Wysoka na 3 metry komnata z szarych cegieł, bijąca chłodem i wilgocią. W komnacie tej jest mnóstwo filarów sięgających od podłoża po sufit. Na niektórych są zamieszczone pochodnie, których blask oświetla nico to ponure miejsce. Każdy krok niesie echo, które odbija się po wielokroć. Proste i odpychające szare filary.
W tymże miejscu znalazła się dwójka bohaterów którym przyszło stoczyć bój którego stawką było zwycięstwo... oraz życie. Aby zwyciężyć będą musieli wykazać się swymi umiejętnościami w których szkolili się na swojej dotychczasowej drodze życia oraz własną pomysłowością oraz sprytem. Nie ma z góry wygranych i przegranych. Są tylko ci którym sprzyjało szczęście.
Zarówno Cierń jak i Pelios widzieli przed sobą jedynie filary choć półmrok w odstępach między palącymi się na filarach pozwalał temu drugiemu na nieco więcej gdyż jego zmysły wprost uwielbiały cień.
Uśmiechnął się w duchu. Warunki był całkiem korzystne, jeśli jego przeciwnik nie widzi dobrze w ciemnościach, będzie miał chociaż tą przewagę.
Wiedział co ma robić. Był już kiedyś na takim turnieju. Pamiętał go jak przez mgłę, jednak wszystko było tu oczywiste. Gdzieś za tymi filarami jest ktoś, kogo dzisiaj zabije.
Obaj bohaterowie przystąpili do wykonywania swojego planu. Peliosowi nie zajęło to zbyt wiele czasu zaś Cierniowi z drugiej strony nie starczyło na wykonanie go w całości. Jednak oboje mieli jeszcze czas. W sali zdawało się słychać zaledwie szmery żaden z bohaterów jednak nie potrafił na ich podstawie czegokolwiek wyczytać.
Pelios jako mroczny elf wyszkolony w swoim fachu idealnie cicho przemieszczał się w obranym przez siebie kierunku Kiedy w pewnym momencie usłyszał znacznie głośniejszy szmer i zdawało mu się że jedno z źródeł światła przemieszcza się. Mógł nawet Ocenić tylko teoretycznie kierunek w którym znajdował się jego oponent. Cierń zaś wykonywał w dalszym ciągu swój misternie przygotowany plan.
Pelios poruszał się w obranym przez siebie kierunku bez problemu unikając jakiegokolwiek wykrycia ze strony oponenta. Cierń zaś najwidoczniej nie podzielał sposobu skrytobójcy dając o sobie znać... Celowo lub przez przypadek... Tym razem po blasku świateł odbijających się świateł które się przemieszczały i dość szybkich krokach był w stanie przybliżyć sobie położenie przeciwnika.
Cierń z niezwykłą szybkością przystępował do wykonywania swojego planu. Pelios usłyszał nagle jakby coś uderzyło nagle o ziemię. czyżby jego przeciwnik był tak niezdarny i przewrócił się? Pelios wciąż pozostawał w ukryciu niezauważony przez łowcę. Gdzie był? Co robił?
"Interesujące" pomyślał analizując roztaczające się wokół dźwięki. Nie podejrzewał swego oponenta o taką niezdarność, toteż postanowił zachować szczególną czujność.
Pelios wciąż pozostawał w ukryciu skrzętnie wykonując to co zamierzył. Cierń pomimo szczerych chęci nie był w stanie dowiedzieć się gdzie on jest. Nagle rozległ się krzyk łowcy odbijający się echem po całej konacie.
"Takiego..." odpowiedział oponentowi w myślach. Nie miał zamiaru się ujawniać. Gdyby to zrobił, popełniłby największy błąd jaki skrytobójca może popełnić. No może poza nałożeniem butów z klaksonami.
Pomimo wytężania swoich wszystkich zmysłów Łowca nie był w stanie zlokalizować skrytobójcy który zapewne mógłby mieć z tego niezwykła satysfakcję. Pelios postępował dokładnie wedle swoich zamierzeń.
"Doskonale" pomyślał przyglądając się nieświadomemu niczego elfowi. Rasa oponenta dawała mu dodatkową satysfakcję. Już wyobrażał sobie, jak wycina na jego martwym czole swój symbol.
Przeciwnik najwyraźniej albo pogodził się z losem, albo na prawdę liczył na to, że Pelios wybiegnie mu na spotkanie. Może jeszcze pokłoni się i poda dłoń ?
Uśmiałby się z takiej myśli, gdyby nie skupiał się właśnie na precyzyjnym wycelowaniu. Wpierw pomyślał o skroni, jednak miał to być jego pierwszy strzał z kuszy, wybranie trudnego celu nie miało sensu.
"Byleby trafić" pomyślał celując w korpus. Palce nacisnęły spust, zwalniając śmiercionośny bełt.
Pelios dokładnie wycelował w swojego przeciwnika. Kusza osiadła spokojnie w jego dłoniach będąc gotowa do wystrzelenia pocisku. Bicie serca skrytobójcy odliczyło kolejne sekundy w których jego cel rozglądał się nerwowo.
Kilk
Bełt świsnął między korytarzem kolumn lecąc wprost na łowcę. Ten co prawda usłyszał skąd dobieg strzał jednak nie był wstanie nic zrobić gdyż w chwilę później bełt przebił jego tors na wylot.
Łowca czuł jak znaczna część jego sił witalnych opuszcza go wypływając wraz krwią. Wiedział że pocisk strasznie osłabił jego ciało. Przystąpił do wykonania swego planu. Co prawda nie dawał mu szans na zwycięstwo ale pozwalał nie poddać się bez walki. Podpalił lont worków w których był proch. Nastąpiła eksplozja która co prawda pozbawiła go reszty sił jednak wywołała i reakcję łańcuchową.
Skrytobójca ujrzał jasny błysk który oślepił go na chwilę. kiedy jego wzrok ponownie zaczął przyzwyczajać się do światła rząd kolumn kontynuował swój "efekt domino" w którym każdy kolejny filar przewracał następny. Drow ruszył w jedyne nie pokryte filarami miejsce. Na środek sali. Ledwo uniknął zmiażdżenia przez kamienny głaz. Wkrótce znalazł się na środku sali pełen otarć powstałych w trakcie.
Trzeba było przyznać jedno. Jego przeciwnik zginął. Ale zginął w wielkim stylu którego można mu było pozazdrościć.
Walka zakończona!
Pelios wygrał!
Pelios za zwycięstwo otrzymuje 35 exp!
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum