Wysłany: 2007-08-27, 23:09 Walka z Samym Sobą (Kroniki Sigmar'a - Wprowadzenie)
Walka z Samym Sobą
Sesja Sigmar'a
Człowieka, Wojownika
To był wyjątkowo ponury dzień. Miasto, nawet pięknie zdobione, zachwycające swą architekturą i mieszkańcami, miasto magów Broln, było tego dnia szare. Sigmar mijał liczne wysokie wieże, które tego dnia nie robiły na nim większego wrażenia.
Jakby było tego mało wojownik czuł, że coś jest z nim od dłuższego czasu nie tak, miał mdłości, zawirowania w głowie, czuł się po prostu słabo. Kilka tępych łbów, z którymi wykonywał ostatnie zadanie, zresztą to na nim dorobił się dwóch nowych blizn, zabijanie nieumarłych wstających z grobu nie jest raczej niczym bezpiecznym, mówili, że ma okres. Później jednak zauważył, że, z niewiadomych dla niego powodów, boją się Sigmar'a.
Wojownik był prawy i miał zadatki na paladyna, nie udało mu się jednak osiągnąc jego marzenia, jakim było wstąpienie do zakonu. Powód był bardzo oczywisty, lecz rozwiązanie go nie było już takie proste.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-27, 23:19
Sigmar szedł powoli ulicą. "Dlaczego Ci ludzie sie mnie boją?Co takiego im uczyniłem?" myślał sobie, gdy nagle usłyszał głos "Było ich zabić i zabrać łup!". Wojownik odwrócił się bardzo szybko , jednak nie dostrzegł by ktoś się do niego odezwał. Rozejrzał się i po chwili zastanowienia ruszył dalej. "Może to tylko zwidy?Cały czas boli mnie ta przeklęta głowa i jeszcze świat wiruje... ahh" pomyślał . Gdy szedł dalej, sam się sobie zdziwił , jak zobaczył żebraka i jego pierwszą myślą było "Zasłużył sobie niedołęga, żal mi takich" . Przecież on nigdy tak nie myślał. Jednak tamta myśl niezupełnie brzmiała jak jego. "Nie... To przez zmęczenie" spojrzał jeszcze na żebraka " Biedny człowiek. A ja , ja muszę odpocząć jestem taki zmęczony , pewnie przez to te zwidy" pomyślał i ruszył powoli ulicą.
Faktycznie wojownik miewał zwidy, mało tego nękały go nocne koszmary, które sprawiały, że mężczyzna budził się rano oblany zimnym potem i dyszący ze strachu. Coś zakłócało ewidentnie jego spokój i tego czegoś nie mógł się doszukać. Być może zwidy były efektem ostatnich spotkań z nieumarłymi, jednak Sigmar pamiętał, że nie jest to pierwszy raz, kiedy doświadcza czegoś takiego. Wszak przez to nie dostał się ponoć do Zakonu.
Sigmar poczuł pierwsze krople deszczu na swojej twarz i ujrzał także coś, co było zbawieniem dla jego umysłu i ciała. Karczma. Coś czego potrzebował od dawna.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-27, 23:32
"Ah odpoczynek! Nareszcie.Może kiedy odpocznę po tych walkach z plugawymi nieumarłymi
. " Sigmar pokierował się w stronę karczmy , gdy doszedł do drzwi i miał zamiar otworzyć je usłyszał "Haha ! Ty nieumarłych nazywasz plugawcami? A te Twoje świętoszki? To jest plugastwo, które winno się wytępić!"
- Co? Kim jesteś? Jak śmiesz tak mówić?! - wykrzyknął Sigmar
Po chwili znów usłyszał głos " Ja?A co Cię to obchodzi świętoszku?Idiota.."
- Kim jesteś? - powiedział znów na głos Sigmar , ale już nic nie usłyszał.
Otworzył drzwi do karczmy i wręcz wpadł do środka. Jakoś doszedł do barmana:
- Posłanie i jakieś jadło... proszę - wypowiedział cicho ,ponieważ krzyk zmęczył go , a głowa rozbolała.
Gdy tylko wszedł do środka został zalany falą dziwnych spojrzeń ludzi znajdujących się w środku. Odprowadzili go wzrokiem do lady, po czym wrócili do kufli, zapewne słyszeli jego "rozmowę". Karczmarz najwyraźniej zdał za daleko, żeby zorientować się co się stało, gdyż nie przejawiał żadnych objawów, jak ludzie siedzący przy oknach.
- Złota moneta się należy - powiedział wyciągając jedną rękę po monetę, drugą ścierając blat ścierką i wlepiając w niego wzrok.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-27, 23:38
-Proszę... O To Twoja zapłata czcigodny Panie - powiedział Sigmar i podał karczmarzowi monetę.
- Gdzie znajdę pokój? Chciałbym dostać tam jedzenie , muszę odpocząć ... proszę
Gdy to mówił widać było po nim zmęczenie , prócz tego kręciło mu się w głowie i myślał że zwróci ostatni posiłek, jednak musiał jeść , więc zamówił jedzenie.
- Tak jest - powiedział uprzejmie karczmarz i machnął ręką do kobiety w kuchni.
Tymczasem Sigmar już był w pokoju. Cóż, zamawiając posiłek z pokojem za jedną złotą monetę nie można oczekiwać super luksusu, lecz Sigmar nie był zniewieściałym magiem i nie w takich warunkach nocował.
Po chwili usłyszał pukanie do drzwi.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-27, 23:45
-Proszę wejść - powiedział wojownik zdejmując swoją skórzaną zbroję.
Marzył tylko o śnie, ale niestety trzeba coś zjeść. Czekaj patrząć na drzwi
Do pokoju nie wszedł nikt niespodziewany, ot odgrzewana w trzy minuty, które zdążyły już minąć, pieczeń.
Kelnerka, nie była raczej zbytnią pięknością, ale miała pewne kształty, wyszła szybko z pokoju. Sigmar został sam. Na dworze rozpadało się, była burza.
Wojownik siedząc na swoim łóżko i jedząc kiepsko przygotowane mięsosłyszał od czasu do czasu grzmoty otaczające miasto magów.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-27, 23:53
Sigmar przełamał się by zjeść coś, chociaż wciąż miał młdłości . Jednak nie mógł przełknąć następnego kawałka pieczeni... Nagle znów usłyszał ten sam głos
"No łachudro! Dawaj cieniasie! Jedzenie to podstawa z czegoś musimy żyć!Żryj to , słyszałeś co mówię?"
Sigmar nagle połknął kawałek pieczeni jakby coś nim sterowało.
"My ? Jakie my?" pomyślał
"Oj dowiesz się świętoszku." głos się roześmiał chwilę , po czym umilkł.
"O co tu chodzi?Co się dzieje?" wojownik odłożył pieczeń, rozebrał się i położył, a odpowiedzi wciąż nie było.
"Coś tu nie gra..." Jednak nie zdążył nic innego pomyśleć , bo po prostu usnął . Był za bardzo zmęczony.
Głosy wirowały w głowie Sigmar'a, zdawało mu się, że stoi obok i patrzy na walkę głosów, naprawdę zaś cały czas poruszał ustami.
Za oknami zrobiło się wyjątkowo ciemno, błysk rozciął niebo, a grzmot uderzył z impetem o ziemię. Wojownik czuł się po prostu dziwnie. Pusto.
Poczuł się bardzo zmęczony ostatnimi doświadczeniami.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-28, 00:05
Sigmar spał. Coś mu się śniło , jednak zupełnie tego nie pamiętał. Słyszał głosy, jakby kłótnie . Dwie różne tonacje. Nic z rozmowy nie zrozumiał, brzmiała jakby dobiegała z daleka, bardzo daleka. Wciąż miał wrażenie że jest daleko i śni , ale nie może nic zrobić. Głosy , Głosy , głosy...
Rano wojownik obudził się spocony i zmęczony snem tak jak od dłuższego czasu.
Gdy spojrzał w okno, skąd dochodziło światło, zauważył, że wczorajsza burza pozostawiła ślady po sobie w postaci zrujnowanych dachów i zalanych ulic.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-28, 12:46
"Ah co za dzień, wszystko mnie boli" powiedział sobie w duchu, powoli zwlekł się z łóżka. Spojrzał za okno na szary świat , chwilę popatrzył. Zaraz potem wziął jakąś szmatę i wytarł się z potu. Wziął kilka głębokich oddechów na uspokojenie. Przywdział swoją zbroję i dołożył mieć do pasa. "Nie mogę tu siedzieć wieczność" pomyślał i wyszedł ze swojego pokoju.
Wojownik opuścił pokój i ponurą karczmę, gdzie jeszcze wiele osób nie doszło do siebie po wczorajszej zabawie, i znalazł się na ulicy. Tam zaczepił go jegomość, wyglądał na zamożnego i wyedukowanego, co nie było często spotykane w tej dzielnicy, zwłaszcza, że przyszedł bez żadnej ochrony, być może mag, w końcu to Broln.
- Witaj szlachetny wojowniku - przywitał go z jakby lekką nutą ironii.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-28, 12:53
- Witaj Panie, czegóż byś chciał ode mnie?- Sigmar spojrzał na postać wyczekująco.
"Parszywy mag, lepiej z takimi nie rozmawiać .Od razu zabić i zabrać ich skarby ! hahaha" Odezwał się niespodziewanie głos w głowie wojownika. Miał już tego dość , wciąż wmawiał sobie , że to tylko efekt nie wyspania . Próbował jak najbardziej zignorować głos.
- Ach tak tak - powiedział cicho pod nosem człowiek błądząc wzrokiem po brukowanej drodze, po czym skierował go na Sigmar'a.
- Mam do pana interes, panie Sigmar. - powiedział i nasunął jedną ręka swój kapelusz.
Wojownik nie przypominał sobie, by kiedykolwiek spotkał się z nieznajomym.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-28, 12:59
- Tak, jam jest Sigmar, ale skąd Panie znasz me imię. Nie spotkałem Cię nigdy - powiedział wojownik lekko się krztusząc . "Na pewno mag. Dziwnie się zachowuję . Ja bym mu poderżnął gardło " głos znów przemówił , ale Sigmar w ogóle nie zwracał na niego uwagi.
- Mało istotne w tej chwili - powiedział, odwrócił się i machnął ręką, dając znak Sigmarowi, aby ruszył za nim, zrobił jeden krok i zatrzymał się.
Jego drogę przeciął stary, skulony żebrak, kręgosłup wystawał na wierzchu niczym wystające kolce.
- Panie -zakrztusił się i wyciągnął brudną kościstą rękę kuląc głowę i trzęsąc się.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-28, 13:06
Sigmar już ruszył w stronę żebraka... ale nagle coś się stało. Zupełnie nie wiedzieć czemu uderzył żebraka i powiedział "Odsuń się łachmyto!" po czym ruszył za postacią... Dopiero po chwili zrozumiał co zrobił , ale "coś" nie pozwalało mu się cofnąć.
Żebrak omal nie upadł na ziemię, a mag tylko się uśmiechnął.
- Zdecydowanie powinni coś z tym zrobić - powiedział - nie możemy pozwolić, żeby tacy jak on rozproszyli się nam po ulicach, roznoszą tylko choroby, a nic nie dają - stwierdził poważnie.
Przeszli jeszcze kawałek szarą ulicą, aż znaleźli się przy spróchniałych drzwiach, nad którymi skrzypiał zawieszony szyld.
'Arthanis, mag'
- Wejdź proszę - powiedział - uchylając drzwi. Sigmar musiał się schylić. Pokój był mały, lecz zawalony setkami przedmiotów, które wojownik widział o raz pierwszy, bądź je widział przedtem, lecz i tak nie znał ich przeznaczenia. Drzwi się zamknęły.
- Pytałeś się skąd Cie znam - zaczał szukając czegoś w szafce - Cóż ... ciężko o Tobie nie słyszec - powiedział
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-28, 13:18
Sigmar wszedł do środka , wciąż nie potrafił zrozumieć jak to się stało , ze uderzył żebraka. Uspokoił się i po chwili odezwał:
- Jak to ciężko o mnie nie słyszeć?Jestem tylko wojownikiem, nic wielkiego Arthanisie .
Czekając na odpowiedź rozejrzał się dokładnie po pokoju, dziwne to dla niego było.
- Tak, tak - powiedział gładząc się po brodzie - Twoja skromność jest aż irytująca Sigmarze. Co prawda nie jesteś sławny jak pewien bard ... - uśmiechnął się - zapewne wiesz o kim mówię, lecz sądzę, że nie daleko Ci do niego i jak tak dalej pójdzie i Ciebie mogą wysłać na północ.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Sigmar [Usunięty]
Wysłany: 2007-08-28, 13:31
- Nie rozumiem co masz na myśli? sławny... niby czemu? - świat na chwilę zawirował Sigmarowi :
- Dobra, gadaj o jaką robotę chodzi ?I jaką północ do cholery? - Sigmar zakrztusił się i na chwilę zamknął oczy. Wziął głęboki oddech.
- Ech - westchnął - Czasami żałuje, że muszę pracować z tak prostymi ludźmi jak Ty - powiedział, po czym przeszedł do sedna - Dużo osób, głównie mówi się o tym wśród najemników, pamięta twoją ostatnią wyprawę. Wyruszyliście w kilka osób, a wróciłeś tylko ty. Dziwnym trafem niektórzy widzieli was wracających razem. Wszyscy wiemy, że ich pozabijałeś i zabrałeś nagrodę. Takiego człowieka potrzebuje Sigmarze i nie graj już ze mną.
_________________ Airplanes are flying to find what could be the reason why
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum