W niższych partiach gór była sobie karczma, dość znana w okolicy. Jej nazwa brzmiała Złoty kufel i przyciągała zastępy spragnionych wieści, a także piwa krasnoludów. Pewnego poranka, kiedy to słońce wschodziło nad górami do karczmianych drzwi puka jakiś wysoki osobnik. Drzwi się otwierają i wchodzi on do środka, a gdy jest już w tej obskurnej karczmie drzwi się zamykają. Są tu stoliki w liczbie dziesięciu, a przy każdym po cztery krzesła. Na śroku komnaty pali się ogień w kominku, który ogrzewa całe pomieszczenie. Karczmarz i kilku krasnoludów gra w karty przy stole gospodarza.
Na jednym ze stołów w otoczeniu pustych butelek śpi krasnolud o dość mizernym wyglądzie, a na kanapie z boku pomieszczenia rozłożył się i drzemie człowiek. Postać, która weszła do karczmy jest wampirem, lecz zgromadzeni tu o tym nie wiedzą. Jego imię to Kain i wysłał go do tego miejsca Elios - jego mistrz kultu. Dostał on misję odnalezienia w tych górach świątyni, gdzie przebywa pewien demon o imieniu Amok. Jego misja jest tajna, więc nie może podzielić się z nikim informacjami o swych planach, lecz potrzebuje on przewodnika po górach, który doprowadzi go do kilku miejsc które musi zbadać. W tym właśnie celu udał się do Złotego kufla, bo miał nadzieje, że odnajdzie tu kogoś, kto oprowadzi go po okolicy za skromną opłatą i kogoś, kto uraczy go zdolnością czytania. Elios przed misją wręczył mu płaszcz i 5 sakiewek w których było po 100 monet na wydatki związane z misją. Miał on za te fundusze opłacić odpowiednich ludzi.
Wszedł wampir do pomieszczenia, a karczmarz pyta go za zdziwieniem: "W czym mogę służyć?"
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2006-01-12, 20:52
"Narazie dziękuję za twą pomoc dobry człowieku" odpowiedział rozejżał sie po karczmie i dosiadł się do krasnoluda szturchnoł go lekko by sie obudził i zaczoł szeptać mu do ucha "Hej kolego zbudz sie potrzeba mi twojej pomocy w dojściu do ... eee kilku pewnych miejsc ale o tym puźniej czy moge na ciebie liczyć"
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Krasnolud otwrzył oczy, a były one przekrwione od wypitego metanolu i innych tanich alkoholi. Krasnoludem tym był Torgin, a przebywał w tej karczmie z powodu braku zajęć. Ubiegłej nocy za zarobione w niewyjaśnionych okolicznościach pieniądze zakupił szereg butelek, które kolejno wypijał, by zasnąć snem alkoholika. Obudził się on i zobaczył Kaina. Równierz w tym momencie wstał człowiek leżący na kanapie, który znalazł się w tej karczmie na nocleg. Jego imię brzmiało Taleth.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2006-01-12, 21:12
"Hmm zacny krasnoludzie jak masz na imie a pozatym widze że nie masz nic ciekawego do roboty jak chcesz moge ci zaoferować prace ale najpierw bedziesz musiał wytrzeźwieć" Kain zaciągnoł nosem powietrze i wyczuł maga człowieka w spojżał na chyba na jedynego człowieka w karczmie i żekł "magu podejdż tu prosze, pewnie sie dziwisz dlaczego wiem że jesteś magiem narazie to nie ważne ale podejć tu przyda mi sie do pomocy mag w mojej wyprawie czy jesteś zainteresowany wyprawą w góry ha i chyba najważniejsze jak masz na imie moje to Kain" poczym wskazał na krzesło i powiezdział "usiąć opowiew wam tyle ile moge jeśli nie jesteście zaintersowani znajde kogoś innego jeśli sie boicie"
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Krasnolud otwiera oczy i spogląda na Kaina. Stara się skupić wzrok i dojść do siebie. Odruchowo patrzy czy nie leży na łóżku i szuka jakiś butelek pod krzesłem. Gdy ich tam nie znajduje zwraca się do Kaina.
- Czego chcesz... - zauważa nagle, że to wampir. Miał kiedyś z jednym do czynienia w przeszłości - ty zdradziecki krwiopijco? Chcesz wypić moją krew przesiąkniętą alkoholem co?
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Mag zbliżył się do stolika, przy którym siedział krasnolud i do którego przed chwilą podszedł Kain. Przygoda z jedną osobą dwa razy grubszą od siebie i jedną dwa razy wyższą wydawała mu się dziwnie interesująca. Spytał więc:
"W czym jestem ci potrzebny Wampirze? I ile chcesz mi zapłacić za usługi?"
Powiedział to trochę zaspanym głosem, długo wędrował, by znaleźć tą karczmę i nie spał długo w porównaniu do marszu.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Zanim Kain wyruszył w podróż, Elios dał Bohaterowi wytyczne których miał się trzymać. Kazał on Kainowi zapłacić potęcjalnym pomocnikom od 100 do 200 Złotych monet, by reszte mieć na tak zwaną "czarną godzinę". Polecił mu Lisz także, aby zbadał kilka miejsc, które noszą nazwy: Krwawy Szczyt, Przełęcz Trolla i Ogrm Ta. Tak się dobrze złożyło dla Wampira, że upity Krasnolud o imieniu Torgin dobrze wiedział gdzie znajdują się te miejsca i był w stanie nawet po pijaku je odnaleźć. Ostatnim wytycznym Eliosa było polecenie, aby misja Kaina nie była dłuższa niż cztery dni.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2006-01-14, 13:04
"Hmm dam wam po 140 zm. połowa tera połowa potem, mamy nie całe 4 dni więc macie 2 h by wypocząć i wyruszamy na Krwawy Szczyt, krasnoludzie ile będzie trwała droga na te Szczyty( gdy uzyskał odpowiedz ciągoł dalej) a resztę powiem wam potem, krasnoludzie masz tu 72 zm. ale później dostaniesz 68zm kup sobie jakąś broń odpocznij i ty magu masz tu równo 70 kup co potrzebujesz odpocznij i ruszamy. Jakieś pytania" gdy skończył wymowę wpatrywał się w przyszłych towarzyszy podróży czekając na pytania
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Krasnolud miał coś brzdkiego powiedzieć, lecz gdy zobaczył złoto zmienił zdanie. Zgarnął je szybkim ruchem.
"Co o tym myślisz demoniczny skurwielu?" zapytał się demona w mózgu. Zastanawiał się czy go nie utopił w alkoholu.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Mag chciał na początku zadać mnóstwo pytań, lecz po chwili namysłu doszedł do wniosku, że jeśli Wampir nie powiedział mu o czymś, to Taleth nie powinien o tym wiedzieć. Odparł więc po chwili:
"Ruszajmy, jeśli ta kupa mię... to znaczy krasnolud wytrzeźwieje. Zapomniałem się przedstawić - mam na imię Taleth. A jak szanownego pij.. Krasnoluda zwią?"
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Krasnolud nie słyszał demona w swym umyśle, chyba jeszcze nie przebudził się on po libacji lecz przypominał sobie jak mieszkaniec jego umysłu wyzywał go i groził, że jak nie przestanie pić to zmusi go do samobójstwa. Krasnolud jednak zlekceważył te groźby czego efektem było upojenie alkoholowe i wymioty przed zaśnięciem. Wiedział on jednak bez pomocy demona, że dotarcie na Krawy Szczyt zajmie drużynie dwa dni, jeżeli pójdą najszybszą drogą przez Przełęcz Trolla.
Znał Krasnolud odpowiedź na jeszcze nie zadane pytanie Kaina. Ogrm Ta była to opuszczona świątynia dzień drogi na wschód od Przełęczy Trolla, do której od wielu lat nik się nie zapuszczał, ponieważ jak opowiadali dziadowie, bylo to miejsce przeklęte. Jedyne co martwiło Torgina w tej chwili, było myślą o tym, iż nie ma nigdzie w okolicy sklepu z bronią i wyposażeniem gdzie mógłby kupić oręż potrzebny do walki, za uzyskane pieniądze.
Ostatnio zmieniony przez Pythonius 2006-01-14, 23:17, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2006-01-15, 10:16
"Krasnoludzie jak daleko jest OGRM TA musze je zwiedzić ale nie powinno was obchodzić dlaczego. Przejdziemu przez PRZEŁĘCZ TROLLI i skierujemy sie na OGRM TA i dopiero jak je obejże dopiero skierujemy na KRWAWE SZCZYTY a ty krasnoludzie może byś się w końcu przedstawił" spojżał na maga "A ty Taleth'cie widze że dręczą cie pytania zadaj je a ja odpowiem na tyle ile moge" spojżał na krasnoluda który nie miał broni , Kain miał nadzieje że jakąś podrodze znajdą żeby krasnolud nie był bezbronny
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Krasnolud zastanawiał się. Wampir miał pieniądze, które najwyraźniej, trzeba zdobyć. Zastanawiał się i denerwował go brak topora, bez niego nic nie zrobi. Zaklnął, zignorował to, że mag najwyraźniej chciał go obrazić. Wpadł na pewien plan, choć nie był pewny czy wypali. Przeszkadzało mu to, że wampir, był wampirem.
- Dobrze będę was prowadził. Droga jest dość krótka, niecały dzień marszu - powiedział ochryple - nie potrzebujemy zbyt dużych zapasów, tymbardziej... że ty krwiopijco żywisz się krwią... Weźmy dużo wódki, byśmy mieli siłe na ciężką podróż przez góry. - próbował przypomnieć sobie, jakąś drogę, w pobliżu tej dzięki której jego towarzysze mogli by zabłądzić a on nie.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Mag chciał się w pewien sposób zabezpieczyć przed przeciwnikami, jakich może spotkać podczas podróży, Spytał więc Kaina:
"Wampirze, po krótkich obliczeniach doszedłem do wniosku, że przed podróżą potrzebne mi jest jeszcze 20 zm. W związku z tym, że Krasnolud, który jeszcze mi się nie przedstawił, i tak nie kupi sobie broni,myślę, że mógłbyś mi dać trochę więcej pieniędzy przed podróżą."
Taleth przy okazji zastanawiał się, czy w pobliżu nie było jakiegoś sklepu z zaklęciami odpowiednimi dla swojego kręgu magii.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Torgin znał okolice dość dobrze i wiedział o pewnym, małym lesie za Przełęczą Trolla. W tym lesie, była ścieżka prowadząca do Ogrm Ta, a za dużym drzewem rozdwajała się ona. Jedna ścieżka szła wtedy do Ogrm ta, a druga do jaskini, gdzie żyły grapiezne stwory, nazywane przez krasnoludów Espagrami. Były bardzo agresywne i aspołeczne, dlatego żadko który z krasnoludów wchodził do ich jaskini. Wydawało się Torginowi, że jaskinia ma wejście i wyjście, a samo przejście przez nią, było alternatywnym sposobem dojścia do Ogrm Ta.
Taleth był przekonany, że w okolicy nie ma żadnego kramiki z zaklęciami, a co dopiero renomowanej gildii. Przynajmniej nie widział żadnej gdy szedł do tej karczmy. Karczma ta w której przebywali Bohaterowie była odosobnionym miejscem, a w jej okolicy nie było żadnych zabudowań prócz kilku domków hodowców owiec i kóz.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2006-01-16, 18:57
"Taleth'cie w pobliżu nie ma żadnych magicznych sklepów więc pieniądze ci sie nie przydadzą" uśmiechną się do człowieka ale zaraz spojżał gniewnie na krasnoluda "A ty jęsli źle nas poprowadzisz i nie trafimy do OGRM TA to zginiesz pierwszy tak cie będę torturował że bedziesz błagał o śmierć, myslisz pewnie skąd bede wiedział że źle nas prowadzisz jęsli zobacze ze zbliżamy się do jakiej kolwiek jaskini to cie zabije dostałem przestroge od 'przyjaciela' że jęsli mnie jakikolwiek krasnolud poprowadzi w strone wielkiej jaskini to znaczy że chce mnie wpuścić w manowce i mam go natychmiast zabić zrozumiałeś, więc mam nadzieje że poprowadzisz nas dobrze jeśli to zrobisz dostaniesz odemnie premie co ty na to myśle że sie zgodzisz" i teraz tylko patrzył jak krasnolud walczy sam ze sobą w umyśle po chwili tej satysfakcji dodał "No to co ruszamy w droge"
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Krasnolud zrywa się na równe nogi, jednym skokiem wskakuje na stół i patrzy wściekły prosto w oczy wampira.
- Śmiesz mi grozić mały komarze?! - odruchowo sięgnął po topór. Nagle sobie przypomniał, że go nie posiada.
"Psia mać, nie mógłbyś się obudzić ty otępiały pasożycie?" zwraca się w umyśle do demona.
Trochę się opanowywuje, jest gotowy na bojową reakcje wampira by uskoczyć, kątem oka obserwuje całą tawerne i patrzy na twarze gości.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Demon w umyśle Torgina nie odpowiadał, ponieważ jego żywiciel miał zbyt dużo promili we krwi. Upojenie nie przeszkadzało krasnoludowi, lecz mieszkaniec jego myśli źle znosił wysokoprocentowe trunki. Prócz Taletha źródłami ognia w pomieszczeniu był kominek, który palił się na środku izby, a także kilka czar, które paliły się w kątach i jedna świeca na ladzie karczmiarza. Gdyby wszystko to zmieszać z karczmienną wódką, cały lokal poszedłby z dymem.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2006-01-16, 20:38
"Taleth'cie spokój chcesz wszystko puścić z dymem" wstał spojżał na krasnoluda z góry "Uspokój sie jesteś mi potrzebny a pozatym nie bije sie z bezbonnymi" podszedł do karczmaża "Ile kosztuje litr wódki na wynos" gdy dostał wódke zapłacił, pokazał ją krasnoludowi i powiedział "Dostaniesz ją jak dojdziemy do OGRM TA co ty na to a teraz już ruszamy nie ma co marnować czasu idziemy, Taleth zbieraj sie , krasnoludzie prosze przodem prowadz."
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Krasnolud odprowadza wzorkiem wampira gdy szedł do karczmarza.
- Daj mi ją teraz... a pójdę - powiedział dobitnie - poczekaj też, muszę załatwić sobie broń. Popytam tu po tawernie z ludźmi, napewno ktoś ma jakiś niepotrzebny topór. - powiedział krasnolud starając się opanować. Mówił powoli i starał się powstrzymać każde przekleństwo. Nie chciał walczyć z wampirem, bez żadnej broni. - Także mam kilka pytań... jaka ma być dokładnie moja rola w całej tej sprawie? Jeśli to ma być coś więcej niż rola przewodnika... mów od razu...
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
"Cudów nie ma. Ciekawe skąd znajdzie w takiej karczmie może znaleźć się ktoś z niepotrzebnym toporem? A jeśli już by się znalazł, to musiałby być idiotą żeby sprzedać mu go za zwykłą cenę.. Oczywiście nie mam zamiaru mu pożyczać kasy.. To ma być tylko przewodnik.." pomyślał Taleth. Wierzył w opowieści o mocnych głowach krasnoludzkich. Gdyby się nawalił jak świnia, to mógłby wyprowadzić jego i Kaina nie tam gdzie trzeba. Taleth wyszedł z karczmy i oczekiwał na swych towarzyszy.
_________________ Nie wszyscy nekromanci są źli z natury.
Taleth
Kain otrzymał litr czystej, mocnej krasnoludziej wódki w przezroczystej butelce, za którą zapłacił 12 Złotych Monet. W karczmie tej nie było na stanie żadnego wolnego topora, przynajmniej nie bylo go widać. Jedynie krasnoludy grające w karty posiadały swą broń, lecz nie wyglądali na takich, którzy chcieliby ją sprzedać.
Na zewnątrz było dość chłodno, lecz słońce już wychylało się zza gór i lada chwila mogło zrobić się cieplej. Temperatura ta nie przeszkadzała zbytnio Talethowi, któremu nagle zaczeło się chcieć sikać.
Wiek: 36 Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 115 Skąd: Eye of Terror
Wysłany: 2006-01-16, 21:07
"Masz krasnoludzie tylko nie wypij tego teraz i nie stłucz" spojżał na maga "Taleth'cie czemusz to widze na twej tważy ten bolesny grymas" teraz ogółem do wszystkich z drużyny "Krasnoluidzie bedziesz narazie tylko przewodnikiem a broni tutaj nie kupisz więc ruszajmy i wyszedł przed karczme i spojżał na słońce poczym zaczoł rozmyślać "A więc to jest słońce ale razi nie moge na nie patrzeć, dobrze że mam ten magiczny płasz normalnie dawno by sie już spalił" poczym gestem ręki zebrał do siebie reszte drużyny i ruszyli w droge
_________________ Natura zawsze stoi po stronie Zla.
Krasnolud pokiwał głową burknął coś pod nosem i powiedział
- Zaraz... może coś wymyślę... - powiedział i podszedł do karczmarza w tawernie.
- Witam... mam pewna sprawę - zwrócił się do niego - napewno karczme odwiedza dużo gości... nie wiesz przypadkiem gdzie w pobliżu, jest jakiś sklep z bronią hmm? - powiedział i pociągnął łyk z flaszki.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum