TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pythonius
2007-09-17, 22:57
Chłodna cisza
Autor Wiadomość
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-12, 23:54   Chłodna cisza

"Hejże zdechlaku wstawaj wreszcie." Usłyszał Caon Dor otwierając swe oczy. "No. W końcu się zbudziłeś, a teraz wstań i pomóż nam się zwinąć." Powiedział do Bohatera Kregen, jego towarzysz podróży. Krasnoludzki Wojownik spał właśnie w swym namiocie przewieszonym na gałęzi drobnego drzewa, a teraz został obudzony. "Wstał już?" Caon usłyszał głos swego drugiego towarzysza Thorala. "Psiakrew! Chyba znów spalę śniadanie." A oto i trzeci głos, ostatniego towarzysza wędrówki, dość nadpobudliwego Horgana.
Cała czwórka krasnoludzkich wojowników podróżowała już któryś dzień idąc wciąż na południe w poszukiwaniu zajęć. Tych nie było wiele. Klan Błękitnej Wierzby sam borykał się w swych fortecach z brakiem pracy dla żądnych wrażeń krasnoludów, dlatego jego członkowie rozeszli się ostatnimi czasy we wszystkie strony świata. Tak również uczynił Bohater tej opowieści, który właśnie zmierzał do Bramy Goraka, najdalej wysuniętego na południe skrawka górskiego pasma. Tam ponoć było dużo pracy, dobrze opłacanej i tam zmierzało wielu poszukiwaczy przygód.
Caon był oddalony od tego miejsca o dzień drogi, co oznaczało, że już niebawem ujrzy niskie pagórki rozsiane po horyzoncie. "Cholera! Caon, idziesz zjeść to świństwo Horgana? Jeżeli się nie pośpieszysz to on przypali to wszystko!" Wydarł się w oburzeniu Thoral.
 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-13, 09:49   

- Idę, kurwa...- wojownik zwlókł się z posłania przecierając oczy. Szybko ubrał się i przypasawszy do pasa swoją broń wyszedł do czekającej kompanii- Co za cap pozwolił mu gotować! Ostatni jego żarcie nadawało się tylko do chlewa, warchlaki zdechłe!- rechocząc Caon przeciągnął się, podchodząc do przyjaciół. Zasiadł wraz z nimi do ogniska, witając się i prosząc o porcję śniadania.- Działo się coś w nocy? Jak zasnęłem to tylko pierdy trolla mogły by mnie by obudzić...- uśmiechnięty zaczął spożywać potrawę przyżądzoną przez Horgana.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-13, 23:36   

"Ha! Nawet chodzi prosto!" Skomentował przejście od namiotu do ogniska Bohatera Kregen. "Wiesz, noc była psiamać cicha jakaś. Ni ptaki, ni zwierzyna nie hałasowały nawet, nie mówiąc już o jakichś bestyjkach." Skomentował swoją wartę Kregan. Tej nocy to on strzegł obozowiska i jak zawsze na jego warcie nic się nie działo.
Horgan wyciągnął czwarty talerz na który nałożył z kociołka trochę sczerniałej strawy i podał ją Caonowi. Wojownik przez chwilę nie wiedział co to jest, ale gdy tylko poczuł zapach zwęglonych warzyw uświadomił sobie, że Horgan właśnie przyrządził te warzywa, które znalazła kompania przed wieczorem. "PFU!" Wypluł kawałek jakiegoś warzywa Thoral "Tego gówna nie da się przełknąć!" - Co ty się taki wrażliwy nagle zrobiłeś? Nie smakuje, nie jedz i tyle, będzie więcej dla mnie." Skomentował z uśmiechem słowa Therala Horgan. "O popatrz. Kregenowi smakuje." Dodał Zaiste Kregen spożywał dziwną potrawę i nawet się nie krzywił przy tym. "Mam katar chyba po tej warcie, nie czuje smaku, nawet tego węgla." Powiedział wybierając z talerza palcami kawałki pożywienia.
Bohater już wiele dni spędził z tą zgrają niewiadomego pochodzenia. Każdy z innej strony świata, każdy z jakimś doświadczeniem na barku i bronią przy pasie. Za plecami Bohatera były 3 namioty należące do jego gromadki. Prócz nich nie posiadali oni żadnego dobytku. Każdemu w sakiewce świeciły pustki, a dobrej gorzałki nie pił nikt z nich od wielu miesięcy. "Wieczorem zajdziemy do tej twierdzy, co nie Caon?" Zapytał Bohatera Horgan próbując zmienić temat rozmowy z jego posiłku, na wędrówkę. W czasie jego słów Bohater posmakował posiłku 'kucharza z powołania' jak nazywał siebie Horgan. Jego dzisiejsze danie było paskudne, ale chyba każdy już się trochę przyzwyczaił do tego iż kucharz ten nie pilnuje garnków gdy coś gotuje. W każdym razie te rozmiękczone i fragmentarycznie spalone warzywa nadawały się do jedzenia, chociaż lekki przynajmniej ból brzucha był po nich obowiązkowy.

Horgan.jpg
Plik ściągnięto 11766 raz(y) 6,08 KB

Thoral.jpg
Plik ściągnięto 11766 raz(y) 4,76 KB

Kregen.jpg
Plik ściągnięto 11766 raz(y) 6,96 KB

 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-14, 11:25   

- Tak, myślę że wieczorem powinniśmy już tam być- wojownik uśmiechnął się na myśl o przyszłym zarobku, spożywając strawę. - Jeśli tylko Kragen nie będzie opóźniał marszu- śmiejąc się krasnolud nagle urwał, spoważniał- Niepokoi mnie tylko ta cisza... Niegdyś byłem pod Bramą Goraka, wówczas tętniła życiem dziennym, jak zarówno i nocnym.- Caon przemawiał jakby zza mgły wspomnień, otaczających go ze wszystkich stron- Pamiętam, jak w cieniach skał kryły się rozmaite stwory, ptaki śpiewały, wilcy wyli, a teraz... Pustka.- zamilkł pogrążając się w swoich myślach.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-15, 16:50   

"Ta.. to trochę dziwne, ale cóż począć? Może ktoś rozprawił się z bestiami, ptaki zostały przegnane wiatrem, a zwierzęta uciekły z braku żarcia, lub na zapach kuchni tego moczymordy." Dodał swój komentarz Thoral.
W międzyczasie jedzenie zostało spożyte, a Horgan wstał, by zdjąć z ogniska kociołek. "Złóżcie te namioty, czas w drogę." Powiedział. "Chyba dziś będzie ładny dzień, ino wietrzny." Dodał.
Bohater nie znał się na czytaniu pogody, jednakże z tego co wiedział i widział, to dzień zapewne będzie dość ładny, nie licząc tego iż chłodny wiatr wzmagał.
Thoral i Kregen ruszyli się by spakować namioty. Wszystkie 3 były przewieszone na jednym sznurze zawieszonym między dwoma drzewami. Jeden namiot należał do Caona, reszta do Thorala, a sznur był własnością Kregena. W namiotach były rzeczy kompanów. Idąc w kierunku namiotów Thoral puścił głośnego bąka, co wywołało uśmiech na twarzach drużyny. "Może to przez twe pierdy pouciekały zwierzęta. Wdychając to na pewno widzielibyśmy jakieś martwe sztuki." Roześmiał się Horgan.
 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-15, 17:13   

Rechocząc wraz z innymi krasnoludami Caon wziął się za skrupulatne pakowanie ekwipunku. Gdy jego worek leżał już pełny niedaleko wygaszonego ogniska, wojownik powoli zaczął "zwijać" namiot, w skupieniu pieczołowicie składając schronienie. Ukończywszy prace, krasnolud przysiadł na pobliskim kamieniu i zaczął przyglądać się swoim towarzyszom podróży.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-15, 17:23   

Bohater jako pierwszy zakończył pakować swój dobytek, lecz już niecałą minutę po jego pracy swą część roboty skończył Thoral, a jeszcze minutę później reszta.
"Dobra." Powiedział rzucający swój plecach podróżny Kregen obok wygaszonego ogniska. "To będzie wszystko. Teraz trzeba dojść do tamtej ścieżki." Wskazał palcem oddaloną ścieżkę. Prowadziła ona z północy na południe przez jakieś wzgórza, później zboczem jakiejś góry na południowy wschód od zwiniętego obozowiska i znikała gdzieś za górą. "Prowadź Caon, zobaczymy, czy dojdziemy w jednym kawałku." - Chciałeś powiedzieć w czterech burczy-brzuchu ty." Przerwał słowa Thorala Horgan. "Jak dzieci." Skomentował krótko Kregen i ruszył jako pierwszy na szlak. "Będą po drodze jakieś niespodzianki?" Zapytał przechodząc obok kamienia, na którym siedział Bohater.
Sam Caon wiedział, że niedaleko szlaku swoją fortecę mają krasnoludy z klanu Krwawego Szczytu. Ich forteca miała nazwę taką samą jak klan i była wydrążona w górze o tej samej nazwie, a wszystko to za 2 godziny drogi. Idąc tą drogą jednak najszybciej kompania doszłaby do celu. Alternatywę stanowiła jedynie wędrówka na zachód, lecz do twierdzy K'Har, a z niej na południe do Bramy Goraka, lecz podróż ta trwałaby 5 dni, a nie jeden.
 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-15, 18:53   

- Ruszajmy więc ku przygodzie!- krasnolud uśmiechnięty podążył ku zarysowanej w oddali ścieżce. Raz po raz oglądał się na towarzyszy, czy aby nie zostają zabardzo w tyle, po chwili zastanowienia jęknął- Tylko błagam, jeśli spotkamy kogoś ze Krwawych Szczytów nie wszczynajcie awantur... Chcę jeszcze dzisiaj dotrzeć do Bramy Goraka, niepokoi mnie za bardzo ta cisza- po chwili rozchmurzywszy się Caon ruszył w dalszą drogę, dzwigając przewieszony przez ramię wór podróżniczy.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-15, 23:36   

"Jeżeli jakiś zapluty przykurcz z tego klanu to mnie wyskoczy, to nie ręczę za swój topór! Ha! A jak spotkam niejakiego Torgina, to mu nawet bez gadania odrobię głowę, bo jest warta tyle co rok pracy." mówił podniecony Thoral "O czym ty pleciesz?" zapytał Kregen. "Gdy byłem kilka tygodni temu w karczmie widziałem się z kilkoma ziomkami, którzy odwiedzili miasta ludzkiej rasy. Podobno czarodzieje wykryli krasnoluda z klanu Krwawego Szczytu, który zrobił wiele złego. Gwałty, morderstwa, podpalenia, w tym jedno dziecięcego żłobka. Podobno nagroda za jego głowę wynosiła dwieście sztuk złotych monet i z dnia na dzień wzrastała. Dziś może być warta nawet tysiąc, albo dwa tysiące. Gdybyśmy kiedyś natrafili na Torgina, bo tak się o nim mówi, to chociażbym zdechł, pozbawię go głowy i spieniężę ją, a później będziemy mieć na chlanie w najlepszych karczmarz!" Zaśmiał się Thoral. Caon nie słyszał jeszcze o krasnoludzie imieniem Torgin, choć mało krasnoludów jest sławnych na tyle, aby całe góry o nich śpiewały. Opowieść towarzysza wydawała się jednak dość prawdopodobna i warta zapamiętania.

Setki metrów przebytych na wysokościach w chłodnych powiewach wiatru i głuchocie natury. Podróż przebywała w ponurej atmosferze milczenia. Nawet rozpoczęte dość dobrze zapowiadające sie rozmowy szybko kończyły się, urwane niczym magiczną dłonią. Nawet pytania o Torgina zadawane Thoralowi przez kompanów kończyły się głuchym echem, co było dziwne.
W końcu nastał czas odpoczynku, po kilku godzinach wędrówki. Bukłaki były już tylko w jednej czwartej pełne, a wędrówka jeszcze nie dobiegła połowy.
Strome górskie zbocze po lewej stronie, urwisko z kilkuset metrową zapaścią po prawej i wąski kilkumetrowy pas drogi między nimi. Kompania Bohatera właśnie w takim miejscu musiała się zatrzymać. Wyżej na górskim zboczu rosły drzewa, lecz były one zbyt wysoko, aby można było do nich sięgnąć.
"Cholerna droga, jakoś nie bawi mnie to miejsce." Oznajmił Horgan "Daleko stąd to tego Krwawego Szczytu? Na pewno dranie mają jakieś źródło wody, mój bukłak jest już niemal pusty." Żalił się krasnolud. Bohater wiedział, że do Krwawego Szczytu jeszcze dwie godziny drogi. Szlakiem prosto, a później na rozwidleniu w lewo i cały czas prosto. Droga do Bramy biegła jednak na tym rozwidleniu w prawo. Ów rozwidlenie było już widać w oddali zakryte nieznacznie mgłą. Drużyna musiała wpierw zejść ze zbocza górskiego drogą na skalny nasyp, a po nim przejść grzbiet niewysokiej, lecz rozciągniętej góry, na której było ów rozwidlenie. Ta rozciągnięta góra nazywała się Grzbietem Gryfa, choć nie wiadomo dlaczego. "Cholera. Caon, jakiś plan?" Zapytał Bohatera Horgan.
 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-16, 10:51   

-Plan? Myślę, że nie pozostaje nam nic innego jak iść dalej, wypatrując jakiegoś źródła...- Caon odpowiedział towarzyszowi, poczym zasępiony ruszył dalej- Jeśli nie znajdziemy wody, to nic bedziemy musieli iść o suchym gardle, a wizytu u szczytów nie mam zamiaru ryzykować... Te cepy... Szkoda słów- uśmiechniety ruszył dalej, przed siebie, chcąc jak najszybciej dotrzeć do Bramy, gdzie czekał zarobek.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-16, 23:07   

Nie marnując czasu na długi odpoczynek Krasnoludy ruszyły w dalszą drogę. Po jakimś czasie grupa dotarła do rozwidlenia dróg, które było już widoczne z daleka. Stał tam wielki kamień z trzema napisami z różnych stron, których jednak Caon z powodu braku zdolności czytania nie był w stanie odczytać.
Gdy tylko Bohater spojrzał w lewo ujrzał w oddaleniu przy drodze kolejny duży głaz, a obok niego wiele czaszek pozakładanych na pale. Po spojrzeniu w prawo Bohater ujrzał natomiast dość prostą drogę, która prawdopodobnie zaprowadzi drużynę do mostu, który jest nad urwiskiem i dalej szlakiem do celu wyprawy. Po drodze jednak trudno będzie znaleźć jakieś źródło wody. Wszelkie wody spływały do niższych partii gór i tam zamieniały się w strumienie, które następnie zlewały się w potoki, a te z kolei w rzeki.
"Idziemy w prawo? Tak?" dopytał Thorala "Tu jest napisane, że droga w lewo prowadzi do Rdzawych Gór, a droga w prawo na kraniec gór, do Bramy." Streścił napisy Horgan jako jedyny znający się na sztuce pisania i czytania. "Nie ma tu jednak podanych odległości." Dodał.
 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-17, 09:40   

- Spójrzcie jakie dowcipnisie, Krwawe szczyty chcą przestrzaszyć innych krasnoludów- uśmiechnięty Coan zadecydował- Chodźmy w prawo, oszczędzajcie to co Wam zostało w bukłakach... Na wizyte u naszych "krewnych" nie mamy co liczyć, więc pozostaje nam tylko droga ku Bramie.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-17, 10:18   

Krasnoludy z uśmiechem ruszyły w prawą stronę omijając z dala Fort Krwawego Szczytu.

Caon czuł jak lekki wiatr muska jego twarz w figlarnym powiewie. Bohater jednak wciąż nie słyszał żadnych odgłosów natury. Wysokie półki skalne w oddali, lśniące szczyty, głębokie wąwozy. Wszystko to było w zasięgu jego wzroku, gdy szedł tak po traku, jednak znikąd nie dochodziły żadne dźwięki.

Drużyna zbliżała się do mostu nad przepaścią, gdy nagle gdzieś daleko na górskim zboczu Bohater dojrzał jakąś czarną plamę. Zbocze to było bardzo strome, nagie od braku roślin. Oddalone może o kilometr było za urwiskiem i przepaścią po prawej stronie. Krasnolud przez chwilę przyglądał się ów plamie, a gdy tylko zmruży swe oczy ta zniknęła, a Bohater nie był nawet w stanie pokazać jej swym towarzyszom. Prawie w tej chwili, w której czerń się rozpłynęła... "O kurwa!" Przeklął siarczyście Kregen. "O kurwa mać!" Powtórzył równie siarczyście z dozą oryginalności Thoral. Bohater odwrócił wzrok i ujrzał kończący się szlak, a za nim przepaść z zerwanym mostem. Krasnoludy zbliżyły się do krawędzi, z której widać było przerwany w połowie wiszący linowy most. Przepaść była szeroka na 15 metrów w tym miejscu, a podobno to była najwęższa część tej ciągnącej się kilometrami przepaści. "Ja pierdole jak to możliwe?" Nie krył swego oburzenia Thoral patrząc w ciągnącą się setki metrów czarną przepaść. "No to dupa jednym słowem. Dupa! Zasrana dupa!" Przeklął wymachując rękoma Horgan.
 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-17, 21:14   

-I to teraz jak nie mamy wody! Pierdolone życie- wojownik używając wulgaryzmów pomstował chwile, poczym chwilę zastanawiając się zaproponował- Mamy trzy wyjścia; możemy albo wracać i spróbować dogadać się z tymi garbatymi muflonami ze szczytów, bądz zwariować doszczętnie, rzucić się w tą przepaść, krzycząc jak szalony gnom JUPIIIII. A trzecie wyjście to zostać tu i zdechnąć z pragnienia... Kurwa!- uśmiechnął się, myśląc że powoli zaczyna wariować. Opanowawszy się wkrótce, pociągnął najbardziej rozsądnego (jak mu się wydawało) Kragena na stronę i szybko opowiedział mu co widział, co go tak zaniepokoiło.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-17, 22:51   

Reakcja Bohatera w oczach jego towarzyszy była nieco dziwna, a przynajmniej sprawiali oni wrażenie, jakby zaczynali się obawiać o jego stan. "A więc co planujesz? Skakanie w przepaść to nie dla mnie, podobnie jak zdychanie tu z głodu i pragnienia." Horgan zdawał się myśleć jeszcze świadomie "Pozostaje jeszcze szansa powrotu, ale to strasznie wydłuży drogę" wtrącił się Thoral, a w tym czasie Kregen odszedł z Caonem na bezpieczną odległość i po wysłuchaniu jego opowieści skomentował ją krótko "Dziwne." Gdy już wydawało się, że to cały komentach, krasnolud ten wykazał się jednak większym polotem: "A może to tylko przewidzenie, lub nie dajcie bogowie zbłąkana dusza, bądź upiór. To byłoby niedobrze. Może zabici przez te moczymordy z Krwawego Szczytu teraz błąkają się po okolicy... to chyba nawet możliwe." Powiedział znany z przesądów wojownik. Jego opowieść o zbłąkanych duszach, była bardziej niż nieprawdopodobna na pierwszy rzut oka, bo każdy Krasnolud powinien wiedzieć, że dusze zmarłych idą do zaświatów na spoczynek, a tylko te ściągnięte tu magią pozostają w pół letargu. Historyjka o zmarłych dość znana, lecz ocierająca się o legendy.
"Ej widzieliście to?" Krzyknął na głos Horgan. Caon szybko spojrzał na jego wystraszoną twarz i dłoń wskazującą drzewa rosnące na wzgórzu za przepaścią. "Jak cholera coś tam się ruszało." Kolejny raz krzyknął "Chyba twoja zupka ci zaszkodziła, tam niczego nie ma." Powiedział wpatrując się w mały las Thoral. Horgan jednak wyglądał na przestraszonego, a Kregen teraz podejrzanie patrzył i na niego, i na Bohatera.
 
 
     
Caon 
Nowicjusz
Macabra



Dołączył: 10 Lip 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-07-18, 10:31   

- Zawsze możemy wrócić, i spróbować dotrzeć do Bramy od strony K'Har, ale wciąż pozostaje kwestia wody...- uśmiechnął się ponuro i stanął w obronie Horgana- Ja też to widziałem , tyle że wcześniej, tam na zboczu- wskazał ręką kierunek i zdecydowanie powiedział- Trzymajcie broń w pogotowiu, czymkolwiek to jest nie zamierzam sprzedać dupy tanio. Wracajmu ku temu rozwidleniu- powoli obrócił się i skierował swe kroki spowrotem ku skrzyżowaniu.
_________________
Gdy ginie inkwizytor, czarne płaszcze ruszają do tańca...

http://www.tal.webd.pl/vi...d77a31aa7#44898
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-07-19, 00:50   

"Zobaczyłeś tą nieumarłą postać odzianą w czarny płaszcz? Widziałem, że coś trzymała... to była kosa i klepsydra, ta postać to śmierć, we własnej osobie!" Wykrzyczał krasnolud, a na jego ciele widać było wyraźne drgawki. Bohater nie wiedział, aby ta czarna plama coś trzymała, a na pewno trudno było doszukiwać się w niej ubrania, czy też ludzkich kształtów.
"Coś wam odbiło... A tobie Caon podwójnie chyba. Brak ci kobiety i flaszki, a tobie strachliwa przepiórko brakuje jaj." Wypowiedział się Thoral.
"Zbiorowe przewidzenia nie zdarzają się często, zwłaszcza w takich okolicznościach.." - Jakich psiamać okolicznościach?" Przerwał wypowiedź Kregena Thoral. "Coś tu jest nie tak. Nie widzisz tego głupcze? Jest zbyt cicho od chwili gdy otworzyliśmy te oczy, nie ma zwierzy w polu widzenia od kilku dni." - Bo taka jest widocznie pora. Zachowujecie się jak baby! Chcesz Caon leźć kawał drogi do K'har i zdechnąć po drodze z pragnienia?" Zapytał porywczy Thoral syn Thregana. "Przejdźmy przez ziemię tych mend z brudnego od pomyj szczytu. Gnojki nawet nas nie zauważą, a w okolicy ich fortu musi być jakaś studnia, czy źródło, chociażby leżący śnieg." Powiedział robiąc swą charakterystyczną poważną minę.
 
 
     
Pythonius 
Mistrz Gry



Dołączył: 01 Paź 2005
Posty: 3587
Wysłany: 2007-09-17, 22:57   

Caon zachowywał się dziwnie, a jego towarzysze zaczęli na niego dziwnie patrzeć... bardzo dziwnie. Ich wzrok sugerowałby tylko jedno - "Oj przyjacielu". O ironio jednak nie taki był to wzrok. Thoral lekko popchnął Bohatera, by ten oprzytomniał. Niestety nierzadko to się zdarza, że krasnolud źle oceni swą moc w ręku i popchnie, lub uderzy kogoś za mocno. Słodka to drwina losu akurat postawić przepaść za plecami Śmiałka. Caon przez chwilę stojąc na krawędzi chciał złapać równowagę, ale to było zbyt trudne. Jęknął cicho i poleciał w dół nim towarzysze do niego doskoczyli. Zaczął spadać w czarną czeluść, aż gdzieś w niej zniknął. Chwilę gdy wszyscy stracili go z oczu przez przepaść przebiło się echo niosące ból i bezlitosną nutę śmierci. Ciało uderzyło w kamienie, musiało się rozbić, lub rozszarpać, gdyby skały miały zęby.
"Osz..." Zamruczał Thoral, lecz cóż to on mógł począć, nie chciał tego, co się stało, a stać się musiało. Zjawa, która obserwowała całe zajście radowała się wewnątrz siebie doszukując się pointy w całym tym zajściu. Znalazła jedną i jedyną: "Nie zwlekaj i nie szlaj, cierpliwość popłaca, lecz i ona się kiedyś kończy" Zamruczał upiór po czym zniknął i wrócił do swego przeklętego kurhanu. Czy o to chodziło w tej krótkiej historii? Trudno to ocenić, więc lepiej tego nie robić.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group