Trochę za późno przyszło Firinowi pojmowanie działania kawałka stali noszonego na sobie. Zaklął brzydko, lecz brakowało mu tchu by wypowiedzieć choć słowo. Poczłapał w stronę jora.Wiedział już, że zabije każdego szczura na swej drodze, jeśli uda mu się wyjść z tego bagna.
_________________
A Pelios siedzi i utlenia siarczany.
Player Manual:
1. Myśl.
2. Nie irytuj MG (swoim brakiem myślenia).
3. MG ma zawsze rację.
4. Ten punkt jest zbędny, bo jeśli MG takowej nie ma, to znaczy że masz coś z głową.
Jor roześmiał się znów wciąż się cofając, teraz jednak jakby jako gwarant dobrze rozegranej walki dobył kunaia - noża do rzucania.
- To co Ci zaaplikowałem grajku to Jad Venorii. Jak chcesz, mogę postarać się przypomnieć sobie szczegółowe dane z wykładów. Póki co, tak na wyrywki, mogę Ci orzec, że nie jeden fiknął od dobrze zaaplikowanego jadu. - orzekł po czym roześmiał się jor - Mam sobie przypominać? - znów się roześmiał i uniósł swój nóż do rzucania bacząc aby przeciwnik nie przekroczył odległości metrów czterech. W razie tak rażącego zbliżenia się barda zdawkowym ruchem cisnął kunaiem przed siebie, a w stronę barda.
Firin począł człapać w stronę oponenta. Ta czynność wychodziła mu całkiem dobrze. Powoli stawiał jedną stopę po drugiej, za każdym razem starając się na próżno złapać oddech. Ból był wszechogarniający, zdawał się jednak słabnąć.
Człap, człap.
Infrnus ocenił, że 4 metry zostały już przebyte, rzucił zatem swój kunai prosto w barda...
Prosto było w tym momencie pojęciem wyjątkowo względnym. Owszem rzut był linią prostą, jednak stanowczo za krótką i kończącą lot w zupełnie innym miejscu niż planował jor.
Kunai odbił się od ściany po prawej stronie, lądując gdzieś za Firinem.
Człap, człap.
Lekko rozmazany obraz wyostrzał się, jor stał już w odległości 3 metrów.
A bard lazł dalej, jak bezwolne zombie. Charczał już, nie mogąc oddychać, szpada wlokła się za nim po ziemi. Jak nie uda mu się walka orężem to po prostu udusi tego szczura. Albo wygryzie mu gardło. Cokolwiek.
Ale zabije skurwiela.
_________________
A Pelios siedzi i utlenia siarczany.
Player Manual:
1. Myśl.
2. Nie irytuj MG (swoim brakiem myślenia).
3. MG ma zawsze rację.
4. Ten punkt jest zbędny, bo jeśli MG takowej nie ma, to znaczy że masz coś z głową.
- Kurważ jego mać! - taka piękna scenka poszła się jebać! Taki piękny fortelik, to wszystko tak ładnie mogło się ułożyć. Ten bard mógł paść od dwóch uderzeń. Ja pierdole.
Jor odskoczył poza odległość efektywnego działania grajka. Znów dobył kunaia i znów go cisnął, tym razem musiał trafić, długo mierzył, rzucił. - Czas na Ciebie kurwi synu!
Kolejny haust powietrza wpłynął do płuc Firina i...o dziwo przyniósł niesamowitą ulgę. Tlen znowu był przez organizm przyswajany, ból zaś zniknął kompletnie. Trucizna przestała działać
Świst powietrza.
Kunai tym razem trafił. Wbił się w pierś człapiącego barda, nie czyniąc jednak najmniejszej szkody. Zbroja przyjęła na siebie cały impet uderzenia.
Firin nie pozostawał dłużny. Jakże zdziwił się Infernus, gdy ostrze szpady, dźgnęło jego lewą rękę, na dodatek przebijając zbroję. Bard jako pierwszy utoczył krwi w tym pojedynku.
Firin nie wyrzekł ani słowa. Wyrwał sztych z rany i uderzył ponownie. Tym razem w szyję jora. Oddychał. Chyba czas uwierzyć w bogów, Firinie, jacy by nie byli.
_________________
A Pelios siedzi i utlenia siarczany.
Player Manual:
1. Myśl.
2. Nie irytuj MG (swoim brakiem myślenia).
3. MG ma zawsze rację.
4. Ten punkt jest zbędny, bo jeśli MG takowej nie ma, to znaczy że masz coś z głową.
- Kurważ jego mać!
Gówno prawda, z policzka to mu się pewnie mocz kurwa leje? Te! Panie prowadzący! Ja byłem kurwa pierwszy!
Jor nie pozostawał dłużny, ciął sztyletem równo na wysokości szyi nie spodziewał się po takim pięknisiu jakieś sensownej obrony więc ciął po raz drugi i jak na ironię w drugą stronę, znów po szyi. Po wykonanych atakach zwinnym półpiruetem odskoczył do tyłu w manewrze zwanym oddawaniem pola.
Pan prowadzący jednak najwyraźniej nie przyjął przebicia policzka strzałką, za utoczenie przeciwnikowi krwi. Któż jednak zna wyroki prowadzących...
Ponownie zdziwił się Infernus, widząc jak jego ostrze nie trafia w przeciwnika. Jednakże raczej była to zasługa jego samego, nie zwinności przeciwnika. Kolejny atak, wykonanie prawie tak nieudolnie jak poprzedni, trafił już w barda. Ofiarą padł lewy bark, zaś sztylet wbił się weń z siłą wystarczającą do przebicia zbroi Firina. Co ciekawsze, bard poczuł nagłe osłabienie. Jak gdyby wszystkie jego zmysły, zdolności i atuty uległy obniżeniu. Klątwa ostrza zadziałała.
Bohater nie poddawał się jednak. Wykonał pchnięcie skierowane na szyję jora. Ten jednak bez problemu uniknął ciosu, odskakując przy okazji do tyłu.
Znów odskoczył do tyłu, dokonał tego czego chciał. Dobył kolejnego kunaia, z tego co zdołał się doliczyć 3 by cisnąć nim w barda. Powinien on już być znacznie osłabiony i przez klątwę i przez truciznę toteż trafienie z takiej odległości nożem do rzucania powinno być raczej rzeczą trywialną i nie wymagającą szczególnej uwagi. Mimo to jor skupił się na tej czynności by tym głupim rzutem zakończyć tę walkę. Według niego ciągnęła się już stanowczo za długo.
Infernus odskoczył pospiesznie do tyłu, po czym wyciągnął kolejny kunai. Ku swemu zdziwieniu dostrzegł przedziwne zachowanie Firina. Bard wrzasnął donośnym głosem, niczym barbarzyńca, po czym ruszył szarżą nań szarżą, ze szpadą chwyconą niczym lanca.
Zaskoczony jor nie zdołał na czas uniknąć ciosu. Jego oponent wydawał się jakiś szybszy, zwinniejszy.
Ostrze szpady wbiło się w prawe ramię złodzieja. Rana była nieznaczna i jor prawie jej nie odczuł. Trudno jednakże było mu w takiej sytuacji wykonać rzut nożem.
O dziwo podołał temu zadaniu i ostrze kunai ponownie wbiło się w pierś oponenta. Ponownie nie zdołało jednak przebić zbroi.
Firin nie próżnował. W morderczym szale wykonał szybko kolejne pchnięcie, którego jednak zwinny Infernus bez problemu uniknął.
- Pierdol się sam! - otrzymał odpowiedź na okrzyk bard.
Kunaiów już dzisiaj starczy. Czas uderzać ostrzem.
Kurwa, czego ono nazywa się kąsające?
Dwa równie cięcia w szyje, albo chociaż w miejsca nieosłonięte pancerzem miały według jora zakończyć całą sprawę. Opcjonalnie, jeśli przeciwnik nie padł do uderzeniami jora ten po prostu odskoczył do tyłu tak jak to czynił wcześniej oddając pole.
Kąsające ostrze ponownie trafiło w zbroję, szczelnie pokrywającą ciało barda, które z sekundy na sekunde, zdawało się poruszać coraz szybciej. Ponownie przebiło ją, utaczając kolejną porcję krwi oponenta. Ten jednak nadal stał, nie przejmując się obrażeniami atakował w szaleńczym tempie. Atak był jednak zbyt nieudolny, by zagrozić chociażby odzieniu jora.
Drugi atak, drugie trafienie. Tym razem zbroja nie stanęła na przeszkodzie sztyletowi. Gardło zostało przecięte, a wraz z nim tętnica. Potężny cios, najcelniejszy i najsilniejszy z całej walki, zakończył ją. Krew trysnęła z gardła barda, ten zaś pomimo dalszej chęci, nie był w stanie walki kontynuować. Szał uleciał, wraz z życiem.
Infernus wygrywa walkę
Infernus otrzymuje 190 pktów doświadczenia
Firin opuszcza turniej jako przegrany.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum