TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2008-10-22, 21:14
Pogoń
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-06, 15:37   Pogoń

"Albowiem czy jest rana ponad tą wyrządzoną samej duszy ? Nieśmiertelna, nigdy się nie zagoi, nigdy nie zabliźni. Rany takiej zadać nie potrafią najpotężniejsze czary, krwiożercze demony czy najostrzejsze ostrza. Chyba, że skierowane zostaną na osobę szczerze kochaną."

Jaivin - Bard z Południa "Ballada o pięknej Helienn"


Pogoń




Minęły dwa tygodnie od pamiętnego wydarzenia. Od chwili, gdy Izmaali zmarła na jego oczach zabita przez nieznanych mu wtedy bandytów. Nic elfce nie zabrali, po prostu zabili ją i odjechali na swych rumakach. Czemu to zrobili ? Co w ogóle robili ludzcy bandyci na tych terenach ? Te pytania pozostały bez odpowiedzi. Bohater miał jednak zamiar się tego dowiedzieć.
Od dwóch tygodni tropił złodziei jego szczęścia. Przez ten czas zdążył dowiedzieć się już paru interesujących rzeczy.
Było ich dokładnie dwudziestu. Mieli ze sobą żywność i napitki, nie występujące w Wielkim Lesie. Na przykład suszone, słone mięso o smaku, którego z pewnością nazwać nie można było "delikatnym".
Po drodze zdechł im jeden z koni. Ciężko było stwierdzić w jaki sposób, gdyż jego poszarpane ciało znalazł elf dopiero po pewnym czasie. Za większość, jeśli nie wszystkie rany odpowiedzialni byli padlinożercy.
Większość informacji wydobył bohater z pozostałości po obozowiskach. Ludzie ci wyraźnie nie szanowali natury.

Zbliżało się już południe, łowca zaś robił się coraz bardziej głodny. Zapas owoców już się skończył, zaś wszystkie napotkane ostatnio krzaki zostały dokładnie ogołocone, zapewne przez bandytów.
Nagle zza drzew, oczom elfa ukazały się pozostałości po kolejnym obozowisku. Szczątki ogniska jeszcze się tliły, był bliżej niż się spodziewał. Bandyci musieli być oddaleni maksymalnie o pół dnia drogi. Poruszali się szybciej, jednak ich postoje były znacznie dłuższe. Niektóre potrafiły trwać po kilka dni. Ludzie najwyraźniej się nie spieszyli.
Było to niejako dziwne, ale dawało bohaterowi szanse na pogoń.
Lithael ujrzał przy pozostałościach ogniska kolejne niedojedzone kawałki mięsa, a nawet kilka walających się tu i tam owoców oraz butelek z resztkami jakiś trunków.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-06, 17:33   

Na początku Lithael postanowił jednak sprawdzić czy rzeczywiście obozowisko było "opuszczone". W tym celu podszedł kilka kroków bliżej. Następnie powoli rozejrzał się najpierw w lewo, a następnie skierował swój wzrok w prawo. Zajęło mu to zaledwie kilka chwil. Dokonawszy rozpoznania zaczął się skradać do porzuconego obozu. Kiedy znajdował się już krok od resztek pożywienia, natychmiast zaczął wtykać je sobie do ust, gdyż męczył go straszny głód. Zaraz potem Lithael rozpoczął dokładne przeszukiwanie obozowiska - chciał bowiem dowiedzieć się czegoś nowego na temat najeźdźców oraz sprawdzić czy nie pozostawili oni czegoś, co mogłoby być przydatne w dalszych poszukiwaniach.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-06, 20:47   

Po wstępnych oględzinach, bohater nie stwierdził w okolicy obecności kogokolwiek. Niewielki żar bił od ogniska, przyjemnie rozgrzewając dłonie, którymi Lithael sięgnął po pierwszy owoc. Był nieco pomarszczony i lekko uwędzony, jednak mimo wszystko smaczny. Szczególnie dla głodnego elfa. W powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach ludzkiego potu.
Wtedy to oczy bohatera dostrzegły coś, co dotychczas przeoczył. Z krzaka nieopodal, już poza granicami samego obozowiska, wystawała nieznacznie stopa. Przybrudzona, sina jednak delikatna. Dotychczas poza Izmaali, bandyci nie pozostawili po sobie żadnego trupa.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-06, 21:00   

Bohater zdziwiony tym, jakże niecodziennym widokiem poderwał się szybko na nogi i prędkim krokiem udał w stronę owego krzewu. Podszedł bliżej i chwyciwszy za jego gałęzie, wykonał ruch, aby odsłonić to czego oczyma wcześniej nie dostrzegał. Obawiał się najgorszego, a serce jego biło równie szybko jak wtedy, gdy widział po raz ostatni Izmaali.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-07, 21:04   

Im bliżej krzewu znalazł się Lithael, tym mocniej odczuwał dudnienie serca, tym głośniej słyszał szum krwi w uszach. Obraz martwej Izmaali ponownie przebiegł przed jego oczyma przywracając fale odczuć, o których bohater wolałby zapomnieć.
Krzaki, pod wpływem silnego ruchu ręką odsłoniły przerażający widok.
Martwe, sine ciało elfa, ubranego w ciemno zielony płaszcz zakrwawiony na piersi nie było jedynym. Zaraz za nim, w miejscu niewidocznym z obozowiska leżał cały stos martwych ciał, podobnie ubranych elfów. Było także jedno człowieka z krótko przystrzyżoną czarną czupryną i kilkudniowym zarostem, ubranego w skórzaną kurtkę i spodnie z podobnego materiału. Wyglądał na całkiem młodego, z martwej piersi wystawały dwie ułamane strzały. Najwyraźniej był to jeden z bandytów. Ludzie nie trudzili się z pochowaniem nawet własnego kompana.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-07, 23:23   

W tej samej chwili Lithael, widząc tak turpistyczne obrazy poczuł w głębi siebie ogromny smutek, a jego serce wypełniła nienawiść i gorycz do bandytów. Jedyne czego wtedy pragnął - to dopaść zbrodniarzy i okryć się ich krwią...

Minęło kilka chwil, kiedy bohater wrócił do siebie. Nie potrafił się jednak pogodzić z utratą kolejnych swych pobratyńców. Wewnętrzny głos przypomniał mu o pochówku. Tak też uczynił, bo tak nakazywała mu elficka krew.

Kiedy dokonał już swego obrządku, spojrzał na leżące niedaleko ludzkie ciało. W jego głowie kłębiły się myśli: "Co uczynić?? Czy zasługuje na to, z racji czynów jakich się dopuścił?". Lithael długo nie potrafił podjąć decyzji. Ostatecznie wykazał się odrobiną "człowieczeństwa" i dokonał tego, co przychodziło mu z takim trudem.

Minęły godziny. Lithael bogatszy o nowe, traumatyczne wręcz doświadczenie, postanowił kontynuować pogoń. Podążył więc śladami barbarzyńców, bo takim zachowaniem się odznaczali. Byli to ludzie, ludzie, którzy nie mają ani odrobiny "człowieczeństwa" w sobie - o tym był przekonany. Tropiąc bandytów, Lithaelowi towrzyszyły stale pytania: "Dlaczego śmierć zabrała właśnie ją?? Dlaczego moi braci zostali wchłonięci przez śmieć?? Dlaczego" - wciaż powtarzał w myślach. Jednak odpowiedzi nadal nie znał...
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-08, 16:32   

Zwyczajem elfów, zabrał się bohater za przyrządzanie należytego pochówku pomiędzy korzeniami drzew. Cały rytuał zazwyczaj tej czynności towarzyszący zabrałby zapewne cały dzień, toteż Lithael wykorzystał skróconą wersję.
Ułożył ciała elfów, każde pod innym drzewem i prowizorycznie przykrył je ziemią, mchem oraz liśćmi. Ich ciała zapewne zostaną tu prędzej czy później odnalezione i zmasakrowane przez leśne istoty, jednak bohater nie miał narzędzi ani czasu do prawidłowego wykonania pochowku.
Mocno zmęczony i jeszcze bardziej głodny doszedł do ciała człowieka. Ręce bolały go już od przerzucania ziemi i leśnej flory, zaś ramiona stały się wiotkie i słabe.
Przyciągnął martwe ciało człowieka do kolejnego drzewa, gdy coś zwróciło jego uwagę. Z kieszeni w skórzanych spodniach wypadł na mech zwitek pergaminu, złożony wielokrotnie i mocno wymiętoszony.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-09, 01:14   

Owy świstek niesamowicie zaskoczył Lithaela. Nie mógł opanować swej ciekawości toteż zgiął się po magiczny kawałek papieru i delikatnie zaczął go rozkładać. Pomyślał wtedy, że treści zawarte na nim mogą okazać się dla niego wskazówką.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-09, 12:27   

Pergamin zawierał kilka linijek tekstu wypisanego zdaje się we wspólnej mowie, jakiś podpis na dole oraz symbol zakrzywionego dzioba, niczym u sokoła lub innego drapieżnego ptaka, w prawym górnym roku.
Tekstu niestety bohater odczytać nie był w stanie, gdyż nigdy dotąd nie nauczył siętak trywialnej umiejętności jak czytanie.
Niewiele zatem mówiła mu treść pergaminu, jednak przeczucie podpowiadało, że zawarte w nim informacje mogą mu się jeszcze przydać.
Brzuch zaburczał ponownie przypominając o sobie. Zapewne gdyby Lithael zjadł coś więcej niż jeden owoc przed ciężką pracą pochówkową, teraz nie byłby aż tak wykończony.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-09, 14:49   

Nie mogąc zrozumieć treści zawartych na pergaminie, włożył go do swej kieszeni. Nie myślał teraz o niczym innym jak o zaspokojeniu głodu, który znów się nasilał. Po chwili cofnął się do porzuconego obozowiska i dojadł resztki pożywienia. Nie było to co prawda nic szczególnego, ale jak Lithael sądził, powoli mu zapomnieć na pewien czas o pustym żołądku.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-09, 15:28   

Porzucił zatem bohater na razie, a może całkowicie ciało człowieka i wrócił do obozowiska, coby swój żołądek napełnić.
Kilka owoców, kawałków wysuszonego mięsa i łyków wody później nasycił się wystarczająco. Na ziemi wciąż walało się przynajmniej 5 kawałków mięsiwa, bukłak w 1/5 wypełniony wodą oraz butelka z kilkoma łykami jakiegoś wysokoprocentowego trunku.
Bandyci wiele po sobie zostawili. Więcej niż zazwyczaj. Można było mieć różne przypuszczenia co do powodu, jednak co do żadnego nie można było mieć absolutnej pewności.
Według odczytanych dalszych śladów, około 20 koni ruszyło w dalszą drogę na północny zachód. Ślady ich były świeże i łatwe do odczytania, zapewne nawet dla kogo, kto o tropieniu nie miał zielonego pojęcia.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-09, 17:09   

Lithael przez dłuższy czas zastanawiał się co było przyczyną tak rychłej podróży obcych. Nie zważali oni na śmierć swojego człowieka, porzucając jego ciało, nie zebrali wszystkiego co nadawało się do dalszej podróży... Tylko nagle wyruszyli dalej. Co tak naprawdę spowodowało taki bieg wydarzeń...? - pomyślał. Chwilę później bohater widząc wyraźne ślady koni podążając za nimi przeszedł kilkadziesiąt metrów, obserwując równocześnie "przekształconą" przyrodę lasu...
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-09, 20:48   

Podążył zatem Lithael za znalezionymi śladami. Pozostawił za sobą pogrzebanych elfów i gnijącego na wierzchu człowieka. Zapewne niedługo zajmą się nim leśne stworzenia.
Po oddaleniu się od obozowiska, nie dało się już tak bardzo odczuć oddziaływania bandytów na otaczającą przyrodę. Ślady kopyt i połamane gałązki nadal bezbłędnie wskazywały odpowiednią drogę, okolica nie była już jednak tak wyniszczona jak obozowisko.
Po kilkudziesięciu metrach nic się nie zmieniło...poza jednym faktem. Ślady rozchodziły się w kilka stron. Jeden główny tabun szedł nadal przed siebie, jednak dwie pomniejsze grupki, po dwa, może trzy konie każda, oddzieliły się kierując nieco w jeden i drugi bok. Miał zatem bohater trzy tropy. Główny biegnący na wprost oraz dwa pomniejsze biegnące ukośnie do głównego.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-10, 00:12   

Lithael przystanął na chwilę w miejscu, gdzie ślady obcych rozchodziły się w różne strony. Przez chwilę pomyślał którędy podążyć... Zdecydował, że będzie kontynuował pogoń głównym tropem, czyli podąży za największą ilością śladów. Zastanawiał go jedynie sam fakt, dlaczego część grupa bandytów się rozdzieliła. Mógł jedynie przypuszczać, że obcy zorientowali się, że ktoś ich śledzi... A może po prostu ich wspólna podróż dobiegła końca, wypełnili swoje zadanie i rozeszli się?? - pomyślał w głębi i postanowił pójść dalej.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-11, 17:26   

Wybrał zatem bohater ścieżkę i ruszył nią dziarsko. Nim jednak zdołał ujść bodaj sto kroków, w oddali, za swymi plecami usłyszał znajomy dźwięk.
Tętent kopyt.
Czyżby kolejny oddział bandytów ? A może to ten sam ? Bardziej optymistyczna wersja kazała sądzić, że owy tętent nie ma związku z ludźmi. Czy jednak można było ufać optymizmowi ?
Lithael nie widział jeszcze bodaj końskiej głowy, widział jednak pewne poruszenie w lesie daleko za sobą. Nieznajomi minęli już obozowisko i najwyraźniej kierowali się w stronę bohatera.
Ten zaś, stał na środku wydeptanej i przetrzebionej ścieżki. Co prawda był w lesie, co dawało tysiące kryjówek, zaś najbardziej oczywistymi, były pobliskie krzaki.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-11, 18:08   

Z sekundy na sekundę serce Lithaela zaczęło przyśpieszać, pędzić, aż jego bicie zaczął słyszeć i czuć sam bohater. Waliło jak opętane. Trudno było podjąć wtedy jakiekolwkiek działanie. Lithael obawiał się nadciągających. Zdecydował się wtedy ukryć w krzakach, które znajdowały się tuż przy nim. Gdy przykucnął za nimi, wstrzymał oddech i opuścił głowę jak najniżej było to tylko możliwe. Zaczął teraz nasłuchiwać, co będzie się działo i kto nadciągnie znienacka.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-13, 14:59   

Kryjówka dobra jak każda inna, choć schowawszy się za krzakami niewiele bohater widział.
W tej chwili jednak zdał się tylko na słuch. Ten zaś podpowiadał, że grupka przynajmniej pięciu jeźdźców zbliża się nieubłaganie. Nagle tętent zmienił się w chwilowe nieregularne wierzganie, potem zaś ustał całkowicie. Nieznajomi najwyraźniej się zatrzymali. Mniej więcej w miejscu rozwidlenia śladów, to o czymś świadczyło.
Gdyby Lithael wyjrzał zza krzaków, zapewne mógłby dojrzeć kim są nieznajomi, gdyż nie znajdowali się daleko. Pytanie brzmiało jednak, czy oni nie dojrzą lub nie usłyszą jego.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-14, 20:35   

Mimo przewagi liczebnej, Lithael zaryzykował i powolnym, bezszelestnym ruchem odsunał kilka gałązek i spojrzał w kierunku przybyszów. Zastanawiał się czy było to rozsądne posunięcie, jednak ciekawość bohatera nie znała w tym momencie granic - za wszelką cenę chciał ujrzeć twarz obcych. Wpatrując się w zastany obraz, znieruchomiał.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-15, 13:57   

Bohater dość dobrze radził sobie z ukrywaniem się w lesie, toteż praktycznie bezszelestnie odsunął przeszkadzające gałązki. Spowodował niewielki dźwięk tarcia liści o siebie wzajemnie, jednak ledwo był on słyszalny dla niego, co dopiero dla nieznajomych.
Serce zabiło szybciej, gdy głowa unosiła się, a oczy bystrze przeszukiwały okolicę.
W końcu dojrzał ich. Stali dokładnie w miejscu rozstajów śladów. ośmioro elfów na białych, pięknych koniach. Jeden z nich kucał przy ziemi, badając trop.
Zatem nie byli to bandyci. Byli to przedstawiciele leśnej braci Lithaela. Na dodatek podobnie jak on, ścigali ludzi. Ich zielone płaszcze niewiele mówiły bohaterowi, wyszywane znaki jednak, świadczyły o przynależności do jakiejś grupy.
Konie ruszyły. Sześć głównym śladem i po jednym na każdy boczny. Największa grupa zbliżała się do kryjówki Lithaela.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-16, 00:47   

Wiedząc już kim są przybysze, postanowił wyjść im naprzeciwko. Nie był do końca pewien jak zareagują na jego widok, ale mimo tego, widział w nich pobratymca i chyba to skłoniło go do tak ambitnego posunięcia. Chwile wcześniej obserwacje z ukrycia zachowań Elfów dały mu nadzieję na to, że być może tym razem los mu sprzyja. Przeszedłszy kilka metrów bohater zatrzymał się na środku ścieżki i zawołał hardym głosem: "Kimże są przybysze, którzy podążają za tropem nieznanych w nieznane krainy? Jakiż w tym cel posiadacie o zacni bracia elfiego rodu?". Po tych słowach Lithael wstrzymał głos i nasłuchiwał odpowiedzi.
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-16, 21:28   

Konie zbliżały się z charakterystyczną dla tutejszych szybkością i zwinnością. Krzyk bohatera niósł się zapewne daleko, jednak odpowiedź otrzymał dopiero, gdy pierwszy z jeźdźców znalazł się o kilka metrów od niego.
Kawaleria przystanęła. Elf o długich, blond włosach i bystrych ciemnych oczach wystąpił wraz ze swym wierzchowcem przed resztę. Brosza na jego płaszczu, jak i płaszczach pozostałych przedstawiała znak końskiej głowy z rozwianą grzywą. Nie znał bohater tego symbolu.
"Podążamy śladem morderców ze słabej ludzkiej rasy. Wyrządzili wiele zła na południowych granicach Wielkiego Lasu, a także zabili niedawno kilku naszych braci. Ktoś pochował ich ciała, czyżbyś ty był owym dobroczyńcą ?"
Głos elfa był władczy i stanowczy. Na pierwszy rzut oka widać było, że przewodzi tej grupce.
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-17, 00:10   

"Jam pochował nieszczęsne ciała Waszych braci, gdyż serce mi tak nakazało. Każdy zasługuje na odpowiedni obrządek i modły, każdego z nas to przecież kiedyś czeka." - odrzekł Lithael.

Po czym ciągnął dalej: "Więc podążacie za ludźmi podobnie do mnie. Wy straciliście swoich braci, a mnie odebrali ukochaną - Izmaali..." - po czym urwał i zasmucił się głęboko. Przypomniał sobie wtedy swą niewinną, pokrewną duszyczkę, którą tak mocno kochał.

Minęła chwila aż Lithael otrząsnął się i spojrzał na elfów. Pokrótce zapytał: "Tyś jest przywódcą tej drużyny? Dokąd teraz się udacie? Co zamierzacie uczynić z niegodziwymi ludźmi?". "Ja poprzysiągłem zemstę tragicznego losu narzeczonej, ale skoro i wy podążacie śladami morderców i dzielicie ból swoich straconych, jak i ja, może pozwolicie mi towarzyszyć?"
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-17, 20:42   

Elf kiwał głową w aprobacie głową, słuchając słów Lithaela.
"Zatem cel nasz wspólny. Nasze komando ma zamiar zaprowadzić sprawiedliwość w szeregach ludzkich wyrzutków. Pragniemy także dowiedzieć się kim są, co tu robią i gdzie zmierzają. Odwagi widzę ci nie brać, by samemu zabierać się za tak niebezpieczną gromadę, jednak sama odwaga czy też chęć zemsty nie wystarczy. My chętnie skorzystamy z twej pomocy, tobie zaś z pewnością przyda się nasza. Witaj wśród Teal'Shak, Jeźdźców Rozwianej Grzywy. Me imię brzmi Voulin."
 
 
     
Lithael 
Nowicjusz
Łowca



Wiek: 38
Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 26
Wysłany: 2007-12-18, 22:35   

Lithael zbliżył się jeszcze bardziej do Voulin'a, położył swoją silną rękę na potężnym ramieniu przywódcy i w elfim języku przemówił: "Dziękuję. Me serce cieszy się, widząc tak zacnego elfa jak Ty. Jestem dozgonnie wdzięczny losowi, że zesłał on na moją drogę Ciebie i Twoich kompanów, bracia." W oczach bohatera zajaśniał blask i zapanował chwilowy spokój.

Po tych słowach Lithael obróciwszy się i spojrzawszy przed siebie powiedział: "Czas wyruszyć w dalszą drogę, bo jest jeszcze wiele do zrobienia."
_________________
"Harmonia, opanowanie i spokój wewnętrzny są miarą wielkości jednostki"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-12-20, 15:35   

Niestety Lithael nie był w stanie sięgnąć ręką do ramienia siedzącego na koniu elfa, toteż zadowolił się szyją konia.
Elf uśmiechnął się i schylił lekko głowę.
"Nie możemy jednak pozwolić sobie na opóźnienia. Dołączysz zatem do Dilliana na jego koniu." tu wskazał elfa po swojej prawicy. Długie blond włosy opadały mu na plecy, choć dwa niewielkie kosmyki przy skroniach, spięte miał w oddzielne warkocze. "Pojedziecie razem, w ten sposób powinniśmy jeszcze tego dnia dopaść naszych uciekinierów."
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group