest gdzieś daleko. Wszystko wyglądało jak z bajki, bard otrzymal zaproszenie do samej stolicy srebrnych elfów Lar'Dudanwall, gdzie też miał dawac występy. Pierwszym przystankiem miała być karczma "Pieśń Zwycięstwa" i to tam Roderick miał udać się w pierwszej kolejności.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Bard westchnął cicho. Podróż była zdecydowanie zbyt męcząca jak dla niego. Chciał odpocząć i miał szczerą nadzieje, że nikt nie będzie mu w tym przeszkadzał. Skierował swe kroki prosto do "Pieśni Zwycięstwa". Gdy wszedł do karczmy przystanął na chwilę, by rozejrzeć się w poszukiwaniu znajomych twarzy, po czym podszedł powoli do karczmarza, by zasięgnąć języka.
-Witaj przyjacielu, jestem Roderick, bard. Mam dać występ w mieście, nie wiesz czegoś na ten temat ?
"Pieśń" znana była jako "elitarna" karczma. Nigdy nie było tutaj burd ani pijaństw, za to często spotykały się grupy melomanów i przeróżnych artystów, aby porozmawiać o ostatnie wystawionych sztukach, rolach i tak dalej. Trunkiem przeważającym na eleganckich, rzeźbionych stołach było czerwone wino. Roderick nie spotkał nikogo z kim mógłby porozmawiać co najwyżej kilka znajomych twarzy, które znał tylko z widzenia.
- Witam, witam - odpowiedział karczmarz - naturalnie, miejsce już jest zajęte, to twoj debiut w stolicy czy nie tak? - zapytał uśmiechając się.
Kilka osób z pobliskich stolików spojrzało z zainteresowaniem na barda.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elf uśmiechnął się przyjaźnie do karczmarza.
-Tak, masz racje, nigdy wcześniej nie odwiedzałem stolicy, a już na pewno nie byłem tu zapraszany-powiedział Bard. Po chwili odwrócił się plecami do karczmarza, obserwując wnętrze i uśmiechając się do elfów którzy go obserwowali.
-Nie wiesz może, z kim powinienem porozmawiać na temat mojego występu ? Byłbym rad poznać trochę więcej szczegółów - Powiedział po chwili Roderick ponownie obracając się do swego rozmówcy. Czekając na odpowiedź zaczął szukać wzrokiem miejsca gdzie mógłby usiąść i odpocząć przez chwilę oraz ewentualnie z kimś porozmawiać. Z kimś również miłującym śpiew.
- Osoby organizujące takie występ zazwyczaj siedzą tam - wskazał kąt z trzema okrągłymi stołami. - Ty śpiewasz prawda? Dzisiaj rano zameldował się elf Finwë, zdaje się że gra na lutni i ma wystep razem z Tobą. Oczywiście pokoj masz za darmo, opłacił go jegomośc w czerwonym płaszczu - wskazał leśnego elfa z kapturem z szerokim rondem i piórem rozmawiającego przy orkąglym stole z trojką srebrnych elfów - Wiec z nim też powinieneś porozmawiać.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Wielce mi pomogłeś. Dziękuje, za poświęcony czas - Elf uśmiechnął się do karczmarza i oddalił się na kilka kroków.
-Zacznijmy od hojnego elfa. Tego Finwë zostawię na później. -Powiedział cicho do siebie, po czym ruszył spokojnym krokiem ku leśnemu elfowi, nucąc cicho pod nosem i posyłając promienne uśmiechy wszystkim, którzy zwrócili na niego uwagę.
-Wybacz, że przerywam ci rozmowę, panie. Jestem Roderick, dowiedziałem się od karczmarza, iż opłaciłeś dla mnie pokój. Mogę wiedzieć jaki jest tego powód ?
Elf przegonił trójkę ruchem ręki, a gdy miejsca się zwolniły powiedział
- Usiądź proszę - zaprosił barda - Moje imię brzmi Idril, słyszałem sporo o Tobie i o twoich umiejętnościach Rodericku. Chcę, żebyś dał małe przedstawienie w "Pieśni", jako debiut ostatnich miesięcy. Załatwiłem Tobie wspaniałego lutnika, który też zaczyna karierę na wyższych szczeblach. Dziesięć procent zysku z koncertu dla ciebie i nie opisana promocja, co ty na to? - zaproponował nalewając Roderickowi wino.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elf wziął do ręki kielich z winem i spojrzał Idrilowi w oczy uśmiechając się przyjaźnie.
- Cieszę się, że słyszano o mnie nawet w stolicy, nigdy nie spodziewałbym się czegoś takiego. Warunki oczywiście mi pasują. Śpiewam dla siebie i dla innych , nie dla pieniędzy. Sztuka nie jest odpowiednim sposobem na zarobek, przynajmniej ja tak sądze. -Powiedział Roderick i upił trochę wina. - Byłbym naprawdę rad poznać lutnika, o którym mówiłeś, Idrilu. Warto wiedzieć kto będzie mi towarzyszył podczas występu. Istnieje taka możliwość ?
- Tak, wy artyści, jak dzieci - powiedział kiwając głową - Finwë jest zapewne w swoim pokoju u góry, chociaż możliwe, że zabawia się z jakąś tutejszą kurtyzaną, sporo ich w okolicy, mimo, że to porządny klub. Nie mam pojęcia gdzie masz go szukać, pewny jestem, że wróci na noc, wtedy będziecie mogli porozmawiać. Jesteś diamentem, który wymaga szlifowania Rodericku - powiedział i wypił zawartość kielicha. - Masz jeszcze jakieś pytania?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- Nie. To wszystko co chciałem wiedzieć. - Powiedział bard wstając od stołu. Spojrzal w stronę schodów na górę, lecz po chwili zrezygnował z zamiaru szukania Finwë na własną ręke i skierował swe kroki ku karczmarzowi, mając nadzieję, że ten pomoże mu znaleźć elfa.
- To znowu ja. - Powiedział do elfa starając się ukryć zmęczenie. - Nie wiesz, czy ten który ma ze mną występować... Finwë, jeśli dobrze pamiętam, jest u siebie w pokoju ? - Oparł się o szynk czekając na odpowiedź, lecz po chwili dodał - A, jeszcze jedno. Wskaż mi drogę do mojego pokoju. Muszę odpocząć.
Szynkarz wyjął klucze spod lady i podał je Roderickowi.
- Numer dwanaście, na pierwszym piętrze - odpowiedział karczmarz - Co do Finwë nie mam bladego pojęcia, gdzie się znajduje, ma pokój obok o numer mniejszy., jeśli to w czymś pomaga - powiedział i uśmiechnał się, po czym ruszył do znajdującej się na tyłach kuchni.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Bard odebrał klucze, spojrzał na schody i ruszył powoli w ich stronę. Gdy wszedł na górę wetknął klucz do zamka, chcąc go przekręcić, lecz zamiast tego wyjął z oka paproch i stał w miejscu przyglądając mu się dłuższą chwile. Nagle odwrócił się gwałtownie, odwracając się w stronę, gdzie powinien być pokój lutnika i ruszył w jego stronę, zostawiając klucz w zamku.
Zapukał do drzwi, a zaraz potem nacisnął na klamkę, by sprawdzić czy są one zamknięte.
Drzwi oczywiście były otwarte, gdy Roderick wszedł do środka ujrzał wysokiego barczystego w długich czarnych włosach stojącego plecami do niego zakładajacego pas. Odwrócił najpierw głowę, a następnie resztę i spytał.
- Słucham?
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Witaj. Finwë, jak mniemam ? Jestem Roderick,chodzą słuchy, że mamy razem występować. -Powiedział jednym tchem bard rozglądając się uważnie po pokoju, jakby szukając czegoś co mogłoby go zainteresować.
- Jeżeli to prawda, sądzę, iż powinniśmy ustalić jakieś szczegóły. No i oczywista musimy się nieco poznać... - Dodał po chwili przyglądając się elfowi.
- A - powiedział lekko elf unosząc reke do góry z gracją - Tak, gramy razem - powiedział - wskazał krzesło przy okrągłym rzeźbionym stole, utrzymanym w stylu, tych, które były nma parterze - usiądź proszę - zaprosił Rodericka uśmiechem - Słyszałem sporo o twoim talencie - powiedział - Gramy jutro wieczorem - zaczął.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elf usiadł na krześle odwzajemniając uśmiech. Rozejrzał się dookoła drapiąc się po policzku, a po chwili skierował wzrok na swojego rozmówce.
- Wiesz coś jeszcze ? Interesują mnie wszystkie szczegóły, nie lubię, gdy coś idzie nie tak jak powinno. -powiedział i usiadł wygodniej czekając co powie Finwë.
Finwë tylko pokiwał głową, co miało oznaczać, że rozumiał Rodericka i że nie lubił wpadek na scenie tak samo jak on.
- Cóż mamy ponad dzień na ustalenie repertuaru, myślę, że przyjdzie nam to szybko - powiedział pewny siebie - wieczorem mamy przyjść godzinę wcześniej, lokal będzie nieczynny, wieczorem zaczną się schodzić goście, nie znam szczegółów. Zresztą nie ma co się tak skrupulatnie przygotowywać, wszystko powie nam Idril w swoim czasie. - odparł - Coś jeszcze? - zapytał uprzejmie, ale widać było, że się dokądś śpieszy.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
-Nie, to wszystko. Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem ci w niczym ważnym, a teraz muszę odpocząć. - Elf wstał od stołu zasuwając za sobą krzesło i skierował swe kroki ku drzwiom. - Bywaj, przyjacielu. Spotkamy się jutro. A gdybyś miał jakieś pytania, mieszkam obok. - Roderick skłonił się i wyszedł. Natychmiast skierował się do swojego pokoju nie zwracając na nic uwagi. Otworzywszy drzwi wszedł do środka i zdjął swą opończe, po czym rzucił ją na krzesło. Podszedł do okna. Bard uwielbiał obserwować życie miasta. Po chwili zaczął cicho nucić, obserwując co dzieje się na ulicach stolicy.
Stolica srebrnych elfów była czymś wspaniałym dla duszy Rodericka. Był artystą, pragnął być słyszanym, pragnął popularności i ludzi, którzy zrozumieją jego słowa. Nie było lepszego miejsca. Miasto tętniło życiem, to nie była kolejna martwa mieścina, w których Roderick musiał się do tej pory męczyć, śpiewając do kotleta dla nie zainteresowanych gości, nie było im się co dziwić, chłopi i zwyczajni rzemieślnicy nie mają ani czasu ani ochoty na takie "zabawy". Roderick trafił do dzielnicy, gdzie rodziły się najwspanialsze artystyczne gwiazdy, w każdej dziedzinie.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elf podszedł do łóżka, spokojnie usiadł na nim i zaczął rozmyślać, z braku lepszego zajęcia.
Gdzie była jego siostra, kiedy on zaczynał prawdziwą karierę ? Czy była szczęśliwa ? A może potrzebowała jego pomocy, kiedy on odpoczywał po podróży i przygotowywał się psychicznie do występu. Nie wiedział, chociaż bardzo chciał. Zerwał się gwałtownie z łóżka i wybiegł z pokoju po drodze chwytając swą opończe. Jeżeli ktoś ma wiedzieć, gdzie ona jest, to nie ma lepszego miejsca , aby zacząć poszukiwania niż stolica. Roderick skierował się do karczmarza. Oni zawsze wiedzą więcej, niż się wydaje.
-Witaj, to znowu ja.- Wysapał elf.- Mam kolejne pytanie. Szukam kogoś, kto może być ściśle powiązany z magami, gdzie tu można takich znaleźć ? -Zapytał już spokojniej, próbując złapać oddech i zapinając płaszcz.
- Cóż, stolica jest przede wszystkim ośrodkiem kultury, ale magów tutaj znajdziesz także a i owszem - powiedział i podrapał się w zamyśleniu po brodzie - Czy nie byłoby lepiej, gdybyś kupił ode mnie mapę miasta? Nie jest drogo, a wydaje mi się, że ułatwiło by Ci to poruszanie po miescie.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
- To dobry pomysł, ale... nie mam teraz zbyt dużo pieniędzy. Byłbym twoim dozgonnym dłużnikiem, jeśli pozwolisz mi zapłacić po występie. Z tego co mówił ten leśny elf, dostanę dziesięć procent zysków.- Elf uśmiechnał się przyjaźnie do karczmarza i oparł się o ladę oczekując odpowiedzi.
- Złota moneta? - zapytał z nadzieją jedną ręka trzymając mapę, a drugą gładząc się po brodzie.
Nie było to drogo jak na tak cenną dla Rodericka mapę.
Uwagę barda przykuła grupka kobiet kręcących się koło stolika ważnych osobistości, elf stwierdził ich statut po ubiorze i zachowaniu. Elfki wyglądały na nikogo innego jak kurtyzany.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Elf spojrzał na karczmarza i uśmiechnął się do niego. Nie miał zbyt wiele pieniędzy, ale ten mężczyzna pomógł mu wystarczająco wiele. Wyjął z sakiewki dwie złote monety i położył je na ladzie.
- To dla ciebie, przyjacielu.- Powiedział i nie czekając na odpowiedź wyrwał elfowi mapę z ręki i zaczął ją studiować, aby poznać miasto chociaż na tyle, żeby nie zgubić się w ciągu pięciu minut.
- Nie będziesz zawiedziony - powiedział i schował monety pod ladę.
Faktycznie ułatwiało to sprawę srebrnemu elfowi, wiedział dokąd ma się kierować, żeby dotrzeć do gildii magów, wszystkie inne ważne budowle, w tym też te związane z fachem Rodericka, a nawet domy kurtyzany były zaznaczone. Z pewnością bard nie wyrzucił pieniędzy w błoto.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum