TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2007-09-03, 23:27
Za linią wroga
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-10, 00:22   Za linią wroga

Bohater gaduła, który wiele mówił o swych wyczynach, a nie mógł znaleźć nikogo, kto potwierdziłby jego opowieści szedł sobie drogą prowadzącą nad morze, na południe od Księżycowego Lasu. Jerdas, bo o nim mowa był Srebrnym Elfem, który nie mógł zagrzać długo w jednym miejscu. Częste wędrówki, awanturnicze życie. Nie wynosił z tego wielkiego doświadczenia, ale zdobył dzięki nieudowodnionym przygodom dość sporo wiedzy. Ten Srebrny Elf był Magiem, choć znał tylko jedno zaklęcie, które już kilka razy pomogło mu przeżyć w trudnych chwilach. Któż mógł przypuszczać, że nieuchronnie zbliżał się czas, gdy będzie go musiał wielokrotnie użyć w tak krótkim czasie.

Słońce świeciło wysoko na niebie. Był pogodny dzień, samo południe. Ciepło nieba spadało na idącego drogą Jerdasa, a ten czuł jak jego skóra rumieni się pod wpływem złotej tarczy. Droga wiodła przez równiny tylko nielicznie naznaczone lasami i zagajnikami. Droga była ubita, a po jej bokach rosła wysoka trawa przepełniona chwastami. Surowa ziemia, trzeba było to przyznać, ale dość urokliwa. Bohater podróżował nią dość długo, ale nie czuł wielkiego zmęczenia. Chociaż nie był silny, miał w sobie dość sporo wytrzymałości, a jego zmysły były sprawne. Droga wiodła na zachód, a gdzieś za lasem, który przecinała droga słychać było uderzenia końskich kopyt. Bohater wiedział, że ktoś się do niego zbliża i jest całkiem niedaleko.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-11, 20:25   

Jerdas, jak zwykle był uśmiechnięty, ponieważ szedł w nieznane i bez celu, uwielbiał to, twarda ziemia pod stopami, błękit nieba, piękne widoki, to było jego celem, iście bez celu w przyjemnym otoczeniu. Uwielbiał też przygody i spotkania z ludźmi, elfami czy nawet krasnoludami, były takie śmieszne, gogi, serpersi, każda rasa mu odpowiadała, po za, mrocznymi elfami, choć tylko raz jednego spotkał.

Mijała godzina za godziną, zaczęło nawet mu się nudzić, droga stawała się nie zmieniać, lecz nadal cieszył się widokiem i pogodą. Zbliżało się południe, nie był głodny, choć miał ochotę coś zjeść, kiedy nagle usłyszał, stukot kopyt, uśmiechnął się jeszcze bardziej, szedł nadal drogą i czekał na jeźdźców.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-11, 21:47   

Źródło hałasu zbliżało się do Jerdala, coraz szybciej i szybciej. W pewnej chwili Bohater ujrzał jak zza zakrętu leśnego szybko wyjechało 5 jeźdźców na wielkich koniach. Byli nie więcej jak 150 metrów przed Bohaterem, który z uśmiechem czekał na jeźdźców.

A ci zbliżali się do niego na swych wielkich koniach odziani w ciemne podróżne stroje. Kaptury powiewające na wietrze i ich ledwo widoczne lica. W pierwszej chwili Jerdas nie rozpoznał kim są te postacie o krzykliwych, pełnych agresji licach. Dopiero jak byli oni w odległości 100 metrów początkujący Mag nabrał przekonania, że są to orkowie. Na pewno zauważyli już go, lecz mimo tego nie zwalniali swych wysokich koni, a utrzymywali jednostajną jazdę.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-11, 22:59   

Barzul, jego mać!, rzucił w myśli, orki, dokładnie 5, nie wyglądają na przyjaznych, pomyślał.

Jednej rzeczy nienawidził, uczucia że zbliżających się kłopotów, a zbliżały się raczej na pewno, no nic. Ruszył dalej, z neutralnym wyrazem twarzy, najgorsze było uczucie, że nie miał czym się bronić, po za małym płomykiem.

Szedł takim samym krokiem, w duchu przygotował się na rzucenie, jedynego zaklęcia które znał, i ucieczkę w najbliższy las.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-12, 00:13   

Niestety dla Jerdasa orkowie wyjechali przed las i zwolnili, gdy tylko byli na tyle blisko, aby mieć pewność, że nie ucieknie. Zatrzymali się obok niego i zamknęli wokół niego okrąg. Zaczęli coś mówić miedzy sobą w języku orków. Trudno było wychwycić emocje temu towarzyszące, zdaje się, że wnioskowali czym, lub kim jest Jerdas, gdyż zadano mu pytanie:
"Czym jesteś? Jakiś ty elf?" Zapytała pierwsza postać w zbroi i szybko zsiadła z konia, a za nią druga postać i wnet obie znalazły się 1,5 metra przed i za Bohaterem.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-12, 15:02   

Jak miło, chcą mnie zabić, pomyślał. Jedyne co starał się robić to nie pokazywać żadnych emocji, nawet wtedy kiedy go okrążyli. Kiedy jeden z orków zadał mu pytanie, Czym jest?, miał ochotę go zabić, lecz nie bardzo miał czym.

Jedyne co mógł robić, to nie denerwować ich, Jestem Jerdas, odpowiedział neutralnym, acz grzecznym tonem głosu, a wy mości podróżnicy jak się nazywacie, jeśli to nie tajemnica?, odpowiedział tak uprzejmie jak tylko mógł.

Starał się nie pokazywać uczuć, w tym celu lekko zasłonił oczy włosami, ale tak, żeby oni nie pomyśleli że robi to specjalnie, lecz miało to wyglądać na naturalny odruch.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-12, 23:52   

Srebrny elf natychmiast poczuł na swym torsie rękę orka. Ten pchnął Bohatera na tyle mocno, że ten nie był w stanie zachować równowagi. Padł na ziemię wzniecając kurz, a pięciu orków jak jeden mąż wybuchnęli śmiechem.
"Coś słabe te 'jerdasy' są." Skomentował ork. "Ty nie zadawać pytań." rzekł łamaną wspólną mową ork. "To my tu silniejsi i zadawać pytania. eee... Jesteś samica, czy samiec?" Zadał kolejne pytanie Bohaterowi ork. Przyglądał się mu jakoś dziwnie, szczególnie gdy ten leżał w małej chmurze kurzu powstałego po upadku.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-13, 14:22   

Elf nie wytrzymał, wstał i najszybciej jak mógł rzucił zaklęcie płomyk , Jam Jerdas, czarnowłosy podróżnik, krzyknął, sparzył płomykiem co tylko mógł, ale głównie starał się, przestraszyć konie i "przekopać" sobie drogę, ucieczki, w najbliższy las, krzaki, tam gdzie nie mogły wejść konie a orki miały by trudno go gonić. Na końcu zapalił krzaki <jeśli były, jeśli nie to zgasił płomyk> i uciekał ile sił w nogach.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-13, 16:47   

Bohater wykorzystał chwilę, by rozpocząć walkę. Rzucił zaklęcie na wroga, lecz te nie zrobiło mu poważniejszej szkody. Płomień rozbił się o zaskoczonego orka, który widział jak Bohater powstaje z ziemi. Konie nie okazały wielkiego strachu, lekko tylko poprzeskakiwały z nogi na nogę, a siedzący na nich orkowie powyciągali topory. Ork który stał obok Jerdasa z całej siły uderzył go pięścią w twarz rozbijając nos Bohatera i usta. Zaryczał przy tym okazując brak zadowolenia z rzuconego na niego zaklęcia. Drugi ork wyciągnął długi miecz i wykonał nim zamach, lecz chybił, gdyż ofiara tego ataku - Srebrny Elf wykonała unik i w tej chwili ujrzał jak po jego lewej stronie pojawił się jeździec z toporem.


Orkowie
Jerdas
Kępy trawy
Wierzchowce

Droga na zachód.GIF
Plik ściągnięto 12396 raz(y) 17,22 KB

 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-13, 18:27   

A taki ładny dzień, pomyślał w chwili kiedy rzucił sie do ucieczki, w jedyną stronę jaką mógł, jaki jestem głupi,, obrażał się w czasie ucieczki, jak mogłem pomyśleć że oni pouciekają, ale zadziwiło mnie zachowanie koni, mogłem o tym pomyśleć, karcił siebie w myślach i uciekał co sił w nogach, najszybciej jak tylko mógł, może przynajmniej są wolni.

Jego jedyną nadzieją było to że nie mają Łuków ani kusz i są wolni.

Cały czas uciekał.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-13, 23:04   

Jerdas zaczął uciekać, a jako, że tu zależało o jego życie poruszał się najszybciej jak tylko był w stanie. Biegł wręcz on przez krzaki, które go hamowały. W pogoń za nim ruszyło jednak dwóch piechurów, którzy już nie wsiadali na konie. Jeden nie miał wyciągniętej broni, a drugi trzymał ostrze. Dodatkowo konni ruszyli na Bohatera, a ich rumaki na pewno poruszały się szybciej niż Srebrny Elf. Bohater nie wiedział, aby posiadali oni broń dystansową, ale na takich rumakach nie była ona potrzebna.

Droga na zachód.GIF
Plik ściągnięto 12384 raz(y) 18,36 KB

 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-13, 23:15   

Co robić, jeśli nie ucieknie umrze, myślał gorączkowo, pierwszy raz zdarzyło mu sie uciekać, przed śmiercią, był pewny że jeśli go dopadną, to go zabiją.

Czas ucieka, musi coś zrobić, zaskoczenie to jest to! nagle skręcił w przeciwnym kierunku i uciekał najszybciej jak tylko mógł, musi uciekać, musi żyć, jest tyle rzeczy do nauczenia się, zaklęcia do poznania, widoki do zobaczenia...
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-13, 23:39   

Szybka zmiana kierunku, lecz niezbyt dobra w skutkach. Gdy tylko Bohater odwrócił się ork, który nie miał broni uderzył go pięścią w twarz, a Srebrny Elf poczuł jak kręci mu się w głowie. Padł na ziemię czując, że nie ma siły wstać. natychmiast nad jego głową znalazł się miecz drugiego orka, a po chwili jeszcze obok znalazł się kawalerzysta.
"No to chyba nasza kobitka została złapana." Zaśmiał się ork bez broni i zachrumkał jak świnia.
"Masz jeszcze ochotę na zabawy, czy już zabierać się do ciebie?" Zapytał ork, a Bohater poczuł jak mu serce staje w gardle.

Droga na zachód.GIF
Plik ściągnięto 12375 raz(y) 18,36 KB

 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-13, 23:54   

Jestem samcem krzyknął, lecz nie miał siły na więcej, na mówienie, a co dopiero na ucieczkę.

W obliczu przyszłej śmierci, myślał o tym co straci, czego nie pozna, nie zobaczy. Jednak był szczęśliwy z dotychczasowego życia, ale nagle pojawiła się w nim iskierka nadziei, że może go nie zabiją, uśmiechnął się w duchu, szczęśliwy do końca życia, powiedział sam do siebie, cicho, wręcz niesłyszalnie i spojrzał w niebo.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-18, 23:59   

"Udowodnić to, żeś nie kobita! Byle szybko, bo mnie żelazo już pali w dłoniach." Powiedział drugi z orków, a w jednej chwili, gdy te słowa padały nad Bohater znalazły się wszystkie orki i każdy miał wyciągniętą broń, prócz tego, który atakował Srebrnego Elfa pięściami.
Niebo było błękitne, czyste. Zdawało się być tak odległe, a jednak wciąż bliskie, niemal namacalne. Lekki wiatr szumiał przechodząc między drzewami i lekko uchylając ich konary. Te odgłosy natury, ten zew nieskończonego koła życia i śmierci.
"Ten 'jerdas' jakiś dziwny, ni to chłop, ni baba. Ino wątpliwe, czy da się pochędożyć." Przezwał kontemplację natury ork bez broni.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-19, 13:53   

Posłuchajcie, jestem, usiadł powoli bez gwałtownych ruchów, chciał jakoś złagodzić sytuację, jestem mężczyzną, elfem, zastanawiał się nad każdym słowem, więc, raczej mnie nie wychędożycie, co on ma takiego czego oni nie mają, musi coś im zaproponować, żeby go puścili wolno, jestem zwykłym podróżnikiem, nie mam nic po za kilkoma bezwartościowymi drobiazgami w plecaku, nawet koc mam podziurawiony, przez chwilę zastanowił się czy orki, mają jakieś uczucia, możecie puścić mnie wolno żebym wyruszył w drogę, albo jak chcecie możecie się do mnie przyłączyć, co dalej główkował, poczeka na ich reakcję.

Cały czas napawał sie wiatrem i niebieskim niebem, chłonął chwilę, ciągle bał się, że będzie to jego ostatnia.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-19, 15:04   

"Chacha chacha chacha chacha!" Orki wybuchnęły śmiechem, kwicząc niczym świnie. "Wychędożyć cię możemy, nawet nie patrząc, na twe przyrodzenie." śmiały się głośno, a później jeszcze raz, gdy tylko Jerdas zaproponował im, aby został wypuszczony, a na koniec, gdy zaproponował, aby się do niego przyłączyły. "Zabijem go, będzie śmiesznie. To pewnie jeden z tych leśnych drani, co próbują z nami walczyć." - On ma dziwne włosy, tamte chłystki miały inne upierzenie." - Może to inny elf." - Wszystkie elfy trzeba zabić." - To okaleczmy go, zobaczymy co ma w środku, może jest w nim jakiś skarb." - Elfy zjadają złoto i klejnoty, aby się dowartościować. Jak go rozprujemy, to będziemy bogaci." - Ale nie ukryjemy bogactw, jak dotrzemy do obozu." Mówiły w języku znanym przez Bohatera orki, niekiedy źle wymawiając literki, lub używając złego akcentu. Gdy tylko padło ostatnie słowo zaczęły one coś mówić w swym własnym języku i Bohater stracił możliwość wywiedzenia się o czym to tak żywo dyskutują. W końcu jeden z orków złapał Jerdasa za ręce i zaczął je krępować sznurem, wiążąc je na piersi Maga.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-19, 17:49   

No dobra, powiem wam prawdę, ja nie jestem zwykłym podróżnikiem, powiedział prawdę i zaryzykował mocno mówiąc: wybieram się po skarb smoka, najpierw go pokonam a później zabiorę skarb, oczywiście możecie iść ze mną a ja sie zwami podzielę, w duchu modlił żeby naprawdę się z nim wygrali, a nuż naprawdę zapoluje na smoka w końcu się na nich odrobinę zna. Więc, jak chcecie iść po skarb smoka?, to w sumie była jego ostatnia deska ratunku, może sie nabiorą.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-08-19, 22:05   

Orkowie wyglądali przez chwilę na zdziwionych, tak jakby coś ich zaszokowało. Po chwili jednak jeden z nich otwarcie powiedział: "Jak ta słabizna może pokonać smoka, skoro nawet nam nie dała rady? Czuć w tym kłamstwo i to wielkie." Fortel Jerdasa nie wyszedł, chociaż był już blisko. "A jeżeli idzie po ten skarb smoka?" - To nie dojdzie, bo albo zje go smok, albo my. To po tym pierwszym jest lepsze." Srebrny Elf poczuł na swych dłoniach krępujące sznury. Został on przywiązany długim sznurem do siodła konia, tak, że w podróży będzie się znajdował jakieś 4 metry za końskim zadem. Orki zaczęły wchodzić na swe konie, a Jerdas wciąż był na ziemi, choć już nie leżał.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-08-20, 16:31   

Ale, ja nie chce zabijać smoka, tylko mu to co dam radę, chciałem ukraść, bo ja na smokach sie znam, muszą mi uwierzyć i dać sie namówić, modlił się w duchu, ale jak wy będziecie to bez problemu go pokonamy i cały skarb będzie dla nas. Po przemówieniu, odetchnął głęboko.


Jego ostatnia deska ratunku, zawodzi, powoli wpada w desperacje, ale nie daje po sobie tego poznać, napawa się widokiem i powietrzem i delikatnie sprawdza sznury, może są słabo zawiązane.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-09-02, 22:57   

Jeden z orków podszedł do Bohatera. Spojrzał na niego z pogardą, po czym z całej siły uderzył go pięścią w twarz. "Zamknij się!" krzyknął, a wraz z ustaniem krzyku zapanowała ciemność.

Gdy tylko Bohater się ocknął ujrzał, że został zamknięty w ciasnej klatce z drewnianych belek. Były one wbite w ziemię, na której Srebrny Elf teraz leżał, a nad głową miał jakiś kamienny strop. W klatce nie było tyle miejsca, aby się położyć, ani wstać. Szerokość klatki wynosiła góra 120 centymetrów, a wysokość 110, może 130 centymetrów. Za mało, aby móc coś zrobić cokolwiek. Bohater nie wiedział w jaki sposób można było go tutaj zamknąć. Klatka nie miała żadnego wejścia, chyba, że kamienny sufit nim był.
Całe ciało bolało Jerdasa. Czuł on na sobie liczne obrażenia, tak jakby jego ciało było ciągnięte po ziemi. Zadrapania, otarcia, rany cięte. Tors Bohatera, który nie miał przy sobie niczego jak jakieś liche spodnie, wyglądał okropnie, podobnie pewnie jak plecy. Twarz za to nie była poraniona, co dobrze rokowało na przyszłość. Prócz rozciętej skroni nie było obrażeń.
"Ocknął się." Zauważył okr. Bohater rozejrzał się po okolicy i musiał stwierdzić, że jest gdzieś w jakimś obozie, gdzie jest stanowczo za dużo drewnianych klatek, takich jak jego. A w nich... same trupy.
Dwaj orkowie podeszli do klatki Bohatera i ukucnęli przy niej patrząc na więźnia. "Zapytam wprost: Masz coś ciekawego do powiedzenia, czy mamy dać ci spokój?" Ork mówił poprawnie, nie wyglądał na głupiego, chociaż strój jego był raczej barbarzyńskim wdziankiem, a broń nie służyła do ozdoby, tylko do zabijania.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-09-03, 14:10   

Przytulna klatka, pomyślał, rozejrzał się, chwile pomyślał jak go tu wrzucili, potem rozejrzał się po okolicy, zobaczył orka, który się go spytał o coś, był trochę, oszołomiony, usiadł po turecku, wziął głęboki, zauważalny wdech i powiedział, Jam Jerdas czarnowłosy podróżnik, zostawcie mnie w spokoju chce tylko podróżować, wypuścicie mnie?, spytał błagalnym głosem.

Modlił się w duchu o to żeby puścili go wolno, choć w to nie wierzył, za bardzo.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-09-03, 19:40   

"Wygląda na to, że się nam nie przyda. Na niewolnika się nie nadaje, a utrzymanie go przy życiu byłoby zbyt kosztowne." - To może szpieg jest." Rozmawiały orki.
Ten, który wcześniej rozmawiał z Jerdasem wyciągnął miecz. "Nie masz dla nas żadnej wartości. Pozdrów swych elfich bogów, możesz im powiedzieć, że ich lud przeminie."
ork zbliżył się do klatki na tyle, aby móc włożyć doń swe ostrze. Bohater ujrzał srebrzystą klingę miecza w której mógł się przejrzeć, choć była wciąż od niego oddalona. W srebrzystym błysku już wyglądał na martwego, a uczucie niechybnego końca nie należało do przyjemnych. Jeszcze kilka sekund, a jego życie się zakończy w tak nieludzki sposób. Zabity jak zwierze w rzeźni, tylko dla tego, że znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie.
 
 
     
Jerdas 
Nowicjusz



Wiek: 35
Dołączył: 21 Lip 2007
Posty: 36
Skąd: z Lukolandii
Wysłany: 2007-09-03, 21:44   

Drogie orki, mówił z powagą, z szacunkiem, jestem zwykłym podróżnikiem, który lubi poznawać nowe krainy, nie musicie mnie zabijać, po co to wam, dajcie mi opuścić waszą osadę, a ja sobie odejdę i nie wrócę, chce tylko podróżować, proszę, ostatnie słowo powiedział błagalnym tonem.

Rozejrzał się, popatrzył na miecz, i choć wiedział, że chwila nie jest odpowiednia, przejrzał sie w nim, popatrzył na orka, szukając jakiś znaków szczególnych, może sie ta wiedza kiedyś przyda, na końcu spojrzał w niebo, odetchnął głęboko i czekał na reakcje.
_________________
...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________

Jerdas
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-09-03, 23:27   

Jerdas spojrzał na orka, spojrzał na jego miecz. Musiał zapamiętać to ostrze, musiał zapamiętać tą twarz, te oczy, te zęby, zapamiętać ton głosu.
"Giń pokrako."
Zapamiętać ten ruch ramieniem, zapamiętać ten syk powietrza, ten ból i ten chłód.

Jerdas ujrzał jak miecz przebija jego ciało, jak wbija się głęboko w tors, jak liczy żebra, jak smakuje płuc, a następnie serca. Ciało sparaliżowane, ciemność nadchodząca szybkimi krokami i ten chłód, który nie pozwolił nawet krzyczeć.

Srebrny Elf został zabity, lecz śmierć nie oznaczała jego końca. Zapanowała ciemność, która nie wróżyła niczego dobrego. Mag nie był religijny za życia, nie składał ofiary bogom, więc musiał się liczyć z tym, że po śmierci jego żaden z bóstw panteonu nie upomni się o jego duszę, a to mogło oznaczać tylko jedno...

Piekło...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group