TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2007-07-28, 00:52
Ścieżka Przeznaczenia
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-22, 23:04   Ścieżka Przeznaczenia

Akt I: Stary dług

Od chwili gdy Bohater połączył ze sobą części przedziwnego amuletu minęło kilka dni. Sam Syriusz w tym czasie nie zauważył, aby z jego błyskotką działo się coś dziwnego. Niestety może dla niego coś w snach jego podpowiadało mu, że musi teraz udać się na północ, na sam skraj Nocnego Lasu.

Bohater wyruszył dwa dni temu w samotną drogę, choć nie do końca był świadomy swych czynów. Czuł się jakby był w jakimś letargu, a obudzić się miałby z niego dopiero na końcu tej drogi. Jego snu były męczące, te wszystkie światła i gra cieni sprawiały, że Bohater nie był w stanie się wyspać. Nie czuł jednak iż jest to sprawą amuletu, choć innego racjonalnego wytłumaczenia tego zjawiska nie wymyślił Nie był on także w stanie go tak po prostu wyrzucić, nie po tym ile przeszedł, aby go zdobyć.
Syriuszowi kręciło się w głowie, pot zalewał jego czoło, brak snu dawał się we znaki. Oparł on rękę o wysokie drzewo rosnące przy szerokiej leśnej drodze, którą szedł. Las był gęsty, ciemny jak to za najczarniejszej nocy, a w pobliżu tylko cisza i ciemność. Teraz Bohater zdał sobie sprawę, że jest daleko od siedlisk swych ziomków, że nie wie, gdzie go ta droga zaprowadzi, ani kiedy się skończy.
Jeszcze kilka kroków i mimowolny odpoczynek na płaskim kamieniu. Po obu stronach drogi rosły wysokie krzaki, a za nimi wznosiły się kilkuset metrowe drzewa zrośnięte konarami, które nie przebijały świateł słońca, czy promieni księżyca.
Nagle Bohater oprzytomniał. Nie wiedział czym to jest spowodowane, ale zawroty głowy ustały, a serce nabrało rytmicznego bicia. Oczy już nie były tak zmęczone, a nogi jakby natychmiast były gotowe do dalszej drogi. I ta cisza... już niebyła. Bohater usłyszał jakiś ruch w zaroślach, coś drobnego, acz chyba istotnego.
Ostatnio zmieniony przez Pythonius 2007-07-28, 00:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-22, 23:22   

Syriusz chciał nacieszyć się tą chwilą, odpocząć tu trochę i rozmyślać nad swymi poczynaniami, które, od czasu rozpoczęcia wyprawy, były nieprzemyślane i podejmowane pochopnie. Pochopnie do tego stopnia, iż praktycznie zapomniał kim jest i dokąd zmierza. Jednak nawet to nie było mu dane, nawet te kilka chwil nudy, które zwykłe elfie dzieci przeklinały ponad wszystko, lecz on nie był zwykłym elfem. Syriusz był najemnym mordercą, jego życie ciągle się kręciło, albo był goniony, albo on kogoś gonił. Przeszkadzało mu to niezmiernie, jednak musiał się przyzwyczaić, nie było innego wyjścia.

Złodziej spojrzał w kierunku zarośli, odruchowo sięgnął po jury i krzyknął:
- kto tam?
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-23, 22:45   

Bohater krzyknął swe słowa mając już wyciągniętą broń. W tej chwili ruch w zaroślach ustał, tak jakby ktoś, kto go powoduje wiedział już, że został zauważony. Bohater poczuł jakich ruch za swymi plecami. Odruchowo zerknął co się dzieje, lecz niczego nie zauważył, a gdy wrócił wzrokiem w kierunku krzaków ujrzał jakąś małą postać w białym płaszczu zasłaniającym twarz i sukience pod nim. Srebrne warkocze zwisające do ramion, twarz zakryta białym płótnem kaptura. Pod płaszczem postać ta miała zieloną sukienkę sięgającą kostek, a na nogach miała skórzane drobne buciki. Postać ta nie była zbyt wysoko, sięgała mniej więcej pasa Bohatera i zdaje sie obserwowała go spod płaszcza. Była ona oddalona od Mrocznego Elfa o jakieś 20 metrów, ale mimo tego była doskonale widoczna.
"Chi-chi-chi" Zaśmiała się lekko ta postać wyraźnym głosem małej dziewczynki, a Bohater ujrzał, że ma ona coś w swej dłoni, ale trudno było powiedzieć co to jest, ponieważ było to zamknięte w jej małej ciemnej rączce, po której można było poznać, że należy ona do rasy Bohatera.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-23, 23:15   

Super, jeszcze jakaś mała wywłoka się ze mnie śmieje - skomentował w myślach Syriusz, widocznie zdenerwowany reakcją dziewczynki. Schował prawego jura by mieć wolną rękę i podszedł na odległość jakiś pięciu metrów do postaci, która właśnie zaszczyciła drowa swą obecnością. Następnie złodziej przykucnął tak by być na równi z młodym drowem i rzekł lekkim tonem, który aż go raził:
- co tam masz kochaniutka? - mówiąc te słowa i czekając na reakcje dziecka, złodziej starał sie wyszukać twarzy pod białym kapturem, wciąż jednak będąc czujny na odgłosy dochodzące z tylu.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-23, 23:34   

Bohater podszedł do dziewczynki na odległość 5 metrów, lecz ta odeszła na metr, gdy ten przykucnął. Nie udało się dostrzec twarzy dziewczynki, była ona ukryta pod kapturem, spod którego bił jedynie cień. W międzyczasie za każdym razem jak Bohater się rozglądał, nie zauważył ani jednego stworzenia, czy czegokolwiek, co mogłoby go niepokoić.
Gdy Bohater już przykucnął dziewczynka otworzyła swą małą dłoń i ukazała co trzyma. Syriusz był zaszokowany gdy to ujrzał i natychmiast chwycił się, by sprawdzić, czy to na prawdę jego amulet. Nie miał go przy sobie, a gdy sobie to uświadomił dziewczynka już ze swym charakterystycznym chichotem wbiegła do lasu jakąś wąską ścieżką.
Mroczny Elf był zaszokowany. Nie miał pojęcia jak taki szkrab byłby w stanie zabrać mu! Wykwalifikowanemu złodziejowi! Taki skarb. Gdy Bohater zorientował się co się dzieje dziewczynka była kilkadziesiąt metrów w lesie, wciąż na widoku, dzięki swemu kontrastującego z otoczeniem nakryciu.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-23, 23:50   

co do... - krzyknął złodziej, jednak zdał sobie sprawę, że każda sekunda oddziela go od amuletu o pewien dystans, który może zdecydować o odzyskaniu jego błyskotki. Nie czekając ni chwili, ni też nie poświęcając jej na schowanie jura, złodziej ruszył sprintem za dziewczynką. Teraz już nie był zdenerwowany, był rozwścieczony. Musiał negocjować z ifrytem, spojrzeć śmierci w oczy, pchać się w najgłębsze jaskinie puszczy, a także stracił towarzysza by zdobyć owy amulet. Jednak teraz jakiś kurdupel od tak mu go zabrał.

Złodziej starał się biec coraz szybciej nie mógł go stracić ma zawsze...

Chociaż to wyjaśniało by ten nagły stan otrzeźwienia. Tak, więc jednak to przez niego "przebywał w innym świecie", teraz mógł mieć te kilka chwil nudy i spokoju na zawsze... wystarczyło sie tylko zatrzymać i patrzeć jak młody złodziej ucieka z jego skarbem... nie Syriusz nie mógł się zatrzymać. Musiał go odzyskać i skompletować, tylko tak przecież znalazł by Stalkera, a tego już nie mógł zastąpić, żadną kwotą.

Biegł dalej uważając na podłoże, przewrócenie sie kosztowało by go zbyt wiele. Musiał złapać to dziecko, chociażby dlatego by odzyskać swój honor, którego i tak nie miał zbyt wiele.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-24, 00:01   

Syriusz wbiegł na leśną ścieżkę prowadzącą wśród gęstych krzaków. Bohater był trochę zbyt duży, aby swobodnie między nimi przebiegać, dziecko natomiast miało idealny wzrost do ucieczki, choć i tak nie było wystarczająco szybkie, aby uciec Bohaterowi.
Mroczny Elf gnał co sił, niekiedy zmuszony ciąć krzaki jurą, którą trzymał w swej dłoni. Miał ciągle na oku dziecko, a te wciąż uciekało. W końcu wybiegło z krzaków na większą przestrzeń. Rosły tu oddalone od siebie kolosalne drzewa, który korzenie wychodziły niekiedy na 2 metry. Złodziejaszek biegł tędy, lecz na tym terenie Syriusz zaczął doganiać zbiega. Gdy był już 10 metrów za dzieckiem, ta przebiegła między korzeniami jakiegoś drzewa, które wystawały na wysokość metra. Dziecko nie miało kłopotów z tym, aby się przedostać pod ciągnącym się kilkadziesiąt metrów korzeniem, lecz Syriusz miał dylemat, gdyż musiał albo wykonać ślizg ryzykując zatrzymanie się na drobnych odrostach i ściółce leśnej lub spróbować przeskoczył korzeń, ale ten wystawał swym czubkiem na ponad 2 metry. Inną możliwością było wyminięcie tego obiektu, ale to mogłoby trwać dość długo.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-24, 00:11   

Znów Syriusz musiał sięgnąć do najstarszej zasady której uczono go w gildii. W gildii, której tak zawzięcie nienawidził. Zaryzykował wślizg, licząc się z konsekwencjami. Nie miał chwili namysłu, czy też czasu do rozbiegu, dlatego biegł do korzenia najszybciej jak się dało i wykonał wślizg tuż przed nim. Nie wahaj się - tak go bowiem uczono.

Jeśli Syriuszowi wszystko się udało biegnie dalej najszybciej jak potrafi. Jeżeli jednak coś nie wychodzi wstaje i próbuje dogonić dziecko.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-24, 00:21   

Rozpęd, wyczucie sytuacji i płynny ślizg. Bohater nogą rozdzierał leśną ściółkę, ale prędkość jaką osiągnął wystarczyła, aby przedostać się w taki sposób pod drzewem, a zahaczenie na końcu o korzeń wzbiło Bohatera, który dzięki swej zwinności wyskoczył i złapał pion.
Sztuka się udała, ale pościg trwał nadal.
Syriusz biegł wciąż za dzieckiem, które nie było w stanie uciekać szybciej od ścigającego je Bohatera.
Już tylko kilka metrów...
Syriusz ujrzał jak dziecko wbiega w korzenie jakiegoś gigantycznego drzewa. Były one rozłożyste, ale tylko w tym widocznym miejscu można było się w nich ukryć. Dziecko zniknęło w mroku, a Bohater właśnie dotarł do drzewa. Aby wejść w jego korzenie musiałby się porządnie nachylić, ale czołganie się, na szczęście dla niego niego, nie było jeszcze potrzebne.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-24, 00:37   

Ta mała cholera za ten teren lepiej ode mnie- doszedł do wniosku bohater po tych kilku minutach pościgu. Przeklął siarczyście podsumowując swój nastrój i obecną sytuacje, poważnie myśląc o tym co sie stanie, gdy straci swój amulet. Zastanawiał się również po co takiemu małemu dziecku jego niekompletna błyskotka. Czyżby kolejny dziedzic Honara stanął na jego drodze? Może to znów ten ifryt? Chociaż on nie trudził by się na wynajmowanie jakiegoś dziecka. Kogo by złodziej nie spotkał i czego by nie doświadczył, musiał odzyskać amulet.

Złodziej już przed klątwą zaczął przechodzić pod korzeniem, gdy ta sztuka mu się udałą ułamek sekundy poświęcił na rozpoznanie terenu. Jeśli dostrzega dziewczynkę biegnie dalej kontynuując swój pościg, jeśli zaś nie widzi dziecka biegnie w kierunku w którym zniknęło.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-24, 00:46   

Jedna droga jak prowadziła zdawać by się mogło do amuletu to droga przez korzenie, kończąca się nie wiadomo gdzie. Syriusz po upewnieniu się, że z korzeni nie ma innego wyjścia wszedł między nie, kierując się pod drzewo mające 10 metrów średnicy. Korzenie były ogromne, na pewno rozciągały się w promieniu 20 metrów zrastając z innymi korzeniami drzew. Bohatera ogarnęła ciemność. Trudno było cokolwiek zobaczyć nawet dzięki swemu znakomitemu widzeniu w ciemnościach. Zasięg wzroku wynosił tylko półtora metra. To jednak wystarczyło, aby rozeznać się w sytuacji i ujrzeć, że pod drzewem jest coś na wzór nory ciągnącej się w dół. Bohater przez chwilę szedł wydrążonym przez coś, lub kogoś tunelem, ale nie widząc jego końca zatrzymał się na chwilę.
Usłyszał wtedy chichot dziewczynki dobiegający, zdawało się, z końca tego tunelu, który miast się zwężać, rozszerzał. Do tego stopnia, że teraz wystarczyło tylko pochylić głowę, aby się tu poruszać. Drewno drzewa nad głową Bohatera, glina i jakieś kamienie pod jego stopami i drobne korzenie po bogach przechodzące od poziomu szczytu do podłoża. Wszystko było jednak pochylone i ciągnęło się w dół, lekko zakręcając przy tym.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-24, 00:55   

- ten chichot zaczyna mnie drażnić... zresztą jeszcze oberwie ci się za niego - wyszeptał do siebie, jakby na otuchę. Syriusz był drowim mordercą, nie miał uczuć czy skrupułów, toteż bicie małego dziecka nie sprawiło by mu żadnych problemów. Ba! Po tym co mu to dziecko zrobiło, rad byłby słysząc jego krzyk.

Złodziej ruszył szybkim marszem przed siebie, w najprostszej pozycji na jaką pozwalał mu ów tunel w którym obecnie przebywał. Nie chciał ryzykować upadku, to też biegu nie zastosował. Tunel musiał się gdzieś kończyć, a cały czas zdawało mu się, że dziewczynka go do czegoś prowadzi.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-24, 01:01   

Bohater schodził tunelem wpierw 10 minut, później kolejne 10 minut i kolejne. Przez cały czas słysząc albo kroki, albo chichot dziewczynki, której chociaż teraz nie widział, to miał pewność, że jest gdzieś niedaleko. Po której już z kolei minucie schodzenia cały czas w dół Bohater spostrzegł, że podłoże zamieniło się na litą skałę, przez którą przerastały korzenie drzewa. Musiał być on już głęboko pod ziemią, ale nie wiedział jak bardzo głęboko. Musiał schodzić dalej, prowadzony złością i chęcią odebrania tego co do niego należy. Wedy Syriusz ujrzał wyjście z ciągnącego się tunelu. Bohater wyszedł do jakiejś długiej pieczary wysokiej, długiej i szerokiej na więcej metrów, niż pozwalał mu ujrzeć jego wzrok. Była pod jego stopami lita skała, z cienką warstwą błota w którym odbite były ślady małych stóp. Bohater słyszał także spadające krople wody, rozlewające się w jakiejś kałuży. Gdzieniegdzie przed nim widać było jakieś głazy, czy zwisające korzenie drzewa. Trudno było powiedzieć co to za miejsce i czy jest z niego inne wyjście jak do piekła.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-24, 01:27   

Syriusz lubił takie miejsca. Ciemne, zatęchłe i często osamotnione. W takich miejscach mógł się gdzieś chować przed goniącym nieprzyjacielem i odpocząć chwile. Jednak teraz nie było czasu na odpoczynek. Tym razem role się odwróciły i to on "łapał złodzieja". Musiał iść dalej, pomimo tego, iż miał wielką ochotę odwrócić się czekając na reakcje dziewczynki. Za daleko doszedł by się cofać... nawet te kilka kroków. I złodziej ruszył, w nienazwanym marszu w pościgu tak absurdalnym, że ledwo nie wykraczał poza granice głupoty. Jednak musiał odzyskać amulet, bo zbyt wiele zrobił by go tracić prze głupotę. Musiał dalej toczyć grę której nie lubił już od samego początku.

Śledząc dziewczynkę po śladach, złodziej rozglądał się po otoczeniu, podziwiając widoki.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-24, 15:40   

Z daleka słychać było złośliwy chichot dziewczynki, która zdaje się biegła. Bohater przechodził przez pieczarę podziwiając panującą tu ciemność, drobne kamienie leżące na błocie i zwisające korzenie sięgające podłożą. Warstwa piasku, błota i wody. Każdy ruch Mrocznego Elfa odbijał się lekkim echem, które ginęło gdzieś wśród kapnięć wody i szumu powietrza. Było tu dość ciepło i panował niemały zaduch. Trudno byłoby żyć w takim miejscu, ale na świecie jak wiedział Bohater żyły potwory, które garnęły się właśnie do takich głębokich jam.
Ślady były wyraźne, więc Syriusz nie musiał się męczyć śledząc uciekiniera. Po kilku chwilach Bohater dotarł do jakiejś ściany ze szczeliną do której zdaje się 'wchodziły' te ślady. Ściana była gruba, strasznie zdeformowana przez porastające je korzenie i krople wody. Trudno było powiedzieć jak jest ona szeroka, czy wysoka. Jej końce znikały gdzieś w mroku. Bohater zajrzawszy w szczelinę ujrzał, że na jej końcu jest tak jakby widniej, co było intrygujące, a może raczej niepokojące.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-24, 22:56   

- tak to jest jak się spuści dziecko ze smyczy. Najpierw cię okradnie, potem przechytrzy, a na końcu ucieknie do ojca, który łopatą przetrzepie ci skórę święcie twierdząc, że to ty dziecku coś zrobiłeś. Eh... no nic, szykujcie łopaty, albowiem Syriusz nadchodzi, ten który zadrwił z dziecka - odrzekł złodziej oglądając szczelinę. Lubił ze sobą rozmawiać, wiele istot uważało to za oznakę szaleństwa, jednak na ten stan Syriusz był odporny, zbyt wiele widział by przejmować się szaleństwem.

Elf próbuje się przecisnąć przez szczelinę w każdy sposób. Jeśli konieczne jest czołganie, ucinanie korzeni czy wspinanie się, złodziej robi to jak najszybciej. I tak stracił zbyt wiele czasu na przechadzce po pieczarze. Kiedy już uda mu się wyjść, postępuje tak samo jak po wyjściu z tunelu. Ułamek sekundy poświęca na rozpoznanie terenu, resztę czasu za pościg za dzieckiem.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-24, 23:07   

Z przeciśnięciem się przez szczelinę nie było wielkiego problemu. Mroczny Elf był smukły i wystarczyło, aby szedł bokiem i... dotarł do końca tej szczeliny.
Kilka chwil mu to zajęło, a to co zobaczył onieśmieliło go, gdyż odnaleźć tunel w takim miejscy to jednak novum. Zwłaszcza, że to nie był byle jaki tunel. Kamienne ściany, podłoga, sufit. Ten ostatni wzmacniany jeszcze filarami, które dotykały ścian, lecz były ustawione dość chaotycznie. Na ścianach rosły jakieś porosty, które dawały lekkie niebieskie światło, a dzięki temu zasięg wzroku Bohatera wydłużył się na jakieś 30 metrów. Na podłodze były ślady błota. Ktoś o brudnych butach poszedł w prawo.
Sam tunel ciągnął się z lewa na prawo, lub z prawa na lewo jak kto woli. Po stronie prawej lekko zakręcał w lewo, a po stronie lewej również lekko zakręcał w tym kierunku, co sprawiało, że nie widać było końca, ani po jednej, ani po drugiej stronie.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-24, 23:25   

- heh, po takich widokach sądzić można, że łopatą nie dostanę... chyba, że złotą - skomentował Syriusz kierując się w prawo. W takim miejscu paladyn by swej kryjówki nie złożył, dlatego złodziej mógł sądzić, że przynajmniej czeka go ciekawa konwersacja... jeśli do takowej dojdzie. Po paru sekundach doszedł do wniosku, że tutaj może przyśpieszyć, nie było tu wszak błota, ni korzeni toteż upadek był mniej prawdopodobny niż z początku. Cieszył się, że dotarł do takiego miejsca, być może oznaczało to koniec jego podróży, być może to dopiero początek. Złodziej miał pojęcia w jakim punkcie gry się znajduje, nie wiedział również ile starczy mu na nią sił. Jednak musiał ją toczyć bo powodów do tego ciągle przybywało.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-24, 23:36   

Takim o oto sposobem Bohater ruszył w prawo wysokim na 5 metrów i szerokim na 6 metrów korytarzem, którego końca nie było widać. Po przejściu kilkudziesięciu metrów zobaczył znajomą postać stojącą na jakimś skrzyżowaniu dróg. Tutel w tym miejscu rozchodził się w prawo, w lewo i szedł na wprost, a na środku jakieś 30 metrów przed Bohaterem stała dziewczynka pokazująca trzymany w dłoni amulet. "Chi-chi-chi." Zaśmiała się złośliwie zasłaniając usta i uczyniła 6 kroków w prawo znikając Bohaterowi z widoku.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-24, 23:43   

Z początku Syriusz chciał coś powiedzieć, jednak oprócz przekleństwa i paru groźnych wydechów z jego ust nie wyleciało nic. Podbiegł do prawego tunelu zatrzymując sie tuż przed nim. Bo czemu by niby dziewczynka miała być sama? Już przy skale usłyszał jakieś ruchu za nim, tym razem ktoś mógł czaić się za zakrętem by go ogłuszyć, lub zabić. Czemuś w końcu ta kradzież i ucieczka służyć musiała.

Kiedy złodziej upewnia się, że droga jest pusta biegnie dalej (w prawo).

Był coraz bliżej, prawie czół krew...
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-25, 00:07   

Chwilę zajęło nim Śmiałek znalazł się przy skrzyżowaniu. Upewnił się, czy kogoś nie ma, lecz okazało się, że jednak nie ma. Nie pozostało Syriuszowi nic innego, jak dalsza pogoń za dziewczynką.

Tunel po prawej stronie nie różnił się niczym od tego, którym Bohater tu szedł. Jedyne co odróżniało ten tunel, to denerwujący chichot dziewczynki i odgłosy jej kroków. Bohater zbliżał się do niej. Tunel zakręcał, dziewczynka znów wydostała się, spoza wzroku Bohatera. Ten jednak po przebiegnięciu tunelu ujrzał jak ta wbiegła do jakiejś kolejnej ciemnej pieczary i tam zniknęła mu z oczu. Bohater był jeszcze w tunelu, dziewczynka w pieczarze jakiejś, gdzie panował mrok i nie można było ogarnąć jej wzrokiem.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-25, 00:32   

- znowu... - odrzekł bohater biegnąc za dzieckiem. Czyżby kręcili się w kółko? Również i tego bohater nie wiedział. Ogólnie cały pościg, kompletnie popsuł mu nastrój, pomimo tego, że w końcu czuł się normalnie.

Kiedy złodziej doszedł już do pieczary, postępuje już raczej instynktownie, biegnąc za mała dziewczynką, lub za jej denerwującym chichotem. Nie peszyło go, że znów znajdzie się w pieczarze, tunelu czy innym mniej lub bardziej interesującym terenie. Nie peszyło go także to, że znów usłyszy śmieszek dziecka, które go okradło. Musiał przecież odzyskać swój amulet, pomimo tego, że znów znajdzie się w letargu i dokończy swą podróż. Podróż rozpoczętą równie absurdalnie jak ten pościg. Bo wszytko toczyło się wokół amuletu, a to z kolei dowodziło jak potężny musi być Honar
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-25, 00:52   

Pieczara była ciemna, trudno było ujrzeć w niej coś na odległość dalszą niż 1,5 metra.
Syriusz czuł się obserwowany, jakby z każdej strony wgapionych było w niego tysiące oczu. Nagle w pieczarze zrobiło się trochę jaśniej. Bohater obejrzał się i ujrzał jak korzenie jakiegoś drzewa rozstępują się kilkanaście metrów przed nim ukazując jakiś wąski dobrze oświetlony tunel. Przed wejściem do niego stała dziewczynka, która spojrzała na Bohatera, odwróciła się i poszła w stronę światła w tym tunelu. Syriusz czuł jak po jego plecach chodziły dreszcze. To wszystko było niczym sen... koszmar wyrwany z umysłu demona skazanego na piekło. Podziemia, światło i mrok, las, podziemia, ON!
"Idź..." Usłyszał w swej głowie słowa. "Idź... póki nie jest zbyt późno." Dokończył głos chłodny i napawający strachem.
 
 
     
Syriusz 
Łowca Skarbów
św. Syriusz z Bramy



Wiek: 33
Dołączył: 05 Lis 2006
Posty: 442
Skąd: z zasiedmogórogrodu
Wysłany: 2007-07-25, 01:10   

Znów ten stan. Ciągły sen który nie może się skończyć. Potem nagłe otrzęsienie i trzeźwość umysłowa, jakby amulet wysysał z niego życie, jakby kazał mu być z nim, jakby... stał się jego częścią. Naszyjnik musiał być wspaniały, ponieważ nawet niekompletny przysporzył Syriuszowi więcej problemów niźli przez całe życie. Wiele z nim przeżył i nie mógł by go od tak oddać, nawet ifrytowi, nawet za cenę śmierci... nie śmierć się nie liczyła, tylko zemsta, tylko to złodziej widział przed oczyma.

I nagle ten głos. Straszny głos, wywołujący ciarki na plecach bohatera. Jednak głos nie kazał, mówił wprost. Dawał wybór, jednak wybór był zbyt oczywisty by wybierać inną drogą.

Tunel i światło, to widział elf krocząc swą ścieżka. Za dzieckiem. Za swym amuletem. Za swą cząstką, drobną cząstką pozwalającą żyć... żyć ciągłą ucieczką, taki był jego byt, który zmienił się za jego decyzją, zbyt poważna decyzją, która podjął nie będąc świadomy konsekwencji. Był młokosem, niczego nie był świadomy i wielu rzeczy żałował, niczego jednak tak bardzo jak przystąpienia do gildii, jednak stało się, musiał wypić wino które sam naważył. Wino mające gorzki smak, smak porażki.
_________________
Jest to opowieść o wolności:
tej, która była,
tej, o którą walczymy
tej, która jutro stanie się naszym udziałem
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-26, 00:30   

Dziewczynka szła dalej, dość spokojnie, a jej krokiem podążał Bohater. Przeszła ona przez jakiś tunel, którego ściany były zrobione z korzeni drzew, podobnie jak sklepienie, a podłoga była piaskowa. Na zakręcie Syriusz stracił z oczu swój cel, a po chwili gdy sam doszedł do zakrętu ujrzał go potrojonym. Tuż przed nim zaczynała się jakaś komnata o kamiennej podłodze, ścianach i suficie. Na jej środku stał niewielki ołtarz wykonany z kości i czaszek humanoidów. Przed ołtarzem stały 3 dziewczynki o takim samym wyglądzie. Wszystkie na raz się zaśmiały i rozpłynęły w powietrzu, niczym iluzje. Bohater spojrzał, że na ołtarzu leży jego amulet, dokładnie w sercu metalowego pentagramu.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group