Starożytne księgi prawią o tym że za dawnych czasów po ziemi Sorii kroczył nekromanta imieniem Orsariun. Jego imię zostało zapamiętane ponieważ dzięki swym nieumarłym sługom zniszczył setki istnień. Był ponoć on na tyle bezwzględnym że zamordował nawet własną kochankę aby dopełnić starożytnego rytuału mającego zwiększyć jego moc. Jednak księgi prawią także o jego niezwykłej lasce zakończonej purpurowym kryształem w którym zamykał ponoć dusze poległych.
Bohater Seilaru. Takie miano od jakiegoś czasu nosił młody mag dzięki któremu pomocy ocalone zostało elfickie miasto. Już kolejny tydzień trwała jego odbudowa gdyż oblężenie pozostawiło znaczne ślady jednak dzięki wzajemnej pomocy ocalałych szybko zostawały one naprawiane.
Altharis udał się na długi spacer po Księżycowych Lasach. Jego mistrz - Krazzel powiedział że rad byłby gdyby ten znalazł wśród drzew niezwykle rzadki biały kwiat zwany Łzą Lasu gdyż jego esencja znacznie wzmocniłaby miksturę dla chorej młodej mieszkanki Seilaru. Kroczył z swym kosturem, który niedawno otrzymał, wytyczoną w lesie ścieżką lecz instynkt podpowiadał mu że będzie musiał z niej zejść, wejść w głąb gęstego lasu, jeśli naprawdę ma znaleźć specyficzną roślinę.
Już tydzień. Tydzień względnego spokoju. Tyle czasu minęło od pamiętnej obrony Seilaru. Altharis w tym czasie zdążył się już nacieszyć tytułem Bohatera. Teraz przemierzał piękne Księżycowe Lasy w poszukiwaniu pewnego kwiatu, na prośbę swojego mistrza. Wiedział, że idąc ścieżką ma nikłe szanse na odnalezienie niezwykle rzadkiej Łzy Lasu , gdyż tak ta roślina sie zwała. Zboczył toteż z wydeptanego traktu w głąb listowi, w kierunku w którym jak mu sie zdawało, ma szansę odnaleźć Łzę.
Ostatnio zmieniony przez Altharis 2007-08-25, 00:11, w całości zmieniany 1 raz
Altharis zszedł z wytyczonej ścieżki kierując się w głąb lasu. Drzewa stały się gęstsze i coraz więcej krzewów stało na drodze maga. Napotkał na różnego rodzaju kwiaty lecz żaden z nich nie przypominał Łzy Lasu. Nagle w śród krzewów nieopodal dało się dosłyszeć szelest. Drobne gałązki krzewu poruszyły się gwałtownie choć nieznacznie.
Mag przedzierał się z uporem przez gęstwinę, odgarniając gałęzie to ręką, to kosturem. Usłyszawszy szelest przystanął i zwrócił swój wzrok w kierunku z którego pochodziły owe głosy. Nasłuchiwał i wypatrywał przez chwilę.
"To pewnie jakieś małe zwierze" - doszedł po chwili do wniosku
Kontynuował swoje poszukiwania Łzy Lasu lecz zachowywał się nieco ostrożniej niż zwykle.
Zza krzaków które zadrżały doszedł kolejny szelest a po chwili wyskoczyła zza nich szara wiewiórka. Stanęła na dwóch tylnych kończynach i przyglądając się magowi poruczyła wąsikami. Następnie zerwała się i pobiegła w kierunku pobliskiego drzewa. Ponowie się odwróciła spoglądając na maga.
"Co to ma znaczyć ? Wygląda jakby chciała mi coś powiedzieć albo gdzieś zaprowadzić..."
Mag rozglądnął się wokoło jakby chciał sprawdzić czy czasem nikt go nie obserwuje.... Oczywiście było to bezsensowne. Szansa na spotkanie kogoś w takie głuszy było praktycznie zerowa. Mimo to "Bohater Seliaru" przemierzający Księżycowy Las prowadzony przez wiewiórkę wyglądałby co najmniej śmiesznie...
Stał tak jeszcze przez chwilę obserwując ją.
-Prowadź futrzaku- rzekł po chwili, ni to od siebie, ni do wiewiórki
Szara wiewiórka skoczyła przed siebie i po kilku susach stanęła sprawdzając czy mag podąża za nią. Mag podążał tak za futrzanym stworzeniem przez dobre pół godziny. Te prowadziło go w głąb lasu jednak chodzenie ciągle za tym stworzeniem mogło okazać się nieco głupie. Mag nie miał w końcu żadnej pewności że owo stworzenie chce mu coś przekazać czy po prostu się z nim bawi. Mag odgarną kolejne listowie zasłaniające mu widok. Gdzieś za nim zniknęło zwierze. Altharis dojrzał nagle coś co różniło się od widoku jaki oglądał przez bite pół godziny. Wyryta w skale dziwaczna budowla z szarego kamienia. Pięła sie w górę i nielicząc wypukłości jakimi były dwa filary przypominała kształtem nieco trójkąt równoboczny. U samego dołu tej konstrukcji znajdowało się łukowate wejście przed którym stała właśnie szara wiewiórka.
-Toś mnie teraz futrzaku zaskoczył - rzekł oszołomiony faktem odnalezienia dziwnej budowli. Zbliżył się nieco do wejścia i zlustrował "znalezisko" wzrokiem.
"Co to za budowla? Nie wygląda mi to na robotę Srebrnych Elfów"
Jeszcze bardziej zbliżył się do łuku prowadzącego do wnętrza budowli. Wahał się przez chwilę. Jego wzrok spoczął na wiewiórce.
-Nie wiem jaka siła kazała ci mnie tu przyciągnąć ale ... dzięki ci za to. Zaiste niebywałe odkrycie...-
Zacisnął rękę mocniej na kosturze po czym wszedł do środka. Miał zamiar trochę się "rozejrzeć". Oby nie musiał tego żałować
Rzeczywiście budowla na którą patrzył teraz Atharis nie przypominała elfiej roboty. Brakowało w niej kunsztu choć była majestatyczna, brakowało zgrabnych kształtów choć była solidna. Mag podszedł do łuku przy którym stała wiewiórka. Obaj, zarówno Altharis jak i mały futrzak stali przez chwilę przed łukiem. Mag wszedł pierwszy a wiewiórka ruszyła za nim. Nagle wyczuł niezwykle silną magię wokół. Znajdujące się na ścianach pomieszczenia w którym się znalazł pochodnie zapłonęły błękitnym płomieniem. Wokół wiewiórki która znajdywała się właśnie w centrum kwadratowego pomieszczenia zaczęły wirować srebrzyste pierwiastki magii. Jej futro na głowie wydłużyło się w innych zaś miejscach zaczęło znikać. Stworzonko zdawało się również rosnąć coraz bardziej. Nagle mały futrzak którego wcześniej spotkał spacerujący mag przekształcił się w piękną kobietę o srebrzystych włosach odzianą w niezwykła suknię tegoż samego koloru. Spojrzała na Altharisa swymi błękitnymi oczyma.
Usta maga wykrzywił dziwny uśmiech. Nie był to uśmiech ani radości ani tym bardziej szyderstwa. Był to raczej uśmiech zaskoczenia i podziwu, jeśli taki w ogóle istnieje.
-Witaj nieznajoma pani-rzekł kłaniając się lekko -Kim jesteś i w jakimż to celu przywiodłaś mnie w to przedziwne miejsce używając podstępu? I wreszcie cóż to za budynek? - począł pytać mag. Początkowo miotał wzrokiem wokoło starając się ogarnąć ogrom dziwu który miał miejsce. Ostatecznie jego wzrok spoczął na stałe na nieznajomej, a było na czym oko zawiesić ....
- Na imię mi Raelen - kobieta przedstawiła się obdarzając maga ciepłym uśmiechem - Widzisz magu. Ja już nie do końca należę do tego świata i przyjęcie postaci małego leśnego zwierzątka było jedynym rozwiązaniem aby cię tu sprowadzić bo widzisz. Swoją postać mogę przybrać jedynie tutaj oraz kilkadziesiąt metrów pod nami... gdzie spoczywa moje ciało. Tak.. Jestem zaledwie zjawą. Pragnę jednak zerwać więzy z tym światem lecz nie moje losy są teraz najważniejsze. Jesteś spostrzegawczym mężczyzną. Od razu to dostrzegłam. Jednak czy mógłbyś poświęcić swą wiedzę aby uwolnić kilka setek cierpiących wraz ze mną istnień?
Kryształowo-błękitne oczy kobiety spojrzały na maga niemal błagalnym wzrokiem choć kobieta z pewnością nie chciała aby tak to wyglądało. Dopiero teraz Altharis zauważył także że Raelen lewituje lekko nad ziemią.
Altharis z uwagą wysłuchał słów kobiety... a raczej zjawy. Z zaciekawieniem przyglądał się jak lewituje lekko nad ziemią.
-Ja zaś jestem Altharis- przedstawił się
-Zjawa... rozumiem....to wszystko wyjaśnia... - począł rozmyślać na głos lecz po chwili coś sobie uświadomił - Kilka setek cierpiących istnień? O czym ty mówisz? Nie wiem czy starczy mi wiedzy i mocy by ci dopomóc ale możesz być pewna, że chętnie spróbuję. Tylko wyjaśnij mi o co chodzi... Ostatnio weszło mi w nawyk bezinteresowne pomaganie innym...- dodał mimochodem
- W takim razie miło cię poznać Altharisie. Opowiem ci pewną historię zanim wyjaśnię o co cię proszę. Znałam w dzieciństwie pewnego młodego niezwykle utalentowanego maga. Razem się wychowywaliśmy wspólnie spędzaliśmy czas. Przypominał nawet nieco ciebie. Uwielbiał wyzwania. Był moją jedyną, prawdziwą miłością. Jednak jego ambicja go zgubiła. Zaczął zgłębiać magię śmierci pragnąc być silniejszym od jak to sam określił "zwykłych amatorów magii". Wciąż byłam przy nim lecz im bardziej się wgłębiał w magię tym bardziej oddalał się odemnie. Zaczęłam się go bać. Po pewnym czasie opuściłam go. Słyszałam że dokonał straszliwych czynów lecz po pewnym czasie powrócił do mnie błagając o wybaczenie. Mówił że nie może bezemnie żyć. Cóż ja głupia mogłam wtedy zrobić. Wróciłam do niego. Okazało się jednak że potrzebował mnie jedynie do tego by wykonać pradawny rytuał który miał uczynić go potężniejszym. Pociechą jest to że bądź co bądź mnie kochał gdyż jednym z składników rytuału było serce ukochanej. Mężczyzna o którym mówimy zwał się Orsariun. Za życia zamknął w magicznym krysztale dusze tych których pokonał. Te dusze wciąż tam są i cierpią. Mój ukochany również jest pochowany w tym miejscu choć nie jestem pewna czy jest naprawdę martwy. Czasem zdaje mi się że słyszę jego kroki w zamkniętych komnatach. - westchnęła z mieszaniną goryczy i tęsknoty. - Pragnę więc byś zszedł wgłąb tego mauzoleum i zniszczył kryształ Orsariuna a także zabrał stamtąd moje ciało i pochował je poza tą budowlą. Może wtedy wszystkie uwięzione dusze zaznają spokoju...
-Czasami ambicje przeradzają się w obłęd. Zapewne niejeden mag poświęcił swoje człowieczeństwo w podobny sposób co Orsariun. Marzeniem każdego z nas jest zdobycie wielkiej potęgi. Trzeba jednak uważać, by to mag panował nad magią a nie na odwrót...- kontemplował Altharis - Mówiłaś, że twój dawny ukochany nie koniecznie musi być martwy... tego właśnie się obawiam. Jak mówiłaś, zgłębił on arkana mrocznej magi. Dla jej adeptów śmierć nie koniecznie musi okazać się końcem egzystencji... i zwykle nie jest. Wielu nekromantów żyje przez setki lat. A raczej prowadzi coś na kształt życia... . Co by było gdybym... gdybym go spotkał w podziemiach? - elf zawiesił na chwilę głos- Mimo tego spróbuję. Wskaż mi drogę do podziemi i powiedz jak mam odnaleźć ten Kryształ ?
- Kryształ znajduje się na niższych poziomach mauzoleum. Podobnie jak i komnata w której leży moje ciało. Gdybyś spotkał Orseriuna... Sama nie wiem... To raczej mało prawdopodobne, lecz gdyby tak się stało... Proszę postaraj się nie krzywdzić go za bardzo... To głupie.. wiem... Ale nie chcę by cierpiał. Mimo tego wszystkiego co zrobił wciąż go chyba kocham - zjawa westchnęła - Tutaj znajdują się drzwi prowadzące w głąb. - stanęła przy drewnianych obitych żelazem drzwiach. Obok nich znajdowały się po prawej i po lewej stronie palące się błękitnym światłem pochodnie - Je niestety nie mogę tam wejść. Będę cię wyczekiwać w komnacie gdzie spoczywa moje ciało. Uważaj na siebie Altharisie.
"Nie krzywdzić go zbytnio... taa... martwiłem się raczej o siebie..." - rozbrzmiało w umyśle maga lecz oczywiście nie wypowiedział tego na głos. Skinął tylko głową w geście zrozumienia i jakby... współczucia. Podszedł do drewnianych drzwi. Otworzył je po czym spojrzał w głąb mauzoleum. Zabrał jeszcze jedną z pochodni. Mogła się przydać. Następnie przekroczył próg i udał się ratować setki cierpiących istnień. A miał tylko znaleźć kwiatek dla chorej dziewczynki...
Mag zostawił zjawę za sobą i otworzył drzwi. Następnie wziął pochodnię palącą się błękitnym płomieniem i ruszył niezbyt długim korytarzem. Po chwili dotarł więc do niezbyt wielkiego pomieszczenia. Znajdował się w nim stolik z małym kuferkiem pośrodku. Nad nim żelazna płyta umieszczona w ścianie posiadająca pięć otworów nad nią zaś wyryty w kamieniu napis mówiący: "Potęga umysłu jest silniejsza niż siła stali". Po lewej stronie stolika znajdywały się drzwi podobne do tych które Altharis niedawno przekroczył. Poza tym zaś w pomieszczeniu nie znajdywało się nic więcej poza stertą kurzu i pajęczynami w rogach pomieszczenia.
-Potęga umysłu jest silniejsza niż siła stali- przeczytał na głos. Mądre słowa. I prawdziwe
Podszedł do płyty wiszącej na ścianie. Dokładnie przyjrzał się owym otworom.
"Dziwne..." - pomyślał Altharis po czym podszedł do stolika i otworzył kuferek znajdujący się na nim by sprawdzić co tez ciekawego znajduje się w środku.
Otwory w ścianie były okręgami o identycznych obwodach. Ułożone były w jednym rzędzie. Altharis wyczuwał że zaklęta w nich jest magia. Tak samo jak w zawartości kuferka leżącego na stole. Mag otworzył go. Nie był on zabezpieczony żadnym zamkiem czy jakimś rodzajem magii więc nie sprawiło mu to żadnych trudności. W środku znajdowało pięć ułożonych kolejno kul zaczynając o prawej: żółta, szara, biała, czarna, czerwona. Na wieczku zaś widniał napis umieszczony na szkarłatnym materiale z złotymi napisami mówiącymi:
"Kiedy krew płynąca w twych żyłach zabarwi swym odcieniem delikatną pierzynę z śnieżnego puchu, kiedy jasne słońce twego życia ustąpi mrokowi nocy, będziesz wiedział że najpotężniejsza ze wszystkiego jest śmierć."
Już na pierwszy rzut oka Altharis wiedział że obwody kul są zapewne identyczne jak otwory w żelaznej płycie.
Mag przeczytał napis kilkakrotnie. Po chwili znał go na pamięć. Zabrał z kuferka kule. Wyglądało na to, że trzeba je włożyć w otwory na płycie we właściwej kolejności
-Kiedy krew płynąca w twych żyłach... - począł recytować na głos wkładając jednocześni w otwór czerwoną kulę, poczynając od lewej strony- zabarwi swym odcieniem delikatną pierzynę z śnieżnego puchu... - włożył białą kulę - kiedy jasne słońce twego życia... - teraz przyszła kolej na żółtą - ustąpi mrokowi nocy... - czarna - będziesz wiedział, że najpotężniejsza ze wszystkich jest śmierć- wymawiając ostatnie słowo włożył kulę szarą.
Skończywszy tą czynność odsunął się kilka kroków do tyłu czekając na to co się za chwilę stanie. Miał nadzieję że dobrze rozwiązał zagadkę.
Altharis wkładał kule w kolejności jaką wydedukował. Czerwoną która miała symbolizować według niego krew, białą odpowiadającą barwie śniegu, słonecznie żółtą i mrocznie czarną. W końcu umieścił w ostatnim otworze szarą symbolizującą śmierć. Odsunął się w tył o kilka kroków. Przez chwilę nic się nie działo. Po chwili jednak wszystkie kulki zaczęły zmieniać barwę. Wpierw cała piątka stała się czerwona. W drzwiach zabrzmiał głuchy szczęk. Następnie biała. Kolejny szczęk. Żółta. Szczęk. Czarna. Drzwi szczęknęły donośnie. W końcu wszystkie przybrały kolor szarości. Przejście dalej stanęło przed magiem otworem.
Usta maga wykrzywił uśmiech satysfakcji. A więc dobrze rozwiązał zagadkę.... Rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie na magiczne kule po czym ruszył w kierunku dopiero co otwartych drzwi.
"Ciekawe co spotka mnie w następnej komnacie ?"- zastanawiał się mag
Altharis przekroczył próg komnaty ruszając kolejnym niezbyt długim korytarzem. Dotarł do komnaty w której znajdował się pośrodku piedestał a do niego przytwierdzona była srebrna misa z małym otworem po środku. Dał się słyszeć głuchy odgłos kapiącej wody tworzącej niewielką kałużę na podłodze. Pod ścianą stał niewielki kredens z dwoma szufladami a na nim stał świecznik z o dziwo palącą się świeczką tak jakby płomienie nie stapiały jej wosku. po prawej zaś znajdywał się fresk przedstawiający makabryczny obraz. Po środku stał mężczyzna w czarnym odzieniu wokół zaś martwi ludzie czasem pozbawieni także kończyn. Padający deszcz zmywał ich krew do pobliskiego strumienia w oddali zaś było widać wioskę stojącą w płomieniach.
Altharis przystanął w progu komnaty dziwiąc się temu co tu zastał. Zaiste dziwny była sala w której obecnie sie znajdował. Drzwi prowadzących do następnych komnat nie było nigdzie widać. Już na początku uwagę maga przykuła dziwna misa umiejscowiona na piedestale. Zbliżył się toteż do niej by lepiej sie jej przyjrzeć. Chciał ja wziąć w ręce lecz coś go powstrzymało. Po chwili jego wzrok spoczął na palącej sie świecy, która wyraźnie igrała sobie z mijających lat i na obrazie przedstawiającym brutalną scenę. W końcu podszedł do kredensu i przeszukał każdą z szuflad, licząc na to, że znajdzie jakąś wskazówkę pozwalającą mu przedostać sie do dalszych komnat mauzoleum.
Mag podszedł po piedestału. Misa była wbudowana w kamień więc Altharisowi ciężko byłoby ją wyciągnąć . Na samym jej środku był zaś wyżłobiony mały otwór z niewiadomych powodów. Mag spojrzał jeszcze na fresk na ścianie po czym podszedł do komody. Otworzył górną szufladę. Zobaczył w niej ozdobny sztylet który wyglądał jakby był dopiero co umyty i naostrzony choć kurz który aż opadł się podczas otworzenia starej szafki komody wskazywał na coś zupełnie innego. W dolnej szufladzie znajdywał się zwój zwinięty w rulon. Żaden z znalezionych przez maga przedmiotów nie zdawał sie być jednak magiczny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum