TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Pomiędzy
Autor Wiadomość
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-05, 22:45   Pomiędzy


Pomiędzy

Kroniki Syriusza


Czy wiesz kim jest zabójca?



Uczucie bezwładności od jakiegoś czasu panowała nad ciałem drowa. W sumie było to jedno z najprzyjemniejszych od jakiegoś czasu. Ot tak lot w ciemności. Czy to ciemność? Elf nie mógł ustalić, nie potrafił otworzyć oczu. Miał oczy? Ta, wiele rzeczy trudno jest ustalić po śmierci. Właśnie, śmierć. Drow nie potrafił ustalić, w którym momencie umarł. Mówią, że to się czuje. Gówno prawda! Czy to było już wtedy kiedy zaczęło się robić zimno? A może wcześniej? A może to to uczucie rozerwania? No cóż, aby to sprawdzić trzeba by spróbować jeszcze raz...
Nagle rozmyślania zostały gwałtownie przerwane. Coś uderzyło elfa w plecy. Czuł jak szorstkie drobne kamienie wbijają mu się w skórę na plecach. Syriuszowi od razu na myśl przyszedł żwir. Ścisnął pięść. Złapał kilka kamieni. A więc miał rękę...
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
Ostatnio zmieniony przez Infernus 2007-11-09, 16:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-05, 22:59   

- spokojnie - wyszeptał elf do siebie. Jak zwykle był swoim jedynym rozmówcą, zdążył się do tego przyzwyczaić. Ostatnimi czasy to właśnie słowo powtarzał sobie najczęściej, jednak rzadko znajdywał się w okolicznościach, które mogły by sprzyjać uspokojeniu się Syriusza. Czy wszystko się skończyło? Czy teraz będzie lepiej? Złodziej nie znał odpowiedzi na żadne z pytań jakie dopiero co zrodziły się w jego zatraconym umyśle, jedynym sposobem by to rozgryźć był mały rekonesans.

Najpierw spróbował wstać, sprawdzając, czy oprócz ręki włada czymś jeszcze. Momentalnie się odwrócił tylko po to by zobaczyć o co gruchnął. Spoglądał we wszystkie kierunki rozpoznając, a raczej odkrywając teren aktualnego pobytu. Gdzie był? Być może to mógł rozwiązać na obecną chwilę.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-09, 16:39   

"Chi... chi... chi..."
Elf usłyszał znany już sobie od dawna irytujący śmiech. Od jak dawna? Kolejne pytanie. Znów bez odpowiedzi. Drow wstał. Po tym, że siedział podparty na rękach poznał, że posiada wszystkie niezbędne do jako takiego egzystowania narządy. Spojrzał za siebie. Przerażającą przeszkodą w jaką to uderzył było podłoże. Kamienne i szare. W sumie było to coś na styl zniszczonej wybitnie dużym młotem posadzki.
Dla pewności elf spojrzał po sobie. Tak... było wszystko. Prócz ubrania.
Stał w jakimś budynku zbudowanym na planie koła. Choć w sumie... Nie to nie był budynek. To była zupełna ruina. Syriusz pewnie nazwałby to wieżą, gdyby ściany nie kończyły się po około dwóch metrach dość poszarpanym, nieregularnym brakiem zadaszenia.
Elf odwrócił się chcąc zbadać drugą część 'wieży'.
Drzwi...
W drzwiach dziewczynka.
Znajoma? Tak, drow skądś ją znał. Skąd?
Ekrezem?
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-09, 17:33   

- czy poległem? - zadał sobie pytanie bohater, chyba zbyt głośno jak na sprzyjającą sytuacje - Ekrezem to ty? - wykrzyknął w stronę dziecka.
- Znów ta irytująca postać - wspominał elf - oraz równie wkurwiający śmiech... tak chyba nie żyje
Nie czekając na odpowiedź, złodziej poszedł do dziecka. Zwykle czuł się niepewnie, teraz zyskał na odwadze. Cóż przecież miał do stracenia? Stał nagi przed demonem, który w gwoli złego humoru mógłby go skazać na tysiące lat cierpienia - bywało gorzej - pocieszał się w myślach.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-09, 23:12   

Elf jeszcze chwilę widział dziewczynkę postąpiła ona kilka kroków w jego stronę, potem drow mrugnął. I to wystarczyło...
Po chwili miast irytującego dziecka bohater widział swego starego, diabelskiego znajomego. Ekrezem. Obrzucił on tylko teren wokół wzrokiem pełnym obrzydzenia po czym zogniskował go na postaci drowa. Serce wręcz instynktownie przyśpieszyło, a zaraz potem podskoczyło do gardła. Wszelkie pytania stały się zbędne. Brwi diabła nachyliły się do środka.
- Czy uraczysz mnie odpowiedzią czemu tu jesteś? - zapytał tak, że w sumie elf wolałby być strofowany przez zbrojną grupę niż usłyszeć to pytanie. Serce niezbyt chciało zwolnić bieg.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-10, 00:00   

Elf przełknął słyszalnie ślinę. Spojrzał zdenerwowany na Ekrezema. Niepewność wróciła... nie lubił tego uczucia. Upadł na kolano, dowodząc tym samym, że cierpienie nie jest mu obce i bynajmniej nie chce do niego wracać. Lekko się jąkając odrzekł spoglądając w ziemie:
- Poległem. Jednak misja jaką mi powierzyłeś, była zbyt trudna bym zdołał jej podołać. Złego sługę wybrałeś sobie na tak poważne stanowisko. Rad wielce byłem, wiedząc iż darzysz mnie zaufaniem, przykro mi, że cię zawiodłem.

I tak oto Syriusz, ostatni z ocalałych szlachciców w jego rodzinie, korzył się teraz przed swym panem. Niczym Wazimir przed nim. Klęczał przed demonem, który wymagał dając marna nagrodę za posługi. Ekrezem był jednym z gorszych panów, jednak Syriusz nie chciał już cierpieć. Czy przypomniał sobie niedawne wydarzenia?
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-10, 11:43   

- Hm.... Poległeś? - Ekrezem zszedł z poirytowanego tonu i najwyraźniej się zamyślił. Palcami miarowo uderzał o własne udo. Drow uspokoił się, najwyraźniej diabeł nie był tak surowy jak to wynikało z pierwszego zdania.
Jakże elf się mylił...
- Poległeś?! - ryknął nagle jego pan - Co to ma znaczyć?! - Syriusz sam zdziwił się, że nie głos nie powalił go i nie wgniótł w ziemię. W oczach Ekrezema skakały błyskawicę nienawiści. - Złego sługę?! Twoje ciało jest dobre, jednak najwyraźniej jesteś za głupi aby dokonać prostej kradzieży!! - przerwał na chwilę, a z jego twarzy zszedł gniew. Kosztem niestety całkiem wrednego uśmieszku - Ale witaj w Piekle... - rzekł po czym ciało drowa uniosło się, poczuł on podobną bezsilność jak podczas pierwszego spotkania z diabłem - To od czego zaczynamy? - diabeł wyszczerzył się w potwornym uśmiechu.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-10, 12:11   

- zaczyna się - wyszeptał ledwie siebie słysząc. Niepewność ustąpiła, nastał smutek i żal. Żal do samego siebie, że nic nie mógł zrobić. Szans nie miał z Ekrezemem, nawet w potyczce słownej. Czemu to właśnie go spotykało? Jak na jego miarę wystarczająco się nacierpiał. Misja, którą dostał, wcale nie była taka prosta... skoro on umarł. Wiele przeszedł by ją wykonać, więc dlaczego i tu musiał cierpieć?
- mam przesrane - pomyślał, a wzrok znów wbił się w ziemie.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-10, 16:41   

Ekrezem popatrzył z niekrytą radością na kotłujący się wręcz w oczach elfa strach.
- Hm... mam pomysł... - diabeł podniósł jedną z rąk po czym wykonał gest jakby prosił drowa o podejście. Ten, ciągnięty magią, posłusznie wykonał "polecenie".
- Powiedz mi... jak... zmarłeś? - zapytał robiąc króciutkie przerwy na namysł. - Miecz strażnika? - diabeł wykonał gest wolną ręką, w której, zaraz po płomieniu, pojawił się stalowy miecz. Elf musiał przyznać, robota była perfekcyjna.
Wymieniłby pewnie ze swym Panem poglądy na temat jakości wykonania tego ostrza gdyby nie fakt, że przecinając powietrze z charakterystycznym gwizdem podążał w stronę piersi bohatera.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-10, 20:13   

Elf spojrzał na miecz. Westchnął. Musiał się zastanowić. Od jego wypowiedzi wiele zależało. Jeśli nie jego życie, to przynajmniej sposób w jaki Ekrezem go ukarze. Nie myślał długo. Uspokoił się nieco, spojrzał na diabła. Westchnął i powiedział:
- Moja śmierć Ekezemie, zaczęła się, gdy ciebie spotkałem.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-10, 20:41   

Miecz zatrzymał się, na kilka centymetrów przed klatką piersiową bohatera, w momencie gdy skończył odpowiedź. Po skroni drowa spłynęła ogromna kropla potu. Tymczasem Ekrezem opuścił miecz. Źrenice diabła zwęziły się niebezpiecznie. Najwyraźniej odpowiedź Syriusza nie wydawała mu się odpowiednią. Ekrezem warknął mieszcząc w tym trywialnym czynie to czego Soryjczycy nie byli w stanie zmieścić w całym monologu wygłoszonym nad martwym przeciwnikiem. Elf wyraźnie wyczuł nienawiść, gniew, zirytowanie, poczucie wyższości i władzy. Wszystko, wszystko co chciałby powiedzieć człek nad stygnącym truchłem swojego przeciwnika.
Kolejny gest ręki. Wiatr na chwilę uderzył w twarz drowa. Teraz był bliżej, lica, jego i diabła, stykały się praktycznie. Brakowało do tego niewiele ponad 10 centymetrów. Diabeł szybkim ruchem podniósł miecz i przyłożył go do klatki piersiowej elfa.
- Czy chcesz aby również tu Twoja śmierć zaczęła się od spotkania ze mną?
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-10, 20:49   

Syriusz uśmiechnął się szyderczo, samemu dziwiąc się swej odwadze... a może głupocie. Zamknął oczy i odetchnął. Musiał się uspokoić.
- a czy można umrzeć dwa razy? - skierował pytanie do diabła - nie Ekrezemie nie chce tego - kontynuował nie czekając na odpowiedź - zrób ze mną co chcesz, o wielki. Z moich spostrzeżeń nie zostało mi nic prócz cierpienia.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-10, 21:16   

Diabeł roześmiał się na wzmiankę o 'drugiej śmierci'.
- To jest piekło! Gdy będę chciał umrzesz tu i po raz dziesiąty! - rzekł złowieszczo diabeł po chwili szaleńczego rechotu
- Zrób ze mną co chcesz, tak? Liczysz na odkupienie? Na zmycie win? - Diabeł zamyślił się jakby już otrzymał potwierdzającą odpowiedź.
W sumie wiszenie w powietrzu było dla drowa wybitnie irytujące. Ten krótki czas jaki spędził w niewielkiej odległości od diabła zdążył go utwierdzić w przekonaniu, że siarka potrafi przyprawić o nie lada mdłości. A z każdym otworzeniem ust diabła na twarz bohatera ział cały huragan tego zapachu. Diabły prócz nieprzyjemnej powierzchowności miały również nieprzyjemny oddech.
Ekrezem obrzucił teren wokół wzrokiem pełnym obrzydzenia. Splunął siarczyście między kamienie.
- Brama... Nienawidzę tego miejsca. - warknął pod nosem. - Niewielu mam tu niewolników. Choć pewnie większość tutejszych sukinsynów oddała by wszystko aby zostać nim. - przerwał na chwilę i obrzucił wzrokiem drowa. Jakby dopiero teraz zorientował się, że wisi przed nim jego sługa - Masz szanse.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-11, 01:52   

- mam szanse? Ja? Pod jakim względem Ekrezemie? - zdziwił sie drow, jakby sądząc, iż to nie do niego kierowane są słowa. Stał, a właściwie wisiał przed diabłem, który przed chwilą chciał go zabić dziesięciokrotnie, lecz teraz dawał mu szanse. Niby dlaczego? Syriusz chyba jednak był zbyt głupi, gdyż nie mógł tego pojąć.

- Brama... - zamyślił się, kątem oka uważniej przyglądając sie otoczeniu - ... więc to tu się wszystko rozpoczyna - w tej chwili Syriusz wywnioskował, dokąd pośle Stalkera. Spoglądając na Ekrezema wiedział również przed czyje oblicze chciałby go odesłać.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-11, 02:10   

- Mam dla Ciebie... kolejne zadanie... - rzekł spokojnie diabeł. Wahania jego nastrojów można byłoby uznać za przystające do dziewki mającej comiesięczną dolegliwość. Ekrezem obrzucił wzrokiem elfa po czym skinieniem ręki opuścił na ziemię - Jesteś nowy, a nowy wszędzie wejdzie. - diabeł przerwał na chwilę wywód - Tak, tak, wszędzie... - jego usta wykrzywił podły uśmieszek - Masz odnaleźć Grabarzy i dobrać się do ich przywódcy Akka, wołają go Smutnym. Jego głowę dostarczysz osobiście mi. I nie martw się, znajdziesz mnie. O ile wykonasz zadanie. - Diabeł wyszczerzył się po czym szybkim ruchem wbił swój miecz w tors drowa - Nie mogłem się powstrzymać - orzekł z figlarnym uśmieszkiem.
Elf tylko przez chwilę czuł ból. Chwila bez oddechu. Ekrezem trafił w serce, idealnie w serce.
Płomień. Diabeł zniknął. Ciało drowa legło na kamieniach.


Obudził się. Czuł pod sobą piach, dużo piachu. Uczony pewnie nazwałby to pustynią. Przezornie nie otwierał oczu, wiedział, że gdzie pustynia tam masa słońca. Zresztą odczuwał to całym sobą. Był wyraźnie osłabiony, czuł się jak w gorączce. Tak... to musiało być słońce...
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-11, 03:11   

- co jest do cholery? - zadał dość bezsensowne pytanie bohater. Przypomniał mu się miecz, a potem słowa Ekrezema... podłe słowa i równie podły uśmiech. Odwrócił się twarzą do ziemi i oparł na rękach. Otworzył oczy przysłaniając je dłonią. Spojrzał wpierw na otoczenie, potem na swój tors. Gdzie był? Dalej w piekle?
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-11, 12:26   

Rozmazujące się kontury, nijakie kolory. Tak to musiało być słońce.
Kikuty dawno powalonych ścian, pustynne podłoże. Tak, to mogło być Piekło.
Elf stał w ruinie budynku, który kiedyś mógł być świątynią. Miał około 50 metrów długości na 30 szerokości. Cały zbudowany z surowej cegły, w niektórych miejscach rozsypał się już. Co jakieś dwa metry w ścianach dało się wyróżnić coś co pewnie kiedyś było oknami, a teraz jest dziurą w ścianie. Na samym końcu budynku brakowało większej części ściany, toteż bohater mógł tylko zakładać, że znajdowały się tam kiedyś dwuskrzydłowe drzwi.
Niestety budynek stracił całkowicie zadaszenie co narażało drowa na irytujące promienie słoneczne. Patrząc jednak na stan ścian, które pewnie były dachu podporami nie było się czemu dziwić.
Elf wiedziony ciekawością opuścił wzrok aby zbadać stan swojego torsu. I w sumie nie zauważył nic dziwnego. Jego klatka piersiowa nie była nawet pokryta krwią. Tak jakby niedawny (jak wydawało się bohaterowi) incydent w ogóle nie zaszedł. Ale on przecież pamiętał! Co jest?!
Sprawdzając swój stan zdrowia elf zauważył jeszcze jeden bardzo ważny dla niego szczegół. Był zupełnie nagi, a jego przyrodzenie muskał lekki wiaterek. Szczerze mówiąc było to dla niego wybitnie irytujące. Nie chodziło tu bynajmniej o nagość. Chodziło o ten pieprzony wiatr!
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-11, 17:41   

- Wiatr... na pustyni... i oczywiście musi wiać tam, gdzie mi niezbyt pasuje - narzekania Syriusza stały się już monotonne. Zarówno dla niego jak i tej nielicznej grupy słuchaczy z którą się kiedyś spotkał. Jednak był w piekle i nie mógł oprzeć się pokusie. Wstał i wyprostował się. Poszukał najbliższego cienia stworzonego przez resztki ściany i skrył się w nim.

Jedno było dobre w dostaniu się do piekła. Nieważne ile razy by umarł, zawsze powinien mieć możliwość kontynuowania misji. Tej, która była jego jedyną nadzieją na wyjście tego okropnego miejsca - otchłani cierpienia, obrzydliwości i bólu

- teraz przynajmniej wiem jak czuły się moje ofiary - odrzekł z uśmiechem na twarzy
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-11, 17:51   

Elf dopadł jednej z pełniejszych ścian i usiadł pod nią. Cegły były ciepłe, jeszcze nie gorące ale ciepłe. Wystarczająco ciepłe aby sprawić elfowi przyjemność. Nie wiedząc czemu przywołał na myśl wspomnienie ciepłego łóżka. Dość dziwne skojarzenie, choć pewnie w piekle niewielka jest różnica między rozgrzanym kamieniem, a łóżkiem.
Wiatr śpiewał swoje monotonne "łuuuu" w ruinach. Wpadał jednym oknem, wychodził zawaloną ścianą. Wpadał zawaloną ścianą i rozbijał się o Syriusza. Coś jednak było w tym wietrze dziwnego. Elf spodziewał się, że piekielne powietrze śmierdzi. Spodziewał się siarki, dymu czy jakichś metalicznych woni. Ot, tego o czym mówili kaznodzieje w jego rodzinnym mieście. Ostatnią rzeczą jakiej się spodziewał był jednak zapach zgnilizny. W sumie w Piekle ludzie powinni cierpieć, więc naturalną koleją rzeczy umierać. A jeśli umierać to i rozkładać się. A rozkładające się ciała śmierdzą. Ha! Jakie to proste!
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-11, 18:11   

Elf wciągnął jeszcze raz powietrze nosem. Śmierdziało. Zakrył go lewą dłonią i splunął na ziemie jakby chciał pozbyć się odoru.
- czy ja też tak skończę? Jako rozkładający się szkielet? Przecież ja... - spojrzał na klatkę piersiową - ... ciągle mało rozumiem.

Był zmęczony, więc postanowił się położyć. Może zdoła mu się usnąć... nie był pewien czy dobrze robi... zresztą on nigdy nie widział czy postępuje słusznie.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-11, 18:26   

Sen nijak jednak nie chciał przyjść. Elf czuł się w sumie jedynie lekko znużony. Jeśli chodzi o zmęczenie był w stanie 'dopiero-co-przebudzonego'. I jeśli nie zagłębiać się w szczegóły tak przecież było.
Wiatr wiał wciąż przenosząc ziarnka piasku i smród zgniłych ciał. Zakrycie nosa dłonią dawało tylko nieznaczną poprawę. To miejsce było wręcz przesiąknięte zgnilizną i najwyraźniej niewiele dało się w tej sprawie zrobić. Szczerze mówiąc można było tylko nie oddychać.
Nagle... Huk! Oknem nad Syriuszem wleciała duża ilość piachu. Prócz tego elf zdołał usłyszeć jak tym hukiem powietrze rozbija się o ścianę.
- Kurwa! - skwitował ktoś z drugiej strony we wspólnym z wybitnie orczym akcentem - Dumma älvor! - dodał jeszcze po chwili w nieznanym śmiałkowi dialekcie.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-11, 18:33   

- ano kurwa - skwitował elf wstając i wycierając sie z piachu. Spokojnie spojrzał przez okno w celu rozpoznania nowych gości. W sumie nie mógł się dziwić takim zdarzeniom. Był gdzie był. Musiał się z tym pogodzić... lecz wciąż nie potrafił.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-11, 18:43   

- Co? Kto tam jest? - warknął nagle głos zza ściany - Skitit! - dodał po chwili.
Niestety drow po powstaniu nie był w stanie sięgnąć do okna. Co innego gdyby podskoczył. Wydawało mu się, że był w stanie złapać się za 'parapet' i podciągnąć.
- Wyłaź Fi'ende! - dało się usłyszeć jakby ktoś powstawał z piasku - Idę po Ciebie! - warknął zaraz ork - Skitit! - dodał po chwili.
Tymczasem Syriusz zorientował się, że nie ma nawet głupiego noża. Ha! Nie posiadał nawet kawałka szmatki do schowania 'interesu', a tu mówi się o broni! Nie miał niczego czym potrafiłby walczyć. Ktoś powiedziałby - pięści. Elf jednak podczas swoich przygód wśród żywych nie zastanawiał się nawet nad ich praktycznym zastosowaniem. Zawsze wydawały mu się idealne do trzymania naręcznych ostrzy oraz kradzieży. W sumie żałował teraz tego niemiłosiernie.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-11-11, 22:59   

- czemu to zawsze musi się tak zaczynać? - westchnął elf i po chwili wyszedł za ściany. Otwarte dłonie trzymał lekko pod brodą. Uznał to za znak pokoju. - nie jestem waszym wrogiem. Trafiłem tu... można by rzec przypadkiem. Nic mi do waszych interesów - podszedł o dwa kroki bliżej, a czuł jak jego przyrodzenie faluje w raz z nim. W sumie rzeczy, miał to gdzieś. Nie obchodziło go teraz co mu widać, a czego nie. Co wzbudza podziw, a co odrazę. Był w piekle po którym ganiało się setki nagich istot.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-11-11, 23:16   

Elf ruszył przed siebie ku najbliższemu załomowi w ścianie. Po drodze zdołał usłyszeć przerażającą ilość "skitit'ów" oraz "kurw" rzucanych jakby dla poprawy nastroju. W złe towarzystwo trafiłeś synku!
Ork i drow szli w miarę równo toteż elf gdy tylko dotarł do załomu i przeskoczył przez niego praktycznie zderzył się z orkiem. A było go - trzeba przyznać - masa. Był od elfa wyższy co najmniej o głowę, a szerszy prawie dwa razy. Na jego ogromnym zielonym cielsku spokojnie dałoby się powtarzać anatomię. Każdy najmniejszy nawet mięsień dało się zobaczyć i zbadać. Twarz jego przypominała połączenie świńskiej mordy z wilczym pyskiem. Ogromna, prawie idealnie okrągła, bez jakichkolwiek oznak szyi przedstawiała się groźnie zwłaszcza gdy spojrzeć na serię kłów wystającą z ust. Drow zastanawiał się w jaki sposób ork mówił tak zrozumiale. Nos miał lekko zadarty co skłaniało do porównania go do nieudanego związku świni i świniarza. Na głowie miał twórczy (choć pewnie niezbyt zamierzony) nieład.
Wszystko to jakoś nieszczególnie godziło w dumę elfa. Jedno jednak było dla niego potworne. Orczy ptak był co najmniej 2 razy większy od jego!
- Skitit! Czarny älvor! Coś Ty jest? - warknął nie dając wypowiedzieć drowowi ni słowa.

Ork.jpg
Zielony kolega.
Plik ściągnięto 15630 raz(y) 35 KB

_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group