Paladyni to zaiste niezwykle honorowi i odważni wojownicy. Podporządkowani kodeksowi oraz woli swojego Boga. Zjednoczeni przeciwko swym odwiecznym wrogom, Nieumarłym. Wyszkoleni i przygotowani specjalnie do walki z tymi istotami. Jedyni, którzy są w stanie stawić czoła potędze tych, którzy nigdy nie umierają.
Devin był jednym z nich, jego szczytna misja była zainicjowana nieszczęśliwym zdarzeniem z dzieciństwa, gdy to nieopacznie zabiłswojego starszego brata przebranego za Zombi. Niewinny żrt przerodziłsię w krwawą tragedię. Nie czekając na wyrok miejscowej rady, Devin udałsię na wygnanie, by w służbie Zakonowi i Aesirowi zabijać Nieumarłych i odpokutować za czyn, którego nieświadomie się dopuścił.
Rodzice nawet po tej tragedii nie przestali kochać swojego jedynego już wówczs syna. Devin opuściłdom rodzinny z własnej woli.
Obecnie, już jako pełnoprawny Paladyn, wędrował ścieżką, gdzieś na północ od Reslik. Miasto to opuścił całkiem niedawno, nie wiedziałdokładnie gdzie zmierza lecz nie było to dla niego ważne. Zawsze znajdzie się ktoś potrzbujący pomocy, a właśnie jej niesienie sprawiało, że Devin czuł się lepszym człowiekiem.
Po lewej stronie ścieżki rozpościerałsię widok na równiny, na horyzoncie widać było zaczątek ciemnych chmur spowijających Królestwo Nieumarłych. Po prawej zaś stronie rozciągał się gęsty las o wysokich drzewach i gęstych haszczach. Z tamtej właśnie strony dobiegł Paladyna przerażony krzyk kobiety.
Bohater nie przebiegł nawet stu metrów, a jego oczom ukazała się piękna Elfka. Długie złociste włosy, smukłe ciało, przerażona twarz. Wokół niej stały 3 szkielety z zardzewiałymi mieczami. Wszystkie zwrócone były w stronę Elfki. Nikt jeszcze nie zauważył pojawienia się Paladyna.
Devin wzywa imienia Aesira i prosi go o Boską Ochronę, po czym chwyta mocniej tarczę, poprawia uścisk dłoni dzierzącej młot i z furią rzuca się na pierwszego z brzegu szkieleta.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Atak niestety skończyłsię dla Paladyna dość niefortunnie, gdyżwilgotna ściółka leśna okazała się bardzo śliska. Paladyn nie upadł, jednak nie zdołał wyprowadzić sensownego ciosu. Szkielety i Elfka zauważyli go i zapomnieli o sobie nawzajem. Nieumarli popatrzyli po sobie i zaszarżowali na Devina unosząc miecze nad głowy.
Młot jednak ledwo zachaczył o korpus szkieletu nie czyniąc mu większej szkody. Wszystkie trzy szkielety zaatakowały. Jeden zamachnął się tak straszliwie, iż ciągnięty siłą uderzenia wywrócił się na ziemię.
Miecz drugiego szkieletu odbił się od tarczy nie czyniąc Paladynowi żadnej szkody. Ostatni jednak przeciwnik zranił Devina dotkliwie w korpus. Czerwona szrama pozostała na jego torsie nawet pomimo skórzanej zbroji.
Devin krzyknął do elfki: "Pani, jeśli jesteś biegła w jakowejś sztuce bojowej, magicznej bądź leczniczej to twa pomoc byłaby wielce przydatna." Po czym jeszcze raz wzywając świętego imienia Aesira uderzył na korpus leżącego szkieleta, z okrzykiem : Giń plugawa istoto!
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Kręgosłup Szkieletu został roztrzaskany na sporo mniejszych kości. Jego właściciel przestałsię poruszać.
Kompan poległego wbił swój miecz w pobliskie drzewo miast w Paladyna. Trzeci szkielet jednak trafił Davina ponownie w klatkę piersiową. Tym razem było to pchnięcie, więc miecz wbił się w ciało Paladyna w okolicach serca. Na szczęście cios był słaby i nie uczynił większej szkody Bohaterowi.
Elfka dopiero po chwili odparła we wspólnej mowie
"Nie potrafię walczyć, moja magia zaś jest bardzo słaba. Byłabym w stanie cię uleczyć jednak nie w ferworze walki." głos jej drżał, zakryła twarz rękoma tak, iż było widać jedynie jej wielkie zielone oczy pełne strachu.
Devin choć zamroczony bólem, to jednak wiedział, że nie może pozwolić by znienawidzone przez niego potwory zrobiły krzywdę niewinnej istocie.
"Nie bój się o pani, pókim żyw będę cię bronił przed tymi psami" z tymi słowami paladyn ruszył na szkieleta (tego który nie wbił miecza w drzewo).
Mężczyzna zakrył się dokładniej tarczą, po czym wykonał pozorowany atak na lewą flankę przeciwnika (przyjmując, że szkielet trzyma miecz w prawej ręce), a zaraz potem, niespodziewanie wymierzył cios w prawy staw barkowy szkieleta.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Cios Paladyna jednak chybił celu i jedynie swisnął kilka centymetrów od prawego barku przeciwnika. Nieuarli jednak również nie popisali się zwinnością i również nie zdołali zranić Devina.
Elfka robiłą wrażenie lekko podniesionej na duchu, odjęła dłonie od twarzy i teraz z zaciekawieniem przyglądała się walce.
Uderzenie było celne, jednak nie do końca. Miast w głowę młot uderzył w klatkę piersiową przeciwnika łamiąc kilka żebek i odrzucając szkielet do tyłu. Padł na ziemię jednak nie został jeszcze unicestwiony.
Jedyny stojący jeszcze Nieumarły przeciągnął ostrze swego miecza po lewym ramieniu paladyna. Tarcza i zbroja zneutralizowały trochę obrażenia.
Kolejny szkielet został roztrzaskany na pół. Kawałki kości posypały się po mchu leśnym. Pozostał już tylko jeden przeciwnik, który swoim ciosem chybił Paladyna o włos. Elfka już całkowicie zapomniałą o strachu. Patrzyła z nieukrywaną sadysfakcją na niszczone szkielety.
Paladyn, podniesiony na duchu widokiem zniszczonych szkieletów oraz ożywieniem się kobiety, puścił do niej oczko i po chwili wymierzył dokładny cios skierowany na korpus szkieleta.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Elfka zrobiła zdumioną minę widząc "oczko" Paladyna. Wiedziała bowiem, iż Wojownicy ci składali śluby czystości. Obowiązywał ich zatem wieczny celibat, chyba, że wystąpili z zakonu.
Cios był celny, acz niezbyt skuteczny, Szkielet został jedynie lekko odrzucony. Jego zaś atak dałsię Paladynowi we znaki. Zardzewiały miecz wbił się w brzuch bohatera na kilka centymetrów. Nie było to miłe uczucie.
Paladyn poczuł dobrze znane uczucie uderzającej fali gorąca dochodzące z okolic brzucha, nie musiał spoglądać w tamtą stronę, by się domyślić, że zarobił kolejną paskudną ranę.
Pomimo bólu, Devin uderzył na szkieleta celując w dolną część brzucha stwora.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Cios był nad wyraz potężny. Pomimo ran, Paladyn zdołał wykrzesać z siebie dośćsiły by górna połowa szkieletu wylądowała około 3 metrów od dolnej. Rana jednak dawała się mocno we znaki, krew opuszczała Devina w zastraszającym tempie.
Elfka podbiegła do niego natychmiast i rozpoczęła jakąs inkantację. gdy ją zakończyła, rana Paladyna zasklepiła się, poczułsię znacznie lepiej. Elfka rzuciła zaklęcie jeszcze dwa razy. Paladyn czułsię coraz lepiej, siły i zdrowie wróciły.
Paladyn ukłonił się i powiedział:Dziękuję Ci o pani, walka z tymi plugawymi istotami nieco nadszarpnęła moje zdrowie, a teraz proszę opowiedz mi jak się nazywasz i co stało się tu zanim przybyłem.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
"Me imię brzmi Nefiel. Te szkielety zwyczajnie napadły na mnie gdy przechodziłam tym Lasem. Ale to już jest nieważne, musisz pujść ze mną do mej Pani. Z pewnością będzie chciała poznać tego kto uratował jej służkę." odpowiedziała podekscytowana Elfka.
Chwileczke droga pani, rozumiem, że jesteś mi wdzięczna za ratunek, ale po pierwsze ja nie oczekuję w zamian żadnej nagrody, a po drugie to może nie jestem godzien przedbywać u tak znakomitej osoby jaką jest z pewnością twa Pani. Może ona nie życzy sobie przyjmować na swym dworze tak ubogiego i prostego paladyna.
(Po wypowiedzeniu tych słów i wysłuchaniu odpowiedzi Devin spogląda na pole bitwy i sprawdza, czy ze szkieletów nie zostały jakieś wartościowe resztki.)
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
"Widze, że dobrze trafiłam. " odpowiedziała Elfka z uśmiechem na twarzy.
"O nic się nie martw, moja Pani będzie z pewnością rada poznać tak znamienitego Pladyna. Prawda jest taka, iż potrzebujemy kogoś takiego jak ty mości Panie."
Jej spojrzenie przypominało Devinowi błagającego szczeniaka.
Devin zastanawia się przez chwilę po czym zwraca się do elfki:
Dobrze więc o pani, skoro tak, to ufam, że rzeczywiście okaże się godnym przebywania na dworze twej Pani.
A teraz, jeśli pozwolisz, to chciałbym nieco się pozbierać po tej potyczce.
(Paladyn oczyszcza swój młot, sprawdza stan pancerza i całego rynsztunku bojowego, ogląda w jakim stopniu został zniszczony, po czym sprawdza czy w resztkach, które zostały po szkieletach nie ma jakiś wartościowych rzeczy.)
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Po małym rekonesansie i oczyszczeniu sprzętu okazało się, iż jest on nadal w doskonałym stanie. Szkielety zostawiły po sobie jedynie stos kości i 3 zardzewiałe miecze, których sprzedanie graniczyłoby z cudem.
"Czy już jesteś gotowy ? Przed podróżą jednak chciałabym, byś zdradził mi swoje imię." powiedziała Elfka, gdy spostrzegła, że Paladyn skończył już przygotowania.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum